Smutna szara i samotna rzeczywistość - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Smutna szara i samotna rzeczywistość

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 60 z 193 ]

1 Ostatnio edytowany przez CCCatch (2021-04-07 18:27:56)

Temat: Smutna szara i samotna rzeczywistość

Witam was ponownie,
temat kieruję głównie do osób samotnych... Jak radzicie sobie z tymi najgorszymi dniami? U mnie dziś właśnie taki jest, choć mimo iż po rozstaniu radzę sobie całkiem nieźle, to złapał mnie kryzys, taki ogólno-egzystencjonalny. Jak niektórzy wiedzą, pracuję w jednym zakładzie z moim eks. Pomijając ten fakt, pracę i tak chce zmienić, bo perspektyw na dalszy rozwój brak, a ja mam większe ambicje, CV całkiem pełne, wykształcenie wyższe, doświadczenie i pewne ciekawe predyspozycje. Niestety ofert pracy brak... Złapał mnie dziś wielki dół, odezwała się tęsknota za byłym, pojawiły się czarne wizje... i myśli samobójcze, niestety. Czuję się niekochana, niepotrzebna, słaba, brzydka i taka do niczego. Leżę w łóżku i nie mam ochoty z niego wyjść, mama zamiast wesprzeć dobrym słowem, bardziej dobija...kiedy potrzebuję ciepłego słowa, przytulenia, ona się na mnie wścieka...
Brak mi bliskości, ciepła, rozmów i towarzystwa mojego byłego, chociaż wiem że to wszystko było skazane na niepowodzenie, ale przyzwyczajenia trudno tak szybko wyeliminować...

Jak przeżyć te kryzysy? Jak sobie z nimi radzicie? Czuję się fatalnie a potęguje te uvzucia fakt, że naprawdę brak mi chęci i sił na takie życie, gdzie nic mi nie wychodzi, wszystko czego dotkne się sypie, podczas gdy ludzie wokół świętują sukces za sukcesem...

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-04-07 18:49:39)

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

Idź na spacer, poćwicz to co lubisz i koniecznie spotkaj się z przyjaciółkami / koleżankami/ kimkolwiek życzliwym z kim można coś porobić wspólnie. Najgorsza jest izolacja, bo trudniej się wygrzebać z tego stanu.
Pomyśl co jeszcze możesz dla siebie zrobić aby się lepiej poczuć. Możesz włączyć muzykę, która poprawia Ci nastrój, albo włączyć jakiś serial, który pozwoli Ci oderwać się od problemów.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

3

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

Jakaś mądra babka powiedziała kiedyś, że im gorzej się czuje, tym bardziej ostra dla siebie i wymagająca jest. Jeśli normalnie ma ochote poćwiczyć, to spoko. Ale jeśli ma doła, to jeszcze ostrzej do siebie podchodzi i najbardziej wtedy właśnie potrzebuje spaceru, ćwiczeń, aktywności, gdy czuje się najgorzej.
Ostatnio w zeszłą środę miałam taki dzień podobny do Twojego. Zwinąć się w koc, ryczeć, zapchać słodyczami najchętniej, włączyć serial, nie odbierać telefonów i przeleżeć następne 20 lat, aż odejdą wszystkie myśli o tym, jaka jestem beznadziejna. Doświadczam też ostatnio myśli samobójczych, może bardziej rezygnacyjnych, po raz pierwszy w życiu.

Spacer pomógł. Wyjście do ludzi. Spojrzenie na świat z perspektywy. Chyba najbardziej pomógł widok ludzi - młodych, starych, pięknych i brzydkich, pędzących i spacerujących- korzystających z bycia na zewnątrz. Ryczałam sobie w parku z dala od ludzi, ale sam ich widok pomógł nie czuć się tak odizolowaną. Samo wyjście, aktywność jest krokiem w kierunku życia.

Wiem, że to nie lek na dłuższą metę ale na dziś wystarczy. Doraźnie - telefon w rękę do kogokolwiek, jakakolwiek aktywność.
Uściski

If you can be anything, be kind.

4 Ostatnio edytowany przez CCCatch (2021-04-07 20:25:21)

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

Oj taak, rozmowy z ludźmi bardzo, ale to bardzo pomagają. Lek na smutek, niestety doraźny.
Ćwiczyć ćwiczę, wróciłam do jazdy na rowerze, którą porzuciłam w zeszłym roku na rzecz byłego, jak wspominałam w innym wątku, równo za tydzień pierwsze zajęcia pole dance, namawiam też koleżankę na zumbe, ale coś leniwe się te dziewczyny zrobiły...

Ale niestety czasem nadejdą takie przytlaczajace chwilę, kiedy człowiek czuje tą samotność każdym kawałkiem ciała i duszy. Pojawiają się wyrzuty sumienia...może mogłam być lepsza, może mogłam się zmienić na siłę? - tak wola jedna część mnie, a druga pyta - czemu ja miałam zmieniać się na siłę i podporządkowac, gdy w zamian również nie mogłam liczyć na coś takiego... Wiem że jest to skutkiem tęsknoty, mam taką skłonność do doglebnych analiz pewnych spraw, zwłaszcza tego typu. Może mogło być lepiej, moze jednak i tak skończyłoby się gorzej i tak dalej i tak dalej, a potem zalew kolejnych czanrhch mysli - już nigdy nikogo nie znajdę, będę sama do końca życia, nikt mnie nie zechce... A na samą myśl o lecie, pięknej pogodzie i perspektywie spędzania czasu samej... Yhh, jak się tego pozbyć?!

Jakieś jeszcze może sposoby na 'zdeptanie' takich dni i towarzyszących im negatywnych uczuć?

5

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

Gdybyś mogła być lepszą, to taką byś była.
Zmiana na siłę? Wbrew sobie? Wolne żarty. Zmiana jako towar w handlu wymiennym? Hm... .

Czasem, z różnych powodów, przeżywamy trudne chwile. Ważne, by się do nich nie przywiązywać, by pozwalać 'czarnym' myślom odpłynąć, by na ich podstawie nie kręcić melodramatu na tle osnutego. Uczucia, gdy im pozwolić, miną. Odpłakać, odsmutkować. Być łagodną, dla siebie także.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

6

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

Ja też mam takie dni. Zauważyłam, że warto jest uchwycić moment, kiedy to się zaczyna i coś z tym zrobić, bo jak to zignoruję, to czuję się coraz gorzej, a już nie chce mi się wtedy nic robić i rozmawiać z ludźmi.
Umów się z koleżanką na wino :-) Tylko z taką z którą można sobie fajnie pogadać, pożartować, poplotkować, która Cię akceptuje i dobrze wpływa na Ciebie.
Na mnie dobrze wpływają też jakieś zajęcia grupowe, tańce, wspólne ćwiczenie, joga. Szybko zmienia mi się nastrój.
Najgorsze to siedzieć, myśleć i się nakręcać w negatywiźmie.
Skoro boisz się samotności możesz spróbować przekonać się, że spędzanie czasu samemu nie jest takie straszne. Po prostu zrób to co chcesz zrobić, coś nowego i doceń ten czas dla siebie. Żeby się przekonać, że tak też można.
Skoro mama nie potrafi dać wsparcia, lepiej daj jej spokój.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

7 Ostatnio edytowany przez CCCatch (2021-04-08 07:14:59)

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

Wiecie dziewczyny, najgorsze są wspomnienia. Oczywiście te dobre, bo te złe też są poniekąd jak doraźne lekarstwo. Powoli idzie wiosna, lato... To był nasz czas, niestety w tym roku spędzę je sama bo już nie wierzę, że kogoś spotkam/poznam...
Miała moja przyjaciółka z chłopakiem zorganizować w ten weekend spotkanie w czwórkę z ich znajomym - ktoremu bardzo się spodobałam i to już wcześniej. Cisza w temacie, czuję się trochę wykiwana i zastanawiam się czy sobie ze mnie nie pozartowali...
Myślę, że już nic dobrego w życiu mnie nie spotka, że z nikim nie dogadam się jak z byłym - chociaż wiem że w wielu kwestiach się wcale nie dogadywalismy, nikt mi nie poświęci tyle czasu, że nigdy nie uda mi się zmienić pracy i czegokolwiek na lepsze w swoim życiu...
Żyję w ogromnym poczuciu niesprawiedliwosci, nie potrafię zrozumieć, dlaczego niektórzy ludzie, wszystko czego dotkną, zamieniają w złoto, mi nie wychodzi NIC...nie odbierzcie mnie jako jakiejś zawistnej osoby, ale przykre jest patrzeć jak ludziom, którzy są przesiaknieci kłamstwem, obłuda, dazacym po trupach do celu, wszystko się układa, a tym, którzy uczciwie i ciężko pracują, nic... Człowiek traci chęci.

PS. Co do mamy - przybrała strategie typu 'kubeł zimnej wody i 0 współczucia, bierz się dziewczyno w garść' - na mnie najlepiej działają tego typu zachowania, ale teraz potrzebuje raczej wsparcia niż wstrząsu...

8

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

Jeżeli masz dola i nie masz ochoty wstać z łóżka nie próbuj z tym walczyć. Opatul się kolderka, zrób dobrej herbaty kub gorącej czekolady i gorąco polecam literaturę inspirujaca. Mi kiedyś na mega dola po rozstaniu pomogła literatura Kasi Miller. Zloto! Tłumaczy ina min , że w życiu nie jest i nie bedzie2 nigdy idealnie a tym bardziej w związku. Polecam tez Ścieżkę Prostej Obfitości, książka ma 800 stron , ale uspokaja. Naprawde jest balsamem dla duszy. Tez mi pomaga w kiepskich chwilach.
Jeżeli nie przegadasz za czytaniem może jakas komedia romantyczna? Albo dramat? Uwierz mi, że nie tyllo Tobie się dostalo od życia po nosie:) Ja po obejrzeniu kilku takich filmow zrozumiałam , ze nie jest tak zle.

