Witajcie. Szukam rady. Jestem z chlopakiem od 11 miesiecy. on ma 32 lata. Pracuje za granica.. Poznalismy sie jakis rok temu. Zaczelismy sie spotykac jak skonczyl sie mu kontrakt. I byl w polsce prawie rok. Ja zakochalam sie od razu. On chyba nie :> W kazdym razie ten facet ma ciezki charakter. Jest rozpieszczony, wszyscy przy nim skacza. Rodzicow nie szanuje, matke potrafi zwyzywac a ona i tak wszystko robi za niego i dla niego. Ja niestety tez zaczynam sie dawac wykorzystywac bo mam taki charakter ze jestem po prostu mila, jak mi na jakims zalezy. Klocic sie nie lubie, generalnie jak cos mi przeszkadza w jego zachowaniu to to mowie. delikatnie. Problem w tym ze sama sobie narobilam, bo bylam glupia i bardzo czesto meczylam go pytaniami, czy mu zalezy, czy mnie kocha itp a on mowil tylko ze jestem marudna, ze go mecze itp. Ale to dlatego ze nie czulam tego. On pierwszy sie zapytal mnie czy go kocham (przez sms), powiedzialam ze chyba sie zakochalam i chyba wtedy przegralam:/ bo zaczal sobie pozwalac na wiecej a ja sie nie stawialam:/ On jest samotnikiem i mowi ze nie potrzebuje az takiej bliskosci jak ja, do tego wylewny tez nie jest. Zerwal ze mna milczac. W wakacje. Ja pisalam do niego meila ze zachowal sie jak cham, tak nie oddzywajac sie i w ogole. Odpsial mi ze chce byc sam. A po tygodniu napisal ze zaluje, ze przeprasza, ze wie ze spieprzyl i pgoodzilismys ie. Bylo fajnie przez 3 tygodnie. wielka euforia z jego strony a potem zaczelo wszystko znowu wracac do normy. Ja znowu nie czulam ze mu zalezy i znowu zaczelam zadawac te same pytania a on mowil ze marudze. Potem wyjechal, we wrzesniu do pracy i nie ma go juz 2 miesiace. Pisal ale potem coraz rzadziej, teraz w ogole rzadko sie kontaktujemy ale chyba znowu zrobilam bledy bo On prosil mnie zeby mu kupic gazety to zrobilam to i wyslalam je ale jednoczesnie mowilam ze cieszylabym sie jakby tez robil dla mnie cos milego... ale nic to nie dalo, prosil aby nagrac mu filmy, zrobilam to ale znowu mowilam ze chcialabym zeby i on robil jakies mile gesty dlamnie. No i zas nic to nie dalo. Nie odezwalam sie 7 dni i on tez nie. Teraz znowu prosil mnie o filmy i nagralam je. do tego przyjezdza w te sobote na tydzien, to mowie, ze wezme kilka dni urlopu tak jak kiedys mowilismy (sam tak mowil, ze jak przyjedzie to moge wziac urlop- nie) a teraz napisal, zebym wyluzowala, bo ma duzo spraw do zalatwiania i nie ma duzo czasu..a nie widzielismy sie 2 miesiace. wiem ze to przez moje marudzenie sie oddalil, sam mi kiedys to powiedzial w twarz, ze to go tylko ode mnie oddala. Ale kurde, nie moglam sie powstrzymac bo nie czulam sie kochana i w ogole a tylko glownie wykorzystywana. A on jest strasznym egoista i dobrze o tym wie, ale jest mu z tym wygodnie.. co mam zrobic zeby poprawic nasze relacje? ja wiem, ze powinnam stwarzac mila atmosfere, nie marudzic, byc wesola itp. ale jesli on mnie o cos prosi, to tez chcialabym aby zadbal o moje potrzeby.. jednak tlumaczenie mu tego nie daje nic a wiem ze nie robienie tego tez nic nie da, a jedynie nas oddali od siebie. Nie wiem, czy powinnam mu wykrzyczec ze jest cham czy co? czy to sie da jakos naprawic i na nowo rozbudzic w nim uczucie?
najlepsze jest to ze on spotykal sie 2,5 lata z dziewczyna, zyli tez na odleglosc. i sam powiedzial ze kiedys chcial zeby ona do niego przyjechala bo miala wolny weekend ale ona wybrala tak, ze ten weekend spedzila z kolezankami. wtedy sie wkurzyl i tak naprawde to byl poczatek konca zwiazku. ja sie boje przestac starac bo on mowil ze przeciez jak mi by nie zalezalo to trudno, nic z tym nie zrobi i jak bede chciala odejsc to to bedzie moja decyzja. A jak wtedy w wakacje zerwal milczac to sie spytal czy jakby on nie napisal juz do mnie potem, to czy bym sie odezwala jeszcze, to ja powiedzialam ze NIE a on na to - to widzisz, wiec tak Ci podobno zalezy
ale przeciez ja duzo zrobilam, wiec nie rozumiem. Jak sie staram to zle, jak sie nie staram to zle..
ja wiem ze przyzwyczailam go do tego ze zawsze jestem (bo taka po prostu jestem, jak kocham to cala soba) i rozpiescilam go po prostu. i zyl tez zawsze w przekonaniu, ze cokolwiek zrobi to i tak nie odejde, kiedys mi powiedzial, ze pewnie nawet jakby mnie zdradzil to bym mu wybaczyla:| nie wiem co robic teraz..
tak bardzo go wtedy kochalam, ze bylam naprawde zaslepiona i zrobilam wiele "glupot", w sensie nie reagowalam jak mowil cos przykrego itp.