netkobietyWszystkie działy
Związek na odległość, miłość przez internet

Co mam zrobić: czy dać sobie spokój, czy mieć nadzieję?

14 odpowiedzi4 589 wyświetleńzałożony przez goska26, 22.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Co mam zrobić: czy dać sobie spokój, czy mieć nadzieję?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1

Temat: Co mam zrobić: czy dać sobie spokój, czy mieć nadzieję?

Hej
Zwracam się do Was z kolejnym problemem, a może nie tak do końca z kolejnym, pewnie niektóre z Was również on dotyczy.

Muszę na samym początku stwierdzić, że to będzie dość długa histora, bo chcę żebyście wszystkiego się dowiedziały i same spojrzały na to z boku, może coś mi doradzając przy okazjii.

Chodzi o to, że jakiś czas temu przeszło miesiąc poznałam fajnego faceta na jednym z portali randkowych. Najpierw pisalismy na tym portalu, potem przeszliśmy na gg, nastepnie były SMS. Świetnie nam sie pisało i gadało, mamy podobne podejście dożycia i jesteśmy obydwoje po przejściach ( a dokładniej po rozwodach).
Po bodajże tygodniu pisania na gg spotkalismy się, muszę przyznać, że jak tylko zobaczyłam Jego zdjęcie na tym portalu randkowym to od razu coś we mnie tknęło. Po prostu super facet. Pewnego dnia zaproponował spotkanie a ja oczywiście się zgodziłam. Bardzo się tremowałąm na samą myśl, wcześniej spotkałam się z kilkoma facetami z podobnego portalu, ale jakoś tak podchodziłam do tego z dystansem, nie denerwowałam się zbytnio, podchodziłam do tego, jak do czegoś zupełnie normalnego. Ale z NIM było zupełnie inaczej, od samego początku kiedy usłyszałam Jego głos (taki męski i sexowny) serce zaczęło mi szybciej bić. Nie wiem co się stało, dlaczego tak się tremowałam, nawet rajstop nie mogłam w spokoju nałożyć (hihihi). Ubrałam się najładniej jak tylko mogłam, w sukienkę obcasy. Chciałam żeby  mu szczena opadła z wrażenia.

Jak dojeżdżałam do umówionego miejsca (bo spotkaliśmy się w moim mieście) to emocję wzrosły chyba do zenitu. Muszę powiedzieć, że zupełnie inaczej wyglądał na tych zdjęciach, był przeciwieństwem, ale mimo tego nie zraziłam się, wręcz pzreciwnie, coś mnie ciągnęło do NIego jeszcze bardziej. Na samym początku aż mi się głupio zrobiło, zapytał, co się tak odszczeliłam jak na wesele (heheh) dobre co? Pomyślałam, no OK, i zaczęłam się z tego śmiać. Wzbudził we mnie jakieś takie dziwne uczucie, sama nie umiałam tego nazwać. Poszliśmy na spacer do parku, potem na kawę. Siedząc obok siebie on kilka razy delikatnie niby przypdakiem dotknął moich włosów itd. Było mi bardzo miło z tego powodu, miał zimno na ustach, więc nie próbował mnie pocałować. Gdy tak siedzieliśmy powiem szczerze, odebrało mi mowę, nie wiedziałam co mam mówić, ON również był bardzo speszony, bo było widać to po NIm, ale po mnie jeszcze bardziej. Ja osoba na ogół rozgadana, zachowywałąm się tak dziwnie, że wogóle to nie byłam ja.

Na tym spotkaniu, randce było fajnie, wkońcu przełamaliśmy lody i dobrze Nam się rozmawiało o wszystkim i o niczym. POtem odprowadził mnie do auta i pocałował delikatnie w policzek chyba przez to zimnoooo, kurcze, to mi bardziej jeszcze imponowało w Nim, ponieważ na ogół faceci pierwsze co to chcieli się lizać, a nie zawsze ja miałąm na to ochotę.

Zapytał się również wtedy, czy mam ochotę na drugie spotkanie, ja na to że pewnie. Już się nie mogłam doczekać. Jeszcze nie dojechałąm dobrze do domu, a miałąm tylko 5 km, a On 40 a już dostałam od Niego sms, że dojechał i żebym się nie marwtiła. Potem wieczorem pisaliśmy jeszcze na gg i On mi wtedy napisał, że jestem aniołem bo natchnełam Go nowym życiem. Z tego co mi mowił, to 2 lata był sam i porwała Go praca w zupełności, a pracował jako ochroniarz.