9

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

Postaraj się dostrzec przed sobą nowe możliwości i wartość swojego życia nie porównując się do innych. Ich życie to ich życie, a dla Ciebie jest ważne twoje. Jestem przekonana, że masz teraz skłonność do przejaskrawiania. Na pewno coś ci wychodzi, coś potrafisz, czegoś się nauczyłaś na tym związku, czegoś się dowiedziałaś o sobie. Wiesz to. Masz swoje życie i swoją drogę. Spróbuj myśleć pozytywnie. Negatywne myślenie z pozycji ofiary nie tylko pogarsza samopoczucie, ale też może odebrać ci pewne szanse. Chętniej daje się szanse osobie pozytywnie i optymistycznie nastawionej. Spróbuj być dla siebie bardziej wyrozumiała i cierpliwa.
Książki Kasi Miller - dobry pomysł.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

10

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość
CCCatch napisał/a:

(...) Co do mamy - przybrała strategie typu 'kubeł zimnej wody i 0 współczucia, bierz się dziewczyno w garść' - na mnie najlepiej działają tego typu zachowania, ale teraz potrzebuje raczej wsparcia niż wstrząsu...

Rozumiem, że powiedziałaś mamie, czego od niej TERAZ potrzebujesz i jak TERAZ rozumiesz wsparcie?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

11 Ostatnio edytowany przez Olinka (2021-04-16 02:36:06)

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość
CCCatch napisał/a:

PS. Co do mamy - przybrała strategie typu 'kubeł zimnej wody i 0 współczucia, bierz się dziewczyno w garść' - na mnie najlepiej działają tego typu zachowania, ale teraz potrzebuje raczej wsparcia niż wstrząsu...

Lepszego rodzaju wsparcia sobie nie wyobrażam...W każdym razie na pewno nie głaskanie po główce i mówienie, że będzie dobrze...

Widzisz w swoim życiu jakieś plusy i zalety, poza koniecznością bycia z facetem(jakimkolwiek: byłym czy innym)? Mam wrażenie, że nie... Może pora właśnie to zmienić?

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

12 Ostatnio edytowany przez CCCatch (2021-04-08 11:37:14)

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość
Wielokropek napisał/a:
CCCatch napisał/a:

(...) Co do mamy - przybrała strategie typu 'kubeł zimnej wody i 0 współczucia, bierz się dziewczyno w garść' - na mnie najlepiej działają tego typu zachowania, ale teraz potrzebuje raczej wsparcia niż wstrząsu...

Rozumiem, że powiedziałaś mamie, czego od niej TERAZ potrzebujesz i jak TERAZ rozumiesz wsparcie?

Tak, ale nie poskutkowalo. Ona uważa, że mam silny charakter i że inni mają gorzej... Okej, tylko dlaczego ja, w chwilach swojej słabości, mam myśleć o innych...?
Też uważam, że nie zawsze głaskanie po głowie jest super, ja ogólnie jakoś na codzień się trzymam, ale przyjdzie dzień kryzysu i cóż, trochę ciepełka mile widziane...

bagienni_k - chyba mi w myślach czytasz... Właśnie dziś zaczęłam się sama nad tą kwestią zastanawiać - czy nie uzaleznilam swojego życia od posiadania partnera...? Czy nie uwarunkowalam od tego swojego poczucia wartości? To, że boję się życia w samotności, nie umiem być sama to wiem, ale czy rzeczywiście w moim życiu nie zasialo się takie ziarenko zwane 'uzależnieniem'...?

13

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość
CCCatch napisał/a:

(...) Tak, ale nie poskutkowalo. Ona uważa, że mam silny charakter i że inni mają gorzej... Okej, tylko dlaczego ja, w chwilach swojej słabości, mam myśleć o innych...? (...)

To nie nakaz lecz propozycja. Przyjmiesz? Dobrze. Odrzucisz? Drugie dobrze.


(...) trochę ciepełka mile widziane... (...)

Żeby dać, trzeba mieć. Czasem niektórzy nie umieją okazać ciepłych uczuć, uznając to za słabość, ale to przecież znasz aż za dobrze.


(...) czy nie uzaleznilam swojego życia od posiadania partnera...? Czy nie uwarunkowalam od tego swojego poczucia wartości? To, że boję się życia w samotności, nie umiem być sama to wiem, ale czy rzeczywiście w moim życiu nie zasialo się takie ziarenko zwane 'uzależnieniem'...?

Od dawna znasz odpowiedzi na te pytania i od dawna znasz sposoby poradzenia sobie z problemem.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

14

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

Sama wiesz, jakiego rodzaju wsparcia potrzebujesz, i jeśli teraz to jest ciepło i odpoczynek, to bardzo dobrze, że to komunikujesz. Jeśli jest to stanowczość i dyscyplina, też okej. Na rózne rany działają różne lekarstwa, obolałe mięśnie trzeba rozciągnąć, a jak się ma grypę to się leży, nie zawsze trzeba być wobec siebie wymagającym żadnarmem. Na mnie zimny kubeł nigdy nigdy nie działa motywująco. Rozsądne, łagodne, ciepłe podejście, dużo zrozumienia - mogę góry przenosić.

Co gdy przychodzą przytłaczające chwile? Uznać, że są. Masz do nich prawo. Nie są fanaberią, nie biorą się znikąd. Odczuwasz smutek i samotność i to są fakty, a nie złudzenia, z którymi trzeba walczyć. Twój mózg Cię nie oszukuje, w tym momencie jest tak, jak czujesz.
Jak widzę kogoś, kto czuję się źle, to raczej chcę go zaopiekować i pocieszyć, a nie zbajerować czy wstrząsnąć i przekonać "jest inaczej niż myślisz". Nie, nie rozumiem wsparcia jako "głaskania po główce i mówienia, że będzie dobrze" choć może niektórzy bardzo tego potrzebują i to koi. Bo chodzi raczej o bliskość dotyku i ciepłe słowa niż fałszywe zapewnienia. Jak sobie możesz zapewnić wsparcie pewnie wiesz. Wiesz, że Twoje uczucia nie wzięły się znikąd i masz prawo do ich przeżywania. Wiesz też z przeszłych doświadczeń, że ten stan nie trwa wiecznie.

Czas na motywację i postanowienia, na szukanie rozwiązań czy jakieś plany przyjdzie, kiedy emocje opadną.

Na gdybanie o przeszłości polecam:
"Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś. Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś." (S. Lem)

If you can be anything, be kind.

15

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość
CCCatch napisał/a:
Wielokropek napisał/a:
CCCatch napisał/a:

(...) Co do mamy - przybrała strategie typu 'kubeł zimnej wody i 0 współczucia, bierz się dziewczyno w garść' - na mnie najlepiej działają tego typu zachowania, ale teraz potrzebuje raczej wsparcia niż wstrząsu...

Rozumiem, że powiedziałaś mamie, czego od niej TERAZ potrzebujesz i jak TERAZ rozumiesz wsparcie?

Tak, ale nie poskutkowalo. Ona uważa, że mam silny charakter i że inni mają gorzej... Okej, tylko dlaczego ja, w chwilach swojej słabości, mam myśleć o innych...?
Też uważam, że nie zawsze głaskanie po głowie jest super, ja ogólnie jakoś na codzień się trzymam, ale przyjdzie dzień kryzysu i cóż, trochę ciepełka mile widziane..

Mama to mama, sa różne i nie każda jest 100 procentowa super pocieszycielka. Nie ma takiego przymusu, że ma Ciebie pocieszać i to dokładnie w taki sposób jakiego Ty oczekujesz. Ciepło i pocieszenie spróbuj dać sama sobie. Zasłużylas na troche ciepla i spokoju. Nie szukaj tego koniecznie na zewnątrz bo faktycznie można się rozczarować , ale poszukaj sama w sobie.

16 Ostatnio edytowany przez CCCatch (2021-04-09 09:17:04)

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

Tylko czemu ta samotność jest tak trudna to przelkniecia... Mi chyba w tej chwili zamiast stricte osoby w postaci byłego to bardziej brakuje tego, co mi dawał - męskiego towarzystwa, uwagi, opieki... Wiem, brzmi to brzydko i tak egoistycznie, ale idzie wiosna, za 2 dni minie rok od naszej pierwszej rozmowy, wspomnieniami się budzą. Czuję, że ten rok będzie dla mnie bardzo ciężki, bo wszystko, co było między nami najlepsze wydarzyło się w okresie letnim, a teraz ten okres spędza sama.
Rady typu: spędź czas z koleżankami itp itd owszem, pomagają - ale tylko na chwilę, bo przecież później każda wróci do siebie do domu - z tym że na mnie nie będzie czekała moja bratnia dusza, na koleżankę tak...
Kiedyś też byłam sama i było mi źle, te 8 miesięcy to dla mnie był taki odskok od samotności, aż zapomniałam jak gorzki ona ma smak. Jak nauczyć się znów nim nie dławic? Jak ponowne przyzwyczaić się do bycia samej? Nie potrafię skorzystać z rad typu: pokochaj siebie, zaprzyjaźnij się ze sobą... Za oknem słońce, ptaszki śpiewają a ja sama z milionem myśli i marzeniami.

17 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-04-09 09:42:50)

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

Może osoba, która zanzała związku(lub związków) dużo gorzej znosi samotność, niż singiel, który ma za sobą jedynie kilka przelotnych znajomości i która sama czuje się jak ryba w wodzie.

Zapewne każdy(może poza osobami takimi jak ja) odczuwa brak drugiej osoby, ale akurat w Twoim przypadku, sądząc po Twoich postach, jest to szczególnie nasilone. Jakbyś potrzebowała tej uwagi i opieki więcej niż przecietna osoba. Chociaż, jak jakiś dorosły człowiek twierdzi, że potrzebuje opieki, to od razu się zastanawiam, co tam jest nie tak...Ma to taki wydźwięk, jakby ta osoba nie była w stanie przetrwać bez drugiej. Opiekować to się można dziećmi albo zwierzętami.

