netkobietyWszystkie działy
Związek na odległość, miłość przez internet

Czuję się jej tymczasowym facetem

20 odpowiedzi4 000 wyświetleńzałożony przez jejtymczasowy?, 30.08.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Czuję się jej tymczasowym facetem

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1

Temat: Czuję się jej tymczasowym facetem

Witajcie! Poznaliśmy się z Dagmarą na jednym z portali, gdzie poszukują się partnerzy. oboje jesteśmy po pięćdziesiątce. W korespondencji bardzo przed sobą się otworzyliśmy - żadnemu z nas zdarzyła się wcześniej taka szczerość, zaufanie... Od tej pory jest dla mnie po prostu piękna - coraz piękniejsza - wewnętrznie. Po ok. miesiącu spotkaliśmy się; pojechałem do jej miasta (ok. 160 km ode mnie; mam samochód). Spotkanie w kawiarni, dość sztywne, ja na pewno byłem spięty, Dagmara pewnie też, choć twierdzi, że było inaczej. Zderzenie z rzeczywistością: atrakcyjna, wyglądająca dużo młodziej - nabrałem rezerwy: nie dla mnie, starego pryka. Trwała korespondencja - nadal szczera, otwarta... Poukładałem sobie Dagmarę i ...wyobraźcie sobie - pokochałem! Nigdy nie myślałem, że w tym wieku... A jednak! Cudowne, uskrzydlające uczucie - zupełnie jak młody chłopak. Doszło do bliższego spotkania, z inicjatywy Dagmary zostałem u niej na noc. Dla mnie było cudownie - przepojenie niezwykłą czułością, niebywałym ciepłem, jakie oboje sobie nawzajem dawaliśmy; mnie chodziło tylko i jedynie o jej szczęście. Jak powiedziała - przeszło to jej najśmielsze oczekiwania. Czy wiecie, co to oznacza dla faceta...? Ja byłem po prostu szczęśliwy, że ona jest szczęśliwa. Powiedziała mi jednak wprost, że nic do mnie nie poczuła... Była kilka miesięcy po rozstaniu z mężem, którego bardzo kochała; to była chyba jej miłość życia (choć to był drugi mąż Dagmary; pierwszy był jej pierwszą miłością, jednak poniżał Dagmarę), choć związek ten był chory i dlatego skończył się. Mówiła mi szczerze, że wciąż ma swojego byłego w sercu (teraz twierdzi, że już tak nie jest). Spotykaliśmy się nadal, co ok. 10 dni - 2 tygodnie. Było wiele wspólnych działań, dokonań. Dagmara powiedziała mi otwarcie, że nie kocha mnie, jakkolwiek docenia moją do niej miłość - moje ciepło, oddanie... Dawała mi wszystko, co mogła - jak mówiła - tylko nie miłość, bo jej dla mnie po prostu nie ma. I tak jest dotąd... Dagmara jest najwspanialszym człowiekiem, jakiego w życiu spotkałem. Wiem jednak, że Dagmara wciąż jest aktywana na tym samym portalu, na którym poznaliśmy się i jeszcze na jakichś innych, podobnych. Nie ukrywa tego - wzajemna szczerość jest naszą zasadą, jako wyraz szacunku. Wiem, że mówi swoim rozmówcom, że ma dobry, czasem nawet bardzo dobry seks, jednak nie ma w nim namiętności, pożądania, miłości... Mnie mówi wprost, że jeszcze nigdy od nikogo nie zaznała tyle dobra, szacunku i miłości, co ode mnie. Sama zadaje sobie sobie pytanie: czego jeszcze ode mnie chce?! Bo nie kocha mnie...
Ja odnoszę wrażenie, że jestem tylko jej tymczasowym facetem. Do czasu, aż znajdzie tego, z którym "zaiskrzy". Może nastąpi to za kilka miesięcy, może za kilka lat, może za dwa tygodnie... Widzę, że aktywnie szuka (ta aktywność na portalach, nowe znajomości i bardzo szczere rozmowy z poznanymi facetami). Szuka tego "zaiskrzenia", namiętności, których brakuje jej po rozstaniu z tak bardzo kochanym mężem... Brakuje jej tego i wydaje mi się, że w tym widzi sens związku z mężczyzną, sens miłości. Ze mną jej nie "zaiskrzyło"... Jest dla mnie czuła, ciepła, oddana, pełna szacunku - wszystko to odwzajemnia mi, bo sama potrzebuje tego zarówno ode mnie, jak też ma wielką potrzebę dawać to...
Dagmara ogranicza raczej nasze kontakty - mówi, że jest nimi zbyt zmęczona emocjonalnie, potrzebuje więcej czasu dla siebie. Teraz spotykamy się co 2, nawet co 3 tygodnie. Dla mnie, kochającego, to oczywiście za mało. Poprosiła mnie nawet, żebym rzadziej do niej telefonował, bo też czuła się tym przytłoczona (dla mnie to była chociaż namiastka kontaktów)... Jak powiedziałem, mam poczucie tymczasowości bycia z Dagmarą, którą kocham. Rozmawialiśmy oczywiście o tym. Dagmara powiedziała, że nie wie czy kogokolwiek pokocha jeszcze w życiu, więc raczej nie powinienem mieć takiego poczucia. Z nikim nie jest tak blisko, jak ze mną, pomimo odległości, rzadkości kontaktów. Nie jest teraz. Ale przecież ja widzę, że wciąż szuka, a kto szuka - ten znajduje. I w tych poszukiwaniach prowokuje nawet (po co mówić poznanemu facetowi, że w seksie nie odczuwa namiętności, pożądania?). Czuję się z tym źle, coraz gorzej. Czy widzę to w krzywym zwierciadle, przez pryzmat nieodwzajemnionego uczucia? Moze ktoś pomoże ocenić tę sytuację z dystansu? Nam, facetom, bardzo trudno jest zrozumieć kobiety (my jesteśmy z Marsa...), zwracam się więc głównie do kobiet: co o tym sądzicie?

