Ostatnio była u mnie znajoma ze swoim synkiem, wychowywanym już 5lat baaaaardzo nowocześnie czyli jak mi się wydaje- bez zasad. Chłopczyk nie mówi "dzień dobry", nie odpowiada na pytania, nie słucha i to nie przez to,że jest nieśmiały. Przez 2 godziny ich wizyty stałam się człowiekiem przerażonym tym,że chcę mieć trójkę dzieci
. Mały Łukaszek może robić wszytko, rozrzucać jedzenie, jeść palcami, zostawić specjalnie odkręcony kurek w kranie, przerywać rozmowę, szturchać mamę w łokieć, płakać bo mi się nudzi, wychylać się za okno, z moich szafek wyciągać rzeczy...Gdy zwróciłam mu uwagę, mały wpadł w furię i zaczął miotać przekleństwami, płakać i machać łapkami a koleżanka wysłała mi karcące spojrzenie...
Nie wiem jak można tak wychowywać dziecko. Próbowałam rozmawiać z koleżanką na ten temat ale ta mądra, wykształcona kobieta myśli,że ten sposób wychowania jest właściwy, bo Łukaszek kształtuje swój charakter i tym podobne bzdety.
Co Wy o tym myślicie? Czy wychowywanie dziecka i okazywanie mu miłości to brak jakichkolwiek zasad?
Podobne tematy
to jest straszne co piszesz
dzieciak jak do szkoly pojdzie bedzie robil co mu sie tylko podoba i moze sie skonczyc ze do specialnej go wysla...
Dziecku owszem trzeba duzo milosci ale zasad tak samo
jeszcze wyrosnie maly kryminalista z tego rozpieszczania...
Bezstresowe wychowanie to jakaś paranoja, ostatnimi czasy bardzo modna... Rozumiem, że dziecko musi mieć swobodę, warunki do rozwoju, do tego żeby kształtować swoją osobowość itp., ale to nie znaczy, że nie może być w żaden sposób ograniczane. Jak takie dziecko ma wyrosnąć na osobę tolerującą chociażby normy społeczne? Ofiary bezstresowego wychowania będą w przyszłości strasznie nieszczęśliwe. Dziecko musi wiedzieć, że są jakieś zasady, że nie wszystko można robić.
"PKS. Dziecko kopie w siedzenie kobiety przed nim. Ta zwraca uwagę dziecku i jego matce. Mama dzieciaka odpowiada 'Ja wychowuję dziecko bezstresowo'. Dziecko dalej kobie w siedzenie. W pewnym momencie do mamy malucha podchodzi młody facet, wyciąga z ust gumę do życia i przykleja jej do czoła. Ona zdziwiona a on 'Mnie też rodzice wychowywali bezstresowo'."
Taka historyjka na temat ![]()
Znam tą historyjkę, dobra jest
.
Cieszę się,że macie podobne zdanie do mojego
.
Moim zdaniem to właśnie odrobina stresu kształtuje osobowość człowieka i uczy jak należy postępować w życiu. Wyobrażacie sobie jak takie dziecko będzie przeżywać jakąś drobną porażkę? Przecież nie tylko dzieciom potrzebne są zarówno pozytywne doświadczenia jak i negatywne.
Bezstresowe wychowanie to brak wychowania. Takich rodziców powinni pakować do więzienia, bo większość dzieci 'wychowywanych' w ten sposób będzie bardzo nieszczęśliwa w przyszłości. A w szkole oglądam mnóstwo przykładów bezstresowego 'wychowania'. Dzieciaki same czują, że powinny znać jakieś granice, ale same nie są w stanie ich określić a w pewnym wieku jest już na to za późno.
Pierwsza i najważniejsza zasada wychowywania dziecka brzmi: "KOCHAĆ TO ZNACZY WYMAGAĆ"
Dzieci wychowywane bez zadnych zasad, bezstresowo to małe dzikuski (przepraszam za wyrażenie).
