Długi 10 letni związek, rozstanie, i co dalej? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Długi 10 letni związek, rozstanie, i co dalej?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

Temat: Długi 10 letni związek, rozstanie, i co dalej?

Witajcie, opowiem Wam swoją historię zaczynając od początku, bo  mam niezły mętlik w głowie, którego nie potrafię uprzątnąć.

Swoją byłą dziewczynę poznałem 10 lat temu. Obecnie mamy 26 i 25 lat - ona rok młodsza. Nie będę opisywał jak wspaniałe były początki i jak fajnie się to wszystko układało, bo pewnie znacie na pamięć te słodzenie. No właśnie, mamy 25-26 lat, 10 lat byliśmy razem więc zaczęliśmy młodo. Spotykałem się przed nią z jakimiś dziewczynami, ale były to czasy szkolne gimnazjum i teraz nawet nie nazwałbym tego związkami, nie było też bardziej intymnych sytuacji. Przez te 10 lat związku były chwile gorsze i lepsze, wzloty i upadki. Ona jest atrakcyjną kobietą i od zawsze miała dużo adoratorów.

Były przez ten czas 3 rozstania,  główniej z jej inicjatywy i mimo że ze swoim zachowaniem nie byłem święty to je przeżywałem bo zwyczajnie ją kochałem. Nie chodziło o jakieś zdrady. Rozstania trwały około miesiąc - ale podczas nich też mieliśmy kontakt, były też jakieś spotkania. Koniec końców chyba okazywałem się lepszy niż inni faceci (tak się domyślam, że pewnie byli zawsze jacyś inni faceci byli zainteresowani) i później jakoś do siebie wracaliśmy.

Ostatnie rozstanie było jednak inne, bo byliśmy już zaręczeni. Atmosfera między nami stawała się napięta, mieszkaliśmy razem, kłótnie o wszystko, brak ciekawego spędzania czasu razem. Niby żyliśmy razem ale osobno. Zaczęła też częściej pisać ze swoim kolegą , który też przeżywał jakieś swoje rozstanie. No i tak sobie pisali, wzajemnie się pocieszając. Ja wiedziałem to od niej, nawet pokazywała mi te rozmowy i powiedziała, że jak chce to sobie mogę je czytać. Parę razy spojrzałem i stąd to wiem. Próbowałem chyba na wszystkie sposoby jakoś ratować ten związek, rozmawiać, ale nie było z jej strony jakieś inicjatywy, było coraz gorzej, zasugerowała zrobienie sobie jakieś przerwy. Nie zgodziłem się na to, powiedziałem jakie zdanie mam o przerwach i co to naprawdę oznacza, że jeśli mamy się rozstać to lepiej od razu i wprost. Ona wtedy stwierdziła, że w takim razie próbujmy dalej, że ma nadzieję że to się wszystko ułoży bo chyba się pogubiła i sama nie wie co dokładnie czuje.
Ale z jej strony specjalnego starania nie było. Cały ten dramat trwał prawie 2 miesiące, bardzo wtedy to przeżywałem, bo próbowałem na różne sposoby ratować ten związek ale właściwie samemu. Dodatkowo potem spojrzałem  w tą rozmowę z tamtym kolegą (bo przez ostatni miesiąc nawet nie pytałem o to). Chyba nie spodziewała się, że będę chciał to jeszcze sprawdzać, ale że było to za jej wcześniejszą zgodą to czemu nie. No i oprócz wzajemnych wylewania żali, smutków, jacy to są nieszczęśliwi wzajemnie natknąłem się na ich cudowne plany, gadanie że mają podobne charaktery, podejście, że by się dogadali i zrozumieli, że są w swoim typie, jakieś plany wakacyjne. Jakiś dramat - nawet się nie rozstaliśmy a to wyglądało jakby sobie planowali nową relację - a najlepsze w tym wszystkim było to, że nie widywali się, bo on od 3 lat mieszkał na drugim końcu Polski i dopiero miał przyjechać do naszego a jego rodzinnego miasta. Dla mnie po tych 2 miesiącach to było za wiele,  mimo że ona nie zerwała to chyba zrobiła wszystko by mnie do tego zmusić i po prawie 2 miesiącach walki z wiatrakami i dobiciu się jej wiadomości z tamtym kolegą po prostu się spakowałem i wyprowadziłem. Moja była na początku się tym nie przejęła, bo przecież sama chciała przerwy jakiś czas temu, ale gdy po kilku dniach wróciłem po resztę rzeczy, mówiąc, że nie widzę tego dalej i że wiem o czym sobie pisali to zaczęła pisać, dzwonić,lamentować, chciała jakieś naprawy związku a wręcz zarzucała, że to mi przestało zależeć i przestałem ją kochać bo tak po prostu zakończyłem to wszystko.

