Nigdy wcześniej nie przypuszczałam,że bede tak załamana perspektywą opuszczenia domu i usamodzielnienia sie.
Zawsze pragnełam już być tą studentką, która ma swój własny świat, a rodzice nie ingerują już w jej sprawy.
Wszystko zmieniło sie,kiedy poznałam S.
Jesteśmy para juz ponad rok (dokladnie rok i trzy miesiace)
Nigdy wcześniej nie poznałam kogoś takiego.Bywały lepsze i gorsze chwile, ale wszystko przetrzymaliśmy, bo sie kochamy.
Ze wzgledu na mojego chłopaka zrezygnowałam z możliwości studiowania w dużym mieście (odległym o 65 km), bo wiem,, że w gre wchodziłyby tylko weekendy.
Znalazłam jednak podwydział uczelni poznańskiej, 49 km od mojego miasta.Ogromnie sie ucieszyłam, bo to była szansa na czestsze widzenie z moim Skarbem.Widujemy sie codziennie, on zawsze znajdzie dla mnie czas.Mama smieje sie,ze przyrosniemy niedługo do siebie tak jesteśmy nierozłączni. S konczy zaocznie szkołe średnia , gdyz dostał możliwość stałej pracy w zakładzie,gdzie miał pracować we wakacje i zaproponowano mu od razu awans.Nigdy nie watpiłam w jego zdolności wiec mnie to nie zdziwiło.
Miałam dojezdzac do swojej szkoły, do zimy. pozniej mialam zatrzymac sie w wiekszym miescie.
Niestety nie znalazłam żadnego mieszkania na takich warunkach. modliłam sie zeby nie dostać akademika.
Dostalam. I niestety zameldowac mam sie tam od poczatku. nie mam mozliwosci mieszkania tylko na okres zimowy.
Jestem w totalnym dołku.Nie umiem wyobrazic sobie samotnego zycia w obcym miescie z daleka od S.
Słysze,ze jakos to bedzie, bedziemy sie widywac w weekendy.
Wiem,ze to bedzie dla mnie stanowczo za malo, poza tym boje sie,ze moj nowy swiat, zmieni moja osobe.
On oddali sie mimowolnie ode mnie bo nie bedzie znal mojego otoczenia.
Za rok planujemy zamieszkac w tym miescie razem, ale obawiam sie czy do tego czasu nasz zwiazek przetrwa.
Mama mowi mi,ze przesadzam, wiec jesli chcecie tak pisac to po prostu darujcie sobie, bo nie w tym celu pisze.
Szukam jakiegos wsparcia, najlepiej u osob ktore prowadza zwiazki na odleglosc i znaja ten ból.
Z góry dziekuje za wsparcie.