netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

mąż egoista choć twierdz, że kocha...

12 odpowiedzi6 925 wyświetleńzałożony przez malum, 12.07.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » mąż egoista choć twierdz, że kocha...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1 Ostatnio edytowany przez malum (2011-07-12 16:50:23)

Temat: mąż egoista choć twierdz, że kocha...

Jesteśmy małżeństwem od 5 lat, znamy się od 12. Mamy wspaniałe dziecko. Już przed małżeństwem mieliśmy sporo problemów. kilka lat temu wyjechałam za granicę, ciężko pracowałam aby spłacić swój kredyt. On został w PL i przygruchał sobie 9 lat młodszą nastolatkę, którą sprowadził do naszego wspólnego mieszkania i mnie z nią zdradzał. Przyjechał do mnie (za granicę) w odwiedziny i nawet o tym nie wspomniał słowem. Ja coś podejrzewałam i przeszukałam jego telefon, gdzie odnalazłam dowody zdrady. On nie powiedział nic, nie starał się tłumaczyć ani nic wyjaśnić. Zadzwoniłam do "niej", straciłam na tą rozmowę 1tys zł, ale to właśnie od niej dowiedziałam się wszystkiego, że mój wówczas jeszcze chłopak jeszcze w dniu wyjazdu do mnie uprawiał z nią sex, że ona o mnie wszystko wie... Wszystko mi opowiedziała! Miała wówczas 17 lat, ja 25, on 28. On płakał, ja go lałam po pysku, on błagał o wybaczenie, ja byłam jak martwa w środku....ale starałam się wybaczyć, choć wciąż pamiętam.
Niedługo po tym wydarzeniu przyjechałam z powrotem do Polski, byłam już w ciąży z nim. On się oświadczył i kilka miesięcy potem wzięliśmy ślub cywilny. Na kościelny nie było nas stać. Urodziło się nasze dziecko, byłam szczęśliwa. On zapewniał o swojej miłości i o tym, że rodzina jest dla niego najważniejsza. Jego zdrada wciąż była we mnie żywa i przy awanturach (a czasami były) wypominałam mu to, że zachował się po chamsku, że ja tyrałam i mu ufałam, a on mnie tak zranił. A on mi na to, żebym mu już o tym nie przypominała i nie wypowiadała imienia tej drugiej, bo mu się wszystko przypomina jak było z nią dobrze! ;( Zaciskałam zęby, bo nasze dziecko było już na świecie i chciałam by miało pełną rodzinę. Myślałam, że jak nie będę wspominać, to faktycznie nie będzie mu się przypominać no i nie przypominało mu się. Ale żałowałam miliony razy, że dałam się nabrać na jego łzy i błagania... Do dziś nie mogę sobie tego wybaczyć...bo dziś wiem, że on mnie nie kocha, nie kochał i nigdy kochać nie będzie. Nie jest zdolny do miłości, choć twierdzi, że kocha. Próbuję mu uświadomić, że miłość to nie tylko słowa, ale przede wszystkim czyny, że musi robić cośkolwiek żeby ta miłość okazać. Nie robi nic. Twierdzi też, że kocha nasze już 5-letnie dziecko, ale nie za bardzo wiem gdzie ta miłość?
Mąż pracuje do późna, czasem wraca o 20 i wówczas wygłupia się z córką, szaleje, gra z nią na komputerze w gry o zabijaniu(!), albo zabiera ją na wieczorne spacery typu: zawieźć auto do garażu i z powrotem. Jak ma wolny weekend to zabiera ja na rower, jadą gdzieś na chwile na plac zabaw (ale nie na długo, bo jemu się nudzi na placu zabaw jak ma tylko patrzeć jak ona się bawi) a resztę czasu jeżdżą po lesie (tzn. on jeździ a ona siedzi w foteliku przypiętym do roweru). On się jej nie pyta co ona chce robić, on się ją tylko pyta czy ona chce robić to na co on akurat ma ochotę. Dziecko się zgadza, bo woli to niż nic.
Jak wraca z pracy nigdy nie pyta co u nas słychać, nie pyta jak się miewa córka, co dziś robiłyśmy itp. Nie wie czy dziecko ma mieć jakieś szczepienia, bo jak twierdzi to są rzeczy którymi tylko ja powinnam się interesować, on jest tylko od rozrywek, ja tylko od opieki i interesowania się nim i dzieckiem. On jest tylko od interesowania się samym sobą i pieniędzmi.
Przez dłuższy czas pracowałam zawodowo i oczywiście w domu również, wszystkie kobiece obowiązki + opieka nad dzieckiem. Wykończyłam się psychicznie i fizycznie. 6 mies. byłam na zwolnieniu lekarskim, aż w końcu zwolniłam się z pracy. Dziś nie pracuję, jestem na jego utrzymaniu, choć nie powinnam tak mówić, bo przecież pieniądze zarobione w małżeństwie są wspólne, niemniej jednak on zachowuje się tak jakby były tylko jego. Jak pracowałam cała moja wypłata szła na nasze wyżywienie, ubrania, środki czystości itp. On opłacał mieszkanie, rachunki, ubezpieczenia i ewentualnie kredyty. Nigdy do końca nie wiem ile on zarobi, bo prowadzi własną działalność. A jak próbuję dociec, bo odsyła mnie do jakiejś karteczki na której robi zestawienia.  Rozmawiać nie potrafi.

