Hej, znajduje się w takiej sytuacji, że chciałabym rzucić studia i zmienić tryb swojego życia. Po prostu kompletnie się wypaliłam, cała moja chęć ukończenia tych studiów mi przeszła, zresztą nigdy nie była za wielka. Mam 22 lata, jestem na drugim roku studiów. Chodzę na uczelnie tylko na zasadzie by tam być, mieć obecność. Kierunek jaki wybrałam wcale nie będzie wiązał się z moją przyszłością, nie czuje tego, nie mam do tego smykałki. Mieszkam z Dziadkami i bardzo chciałabym już "być na swoim". Najchętniej mieszkałabym z chłopakiem, który ma prace, zarabia niewiele ponad tysiąca i mieszka z Rodzicami. Wiem, że ciągle rozgląda się za lepszą pracą. Chciałabym z nim stworzyć już nasz azyl. Na studiach mi nie idzie, zalegam z kilkoma sprawami, mam różne problemy także przestaje nawet na nie uczęszczać. Nauka też nie przychodzi mi łatwo. Problem w tym, że nie mam żadnego doświadczenia w pracy i jestem nikim dla państwa. W dodatku boję się pracy, i kłóci się to z moimi oczekiwaniami wobec siebie. Najchętniej chciałabym założyć własną działalność, tylko, że to czym się interesuje jest takie nowe i byłoby bardzo trudno, musiałabym mieć ludzi, którzy chcieliby mi w tym pomóc i znali się jakoś na tym. A na ten czas? Rzucić studia i iść do pierwszej lepszej pracy? Bo chodzi o to, że ja mam dość zajmowania głowy martwieniem się o to, że muszę na coś się uczyć, coś zrobić czego nawet nie umiem. Kolejny warunek? Porównując się do tych, którym nie idzie tak jak mi różnimy się tym, że oni jeszcze nie chcą się wcale poddawać, bo im po prostu zależy na wykształceniu. A mi zależy na tym by już działać, zmienić życie na takie jakie bym chciała. A po tych studiach nawet nie chce robić tego kim dzięki nim będę. W dodatku nie wyobrażam sobie pracować dla kogoś wstając wcześnie rano ;d Mam wrażenie, że wszystko zabiera mi życie. W sumie nie wiem, czego od Was oczekuje, ale mam nadzieje, że ktoś ma pomysł na te przypadłość ._.
Podobne tematy
Pomyśl, czego potrzebujesz, na czym Ci zależy? Później zaś, w jaki sposób to osiągnąć? Nie ma obowiązku posiadania dyplomu ukończenia szkoły wyższej, jest mnóstwo osób obywających się bez tego dokumentu.
Tyle tylko, że człowiek tak jest skonstruowany, że musi jeść, by przeżyć. Musi gdzieś mieć miejsce do spania. Skąd weźmiesz pieniądze na jedzenie? Gdzie będziesz tworzyła ten swój/wasz azyl? Za co?
Twierdzisz, że wszystko zabiera Ci życie. Co ma się stać, byś powiedziała sobie, że żyjesz (bo teraz też żyjesz)? Kto ma to "coś" zrobić?
Czytając Twój post odniosłam wrażenie, że najchętniej przerzuciłabyś odpowiedzialność za swoje życie na inne osoby. Jeśli tak jest, to może zacznij od otworzenia oczu i uświadomieniu sobie, że to Twoje życie.
Ja wiem, że tak to może wyglądać, że chce zrzucić odpowiedzialność za swoje życie na innych, ale wcale tego nie chce. Pewno jakbym rzuciła studia musiałabym znaleźć pracę i mogłabym mieszkać wciąż tak jak mieszkam z Dziadkami. Chodzi o to, że wtedy wiem, że mam wolny umysł. Wolny od przyswajania wiedzy na temat czegoś co mnie wgl nie interesuje, wolny od martwienia się o to, czy zdążę na czas z prawie 100% pewnością, że nie zdążę. I to wszystko naprawdę nie dla mnie. Tylko dla dumy Rodziców, dla ich spokoju. A tak naprawdę mam swoje potrzeby, swoje bardzo inne poglądy, które zmuszają ich czasem by powiedzieć mi wprost bym rzuciła studia, znalazła prace i poszła na "swoje" jak mi się nie podoba. I szczerze, to tak nie podoba. To, czego potrzebuje to azyl. Minimalizm. Ale ta myśl, że nie robię czegoś bezsensownego i zaczynam od zera ale myśląc po swojemu. Teraz też jest dobrze, tylko zaczynają się sypać studia, więc może po co je ciągnąć? ._.