Wogóle zaczełam o Nim myśleć coraz częściej i częściej. Potem jeszcze kilka razy psialiśmy SMS do siebie, ale kontakt się urwał z Jego stronyyyy. Ja byłam bardzo wkurzona, bo myślałam, że mnie po prostu olał i tyle. POtem za jakiś czas z mamy swojej telefonu napsiał mi SMS, że był w szpitalu, bo w pracy został pobity i wylądował w szpitalu a telefon miał swój uszkodzony. I wtedy spytał się czy jesteśmy razem, czy już Go odpaliłam i nie ma szans. Ja na to, że są szanse, bo ja równiez tak myślałam, że to on mnie ma gdzieś. Ale w tym czasie juz się nie odzywał do mnie codziennie, jak wcześniej, tylko co 2 lub co 3 dni, co mnie bardzo złościło. Nie pisaliśmy wtedy na gg, bo jak mówił był bardzo opuchnięty i źle się czuł. Ja w to nie wątpiłam. Chociaż miałą gorsze dni, kiedy sądziłam, że On się po prostu mną bawi. On twierdził, że jak tylko dojdzie do siebie to mi wszystko wyjaśni i będzie tylko dla mnie. Wtedy też pisałam do Niego czasami na Jego mamy tel, bo tamten miał uszkodzony i raz zdarzyła się sytuacja, że jak odpisałam mu na Jego sms, to potem napsiała do mnie Jego mama, że On się kąpie i że bardzo pozytywnie o mnie mówił i że wszystko będzie OK. Ja byłam w siódmym niebie i znowu jak było dobrze, to potem cisza i tak non stop.

Już po mału doszedł do siebie i jak kiedyś dzwonił to mieliśmy się spotkać bo jak mówił bardzo stęsknił sie za mną a ja za Nim. Juz nawet sobie bluzkę kupiła nową na to spotkanie i znowu pechhhh. 2 dni po tym telefonie, napisałam do Niego sms, mówie, raz kozie śmierć, nie chciałam, żeby sobie pomyślał, że jestem nachalna, ale nie mogłam już wytrzymać. I wtedy zadzwoniła do mnie Jego mama i powiedziała, że On jest znowu w szpitalu, bo bardzo słabo się czuł. Powiedziała, że On jej kazał do mnie zadzwonić i poinformować mnie o tymmmm. Przestraszyłam się i bałam o Niego. wcześniej wiedziałam, że chce zmienić pracę, że teraz jak ma mnie, to nie chce już być ochroniarzem i powiedział kiedyś również, że liczy się z moim zdaniem.

Sama nie wiem, jak mam to odczytywać, z jednej strony chyba mu troszkę zależy na mnie, a z drugiej sama nie wiemmm, pech nas prześladuje.

Jego mama powiedziała, że leży On na 2 piętrze i tam nie ma zasięgu, więc mówie sobie Ok, nie będę w takim razie dzwonić, ale SMS mogę napisać. Wczoraj spróbowałam zadzownić do Niego i sygnał był normalny więc nie wiem co jest grane, czy On to robi specjalnie, czy jak. Ja juz pomału wariuję, bo nie wiem czy mu zależy na mnie, On twierdzi że tak, ale wiecie jacy są faceci, ja po moich doświadzceniach boję się zaufać i nie chcę potem cierpieć.

Problem polega na tym, że zaczęło mi już na Nim zależeć, cały czas o Nim  myślę i zastanawiam się co On ma w głowie, o czym myśli, czy o mnie....

wczoraj znowu pisałam z Jego mamą, napisała mi SMS po tym jak jej napisałam, co się z Nim dzieje i czy mu już lepiej. Ona mi odp, że wszystko jest w porządku i że jutro czyli dzisiaj może uda im się zejść na dół to zadzwoni do mnie z  jej tel, ale wiecie co ja w to nie wierzę, że tak będzie. Bo kiedyś juz tak miaąło być, miaął zadzwonić, odezwać się na drugi dzien i nic cisza tylko była.

Napisałam Jego mamie, żeby się Go spytała, czy jest mozliwości i czy chce, żebym Go odwiedział, ja Go nie chcę sprawdzać, ja po prostu chcę Go zobaczyć, tęsknie za Jego uśmiechem i oczami.

Ona mi odp, że On nawet nie chce, żeby Jego koledzy Go odwiedzili, więc pewnie też nie będzie chciał, żebym i ja Go odwiedziała.
Kurcze, myślałałam, że się spotkamy w tym tygodniu, a tu nici, bo pewnie zostanie w szpitalu na wekend, a nawet jak nie, to pzrecież nie będzie do mnie jechał 40 km, jak dzien czy dwa źle się czuł.

Wiem, że to była długa opowieść i przepraszam jak Kogoś nią zanudziłą, ale proszę o jakieś porady, co ja mam robić?

A Jego mama jeszcze mi napisała cytuję: Proszę o troszkę cierpliwości niech mi Pani uwierzy, a wszystko bedzie OK"

Plis poradźcie mi coś, co o tym wszystkim sadzicie, czy jest szansa, żebyśmy byli razem.