2

Odp: Czuję się jej tymczasowym facetem

Możemy w życiu mówić tylko za siebie. A to oznacza, że niezależnie od tego, co czuje, myśli czy zrobi Dagmara, jedynym kryterium, żeby ocenić Waszą relację powinny być dla Ciebie TWOJE uczucia. Nie uczucia do niej, oczywiście, ale to, jak się czujesz w Waszym układzie. Szczerość jest na pewno jego dobrą stroną, ale jeżeli to, co słyszysz sprawia Ci ból, to choćby było szczere w pewnym momencie odbije się bardzo negatywnie na Tobie.

Dobrze rozumiem sytuację Dagmary, bo chyba każda kobieta doznała choć raz w życiu takiego rozczarowania i porozstaniowego bólu, że przez długi czas nie umiała związać się z kimś na nowo. Ja też po jednym z najboleśniejszych rozstań z narzeczonym zalogowałam się na portalu randkowym i zaczęłam intensywnie wychodzić z poznanymi tam mężczyznami. Mimo, że bardzo różnili się od siebie, mimo, że niektórzy niezwykle się starali, żebym coś do nich poczuła, nie byłam w stanie. I w pewnym momencie, kiedy poznałam bardzo miłego mężczyznę, któremu wyraźnie na mnie zależało, który otaczał mnie taką opieką i czułością, jak Ty Dagmarę to postanowiłam się z nim związać. Nigdy nie mówiłam mu, że go kocham, również sypialiśmy razem, spędzaliśmy czas, ale im dłużej to trwało (a nie trwało długo) tym bardziej sobie uświadamiałam, że to droga donikąd. Raniłam tego faceta, bo on się angażował, a ja wiedziałam, że szukam kogoś zupełnie innego i gdy taki ktoś się pojawi to zakończę znajomość. Zakończyłam ją w dniu, w którym to sobie uświadomiłam. I dziś się tylko kolegujemy.

Rozumiem też Twoje uczucia czy zaangażowanie. Ale jeżeli czujesz się źle, nie kontynuuj tego. Być może doradziłabym coś innego, gdyby nie to, że ta kobieta już teraz szuka bardzo aktywnie, a to nie jest oznaka, że próbuje rozwinąć Waszą znajomość. To znaczy tylko, że w momencie, gdy pozna kogoś, z kim jej zaiskrzy, zostawi Ciebie - może to być nawet z dnia na dzień. Albo, co gorsza, dopóki będzie w relacji z Tobą, nie będzie w stanie otworzyć się na nowe znajomości, podobnie uwiązany będziesz Ty.
Oszczędzaj swoje uczucia czy siły, bo każde rozczarowanie sprawia, że trudniej jest ponownie zaufać...

3

Odp: Czuję się jej tymczasowym facetem

Dagmara wprowadza poprawki w swoich profilach (opisach własnej osoby, oczekiwań itd.), na portalach randkowych (na takim poznaliśmy się). To ona inicjuje na nich kontakty z mężczyznami (w swoim czasie zainicjowała np. także kontakt ze mną). Dagmara twierdzi, że nie wie czego szuka na tych portalach; nie wie dlaczego właściwie na nich się zarejestrowała.
W rozmowie z jednym z poznanych w ten sposób mężczyzn, już na GG, na jego pytanie o seks odpowiedziała otwarcie mniej więcej tak: mój seks jest dobry, nawet bardzo dobry; nie ma w nim miłości, namiętności, pożądania. Nie "iskrzy", w moich dwóch poprzednich związkach "iskrzyło", to było to!". Dagmara twierdzi, że jest po prostu otwarta w kontaktach z ludźmi, szczera.
Zdaję sobie sprawę, że przez pryzmat uczucia do Dagmary, na dodatek jako mężczyzna, mogę źle postrzegać jej postawę, działania i cel do którego zmierza. Czy Waszym zdaniem Dagmara nadal i wciąż poszukuje aktywnie właśnie TEGO mężczyzny? Czy chce jak gdyby odzyskać swój "raj utracony" po rozstaniu z kochanym przez siebie mężem, z którym rozstała się przed kilkoma miesiącami?