Chcę wrócić do pracy, ale teraz kończę jeszcze studia podyplomowe, muszę zrobić praktyki we wrześniu i wówczas będę się rozglądać za etatem. (Na razie nie ma sensu, bo nikt nie da urlopu nowemu pracownikowi na 3 tyg.na moje praktyki), więc poniekąd jestem w kropce. Rodziny nie mam. Mieszkamy w mieszkaniu teściów, oni zamienili się z nami - poszli na kawalerkę, a my na ich trzypokojowe. Kawalerka była kupiona w większości za pieniądze męża, ja dołożyłam się 20%. Teściowie powiedzieli, że dają nam to mieszkanie, ale nie jest to prawnie uregulowane. W zasadzie oba mieszkania są na teściów, bo mąż kupując tamto obawiał się urzędu skarbowego, więc kupił je na ojca.
Kolejna  sprawa to taka, że od 4 lat nie uprawiamy sexu, nie mam ochoty, libido spało mi do zera. Najprawdopodobniej przez to, że jestem zaniedbywana psychicznie  (bo wszelkie badania hormonalne mam w porządku), nie mam w mężu oparcia, pocieszenia, rozmowy, przytulenia. On się zachowuje jak starszy brat swojej córki. Potrafi mi tylko powiedzieć, że zapisze nas do seksuologa, ale ja nie chce bo uważam, że najpierw trzeba rozwiązać wszystkie inne problemy,bo jak mam z nim uprawiać sex jak wszystkie inne sfery są zaniedbane? O wszystkim mu powiedziałam wprost, jak się czuję, co się ze mną dzieje. Udawał przez pewien czas wielką zmianę. Trochę pomagał w domu, trochę się dzieckiem zajął. Trwało to 2 tygodnie i znów wszystko wróciło do poprzedniego stanu. Sytuacja powtarzała się wielokrotnie, ja mówiłam, że jest źle, on poprawiała się na 2 tyg.
Wczoraj oświadczyłam, że chcę rozwodu. Nie tego oczekiwałam od małżeństwa. Ja chcę mieć męża, a nie drugie dziecko. A on mi na to, że nie bo on mnie kocha. Tylko jak? czy ktoś to potrafi wytłumaczyć? nie czuję żadnej miłości ani do mnie ani do córki. On mówi, że ja mam tylko jeden obraz mężczyzny w głowie i żaden inny mi nie pasuje. Dodam, że w domu oczywiście nie robi nic, ale skoro ja nie pracuję zawodowo to ja się tym zajmuję. No ale czy wrzucenie swoich brudnych ciuchów do kosza to tak wiele? Czy włożenie brudnego talerza do zmywarki to za dużo? Czy zainteresowanie się tym jak nam minął dzień to też wykracza poza normy bycia mężem?
Czuję się samotna. Pusta w środku, zniszczona, jakby ktoś wyorał mną pole!
Niby nic się nie dzieje złego w naszym związku, może powinnam wrzucić na luz i być na siłę szczęśliwa z kimś kogo ja zupełnie nie obchodzę. Tak na dobrą sprawę, pomimo tego, że znamy się już 12 lat to on nie wie czym ja się interesuje, nie wie o mnie nic, bo o nic nie pyta. Jak próbowałam z nim rozmawiać, to dziwnym trafem rozmowa schodziła na niego i jego sprawy. Wtedy wypowiadał się żarliwie i długo. Jak coś dotyczyło mnie to zazwyczaj kwitował 1 zdaniem.
Jestem osoba po przejściach. Dzieciństwa nie miałam łatwego. Wychowywałam się bez matki, a od 8 roku życia również bez ojca. Przez 10 lat wychowywana byłam w rodzinie zastępczej, gdzie był alkoholizm, rzucanie nożami. jestem po pięciu próbach samobójczych, z czego pierwsza miała miejsce jak miałam 10 lat, a ostatnia jak miałam 18. mimo to skończyłam studia z wyróżnieniem, utrzymywałam się ze stypendium naukowych i socjalnych, teraz kończę podyplomowe. Myślałam o doktoracie, ale na razie mnie nie stać.
Co mam o tym myśleć? Tkwić w tej próżni aż dziecko dorośnie? kończyć małżeństwo póki jestem w miarę młoda? dodam, że prób naprawiania wszystkiego było chyba z dziesięć. Wszystkie kończyły się po kilku tygodniach. Ja nie mam sił, jestem wypluta, zmiażdżona...chcę być szczęśliwa
P.S. Zapomniałam napisać, że wielokrotnie przyłapywałam męża na onanizowaniu się, robił to kiedy ja spałam obok, albo w łazience, a nawet u siebie w pracy... czułam się tym zniesmaczona. Wolał poświęcić się onanizowaniu niż poświęcić chwilę własnej żonie, żeby się nią zainteresować...:(

