netkobietyWszystkie działy
Związek na odległość, miłość przez internet

Związek jak z bajki a rozstanie jak szara smutna rzeczywistość...:(

11 odpowiedzi4 775 wyświetleńzałożony przez b3ata, 23.09.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Związek jak z bajki a rozstanie jak szara smutna rzeczywistość...:(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1 Ostatnio edytowany przez b3ata (2010-09-23 23:38:56)

Temat: Związek jak z bajki a rozstanie jak szara smutna rzeczywistość...:(

Po przeczytaniu wielu postów na tym forum, postanowiłam się przyłączyć i dowiedzieć się jak Wy ocenicie tą sytuację w której się znalazłam. sad Na wstępie chciałam Was przeprosić za długość,  lecz nie umiem 4,5 roku i tego co się stało opisać w kilku zdaniach.  Dokładnie mija miesiąc odkąd chłopak mnie olał i na dodatek nie wiem dlaczego gdyż przestał się do mnie odzywać... Swojego byłego ( jak i pierwszą miłość mojego życia ) poznałam przez przyjaciółkę. Poznała go przez forum w celu porady informatycznej i kiedy nie był już jej potrzebny ?oddała mi? go w celu pozbycia się osoby, która jak się okazało bardzo dobrze umiała rozczytać jej złe intencje. To dzięki niemu otworzyłam oczy i postanowiłam ( choć nie było to łatwe ) zerwać z nią toksyczną ?przyjaźń? .  Właśnie wtedy dopiero zobaczyłam jak jestem wykorzystywana i poniewierana za moją otwartość, zaufanie i pomoc drugiemu człowiekowi. Początkowo znajomość rozwijała się przez sms?y. Dzieliła nas olbrzymia odległość , a dokładnie 440 km i początkowo bałam się kontaktu z nieznaną mi osobą. Tak pisaliśmy przez ponad rok, potem zaczęły się telefony, skype, gg itd? Nigdy się nie widzieliśmy jedynie ze zdjęcia. Ja miałam 16, a on 18. Bardzo dobrze się rozumieliśmy i dogadywaliśmy. Był dla mnie olbrzymia podporą . On wiele przeszedł, wiele widział gdyż życie w mieście nieco różni się od tego w malutkiej miejscowości w jakiej ja mieszkam. Bałam się wszystkiego, miałam niską samoocenę i bałam się zaufać  drugiej osobie po tym co mnie spotkało, a wierzcie mi bardzo długo nie mogłam tego przeboleć i wmawiałam sobie, że to moja wina. Nie miałam z kim o tym pogadać i zawsze dla wszystkich było ok a ja psychicznie nie mogłam sobie poradzić. Tak to się potoczyło, że znów postanowiłam zaufać i całe życie pokładałam na nim.

