Może zdanie innych osób , pomoże mi w podjęciu decyzji. Sytaucja wydaje się prosta jest tam moje miejsce gdzie mój mąż i dzieci ale ...
Mam dobrego męża, 2 córki , swoj dom , a nawet psa
, po urodzeniu 5 miesc. temu drugiej córci muszę wrócić do pracy lada dzień , strasz córka poszła do 2 klasy. Moi rodzice mieszkają 10 km od nas i mama bedzie zajmowala się moją córcią , gdy ja będe w pracy ( ale ma możliwość tylko u siebie w domu ) , codziennie rano tzn, okolo 6-tej budzić 5 miesc. dziecko i 18 tej odbierac od rodziców i w sumie kłaść spać w domu - wydaję mi się męczarnią dla dziecka- idzie zima
!!! , druga córka musiała być od 7.00 do 17 .00 na świetlicy szkolnej . ) , Moja mama zaproponowała nam , żebysmy na okres zimowy tzn. okolo pół roku przeprowadzili się do nich i to ułatwi to życie wszystkim ( dziecka nie bedzie trzeba zrywać ze snu , po starszą córkę dziadek wyskoczy do szkoły), ja na spokojnie wróce z mężem z pracy. Od okresu wiosny obiecała mi mama , ze bedzie juz do nas przyjezdzac , ale przez zime nie moze. MOim zdaniem to świetne rozwiązanie dla wszytskich - dzieci dopilnowane , starsza córka ucieszyła się ogromnie , ja również. Niestety mój mąż nie chce o tym słyszeć , ale nie dlatego , ze nie dogaduje się z teściami , ale tylko dlatego , ze ma drogie auto i boi się ze mu zniszczą pod teściów blokiem ( bo to nieciekawa dzielnica ), boi się również na 6 miesc. zamknąć dom , zeby stał pusty- to są jedyne powody jakie podaje . Powiedział , ze nie zgadza się i tyle. Niw widzi problemu w tym , żeby wozic dziecko do dziadków , a starsza córka niech siedzy do 17 tej w szkole. Co ja mam robić? Chyba sama się przeporwadzę z dziewczynkami dla dobra dzieci. Jak uważacie ?