2

Odp: mąż egoista choć twierdz, że kocha...

smutna ta Twoja historia. Chcialabym cos doradzic, albo wesprzec Ciebie, ale nie wiem sama jak...
slow brakuje

3

Odp: mąż egoista choć twierdz, że kocha...

Wiesz, co do prób samobójczych nie będe się wypowiadał - nie mam takiego prawa, bo nie wiem, co przeżywałaś, a nawet, gdybym wiedział, to też bym się tego nie podjął.
Co do Twojego męża - jeżeli masz tyle siły, to prostu go zaostaw, bo on nie rokuje na zmiany. Generalnie, mogą być nieporozumienia, ale żeby nie wiedzieć, gdzie jest kosz do brudnej bieliżny albo, że w domu jest zmywarka i co się tam wkłada. Nie - ja za niego mogę się tylko wstydzić. Myślę, że jakieś kobiety też coś wtrącą, to będziesz miała jeszcze jaśniejszą sytuację.

4

Odp: mąż egoista choć twierdz, że kocha...

Dziękuję Wam za odpowiedź.
Co do prób samobójczych, były one dawno temu. Przede wszystkim spowodowane porzuceniem przez rodziców (nie napisałam tego jasno w poprzednim poście). Moja mama odeszła ode mnie i mojego ojca jak ja byłam malutka. Ojciec zostawił mnie jak miałam 8 lat, twierdząc, że nie radzi sobie z moim wychowaniem. Jako małe dziecko nie rozumiałam dlaczego rodzice mnie zostawili. Rodzina, u której się wychowywałam była dla mnie okrutna. "Ciocia" wyzywała mnie od czarownic, szarpała za włosy - wyżywała się na mnie. "Wujcio" pił, a potem się awanturował, bił, rzucał nożami, wybijał szyby. Wówczas wszyscy się ewakuowaliśmy z domu i spaliśmy po klatkach schodowych. To właśnie po tym nachodziły mnie myśli samobójcze w tak młodym wieku. Do tego ci moi zastępczy rodzice wykorzystywali mnie do sprzątania klatek schodowych (byli gospodarzami budynków), więc jako dziesięciolatka myłam oplute windy, zbierałam śmieci z terenu i myłam podesty.  Często płakałam, że nie mam swojej rodziny i nikt mnie nie kocha. Byłam dzieckiem i od nikogo nie było wsparcia. Ojciec po tym jak mnie zostawił to raz na jakiś czas przyjeżdżał i obdarowywał czekoladami.
No ale nie o tym miała być mowa....
Dziś rozmawiałam z mężem, ponownie. W zasadzie nic konkretnego nie powiedział. nadal twierdzi, że kocha i rozwodu nie chce. Dziecko w czasie naszej rozmowy rozpłakało się, więc poleciał szybko do małej i zaczął ją przytulać i pocieszać. Tak w niej wzmógł poczucie strachu, że dziecko w pewnym momencie nie wiedziało w zasadzie co się dzieje. A w domu nawet krzyku nie było. Po prostu mówiłam podniesionym tonem. On tak obrócił całą sytuację, że to mama krzyczy na niego i dziecko! No po prostu jestem zszokowana takim zachowaniem. To jest czysta manipulacja! Odciągnęłam dziecko na bok, wytłumaczyłam jej, że ja tylko z tata rozmawiam głośno, że nic się złego nie dzieje i muszę czasem rozmawiać z tatą nawet jeśli to jest dla niego nieprzyjemne. Przytuliłam, ucałowałam i na czas rozmowy puściłam jej bajkę. Córcia się uspokoiła i nie histeryzowała.