Skoro studia nie dla Ciebie, skoro nie interesują Ciebie, skoro z ich ukończeniem nie wiążesz swej przyszłości, to... po co Ci one?
Rozumiem, że Twoi rodzice mają jakąś wizję Twego szczęścia, ale pewnie potrzebna im jest świadomość, że dajesz sobie radę, że jesteś świadomą, dojrzałą i odpowiedzialną. Skoro masz inny, ale realny plan na życie, realizuj go.
Edit:
A gdyby te studia nie sypały się, to dalej byłabyś na nich? Bo... one się nie sypią się same, to Ty je "sypiesz".
Hej, znajduje się w takiej sytuacji, że chciałabym rzucić studia i zmienić tryb swojego życia. Po prostu kompletnie się wypaliłam, cała moja chęć ukończenia tych studiów mi przeszła, zresztą nigdy nie była za wielka. Mam 22 lata, jestem na drugim roku studiów. Chodzę na uczelnie tylko na zasadzie by tam być, mieć obecność. Kierunek jaki wybrałam wcale nie będzie wiązał się z moją przyszłością, nie czuje tego, nie mam do tego smykałki.
Co to za studia?
[...]Najchętniej chciałabym założyć własną działalność, tylko, że to czym się interesuje jest takie nowe i byłoby bardzo trudno, musiałabym mieć ludzi, którzy chcieliby mi w tym pomóc i znali się jakoś na tym. [...]
Co chciałabyś robić?
Jakby studia się nie sypały to myślałabym sobie "o skoro mi nawet idzie, nic nie jest tak trudne, żebym nie mogła sobie dać z tym rady to nie widzę powodu by po prostu przez to przejść."
Studiuje Architekturę Krajobrazu.
Nie mam konkretnych planów na biznes. Absolutnie. Ale chciałabym w przyszłości robić coś co jest związane z surowym odżywianiem, medycyną niekonwencjonalną, może nawet jakiś wege- bar, albo sklep ze zdrową żywnością. Pomysłów jest wiele. Po prostu mam od długiego już czasu, praktycznie nim zaczęłam ten drugi rok bardzo silną zajawke by zmienić tryb życia. Mam dość po prostu i to nie jest chwilowe. Tylko pozwalam temu rosnąć.
Jakby studia się nie sypały to myślałabym sobie "o skoro mi nawet idzie, nic nie jest tak trudne, żebym nie mogła sobie dać z tym rady to nie widzę powodu by po prostu przez to przejść."
Studiuje Architekturę Krajobrazu.
Nie mam konkretnych planów na biznes. Absolutnie. Ale chciałabym w przyszłości robić coś co jest związane z surowym odżywianiem, medycyną niekonwencjonalną, może nawet jakiś wege- bar, albo sklep ze zdrową żywnością. Pomysłów jest wiele. Po prostu mam od długiego już czasu, praktycznie nim zaczęłam ten drugi rok bardzo silną zajawke by zmienić tryb życia. Mam dość po prostu i to nie jest chwilowe. Tylko pozwalam temu rosnąć.
To może zmień studia na dietetykę :]
Dietetyka? A czego dziś mogą tam uczyć? Dokładnie tego z czym się nie zgadzam, wiec po mi to? ._.
Chce działać. Najgorsze jest po prostu to, ze nie mam nic. Zero doświadczenia, nie patrząc na zaledwie dwa tygodnie pracy w pewne wakacje. Nigdy nie musiałam pracować, nie brakowało mi podstaw do funkcjonowania. Jestem pełna obaw i lęku a zarazem wielkiej chęci do działania, do tego by poukładać to po swojemu już teraz. Tym bardziej, ze wiem, że nie dam rady na tych studiach. Musiałabym znów poświęcać nie raz swój czas na to, co mnie męczy, kiedy ja wole stawać się oczytana i uświadamiana w tym co chce. Tylko, że mój chłopak mówi, ze nie czuje się gotowy by teraz wziąć to wszystko w garść, także czy bym już pracowała czy nie i tak jestem tu gdzie jestem. Więc prawdopodobnie będę musiała -nie wiem- jak ale ciągnąć te studia. I to jakim kosztem? Kosztem warunków, rosnącej liczby opuszczonych zajęć? Trudno jest się uwziąć na coś czego sie nie che....
