netkobietyWszystkie działy
Związek na odległość, miłość przez internet

Odległość...to czeka także nas.

16 odpowiedzi3 061 wyświetleńzałożony przez ana-sdz, 22.09.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Odległość...to czeka także nas.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1

Temat: Odległość...to czeka także nas.

Nigdy wcześniej nie przypuszczałam,że bede tak załamana perspektywą opuszczenia domu i usamodzielnienia sie.
Zawsze pragnełam już być tą studentką, która ma swój własny świat, a rodzice nie ingerują już w jej sprawy.

Wszystko zmieniło sie,kiedy poznałam S.
Jesteśmy para juz ponad rok (dokladnie rok i trzy miesiace)
Nigdy wcześniej nie poznałam kogoś takiego.Bywały lepsze i gorsze chwile, ale wszystko przetrzymaliśmy, bo sie kochamy.
Ze wzgledu na mojego chłopaka zrezygnowałam z możliwości studiowania w dużym mieście (odległym o 65 km), bo wiem,, że w gre wchodziłyby tylko weekendy.

Znalazłam jednak podwydział uczelni poznańskiej, 49 km od mojego miasta.Ogromnie sie ucieszyłam, bo to była szansa na czestsze widzenie z moim Skarbem.Widujemy sie codziennie, on zawsze znajdzie dla mnie czas.Mama smieje sie,ze przyrosniemy niedługo do siebie tak jesteśmy nierozłączni. S konczy zaocznie szkołe średnia , gdyz dostał możliwość stałej pracy w zakładzie,gdzie miał pracować we wakacje i zaproponowano mu od razu awans.Nigdy nie watpiłam w jego zdolności wiec mnie to nie zdziwiło.

Miałam dojezdzac do swojej szkoły, do zimy. pozniej mialam zatrzymac sie w wiekszym miescie.
Niestety nie znalazłam żadnego mieszkania na takich warunkach. modliłam sie zeby nie dostać akademika.
Dostalam. I niestety zameldowac mam sie tam od poczatku. nie mam mozliwosci mieszkania tylko na okres zimowy.

Jestem w totalnym dołku.Nie umiem wyobrazic sobie samotnego zycia w obcym miescie z daleka od S.
Słysze,ze jakos to bedzie, bedziemy sie widywac w weekendy.
Wiem,ze to bedzie dla mnie stanowczo za malo, poza tym boje sie,ze moj nowy swiat, zmieni moja osobe.
On oddali sie mimowolnie ode mnie bo nie bedzie znal mojego otoczenia.

Za rok planujemy zamieszkac w tym miescie razem, ale obawiam sie czy do tego czasu nasz zwiazek przetrwa.

Mama mowi mi,ze przesadzam, wiec jesli chcecie tak pisac to po prostu darujcie sobie, bo nie w tym celu pisze.
Szukam jakiegos wsparcia, najlepiej u osob ktore prowadza zwiazki na odleglosc i znaja ten ból.

Z góry dziekuje za wsparcie.

2

Odp: Odległość...to czeka także nas.

moim zdaniem nie bedzie zle moj chłopak mieszka na 2 koncu polski widuje sie z nim...praktycznie wogole za 4 miesiace go dopiero zobacze ale pamietaj to nie koniec swiata pamietaj ze bedziesz miała te weekendy, zawsze sa sms skype mozesz zadzwonic z poczatku napewno bedzie ciezko ale pomysl tak ze mogłabys sie z nim nie widaywac nawet w te weekendy i co wtedy??powinnas dziekowac ze one ci zostały i jesli sie naprawde kochacie to wytrwacie ten rok  i bedzie dobrze najwazniejsza jest wzajemne wsparcie i wiara^^ Zycze powodzenia

3

Odp: Odległość...to czeka także nas.

Kyaa  dziekuje za te słowa, wiem,że zawsze mogło być gorzej.

Najzwyczajniej w świecie boje sie,ze pewnego dnia dostane zła wiadomość, nie bedzie do czego wracac.
Nie boje sie zycia bez rodzicow, bez mojego ukochanego pokoiku który był moim małym azylem.
Wiem,że dorastam, zdałam mature i ide na studia, czego nastepstwem jest uczenie sie w innym miescie [ w moim nie ma takiej mozliwosci] i życie na własna reke.

S pracuje od wczesnego rana do piatej, kiedy wraca ode mnie pada od razu, nie ma mowy o smskach na dobranoc.
Kiedy wiec nie widzimy sie , jest jeszcze gorzej, bo pisze a nei dostaje odpowiedzi.
Probuje to sobie jakos wytlumaczyc, przeciez on pracuje.
Czuje sie jednak czasami taka odstawiona na bok , kiedy w pracy nic, podczas przerwy je a wieczorem od razu śpi.