Na razie nasza rozmowa nie stanęła na niczym. Proponowałam różne sposoby rozwiązania naszego miejsca zamieszkania po rozwodzie. Jemu żadna opcja nie odpowiada. On nie będzie mieszkała w trzypokojowym razem z rodzicami, a ja nie mogę mieszkać w kawalerce nawet wówczas jak będę je mu spłacać. Trzypokojowego też nie można sprzedać, bo to jest mieszkanie jego rodziców. A ja nie będę po rozwodzie mieszkać razem z nim - ale tylko to rozwiązanie mu pasuje. Czyli możemy się rozwieźć ale mieszkać nadal będziemy razem (chyba tylko po to żeby mi rzucał po nogi swoje skarpety).
Dziś też się dowiedziałam, że on nie sprząta po sobie, bo ja mu kiedyś zarzuciłam, że źle to robi, więc on tego nie będzie robił w ogóle, żebym zobaczyła jak to jest jak on na prawdę nic a nic nie robi...brak słów.

PM - masz rację, że ten mój mąż nie rokuje zmian, bo przecież tych prób było wiele i nic z nich nie wyszło...
Dziękuję za słowa pocieszenia.

pomarańczowa1 - no właśnie słów brakuje.

Teraz jest "faza" udawania odpowiedzialnego rodzica, właśnie prosi dziecko by to posprzątało swój pokój.... Ta faze pewnie skończy się za kilka dni.

5

Odp: mąż egoista choć twierdz, że kocha...

Twoja histroia jest bardzo smutna, a zarazem podziwiam Cie , ze tak duzo znioslas.
Twoj maz po prostu jest egoista, nie umie docenic tego, ze zajmujesz sie domem, opieka nad corka i wszytsko jest na Twojej glowie, co z tego, ze to on zarabia skoro wszystko inne jest na Twojej glowie. On nie wyobraza sobie jaki musisz znosic ciezar na swoich barkach, po drugie ma straszny brak szacunku dla Twojej osoby, rece mu od razu nie zwiedna gdy zaniesie brudne skarpetki do kosza lub wlozy brudny talez do zmywarki. Jesli jestes pewna, ze poradzila bys sobie z tym wszystkim sama i jestes gotowa od niego odejsc zrob to nie sluchaj go, ze kocha skoro w ogole tego nie okazuje, wasza razmowa nie moze konczyc sie na tym, ye powiesz mu ODCHODZE a on nie bo ja Cie KOCHAM... to nie na tym polega powiedz mu utwarcie, ze podjemujesz taka decyzje i nie widzisz odwrotu ani innego wyjscia!! Skoro tak dlugo sie nie zmienial to on juz tego niestety nie zrobie a poki jestes mloda to masz szanse ulozyc sobie jeszcze zycie na nowo nie ma w tym zadnego problemu.