Skoro nie możęsz pokochać samej siebi i cieszyć się z życia, to co? Nigdy siebie samej nie doceniałaś? Potrzebujesz drugiego człowieka ,aby czuć się wartościową czy w ogóle potrzebną i ważną?

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

18 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2021-04-09 09:53:56)

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość
CCCatch napisał/a:

Tylko czemu ta samotność jest tak trudna to przelkniecia... Mi chyba w tej chwili zamiast stricte osoby w postaci byłego to bardziej brakuje tego, co mi dawał - męskiego towarzystwa, uwagi, opieki... Wiem, brzmi to brzydko i tak egoistycznie, ale idzie wiosna, za 2 dni minie rok od naszej pierwszej rozmowy, wspomnieniami się budzą. Czuję, że ten rok będzie dla mnie bardzo ciężki, bo wszystko, co było między nami najlepsze wydarzyło się w okresie letnim, a teraz ten okres spędza sama.
Rady typu: spędź czas z koleżankami itp itd owszem, pomagają - ale tylko na chwilę, bo przecież później każda wróci do siebie do domu - z tym że na mnie nie będzie czekała moja bratnia dusza, na koleżankę tak...
Kiedyś też byłam sama i było mi źle, te 8 miesięcy to dla mnie był taki odskok od samotności, aż zapomniałam jak gorzki ona ma smak. Jak nauczyć się znów nim nie dławic? Jak ponowne przyzwyczaić się do bycia samej? Nie potrafię skorzystać z rad typu: pokochaj siebie, zaprzyjaźnij się ze sobą... Za oknem słońce, ptaszki śpiewają a ja sama z milionem myśli i marzeniami.

To spedzanie czasu z kolezankami w Twoim przypadku akurat dobre nie bedzie. Bo w tym calym spedzaniu czasu samemu chodzi o to, zeby poczuc sie ze soba dobrze. I dopoki nie odwrocisz swojego myslenia w tym kierunku, to nie bedzie dobrze.
Dopoki kolezanki beda dla Ciebie swoistym zapychaczem czasu, byle nie siedziec samotnie, to oczywiscie, ze potem bedziesz miala dola jak one juz sobie pojda. Zwlaszcza jezeli definiujesz to tak, ze na nie ktos czeka, a na Ciebie nie.

Samotnosc nie powinna byc gorzka. Samotnosc to po prostu samotnosc. Czas dla siebie, ktory mozesz sobie zagospodarowac tak, jak chcesz.
Na zle mysli jest dobra medytacja, tam sie czlowiek uczy, zeby mysli nas obmywaly i zeby pozwalac im wplywac i odplywac, a nie tkwic w nas i jakos nas definiowac.

Mnie bardzo brakuje samotnosci smile wczesniej jej nie docenialam, a teraz dalabym duzo za jeden dzien spedzony bez nikogo wiecej smile tak niestety wyglada pandemiczna rzeczywistosc.

Co do tej opieki, to tez zwrocilabym na to uwage. Bo dorosla, dojrzala osoba nie potrzebuje fizycznie opieki faceta. Zycie uczy tego, ze nawet jezeli masz kogos, to z niektorymi rzeczami i tak zostajesz sama. Warto polegac na sobie, a nie na opiece drugiej osoby.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

19 Ostatnio edytowany przez CCCatch (2021-04-09 10:13:01)

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

bagienni_k - ja w ogóle jestem bardzo dziwną i specyficzną osobą...chyba wielu z was to zdążyło zauważyć.
Myślę że takie zachowanie może mieć różne podłoża, np: wychowanie - moi rodzice zawsze byli bardzo troskliwi (wiem że obecne postępowanie mojej mamy jest chłodne ale celowe, w dobrej wierze), trochę chuchali i dmuchali na mnie... Ja jestem poniekąd przyzwyczajona do tego i wiem, że to źle dla mnie. Druga sprawa, ja lubię towarzystwo. Uwielbiam być wśród ludzi i czuję się wtedy jak ryba w wodzie... Trzecia sprawa, kompleksy...i słowa z ostatniego akapitu Twojego posta. Nikt mi nigdy nie powiedział czegoś, co by mnie w jakiś sposób mocno podcielo, mam wspaniałą rodzinę, cudownych rodziców którzy zawsze mnie wspierali, a podejście do życia i siebie - sami wiecie jakie.
Czasem mam wrażenie i spuszczam wtedy głowę na dół, że jestem po prostu zbyt rozpieszczona. Tak naprawdę w życiu nigdy mi niczego brakowało, ale często ogarnia mnie lęk przed samotnością - kochanych rodziców kiedyś zabraknie, ja zostanę sama. Nie będę potrafiła tak żyć.

+ może źle wyraziłam się z tą opieką, bo nie mam na myśli opieki opartej na relacji rodzic - dziecko, ale chyba nie potrafię tego wyrazić słowami.

+ mnie bardzo też przybija fakt, że wokół szczęśliwe pary - każdy umie znaleźć drugą stronę, ja nie i wtedy nasuwa się pytanie, co jest ze mną nie tak?

20

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

CC, widzisz na ulicy mase ludzi chodzacych samotnie. I jakos na nich nie zwracasz uwagi. Zwracasz uwage na to, na co chcesz zwracac uwage. Jak myslisz o tym, jaka jestes nieszczesliwa, to widzisz dookola siebie samych szczesliwych ludzi w zwiazkach. A tak wcale nie jest.

I ja wiem, o co Ci chodzi z ta opieka i dalej podtrzymuje moje zdanie. Trzeba liczyc przede wszystkim na siebie. Szczegolnie na poczatkowych etapach jakiejkolwiek relacji. Drugi czlowiek nie jest po to, zeby nam bylo dobrze i dopoki tego nie zrozumiesz, to nie bedzie zmiany w mysleniu.
Zycie moze sie zmienic zawsze. Facet moze Cie zostawic po 20 latach. Moze umrzec przed slubem, moze miec wypadek itd itp. I co wtedy? Bedziesz dalej przerazona samotnoscia?

Ja buduje swoje zycie tak, ze moje zycie sie nie skonczy, jak mi faceta zabraknie. Zwlaszcza, ze u niego w rodzinie bylo kilka przypadkow zgonow przed 40tka u facetow. Wiec ja buduje siebie tak, ze jasne, bede przezywac, bede w zalobie jezeli nasz zwiazek sie z jakiegos powodu skonczy. Ale to nie bedzie dla mnie koniec swiata, bo dalej bede potrafila funkcjonowac sama.

Nie mowie Ci o tym, zebys teraz sobie robila wizualizacje smierci potencjalnego partnera, ale po to, zebys zbudowala sobie w zyciu baze do zycia po prostu samodzielnie. Bo to naprawde potem w zwiazku pomaga. Zreszta najlepsze zwiazki to sa ludzie, ktorzy sa pelni sami ze soba. Bo oni wtedy tworza relacje w wolnosci i tworza relacje, w ktorych nie ma dziwnych zaleznosci, niedomowien czy innych dziwnych akcji. To sa relacje, w ktotych czlowiek sie nie boi, ze druga osoba zdradzi i odejdzie, bo to nie bedzie sie rownalo z totalnym rozwaleniem calego zbudowanego na tej osobie zycia.

Ja taki model bardzo polecam, szczegolnie w dzisiejszych czasach.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

21

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

CCCatch Widzisz, ja w sumie też czuję trochę tak, żę spośób w jaki byłem traktowany w dziecińśtwie ma wpływ na moje obecne podejście do związków. Nie byłem może specjalnie rozpieszczany, ale czułem się jednak mimo wszystko osaczany i wyręczany we wszystkim. Jednocześnie lubię towarzystwo ludzi i raczej nie mam problemów w kontaktach. Dlatego też największą przyjemność, jaką moge sobie sprawić to właśnie spędzaniu czasu według swojego planu, bo w towarzystwie kogoś, kto jest blisko, zwyczajnie się duszę, jakby mnie ktoś zamknął w dusznym pomieszczeniu albo założył mi dyby. Dlatego bycie samemu uważam za nieskrępowaną swobodę i wolność. Odpowiedzialność i obowiązki, wynikające z założenia rodziny to jedno, bo pewnie większość osób jest w stanie im podołać, ale ja wiem osobiście, że ciężko mi właśnie poświęcać czas i energię dla drugiej osoby. Ciężko mi jest sobie wyobrazić, że mam nawiąać z kimś taką relację, bo zwyczjanie mnie to odpycha, zniechęca.

Tak czy inaczej, każdy człowiek jest przecież samodzielną i odrębną istotą. Trzeba po prostu umieć liczyć na siebie i móc sobie radzić w życiu bez obecności kogoś obok.
Nie możę być tak, że wszystko inne nagle gaśnie i przestaje mieć znaczenie. Zdrowy człowiek musi mieć z życia więcej satysfakcji, niż tylko towarzystwo drugiego człowieka, bo o naszej wartości NIGDY nie świadczy to, czy z kimś się spotykamy czy tez nie.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

22 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-04-09 11:29:29)

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość
CCCatch napisał/a:

Tylko czemu ta samotność jest tak trudna to przelkniecia... Mi chyba w tej chwili zamiast stricte osoby w postaci byłego to bardziej brakuje tego, co mi dawał - męskiego towarzystwa, uwagi, opieki... Wiem, brzmi to brzydko i tak egoistycznie, ale idzie wiosna, za 2 dni minie rok od naszej pierwszej rozmowy, wspomnieniami się budzą. Czuję, że ten rok będzie dla mnie bardzo ciężki, bo wszystko, co było między nami najlepsze wydarzyło się w okresie letnim, a teraz ten okres spędza sama.
Rady typu: spędź czas z koleżankami itp itd owszem, pomagają - ale tylko na chwilę, bo przecież później każda wróci do siebie do domu - z tym że na mnie nie będzie czekała moja bratnia dusza, na koleżankę tak...
Kiedyś też byłam sama i było mi źle, te 8 miesięcy to dla mnie był taki odskok od samotności, aż zapomniałam jak gorzki ona ma smak. Jak nauczyć się znów nim nie dławic? Jak ponowne przyzwyczaić się do bycia samej? Nie potrafię skorzystać z rad typu: pokochaj siebie, zaprzyjaźnij się ze sobą... Za oknem słońce, ptaszki śpiewają a ja sama z milionem myśli i marzeniami.