Po w sumie 2 latach postanowiliśmy się spotkać. Przyjechał do mnie w czarno ( bo obca rodzina, jeszcze miał u mnie spać itd.). Wszystko było dziwne i zaskakujące. Spędziliśmy wspólnie 2 cudowne tygodnie  i tak od tego czasu staliśmy się już taka prawdziwą parą. Widywaliśmy się kilka razy w ciągu roku , potem było to znacznie częściej. Nie była dla nas problemem odległość. Wszystko układało się cudownie. Byliśmy nierozłączni. Ciągle w kontakcie. Początkowo rodzice podchodzili z dystansem (zwłaszcza mama) i mówili że to tylko kolega, a ja ostro obstawałam za tym, że to miłość mojego życia i jestem w stanie zrobić dla niego wszystko, bo tak się mną opiekuje itd. Miłość jak z bajki. Niestety do czasu?Rok temu miałam naprawdę trudny okres w życiu: matura, wybór studiów itd. Nie umiałam się z tym uporać, nie wiedziałam co chcę dalej robić. To było strasznie zwłaszcza pod naporem rodziców, rodziny. Często się kłóciliśmy. On mnie wspierał, dawał z siebie wszystko. Nalegał bym to teraz ja do niego przyjechała.  Po pewnym czasie dzwoniąc do niego wiecznie miał zajęty telefon. Tłumaczył, że kolega do niego dzwoni, że klienci?Niestety miałam tyle trudnych decyzji na głowie, bałam się sama jechać w taki szmat drogi. Poddałam się?Między nami było coraz gorzej. Potrzebowałam wsparcia, bliskości i motywacji do życia. Wreszcie przełamałam się. Jadę! Pojechałam zadowolona, że przełamałam taką barierę i szczęśliwa, że w końcu go zobaczę i przeproszę go za to jak się zachowywałam i że znów będzie jak dawniej. Niestety okazało się inaczej. Kolejnego dnia pojechał na awarie. Zostawił mnie samą z jego matką w domu  i już tęskniłam kiedy wróci.  Korzystając z tego że go nie ma i że niemieliśmy przed sobą tajemnic postanowiłam wejść na gg i przeczytać rozmowę jego i mojej siostry o której się chwalił i powiedział, że jest tak śmieszna że będę musiała obowiązkowo sobie ją przeczytać.  Wszystko było ok dopóki nie odczytałam pewnej wiadomości? i tak patrzę sterta wiadomości od jakiegoś Kuby. Nie wspominał mi o żadnym z kolegów by tak się nazywał,  bo nie miał znajomych nie spotykał się z nikim bo jak stwierdził się wyszalał. Wiecznie praca, problemy, kłótnie z ojcem, studnia i cały czas od rana do wieczora wisieliśmy na necie albo telefonie. Zajrzałam do archiwum i co się okazało?!Dziewczyna! Czytam z nadzieją, że to tylko koleżanka ze studiów, która nie wie jak wykonać zadanie?Jednak nie.  A tutaj wiadomości  w stylu: ?zaraz do Ciebie zadzwonię tylko z dziewczyną pogadam szybko??;?ok już dzwonie?;"tęsknie za tobą":*->dokładnie cytuje bo nie zapomnę tego;"kiedy przyjedziesz:*";-"nie mogę się już doczekać:*"i jeszcze jakieś...Nie doczytałam reszty, bo była tego masa?Załamałam się totalnie.  Nie mogłam zrozumieć  jak potrafił pomagać innej, wspierać kiedy ja nie mogłam wyjść z dołka. Zrozumiałabym jeszcze, gdyby tylko pisali bez takich czułych słów, bo wiem że jemu tez było trudno i nie miał z kim pogadać a ja okazałam się wtedy egoistką  -  tylko, że ja w odróżnieniu od niego nie szukałam pocieszenia w ramionach innego i jeszcze w tak perfidny sposób jak on. Kiedy zadzwonił i powiedziałam mu, że wszystko wiem był w szoku. Natychmiast przyjechał. Ja awantura, kłótnia, płacz - wręcz się na niego rzuciłam.  On też prawie płacze tłumaczy, że nikogo nie miał, bo ja jestem najważniejsza, nikt poza mną a zwłaszcza że jak mi obiecał to tak jest. Z nią pisał, bo ja go dołowałam, że nie miałam humoru ,że nie ma z kim o tym pogadać, a te czułe słowa co cytowałam to że to nic, bo tak się pisze że to żarty...Mówił, że wspierali się bo ta laska też miała problemy w związku, bo chłopak ją olewał. Zaczęłam się już pakować i krzyczę by mnie, że nie chcę go znać?całe wakacje zastanawiam się czemu mi to zrobił, dlaczego w ten sposób. Siedziało mi to w głowie i jak powiedział skasował wszystkie kontakty z nią i napisał by już więcej do niego nie pisała. Zostałam i postanowiłam dać mu jeszcze jedną szanse, choć bardzo mnie zawiódł. I jak się okazało nie tylko w tym.  Przez kolejne dni wyciągnęłam od niego jak się nazywa, okazało się że jest z jego rocznika, że mieszka niedaleko jego miasta i że pisali gdzieś od ponad miesiąca a poznali się na portalu bilardowym?Od tamtego czasu mu wypominałam, bo tak bolało, zaczął mieć tajemnice. Już nie udostępniał mi swojego konta na komputerze  i telefon wiecznie miał wyłączony kiedy był ze mną tłumacząc że chce być tylko dla mnie. Początkowo naprawdę był załamany, że tak mnie zranił starał się to naprawić po czym zaczął mieć o to pretensje. Potem z czasem znów zaczęło być pięknie. W czerwcu b.r. planował wakacje i nie mógł się doczekać kiedy skończy praktyki i wreszcie będzie ze mną. Byłam zakochana w jego charakterze, zachowaniu i bardzo mocno się przywiązałam i wiedziałam że taki staż i to ile przeszliśmy coś znaczy. Myliłam się.