6

Odp: mąż egoista choć twierdz, że kocha...

malum przede wszystkim i nade wszystko radziłabym pójście do psychologa. W Twoim stanie i po Twoich przejściach profesjonalne wsparcie jest jak najbardziej wskazane. Zanim podejmiesz jakiekolwiek decyzje czy kroki skonsultuj się ze specjalistą. Rozwód, nowa praca, nowe życie to bardzo trudne i ciężkie wyzwania, a osoba w Twoim stanie może nie dać sobie rady. Przede wszystkim powoli i spokojnie. Rozejrzyj się za dobrym psychologiem. Na razie zapomnij o mężu. Z tego co piszesz jest nieciekawie, ale też nie jest tragicznie. Zajmie się czasem dzieckiem, coś ogarnie, czyli nie jest przypadkiem beznadziejnym. Powiedz sobie, że przede wszystkim teraz jesteś ważna Ty i musisz poukładać sobie życie. Masz dziecko dla którego jesteś ukochaną matką i musisz być silna dla niego. Ale nie silna w sensie, że zacisnąć zęby i wmawiać sobie szczęście tylko silna=spokojna psychicznie. Wierzę w Ciebie, na pewno dasz sobie radę! smile

7

Odp: mąż egoista choć twierdz, że kocha...
malum napisał/a:

Dziękuję Wam za odpowiedź.
Co do prób samobójczych, były one dawno temu. Przede wszystkim spowodowane porzuceniem przez rodziców (nie napisałam tego jasno w poprzednim poście). Moja mama odeszła ode mnie i mojego ojca jak ja byłam malutka. Ojciec zostawił mnie jak miałam 8 lat, twierdząc, że nie radzi sobie z moim wychowaniem. Jako małe dziecko nie rozumiałam dlaczego rodzice mnie zostawili. Rodzina, u której się wychowywałam była dla mnie okrutna. "Ciocia" wyzywała mnie od czarownic, szarpała za włosy - wyżywała się na mnie. "Wujcio" pił, a potem się awanturował, bił, rzucał nożami, wybijał szyby. Wówczas wszyscy się ewakuowaliśmy z domu i spaliśmy po klatkach schodowych. To właśnie po tym nachodziły mnie myśli samobójcze w tak młodym wieku. Do tego ci moi zastępczy rodzice wykorzystywali mnie do sprzątania klatek schodowych (byli gospodarzami budynków), więc jako dziesięciolatka myłam oplute windy, zbierałam śmieci z terenu i myłam podesty.  Często płakałam, że nie mam swojej rodziny i nikt mnie nie kocha. Byłam dzieckiem i od nikogo nie było wsparcia. Ojciec po tym jak mnie zostawił to raz na jakiś czas przyjeżdżał i obdarowywał czekoladami.
No ale nie o tym miała być mowa....
Dziś rozmawiałam z mężem, ponownie. W zasadzie nic konkretnego nie powiedział. nadal twierdzi, że kocha i rozwodu nie chce. Dziecko w czasie naszej rozmowy rozpłakało się, więc poleciał szybko do małej i zaczął ją przytulać i pocieszać. Tak w niej wzmógł poczucie strachu, że dziecko w pewnym momencie nie wiedziało w zasadzie co się dzieje. A w domu nawet krzyku nie było. Po prostu mówiłam podniesionym tonem. On tak obrócił całą sytuację, że to mama krzyczy na niego i dziecko! No po prostu jestem zszokowana takim zachowaniem. To jest czysta manipulacja! Odciągnęłam dziecko na bok, wytłumaczyłam jej, że ja tylko z tata rozmawiam głośno, że nic się złego nie dzieje i muszę czasem rozmawiać z tatą nawet jeśli to jest dla niego nieprzyjemne. Przytuliłam, ucałowałam i na czas rozmowy puściłam jej bajkę. Córcia się uspokoiła i nie histeryzowała.
Na razie nasza rozmowa nie stanęła na niczym. Proponowałam różne sposoby rozwiązania naszego miejsca zamieszkania po rozwodzie. Jemu żadna opcja nie odpowiada. On nie będzie mieszkała w trzypokojowym razem z rodzicami, a ja nie mogę mieszkać w kawalerce nawet wówczas jak będę je mu spłacać. Trzypokojowego też nie można sprzedać, bo to jest mieszkanie jego rodziców. A ja nie będę po rozwodzie mieszkać razem z nim - ale tylko to rozwiązanie mu pasuje. Czyli możemy się rozwieźć ale mieszkać nadal będziemy razem (chyba tylko po to żeby mi rzucał po nogi swoje skarpety).
Dziś też się dowiedziałam, że on nie sprząta po sobie, bo ja mu kiedyś zarzuciłam, że źle to robi, więc on tego nie będzie robił w ogóle, żebym zobaczyła jak to jest jak on na prawdę nic a nic nie robi...brak słów.