Jeśli nie widzisz siebie w zawodzie, w którym się obecnie kształcisz na studiach, to nie ma najmniejszego sensu, byś się męczyła. Tzn. oczywiście, wyższe wykształcenie wiele ułatwia, ale osobiście uważam, że męczenie się przez 3 czy 5 lat na studiach, które nas ani trochę nie interesują, jest tylko stratą czasu. Jesteś teraz właściwie w idealnej sytuacji - masz dach nad głową i otrzymujesz pomoc finansową od rodziny, więc możesz pozwolić sobie na zdobywanie doświadczenia zawodowego. Żeby zarabiać, musisz pracować, niestety - a praca owszem, zabiera życie i nierzadko trzeba do niej wstawać rano
Ale zasada jest prosta: im więcej umiesz, im większe masz doświadczenie, tym większą masz swobodę w wybraniu pracy, która będzie Cię satysfakcjonowała. Najpierw zastanów się dobrze, co Cię interesuje (w kontekście pracy zarobkowej, bo nie na wszystkim niestety da się zarobić). Potem możesz zacząć starać się o zatrudnienie w danej branży, ale niewykluczone, że przez pewien czas jedynym rozwiązaniem będzie praca za grosze albo w ogóle za darmo (staż, praktyki), ale to może zaowocować w przyszłości.
Dziękuję (: Dziękuje za każdą dotychczasową odpowiedź a najbardziej te, która nie stoi po stronie kontynuowania studiów. Najlepsze jest to, że mam praktyki, staż zagraniczny w zawodzie Architekt Krajobrazu już ;d Mogłabym to jakoś wykorzystać do pracy? Gdzie mogłabym jej szukać? Biorąc pod uwage to, że moja wiedza i umiejętności nie dorównują tym o czym świadczy ten dokument. Dokładnie tak samo byłoby po studiach, po których zresztą pracy na stałe nie wybrałabym z tym związanej. Więc zostać w domu, szukać pracy, a może dodatkowo uczyć się języka? Musze obowiązkowo mieć czas dla siebie ponadto ._. Jestem gotowa teraz na to, by pracować w miejscu i środowisku, które mi nie odpowiada, tylko po to by nabyć jakieś doświadczenie i zarabiać. Ten czas będzie prawie tak samo stracony jak ten na uczelni i w domu na nauce. Z tą różnicą, że tu dostane za to jakieś pieniądze.
Dietetyka? A czego dziś mogą tam uczyć? Dokładnie tego z czym się nie zgadzam, wiec po mi to? ._.
Chce działać. Najgorsze jest po prostu to, ze nie mam nic. Zero doświadczenia, nie patrząc na zaledwie dwa tygodnie pracy w pewne wakacje. Nigdy nie musiałam pracować, nie brakowało mi podstaw do funkcjonowania. Jestem pełna obaw i lęku a zarazem wielkiej chęci do działania, do tego by poukładać to po swojemu już teraz. Tym bardziej, ze wiem, że nie dam rady na tych studiach. Musiałabym znów poświęcać nie raz swój czas na to, co mnie męczy, kiedy ja wole stawać się oczytana i uświadamiana w tym co chce. Tylko, że mój chłopak mówi, ze nie czuje się gotowy by teraz wziąć to wszystko w garść, także czy bym już pracowała czy nie i tak jestem tu gdzie jestem. Więc prawdopodobnie będę musiała -nie wiem- jak ale ciągnąć te studia. I to jakim kosztem? Kosztem warunków, rosnącej liczby opuszczonych zajęć? Trudno jest się uwziąć na coś czego sie nie che....
Mogłabyś założyć swoją działalność właśnie tak jak pisałaś - sklep ze zdrową żywnościią czy poradnie dla pacjentów. Jest wiele możliwości. Odsyłam do tematu odnośnie dietetyki w dziale studia
Na studiach byś miała praktyki to już jest jakieś doświadczenie a latem można robić staż. I kasa i doświedczenie płynie wtedy.
Jak dla mnie to maruda jesteś. Nie ma co marudzić tylko wybrać sobie cel a nie śmigać po różnych. Wszystkiego na raz nie spełnisz.