Nie ma bezstresowego wychowania.... Dziecko powinno znać ogólnie pojęte normy społeczne,wiedzieć co wolno a czego nie....Rodzice w owczym pedzie podłapują "modne" sposoby wychowywania,nie myśląc o tym,że krzywdzą dzieci i siebie.... Ostatnio zapanowała moda na dziwny luz,który do niczego dobrego nie prowadzi...
"Wychowywane bezstresowo" dzieciaki widuje codziennie w szkole czy przedszkolu i zastanawiam się nad słowami ich rodziców,którzy sami przyznają,że wcale nie maja wpływu na to co robią ich dzieci... Gdzie ci ludzie maja oczy?jak wyobrazają sobie dalsze życie z małym tyranem?
Ja to na takie dzieciaki jestem cięta strasznie ! Mam przykład w moim ciotecznym bracie, chrześniak mojego ojca. Jest adoptowany więc od zawsze się mu jakoś pobłażało, nie wiem czy raz w życiu klapsa dostał, zawsze słowne upomnienia były raz, drugi... on robił swoje, a rodzice rezygnowali z upominania.
Ma on teraz 16 lat i trafił do szkoły z internatem bo- wagarował (nie było go w szkole bity miesiąc dzień w dzień), wynosił pieniądze z domu itp. Tak sobie go "mądrze i bezstresowo" wychowali ;/
chollerka, rodzice przyznają,że nie mają wpływu na to co robią ich dzieci- to niezłe pokolenie nam rośnie. Ja zastanawiam się z czego wynika ten nowoczesny model wychowywania. Z tego, że rodzice byli wychowywani zbyt surowo? A może z tego,że łatwiej jest pozwolić dziecku na wszytko niż wymagać i uczyć?
Myślę, że bezstresowe wychowanie jest wygodną wymówką na brak czasu. Poza tym jest to modne a niektórzy ludzie ślepo podążają za wszelakimi trendami...
Z jednej strony bezstresowe wychowanie a z drugiej maltretowanie dzieci - żadna skrajność nigdy nie jest dobra, w niczym. Trzeba znaleźć "złoty środek". Dziecko musi znać granice. Nie może mieć wszystkiego podanego na tacy, nie może robić zawsze i wszędzie tego na co ma w danej chwili ochotę. Dziecko musi mieć zapewnione poczucie bezpieczeństwa - jest to podstawa. Rodzice myślą, że zakazy, nakazy i wszelkiego rodzaju granice unieszczęśliwiają dziecko a to nieprawda. To właśnie w dużym stopniu zapewnia im to poczucie bezpieczeństwa. Nie tylko sama miłość do dziecka.
Rosną sobie małe potworki, które terroryzują całą rodzinę... Niestety, ale nieudolne wychowywanie dzieci prowadzi do większości późniejszych problemów.
To co nazywasz bezstresowym wychowaniem jest niewychowaniem, bo bezstresowe wychowanie polega na tym by dzieci nie bić, ale powinny znać jakieś zasady, bo inaczej będą zacbowywały się jak to dziecko.
Jestem zdania MagdyEM. Jak dla mnie bezstresowe wychowanie jest przejawem braku czasu dla dziecka albo czystym lenistwem. Dziecko musi wiedzieć co mu wolno a czego nie. Musi znać pewne zasady. Co z niego wyrośnie po takim bezstresowym wychowaniu? Zacznie poruszać się w społeczeństwie i wtedy to się dopiero zestresuje. ![]()
Zaczęłam wychowywać córkę od samego początku, ale kobiety z rodziny męża i jego znajome uważają, że terroryzuję i tresuję dziecko
"Bo przecież ona jeszcze taka malutka, to tylko dziecko, no daj jej, pozwól jej, ale ty jesteś surowa, znęcasz się nad nią (?!)..."
Ręce, nogi i cycki opadają...
Bezstresowe wychowanie to jakaś nowoczesna, pusta i zarazem niebezpieczna akcja propagandowa. Chyba każdy dorosły, zdrowo myślący człowiek będzie sam z siebie wiedział że to idiotyzm w czystej postaci.