PM - masz rację, że ten mój mąż nie rokuje zmian, bo przecież tych prób było wiele i nic z nich nie wyszło...
Dziękuję za słowa pocieszenia.

pomarańczowa1 - no właśnie słów brakuje.

Teraz jest "faza" udawania odpowiedzialnego rodzica, właśnie prosi dziecko by to posprzątało swój pokój.... Ta faze pewnie skończy się za kilka dni.

Wiesz, szacunek dla Ciebie, że potrafiłaś skończyć studia, ukończyć studia podyplomowe, pomio tego, co przeżywasz. Jestem dumny z takich kobiet.
Ja myślę, że trzeba postawić jeszcze przed ostatecznym rozwiązaniem sprawę jasno - albo się zmieniasz albo się wszystko kończy. Porazmawiaj z nim i wyraźnie powiedz, że ma się do tego zastosować i zacząć zmieniać siebie i okreś czas, w którym ma to zrobić. Jak nie zrobi zostaw go. Sama piszesz, że już podejmowałaś próby, ale może podejmij jeszcze jedną. Ja z doświadczenia z rozmów z żonami moich kolegów, że nie skutkują nic takie rozmowy - żona jednego z moich kolegów już rok czeka, aby jej mąż zmienił pewne nawyki, jakie ma Twój facet. Ona ma go zostawić - ja już to wiem, bo powiedziała mi. On jeszcze nie wie. Odnośniefaz - tak, mężczyźni niedojrzali mają takie fazy, ale to tylko fazy.

8

Odp: mąż egoista choć twierdz, że kocha...

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Czasem wato spojrzeć na swój problem z perspektywy innych ludzi.
Postanowiłam dać szansę (kolejną) naszemu małżeństwu. Nie było tym razem obietnic, że się zmieni, dlatego mam nadzieję, że mąż weźmie się za działanie, a nie mówienie. Jestem optymistycznie nastawiona (w ogóle do życia i chyba tylko to mnie trzyma w pionie) i chciałabym aby moje dziecko miało pełną rodzinę :-)
Jeszcze raz dziękuję, wszystkie posty i odzewy wsparły mnie duchowo, a bardzo mi tego trzeba było.
pozdrawiam

9

Odp: mąż egoista choć twierdz, że kocha...

Według mnie szans nie daje się w nieskończoność, jeśli 2-3 nie przynoszą efektu lepiej dla Twojego zdrowia byłoby się rozstać. Z tego co napisałaś jesteś normalną, inteligentną osobą i na pewno szybko znalazłabyś kogoś kto chętnie by o was zadbał - i przede wszystkim docenił Twój ogromny wysiłek.
Znam wiele kobiet (z niektórymi spotykał się mój brat wink ) które mają dzieci i nie stanowi to większego problemu w nawiązywaniu znajomości. Wiadomo podchodzi się wtedy troszkę inaczej niż do zwyczajnych ''singielskich'' związków.
Ciężko jest się z kimś rozstać po tylu latach, ale tak naprawdę po co się męczyć - skoro można być szczęśliwym.