Po kilku dniach od mojej wyprowadzki tamten gość wrócił do naszego miasta. Wiem, że się widzieli, były jakieś imprezy i zdjęcia gdzie było wiele osób i między innymi on. Jednak rzeczywistość bardzo szybko przekreśliła ich plany związkowe czy nawet wakacyjne. Nie trwało to długo. Jakiś miesiąc od naszego rozstania dowiedziałem się, że już praktycznie nie mają kontaktu. Dalsze życie mojej EX to były jakieś imprezy, wycieczki, szaleństwo jak to jej dobrze jako singielka i że nikogo nie szuka.

Teraz mija jakieś 4 miesiące od rozstania.  Jakoś przeżyłem ten okres czasu, myślałem, że będzie ze mną tragicznie ale jakoś to poszło. Spowrotem zacząłem normalnie jeść, spać, po prostu żyć. Wróciłem do swoich pasji, które zaniedbałem podczas związku. Zacząłem cześciej przebywać z ludźmi, bawić się. Jednak nie potrafiłem pociągnąć z innymi kobietami czegoś więcej jak koleżeństwo czy przyjaźń, mimo że były chętnie najwięcej. Nie chciałem też robić nikomu złudnych  nadziei czy kogoś wykorzystywać, bo myślami byłem gdzie indziej i w głowie miałem EX więc na pocałunkach się kończyło.

Od półtora miesiąca EX mnie przeprasza, mówi jak to bardzo tęskni, że zrozumiała, że kocha mnie, że tamto rozstanie było niepotrzebne, pogubiła się i inne wytłumaczenia. Ze tęskni za moją rodziną, a jej rodzina wypytuje o mnie. Stara się mnie przekonać do powrotu. Gdy się spotkaliśmy to na spotkaniu nawet płakała, mówiła że nie umie zapomnieć, że po tylu latach związku nie umie z tym żyć, że nawet jak próbuje kogoś poznać to w głowie i przed oczami ma mnie, i masa innych wytłumaczeń i przeprosin. 

Kompletnie nie wiem co o tym wszystkim myśleć i co zrobić. Mimo, że minęły 4 miesiące od rozstania to po tych 10 latach ja wiem, że dalej do niej coś czuję i nie jest mi obojętna, nigdy nie była. Trzymam ją bardzo na dystans, powiedziałem jak bardzo mnie zraniła. Nie pokazuje ucieszenia się gdy ją zobaczę lub do mnie napisze lub zadzwoni. Ona sama jest zdziwiona, że jak wcześniej bardzo mi zależało i walczyłem to teraz po prostu obojętnie patrze na nią, jej płacz i jestem niewzruszony.
Jednak to troche taka maska, bo jak mówiłem, tak naprawdę dalej do niej coś czuję, ale mam bardzo duży żal, że gość z innego miasta potrafił wprowadzić w taki stan, że kompletnie miała wylane na narzeczeństwo i dosłownie czekała, aż ja to zakończę. Boli mnie też, że próbuje wrócić dopiero jak nie zaskoczyły ich plany, jest pewne że były jakieś intymne sytuacje między nimi.  Że wraca w sumie dlatego, że nie wypaliło z innym, bo chyba tak można to nazwać. Oprócz tego jak wspominałem było to 3 rozstanie jak na 10 lat związku, ale tak naprawdę to było pierwsze takie długie i poważne, gdzie mieliśmy bardzo ograniczony kontakt. Wcześniej byliśmy młodsi. Rozstania były mniej więcej w 3,7 i 10 roku związku.