4

Odp: Czuję się jej tymczasowym facetem

ja na takim portalu poznalam swoja milosc :-) ale mialam rowniez zle doswiadczenia.Spotykalam sie z facetem ktory rowniez podczas spotykania sie ze mna mial aktywne konto i rowniez spotykal sie z innymi.Ja rozumiem ze ja kochasz ale wydaje mi sie ze chyba czas troche przystopowac.Ona uczciwie mowi Tobie ze Cie nie kocha , do tego spotyka sie z innymi ,ewidentnie widac ze spotyka sie z Toba tylko dla seksu.Im dluzej bedziesz to ciagnal tym gorzej dla Ciebie , bo bedziesz cierpial.Ona jest z Toba szczera, do tego ograniczyla kontakty z Toba to sa sygnaly ostrzegawcze dla Ciebie ,moim zdaniem niestety nie da Ci milosci na jaka zzaslugujesz....

5

Odp: Czuję się jej tymczasowym facetem

Maju, bardzo dziękuję za Twoją opinię - jest dla mnie bardzo ważna. Jeżeli pozwolisz, uściślę coś tylko. Myślę, że Dagmarze nie chodzi o sam tylko seks, może nawet seks jest na dalszym planie w naszych relacjach, choć też jest przecież bardzo ważny - jak w każdym związku. Łączy nas bardzo silna więź emocjonalna i przyjaźń. Możemy wzajemnie na siebie liczyć - na wzajemne wsparcie nie tylko myślami, radą, pocieszenie, ale także na pomoc praktyczną. Właśnie dostałem od Dagmary list (mailem), w którym pisze mi, że nie myślała, iż można spotkać faceta, na którego można tak liczyć, jak na mnie. To było dla mnie piękne - jak się domyślasz.
Właściwie to ja czuję się przez Dagmarę kochany - czuję to we wszystkim, kiedy się kontaktujemy (powiedziałem jej o tym, oczywiście). Jest tylko w tym ta jej zdecydowana deklaracja: JA CIEBIE NIE KOCHAM. W szczerych rozmowach, w których bardzo się przed sobą otworzyliśmy, rozmawialiśmy m.in. o tym, co każde z nas rozumie pod pojęciami: miłość, kochać. Dagmara określiła m.in., że to tak jak w powiedzeniu: bądź nie z kimś, z kim bardzo chciałbyś być, tylko z kimś takim, bez kogo nie umiesz być. I tego właśnie z jej strony, w stosunku do mnie, nie ma - jak twierdzi... Nie napisała, niestety, nic o "iskrzeniu", które - jak się okazało - jest dla niej chyba "warunkiem koniecznym". Może nie chciała urazić mnie? Chyba muszę z Dagmarą o tym porozmawiać. Jeszcze raz dzięki i pozdrawiam!

6

Odp: Czuję się jej tymczasowym facetem

Nie dawało mi spokoju, czy Dagmara rzeczywiście szuka kogoś na portalach "randkowych", czy to może ja wyolbrzymiam, nadinterpretuję fakty, które przypadkiem poznałem. Przeszukałem kilka takich portali i bardzo szybko znalazłem na jednym z nich Dagmarę. Poznałem po zdjęciu, takim samym jakie zamieściła na portalu, na którym my się poznaliśmy. Opis potwierdził, że to ona. Utworzyłem więc na tym portalu profil faceta, zaniżając swój wiek o dwa lata i podając jako miejsce zamieszkania miasto, odległe o niespełna 20 km od tego, w którym mieszka Dagmara. W opisie podałem swoje własne priorytety, przeferencje, z wielu wybrałem jednak w większości takie, które najwyżej ceni u mnie Dagmara. Nie napisałem do Dagmary, udawałem że mnie zupełnie nie interesuje - czekałem na jej inicjatywę. Nic się nie działo, pomyślałem więc, że dobrze będzie dodać zdjęcie. Dużo fotografuję i na jednym ze zdjęć, które robiłem za granicą mojemu synowi i synowej, znalazł się przypadkowy przechodzień, dość przystojny, na oko w odpowiednim wieku. Wykardowałem jego popiersie i wkleiłem do profilu. Bardzo chciałem, żeby Dagmara nigdy do niego nie napisała... Wyobraźcie sobie, że nie upłynęła godzina, jak do "Przystojniaka" ...napisała Dagmara: "Pozdrawiam Cię bardzo ciepło nieidealny (i dzieki Bogu!) pradwziwy mężczyzno! Super profil - przynajmniej jak dla mnie. Podoba mi się".
Jako "Przystojniak" odpisałem, że mnie zależy na poznaniu kogoś na stałe, partnerki, i spytałem czego szuka na tym portalu Dagmara: kogoś do pogaduszek, flirtu, na stałe - właśnie partnera? Miłości? Przygoda ani flirt Dagmary nie interesują; "Dobre określenie - partner (...) I tylko na stałe inaczej to nie ma sensu. Przynajmniej dla mnie". "Fajnie by było, gdyby coś zaiskrzyło..."."Przystojniak" spytał zatem Dagmerę, czy jest singielką, czy może kogoś ma.
Nie upłynął jeszcze tydzień, jak pomogłem wyciągnąć z ciężkiej opresji psa Dagmary. I ją samą też, bo opiekując się stworzeniem z takim schorzeniem, była u kresu wytrzymałości - fizycznej i psychicznej. Znalazłem najlepszego ponoć w Polsce specjalistę od tego i pomogłem jej skontaktować się z nim; przejechałem setki kilometrów przworząc Dagmarę wraz jej psem do kliniki i spowrotem. Dobę spędziliśmy u mnie, nie ukrywam że przeżywając m.in. cudowne chwile. Dagmara była szczęśliwa. Bardzo. Napisała mi później, że nie myślała, iż znajdzie w realu mężczyznę, na którego tak można liczyć... Że nie czuje się sama... To nie była jedyna tego rodzaju pomoc z mojej tsrony - robiłem to z potrzeby serca i byłem szczęśliwy, że mogę jej pomóc. A przy okazji - być z nią...
Wiecie, co Dagmara odpowiedziała "Przystojniakowi"? "Jestem sama, nauczyłam się samodzielności i niezależności".
Tej nocy spałem dwie godziny. W pozostałym czasie nie odkochałem się, nie. To nie jest sprawa na godziny, dni; może nawet nie na miesiące. Ale to nie był przełomowy moment. Była nim odpowiedź, której na mój pierwszy post udzieliła mi Yvette. Kiedy ją czytałem, bolało. Czytałem ją kilkakrotnie i za każdym razem bolało inaczej. Dziękuję Ci za tę odpowiedź, Yvette; nawet nie wiesz, jak bardzo Ci jestem wdzięczny.
Wiecie, co chcę zrobić? Kontynuować kontakt "Przystojniaka" z Dagmarą. Wiem jak jest, ale jestem ciekaw, czy ona w końcu mu o mnie powie, czy się z nim umówi, czy mnie powie o nim...? I mam pewien plan, jak rozwiązać z nią tę sprawę... Co Wy o tym sądzicie? Pozdrawiam i ...pozwólcie, że będę kontynuował.