Zaczęłam wychowywać córkę od samego początku, ale kobiety z rodziny męża i jego znajome uważają, że terroryzuję i tresuję dziecko
"Bo przecież ona jeszcze taka malutka, to tylko dziecko, no daj jej, pozwól jej, ale ty jesteś surowa, znęcasz się nad nią (?!)..."
Ręce, nogi i cycki opadają...
Niech się zajmą swoim życiem, a nie wsadzaniem kinola w cudze.
17 2012-12-26 15:13:46 Ostatnio edytowany przez calineczka_m (2012-12-26 15:15:38)
Jestem przeciwko bezstresowemu wychowaniu. Mąż ma córkę, która mama tak właśnie wychowuje. Dziewucha ma 12 lat a kompletnie nie potrafi się zachować. Była u nas miesiąc na wakacjach i nie było dnia bez opieprzu. Po kilka razy dziennie trzeba było zwracać uwagę, żeby nog na stół nie dawała, nie świeciła majtkami rozkraczona i to przy jedzeniu..., jak szła do łazienki to mówiła że do "klopa" idzie i wiele wiele więcej. Po 3 tygodniach z nia musiałam zacząć brać leki na uspokojenie. Nie rozumie jak można takie coś wychować...
Sama jestem mamą i nie zamierzam pozwalać dziecku na wszystko. Ma dopiero niecale 1,5 roku ale już reagujemy na niewlasciwe zachowanie
Żyłam w jakimś innym świecie - myślałam, że bezstresowe wychowanie to wychowanie bez klapsów i krzyku, co jestem w stanie przeżyć, ale z Waszych postów wynika, że bezstresowe wychowanie to po prostu pozwolenie dziecku na WSZYSTKO, na co ma ochotę, to woła o pomstę do nieba!
Śmieszy mnie trochę to mylne określenie - "bezstresowe".Stres jest nieodłącznym elementem życia każdego człowieka czy ma on 40 lat,5 czy pół roku.
Sytuacje występujące w naszym życiu mają naturalną zdolność do wywoływania napięcia i silnych emocji.
Co złego jest w stresie? Zdaniem psychologów- nic.Jedynie zbyt silny lub zbyt długotrwały stres może przynieść niepożądane działanie.Umiarkowany stres działa pozytywnie,umożliwia rozwój psychiczny.Koniecznie zatem zapewniajmy stres dziecku bo to podstawowy czynnik jego rozwoju.
Moim zdaniem jakieś tłumoki wymysliły termin bezstresowe wychowanie:)
Z tym zakazem klapsów to też jest głupie moim zdaniem. W czym kary psychiczne mają być lepsze od fizycznych? Maltretowanie to maltretowanie, niezależnie od środków. Klaps w uzasadnionej sytuacji to nie maltretowanie. To jest naturalne. Jak zwierzę napotyka ognień to za pierwszym razem się parzy ,a za drugim boi się bólu i od ognia ucieka. To chyba w porządku gdy dam klapsa dziecku gdy kładzie palce do gniazdka, a jest za małe by zrozumieć zjawisko prądu elektrycznego i jego wpływ na ludzkie ciało.
Akurat co do klapsów - moim zdaniem to jest takie proste zastępstwo za inne metody. Klapsy dorośli dają w sytuacji, kiedy nie potrafią sobie inaczej poradzić, wytłumaczyć.
Nie mam swoich dzieci, ale mam rodzeństwo młodsze o 18 lat i przez kilka lat mieszkałam z rodzicami i rodzeństwem, a kiedy oni pracowali byłam taką 'zastępczą mamusią' i wiem jak trudno powstrzymać się nieraz przed takim klapsem. Potem zawsze było mi głupio, bo co to tak naprawdę dało? Nic. Klaps = agresja, a po agresję sięgamy, kiedy czujemy, że jesteśmy słabi.
BabaOsiadła napisał/a:Zaczęłam wychowywać córkę od samego początku, ale kobiety z rodziny męża i jego znajome uważają, że terroryzuję i tresuję dziecko
"Bo przecież ona jeszcze taka malutka, to tylko dziecko, no daj jej, pozwól jej, ale ty jesteś surowa, znęcasz się nad nią (?!)..."
Ręce, nogi i cycki opadają...