Ok, ja Cię rozumiem. Nie jest mi to obce. Normalne jest, że strata boli, a samotność bywa ciężka.
Pomóc ci może jednak zauważanie wartości w tym co masz w swoim życiu. Docenienie tego co masz. Co to jest to możesz najlepiej wiedzieć sama. To jest na prawdę trochę kwestia decyzji czy chcesz poświęcić większość uwagi temu, czego nie masz, czy czerpać z życia takie jakie masz w tej chwili. Jeśli poczujesz, że twoje życie jest wartością samą w sobie, będzie ci łatwiej. Daj temu co było odejść. Masz fajne wspomnienia, to jest coś co ci zostało po tamtym czasie. Teraz masz nowy etap życia, z którym możesz zrobić co chcesz.
Może jakaś praktyka wdzięczności, aby ułatwić sobie skupienie na tym co masz dobrego w życiu.
To czy twoja rzeczywistość będzie w przeważającej części szara i smutna czy kolorowa i wesoła zależy od Ciebie <3

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

23

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość
CCCatch napisał/a:

(...) trochę chuchali i dmuchali na mnie... Ja jestem poniekąd przyzwyczajona do tego i wiem, że to źle dla mnie. (...)

Skoro wiesz, że coś jest dla Ciebie niedobre, szkodliwe, to czemu o tej toksynie marzysz?


(...) Trzecia sprawa, kompleksy... (...)

Są dwie drogi. Pierwsza - hodowanie kompleksów i zgoda, by dalej kierowały Twym życiem. Druga - uporanie się z nimi i wyeliminowanie/zminimalizowanie ich wpływu.


(...) mnie bardzo też przybija fakt, że wokół szczęśliwe pary - każdy umie znaleźć drugą stronę, ja nie i wtedy nasuwa się pytanie, co jest ze mną nie tak?

Gdybyś była uważną, gdybyś widziała cokolwiek innego poza własnym nosem, to zobaczyłabyś rzeczywistość. Zobaczyłabyś, że jest wiele osób będącymi singlami, mimo że marzyli o byciu w związku. Zobaczyłabyś, że jest wielu ludzi, którzy nie są szczęśliwi będąc w związku.


(...) często ogarnia mnie lęk przed samotnością - kochanych rodziców kiedyś zabraknie, ja zostanę sama. Nie będę potrafiła tak żyć. (...)

Po raz kolejny udowadniasz, iż zdecydowałaś się być zgorzkniałą, uzależnioną i decyzja ta jest niezmienną.



Oczekujesz wsparcia. Jak miałoby ono według Ciebie wyglądać?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

24

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

Wielokropek - zaczynając od końca, problem w tym, że ja sama nie wiem jak miałoby wygląda to wsparcie. Na pewno czuję, że potrzebuję rozmowy, może też uświadamiania mi przez bliskie osoby że tak miało być? Że tak jest lepiej, że jeszcze będzie dobrze (chociaż tego nie wiemy)...

Ja wiem, że na świecie jest multum smutnych ludzi, wiem że inni mają gorzej - choćby mój eks, bo 11 lat temu stracił ojca, a ja swojego mam nadal, bardzo go kocham i obym go miała jak najdłużej.
Wiesz, ja jestem trochę spaczoną perfekcjonistka, zawsze jak coś jest dobrze, to chciałabym, żeby było jeszcze lepiej - też wiem że nie jest to dobre, ale będę próbowała z tym walczyć.
Czy marzę o tej 'toksynie'? Na pewno nie nazwę tego tak dosadnie. Wiesz, tu trochę wkracza egoizm i nie ma co kłamać...po prostu próżna cześć mojego człowieczeństwa mówi mi: 'jakie to miłe i przyjemne, ktoś tak poświęca mi swoją uwagę...'

aniuu1 - wiesz, ja zdaje sobie sprawę z tego że mam w życiu wiele, ale to jest dziś. Nie wiem co będzie jutro, pojutrze, wiem że mam jakies dziwne podejście do zwiazkowego życia, może faktyczne jakieś uzależnienie ale tak jak wszyscy piszecie, spróbuję to zmienić.

Lady Loka, bagienni_k - bardzo zazdroszczę tego podejścia, jest naprawdę zdrowie, ale też wymaga siły. U mnie to wygląda z ten sposób, że jestem dość sentymentalna. Wspominam miłe chwile i gdy zdam sobie sprawę że już nigdy więcej ich nie przeżyje, z nikim innym, to robi mi się tak smutno i momentalnie cała energia ze mnie ulatuje. Jak tak to głębiej analizuje, to faktycznie może być jakieś uzależnienie i brak umiejętności spędzania czasu samej ze sobą. Dobrze bagienni_k wcześniej napisał, że ten kto nie poznał smaku związku, moze pewne rzeczy odbierać nieco inaczej.

25

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

CC, podejscie zawsze mozna zmienic. Zawsze. Kwestia pracy nad soba. Nie wiem jak u Bagiennika, ale mnie to naprawde nie przyszlo samo. To bylo okupione latami rozwalonego serca, braku umiejetnosci spedzania czasu samej ze soba i wbijaniem w zwiazki, ktore od pierwszego spotkania nie mialy racji bytu.
Poza tym, serio, my pracujemy oboje z domu od roku. To jest rok siedzenia sobie na glowie praktycznie 24/7.
Ja doceniam kazde 5min samotnosci. To wcale nie jest taka zla rzecz.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

26

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

Zrób małą rzecz dla kogoś innego... I zobacz jak się z tym czujesz.
Zrób drugą rzecz...
Trzecią...

Jeśli cokolwiek pozytywnego czujesz, to kontynuuj.
Idealnie gdybyś robiła te rzeczy w taki sposób, aby inni Cię nie widzieli, choć nie jest to konieczne.

Gdy to u Ciebie zadziała, to idź na wolontariusza.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

27

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

CCCatch,
rozumiem, że nie decydujesz się zobaczyć rzeczywistości, że sama nie chcesz sobie powiedzieć, że "tak miało być", że Tobie ktoś ma to powiedzieć. Bo? <pytanie retoryczne>


Jesteś spaczoną perfekcjonistką? Nie kupuję tego. Gdybyś uważała swe postępowanie za spaczone (cokolwiek przez to rozumiesz), to z niego zrezygnowałabyś. Nie rezygnujesz, stąd wniosek, że masz profity z widzenia szklanki do połowy pustej i szukania dziury w całym.
Z byciem próżną i egocentryczną też jest Ci po drodze.


Nie próbuj, bo przecież owo "próbowanie" to wstęp do późniejszego stwierdzenia "próbowałam, nie wyszło" i dalszego robienie z siebie ofiary.



Myślę, że (jeśli to, co napisałaś jest prawdą, nie zaś wyssane z palca) wszyscy piszący w Twych wątkach, ze mną włącznie, wyrządzamy Ci krzywdę. Krzywdę, bo hodujemy Twą próżność i egocentryzm, bo dajemy Ci ogrom uwagi, bo dzięki nam jesteś w centrum.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

28 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-04-09 15:43:36)

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

CCCatch twoja sytuacja nie jest wyjątkowa, wiele osób przechodzi / przechodziło przez to co Ty. Też mam tendencję do zamartwiania się, mam powody nawet do tego, też mam problem z perfekcjonizmem, lękiem, samotność nie była dla mnie łatwa, moje życie nie jest usłane różami. Kiedyś mój kolega z południa powiedział, "wiesz co, człowiek na prawdę nie potrzebuje wiele by być szczęśliwy, wystarczy niebo, trochę słońca". Coś w tym jest. Martwienie się jeszcze nikomu nie pomogło a może zatruć cale życie. Próbuj codziennie cieszyć się tym co masz. Co straciłaś to "widocznie tak miało być i tak jest dobrze". Wszystko ma swoje powody. Można wyciągnąć wnioski na przyszłość. To, że ktoś ma coś więcej nie znaczy, że ma Ci to odbierać poczucie szczęścia. Porównywanie się to sposób na bycie wiecznie nieszczęśliwym, bo zawsze będzie ktoś kto ma więcej i lepiej. To nie znaczy, że twoje jest złe albo mało wartościowe.
Idź za tym co daje ci szczęście i wykorzystaj na to czas kiedy jesteś sama i swobodnie decydujesz co robisz.
To jest to do czego na ten moment doszłam i tak staram się żyć.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

29 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-04-09 19:52:54)

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

CCCatch Jak chodzi o zamartwianie się, to akurat osobiście od początku swoich dni, odkąd pamiętam, miałem na to alergię. Nigdy nie zdarzało mi się otwarcie i permanentnie narzekać i użalać nad sobą. Zazwyczaj jakieś krótkie epizody, które można zakmnąć w przedziale czasowym godzin a nie dni. Zamartwianie się kojarzy mi się z takim podejściem, jakby wszystko czego człowiek chce osiągnąć, miało do niego samo przyjść. Dosłownie, jakbyś miała siedzieć i dostawać same dobre wiadomości na okrągło. A przecież to czysta utopia.
Poza tym, mimo, że wiem, iż mogę osiągnąć więcej, nigdy nie narzekam na swój los i staram się doceniać to, co mam. Dlatego bycie samemu czy też ewentulany brak "bliskiej" mi osoby sa zupełnie nie odczuwalne, jako coś przykrego i koniecznego do naprawy. Potrafię się zająć sobą tak, że nie potrzebuje nic więcej do szczęścia. smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