Gdy raz znaleźliśmy się na jednej imprezie u wspólnego znajomego to doszło do pocałunków, ona chciała coś więcej, ale się wycofałem z tego, mówiąc że nie powinniśmy. Z jednej strony dalej mi na niej zależy, z drugiej strony nie potrafię zapomnieć tego jej zachowania i potem potencjalnej próby kolejnego związku (ona się oczywiście wypiera że nie do końca tak było itp) oraz mam obawę, że w przyszłości będzie dochodziło do dalszych rozstań/odejść z jej strony.

Proszę o rady czy takie coś da radę trwale naprawić czy może ona zawsze będzie odchodziła z jakiś powodów.
Zapraszam do dyskusji zarówno Panie jak i Panów, bo ich opinia i spojrzenie również jest cenne w takich sprawach.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Długi 10 letni związek, rozstanie, i co dalej?

Sprawa prosta aż bije po oczach.....Jesteś dla niej planem B....roztawaliscie sie kilka razy....jak piszesz z jej inicjatywy....ona w wtedy sobie latała i pukała sie z innymi gostkami. Jak jej sie znudzilo lub cos nie pasowalo to wracala do ciebie, a ty jak ten dobry misio ją przyjmowales...Omotała cie kolego....a rogi to masz pod niebiosa....Olej ją i zablokuj jakiekolwiek  mozliwosci kontaktu....Druga sprawa to popracuj nad sobą bo widze ze masz problem i to sporo skoro laska tak cie robi w bambuko a ty tego nie widzisz.

3

Odp: Długi 10 letni związek, rozstanie, i co dalej?

Nie wracaj do niej. Wasz związek wyglądał tak, jak byście byli ze sobą z przyzwyczajenia. A to za mało.
Nigdy nie wchodzi się dwa razy do tej samej wody.

4

Odp: Długi 10 letni związek, rozstanie, i co dalej?
Bonzo napisał/a:

Druga sprawa to popracuj nad sobą bo widze ze masz problem i to sporo skoro laska tak cie robi w bambuko a ty tego nie widzisz.

Mimo ze nie jestem osobą zakompleksioną  ktora ma ze sobą jakieś problemy i jestem postrzegany jako normalny gość to zgadzam się ze dałem sobie wejść na łeb, a ona nauczyła się wracać jak jej sie znudzi za moim przyzwoleniem.  Wynika to z mojej slabości do niej jako pierwszej i prawdziwej miłości, osoby na ktorej naprawde mi zależało i nadal w jakimś stopniu zależy.

Tym razem jest jak narazie inaczej, mineło kilka miesiecy w porownaniu do wczesniejszych rozstan gdzie po miesiącu był już powrót. Co nie oznacza, że się do końca pozbierałem.

To przykre, że odstawia takie gierki ale taka chyba już natura kobiet, z tego co się tutaj naczytałem i czytam dalej, działają bardzo schematycznie i chyba nie istnieją jakieś realny zmiany w ich postępowaniu.

Dzięki Bonzo i Marata za odpowiedzi.

5

Odp: Długi 10 letni związek, rozstanie, i co dalej?

Wiosenny, nie wracaj do niej, bo nic z tego nie będzie. Bonzo ma racje sugerując, że stałeś się dla niej planem B i to zapewne od dłuższego czasu. Dobrze konstatujesz; nie wyszło z tamtym, a tak "dobrze" rokowało wink, więc panna chce wrócić na stare, znajome "śmieci"...do czasu, aż pojawi się nowa fascynacja.
Trudno się dziwić Twoim rozterkom, bo 4 miesiące od rozstania po spędzonych wspólnie 10 latach, to zbyt krótko, żeby ogarnąć emocje i odkochać się. Jednak nie rób sobie krzywdy spotkaniami z nią, że nie wspomnę o jakichkolwiek czułościach, przedłużasz tylko swoje cierpienie.
Zakończ to definitywnie, daj sobie czas na pozbycie się negatywnych emocji i tęsknoty za nią.

