netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Nie mogę się dogadać z ... mamą

68 odpowiedzi14 885 wyświetleńzałożony przez Edyta88, 07.08.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Nie mogę się dogadać z ... mamą

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 69 ]

1

Temat: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Witam Wszystkich!
Mam od jakiegoś czasu spory problem. Nie potrafię się dogadać z mamą. Wszystko jej nie pasuje, krzyczy na mnie, odpowiada burknięciami, komentuje wszystko pod nosem. Zawsze miałam z nią bardzo dobry kontakt, a teraz coś się stało. Za miesiąc wychodzę za mąż. Skończyłam właśnie licencjat i wybieram się na dalsze studia zaoczne magisterskie. I tu już pojawia się problem. Mama chciała, żebym szła na studia dzienne. A ja zrobiłam inaczej. I jest źle. Szukam pracy, ale jest ciężko. Chciałam żeby mi coś doradziła, to powiedziała tylko, że z takim wykształceniem to nic nie znajdę. Ja już naprawdę nie wiem jak z nią rozmawiać. Wszystko jej nie pasuje, czepia się o głupoty. Robi uwagi bez powodu, tak jakbym była nic nie znaczącym elementem w jej domu. Po ślubie chcieliśmy zamieszkać na razie w domu u mnie, ale teraz czarno to widzę. Nie wiem już co mam zrobić, żeby to się jakoś poukładało. Staram się jak mogę z nią porozumieć, skaczę koło niej jak koło jajka, jestem miła, ale już nie mam siły. Dziś jak się zapytałam czego się tak do mnie odzywa, to powiedziała mi, że lepiej jakby jej nie było, wtedy wszyscy by mieli święty spokój. Proszę pomóżcie, bo już nie wyrabiam. Nie potrafię się tym nie przejmować, ale cały czas słyszę jakieś uwagi. Nawet jak czegoś nie zrobię tak jak mama chce, to już pretensje i uwagi. Mam dość sad

2

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

a jak Twoja mama odnosi się do Twojego przyszłego męża? akceptuje go?

3

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Odnosi się niby dobrze, akceptuje go... Tylko mówi, że to za wcześnie na ślub i że nie będę szczęśliwa

4

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

nie będziesz szczęsliwa z tym konkretnym mężczyzną czy z powodu wczesnego ślubu?
z drugiej strony myśląc - masz rodzeństwo? bo wiesz, może być tak, że Twoja mama przechodzi kryzys związany z tym że zauważyła że jesteś już dorosła, i nie może się pogodzić z tym że nie jesteś już malutką dziewczynką.

5

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Chyba z jednego powodu i z drugiego.
Mam 9-letniego brata. Nie wiem co mama myśli, bo mi o tym nie powie. Jak próbuje z nią rozmawiać, to tylko się użala nad sobą, albo krzyczy na mnie. Nie jestem już dzieckiem. Nie wiem czemu tak się do mnie odnosi. Wcześniej tak nie było. Mówi, że narzeczony zasłonił mi cały świat i takie tam inne rzeczy. Ale to nieprawda. Kocham go i choć było miedzy nami różnie, jest dobrze. Czuję się przy nim szczęśliwa. Tylko teraz ta sytuacja z mamą mnie przerasta. Nie chce mi nic doradzić jak ją o to proszę, tylko cały czas ma pretensje.

6

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

to, że mówi że narzeczony przesłonił Ci świat może świadczyć o tym że jest zazdrosna, ale nie musi.
kurczę, nie wiem. może próbuj rozmawiać z nią dalej, albo spytaj kogoś, kto ją dobrze zna, jakąś ciocię, albo przyjaciółkę mamy?
gdybym to ja była na Twoim miejscu i to moja mama by się tak zachowywała, to powiedziałabym jej otwarcie że jeśli nie chce mi doradzać kiedy pytam ją o zdanie to niech potem nie podważa moich decyzji. ale ja to ja, a Ty to Ty

7

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Mama chce dla Ciebie dobrze - dlatego między wami sa zgrzyty.
Btw. : Twoj chłopak się zmienił? Nadal zamierzasz wyjść za niego?