Boje sie,ze zacznie mi go jeszcze bardziej brakowac jak bede dalej.

4

Odp: Odległość...to czeka także nas.

Wiesz ja tez za rok bede tak miec bede musiał na studia wyjechac tylko tyle ja mam ze bedziemy razem....
Nie powinnas sie bac tego ze bedziesz sama napewno Cie kocha i nie zostawi rozumiem te obawy ale one tyko Cie dobijaja musisz myslec pozytywnie:)
Rozumiem napewno jest zmeczony długa praca szkoda jednak ze nic nie pisze al nie mozna myslec zaraz o najgorszym.

Wiesz ja czasem mam tak ze umieram z tesknoty ale trzeba sie wziasc w garsc i myslec ze za niedługo sie to skonczy tylko trzeba przejsc przez najgorsze i zyc z mysla ze bedziesz widywac go w wekendy uwiez mi za takie widywanie  duzo bym dała i napewno nie tylko ja a takze dziewczyny w stytłacji gdzie ich faceci pracuja za granica czy daleko mieszkaja^^

5

Odp: Odległość...to czeka także nas.

Wiem nie ma nic innego jak wziąć sie w garść.
Ale to takie trudne.
Jestem nieziemską przylepą, kocham sie przytulać i odległość...

Pamietam jak kiedyś o tym gadaliśmy.. on nie wierzył w związki na odległość!
Mówił,że lubi mieć blisko kogoś,  że na odległość różnie to bywa.
Teraz kiedy ten problem dotyka nas on widzi,że damy rade i to nie problem. ;/

Dzisiaj niestety dowiedziałam sie o akademiku i powiem szczerze popłakałam sie i byłam nie do rozmowy.
Powiedziałam mu wtedy,że nie moge pojąć czemu on podchodzi do tego wszystkiego z takim spokojem, dlaczego nic po sobie nie pokazuje i zachowuje sie tak, jakby dowiedział sie o jakiejś mało ważnej sprawie.

6

Odp: Odległość...to czeka także nas.

Ludzie.. te 50 czy 70km to przecież co najwyżej 2h drogi smile Myślę, że nie możesz też wszystkiego robić "pod niego", bo możesz całkiem niedługo zacząć źle się z tym czuć. Widzisz, ja studiuję w mieście oddalonym od domu o 800km tylko dla tego, że mam tam chłopaka. Jednak to nie była taka całkiem dobra decyzja, bo źle się tam czuję i "nie mam swojego życia". W każdym bądź razie, życzę powodzenia smile

7

Odp: Odległość...to czeka także nas.

heke!
Ty także masz racje.Nie powinnam robić wszystkiego pod niego.
Przewidywałam codzienne dojazdy , w sumie jakieś 100km dziennie.

Kiedy spytałam czy nie może pojechać ze mną, odparł ,że chce na to uzbierać.
Ma przecież miesieczną wypłate..., samochód na gaz, ja na benzyne.
Nie widział problemu żebym ja dojeżdżała, natomiast siebie w kaliszu nie widzi.
Bynajmniej nie w tym roku.

Co mam o tym myśleć?
Nie chce, czy może naprawde planuje zarobic na nasze życie tam?

8

Odp: Odległość...to czeka także nas.

Ale czemu zaraz dojeżdżać codziennie? Wiesz, że musiałabyś na to trochę czasu poświęcić, a studiując nie będziesz miała aż tak dużo czasu, żeby móc to wszystko ładnie pogodzić- no chyba, że się nie uczysz. Uwierz mi, że czasami nawet i na dobre wychodzi jak pary się nie widują codziennie. Weekendy to chyba dobra okazja do spotkań, więc raz możesz Ty jechać, a raz on.
Jeśli macie być razem już na zawsze, to rok mieszkania osobno wam dużej różnicy nie zrobi smile

9

Odp: Odległość...to czeka także nas.

Nie wiem jak to skomentować ale wiem co niektórzy czują się dziwnie w związkach na odległość, sam przeżyłem dwa takie związki i obydwa sie szybko zakończyły tylko dlatego że przyjeżdżałem raz na 2 tygodnie:/  nie wiem co poradzić, sądzę że co weekend wystarczy

10 Ostatnio edytowany przez ana-sdz (2010-09-23 09:12:11)

Odp: Odległość...to czeka także nas.

czyta sie takie słowa z niesamowitą łatwością, gorzej wyobrazić sobie o wszystko ..
Ja brak czasu, on brak czasu ...:(

p.s wczoraj zrobił mi niespodzianke:* drinki,piwo, fryki... po prostu szok.

11

Odp: Odległość...to czeka także nas.