Przyznam szczerze, że miałam sytuację gdzie byłam zakochana, było znośnie na parę miesięcy przed ślubem. Ale ciągle wywijał mi numery, zachowywał się skandalicznie, ciągle oskarżał mnie o zdradę (sama nie wiem gdzie miałabym to robić chyba podczas gotowania albo w drodze do pracy). Aż pewnego ślicznego dnia, doszły mnie słuchy że mój partner mnie zdradza. Niby nie wieży się w plotki, ale od jakiegoś czasu był dziwnie obojętny i ''mechaniczny''. Pomimo, że był dyrektorem szkoły językowej, a ja miałam normalną pensję wiecznie nie mieliśmy pieniążków. Nawet był taka sytuacja w sklepie, że do koszyka wrzuciłam masło, a on powiedział ''weź margarynę, jest tańsza - musimy przecież oszczędzać'', pomyślałam Ok niech i tak będzie. A on poszedł do regału z alkoholem i wziął Whisky smile ręce mi opadły. Suma sumarum, pewnego dnia miarka się przebrała. Wieczne kłótnie, on nie obecny, pretensjonalny. Po prostu go spakowałam i wyrzuciłam z domu. Później dałam kolejną szansę... ale to już nie było to samo, sielanka trwała krótko. W końcu i tak się roszliśmy. Pieniążki jak się okazało wydawał na małolaty - na raz zapraszał nawet 2 do hotelu. Sypiał z sekretarką i jeszcze jakąś studentką z innego miasta.

Na początku dla mnie to była tragedia - rozstanie. Ale teraz (nie licząc wątku ''Kłótnie w ciąży - tam to górują hormony) jest rewelacyjnie i wspomnienie o poprzednim związku brzmi jak zły sen.

Także trzymam kciuki, nie wolno bać się zmian. Znajomy znalazł miłość życia w wieku 50 lat smile Ale też trzeba dać szansę, czasami działa.

10

Odp: mąż egoista choć twierdz, że kocha...

Malum, podpisuję sie pod radą Teo, poszukaj psychologa!

Mam takie wrażenie, może mylne, że Twoje samopoczucie ma większy związek z traumatycznymi doświadczeniami w dzieciństwie, niż z Twoim małżeństwem. A przeszłaś naprawdę niewyobrażalne piekło. Porzucenie przez matkę, porzucenie przez ojca, potem dorastanie w patologicznym domu u "cioci" i "wujka". To straszne traumy! To zostawia ślady! Nie dostałaś w dzieciństwie miłości, nie dostałaś wzorca normalnej rodziny. Wiem z doświadczenia, ze ludzie tak skrzywdzeni mają w sobie wielki głód miłości, choć tak do końca nie wiedzą jak ma to wyglądać. Trudno też ten głód zaspokoić.

Opisujesz swoje małżeństwo w czarnych barwach. Ja zrozumiałam, że mąż nie okazuje Ci uczuć, nie przytula, nie pyta co u Ciebie, rozrzuca swoje brudne rzeczy, nie wkłada talerzy do zmywarki,  nie zajmuje sie dzieckiem i że sie onanizuje.
To ostatnie jest zrozumiałe, bo od czterech lat nie uprawiacie seksu, bo Twoje libido spadło do zera i nie masz ochoty.
Piszesz, ze mąż pracuje do poźna, a czasem gdy wraca o 20 (!) bawi się z córką tak jak potrafi.
Rozrzucanie brudnych rzeczy, zostawianie brudnych talerzy na stole to typowa przywara mężczyzn. Mój mąż tez tak robił zawsze i nic nie pomagało, ani gderanie, ani prośby. Pogodziłam się z tym, bo w sumie to bzdet, są gorsze wady.
Wielu mężczyzn ma też problem z okazywaniem uczuć tak jakby tego chciały kobiety. Oni swoją miłość okazują inaczej, poprzez pracę, zarabianie pieniędzy na życie, troskę o podstawy bytu, dom czy mieszkanie. Wielu uważa, że skoro raz powiedzieli kocham to dla kobiety powinno to być oczywiste na całe życie i zamiast przytulać biorą dodatkową robotę, żeby przynieść do domu pieniądze, wyraz swojej troski i miłości.
Mój mąż nigdy nie pamiętał dat urodzin swoich dzieci (nie mówiąc już o datach szczepień), ale nigdy nie miałam wątpliwości, że nas kocha, bo pracował ciężko, żebyśmy zyli w dostatku i żeby dzieci mogły spełniać swoje marzenia.