8

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Dzięki Falka za pomoc. Wiesz, najgorsze jest to, że zawsze myśleliśmy, że zamieszkamy u mnie w domu po ślubie, chociaż na jakiś czas. Ja chcę jeszcze skończyć te studia magisterskie. Wiem, że będzie mi ciężko znaleźć pracę. Ale to chyba nie jest normalne, że jak nie idzie po myśli mamy, to zaraz się obraża i komentuje. Jestem jej wdzięczna za wszystko, bo zawsze mi pomagała. Dlatego teraz tym bardziej nie rozumiem jej zachowania. Nie ułatwia mi tego wszystkiego. Jest tyle spraw związanych ze  slubem i weselem. A mama jak na złość wszystkiego się czepia. Np. dziś mi zrobiła awanturę o to, że nie wybraliśmy jeszcze zamówionych kielichów na wesele.  coś jest nie tak...

9

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Tak, ułożyło się jakoś między nami. Mam nadzieję, że zrozumiał to wszystko. Ja też coś zrozumiałam. Poukładaliśmy sobie to wszystko.
Ale mama nie zachowuje się tak w stosunku do niego, tylko do mnie. Ma pretensje o wszystko, co robię. Nawet jak się o coś zapytam, to odpowiada burknięciem. Męczy mnie to strasznie. Wiem, ze chce dla mnie dobrze...

10

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

nie dziękuj, lepiej by było gdyby ta pomoc nie była potrzebna smile
trzymaj się, mamie pewnie przejdzie. może po prostu się stresuje tym ślubem, o tyle? w końcu wydaje za mąż córkę smile

11

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Falka, obyś miała rację...
Bo ta sytuacja jest już nie do zniesienia

12

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

wierzę że to trudna sytuacja.
dlatego tak jak pisałam wcześniej spróbuj dojść powodów jej takiego zachowania - jeśli nie bezpośrednio, to tak naokoło, od osób trzecich.
ściskam mocno :*

13 Ostatnio edytowany przez alutka88 (2010-08-09 22:00:35)

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą
smutna88 napisał/a:

Witam Wszystkich!
Mam od jakiegoś czasu spory problem. Nie potrafię się dogadać z mamą. Wszystko jej nie pasuje, krzyczy na mnie, odpowiada burknięciami, komentuje wszystko pod nosem. Zawsze miałam z nią bardzo dobry kontakt, a teraz coś się stało. Za miesiąc wychodzę za mąż. Skończyłam właśnie licencjat i wybieram się na dalsze studia zaoczne magisterskie. I tu już pojawia się problem. Mama chciała, żebym szła na studia dzienne. A ja zrobiłam inaczej. I jest źle. Szukam pracy, ale jest ciężko. Chciałam żeby mi coś doradziła, to powiedziała tylko, że z takim wykształceniem to nic nie znajdę. Ja już naprawdę nie wiem jak z nią rozmawiać. Wszystko jej nie pasuje, czepia się o głupoty. Robi uwagi bez powodu, tak jakbym była nic nie znaczącym elementem w jej domu. Po ślubie chcieliśmy zamieszkać na razie w domu u mnie, ale teraz czarno to widzę. Nie wiem już co mam zrobić, żeby to się jakoś poukładało. Staram się jak mogę z nią porozumieć, skaczę koło niej jak koło jajka, jestem miła, ale już nie mam siły. Dziś jak się zapytałam czego się tak do mnie odzywa, to powiedziała mi, że lepiej jakby jej nie było, wtedy wszyscy by mieli święty spokój. Proszę pomóżcie, bo już nie wyrabiam. Nie potrafię się tym nie przejmować, ale cały czas słyszę jakieś uwagi. Nawet jak czegoś nie zrobię tak jak mama chce, to już pretensje i uwagi. Mam dość sad