Odzywał się rzadko, nie pisał sms?ów a jak już rozmawialiśmy tłumaczył wiecznie, że jest zmęczony, że nie wyrabia i sucho że mnie kocha itd. Po weekend?zie z rodziną nie odzywał się tydzień co potem tłumaczył, że  coś przemyślał i że to go dobiło. Po tych wszystkich latach napisał: ?miłość to nie tylko charakter ale także hormony? Nie wiem dlaczego dopiero teraz tak stwierdził, bo nigdy wcześniej czegoś takiego mi nie powiedział. Od początku zapewniał mnie i widać było, że kocha mnie za to jaka jestem, a nie za mój wygląd, choć jestem ładna ale przez wzgląd na moją niską samoocenę nie wierzę w to. Zna mnie od każdej strony i wiedział że coś z moim zdrowiem jest nie tak, lecz nigdy mu to nie przeszkadzało. Dokładne chodziło o problem hormonalny ( owłosienie na rękach itd.:( z którym walczę, walczyłam i tak to kosmetycznie usuwam, bo jest to dla mnie krępujące  a dla rodziców zawsze było to normalnym zjawiskiem, które tłumaczyli dojrzewaniem ).  Namawiał mnie, martwił itd., ale ja bałam się przebadać. Wreszcie dla siebie i dla niego postanowiłam się odważyć. Poszukałam endokrynologa, byłam u ginekologa i niestety potwierdziło się to co podejrzewał ? zespół policystycznych jajników wraz z guzkiem na tarczycy?Dosłownie wszystko się dla mnie zawaliło! On w ogóle nie dawał mi wsparcia, ciągle dla niego było źle choć ja starałam się wszystko naprawić, polepszyć. Z jego strony nic. Cieszyłam się, że stopniowo się oswajam z życiem, że sobie radzę, miałam tyle mu do opowiedzenia i tak go potrzebowałam. W końcu kontakt był coraz rzadszy, potem kolejne 3 dni się nie odzywał. Miał pretensje o to że wysłałam maila na skrzynkę rodziców z tym, że się martwię i co się dzieje, że się nie odzywa i że zależy mi na nim. W sumie troszkę się polepszyło, próbowałam to wszystko ratować. Planował przyjazd, kiedy to pewnego wtorku zadzwonił, że śpiący jest i zmęczony, bo w nocy był w robocie i że na razie idzie spać a jak odeśpi to się odezwie. Od tego czasu kontakt się urwał?Ja jak głupia dzwoniłam, pisałam, prosiłam by choć napisał czy to z nami koniec, bo jestem osobą która woli wiedzieć najgorszą prawdę, niż być oszukiwana.  Tak trwało jeszcze tydzień. Wreszcie po rozmowie z siostrą, postanowiłam się odważyć i skończyć ten związek. Po tym tygodniu błagań i myśleniu co się stało wysłałam ostatniego sms?a i od tamtej pory się nie odzywam ( z resztą z jego strony też nie ma odzewu ). Początkowo była droga przez mękę! Cisza, smutek, płacz, żal, myślenie co mogłam zrobić by było lepiej, w czym go zawiodłam. Większość czasu siedziałam na czacie tak dla zabicia czasu, ponieważ ufałam tylko jemu i tylko z nim spędzałam czas. Wszystkie kontakty pozrywałam i zostałam sama:(

Moim zdaniem:
1)utrzymał z nią kontakt i chciał bym to ja zerwała by nie czuł się winny, a także by nie miał nic sobie do zarzucenia
2)był tchórzem i przestraszył się, że nie uciągnie tak dalej zwłaszcza że potwierdziło się to co zakładał
( mogło go przestraszyć to, że lekarka powiedziała mi, że w przyszłości mogę, ale nie muszę mieć problemy z zajściem w ciąże )
3)był wmieszany w jakąś brudną sprawę i bał się że za dużo wiem i dla mojego dobra zerwał ze mną kontakt