2

Odp: Co mam zrobić: czy dać sobie spokój, czy mieć nadzieję?

Widzę, że bardzo wszystko analizujesz i przeżywasz. Fakty są takie, że znasz tego faceta od miesiąca, widziałaś się z nim jeden raz, a zachowujesz się tak, jakby rozsypywał Wam się związek, którego przecież nawet nie ma.

Nie umiem na odległość ocenić, czy ten gość rzeczywiście ma jakieś problemy ze zdrowiem, czy po prostu robi wszystkie możliwe uniki, żeby więcej się z Tobą nie spotkać. Wszystkie te wymówki i wyjaśnienia jakoś do mnie nie przemawiają, pierwszy raz w życiu słyszę, żeby na drugim piętrze nie było zasięgu (ja akurat mam go zawsze nawet na dziesiątym...???). Czy ja w ogóle dobrze zrozumiałam, że jego zdjęcie na portalu nie było jego/było mocno naciągane?

Rozumiem, że się sparzyłaś i szukasz kogoś porządnego. Ale moim zdaniem tak szybkie angażowanie się w coś, co się nawet nie rozpoczęło grozi tylko i wyłącznie tym, że sparzysz się znowu i znowu. Wrzuć na porządny luz i poobserwuj sytuację, ale jeśli masz jakieś sygnały, że coś nie gra, nie wkładaj w to nie wiadomo ile energii i zapału. Do znajomości z internetu i pierwszych randek trzeba mieć spory dystans, bo o rozczarowanie naprawdę nie jest trudno.

Nie chcę też, żebyś się obraziła czy odebrała moje słowa bardzo osobiście, ale chciałabym, żebyś spojrzała na to, co napisałaś w innym poście z innej strony:

goska26 napisał/a:

jak czlowiek kocha to jest w innym swiecie, nic i nikt nie jest wazniejszy od ukochanego mezczyzny...

goska26 napisał/a:

nikogo takiego przy swoim boku nie mam i jak na razie watpie juz, ze kiedykolwiek bede jeszcze szczesliwa...

To nie są słowa, które wróżą dobrze, bo wygląda na to, że bardzo potrzebujesz drugiej osoby, żeby jakoś zagłuszyć samotność. A kiedy nie umiemy być szczęśliwi sami, niewiele wychodzi ze związków, które próbujemy stworzyć, bo jesteśmy raczej skłonni uzależniać się od drugiej osoby i być partnerem zamiast być z partnerem.

W pewien sposób robisz tak też teraz, pojawia się jakiś facet, którego wcale nie znasz, ale już zdążyłaś go wyidealizować w takim stopniu, że możesz przeoczyć naprawdę poważne przeszkody.
Pół roku od poważnego rozstania to krótka chwila, najczęściej niewystarczająca, żeby wyciągnąć wnioski z poprzedniego niepowodzenia i móc go uniknąć w przyszłości. Daj sobie czas, najlepiej taki, który nie będzie wypełniony poszukiwaniem nowej miłości, a może osiągniesz więcej w temacie własnego rozwoju. Nie znam chyba nikogo, kto znalazł zdrowy związek, kiedy szukał równie intensywnie, co Ty.
Pomyśl o sobie, nie zostanie wtedy tak wiele czasu na rozmyślania o kimś, kto na tą chwilę nawet się Tobą nie interesuje.

3

Odp: Co mam zrobić: czy dać sobie spokój, czy mieć nadzieję?

Masz chyba rację Yvette z tym, że ja się czują bardzo samotna i chcę z kimś być, ale czy to coś złego, że chcę wiedzieć, że jestem dla kogoś ważna.
Jednak na serio cos mnie ciągnie do tego faceta, coś innego, niż w poprzednich spotkaniach z innymi facetami, którzy nie zainteresowali mnie sobą na tyle powaz by spotkać się z Nimi ponownie. Wydaję mi się, że w tym wypadku jest zupełnie inaczej, odbieramy na podobnych falach, ale wiem, że musze do tego podejść z dystansem, tylko, że nie umiem, bo gdzieś w głebi czuję, że może coś z tego wyjść.

Jeśli chodzi Ci o zdjęcie, to nieeeee zdjęcie było Jego, tylko w tym ubiorze z pracy, więc troszkę inaczej wyglądał.

wcale się nie obraże na Ciebie, bo i za co miałąbym to robić, jestem wdzęczna że ktos spojrzy na ta sprawę z boku i sam oceni,

4

Odp: Co mam zrobić: czy dać sobie spokój, czy mieć nadzieję?
goska26 napisał/a:

Masz chyba rację Yvette z tym, że ja się czują bardzo samotna i chcę z kimś być, ale czy to coś złego, że chcę wiedzieć, że jestem dla kogoś ważna.

