Wiecie co? Tak sie ciesze ze trafilam na ten watek teraz...Kiedys poznalam fajnego chlopaka. Tyleze mieszkamy od siebie spory kawalek. Ja chcialam byc z nim, on zrezygnowal po dwoch tygodniach. Mowil, ze to przez odleglosc jaka nas dzielila. Fakt, ze byl wtedy dzieciakiem moznaby rzec. Ale ja walczylam o nas, jak utrzymywalismy kontakt czesto go pytalam czy na pewno nie chce sprobowac. Mowil caly czas o odleglosci. Czekalam na niego okolo roku. Poznalam fajnego chlopaka, z ktoym jestem juz 4,5 roku. Z tamtym raczej traktowalismy sie jako znajomi a raczej przyjaciele, bo gadalismy o roznych rzeczach. Niedawno przyjechal ze swoja dziewczyna - z ktora chyba zerwa bo nie udaje im sie. Z tego co mi wyznal to okazalo sie, ze caly ten czas zalowal swojej decyzji bo potem uzmyslowil sobie ze tej odleglosci nie bylo i ze byla szansa, zebym sie do niego przeniosla np. Do tego powiedzial mi dopiero teraz, ze nie raz probowal zadzwonic z tym ale nie potrafil, i ze tesknil bardzo; ze nadal nie jestem mu obojetna... Zrobil mi metlik w glowie, bo ja tez za nim tesknie czasami i zaluje ze tak wyszlo. Zla jestem na niego, ze powiedzial mi o tym dopiero teraz i ze nie walczyl o nas. Ja robilam co potrafilam - zaluje jeszcze tylko ze nie pojechalam tam do niego potem i nie zaczelam jakos tej rozmowy jeszcze raz osobiscie. Ale moze tak mialo byc. Wiem, ze to super chlopak i zasluguje na swietna dziewczyne (niestety przez ten caly czas nie udaje mu sie w zadnym zwiazku). Mam metlik w glowie, ale chyba juz wiem, ze nie warto ryzykowac i zostawiac to co udalo mi sie zbudowac z kims kto ufa mi i kogos kogo mam blisko siebie. Skoro przekreslil mnie z powodu zyklej odleglosci to pewnie nie warto. Z reszta jakto to teraz mi to wszytsko powie i sadzi ze dla niego zostawie wszytsko co mam?! Jest swietny, ale chyba juz zostanie w mojej pamieci i sercu jako jakas niespelniona milosc
Chybaze los nas jeszcze kiedys jakos zlaczy....