30

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

A mnie zamartwianie kojarzy się z potrzebą kontroli oraz lękiem o przyszłość. Daje złudne poczucie, że martwiąc się pomagamy lub zapobiegamy czemuś. Myślę, że może być nawykiem. Czymś czego np nauczyliśmy się w domu. U mnie to było przedstawiane pozytywnie, ktoś kto nie martwił się to znaczy, że nie dbał, był zbyt beztroski. Jak się zrozumie, że to w niczym nie pomaga, to można to martwienie się ograniczyć.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

31

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

Ja to trochę rozumiem, bo w sumie już rok temu miałam zacząć terapię, ale jak sobie pomyślę, że zacznę ją za tydzień... to mi się nie chce. Wygodnie mi z tymi kompleksami, trudnościami, nawet smutkiem i samotnością. Znam je, wiem kiedy przejdą, a kiedy trzeba "zaleczyć" plasterkiem, imprezą, spotkaniem na kawę, czy winem. Wiem, dlaczego mi smutno, znam już każdy kąt mojego umysłu i wiem, co się stanie gdy nic nie zrobię, albo pójdę spać, albo włączę serial, albo komuś opowiem. Wiem też ile kosztuje odsłonięcie i zmiana - nie chce mi się. Często wybierałam wygodne leżenie w łóżku pod kołdrą, z muzyką w uszach i miałam wszystko gdzieś. Jasne, to pomaga. Oczywiście, że nie na zawsze. I też nie odpowiada na moją potrzebę, na pragnienie bycia z kimś. No bo jakim cudem mogę być z kimś, jeśli wciąż wybieram leżenie pod kocem, seriale, wino i znane koleżanki?

"Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów " (Einstein)

I tak, wciąż wybieram leżenie pod kocem, bo to lubię, znam to. Strefa komfortu jest miła i przyjemna... Tylko mam świadomość, że to właśnie przez to się nic nie zmienia. Jak z niej wyjdę, o panie, to dopiero będzie... nowe wyzwania, nowi ludzie, dużo emocji, czasem trudnych, nieznajome sytuacji, chwile, kiedy nie będę pewna siebie, nie będę wiedziała jak się zachować, co zrobić... Będzie gadanie, konfrontowanie  i mniej tego wysiedzianego, ukochanego spokoju i już nie będę mogła się nad sobą użalać.
Co jest smutne, bo jednak chyba to lubię. Sobie pozwalać, nie zmuszać do niczego, odpuszczać.

Tylko chyba nie chcę tak do końca życia. Bo kiedy wyjadę do tej Nowej Zelandii albo poznam świetnego faceta, jeśli codziennie podejmuję decyzję leżeć pod kocem?

If you can be anything, be kind.

32

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

Monoceros,
jeśli 'coś' lubisz, to na to 'coś' narzekasz?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

33 Ostatnio edytowany przez Monoceros (2021-04-10 00:21:22)

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość
Wielokropek napisał/a:

Monoceros,
jeśli 'coś' lubisz, to na to 'coś' narzekasz?

Tak. Bo lubię czasem niezdrowe rzeczy, albo takie, które wiem, że na dłuższą metę szkodzą. smile
Albo w przypadku leżenia pod kocem owszem, lubię to, ale już tego nie chcę, chcę czegoś nowego.

If you can be anything, be kind.

34

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość
Wielokropek napisał/a:

CCCatchrozumiem, że nie decydujesz się zobaczyć rzeczywistości, że sama nie chcesz sobie powiedzieć, że "tak miało być", że Tobie ktoś ma to powiedzieć. Bo? <pytanie retoryczne>

Wiesz, ja sobie to często powtarzam, inaczej - wmawiam sobie, ale mam jakiś dziwny opór, aby w to uwierzyć...mam skłonność do wielokrotnej analizy swoich zachowań, decyzji, czynów, zastanawiania się "co by było gdyby...". Bardziej chyba trafiają do mnie pewne rzeczy, kiedy słyszę je od innych.

Wielokropek napisał/a:

Jesteś spaczoną perfekcjonistką? Nie kupuję tego. Gdybyś uważała swe postępowanie za spaczone (cokolwiek przez to rozumiesz), to z niego zrezygnowałabyś. Nie rezygnujesz, stąd wniosek, że masz profity z widzenia szklanki do połowy pustej i szukania dziury w całym.
Z byciem próżną i egocentryczną też jest Ci po drodze.

Wiele z moich zachować uważam za spaczone. Jestem człowiekiem, mam swoje wady, pisałam m o tym niejednokrotnie. O tym, że czasem za bardzo skupiam się na sobie również wspominałam, ale jeśli uważasz, ze całe moje zycie kręci się wokół mojej osoby to naprawdę się mylisz. Lubię pomagać ludziom i często to robię, bezinteresownie. Zdrowy egoizm uważam w zyciu za niezbędny, podkreslam- zdrowy. Myślę, że KAZDY człowiek na tym swiecie czasem przejawia go zbyt wiele. W koncu to sami dla siebie powinniśmy być najlepsi i chcieć jak najlepiej...?

Wielokropek napisał/a:

Myślę, że (jeśli to, co napisałaś jest prawdą, nie zaś wyssane z palca) wszyscy piszący w Twych wątkach, ze mną włącznie, wyrządzamy Ci krzywdę. Krzywdę, bo hodujemy Twą próżność i egocentryzm, bo dajemy Ci ogrom uwagi, bo dzięki nam jesteś w centrum.

Nie znam osobiście żadnego z użytkowników forum, więc skąd taki pomysł, że anonimowe osoby z internetu mogą sprawić, ze czuję się w centrum uwagi...?

aniuu1 - oj tak, mam ogromny problem z zamartwianiem się i ciągle porównuję się do innych. Zamartwiam się bo nie widzę w chwili obecnej dla siebie perspektyw na przyszłość, a porównuję się bo mam wrażenie, że cokolwiek nie zrobię, mnie to nie wychodzi - a innym tak. Nie łącze tego z zawiścią, co najwyżej z lekką zazdrością.

bagienni_k - ale to zamartwianie to nie jest zwiazane z użalaniem się nad sobą (choć czasem to mi się zdarza) - to bardziej taki niepokój, ciągłe analizowanie swojego życia, swoich niepowodzeń, lęk przed tym, co będzie. Nigdy nie myślałam o czymkolwiek w sposób "aaa, samo do mnie przyjdzie, w końcu jestem taka wyjątkowa". Żeby coś osiagnąć trzeba dzialać, ale doskonale poznałam smak tego, że możesz się starać, starać i starać, a i tak się nie uda. No czasem takie życie jest niesprawiedliwe.

35

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

Wpadłaś, być może na skutek wcześniejszych doświadczeń albo jakiegoś jednego epizodu, w schemat. Według niego, to zamartwianie się ma CI w jakikolwiek sposób pomóc. Mnie dopadają podobne nastroje, ale sa to zwykle krótkie epizody. Po chwili człowiek dostrzega, żę to po prostu niczego nie poprawi.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

36

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość
bagienni_k napisał/a:

Wpadłaś, być może na skutek wcześniejszych doświadczeń albo jakiegoś jednego epizodu, w schemat. Według niego, to zamartwianie się ma CI w jakikolwiek sposób pomóc. Mnie dopadają podobne nastroje, ale sa to zwykle krótkie epizody. Po chwili człowiek dostrzega, żę to po prostu niczego nie poprawi.

Wiem że to nie pomaga, ale to jest wryte w moją głowę. Wiesz czym się teraz zamartwiam? Że idzie lato, wrócą wspomnienia, ja tego mogę nie znieść. Jestem sentymentalna, a jak już wspomniałam wszystko co było między mną a eks najlepsze, to te letnie miesiące... Chciałabym mieć umiejętność odcięcia się od pewnych rzeczy grubą krecha, ale mnie na wspomnienie tych miłych chwil już skręca. Miałam kiedyś coś podobnego, dotyczyło to beztroskich czasów w liceum - super ekipa, 0 zmartwień, ciągłe wypady, domowki, atmosfera młodości... Długo za tym tęsknilam, teraz czasem też ale już nie tak intensywnie. Rozstanie jest świeże, a ja już swoje lata mam i ta świadomość, że coś już było i nie wróci chyba jest dla mnie bardziej dotkliwa...

37

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

A tak realnie, to po co to wspominasz?
Po co się taplasz we wspomnieniach i dajesz im się wciągać? Nie lepiej nauczyć się funkcjonować tak, żeby te wspomnienia wpływały i wypływały, a nie definiowały tego, jak się czujesz?

Zajmij się czymś innym, stwórz sobie na lato nowe schematy, nowe tradycje dla samej siebie tak, żeby te wspomnienia Cię nie przytłaczały.

Ja długo nie chodziłam w miejsca, w które chodziłam z moim ex. Bo po co mam się męczyć.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

38 Ostatnio edytowany przez CCCatch (2021-04-11 16:06:21)

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość
Lady Loka napisał/a:

A tak realnie, to po co to wspominasz?
Po co się taplasz we wspomnieniach i dajesz im się wciągać? Nie lepiej nauczyć się funkcjonować tak, żeby te wspomnienia wpływały i wypływały, a nie definiowały tego, jak się czujesz?

Zajmij się czymś innym, stwórz sobie na lato nowe schematy, nowe tradycje dla samej siebie tak, żeby te wspomnienia Cię nie przytłaczały.

Ja długo nie chodziłam w miejsca, w które chodziłam z moim ex. Bo po co mam się męczyć.