Dziewczyny najgorsze jest dla mnie to, że znów przejechałam się na osobie, której tak bardzo ufałam i powierzyłam wszystko. Teraz w tym najgorszym dla mnie okresie kiedy postanowiłam się leczyć i udowodnić że jestem silna, zostawił mnie i na dodatek nie wiadomo z jakiego powodu i raczej się już nie dowiem.:(Cieszę się teraz jedynie z tego, że teraz dowiedziałam się o jego strasznym tchórzostwie i nieodpowiedzialności. Pomimo, że to tak długo trwało i przeczytałam książkę poleconą na waszym forum: ?Nie zależy mu na Tobie? nie poddaję się. Zmieniłam nr, piszę z jednym z kolegów poznanych na czacie z którym się już spotkałam i czekam na rozpoczęcie roku akademickiego by móc zapomnieć i nie poświęcać ani chwili dłużej na tego palanta:) A że jestem pozytywnie nastawiona i nie umiem myśleć w czarnych kolorach nie poddaję się i wiem, że kiedyś będzie lepiej:) I powiem Wam, że zaczynam oddychać pełna piersią:)

2

Odp: Związek jak z bajki a rozstanie jak szara smutna rzeczywistość...:(

b3ata, przebrnęłam przez Twojego posta...
Podziwiam Cię za siłę i współczuję, że trafiasz na ludzi, którym nie można ufać. Chłopak pisząc, że ważne są hormony, (moim zdaniem) miał na myśli fakt, że chce bliskości, czułości, seksu, którego nie mógł mieć z Tobą, kiedy chciał. Chyba nie traktował tego związku poważnie, a przynajmniej nie tak poważnie jak Ty. Cieszę się niezmiernie, że uwolniłaś się najpierw od toksycznej przyjaciółki, a teraz od niszczącego Cię chłopaka. Zostawił Cię w najgroszej dla Ciebie, kiedy jesteś o krok od dorosłego życia i jeszcze ta choroba... Stchórzył, odrzucił jakby nigdy nikt, nie wspierał... Świetna decyzja, którą podjęłaś - nie pisz do niego, nie narzucaj się. Kiedy emocje opadły, przestałaś domagać się odpowiedzi na pytanie 'dlaczego?' i dobrze. Zostaw to za sobą, jako doświadczenie swego życia, jako przestrogę. Trzymaj się ;*

3

Odp: Związek jak z bajki a rozstanie jak szara smutna rzeczywistość...:(

Droga Maggie19, dziękuję Ci serdecznie za odpowiedź ( jak na razie jedyną ) i wsparcie ;* Jeżeli chodzi o bliskość to była dziwna sytuacja. Zawsze kiedy był ze mną miał co chciał i nawet czasami sama zastanawiałam się czy to nie ja jestem nadgorliwa w tych sprawach. Początkowo jakoś nie mogłam się przełamać i naprawdę dużo czasu minęło gdy to nastąpiło. Sam kiedyś stwierdził, że jak mi się będzie chciało to jemu już nie?w tym temacie po jakimś czasie zrobił się oschły, jakby był to dla niego przymus, obowiązek?I jedynie co słyszałam, z jego ust to to, że: ?co za dużo to nie zdrowo??

4

Odp: Związek jak z bajki a rozstanie jak szara smutna rzeczywistość...:(

Hej Beatko,
znalazłam w końcu twój post.. Jestem w szoku a zarazem siedze tu jak czubek myslac o tym ze mozliwe ze czeka mnie to samo. Juz raz zrezygnowal, zostawil przez sms, a ja mu dalam szanse, bo nekal mnie nocami, pisal ze koocha, ze wszystko dla mnie zrobi.. itp itd...Nie ufam mu totalnie...Nawet nie wiesz ile mam enegrii w sobie, tak jak i ty , jednak trzeba ją wyzwolic, rozmawiac!!!  a nie czekac az ksiaze przyjedzie i wszystko mu wyspiewac , smiac sie.. i to w zasadzie raz na dwa tygodnie;/
Ciezko mi i nie umiem, przez niego:(
1. Jestem pelna podziwu ze przez to przebrnelas! ze masz tyle siły
2. Zazdroszczę Ci i koniecznie musze kupic te ksiazkę!
3. I właśnie skąd jesteś?:) Co do nawiazywania kontaktów tez jestem na tak!

Pozdrawiam Cię!

5 Ostatnio edytowany przez b3ata (2010-10-09 16:27:28)

Odp: Związek jak z bajki a rozstanie jak szara smutna rzeczywistość...:(

Kochana moja Karolinko:)

Na samym wstępie chciałam Ci serdecznie podziękować za odpowiedź zostawioną pod moim bardzo dłuugim postem ( a naprawdę tylko wytrwali lub osoby w podobnej sytuacji docenią jego cenność i wypowiedzą się na jego temat ).