Zawsze pisze się najłatwiej smile Myślę jednak, że jeśli kochacie siebie bardzo mocno, to nawet ta rozłąka wam nie przeszkodzi. Powinniście porozmawiać o tej waszej przyszłości- facet nie może być egoistą, że to Ty tylko masz przyjeżdżać, a on tyłka nie ruszy, bo ma pracę... Ty masz studia i nie wiem kto więcej czasu będzie czemu poświęcał.

12

Odp: Odległość...to czeka także nas.

nie wiem co za problem widywanie sie raz na tydzien naprawde przepraszam ale ja nie widze tu problemu ja osobiscie wudije sie na kilka razy na rok!! moja kuzynka ma chłopaka co widuje sie z nim co tydzien jest w twojej sytuacji i mowi ze tan czas szybko zleci pozza tym ty maszn nauke on prace ten czas zleci naprawde szybko nie ma sie czym przejmowac

13 Ostatnio edytowany przez grzekrzy (2010-09-23 16:38:43)

Odp: Odległość...to czeka także nas.

szczerze mowiac (jezeli dobrze zrozumiale) to te 70 km to zadna przeszkoda  godzina drogi. chcialbym sam miec taki problem ale niestety nie u mnie jest 500 km sad (chceszs przeczytaj netkobiety.pl/t16793.html). moge Ci ana-sdz dac przyklad mojego brata ciotecznego ktory prawie codziennie jezdzi do dziewczyny 90 km. milosc to poswiecenie nikt nie powiedzial ze bedzie latwo smile ale zycze Ci jak najlepiej smile

14

Odp: Odległość...to czeka także nas.

zgadzam sie z grzekrzy nigdy nie jest łatwo zawsze sa przeszkody ale nie jestes sama on tez napewno nie widzi twgo kolorowo

15

Odp: Odległość...to czeka także nas.

Tak, macie zupełną racje.
Odległość jest malutka w porównaniu do innych przypadków jakie was spotykają.

S miał okazje mnie zdradzić, bo gdy byliśmy ze sobą raptem od tygodnia, ja musiałam wyjechać do Szkocji.
Nie było by w tym nic złego, gdyby nie Pani B., która sprytnie chciała wykorzystać moją nieobecność.
Wzieła go na rozmowe i namawiała do zdrady, powiedziała,że to sie nie wyda.
On odpowiedział jej ,że w życiu tego nie zrobi.
Zrozpaczona B posuneła sie jednak jeszcze dalej i poprosiła by pocałował ją ostatni raz.

Niestety tej ostatniej rzeczy dowiedziałam sie podczas rozmowy z nią.
S nie chciał mnie denerwować, już sam fakt jej nakłaniania do zdrady strasznie mnie zasmucił.
Ufam mu, ale czasami jednak myśle nad tym czemu mi tego nie powiedział i czy na pewno wszystko było tak jak oboje mówili.

Rozmawiałam z tą dziewczyna kilka razy i zapewniała mnie,że nic do niego nie czuje, a moment później ze szczególami opowiadała mi jak to było jak ze soba byli.Szczegółowo opisywała nawet intymne sytuacje!

To właśnie jej boje sie najbardziej.Wiem,że ona bedzie blisko i jak widać nie patrzy na takt i nie przebiera w środkach,żeby dojść do celu.
Przeraża mnie ta świadomość.

Wiem,ze wtedy byliśmy tydzień ze sobą i on tego nie zrobił.
Ale teraz prowadzimy zażyłe relacje, miedzy nami doszło do czegoś wiecej.
Wiem,że to sie wydaje w tym momencie sprzeczne i pewnie pomyślicie ''jak wtedy tego nie zrobił to teraz tym bardziej''.
Jestem jego pierwszą partnerką i poznał smak takiej spełnionej do końca miłości.
Co jeśli zabraknie mu czegoś, bedzie naprawde potrzebował bliskości i nagle....zjawi sie Pani B ?

16 Ostatnio edytowany przez Maggie19 (2010-09-24 10:32:30)

Odp: Odległość...to czeka także nas.

Witam:* Ja też miałam mieszkać w mieście oddalonym od mojego P o 200km, ale na całe szczęscie Bóg nad nami czuwał i w końcu wyszło na to, że będziemy oboje studiować w Warszawie 20min autobusem od siebie.
Jeśli wasza miłość jest trwała, ufacie sobie, potraficie ze sobą rozmawiać, to wszystko ma szanse przetrwać.. Dużo wytrwałości. Boisz się o tą laskę? Hm, dziwna sytuacja. Oni mają ze sobą kontakt nadal? On kiedyś z nią był, to jego jakaś bliska koleżanka? Zastanów się komu chcesz ufać. Jej czy jemu...

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Odległość...to czeka także nas.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026