Ja nie chodzę w 'nasze miejsca', unikam ich jak ognia, ale tak jak napisałam - jestem sentymentalna, jak głupia karmię się wspomnieniami...zgadzam się ze wszystkim co piszesz, taplam się w nich i sama się krzywdze, sama powoduję u siebie zły nastrój i smutek. Ale to jest silniejsze ode mnie, po prostu chyba jestem typem osoby, która się zbyt szybko przywiązuje... A potem hoduje te piękne wspomnienia, chociaż mam nadzieję że w chwili obecnej jestem na etapie 'idealizowania' tego co było i za jakiś czas to minie...

Bardzo bym chciała po prostu się od tego odciąć, i tak jak piszesz, zacząć żyć na nowo, nie kojarzyć okresu letniego z tym co już było. Żebym w lipcu, sierpniu, nie myślała o tym, że rok temu byłam nad morzem, jeziorem, w lesie, na polu i w każdym innym miejscu... Byłam ale nie sama.

39

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

Czy myśląc o tym jak źle będziesz się czuła za kilka miesięcy już się niepotrzebnie nie nakręcasz? Może lepiej się skupić na tym co jest teraz. Za kilka miesięcy możesz już się czuć lepiej odnośnie rozstania.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

40

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość
CCCatch napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

A tak realnie, to po co to wspominasz?
Po co się taplasz we wspomnieniach i dajesz im się wciągać? Nie lepiej nauczyć się funkcjonować tak, żeby te wspomnienia wpływały i wypływały, a nie definiowały tego, jak się czujesz?

Zajmij się czymś innym, stwórz sobie na lato nowe schematy, nowe tradycje dla samej siebie tak, żeby te wspomnienia Cię nie przytłaczały.

Ja długo nie chodziłam w miejsca, w które chodziłam z moim ex. Bo po co mam się męczyć.

Ja nie chodzę w 'nasze miejsca', unikam ich jak ognia, ale tak jak napisałam - jestem sentymentalna, jak głupia karmię się wspomnieniami...zgadzam się ze wszystkim co piszesz, taplam się w nich i sama się krzywdze, sama powoduję u siebie zły nastrój i smutek. Ale to jest silniejsze ode mnie, po prostu chyba jestem typem osoby, która się zbyt szybko przywiązuje... A potem hoduje te piękne wspomnienia, chociaż mam nadzieję że w chwili obecnej jestem na etapie 'idealizowania' tego co było i za jakiś czas to minie...

Bardzo bym chciała po prostu się od tego odciąć, i tak jak piszesz, zacząć żyć na nowo, nie kojarzyć okresu letniego z tym co już było. Żebym w lipcu, sierpniu, nie myślała o tym, że rok temu byłam nad morzem, jeziorem, w lesie, na polu i w każdym innym miejscu... Byłam ale nie sama.

Tak jak pisze Aniuu, Ty się już nakręcasz. Jest kwiecień, a Ty już myślisz o tym, jak beznadziejnie będzie w lipcu i sierpniu. To jak myślisz, jak będziesz się tak nakręcać, to jak będzie? Obstawiam, że pewnie beznadziejnie.

To nie jest silniejsze od Ciebie. To, co robisz to jest Twój wybór. Tylko i wyłącznie Twój. Więc sorry, ale nie zrzucaj odpowiedzialności na to mityczne coś, co jest silniejsze. To Ty jesteś za siebie odpowiedzialna i jesteś odpowiedzialna za to, jak się zachowujesz i jak funkcjonujesz.
Dopóki nie wyjdziesz z tego schematu, to będzie tak jak masz teraz, czyli beznadziejnie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

41

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

Tak to właśnie wygląda, jakbyś sama z własnego wyboru tkwiła w tych wspomnieniach. Siedzisz w nich tak twardo, bo nie wyobrażasz sobie, jak wygląda inny świat...

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

42

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

By nie wyważać otwartych drzwi.


Alejandro Jodorowsky napisał/a:

Ptaki urodzone w klatce myślą, że latanie to choroba.


Ezra Pound napisał/a:

Niewolnikiem jest ten, kto czeka, aż ktoś inny przyjdzie i go uwolni.


Albert Einstein napisał/a:

Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów.


N.B. Enkelmann napisał/a:

Kto myśli o problemach – ma problemy. Kto myśli o rozwiązaniach – ma rozwiązania.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

43

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

Jeśli to rozstanie jest świeże, to myślę, że normalne, że boli i możesz to zaakceptować. Z czasem to przejdzie. Nie pozwól by wspomnienia i ból rozstania na długo opanowały twój świat. Ziemia się dalej kręci, słońce świeci, możesz normalnie żyć i się tym cieszyć. Nie warto żyć przeszłością.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

44 Ostatnio edytowany przez CCCatch (2021-04-12 08:14:04)

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

Moi drodzy,
zgadzam się z każdym napisanym przez was słowem, z każdą myślą, z każdym stwierdzeniem.

Nie wiem co ze mną jest nie tak. Naprawdę na różne sposoby staram się walczyć z tym cechami, szukam sobie zajęć, zapisałam się na fitness, pielęgnuje kontakty ze znajomymi, spędzam dużo czasu z rodziną, próbuję wyciągać na wierzch same pozytywne myśli i wmawia sobie, że będzie dobrze. Niestety nie umiem. Piszecie że żyję we wspomnienia i owszem, tak jest. Ale jak ja mam je wyrzucić ze swojej głowy, skoro wciąż tam są i niestety są one bardzo miłe, czym jeszcze bardziej mnie ranią. Nie potrafię tego zrobić. Skoro przez te 8 miesięcy tak zdążyłam się przyzwyczaić do obecności chłopaka, na samą myśl o tym, co będzie po śmierci rodziców... Chociaż pani psycholog stwierdziła, że takie myślenie w jakiś sposób przygotowuje mnie do tego momentu.
Czuję w tej chwili taką pustkę, patrzę za okno, widzę początki wiosny, kwitnące drzewa i zdane sobie sprawę, że gdyby wszystko potoczyło się inaczej, to po pracy zamiast iść na rower lub być po prostu sama, spedzalabym ten czas z drugą połową. A tak zostaje samotność, pewnie do końca życia. Przestać myśleć o czymś takim jak dla mnie byłoby równoznaczne z całkowitą zmianą swojego charakteru, ja po prostu taka jestem...

45

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

Przesadzasz, CC. Jaka samotnosc do konca zycia. Ogarnij sie, kobieto smile masz jeszcze duzo czasu na znalezienie sobie faceta. Tylko musisz popracowac nad tym swoim mysleniem. Wspomnien nie wyrzucisz. Ale mozesz ich nie pielegnowac dodatkowo.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

46 Ostatnio edytowany przez CCCatch (2021-04-12 08:59:53)

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość
Lady Loka napisał/a:

Przesadzasz, CC. Jaka samotnosc do konca zycia. Ogarnij sie, kobieto smile masz jeszcze duzo czasu na znalezienie sobie faceta. Tylko musisz popracowac nad tym swoim mysleniem. Wspomnien nie wyrzucisz. Ale mozesz ich nie pielegnowac dodatkowo.

Każdy mi to powtarza, ale ja jestem zdania, iż nieważne jak pozytywnie ludzie z zewnątrz mogą mnie oceniać, komplementowac czy wygląd czy pozytywne cechy mojego charakteru, wszystko co mogło być dobre, już jest za mną. Myślę, że na mojej drodze nie stanie już nikt, kto mnie pokocha. Mam co jakiś czas wyrzuty sumienia odnośnie byłego, chociażby wiem, że związek tak dwóch różnych charakterów i innych 'dodatków' na dłuższą metę metę nie miałby sensu.

Popracowac to teraz mi pozostaje tylko nad nauczeniem się samotnego życia, a będzie to ciężkie, bo uwielbiam towarzystwo, zawsze marzyłam o posiadaniu przy sobie bratniej duszy płci męskiej.
Ogólnie jak wg was wygląda taki proces zmiany myślenia i zaprzestania 'pielęgnowania' wspomnień?

47

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość
CCCatch napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Przesadzasz, CC. Jaka samotnosc do konca zycia. Ogarnij sie, kobieto smile masz jeszcze duzo czasu na znalezienie sobie faceta. Tylko musisz popracowac nad tym swoim mysleniem. Wspomnien nie wyrzucisz. Ale mozesz ich nie pielegnowac dodatkowo.

Każdy mi to powtarza, ale ja jestem zdania, iż nieważne jak pozytywnie ludzie z zewnątrz mogą mnie oceniać, komplementowac czy wygląd czy pozytywne cechy mojego charakteru, wszystko co mogło być dobre, już jest za mną. Myślę, że na mojej drodze nie stanie już nikt, kto mnie pokocha. Mam co jakiś czas wyrzuty sumienia odnośnie byłego, chociażby wiem, że związek tak dwóch różnych charakterów i innych 'dodatków' na dłuższą metę metę nie miałby sensu.

Popracowac to teraz mi pozostaje tylko nad nauczeniem się samotnego życia, a będzie to ciężkie, bo uwielbiam towarzystwo, zawsze marzyłam o posiadaniu przy sobie bratniej duszy płci męskiej.
Ogólnie jak wg was wygląda taki proces zmiany myślenia i zaprzestania 'pielęgnowania' wspomnień?

No to skoro kazdy Ci to powtarza, to moze jednak cos w tym jest?
Daj spokoj CC, jak bedziesz miec takie podejscie to wszystkich odstraszysz i wszyscy Ci z tej drogi zwieja.
Zreszta nawet jesli nikt nie stanie, to moze zamiast pograzac sie w rozpaczy nauczysz sie jednak czerpac z zycia tyle, ile sie da? Bo jak inaczej, bedziesz narzekac przez nastepne 60 lat?
Caly czas opierasz swoje samopoczucie na tym hipotetycznym facecie, a powinnas to opierac tylko na sobie.