7

Odp: Czuję się jej tymczasowym facetem

Powiem szczeze ze kiedys poznalam faceta na pewnym portalu.Spotykalismy sie ze soba jakis czas ,ale mnie oszukiwal.Mowil ze kocha ze chce sie ze mna zwiazac ale czulam ze cos jest nie tak .Tym bardziej nie skasowal swego profilu na portalu mimo ze obiecal ze to zrobi.I postanowilam zrobic identycznie jak Ty ,tez utworzylam fikcyjne konto,zdiecie rozniez oczywiscie,i ....rybka zlapala sie na haczyk,,.Pisal do niej te same brednie co mi pisal na poczatku.Pytalam czy sie z kims spotyka -oczywiscie powiedzial ze nie ,ze nie poznal jeszcze swej milosci,mimo ze mi powiedzial ze mnie kocha  hehehe .Bolalo mnie pisanie z nim jako osoba fikcyjna .Wytrzymalam tak tydzien czasu ,potem urwalam kontakt.Okazal sie zwykla szuja ,ale uwazam ze dobrze zrobilam ,bo nie zylam juz w zludzeniach.Tylko u Ciebie jest sytuacja ze powiedziala ze Cie nie kocha ,a mnie zwykle oszukal .Czekam na Wasz bieg wydarzen.Wiem ze Cie to boli ale moze to otworzy Ci oczy ze nie warto tu lokowac uczuć.Pozdrawiam serdecznie.

8

Odp: Czuję się jej tymczasowym facetem

Dzięki maju (poraz drugi)! I właśnie na to liczę, na to otworzenie oczu, bo jeszcze do końca chyba ich nie otworzyłem. Tak, Dagmara mówi mi szczerze, że mnie nie kocha, ale mówi też, że jestem jej facetem (rozmawialiśmy dziś rano przez telefon i poraz któryś znów tak mnie nazwała); nie raz mówi mi, że jej na mnie zależy... W tej rozmowie było znów mnóstwo ciepła, życzliwości... Aż mi się wierzyć nie chciało, że to ta sama osoba, która wczoraj wczesnym wieczorem nawiązała w taki sposób kontakt z "Przystojniakiem" (którego stworzyłem), i ten kontakt kontynuuje. Dzięki za wsparcie i pozdrawiam Cię!

9

Odp: Czuję się jej tymczasowym facetem

hmm mysle ze ona chce dzialac na ,,dwa fronty,,.Woli miec Cie przy boki uewentualnie ,,sprawdzajac ,,innych facetow.Gdyby co....to zawsze bedziesz pod ręką.Tak to wlasnie widze.....