Jak rozpoczniesz pierwszą prace to już z każdą będzie Ci łatwiej. Każdy się boi tego co nowe - to zupełnie normalne. Grunt żeby mniej więcej wiedzieć co mówić, jak w jaki sposób. Każdy przez to przechodził i dał radę to i Ty dasz
. Nie jesteś w niczym gorsza.
Ja bym zmieniła kierunek na Twoim miejscu na taki zgodny z Twoim zainteresowaniem. A dorabiać na stazu skoro i tak ze strony chłopaka nie ma kroku naprzód.
No właśnie to jest tak, ze najbardziej chciałabym założyć sklep ze zdrową żywnością, produktami medycyny naturalnej i w tym samym mieć wiedze by udzielić klientom porady/pomocy. Albo coś podobnego. Tylko mam dość studiowania. Czegokolwiek. Czy musze mieć ten papierek by to osiągnąć? Czy nie mogłabym zdobywać wiedze na własną rękę? I może znaleźć jakąś prace dorywczą by mieć pieniądze dla siebie? By brać udział w spotkaniach, które mnie interesują, a rzadko są za darmo.
No właśnie to jest tak, ze najbardziej chciałabym założyć sklep ze zdrową żywnością, produktami medycyny naturalnej i w tym samym mieć wiedze by udzielić klientom porady/pomocy. Albo coś podobnego. Tylko mam dość studiowania. Czegokolwiek. Czy musze mieć ten papierek by to osiągnąć? Czy nie mogłabym zdobywać wiedze na własną rękę? I może znaleźć jakąś prace dorywczą by mieć pieniądze dla siebie? By brać udział w spotkaniach, które mnie interesują, a rzadko są za darmo.
Nie jesteś w stanie jej posiąść na własną rękę bo człowiek to jest złożona całość, funkcjonują w nim zależnie od siebie tkanki, układy. Musissz wiedzieć jak nie zaszkodziić. To że ktoś napisze w książce TO DZIAŁA nie znaczy że tak będzie. Na studiach są lekarze, którzy pracują w swojej branży latami, nauczą się jak oddzielić prawdę od fikcji przedstawianej w necie i innych publikacjach.
Też miałam w swoim życiu taki etap załamki że miałam dosyć studi, też podjełam niewłaściwy kierunek ale jak trafisz na coś co wreszcie jest powiązane z zainteresowaniami to pójdzie Ci jak z płatka.
Po za tym 2 tygodniowe kursy dietetyczne nic Ci nie dadzą bez względu ile za nie zapłacisz.
Dietetyka z drugiej storny nie jest prostym kierunkiem - jest powiązany z medycyną a więc jeżeli nie masz pamięci do takiej czystej biologi to będzie Ci trudno. Tam jest omawiana dokładnie budowa człowieka, funkcje wszystkich tkanek i narządów, wszelkie zakażenia wirusowe, grzybicze, bakteryjne tego jest masa. Dobrze się zastanów, poczytaj na ten temat to będzie Ci łatwiej podjąć decyzje.
Dziękuję! Tymczasowo nie wiem co robić i tak.
anelina, na początek warto, byś pamiętała o jednym - by otworzyć własny biznes, musisz mieć pieniądze. Zanim zdobędziesz klientów i Ci się zwróci, musisz w rozkręcenie działalności włożyć grube tysiące i nie ma chyba branży, w której da się to ominąć. Dlatego proponuję, byś zaczęła od czegokolwiek - z pewnością podjęcie pracy zarobkowej Ci nie zaszkodzi, a tylko pomoże. Zaczniesz pracować, usamodzielnisz się, zobaczysz, jak to fajnie mieć własne pieniądze i stać się niezależną. Niestety, najczęściej wygląda to właśnie tak, że zanim osiągniesz to, czego pragniesz i będziesz prowadziła odpowiadający Ci styl życia, musisz się przemęczyć wykonując niekoniecznie wymarzoną robotę. Ale to bardzo dobrze, że masz marzenia i cele, a nie podążasz bezmyślnie za pragnieniami rodziców czy też, co gorsze, narzekasz że "i tak Ci się nie uda"
Tak trzymaj!