Może i nie ma w tym nic złego, ale jeśli będziesz tego chcieć za bardzo, to stoisz o krok od toksycznego związku - nie bez powodu o takich kobietach się mówi, że "kochają za bardzo". Poza tym, jeżeli Twoje poczucie bycia ważną i wyjątkową zależy od związku, to pomyśl, w jak okropnym stanie będziesz, jeśli nie daj Boże coś Ci z jakimś mężczyzną nie wyjdzie.

Ile czasu upłynęło pomiędzy Twoim rozwodem a pierwszą randką z kimś innym?
A pomiędzy kolejnym poważnym związkiem?

I znów to samo pytanie w kontekście ostatniego związku, który (o ile pamiętam) skończył się w okolicach kwietnia - po jakim czasie byłaś już z kimś na randce?

Pytam, bo może się okazać, że uświadomisz sobie, że tak naprawdę między zawieraniem kolejnych znajomości nigdy nie miałaś takiego czasu tylko i wyłącznie dla siebie, gdzie trzeba się jednak z tą samotnością zmierzyć.

goska26 napisał/a:

gdzieś w głebi czuję, że może coś z tego wyjść.

Po 1 spotkaniu i 1 miesiącu jest jeszcze za wcześnie, żeby wyrokować. Więc zdejmij różowe okulary i spójrz na niego realnie, to, co się dzieje to raczej wróżba urwania znajomości niż jej rozwinięcia. Pamiętaj o tym, żeby nie poczuć się odrzucona, jeśli coś się nie powiedzie.

5 Ostatnio edytowany przez martyna2010 (2010-10-22 23:09:54)

Odp: Co mam zrobić: czy dać sobie spokój, czy mieć nadzieję?

Twoją historię czytałam z uśmiechem na ustach, jednak tylko do pewnego momentu, ta końcówka mnie martwi. Mimo, iż należę do osób nieufnych, jednak wydaje mi się, że istnieje szansa iż on nie kłamie. Bo jaki miałby powód?

goska26 napisał/a:

Na tym spotkaniu, randce było fajnie, wkońcu przełamaliśmy lody i dobrze Nam się rozmawiało o wszystkim i o niczym

goska26 napisał/a:

POtem odprowadził mnie do auta i pocałował delikatnie w policzek [...]

goska26 napisał/a:

Zapytał się również wtedy, czy mam ochotę na drugie spotkanie [...]

Jakby mu na Tobie nie zależało to myślę, że :
a)  nie dostałabyś od niego buziaka w policzek
b)  nie zaproponowałby kolejnego spotkania.

Mimo, że ta niepewność i bezradność jest dobijająca (wiem, co mówię, sama to przezywałam/przeżywam nadal)
to być może warto czekać na rozwój sytuacji. Wiem, że ciężko, ale nie narzucaj mu się, poczekaj aż sam się odezwie, bo gdy będziesz nachalna możesz go tylko do siebie zrazić. A przecież nie na tym Ci zależy.
Być może naprawdę leży pobity w szpitalu. A w takim stanie, nie dziwie się, że nie chce aby go ktokolwiek oglądał. A swoją drogą, jest ochroniarzem,a dał się tak pobić, że wylądował w szpitalu? Dziwne trochę, ale dobra,nie wnikam. smile
Poza tym co mnie niepokoi, to pisanie smsów z jego mamą. Bo tak naprawdę to ktoś się może pod nią podszywać. Może on wcale nie jest w szpitalu, numer wcale nie jest jego mamy, a osobą z którą piszesz jest tak naprawdę on, żeby dowiedzieć się, czy Ci na nim zależy. Nie twierdzę, że akurat tak jest, ale trzeba brać każdą opcję pod uwagę, ażeby się później nie rozczarować. smile 

goska26 napisał/a:

I wtedy spytał się czy jesteśmy razem, czy już Go odpaliłam i nie ma szans. Ja na to, że są szanse, bo ja równiez tak myślałam, że to on mnie ma gdzieś. Ale w tym czasie juz się nie odzywał do mnie codziennie, jak wcześniej, tylko co 2 lub co 3 dni, co mnie bardzo złościło.