10

Odp: Czuję się jej tymczasowym facetem

Ja widzę to inaczej. Jesteś dla niej przyjacielem i namiastką mężczyzny, jakkolwiek brutalnie by to nie brzmiało. Ona potrzebuje bliskości, seksu - i to od Ciebie dostaje. Dodatkowo szczerość, zaufanie - ideał do tworzenia związku, oprócz... tzw. chemii. Dlatego szuka dalej kogoś, kto da jej to wszystko co Ty jej dajesz plus te poszukiwane iskierki. Wątpię, czy znajdzie. A te poszukiwania szczęścia Ci nie przyniosą. Domyślam się, że chcesz się z nią umówić z profilu "Przystojniaka" i spotkać. Nie rób tego. To nic nie daje, tylko rozgrzebuje ból. Nie napisałeś (lub ja nie dostrzegłam), dlaczego rozpadł się jej poprzedni związek. A z tej informacji prawdopodobnie sporo dałoby się wyczytać...

11 Ostatnio edytowany przez jejtymczasowy? (2010-09-02 20:43:32)

Odp: Czuję się jej tymczasowym facetem

Dziękuję Wam obydwu, dziewczyny!
Ja też biorę pod uwagę taki scenariusz, jak przedstawiła maja. Ta dzisiejsza rozmowa telefoniczna ze mną... Jakby nigdy nic...
Ale to, co Ty napisałaś vinngo, jest jakby szersze. I chyba raczej z tym bardziej jestem skłonny się zgodzić.
Dagmara wiła się trochę w dzisiejszej korespondencji z "Przystojniakiem" zaczęła uogólniać: każdy człowiek potrzebuje kogoś bliskiego... Najlepiej by było, jakby między dwojgiem zaiskrzyło... "Przystojniak" Przycisnął ją więc do muru (ja nie pytałem "każdego człowieka", tylko Ciebie), i oto jaką otrzymał odpowiedź:
"Chcesz konkretnych odpowiedzi - proszę bardzo. Tak chcę znaleść partnera na stałe ale Partnera nie męża. Nie uznaje innych związków jak tylko na stałe...", "Chcę, żeby zaiskrzyło, bardzo tego chcę do cholery! A nawet zagrzmiało i wybuchło!"
Ja też wątpię, żeby znalazła "to wszystko co Ty jej dajesz plus te poszukiwane iskierki" - jak napisałaś vinngo. Dagmara ma ponad 50 lat, chociaż to nie jeste wiek, w którym kobieta musi "skapitulować". Dlatego wcześniej napisałem, że to raczej tęsknota za "rajem utraconym". I, kurczę, żal mi jej! Ale mam świadomość, że muszę myśleć o sobie, jak napisała mi wcześniej yvette i za co jeszcze raz bardzo jej dziękuję.
Głupio mi pisać o życiu osobistym Dagmary, które mnie nie dotyczy - za jej plecami. Według tego, co wiem z jej przekazu (tylko to wiem), pierwsze jej małżeństwo, to była pierwsza miłość studencka. Wyidealizowana, taka, w której ona chciała dać wszystko z siebie, a nie liczyła się ze swoimi potrzebami. Ostatecznie była poniżana przez męża, dołowana, sprowadzona do roli... Nie życzę nikomu. Dwukrotnie próbowała się rozejść z nim; dopiero drugi raz okazał się udany.
Po kilku latach spotkała mężczyznę młodszego od siebie o kilkanaście lat (!) Miała od niego czułość, ciepło, których nie zaznała nigdy wcześniej; dla mnie jest oczywiste, że istotną role odegrał tu seks. Rozeszła się z nim po kilku latach związku, bo zaczął wykorzystywać to, że pokochała go BEZWARUNKOWO i to był jej błąd - jak przyznała w rozmowie ze mną. Pomimo, że go kochała, postanowiła zerwać ten związek, bo on "wisiał na niej" - stawiał coraz to nowe warunki co do swoich potrzeb, nie pracował nawet i nie szukał pracy.
vinngo, nie chcę spotkać się z Dagmarą, po umówieniu się z nią na portalu jako "Przystojniak". Przyszło mi do głowy, żeby "Przystojniak" (właśnie on!), zamiast spotkać się z Dagmarą - przesłał jej link do tych postów. A ja, jako "ja", niezależnie od tego napiszę do niej list.
Przwiduję jeszcz inny wariant: "Przystojniak" może zacząć przekonywać Dagmarę, że nikłe są szanse na spełnienie jej oczekiwań i lepiej niech doceni swojego dotychczasowego partnera, przyjaciela, choć jej z nim nie "iskrzy" (ale czy to musi być najważniejsze?). Tylko to można rozwijać pod warunkiem, że Dagmara przyzna się, że mnie ma. Z dotychczasowej "ich" korespondencji nie wynika, żeby to miało nastąpić... I właśnie myślę, jakby ją w to wkręcić, żeby się przyznała i zaczęła o tym otwarcie mówić. Gdyby "Przystojniak" ją przekonał, wówczas finał z prezentacją tych postów, oczywiście, nie wchodzi w grę... Co Wy na to, miłe Panie? Pozdrawiam!