Jak zmieniac myslenie? Swiadomie. Po prostu swiadomie podchodzic do swoich emocji, przeanalizowac, skad one sie wziely, przeanalizowac czy chcesz cos z tym zrobic czy je zostawic takie, jakie sa. A jak chcesz cos z tym zrobic, to po prostu musisz sie zastanowic co chcesz zmienic i zaczac to zmieniac.
Ja robilam tak, ze nie pozwalalam sobie na myslenie. Jak bylam tuz po rozstaniu to caly czas mialam odpalone jakies podcasty i vlogi i sluchalam tego po prostu w kazdym momencie. Nie pozwalalam sobie na cisze, przez ten pierwszy najtrudniejszy czas.
A potem jak juz mi bylo lzej, to po prostu spedzalam czas sama ze soba, robilam rozne guilty pleasure, szlam sama na dobra kawe, dobre sniadanie, kupowalam cos dla siebie itd.

Tylko ja juz pisalam, ja nawet teraz nie opieram sie na facecie tylko zyje tak, ze jakby odszedl, to mnie by sie swiat nie zawalil.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

48

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość
CCCatch napisał/a:

(...) Ogólnie jak wg was wygląda taki proces zmiany myślenia i zaprzestania 'pielęgnowania' wspomnień?

Podstawową rzeczą jest... decyzja. Obejmuje ona kilka spraw, ale skrócić ją można do jednego, do przyjęcia odpowiedzialności za siebie. Faktycznej, nie hipotetycznej, nieobwarowanej różnymi warunkami. Dzięki temu jest możliwe wszystko inne, którego celem jest bycie osobą dojrzałą (można być dojrzałą mając lat kilkanaście, można też być niedojrzałą do końca swych dni - to do każdej/każdego z nas należy decyzja).


Wbrew temu co napisałaś, można zmienić swe myślenie i o sobie, i o świecie, i o innych ludziach. Można też niczego w swym myśleniu (i wynikającym z tego działaniu) niczego nie zmieniać. Niezależnie od decyzji (brak decyzji też jest decyzją) warto zaprzestać szamotania się i starania. Owo staranie, o czym napisałam wyżej, jest tylko przykrywką dla tkwienia w dotychczasowych schematach. Szkoda energii na pozorowane działania, można ją przeznaczyć na przyjemniejsze sprawy.


Wbrew temu co napisałaś, masz wpływ na to o czym i co myślisz. Jak widać, co też napisałam wyżej, czerpiesz profity z dotychczasowego myślenia. Profity tak duże, że z nich nie rezygnujesz i udajesz (sama przed sobą), wykonując pozorne ruchy.
Jak przestać 'pielęgnować'? Przestać. Szybko.



Daj znać, gdy decyzja o zmianie będzie już za Tobą.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

49

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość
Lady Loka napisał/a:

Caly czas opierasz swoje samopoczucie na tym hipotetycznym facecie, a powinnas to opierac tylko na sobie.

Nie zaprzeczam. Nie potrafię racjonalnie wyjaśnić dlaczego tak jest. Szukając przyczyn zagłębiam się nawet w najciemniejsze zakamarki mojego ja - może potrzebuję męskiej uwagi, adoracji? Bywam czasami prozna, jak każda kobieta, ale nie jest to sensem mojego życia. Lubię dawać od siebie i dbać o kogoś.
Druga sprawa, na pewno mam jakiś lęk przed samotnością, ale o tym już wspomniałam. Wiem że w życiu nie zawsze jest kolorowo, poznałam różnych ludzi. Kiedy wydaje się, że coś się ułoży, kiedy podejmę jakąś bardziej radykalną decyzję w swoim życiu, oczywiście wszystko zaraz się wali a mnie porażki bardzo mocno zniechęcają i doluja. Nie wyszedł mi związek, nie udało się w końcu ułożyć sobie życia - jest mi źle. Tak samo z pracą. Demotywuje mnie to bardzo, wypacza samoocenę.

Lady Loka napisał/a:

Ja robilam tak, ze nie pozwalalam sobie na myslenie. Jak bylam tuz po rozstaniu to caly czas mialam odpalone jakies podcasty i vlogi i sluchalam tego po prostu w kazdym momencie. Nie pozwalalam sobie na cisze, przez ten pierwszy najtrudniejszy czas.
A potem jak juz mi bylo lzej, to po prostu spedzalam czas sama ze soba, robilam rozne guilty pleasure, szlam sama na dobra kawe, dobre sniadanie, kupowalam cos dla siebie itd.

Też często oglądam motywujace filmiki, które de facto działają na krótką metę.. A zakupów - samej czy z koleżankami, samotnych śniadań, obiadów itp... Mam po prostu dość.


Wielokropek - decyzję podjęłam ale wdrożenie jej w życie chyba po prostu mnie przerasta... Nie czerpie profitow z własnego nieszczęścia, fakt, karmię się nim a ono wysysa ze mnie życiową energię, ale weź też proszę odo uwagę że ja po prostu nie potrafię kogoś 'od tak' wyrzucic ze swojego życia i również 'od tak' zmienić swoje życie i myślenie. Kto wie, może za kilka miesięcy w jakiś sposób się z tym uporam, wiem że jest multum ludzi na świecie którzy mają o wiele gorzej i radzą sobie, ale wychodzi na to, że jednak w pewnych kwestiach jestem koszmarnie słaba..

50 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-04-12 10:43:32)

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

Czasami mam wrażenie, że może to jakaś dziwna oznaka dzisiejszych czasów. Co rusz pojawiają się ludzie w młodym wieku, którzy uparcie tkwią w schemacie, iż w wieku około 30 lat czy nawet mniej nie są w stanie niczego w życiu osiągnąć. To jakiś sentymentalizm w połączeniu z przekonaniem, że najlepsze lata życia mieszczą się w jakimś konkretnym przedziale? Jeśli ktoś w wieku dwudziestu paru lat twierdzi, że nic go już nie czeka, to z miejsca powinien się udać na terapię.
Poza taplaniu się w tych wspomnieniach widać u Ciebie jakieś niezadowolenie z życia, jakbyś była wiecznie sfrystrowana swoim życiem, już pomijając historie Twoich związków. NIe potrafisz cieszyć się chyba niczym, poza obecnością faceta u swojego boku. Jak nie ma faceta, to świat staje się szary i ponury a wszystko traci sens.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

51

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

CC, ale skoro Ty to wszystko wiesz, ale nic z tym nie robisz, to moze jakas terapia czy cos? Bo chwilowo to Ty wiesz, wiesz, ale co z tego wynika, ze wiesz? Nie kazda kobieta jest prozna smile

Wiesz zwiazek to jedno, ale Ty brzmisz jakbys byla totalnie nieprzygotowana do takiego codziennego zycia z drugim czlowiekiem. Moze powinnas to jakos przemyslec? Bo to nie jest tak nawet, ze jak bedziesz miala partnera, to on zawsze zje z Toba sniadanie czy pojdzie na zakupy. To bardzo to idealizujesz, a codziennosc potem Cie dojedzie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

52 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2021-04-12 11:18:10)

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość
bagienni_k napisał/a:

Czasami mam wrażenie, że może to jakaś dziwna oznaka dzisiejszych czasów. Co rusz pojawiają się ludzie w młodym wieku, którzy uparcie tkwią w schemacie, iż w wieku około 30 lat czy nawet mniej nie są w stanie niczego w życiu osiągnąć. (...)

Tkwią w schemacie, bo uważają, że nie są odpowiedzialni za swe życie. To często gęsto ofiary (i to bez cudzysłowu) troskliwego wychowania, gdzie najdrobniejszy pyłek był usuwany spod stóp, by "dzieciątko" nawet lekko się nie spociło, to ofiary trzymania pod kloszem, kontrolowania i zakazywania bycia samodzielną istotą. Część osób buntuje się przeciwko takiemu traktowaniu, część na życie"po swojemu" nie decyduje się, bo mają zbyt wiele zysków z bycia osobą niedojrzałą, niesamodzielną, zależną.


Do bycia wolnym trzeba odwagi. smile





***

CCCatch napisał/a:

(...) Wielokropek - decyzję podjęłam (...)

Decyzję poznaję po zachowaniach, nie po słowach. Póki co, mówisz, że decyzję podjęłaś. Mówisz, bo całe zachowanie świadczy, że tkwisz w miejscu. O czym myślę? O tych tekstach (sięgając do ostatniego posta):

(...) ale wdrożenie jej w życie chyba po prostu mnie przerasta... (...)

ja po prostu nie potrafię kogoś 'od tak' wyrzucic ze swojego życia i również 'od tak' zmienić swoje życie i myślenie. (...)

wychodzi na to, że jednak w pewnych kwestiach jestem koszmarnie słaba (...)

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

53

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

bagienni_k - masz pełną rację, momentami czuję się jak niepelnowartosciowa kobieta, nie mając mężczyzny. To dziwne i głupie, prawda? No ale to że brakuje mi takiej bliskości, ogólnie partnera, już chyba nie jest dziwne. Sfrustrowana... Też coś w tym jest.

Lady Loka - mjsse trochę uporządkować sprawy z pracą i może faktycznie terapia pod tym kątem będzie wskazana.
Wiesz, ja ze swoim byłym spędzalam każdą wolną chwilę - oboje tego chcieliśmy. Może to mnie trochę wpedzilo w taki dziwny schemat? Że ktos ze mną ciągle jest. Bo to, że w związku, nieważne jak ludzie się dogaduja, czasem jest gorzej, to ja wiem. To że każdy potrzebuje trochę przestrzeni dla siebie też wiem, być może oboje byliśmy dla siebie 'bluszczem'...?