Przeczytałam Twoją historię z mężczyzną i z tego co widzę ona nieco różni się od mojej, aczkolwiek są pewne elementy wspólne:)

Co do zostawienia przez sms'a to widzisz w moim przypadku okazało się, że całą winą chciał obarczyć mnie, bo sam nie miał na tyle odwagi by zepsuć to wszystko co przez tak długi czas razem budowaliśmy i to nie on powiedział koniec, tylko ja po wielu przemyśleniach, męczarni psychicznej w tak krótkim czasie powiedziałam - DOŚĆ! Tak już dłużej być nie może, że ja wszystko dla niego (staram się pomimo swoich problemów), a on jak gdyby nigdy nic olał mnie, a tym sposobem okazał się zwykłym egoistą, który nie dorasta mi do pięt, a jest mocny tylko w słowach?

Co do zaufania, też straciłam je kiedy dowiedziałam się o słodkiej B? na początku tak bolało, że nie potrafiłam mu wybaczyć i przez cały czas mu ją wypominałam, lecz w głębi serca z miłości jaką go darzyłam dałam mu szansę i robiłam wszystko bym to tylko ja się dla niego liczyła i by było tak jak kiedyś?Niestety myliłam się, bo jakoś już nie mogłam czasami do końca złapać z nim takiego kontaktu jak kiedyś ( zwłaszcza chodzi mi o jego zachowanie ). Teraz zauważyłam, że nagle założył konto na Facebook'u ma dodane 2 dziewczyny dodane o takim imieniu o jakim zdradził mnie w tamte wakacje...Początkowo trochę się zdołowałam, kiedy to zobaczyłam, ale teraz śmiać mi się chce, że aż tak nisko upadł i że z takiej osoby jak ja zrezygnował na koszt "Made in China"...A naprawdę uwierzcie mi nie wiem co można w niej widzieć...No, ale jego wybór i jego strata:)

Co do energii masz całkowitą rację, a co najgorsze większość czasu zamiast imprezować, wychodzić ze znajomymi siedzę w domu i wypełniam obowiązki i jedyną rozrywką jaką posiadam to uczelnia lub ewentualnie moje osobiste zainteresowania?a tak bardzo chciałabym nie marnować tego czasu, którego posiadam tak wiele?.
Dlatego właśnie postanowiłam z nim zerwać, po wielu przepłakanych nocach i próby zrozumienia oraz nadziei że to tylko zły sen?.

Karolinko moja, wiem, że Ci ciężko lecz powiedz mi nie lepiej zerwać, przecierpieć te najgorsze chwile i może za jakiś czas po ochłonięciu poznać lepszego mężczyznę?? Ja też twierdziłam, że nie umiem, bałam się strasznie tej decyzji, nie mogła się z nią pogodzić itd. ale to nic nie zmieniło. Wzięłam się w garść pomimo wielu ciężkich i samotnych chwil w czterech ścianach i nie poddałam się. Nie dla niego! Dla siebie to zrobiłam, bo wiem że jestem zbyt fajna dziewczyna i to nie ja będę kiedyś żałowała tylko on! To ja robiłam wszystko i nie mam sobie nic do zarzucenia. Wiem, że były tez chwile kiedy to ja wiele rzeczy niszczyłam, ale to nie znaczy że on jest bez winy. Zwłaszcza teraz?

1) Dziękuję Kochana za podziw poją osobą;* Nawet nie wiesz ile takie słowa znaczą zwłaszcza kiedy nikogo się nie ma. Powiem Ci, że ty też dasz radę! Musisz tylko podjąć pierwszą trudną decyzję, a potem już poleci. Musisz się zdecydować i dopiąć swego. A z tego co piszesz ta energia, która posiadasz pomoże Ci tak jak i mi wiara w Boga, że jest przy nas i on zawsze wspiera nawet w najgorszej dla nas sytuacji. To on mi bardzo pomógł i czuję się otoczona opieką z jego strony pomimo, że wiele osób twierdzi, że jestem nie wierząca?
2) Co do książeczki podeślę Ci link, bo znalazłam ją na necie( tak osobiście mówiąc, ona wiele mi nie powiedziała, ale niektóre sytuacji stały się nieco jaśniejsze ).
Polecam też książeczkę:
Gray John - Mężczyźni są z Marsa a kobiety z Wenus ? siostra mi ją poleciła, aczkolwiek jak dla mnie książki psychologiczne są nudne ta okazała się dość ciekawa:)
3) A jestem z pięknej, malowniczej mieścinki:)

