W sobotę, 21 sierpnia 2010r, 14-letnia Holenderka Laura Dekker wyruszyła z Gibraltaru w samotny rejs dookoła świata. Wyczynu tego zamierza dokonać jako najmłodsza osoba w dziejach.
W ubiegłym miesiącu sąd zwolnił ją spod kurateli holenderskich instytucji opieki nad dzieckiem, które próbowały udaremnić jej podróż, wskazując na związane z tym ryzyko dla zdrowia fizycznego i psychicznego. Rodzice Laury nie widzą problemu w tym, że dziecko samotnie przez niemal dwa lata (takie przynajmniej są wstępne przewidywania) będzie pływać jachtem, walcząc ze sztormami, zmianami pogody, a nawet słabościami własnego organizmu. Twierdzą oni, że są spokojni ponieważ córka co jakiś czas zawijać będzie na ląd i w internecie pisać bloga. Czy jednak to wystarczy? Czy uważacie tak jak organizacje, że to wielka nieodpowiedzialność ze strony dorosłych pozwalać dziecku na taką wyprawę? Czy może jednak zgodnie z tym co twierdzą rodzice należy umożliwiać realizację marzeń?
Co prawda szefowa holenderskiej spółki MasMedia, dysponującej wyłącznym prawem do telewizyjnego relacjonowania rejsu, zapewnia, że dziewczyna jest dojrzała jak na swój wiek i zdała egzamin z samodzielnego prowadzenia jachtu takiej wielkości jakim właśnie wypłynęła, ale czy to aby na pewno wystarczy???
Moje zdanie jest takie: przy takim uporze i determinacji Laura swoje marzenie o opłynięciu świata na pewno zdążyłaby jeszcze zrealizować. Co prawda wówczas nie miałaby satysfakcji, że czynu tego dokonała jako najmłodsza w historii, ale co znaczą tytuły, gdy w grę wchodzi bezpieczeństwo czy nawet życie dziecka?