12

Odp: Czuję się jej tymczasowym facetem

Dużo mi to rozjaśniło, tymczasowy... Wnioskuję, że Dagmara nie zna właściwej definicji miłości. Dla niej miłość to zauroczenie, emocje, iskry. Niestety, często te "iskry" wywoływane są negatywnymi doznaniami. Tak mogło być w jej przypadku. Z jej poprzednim partnerem połączyła ją chemia, temperaturę uczuć podtrzymywał ciągły napływ emocji - nieważne, że emocje pochodziły z awantur, niepewności, spięć, godzenia się po kłótniach. Są kobiety, dla których taka emocjonalna huśtawka jest nieodparcie magnetyczna - te kobiety nie dostrzegają uroków zwykłej, ciepłej miłości, opartej na szacunku, zaufaniu, przyjaźni... Zaryzykowałabym stwierdzenie, że Dagmara pochodzi z rodziny z problemami, nie umie stworzyć prawdziwego związku, nie ma odpowiednich wzorców. Zdaję sobie sprawę, że może to być nadinterpretacja, ale nie mogłam się oprzeć - a nuż strzał celny?

Tymczasowy, jeśli miałoby Ci to pomóc, opiszę Ci trochę moje doświadczenia. Wielokrotnie poruszałam ten temat na forum, ale ułatwię Ci życie i nie każę śledzić moich 2700 postów wink Otóż mój pierwszy związek trwał 7 lat. Tylko 2 lata były dobre. Potem łączyły nas tylko "iskry"... Wieczna niepewność, awantury, jego picie, imprezki, zdrady, moje odgrywanie się, awantury, jego przepraszanie, obietnice poprawy, godzenie się, rozstania i powroty... I tak ciągle przez prawie 5 lat... Nasza "miłość" była jak wulkan, gorąca, iskrząca, ale też toksyczna i trująca. Spaliłam się zupełnie w tym wulkanie. Wyszłam z tego związku przekonana, że wszyscy mężczyźni to kanalie nadające się tylko do łóżka, uczucia ukryłam pod grubą skorupką z zamiarem trzymania ich tam już na zawsze, tak, żeby nikt nigdy już mnie nie zranił.

Rzuciłam się w świat portali randkowych, czatów, klubów, imprez. Bardzo przypomina Ci to Dagmarę, prawda? Tyle, że ja zawsze byłam świadoma siebie, swoich emocji, uczuć, konsekwencji zachowań. Wiedziałam, że ci wszyscy mężczyźni są dla mnie lekarstwem, mają za zadanie zmniejszyć cierpienie, ułatwić zapomnienie, że są namiastkami bliskości, że podnoszą mi zniszczoną samoocenę. Więc brnęłam w to świadomie, nie mam pewności, czy Dagmara też tak robi, aczkolwiek jej zachowanie bardzo mi przypomina moje sprzed kilku miesięcy.

Mi pomógł facet z czatu, który został moim przyjacielem i jest nim do dziś. Z uporem maniaka tłumaczył mi, że nie tego w życiu szukam, że zasługuję na coś lepszego, próbował mi zdefiniować miłość, przedstawić sens związku. "Terapia" trwała od jakiś 2 miesięcy, kiedy poznałam mojego obecnego partnera. W miarę, jak go poznawałam, zaczynałam rozumieć, że "na rozum" jest moim ideałem, jednak nie czułam tych "iskierek". Bo jak miałam mieć iskry, skoro on był taki obrzydliwie dobry, odnosił się do mnie z szacunkiem, rozmawiał ze mną zamiast wrzeszczeć, mówił, że jestem mądrą dziewczynką zamiast pojeb*** idiotką, jak późno kończyłam pracę pytał czy jestem zmęczona zamiast zrobić awanturę, że na pewno z jakimś kolegą się szlajałam, zmywał naczynia zamiast rozpłaszczyć się na łóżku i rozkładać wokół talerze po podanym obiedzie, zapraszał mnie na kawę zamiast sępić na kartę do telefonu... No i gdzie tu miały być iskry, skoro czułam się spokojna i bezpieczna? Mój przyjaciel z czatu mówił, że tak wygląda miłość, że jest ciepła, dobra i spokojna... Uwierzyłam.

Teraz mogę szczerze powiedzieć, że kocham mojego idealnego mężczyznę. Iskierki też się z czasem pojawiły. Znalazłam je w jego czułym dotyku, gestach, słowach, spojrzeniu. Ale to był trudny proces. Po wcześniejszych przejściach teraz umiem docenić spokój, troskę, zaufanie. Jestem pewna, że gdyby nie poprzedni związek - nie umiałabym tego docenić, prawdopodobnie nawet nie zwróciłabym uwagi na takiego chłopaka - przecież ja kiedyś szukałam iskierek, nic innego się nie liczyło. Nie wiem dlaczego Dagmara, kobieta po przejściach, nadal szuka mocnych wrażeń i nie pociąga ją to, co Ty jej dajesz. Nie rozumiem, dlaczego krzywdzi Ciebie, skoro traktuje Cię jak przyjaciela? Być może, mimo wieku, nadal jest niedojrzałą emocjonalnie dziewczynką...

13

Odp: Czuję się jej tymczasowym facetem

zostaw ją ...
ona szuka wrażeń na takich stronach na necie ...