Mam bardzo podobną sytuację z tym, że moje relacje z mamą zabrzone zostały chyba przede wszystkim z powodu mojej siostry, która nastawia ją przeciwko mnie. Rodzicielka od wielu lat ma problemy z równym traktowaniem swoich dzieci, wyniosła to ze swojego domu, w którym sama była czarną owcą.  Wszelkie próby rozmów spełzają na niczym, kończy się to zazwyczaj tekstem w stylu "nie wymądrzaj się". Siostra wykorzystuje fakt, że matka wierzy w każde jej słowo. Gdy mieszkałyśmy razem na stancji, informowała ją o każdym moim kroku, często (w akcie zemsty po niedawnej kłótni) przekazując kompletne bzdury lub przekręcając fakty. Przez niezdrowe relacje rodzinne nabawiłam się poważnych kompleksów oraz skutecznie utrudniającej życie nerwicy. Mało brakowało, a zawaliłabym studia. Dziś jestem już po obronie licencjatu, podobnie jak Ty ubiegam się o miejsce na studiach II stopnia i staram się żyć z podniesioną głową,  będąc jednocześnie świadomą tego, że moja sytuacja rodzinna raczej się nie zmieni. Mój cudowny chłopak przywraca mi wiarę w siebie, choć po tylu latach przykrych doświadczeń jest ona oparta na bardzo kruchych podstawach. Mimo wszystko jestem z siebie dumna, że tak daleko zaszłam bez odpowiedniego wsparcia ze strony najbliższej rodziny. Doskonale rozumiem Twoje rozgoryczenie, nie jestemw stanie poradzić Ci nic lepszego od szczerej rozmowy, która jednak w moim przypadku nie zdała egzaminu, mimo że była przeze mnie wielokrotnie inicjowana . Ludzie są jednak różni i wierzę, że Twoja mama nie będzie tak nieugięta w swoim postępowaniu, jak moja. Całuję i trzymam kciuki.

14

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Mama boi sie ze Cie straci. Ciezko jej zrozumiec ze coreczka jest dorosla. Jeszcze doszly studia i slub. To juz dla niej za duzo.

15

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Dziękuję Wam za odpowiedzi...
Wczoraj znów mama urządziła mi awanturę o kolejny głupi powód. Ehh tylko najgorsze, że ja nie mogę dalej zrozumieć powodu tej awantury.
Tomku, może jej ciężko to zrozumieć, ale co ja moge na to poradzić. Nie chcę się kłócić, ale też nie mogę wiecznie robić tylko tego, co ona chce. Mam teraz swoje sprawy, a ciągle łapię doła tylko przez te awantury mamy. Nie mam teraz na to siły. Szukam pracy, jeszcze tyle spraw związanych z weselem jest. Przerasta mnie to

16

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

A pytałaś się jej skąd taka nagła zmiana nastawienia?

Ja myślę, że ona ma problemy z zaakceptowaniem tego, że dorastasz. Jeżeli jesteś najstarsza, to przecierasz szlak. U mnie mama nie może pogodzić się z tym, że postanowiłam przeżyć swoje życie inaczej niż ona mi je zaplanowała i że po ślubie wyprowadzam się i w sumie zostaną rodzice sami w domu. Też wciąż robi mi awantury z byle powodu, ale ja już staram się tylko zaciskać zęby i jakoś przetrwać ten ostatni rok. Ty masz gorzej, bo mówisz, że chcecie u Ciebie zamieszkać. Szczerze mówiąc nie wiem czy to taki dobry pomysł. Co ona w ogóle o tym myśli? Zgodziła się, sama zaproponowała? Cieszy się na tą perspektywę, czy też też ma jakieś wąty?

17

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Tak.. sama wyszła z tą propozycją. A na razie nam to było nawet na rękę. Przynajmniej na 2 kolejne lata. Ja chcę skończyć studia zaoczne i myślę, że to było najlepsze rozwiązanie. A później to zobaczymy. Wydawało mi się, że jej na rękę było to, że zaakceptowaliśmy ta jej propozycję. Ciężko jest chwilami, ale nie odzywam się nic na to wszystko. Jak chce, to niech krzyczy, ja nie chcę robić tego samego. Próbowałam z nią rozmawiać, to cały czas mi przypomina, że mam jej jeszcze słuchać, bo nie jestem jeszcze mężatką. Ciężkie to jest.... Dawniej tego nie było. Nie wiem co się stało...

18

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Jak mówię: ciężko jest się jej pogodzić z całą tą sytuacją. Jej córeczka staje się kobietą, której już nie będzie mogła wiele rzeczy mówić. Zmienią się Wasze relacje. Wielu rodzicom jest wtedy ciężko i to taki mechanizm obronny.