Niech się zajmą swoim życiem, a nie wsadzaniem kinola w cudze.
Parę dni temu dowiedziałam się, że jestem potworem, ponieważ poleciłam córce podnieść i odłożyć na miejsce książkę, którą zrzuciła z półki
Argument: "Dziecku w tym wieku wszystko wolno!" ![]()
Parę dni temu dowiedziałam się, że jestem potworem, ponieważ poleciłam córce podnieść i odłożyć na miejsce książkę, którą zrzuciła z półki
Argument: "Dziecku w tym wieku wszystko wolno!"
Nawet napluć komus do zupy czy kopnąć w łydkę?
BabaOsiadła napisał/a:Parę dni temu dowiedziałam się, że jestem potworem, ponieważ poleciłam córce podnieść i odłożyć na miejsce książkę, którą zrzuciła z półki
Argument: "Dziecku w tym wieku wszystko wolno!"
Nawet napluć komus do zupy czy kopnąć w łydkę?
No niestety, najwidoczniej tak. Masakra.
Bezstresowe wychowanie (z moich doświadczeń) nie prowadzi do niczego dobrego. To jakieś nieporozumienie.
Mam dwoje dzieci, bardzo żywe maluchy, chociaż córka już trochę zwolniła, stuknęło jej 8 lat więc to chyba naturalne. Sześcioletni syn miał podejrzenia ADHD, zostało wykluczone, teraz podejrzewają inne zaburzenie.
Gdy idziemy z wizytą też ma ciągotki do zaglądania tam gdzie nie trzeba czy skakania po łóżku, ale ja ZAWSZE reagowałam na jego zachowanie, ZAWSZE tłumaczyłam, że takie zachowanie jest niewłaściwe. Dostawałam cholery, że dziecko w tym wieku i z inteligencją dużo powyżej przeciętnej nie może zrozumieć tak prostych rzeczy.Po kilkunastu wizytach w poradniach rozumiem jego problem, wiem, że ZAWSZE muszę zwracać mu uwagę jeżeli zachowa się nieodpowiednio ale nie mam się spodziewać większych zmian w jego postępowaniu.
Zawsze zdawałam sobie sprawę z tego, że jeżeli nie znajdę mu jakiegoś zajęcia to on sobie znajdzie sam i to takie, które nie spodoba sie nikomu.
Jak był w szpitalu trzy dni to zabrałam ze sobą dwie duże torby rzeczy tylko dla niego bo wiedziałam czym grozi jego nuda, pielęgniarki zrobiły wielkie oczy i stwierdziły, że jeszcze nie widziały mamy która byłaby tak przygotowana pod tym kątem. Przestały się dziwić jak widziały ile mnie kosztuje utrzymanie go w pozycji leżącej pod kroplówką przez dwie godziny po zabiegu.
Pomimo swojego zaburzenia syn nie wymusza niczego wrzaskiem, nie bije innych dzieci, nie przeklina, nie znęca się nad zwierzętami.
Ostatnio miałam okazję pomieszkać kilka dni u mojej kuzynki, która ma troje dzieci 2,5 5 i 10 lat, całkiem zdrowych bez żadnych zaburzeń. Masakra!!! Gówniarstwo robiło co chciało, jak był jakiś zakaz to darły gębę aż łeb mi pękał. Próbowałam zaprowadzić jakiś porządek ale po paru godzinach wymiękłam, zero reakcji rodziców na moje próby, więc przestałam, w końcu nie mój dom i nie moje dzieci.
Porównując, stwierdziłam, że moje są jednak super grzeczne (wcześniej mi do głowy nie przyszło
), dobrze wychowane, w domu mam spokój i extra porządek (też mi do głowy nie przyszło).
I tak sobie myślę, że bezstresowe wychowanie to całkiem coś innego niż się większości wydaje. Jak takie dzieci, które robią co chcą, pójdą w świat do przedszkola, szkoły, czy w dorosłe życie to dopiero będzie stres jak inni oleją ich wrzaski i tupanie nóżką.
Jeszcze raz usłyszę "No daj jej spokój!" i przysięgam, że kogoś ugryzę.