Miałam identyczną(!) sytuację . Nie chcę Cię załamywać, ale takie jego nieodzywanie się, pisanie po jakimś czasie, że nie mogł się odezwać bo coś tam, zapytanie o to, czy ma jeszcze jakąś szansę, a następnie odzywanie się jedynie co jakiś czas,podczas gdy kiedyś pisał codziennie, wcale nie wróży dobrze. Jak wcześniej wspomniałam byłam w identycznej sytuacji i nic dobrego z tego nie wyszło .W rezultacie od 1,5 miesiąca nie utrzymujemy kontaktu. Skończyło się tak bez słowa. I też wtedy byłam na maksa wkręcona w tę znajomość. Ale uwierz, minęło 1,5 miesiąca i jestem w fazie zapominania, już nie żałuję, bo z tej znajomości wyciągnęłam mnóstwo wniosków. Mam nadzieję, że Twoja znajomość z nim się nie skończy, przynajmniej nie w  taki sposób jak u mnie. smile

goska26 napisał/a:

Jego mama powiedziała, że leży On na 2 piętrze i tam nie ma zasięgu, więc mówie sobie Ok, nie będę w takim razie dzwonić, ale SMS mogę napisać. Wczoraj spróbowałam zadzownić do Niego i sygnał był normalny

Dla mnie to jakaś totalna bzura. Sama kiedyś leżałam w szpitalu, zasięg miałam i mogłam godzinami rozmawiać przez telefon smile Więc to dla mnie jest ściema i mam nadzieję, że nie uwierzyłaś. Tym bardziej, że sama się przekonałaś, kiedy dzwoniąc do niego usłyszałaś sygnał. Ktoś tu Cię kłamie, tylko po co?

goska26 napisał/a:

Ja juz pomału wariuję, bo nie wiem czy mu zależy na mnie, On twierdzi że tak, ale wiecie jacy są faceci, ja po moich doświadzceniach boję się zaufać i nie chcę potem cierpieć.
Problem polega na tym, że zaczęło mi już na Nim zależeć, cały czas o Nim  myślę i zastanawiam się co On ma w głowie, o czym myśli, czy o mnie....

Taak, ta niepewność i bezradność są dobijające, ale nie możesz się dać tak łatwo. Masz 2 opcje:
1 - albo zaczniesz wierzyć w jego słowa. Skoro mówi, że zależy, to znaczy,że tak jest. Skoro zapewnia, że zadzwoni, to nie masz powodów żeby nie wierzyć, no chyba, że raz Cię zawiódł w tej sprawie. (W tajemnicy powiem Ci, że ja tak robiłam i trochę mi to pomagało. "Napisał, że mu na mnie zależy. Okej, wierzę mu. Po co miałby kłamać? Nie pisze.. Hm.. Ciekawe czemu. Może zgubił telefon/ nie ma czasu/ itd?" Trochę go sobie sama tłumaczyłam,ale skoro pisał, że zależy mu na mnie, to nie miałam podstaw aby mu nie wierzyć, tym bardziej, że do pewnego czasu zachowywał się faktycznie jakby mu zalezało)
2. masz jeszcze drugie wyjście. Możesz się od niego odizolować, na tyle na ile dasz radę. Jak w tym czasie napisze to znaczy, że myśli o Tobie i zależy mu na Waszej znajomości. Jeśli jednak przez dłuższy czas nie będzie się odzywał to sama wiesz najlepiej co to będzie oznaczać. A wtedy będziesz miała kolejny, trudniejszy problem. A mianowicie będziesz musiala o nim zapomnieć. Ale nie gdybajmy, poczekajmy na rozwój wydarzeń. smile

Tak więc na zakończenie dodam trochę porad od siebie jako od osoby która przeżywała dokładnie to samo co Ty(oprócz tego cyrku z pobiciem i szpitalem).
Nie angażuj się w ciemno. Do znajomości podchodź z dystansem bo tak naprawdę nie znasz go dobrze,nie wiesz,czy jest z Tobą szczery. Nie wiesz, czy piszesz z jego matką, czy może on sam się pod nią podrabia( tylko w jakim celu? hmm ) Dopóki nie zobaczysz wyraźnego podobieństwa w słowach i czynasz, to tak naprawdę nie dowiesz się, na czym stoisz. Nie odzywaj się pierwsza do niego. Niech on się trochę postara. Jeśli jemu NAPRAWDĘ zależy to będzie szukał z Tobą duuużo kontaktu
W moim przypadku poskutkowało "postraszenie" go, że może mnie stracić oraz olewanie go, pisałam z nim wtedy kiedy ja chciałam, ustalałam kiedy będę mogła z nim pisać,a kiedy nie i od razu chłopak się zaczął starać. A i na koniec zacytuję co mi ktoś kiedyś powiedział "Nie trać czasu na osobę, która nie ma go dla Ciebie". Mam nadzieję, że wszystko się dobrze rozwinie. Życzę Ci aby się Wam dobrze poukładało. Pozdrawiam cieplutko smile

6

Odp: Co mam zrobić: czy dać sobie spokój, czy mieć nadzieję?