19

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Mam podobny problem z mama mimo mojego dość długiego stażu małżeńskiego:) Często obraza się,że robię inaczej niż powinnam jej zdaniem lecz ja przestałam na to reagować.
Mama najzwyczajniej w świecie nie potrafi zaakceptować tego,ze ktoś inny stoi teraz na pierwszym miejscu w moim życiu i podejrzewam,że z Twoja mamą jest podobnie.A że wstydzi się do tego przyznać to postepuje własnie w ten dziwny sposób:)

20

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Niedawno już przeszła samą siebie... Wygarnęła mi, że nie chce żebyśmy mieli dziecko zaraz po ślubie. Moim zdaniem przegięła trochę. To robi się coraz bardziej chore. A najgorsze jest to, że ja nie mam śmiałości jej wykrzyczeć co myślę. Nie powinnam... ale nie mam siły już ciągle znosić jej fochów i dąsów. Mam już szczerze dość tej chorej sytuacji...

21

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Może czas pomyśleć o wyprowadzce?

Rozumiem, że nie chcesz jej wszystkiego wykrzyczeć. Ja także swoim rodzicom wielu rzeczy nie mówię, chociaż aż mnie skręca żeby w końcu to czy tamto powiedzieć. Ale skoro wciąż z nimi mieszkam i jestem na ich utrzymaniu, to muszę w jakimś stopniu stosować się do tego, co mówią.

22 Ostatnio edytowany przez elcia1980 (2010-09-03 18:49:44)

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

A mnie się wydaje, że twoja mama po prostu chce w ten sposób Tobą manipulować, wymuszać Twoje określone zachowanie. I jak widać to działa. Pzejmujesz się, zabiegasz o jej uwagę. Za chwilę będziesz robic co ona chce.

Moja zachwuje sie podobnie (tekst typu: najlepiej żebym się wyprowadziała i bedziecie mieli swiety spokój to standard). Teraz staram się juz tym nie przejmowac, nie denerwować i żyć samodzielnie, ale lekko nie było.

23 Ostatnio edytowany przez smutna88 (2010-09-04 13:45:16)

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Elcia1980 tylko powiedz mi jak ja mam się tym nie przejmować. Zawsze wszyscy mówią o szacunku do rodziców, a ja nie chce nikomu robić przykrości. Bo jak się coś odezwę, to jest od razu tekst, że ją wszyscy tylko olewają i użalanie się. Ja już czasem mam dość...
Mama gra na moich uczuciach... nie mówię, że zawsze, ale ostatnio zdarza się to coraz częściej. W odniesieniu do taty i brata jest inna, ok. A do mnie odnosi się z pretensjami bez powodu. Za 3 tygodnie ślub. Chcielibyśmy mieć dziecko, ale obawiam się, że jeśli zajdę w ciążę będzie mega awantura. Tylko to nie w porzadku chyba, żeby mama decydowała o takich sprawach.

24

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Skoro do innych odnosi się w porządku, to utrzymuję, że ona ma problem odnaleźć się w tej nowej sytuacji, że jej córeczka w końcu staje się kobietą. Ja utrzymuję co napisałam - wyprowadziłabym się na Twoim miejscu. Ja z narzeczonym zaraz po ślubie wynajmujemy mieszkanie, bo nie ma mowy żebyśmy mieszkali u któregokolwiek z naszych rodziców.

25

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

A ja uważam, ze użalanie się nad kimś, komu skumulowała się menopauza ze ślubem córki jest bezsensowne. To takie odsuwanie kataklizmu o kilka lat.
Ja tam sadzam matule i jej mówię. niestety w jednym przyznam rację - takie działania uchodzą mi płazem i mają sens tylko dlatego, ze razem nie mieszkamy. Kiedyś nie umiałam jej powiedzieć:
- Hola! Hola! Mamowa! Ty lepiej idź do lekarza po te hormony!
Tak pół żartem, pół serio. A jednak mówię. I przyjmuje to inaczej niż gdybym mieszkała z nią.