14

Odp: Czuję się jej tymczasowym facetem

Po raz kolejny dzięki Wam dziewczyny! I chyba nie ostatni. Vinnga, nie wszystko w Twojej ocenie Dagmary się zgadza, ale po przeczytaniu Twojego postu przyszło mi do głowy w zasadzie tylko to: Boże Jedyny, jak ja bym chciał, żeby ten Twój post przeczytała Dagmara!!!
Gadula, Tobie też dziękuję, za tę zwięzłość, której wymowa już się tu przwijała. Ale wiesz co? Ja tak nie mogę odpuścić. Wiem, że w pierwszym rzędzie muszę myśleć o sobie, ale nie umiem nie myśleć o Dagmarze. Jeżeli zrobię to, co planuję (napisałem wyżej), to przecież najwięcej straci na tym ona! Straci mnie ze wszystkim, co jej daję, a co jest tak cenne (cholera, żeby mnie skromność czasem nie zeżarła...), a "Przystojniak" przecież nie istnieje, bo to nawet nie fatamorgana. Zostanie całkowicie na lodzie. Nie ukrywam, że to właśnie miałem w pierwszym odruchu na myśli: boleśnie ukarać i w ten sposób odreagować coś-tam (bo przecież nie wszystko). Ja mam potrzebę dania jej szansy, żeby zrozumiała, żeby dotarło do niej to, co napisała tu Vinnga. Nawet, jeżeli nie będziemy potem razem, to niech to będzie dla Dagmary taka terapia, której udzielił Ci, Vinnga, ten facet na czacie. Tylko że to miałoby charakter wstrząsowy...
Może niech Staszek podeśle jej link to tego postu wcześniej, a nie dopiero wtedy, jak się z nim umówi? A może jeszcze inaczej?
Ja wiem, że teraz, w sytuacji którą sam przecież stworzyłem, a która dotyczy osoby kochanej przeze mnie, zachowuję się momentami jak niepoczytalny; z oceną sytuacji z pewnością bywa (o ile nie jest) kiepsko. Powiedzcie, co o tym myślicie? I pozdrawiam Was jak nie wiem co.

15

Odp: Czuję się jej tymczasowym facetem

Ona nie zostanie na lodzie. "Przystojniak" jest przecież tylko jednym z wielu wirtualnych zdobyczy...

Małe sprostowanie - "facet z czata" jest obecnie moim przyjacielem nie tylko wirtualnym. Spotkałam się z nim dziesiątki razy, poznałam jego żonę, wczoraj byliśmy oglądać ich nowe mieszkanko wink Moja "terapia" trwa nadal - w momencie kiedy zaczyna brakować mi szalonych emocji on przypomina "bądź grzeczna, za dużo masz do stracenia"...

W mojej historii zapomniałam o czymś ważnym, co może dać Ci cień nadziei (chociaż nie trzymaj się jej kurczowo). Moje najbardziej intensywne działania w necie miały miejsce jak już znałam R - mojego obecnego mężczyznę. Teraz zdaję sobie sprawę, że to była taka rozpaczliwa próba ucieczki. Nie chciałam przecież związku, szukałam wrażeń i emocji, a jednocześnie wiedziałam, że czas dzikiej wolności nieuchronnie się kończy, bo musiałabym być głupia, żeby odrzucić R... Więc próbowałam wycisnąć z każdego dnia tej wolności jak najwięcej...

Terapia wstrząsowa? Przecież ona wie, że Ty wiesz, że ona szuka nadal. Więc co najwyżej poczuje się głupio i Ci ucieknie po Twojej terapii...
Wydaje mi się, że mocniejszą terapią (i bardziej ryzykowną dla Ciebie, bo możesz ją stracić) jest takie coś, co mnie spotkało. Ja na początku znajomości zaproponowałam R. znajomość przyjacielsko-erotyczną. Reagowałam speszeniem i lękiem na wszelkie oznaki zaangażowania z jego strony. Po jakiś 2 miesiącach prawie codziennych spotkań wyznał, że się we mnie zakochuje i że nie potrafi kontrolować swoich uczuć. Wyskoczyłam mu wtedy z brutalnym tekstem, że jak jest taki głupi to może sobie dołączać do grona moich niespełnionych wielbicieli. Wtedy R. powiedział, że w takim razie ochładzamy nasze kontakty na jakiś czas a potem jesteśmy po prostu rodzicami dzieci, które się przyjaźnią (nasze córki zdążyły się bardzo polubić). I wtedy znalazłam swoje iskierki - silne, cholernie silne emocje, poczułam znaną niepewność. I zrozumiałam, że nie chcę, żeby zniknął z mojego życia. Dopiero wtedy zaczęłam pracować nad tym, żeby z powrotem stać się zdolna do głębszych uczuć.

Nie wiem, czy w przypadku Dagmary to zadziała. Myślę jednak, że warto spróbować. Być może wtedy ona też zrozumie, że jesteś dla niej ważny, ale być może po prostu odejdzie. Ale wtedy będziesz miał pewność, że jesteś dla niej tylko zabawką i prawdopodobnie zawsze byś był. A przecież Tobie nie o to chodzi...