łoooo dziękuję dziękuję Anemonne! W tym momencie postanawiam trzymać się studiów. I odrodzić sie na nowo, podejmując znów te same wyzwania, nie poddając się mimo kolejnej porażki. Ale nie na zasadzie, ze musze zdać te studia, tylko na zasadzie, najbardziej bede dbać o to co jest dla mnie najważniejsze, a jak mi nie pójdzie na studiach to będę miała plan B, nad którym musze popracować ;p (:
Hm, pamiętaj tylko też o tym, że jak skończysz studia, to wcale nie posypią się nagle zewsząd propozycje dobrze płatnej pracy, dzięki której mogłabyś szybko zarobić na otwarcie własnej działalności
Wśród młodych ludzi wciąż panuje przekonanie, że studia stanowią furtkę do pracy, tymczasem znaleźć pracę jest tak samo trudno bez studiów, jak i po studiach, jeśli nie masz żadnego doświadczenia zawodowego. Ale zrobienie choćby licencjatu na pewno jest dobrym pomysłem, w końcu to tylko 3 lata, a więc został Ci rok oprócz tego, na pewno dasz radę. Ja wychodzę z założenia, że jeśli masz taką możliwość, to lepiej mieć studia, niż ich nie mieć
A w międzyczasie zawsze możesz pomyśleć o jakiejś pracy dorywczej, żeby zdobywać doświadczenie i mieć jakieś pieniądze dla siebie (lub do odłożenia).
dziękuje wszystkim za SUPPORT! ((: ogarne to.
Ja rzuciłem studia na 3 roku- z perspektywy czasu wiem, ze 3 lata za późno.
Ogólnie nie mam nic do instytucji studiowania, ale jeśli ktoś do 25 roku życia tylko ''się uczy'' i nie kala się normalna praca, to pozostanie trwale upośledzony już do końca życia.
Jako pracodawca 100x chętniej zatrudnię 'niedouczonych'' którzy już liznęli prawdziwego życia, niż teoretyków z dyplomem i surrealistyczna wizja zrycia.
anelina- ja mimo wszystko doszłabym do inżyniera (tylko rok) i uzupełniła magistra na innym kierunku. Przeszłaś już 2 lata,a nie musisz przecież pracować w zawodzie.
21 2014-01-22 15:33:15 Ostatnio edytowany przez Unikalny (2014-01-22 15:33:49)
anelina, na początek warto, byś pamiętała o jednym - by otworzyć własny biznes, musisz mieć pieniądze. Zanim zdobędziesz klientów i Ci się zwróci, musisz w rozkręcenie działalności włożyć grube tysiące i nie ma chyba branży, w której da się to ominąć. Dlatego proponuję, byś zaczęła od czegokolwiek - z pewnością podjęcie pracy zarobkowej Ci nie zaszkodzi, a tylko pomoże. Zaczniesz pracować, usamodzielnisz się, zobaczysz, jak to fajnie mieć własne pieniądze i stać się niezależną. Niestety, najczęściej wygląda to właśnie tak, że zanim osiągniesz to, czego pragniesz i będziesz prowadziła odpowiadający Ci styl życia, musisz się przemęczyć wykonując niekoniecznie wymarzoną robotę. Ale to bardzo dobrze, że masz marzenia i cele, a nie podążasz bezmyślnie za pragnieniami rodziców czy też, co gorsze, narzekasz że "i tak Ci się nie uda" :) Tak trzymaj!
Bzdury piszesz, że trzeba włożyć grube tysiące(nawet jeśli są inwestorzy). Branża IT, branża marketingu sieciowego i pewnie jeszcze kilka się znajdzie, w ktorych inwestycja nie jest za wielka, a mozna miec od razu zyski, ale trzeba się ZNAĆ :)) Konsekwentnie, cierpliwie i dużo pracować w dodatku mądrze i cały czas rozwijać.
Bzdury piszesz, że trzeba włożyć grube tysiące(nawet jeśli są inwestorzy). Branża IT, branża marketingu sieciowego i pewnie jeszcze kilka się znajdzie
Ale autorka chce otworzyć sklep. Tego nie da się zrobić bez kosztów.
23 2014-01-22 15:45:03 Ostatnio edytowany przez Unikalny (2014-01-22 15:46:33)
Unikalny napisał/a:Bzdury piszesz, że trzeba włożyć grube tysiące(nawet jeśli są inwestorzy). Branża IT, branża marketingu sieciowego i pewnie jeszcze kilka się znajdzie
Ale autorka chce otworzyć sklep. Tego nie da się zrobić bez kosztów.