26

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Mój narzeczony ostatnio też przechodzi samego siebie. A ja się w tym wszystkim nie umiem odnaleźć. Powiedział, że kiedyś lubił moją mamę, a teraz że jej nie znosi. Nie powinien tak mówić, tym bardziej, że nic mu nie zrobiła, zawsze jest dla niego miła. Boli mnie to strasznie, bo czuję, że stawia mnie między nim a rodzicami. Nie tak powinno być. Nie będę wybierać. Rodzice zawsze przy mnie byli, wspierali mnie, pomagali jak mogli. I chociaż czasem mama przeginała w słowach, to ciągle moja mama. I kocham ich... A on tego chyba nie rozumie. Bo jego ojciec jest alkoholikiem. Bo jego mama też jest inna niż moja. I ja jej nie oceniam, nie mówię, że jej nie znoszę, mimo iż pozytywnie nie jestem do niej nastawiona. Po prostu staram się być miła, uprzejma, bo wiem, że należy się jej szacunek.
A najgorsze jest to, że nie wiem czy jak dziś narzeczony przyjedzie, znów nie będzie wiecznych pretensji, narzekań na moją mamę. To jest dla mnie już nie do zniesienia. Nie chcę tak żyć, nie chcę takiej atmosfery. Tylko w jaki sposób mogę to zmienić? Pogubiłam się już...

27

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Mama przesadziła już w przygotowaniach do ślubu. Wszystko miało być tak, jak ona chce. Zdanie moje i narzeczonego nie było brane pod uwagę. W końcu się zdenerwował i powiedział co myśli. I wcale się nie dziwię. Mieliśmy mieszkać u rodziców, ale stwierdziliśmy, że będziemy budować własny domek. Tylko przez nich się kłócimy. Nie może być tak jak chcemy my, tylko tak jak oni, bo to ich dom. A ja już się czuje nawet w tym domu jak intruz, który o wszystko musi się pytać. Bo jak będzie inaczej niż mama chce to złość.

28

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Moim zdaniem osobne mieszkanie będzie kluczem do rozwiązania problemu. Twoja mama gdzieś tam ma świadomość, że wymykasz jej się z rąk. Z drugiej strony wciąż z nią mieszkasz, więc ma argument w garści. Im szybciej się uniezależnisz tym lepiej. Może wtedy zrozumie, że nie warto drzeć kotów o nic. Albo przestraszy  się, że nie mając nad tobą żadnej kontroli straci cię zupełnie urządzając awantury i też się zmieni.
Nie dziwię się twojemu narzeczonemu, że stracił cierpliwość, tym bardziej, że ze swoimi rodzicami ma złe doświadczenia.
Zaciśnij zęby, rób swoje. Moim zdaniem jesteś na dobrej drodze, tylko musisz przetrwać ten "gorący" okres.
I dopilnuj, żeby wyprowadzić się na tyle daleko, aby twoja mama nie była u ciebie permanentnym gościem.....

29

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

To się już zaczyna robić chore. Rodzice nawet nie zaproponują, że dadzą nam drugi pokój w ich domu. I tak na razie wszystko zwaliliśmy do jednego. Kiedyś opowiadała mama, że będziemy mieć całą górę dla siebie. Dom jest duży, a nas wszystkich 5. To samo z garażem. Ehh ciężko jak widać. Do tego cały czas komentarze mamy typu, że się marnuję w tym małżeństwie, że za młoda jestem... Ok. Postanowiłam tak.. to była moja decyzja - i jest jak jest. A ona mi tylko sprawia przykrość słowami. Czasem już nie wytrzymuję. Przerasta mnie ton w jaki do mnie mówi, jak ma gorszy dzień. No nic. Dziś spróbuję jeszcze raz. A potem powiem, że mamy zamiar budować dom. Myślałam, że jak zamieszkamy tutaj, to bedę miała chociaż trochę swobody. Że będę mogła urządzić te nasze 2 czy 3 pokoje po swojemu. A tutaj jak widać nic z tego. Bo teraz czuję już wyraźnie - to nie jest mój dom. Tutaj będą zawsze panowały porządki rodziców, a my nie będziemy mieli nic do powiedzenia. Teraz tata się krzywo patrzy jak mąż wjedzie na trawnik autem (nie ma miejsca gdzieś indziej zaparkować). Albo komentarze dość niemiłe. Tak się nie da żyć... Dzięki Kochane za porady smile