Droga martyno2010 masz w zupłeności racje i zgadzam się z Toba, że muszę sama zaczekać na rozwój wypadków, sama musze zobaczyc, czy Jemu rzcezywiście na mnie zależy. Wczoraj byłam troszkę smutna wieczorem czekałam na Jego wiadomośc i akurat mnie nie zawiódł sam sie odezwał pisalismy troszkę i powiedział mi, że teraz z powodu nie wyleczonego zapalenia, ma wodę w płucu lewym i leży z rurką w tym płucu i nie chce żebym Go widziała w takim stanie, ja to rozumiem i napsiałam mu że nie będe nalegać i takie tam. Poza tym dzisiaj również się odezwał jako pierwszy, a powiem szczerze, że na to nie liczyłam, napisał mi, że w poniedziałek dopero będzie wiedział co z Nim jest i jka długo jeszcze będzie w szpitalu i że tęskni za mną i że wieczorem się odezwie. ciekawa jestem czy tak rzeczywiscie będzie.

dziękuję Wam Drogie koleżanki za tak cenne uwagi, wiem, że zachowuję się jak mała dziewczynka pełna podekscytowania, ale dziewczyny, ja nie wiem jak to mam nazwać, nie wiem dlaczgeo sie tak zachowuję, po prostu mi na Nim zależy, możecie się smiać z tego, że jestem naiwna, wiem, że w Jego wypowiedziach jest wiele sprzeczności, zdaje sobie z tego sprawe, ale powiem Wam, że dam mu szansę, zobaczę jak się to dalej ułoży, i na pewno nie będe się jako pierwsza odzywać,....

Dziekuję Wam jeszcze razzzz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

7

Odp: Co mam zrobić: czy dać sobie spokój, czy mieć nadzieję?

Nie odezwał się już wieczorem, a ja jak głupia czekałam....

8 Ostatnio edytowany przez martyna2010 (2010-10-25 14:13:00)

Odp: Co mam zrobić: czy dać sobie spokój, czy mieć nadzieję?
goska26 napisał/a:

wiem, że zachowuję się jak mała dziewczynka pełna podekscytowania, ale dziewczyny, ja nie wiem jak to mam nazwać, nie wiem dlaczgeo sie tak zachowuję, po prostu mi na Nim zależy, możecie się smiać z tego, że jestem naiwna

Gosiu, co Ty za głupoty opowiadasz? Nikt się z Ciebie nie śmieje, nie uważam że jesteś naiwna. Może troszkę, za bardzo mu wierzysz.
Widzę, że juz nieźle jesteś wkręconą w tę znajomość. Ja Cię proszę, przystopuj trochę ! smile Bo możesz się bardzo rozczarować. Nie twierdzę, że tak będzie i nie życzę Ci tego, ale trzeba brać to pod uwagę.

goska26 napisał/a:

Nie odezwał się już wieczorem, a ja jak głupia czekałam....

No i widzisz. Tu masz już powód, aby nie wierzyć w to co mówi. Znajdź sobie zajęcie, żeby nie czekać na telefon od niego, jak na zbawienie. "Zadzwoni- okej, fajnie. Nie zadzwoni- żaden problem. " A Ty nie podpasowuj się  do niego, tylko żyj swoim życiem.

Powiem Ci moją historię może wyciągniesz z niej jakieś wnioski, i nie popełnisz błędów które popełniłam ja. Opowieść podzielę na dwie części, abyś lepiej mogła zobaczyć różnice.
POCZĄTEK ZNAJOMOŚCI:
a) codziennie do mnie pisał
b) rozmawialiśmy na gg kilka dobrych godzin
c) tłumaczył się przede mną( ! smile ) -(wcale tego od niego nie oczekiwałam, nie uważałam się za kogoś na tyle ważnego, aby mi się tłumaczył. Nawet mu to powiedziałam, ale odpowiedział, że się tłumaczy bo sam chce. W sumie to miło, bo poczułam że jemu być może naprawdę zależało smile )
d) pisał mi kilkakronie że jemu na mnie zależy. Nie chce mnie stracić. Pisał jaka to ja jestem super, fajna i w ogóle.
e) po każdej kłótni, przepraszał. Raz nawet 5 dni pod rząd mnie przepraszał. tongue
f) planował spotkanie ze mną. A że nie wypaliło.. to hm.. o tym później.
g) czekał cały dzień aż wejdę na gg. Skąd wiem? Bo w tym czasie siedziałam na niewidoku, a gdy wieczorem zszedł na niedostępny,to wyszłam z ukrycia. I wtedy mnie zaataował. tongue Ale tylko na chwilkę, bo miał akurat gości. Liczy się gest. Widocznie zależało mu,aby przez chwilkę ze mną "pogadać".
h) raz to się nawet bał iść na obiad, żebym mu nie uciekła z gg.