16 Ostatnio edytowany przez jejtymczasowy? (2010-09-03 07:27:17)

Odp: Czuję się jej tymczasowym facetem

Dzięki Vinngo. Tak, ja też myślałem o wariancie, o którym napisałaś - o tej "rozpaczliwej próbie ucieczki". Że Dagmara tak właśnie reaguje, bo poczuła się jakby w matni rozwijającej się u niej sympatii do mnie (bo na pewno nie miłości), a więc swojego rodzaju zależności. A ona właśnie bardzo ceni swoją niezależność. Ale to tylko jeden z możliwych wariantów. Najbliższy czas pokaże, który tu wariant wchodzi w rachubę. Uświadomiłem sobie coś niezwykłego: jakkolwiek myślę teraz o sobie, o ochronie swojej uczuciowości, stanu ducha, to życie Dagmary też jest dla mnie ważne. Wciąż czuję się za nią odpowiedzialny... Pozdrawiam

17

Odp: Czuję się jej tymczasowym facetem

JEST SZANSA. POTRZEBUJĘ POMOCY
Dagmara napisała Przystojniakowi o mnie - wszystko zgodnie z prawdą. Przystojniak zaczął z nią o tym rozmawiać. Dagmara w swoisty sposób rozumie pewne pojęcia i przez to w swoisty sposób podchodzi do pewnych spraw. To będzie trudna rozmowa, ale widzę możliwość dotarcia z czymś do Dagmary. Jeżeli nawet nie uda się utrzymać naszego związku (to ona tak od pewnego momentu nazywa nasze relacje), to może ona sama chociaż trochę posunie się do przodu. Chcę to zrobić także dla niej samej.
Potrzebuję pomocy w tych rozmowach. Nie chcę popełnić błędu, raczej chcę ich popełnić jak najmniej. Przyszło mi do głowy, żeby z kimś fachowym konsultować chociaż część tej korespondencji. Nie mogę przezentować tego przecież tu, publicznie.
Czy ktoś fachowy, zechciałby skontaktować się ze mną, podać mi jakiś kontakt do siebie, w tym celu? Vinngo - pomyślałem o Tobie.
Skoro mam w ręku szansę - chcę zrobić wszystko, co możliwe, żeby ją wykorzystać.
Proszę o pomoc i pozdrawiam

18

Odp: Czuję się jej tymczasowym facetem

Napisz prosze potem, jak to sie z Dagmara skonczylo.

Pozdrawiam smile

19 Ostatnio edytowany przez jejtymczasowy? (2010-09-08 14:10:39)

Odp: Czuję się jej tymczasowym facetem

OK, tylko czy to się kiedyś skończy? Który moment można będzie uznać za koniec? Uzyskałem pomoc, wsparcie i ustami "Przystojniaka" opowiadam Dagmarze o prawdziwej, dojrzałej miłości. Dagmara jest pogubiona po swoich dotychczasowych związkach, ale wiele wskazuje też na to, że ma problemy emocjonalne i nie dojrzała do takiej miłości. Ona bardzo potrzebuje tego wszystkiego, co dojrzała miłość niesie i daje, ale właśnie dlatego, że być może do niej nie dojrzała, nie wie czego szuka i gubi się w tym, jak jej szukać. I jeżeli tak jest, to nie wiadomo czy kiedykolwiek dojrzeje...
Wygląda na to, że Dagmara zaczyna być zafascynowana "Przystojniakiem". Jestem nawet o to troszkę zazdrosny. Ale tylko troszkę, bo "Przystojniak" to cały ja (pomijając, oczywiście, "dane techniczne" i pewne zdarzenia z jego życia). Nie gram go, po prostu jestem sobą. Takim, jakiego Dagmara chyba mnie nie zna. Bo pomimo szczerości i otwartości, jaka między nami jest i jaka nas łączy, uczucie do niej sprawia, że jestem wobec niej i przy niej inny. Jako "Przystojniak" nie muszę "się szczypać", jestem po prostu sobą. Jeżeli taki podobam się Dagmarze, to jest mi z tym fajnie.
Jak napisałem wcześniej, czuję się za Dagmarę odpowiedzialny. Nie wiem czy będziemy razem; liczę się z tym, że nie. Ale chcę jej coś przekazać, co może uchroni ją od kolejnej porażki w związku z mężczyzną. Dagmara jest twardzielem i z pewnością każdą porażkę zniesie i przeżyje, ale po co jej to? Chociaż być może niedojrzała emocjonalnie (a któż z nas jest do końca dojrzały?), jest najwspanialszym człowiekiem, jakiego poznałem i zasługuje na to, żeby była szczęśliwa. Wreszcie szczęśliwa... I bardzo chciałbym jej pomóc w drodze do tego.
Pozdrawiam

20

Odp: Czuję się jej tymczasowym facetem

No i co dalej? Zaciekawilo mnie to. Czy Dagmara już to wszystko wie?

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Czuję się jej tymczasowym facetem

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026