Wielokropek - już kiedyś pisałam, to prawda, rodzice trochę - z perspektywy czasu aż bardzo - chuchali na mnie. O kontroli niego ma mowy, bardziej taka nadopiekunczosc. Niby ludzie mają mnie za dorosłą i odpowiedzialną osobę, ale dochodzę to wniosku, że w kwestii emocjonalnej na pewno tak nie jest.
I z tą decyzją - 'chcem, ale nie umiem'. To tez mnie frustruje. Chcę się od tego wszystkiego odciąć, chce żyć własnym życiem, szczęśliwą ze sobą, potrafić żyć bez drugiej osoby... Ale za nic to nie wychodzi, myśli pezsplataja siebie jedna z drugą, oczywiście są dni, kiedy czuję się silniejszą ale są też takie, kiedy czuję że sięgam dna.

54

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość
CCCatch napisał/a:

bagienni_k - masz pełną rację, momentami czuję się jak niepelnowartosciowa kobieta, nie mając mężczyzny. To dziwne i głupie, prawda? No ale to że brakuje mi takiej bliskości, ogólnie partnera, już chyba nie jest dziwne. Sfrustrowana... Też coś w tym jest.

Lady Loka - mjsse trochę uporządkować sprawy z pracą i może faktycznie terapia pod tym kątem będzie wskazana.
Wiesz, ja ze swoim byłym spędzalam każdą wolną chwilę - oboje tego chcieliśmy. Może to mnie trochę wpedzilo w taki dziwny schemat? Że ktos ze mną ciągle jest. Bo to, że w związku, nieważne jak ludzie się dogaduja, czasem jest gorzej, to ja wiem. To że każdy potrzebuje trochę przestrzeni dla siebie też wiem, być może oboje byliśmy dla siebie 'bluszczem'...?

Twoje stwierdzenie w odpowiedzi do Bagiennika nadaje sie na terapie.
Wiesz, Twoj zwiazek z ex z jakiegos powodu sie rozpadl.
Nie da sie spedzac ze soba kazdej wolnej chwili. Wy tez byliscie razem relatywnie niedlugo. Ale ja patrze na moj zwiazek, trwajacy 3.5 roku i nie wyobrazam sobie opcji, ze nie mam czasu dla siebie, bo musze kazda wolna chwile poswiecac partnerowi. No zupelnie nie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

55

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

Ja w sumie na początku czasem byłemu sugerowalam, żeby gdzieś poszedł z kolegami, ja wtedy jeszcze też miałam Więcek spotkań z koleżankami. Z czasem jak zaczęły się naszego więzy zacieśniac, to byliśmy tylko my dwoje. Widzę teraz że to był ogromny błąd, z drugiej strony, kiedy ja idąc gdzieś z koleżanka i mając do samej siebie 100% zaufanie, że niczego głupiego nie zrobię, nie miałam tego wobec niego. Dostałam kiedyś pewien powód, który osłabił moje zaufanie i tak wyszło.

Lady Loka - można wiedzieć w jakim przedziale wiekowym jesteś? Zazdroszczę podejścia.

56

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

Myśle Autorko, ze zwyczajnie potrzebujesz czasu. On sprawi, ze żywe na chwile obecna wspomnienia zbledną i nie będę sprawiać już takiego bólu. Mi osobiście pomaga terapia, która wspomagana jest lekami. Nawet jeśli życie ciagle wydaje się bezsensowne, to przynajmniej nie boli tak jak kiedyś i można stopniowo pracować nad polepszeniem jego jakości. Nie wiem dlaczego niektórym sprawy rodzinne, zawodowe układają się pomyślnie, a innym nie. Zdałam sobie jednak sprawę, ze nie chce się nad tym zastanawiać, i dość mam uderzania głowa w mur. Zaakceptowałam fakt, ze pewnych rzeczy mieć nie mogę i staram się w miarę możliwie najlepiej funkcjonować z tymi zasobami, środkami, które posiadam. Jest jak jest. W każdym razie myśle, ze każdy z osobna jest odpowiedzialny za swoje własne szczęście i można je odnaleźć tylko w swoim wnętrzu. Mam nadzieje i ogromnie trzymam kciuki, żebyś Ty również odnalazła i szczęście i spokój wink

57

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość
CCCatch napisał/a:

Ja w sumie na początku czasem byłemu sugerowalam, żeby gdzieś poszedł z kolegami, ja wtedy jeszcze też miałam Więcek spotkań z koleżankami. Z czasem jak zaczęły się naszego więzy zacieśniac, to byliśmy tylko my dwoje. Widzę teraz że to był ogromny błąd, z drugiej strony, kiedy ja idąc gdzieś z koleżanka i mając do samej siebie 100% zaufanie, że niczego głupiego nie zrobię, nie miałam tego wobec niego. Dostałam kiedyś pewien powód, który osłabił moje zaufanie i tak wyszło.

Lady Loka - można wiedzieć w jakim przedziale wiekowym jesteś? Zazdroszczę podejścia.

29.
nad zaufaniem tez warto popracowac. Bo to tez nie jest normalne. Ja nie dopytuje mojego partnera, co robi beze mnie.
Tyle, ze tak jak juz mowilam, ja jestem na tyle mocno osadzona w mojej samodzielnosci, ze jakby on przyszedl i mi powiedzial, ze poznal jakas nowa dziewczyne i sie wyprowadza, to dla mnie nie bylby to koniec swiata. A jednoczesnie wiem, ze skoro chce byc ze mna i jestesmy wobec siebie fair, to mnie nie bedzie zdradzal.
Jestem w zwiazku z doroslym czlowiekiem i go nie sprawdzam. Pytam z ciekawosci, co robil czy co tam u jego znajomych, ale nie pytam ile dziewczyn bylo na spotkaniu.
Traktuje go tak, jak sama chcialabym byc traktowana, a w zyciu nie pozwolilabym, zeby partner mi mowil z kim moge sie spotykac, a z kim nie i zeby partner oczekiwal, ze bede sie tlumaczyc ze spotkan ze znajomymi.

Co do czestotliwosci, to normalne na poczatku, ze sie ludzie widza czesciej. Ale to na poczatku. Nie wyobrazam sobie takiej totalnej symbiozy za 10 lat.
Chociaz my razem mieszkamy i pracujemy w jednym pokoju teraz przez covid, wiec jakas tam symbioza przyszla naturalnie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

58

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

Stella_ - bardzo dziękuję! Chociaż nie do końca zgadzam się z tym, że wyłącznie my sami jesteśmy odpowiedzialni za swoje szczęście, niestety, i to czasem boli.

Lady Loka - pewnie teraz, jakbym miała wejść w związek, to staralabym się ze wszystkich sił robić to z większą niezależnościa, niedostępnoscia i z chłodniejsza głową.
Też nigdy go nie wypytywalam co robi itp, prędzej on sam mi się 'spowiadal' lub pytał np z kim piszę, ale jak napisałam, miałam watpkiwosci co do jego uczciwości, nie wiem czy były podstawne czy nie, to już nieważne. Raczej związki nie są dla mnie niczym dobrym, może kiedyś to zrozumiem i przywykne do samotności.

59

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość
CCCatch napisał/a:

Stella_ - bardzo dziękuję! Chociaż nie do końca zgadzam się z tym, że wyłącznie my sami jesteśmy odpowiedzialni za swoje szczęście, niestety, i to czasem boli.

Lady Loka - pewnie teraz, jakbym miała wejść w związek, to staralabym się ze wszystkich sił robić to z większą niezależnościa, niedostępnoscia i z chłodniejsza głową.
Też nigdy go nie wypytywalam co robi itp, prędzej on sam mi się 'spowiadal' lub pytał np z kim piszę, ale jak napisałam, miałam watpkiwosci co do jego uczciwości, nie wiem czy były podstawne czy nie, to już nieważne. Raczej związki nie są dla mnie niczym dobrym, może kiedyś to zrozumiem i przywykne do samotności.

Ale to nie o niedostepnosc chodzi. Chodzi o to, co Stella napisala. To Ty jestes odpowiedzialna za swoje szczescie. To Ty decydujesz, co z tym zrobisz, z kim spedzasz czas, w jaki sposob spedzasz czas. To Ty jestes odpowiedzialna za swoje wybory. Nie mozesz zrzucac takiej odpowiedzialnosci na innych, bo nikt czegos takiego nie udzwignie.

Widzisz, roznica miedzy nami jest taka, ze Ty majac watpliwosci co do jego uczciwosci dalej to rozwijalas. Ja majac watpliwosci co do uczciwosci partnera bym o tym z nim pogadala. I jezeli watpliwosci mialabym dalej, to bym z tej relacji zrezygnowala, w imie tego wlasnie, zeby nie poswiecac swojego szczescia na cos, co mi nie przynosi nic dobrego.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

60

Odp: Smutna szara i samotna rzeczywistość

Lady Loka - rozmawialismy, on o tym wiedział, że nadszarpnal moje zaufanie, chociaż z perspektywy czasu to nie było nic wielkiego... Ale jak zaczęliśmy się spotykać powiedziałam mu, że moje zaufanie ciężko jest zdobyc i łatwo stracić, ale nie będę się rozpisywać bo dostanę bana - więcej info w moich innych wątkach.

Wiesz, jestem odpowiedzialna za swoje szczęście ale tylko w tych kwestiach, na które mam wpływ. Nie mamy wpływu na wszystko, czasem los się uśmiechnie nie wiadomo skąd, nic nie robisz a tu niespodzianka, innym razem starasz się i klapa. To był mój pierwszy związek, w którym chciałam dać z siebie najwięcej dobrego i nie wyszło. Został też niesmak, czy eks się mną po prostu nie zabawil. Brzydze się takimi zachowaniami, nie toleruje zabaw uczuciami innych ludzi, zwłaszcza, jeśli wyznaje im się miłość itp itd... I ro też jest trochę moją wadą, ale tak zostałam wychowana, być uczciwą bez względu na to co by się działo. Chcialabym umieć mieć wyj...ne...

Posty [ 1 do 60 z 193 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Smutna szara i samotna rzeczywistość

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021