KOŃCÓWKA ZNAJOMOŚCI:
a) ciągłe olewanie mnie ( " Muszę iść gdzieś tam. Tzn. nie muszę,ale idę. Pa")
b) jak już rozmawialiśmy to bardzo krótko, 15-30 min podczas gdy na początku znajomości nasza rozmowa trwała ok.4-5 godzin i ciągle było nam mało.
c)chował się przede mną na gg. Co za bezczelność big_smile. Teraz mi to już wisi, ale wtedy tak mnie zdenerwował że łohoho big_smile
d) nie dotrzymywał obietnic
e) najpierw pisał miłe rzeczy, żeby za moment napisać głupie tongue ( np. "Dla Ciebie zrobiłbym wszystko. Ale mi dzisiaj odbija")
f) kilka razy się na nim zawiodłam
g) fakt, mówił mi kilka razy, że jestem dla niego ważna, ale obecna sytuacja mówi sama za siebie.

teraz co jakiś czas dzwoni do mnie numer ukryty i wydaje mi się,że to on, gdyż kiedyś dzwonił do mnie nieznany mi numer, spytałam czy to jego. Odpowiedział, że nie i że on by zadzwonił z ukrytego, jak już.


CO ZROBIŁAM ŹLE? ( w moim mniemaniu):
- pokazałam mu że mi zależy
- zamiast wyjść na spacer, na zakupy to ja głupia siedziałam przed komputerem i czekałam na jego wiadomości jak na zbawienie podczas gdy jemu się nawet wejść na gg nie chciało.
- obrażałam się. Teraz myślę, że niepotrzebnie,ale wtedy tak mi podpadł,że kończyć znajomość chciałam.
- ZAUFAŁAM MU. Gdybym mu nie zaufała to bym sie tak bardzo na nim nie zawiodła, nie rozczarowała.

CO ZROBIŁAM DOBRZE?( w moim mniemaniu):
- olewałam go i Tobię też radzę. Nie pisał, okej, ja też się nie odzywam. Na wiadomości odpisywałam po dłuższym czasie, wtedy on się niecierpliwił, a kiedy dostał już ode mnie wiadomość  odpisywał momentalnie.
- raz go wkręciłam że idę się spotkać z fajnym chłopakiem - uwierzył tongue i zaczął miałczeć, że ma nadzieję że go nie zdradzę [:/] podczas gdy my nawet nie byliśmy parą, zresztą daleko nam do tego było. I jest to równoznaczne z tym, że zaczął się bardziej starać.
- nie było mnie na każde jego zawołanie ( rezultat? Bał się iść na obiad, żebym mu czasem z gg nie uciekła)

Z perspektywy czasu mogę sie uznać za skończonego debila.
Po pierwsze: bo pozwoliłam sobie poznać chłopaka przez internet
po drugie: bo pozwoliłam sobie wkręcić się w tę znajomość
po trzecie: bo poczułam coś do niego,czego poczuć nie powinnam. tongue

Ach ale się rozpisałam.Będziesz miała co czytać, zamiast się zamartwiać,czemu nie dzwoni smile Uważam,że to chłopak powinien zdobywać dziewczynę, więc mu na to pozwól. Jeśli nie dzwoni- to Ty też nie dzwoń. Na smsy nie odpowiadaj od razu tylko po  jakimś czasie. Telefonów też nie odbieraj od razu. Jeśli nie wierzysz,to sama się przekonaj, że olewanie działa przyciągająco smile Nie pokazuj też od razu, że Ci na nim zależy. A w razie czegoś pisz tu na forum, na pewno znajdzie się wiele ludzi,którzy Ci pomogą. I przede wszystkim nie wierz mu w każde słowo. Zaczekaj aż słowa zaczną współgrać z czynami. Mam nadzieję, że wszystko Wam sie ułoży smile

ps. Przepraszam za tak obszerną wiadomośc wink

9

Odp: Co mam zrobić: czy dać sobie spokój, czy mieć nadzieję?

bardzo poruszyla mnie Twoja historia....:( a ja myslalam ze tylko ja mam takie problemy...w sumie to dobrze ze nie odzywa sie bo chociaz zapomnisz szybciej... moj byly na dosc ze mnie zostawil to nie daje mi spokoju teraz. codziennie pisze do mnie i zgrywa przyjaciela a ja przez to zycia nie moge sobie ulozyc....i mowie szczerze zazdroszcze Ci ze Twoj byly nie odzywa sie....masz przynajmniej czas zeby odpoczac od tego wszystkiego...przemyslec sobie jakim jest dupkiem.... bo nim jest. to jest przerazajace ze faceci tak wykorzystuja naiwnosc kobiet. na poczatku zawsze ladnie pieknie - staraja sie ...a potem zaczynaja olewac, wymyslac ze brak czasu, wytykac nasze wady... a na koncu ze chca byc sami...po czym okazyje sie ze maja inna laske juz....niby lepsza. tylko ze ja tez wykorzysta taki... faceci teraz nie maja za grosz honoru. przynajmniej wiekszosc.