Ściskam gorąco! I nie martw się zawsze służę pomocą i radą na tyle ile potrafię;)

6

Odp: Związek jak z bajki a rozstanie jak szara smutna rzeczywistość...:(

Beata kobito !!!
trudno mi uwierzyć w Twoją opowieść a raczej w to że po tym wszystkim możesz pozytywnie patrzeć na świat ja na Twoim miejscu pewnie byłąbym tysiące razy w szpitalach z pociętymi żyłami albo na płukaniu rząłądka .
Poprostu Cie podziwiam i szanuję  :*:*:*

7

Odp: Związek jak z bajki a rozstanie jak szara smutna rzeczywistość...:(

Kochana:)

Jak widzisz można jak się czegoś bardzo pragnie. Dużo siły dało mi wiara w Boga, w to że będzie lepiej.Wiecznie jestem nieustającą optymistką:) I bardzo Ci dziękuję za tak cieplutkie słowa;*  To właśnie one dają mi tyle siły i wiary w lepszy dzień przez to że inni doceniają to jaka jestem nie chcąc zarazem bym się zmieniała:)

8

Odp: Związek jak z bajki a rozstanie jak szara smutna rzeczywistość...:(

Nie martw sie niczym, skoro masz wiare i jestes taka optymistką to wszystko Ci sie ułoży smile przyjdzie czas, to poznasz faceta, ktory na Ciebie zasługuje i który bedzie z Toba, nawet w tych najgorszych momentach. Bo czy ktoś kto Nas kocha nie powinien być z Nami w chorobie, smutku ? Powinien ! Dlatego wtedy najlatwiej jest poznac, bo ktos jak naprawde kocha, nie zostawi ...

Pozdrawiam smile

9 Ostatnio edytowany przez b3ata (2010-11-14 22:13:23)

Odp: Związek jak z bajki a rozstanie jak szara smutna rzeczywistość...:(

Koteczkaaa moja:)

Powiem tak. Mija dopiero, albo aż 4 miesiące po rozstaniu i taki sam okres leczenia? Moje życie zamieniło się diametralnie i to dzięki mojej determinacji.  Odżyłam w każdym tego słowa znaczeniu...i powiem szczerze, że nie żałuję żadnej podjętej przeze mnie decyzji!
Schudłam 12 kg w tak krótkim czasie?Jestem jeszcze bardziej uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona niż dotychczas?Wypiękniałam, nie wspominając o tym, że jeszcze bardziej uwierzyłam w siebie i w to że mogę wszystko, a na koniec z tych głównych przemian - nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych nie wspominając o tym jaka stałam się odważna i zaradna ( niezależna w pewnym sensie)..:)

Jednym słowem nie poznaję siebie!
Ściskam gorąco:)

10

Odp: Związek jak z bajki a rozstanie jak szara smutna rzeczywistość...:(

To jest złoty wątek!
Beato, ja jestem w szoku, że taka młodziutka dziewczyna, tak mądrze podeszła do sprawy. Zdaję sobie sprawę że zostało to okupione cierpieniem, łzami, ale nie na darmo. Wyciągnęłaś wnioski i idziesz dalej. Cieszę się że książka pomogła.
Życzę Ci by Twój hart ducha Cię nigdy nie opuścił!

11 Ostatnio edytowany przez b3ata (2010-11-14 23:07:32)

Odp: Związek jak z bajki a rozstanie jak szara smutna rzeczywistość...:(

W sumie Alaclaudie:)

książka była przeczytana zanim się rozpadliśmy...tzn. przepraszam zanim zostawił taką dziewczynę jak ja...:) Tak z czystej ciekawości i za namową siostry.
Bardziej pomogło mi pozytywne podejście do życia, walka o to kim jestem i kim chcę być.

I dziękuję za tak podnoszące na duchu słowa uznania Kochana;*

Ps: A założyłam ten post dla dziewczyn, które potraciły się w swoim życiu, niewidzą już jego sensu oraz aby udowodnić im jak niewiele potrzeba by życie było inne takie jak chcemy:)

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Związek jak z bajki a rozstanie jak szara smutna rzeczywistość...:(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026