30

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Ja CI powiem że jeśli to menopauza, to niestety ale musisz to przeczekać Twoją mamą teraz rządzą hormony, a wiem coś o tym jak to jest gdy robimy coś za przymusową terapią hormonalną. Prawdo podonie przezywa kryzys jej rola jako matki się skończyła ale tu ważna jest Twoja rola przecięcia pępowiny Twoja mama uważa że jej zadanie się skończyło i boi się zmian a zarazem manipuluje byś nie dorosła bo to jej przypomina o tym jak ona bardzo się postarzała. Musisz być stanowcza i robić po swojemu, chcesz taki rodzaj studiów to jest twoje życie chcesz ślubu twoje życie, nigdy w zyciu nie pytaj się nikogo co robić, bo usiądziesz kiedyś w fotelu i jak twoja mam załamiesz się emocjonalnie bo nagle jest koniec Twojego zadania a Ty nie ma pomysłu na siebie.

31 Ostatnio edytowany przez smutna88 (2010-10-08 12:04:39)

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Staram się być stanowcza, ale z nią to nie jest takie łatwe. Wszystko krytykuje. Dziś nawet się czepiła, że włączyłam pranie, a ona chciała prać swoje rzeczy. Paranoja jakaś. I chodzi teraz obrażona. Ona musi mieć wszystko tak, jak chce. Broń Boże żeby ktoś miał inne zdanie, albo żeby ktoś się sprzeciwił. Pamiętam, że jak mieszkaliśmy jeszcze z babcią to o wszystko się jej czepiała. Że garnek położyła w innym miejscu itp. Dosłownie takie głupoty. Jak się kiedyś dowie, że jestem w ciąży - to już zupełnie mnie zjedzie od góry do dołu. Aż strach pomyśleć co to będzie. Bo mam studia rozpoczęte, bo jak ja sobie to wszystko wyobrażam. Już mną pomiata na każdym kroku, że nie poszłam na dzienne. Cały czas mi mówi, że zmarnowałam sobie życie, że jestem kurą domową i nic nie osiągnę. A moja kuzynka skończyła studia i wyjechała w Polskę. I jest z tego powodu lepsza. Jak jej mówię, że nie życzę sobie takich komentarzy, to od razu się obraża i wali tekstem typu: "To ja już swojego zdania nie mogę wyrazić?". O wesele ma cały czas jakieś pretensje. Że nie było tak, albo tak, że rodzice męża są beznadziejni, nic sobą nie reprezentują itp. Kurcze... jak dla mnie to za dużo.
Kochane co ja mam zrobić, żeby to wszystko zmienić, żeby się nie przejmować, nie brać tych słów do siebie? Póki co mieszkamy z rodzicami, ale podjęliśmy decyzję o wyprowadzce. Ja się o wszystko musze pytać. Bo jak zrobię coś inaczej niż chce to złość i głupie komentarze. Nawet jak zaparkuję pod domem auto w innym miejscu niż ona chce to od razu krzywa mina... Chore

32

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Znów pytasz, co masz zrobić, a przeciez usłyszałaś od wielu dziewczyn, że powinniście zrezygnować ze wspólnego mieszkania. Zdecydowałaś sie na to, to jest tak, jak można było przewidywać. Ja wiem - tu łatwiej i taniej...Zdecydowała wygoda.

Od pierwszego dnia po ślubie powinniście zamieszkać oddzielnie! Sama przewidywałaś, że będzie gorzej.

Wiesz co...Ja nie dziwię się Twojej mamie, że chciała, abyś studiowała na dziennych i jeszcze nie wychodziła za mąż...Nie chce też, abyś w wieku 22 lat decydowała sie na dziecko... tez bym nie chciała...Masz czas, dorośnij emocjonalnie, przekonaj się, że decyzja o slubie była własciwa. Przecież miałaś jakieś problemy ze swoim chłopakiem? Nie boisz się, że wrócą??