6 Ostatnio edytowany przez 12miecio12 (2019-07-22 17:42:05)

Odp: Długi 10 letni związek, rozstanie, i co dalej?

lata chyba miedzy wami sprawily ze jestes raczej bratem a nie partnerem dla niej, nie istniejesz dla niej jako partner a jedynie jako opcja, ale jek tylko pojawi sie inny ona natychmiast gotowa, rzuca narzeczenstwo, wasze plany na zycie I gotowa na drugi koniec polski za innym leciec, ta przerwa to dla niej mial byc taki polygon, ze niby ona przez te 4 miesiace myslala ze nie wiadomo kogo wyrwie, I pewnie z wieloma bzykanko zaliczyla, ale jednoczesnie dociera do niej ze tylko do bzykanka sie te relacje sprowadzaly, a ty to jednak cos wiecej, ale jednoczesnie te 4 miesiace to dla ciebie terapia, ty powoli, w koncu to jednak 10 lat, ale jednak sie z niej zaczynasz leczyc, I dobrze trzymaj sie tej terapii, bo to nie osoba na zycie, to osoba na bzykanko I na tym koniec, bo ona po bzykanku leci do nastepnego jakby nigdy nic, a na zycie to szukaj normalnej dziewczyny, co nie rozglada sie bez przerwy za innym do bzykanka

Z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz

Tadeusz Boy-Żeleński - Słówka

7

Odp: Długi 10 letni związek, rozstanie, i co dalej?

Z początku po rozstaniu jakoś to było, ale im więcej czasu mija to brakuje mi jej osoby i tego co było. Gdyby ona jeszcze po rozstaniu poblokowała mnie, miała w dupie, znalazła sobie kogoś to jakoś bym się pozbierał wiedząc, że szanse na cokolwiek wygasły.

Ale fakt że ona od dwóch miesięcy pisze, dzwoni, chce sie spotkać (nie robi tego natrętnie) przeprasza mnie, mówi jak też jej tego brakuje, że rozstanie było błędem i jej zaniedbaniem w ostatnim czasie (chociaż ja też miałem w tym swój udział), że zrozumiała błędy i chciałaby spróbować, że jest pewna swojej decyzji i kolejnego końca nie będzie nie ułatwia mi tego. Sugerowała też wizytę u psychologa/terapii dla par. Nasze spotkania też były spokojne i głównie mnie przepraszała, mowiąc że będzie czekać, aż jej ponownie zaufam i będę gotowy.

Od wspólnych znajomych neutralnych wiem, że ona też to przeżywa i z biegiem czasu jest jej coraz bardziej źle, że na imprezie po alkoholu mówiła, że dalej mnie kocha i nie potrafi zapomnieć.

Jestem w takiej sytuacji, że z jednej strony chciałbym spróbować, uczucia nie wygasły i szkoda mi tego wszystkiego a z drugiej strony jest obawa, że sytuacja z rozstaniem wbrew zapewnieniom by się powtórzyła i byłoby za jakiś czas kolejne rozstania. To trzyma mnie w niepewności,  nie potrafiąc podjąć decyzji ani w jedną ani drugą stronę.

8

Odp: Długi 10 letni związek, rozstanie, i co dalej?

10-ciu lat trudno od tak zapomniec, z zycia wymazac, ale bracie ona ci wielki rolecaster z zycia robi, kiedy nie ma obok ciekawego samca, jest ,,przekonana", ,,chce" ale jak tylko znajdzie ciekawszego, to ciebie nie ma, to nie daje szans na normalne zycie, bo niestety ale ona traktuje ciebie jako kolo ratunkowe, jako misia/maskotke co to  zawsze jest dla niej w zasiegu reki, i wystarczy jak ona sie pare usmiechnie, oczko pusci a misio bedzie tanczyl jak ona mu zagra, narzeczona, a wiec z zaplanowanym slubem a planuje zycie i wakacje z gostkiem na odleglosc, bracie po co ci to bagno, to przecie recepta na rogi do sufitu

W tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz,

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Długi 10 letni związek, rozstanie, i co dalej?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018