10

Odp: Co mam zrobić: czy dać sobie spokój, czy mieć nadzieję?

Dziewczyny a jednak odezwał się na drugi dzień, napisał mi SMS, że ubiegłego  wieczoru miał gorączke i leżał, nie miał na nic siły, powiedział, że w poniedziałek czyli dzisiaj będzie cos więcej wiedział i zapyta się o wszystko lekarza.
Napisał, że "cholerni.... tęskni" i że już nie może sie doczekać jak wyjdzie stąd.

Dziewczyny przyznaję, że podchodze do tej znajomości ze zbyt dużym zaufaniem mimo wszystko, ale to dla tego, że na prawdę coś czuje do Niego, może Wam się wydac to niemozliwe, ale tak jesttt i nic na to nie poradzę.

11

Odp: Co mam zrobić: czy dać sobie spokój, czy mieć nadzieję?

martyno2010 
POCZĄTEK ZNAJOMOŚCI:
a) codziennie do mnie pisał
b) rozmawialiśmy na gg kilka dobrych godzin
c) tłumaczył się przede mną( ! smile ) -(wcale tego od niego nie oczekiwałam, nie uważałam się za kogoś na tyle ważnego, aby mi się tłumaczył. Nawet mu to powiedziałam, ale odpowiedział, że się tłumaczy bo sam chce. W sumie to miło, bo poczułam że jemu być może naprawdę zależało smile )
d) pisał mi kilkakronie że jemu na mnie zależy. Nie chce mnie stracić. Pisał jaka to ja jestem super, fajna i w ogóle.
e) po każdej kłótni, przepraszał. Raz nawet 5 dni pod rząd mnie przepraszał. tongue
f) planował spotkanie ze mną. A że nie wypaliło.. to hm.. o tym później.
g) czekał cały dzień aż wejdę na gg. Skąd wiem? Bo w tym czasie siedziałam na niewidoku, a gdy wieczorem zszedł na niedostępny,to wyszłam z ukrycia. I wtedy mnie zaataował. tongue Ale tylko na chwilkę, bo miał akurat gości. Liczy się gest. Widocznie zależało mu,aby przez chwilkę ze mną "pogadać".
h) raz to się nawet bał iść na obiad, żebym mu nie uciekła z gg.

u nas na samym początku też tak było, wszystko co napisałaś wyżej to miało miejsce i u nas, ale to sie troszke zmieniło po tym, jak pobił się i trafił do szpitala, ja mu wierzę w to, że stało się tak jak sie stało i w to akurat nie wątpię.

Mam małe obawy, jak każdy, chyba dlatego, że bardzo się przejachałam na afcetach i boje się, żeby czasem tego od nowa nie przeżywać, ale jak nie spróbuję, to sie nie przekonam, czy warto było.
Wolę potem płakć, chociaż mam nadzieję, że nie będę, niz żałować, że nie spróbowałam, chociaż mnie od samego poczatku ciagnelo do Niego.

12

Odp: Co mam zrobić: czy dać sobie spokój, czy mieć nadzieję?

Dziewczyny muszę Wam to powiedzieć i wyzucić to  z siebie, przed chwilą na krzyżówce mijałam mojego eks faceta, tak właśnie myślałam, że to Jego auto i On pewnie też z daleka mnie rozpoznał. Widziałam jak się aż prawie za mną obrócił, poczułam takie coś dziwne w sercu, może nawet szybciej mi zabiło, ale to nie to co kiedyś, że waliło jak młot na każdy Jego widok.
Musiałam to z siebie wyżucić.

13

Odp: Co mam zrobić: czy dać sobie spokój, czy mieć nadzieję?

Gosiu, nie obraź się, ale mam wrażenie że z chęcią "rzuciłabyś się" na pierwszego lepszego chłopaka, który okazałby Ci zainteresowanie. Spokojnie, nie nakręcaj się tak. 

goska26 napisał/a:

Mam małe obawy, jak każdy, chyba dlatego, że bardzo się przejachałam na facetach i boje się, żeby czasem tego od nowa nie przeżywać, ale jak nie spróbuję, to sie nie przekonam, czy warto było

No i właśnie. Wiesz co by było najrozsądniejsze w tej sytuacji? Gdybyś, owszem spróbowała z tym chłopakiem, ale z dystansem. Abyś ani się na nim nie przejechała, ani nie żałowała w razie gdyby nie wyszło. smile

14

Odp: Co mam zrobić: czy dać sobie spokój, czy mieć nadzieję?

Dzieki Droga martyno2010 sama nie wiem, czy tak rzeczywiście jest, czy ja na siłę chcę z kimś być. ale na prawdę ciagnie mnie jak nigdy dotąd do tego chłopaka.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Co mam zrobić: czy dać sobie spokój, czy mieć nadzieję?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026