Oczywiście, jestes dorosła i miałaś prawo decydować o sobie, jednak....Jestem matką dorosłych dzieci, ja trochę Twoją matkę rozumiem. Oczywiście nie rozumiem tego burczenia i ciągłego niezadowolenia, jednak czy to trochę nie wynika z tego, że twoja matka chce, abyś trochę jeszcze sobie "pożyła"??

33

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Tak, pytam, bo nie wiem jak z nią rozmawiać. Ostatnio zaczęła mi mówić, że jak coś jej się stanie, to ja będe miała wyrzuty sumienia (po sytuacji, gdy zrobiłam coś innego niż ona chciała... później położyła się i mówiła, że boli ją głowa. A ja chodziłam ciągle do pokoju i patrzyłam czy nic się jej nie stało. Tak bardzo się bałam. Chciałam umrzeć. Wtedy przynajmniej nic już nie byłoby przeze mnie. Ale jak tata wrócił to cudownie ozdrowiała.. od razu głowa przestała boleć i wrócił humor.) Ja czuję, że zaczynam stawać pomiędzy nią a mężem. Że kiedyś będę musiała wybrać. Zastanawiam się teraz jak mamy jej powiedzieć, że zamierzamy budować własny dom. Znów będzie afera... I tak staram się ją usprawiedliwiać przed mężem... Ale wybaczcie, jak można tak dalej żyć w ciągłym strachu i szantażu? W tej chwili nie mamy możliwości wyprowadzki...
Koma5, jeśli możesz to proszę napisz jak mogę do niej trafić? Co zrobić, żeby inaczej zachowywała się w stosunku do mnie? Nie robiła wyrzutów z byle powodu?

34 Ostatnio edytowany przez mirabi (2010-10-11 12:10:36)

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą
smutna88 napisał/a:

Ostatnio zaczęła mi mówić, że jak coś jej się stanie, to ja będe miała wyrzuty sumienia (po sytuacji, gdy zrobiłam coś innego niż ona chciała... później położyła się i mówiła, że boli ją głowa. A ja chodziłam ciągle do pokoju i patrzyłam czy nic się jej nie stało. Tak bardzo się bałam. Chciałam umrzeć. Wtedy przynajmniej nic już nie byłoby przeze mnie. Ale jak tata wrócił to cudownie ozdrowiała.. od razu głowa przestała boleć i wrócił humor.)

niezły szantażyk emocjonalny...

smutna88 napisał/a:

Zastanawiam się teraz jak mamy jej powiedzieć, że zamierzamy budować własny dom. Znów będzie afera...

A po co w ogóle masz mówić, skoro wiesz, że będzie afera. Czy chodzi o pożyczenie pieniędzy od rodziców?
A poza tym smutna88 ja Ciebie nie rozumiem trochę, pisałaś, ze nie masz pracy i dopiero szukasz, przecież na budowanie domu trzeba mieć kasę, poza tym domu tak szybko nie wybudujesz, to jednak trwa, a atmosfera w domu będzie się pogarszać, bo lepsza nie będzie niestety. Jakoś to dla mnie trochę nieprzemyślane. Nie lepiej na razie zbierać, odkładać pieniądze i spróbować później coś wynająć jeśli macie taką możliwość, skoro sytuacja jest tak ciężka dla Ciebie.

35

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Witaj smutna88, przeczytalam uwaznie Twoje posty i odpowiedzi innych osob. Przykre jest jesli ktos bliski, a zwlaszcza mama, zachowuje sie w ten sposob takze rozumiem twoj problem. W zyciu czeka cie jeszcze wiele takich sytuacji, to nieuniknnione i nie powinnas brac sobie tego zbytnio do serca. Jestem zreszta pewna ze twoja mama kiedys to zrozumie i wszystko wroci do normy.
Piszesz ze wychodzisz za maz.. nie bede tu prawila moralow ze wg mnie jestes za mloda itd bo to nie moja sprawa, ale fakt ze chcecie zamieszkac u twojej mamy widzac jak jest to juz uwazam za bardzo nierozsadne. Bo nawet jesli za pare lat sie wyprowadzicie to wierz mi ze pierwszy okres po slubie w takich warunkach nie wyjdzie wa na zdrowie.. Bedzie wiecznie napieta sytuacja i niesnaski. Zawsze bylam i bede przeciwna zeby mlodzi mieszkali z rodzicami, to przeciez nie ma zadnego sensu! ja po niedzieli spedzonej u moich tesciow, choc sa w porzadku, wieczorem jak wracamy do siebie to dziekuje Bogu smile