Malum, zanim podejmiesz decyzję o rozstaniu, zajmij sie sobą. Idź do psychologa, opowiedz mu swoje życie, bo mam wrażenie, że przeszłość ma negatywny wpływ na to co się z Tobą dzieje dzisiaj. Psycholog pomoże to poukładać.

Pozdrawiam!

11

Odp: mąż egoista choć twierdz, że kocha...

cześc mam podobny  problem . jeszcze wczoraj myślałam ile bym dała za to żeby mnie pocałował .Jesteśmy 3 lata po ślubie a nie pamiętam kiedy ostatni raz mnie pocałował. nawet kiedy dochodzi do zbliżenia to tego nie robi nawet nie zdąże sie podniecić a on już kończy .Sex jest fatalny ,ale wmawiam sobie że nie samym sexem człowiek żyje .najbardziej boli mnie to że to mój pierwszy partner seksualny i nie wiem tak naprawdę co znaczy dobry sex. on oczywiście myśli że jest ekstra ogierem  .po za tym kompletnie mnie zlewa ,starałam się z nim rozmawiać ale udaje że mnie nie słyszy i jego zachowanie zostaje bez zmian zdzieram się na próżno .czuję się samotna i teżnie umiem poradzić sobie z tym wszystkim .Dodam że mamy dziecko .

12

Odp: mąż egoista choć twierdz, że kocha...

marena7 - Twoja wypowiedź dała mi wiele do myślenia.
Co do psychologa byłam. Nie wiem jak w innych województwach, ale u nas do państwowego psychologa można iść tylko wówczas jak przejdzie się przez ręce psychiatry, który kieruje do psychologa. No i przeszłam tą drogę, Psychiatra zamiast skierować mnie na jakąś psychoterapię przepisał leki (!) po pierwszej wizycie, a wizyta u psychologa to jedna wielka farsa. Psycholog rozmawiał ze mną o swoich, a nie moich problemach... no cóż, uświadomiłam sobie, że jeśli chcę mieć porządną terapię to na pewno nie z NFZ, ale na inną mnie nie stać.
Zdaję sobie sprawę z tego, że niewkładnanie talerzy do zmywarki itp. to nie jest wielka sprawa, ale tutaj chodzi o całokształt jego zachowania, tzn. mąż zachowuje się jak moje drugie dziecko, za które powinnam wszystko zrobić. A ja chciałabym widzieć w moim mężu mężczyznę - dorosłego i odpowiedzialnego, takiego, który nie myśli tylko o swoich potrzebach.
Wiem, że niektórzy mężczyźni są "oszczędni" w kwestii okazywania uczuć, ale u mojego męża nie zawsze tak było, u niego nastąpiła zmiana, bo kiedyś był czuły, miły, dbał również o moje potrzeby. Nie mogę go też tłumaczyć ciężka praca zawodową, ponieważ od 15 lat mój mąż wykonuje cały czas tą samą pracę, która przynosi mu satysfakcję.
Zatem największym problemem w naszym małżeństwie jest generalnie zdziecinnienie mojego męża. A wszyscy wiemy jak dzieci się zachowują i jaką mają roszczeniową postawę względem otaczającego świata...

monia490 - współczuję Ci, ja nie dałabym rady współżyć wiedząc, że mojemu partnerowi nie zależy na tym abym i ja miała z tego przyjemność. Dlatego między innymi właśnie nie współżyję z mężem sad Nie wiem co Ci doradzić w tej kwestii prócz szczerej i rzeczowej rozmowy.
pozdrawiam

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » mąż egoista choć twierdz, że kocha...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026