Ale w poprzednim swoim poście zakwestionowałaś inne branże :) Sklep internetowy wchodzi w grę z kosztami mniej wychodzi jeśli się dobrze ogarnie :) Poza tym jakby bardzo chciała otworzyć sklep prawdziwy to wyjeżdza za granicę pracuje tak długo aż zarobi wraca i inwestuje proste, ale nie łatwe :))
Przecież jeśli zakładasz sklep internetowy, to też musisz kupić towar i chociażby opłacić programistów, reklamę. Nadal sądzę, że trudno o branżę, w której własny biznes nie kosztuje na początek. Dla osoby niezarabiającej każda kwota włożona w rozkręcenie działalności jest kosztem, którego nie można zbagatelizować.
Ogólnie nie mam nic do instytucji studiowania,
Jak miło ![]()
ale jeśli ktoś do 25 roku życia tylko ''się uczy'' i nie kala się normalna praca, to pozostanie trwale upośledzony już do końca życia.
Generalizujesz.
Ja się "tylko" (?) uczyłam do 27 roku życia (krócej się nie da w moim zawodzie). Nie wydaje mi się abym była upośledzona ![]()
Ale oczywiście mogę się mylić ![]()
Powiedz to też np. studentom medycyny.
Opinia opinią, wystarczy ich słuchać a nie przywiązywać do nich wagi, czy też się nimi etykietować.Sklep/ działalność internetowa to bardzo dobry pomysł na początek. Narazie daje sobie ze wszystkim spokój. Zobaczymy czo te studia ;d Po prostu czasem ma sie wszystkiego dość i chciałoby się zmian od razu i to takich o jakich "marzymy", niestety często w sposób na którym się nie znamy (: (jeszcze).
Bujasz za bardzo w obokach. Zejdź na ziemię, zacznij się uczyć, poszukaj jakiejś dodatkowej pracy. Weź się do życia i do pracy, w której też trzeba wstawać czasem rano, trzeba godzić sie z tym co nie wygodne, albo z teoriami z którymi sie nie zgadzasz. Świat nie kręci się wokół ciebie. Really. Ale ta świadomość sama przyjdzie, gdy trzeba będzie opącić rachunki.....
Ja rzuciłem studia na 3 roku- z perspektywy czasu wiem, ze 3 lata za późno.
Ogólnie nie mam nic do instytucji studiowania, ale jeśli ktoś do 25 roku życia tylko ''się uczy'' i nie kala się normalna praca, to pozostanie trwale upośledzony już do końca życia.
Jako pracodawca 100x chętniej zatrudnię 'niedouczonych'' którzy już liznęli prawdziwego życia, niż teoretyków z dyplomem i surrealistyczna wizja zrycia.
Ja uczyłąm się do 30 roku życia. Najpierw zrobiłąm jeden kierunek, potem poszłąm do pracy i zaczęłam drugi i również ukończyłam dyplomem magistra jednocześnie pracując. Studiowałam i pracowałam. Czy jestem upośledzona..... bardzo bardzo możliwe....mam taką alergię na leniów patentowanych i domorosłych filozofów.
baziula- otóż to! Ja też miałam chwile, kiedy na studiach było ciężko, tylko ja się brałam za naukę wtedy. Mogłabym dorobić jakąś ideologie i nie kończyć ich. No ale nie umiałabym siebie oszukać.
Z doświadczenia wiem, że decyzje o totalnej zmianie kierunku życiowego są bardzo trudne i obciążające psychicznie. Uświadomienie sobie tego że jesteśmy w takiej sytuacji wywołuje szok i przygnębienie. Przede wszystkim należy tymczasowo zająć się czymś fajnym dla uspokojenia psychiki i dopiero po tym okresie przejściowym, który może trwać dwa miesiące, można się spokojnie zastanowić nad dalszym działaniem.
Być może potrzebna będzie zmiana kierunku studiów. Można też zrobić tak, że studiujesz dalej kierunek który Ciebie nie pociąga, ale za to masz jednocześnie ciekawe hobby.
Ja też w wieku 22 lat postanowiłam rzucić studia i była to najlepsza decyzja w moim życiu
po niecałym roku znalazłam prace na umowę i rozwijam się w kierunku, który mnie interesuje
a na studiach już się bardzo męczyłam i było tam pełno rzeczy które w życiu by mi się nie przydały
teraz się uczę, bo czegoś potrzebuje i dostaje za to pieniądze
więc jak masz takie odczucia to polecam je zrealizować ![]()