Moja rada- skoncz studia, o slubie teraz nie mysl. Milosc jest najwazniejsza a nie kawalek papieru. Jak juz staniecie na nogi to dopiero wtedy zacznij myslec o malzenstwie. A teraz ucz sie, zacisnij zeby mimo klotni z mama...
milego dnia!

36 Ostatnio edytowany przez smutna88 (2010-10-11 13:08:42)

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Mirabi - mój maż był za granicą i na budowę, a przynajmniej na jej rozpoczęcie nam wystarczy pieniędzy. Więc od rodziców nie musimy pożyczać.
Ramona123, ja już jestem mężatką od dwóch tygodni...

37

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Smutna, my Ci tu piszemy : wyprowadź się, a Ty wciąż swoje "co mam robić".

Dlaczego nie możecie sie wyprowadzić??
Wynajmijcie mieszkanie albo tylko jakiś pokój.
Chyba ważniejszy spokój i zgoda w małżeństwie??

Wiesz co....Ty wciąż buntujesz się - a to na mamę, a to na narzeczonego (teraz męża), że jesteś ubezwłasnowolniona, że oni chcą za Ciebie decydować...

No to wreszcie zrób coś SAMA! Wynajmij mieszkanie, bo ani Tobie, ani Twojemu mężowi u rodziców dobrze nie jest!
Trudno, trzeba sięgnąć do kieszeni i zapłacić. Będzie koniec mieszkania za free. Albo jedno - albo drugie.

38

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Ja wiem Koma5, że łatwo jest krytykować.
Wiem, że jeśli się wyprowadzimy, to rodzice już w ogóle nie będą chcieli mnie znać, bo oni chcą, żebyśmy mieszkali w domu. Tylko cały czas coś im nie pasuje. To nie jest takie wszystko proste jak się wydaje.

39 Ostatnio edytowany przez mirabi (2010-10-12 12:27:41)

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Smutna88, a gdzie Koma5 Cię krytykuje przecież ona Ci dała jasną wskazówkę, że to Ty musisz podjąć jakąś decyzję, a nie zasłaniać się innymi.
Nie chcę Cię krytykować, ale może nie dorosłaś do tego, nie dojrzałaś, nie jesteś gotowa, żeby się wyprowadzić z domu, chociaż masz taką możliwość, bo macie niezależność finansową. Masz możliwość się wyprowadzić, ale zasłaniasz się rodzicami, że im się to nie spodoba, hej, ale Ty nie jesteś już małą dziewczynką, która musi się słuchać rodziców, tylko dorosłą kobietą, która ma męża i z nim powinna podejmować decyzje. Skoro powiedziałaś A, czyli zdecydowałaś się na ślub, dorosły krok, to trzeba też powiedzieć B i się wyprowadzić bez względu na to co o tym pomyślą rodzice skoro się z nimi nie dogadujecie. Nie będą zadowoleni, ale kiedyś będą się musieli z tym pogodzić. Przecież nie zerwą całkiem kontaktu. To Twoje życie, a nie ich. Ile jeszcze zamierzasz się kierować tym co oni powiedzą. Wolisz, żeby Ci się małżeństwo rozwaliło przez tą sytuację w domu. Piszesz: "oni chcą, żebyśmy mieszkali w domu", a powinnaś pomyśleć: co Ty chcesz i mąż, a nie rodzice.

40

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Pewnie macie rację...

41

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

a co poradzicie na to że mając mamę z podejściem jak "smutna 88" musisz z nia mieszkać, bo spłacasz jej długi, a ona jeszcze robi nowe, a gdy masz pretensje  to ona się czuje urażona.

42

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

a żeby tego było mało obgaduje mnie przed znajomymi, wychowawczynią mojej córki( niestety się znają) i kłamie. A o tym że kłamie to mi mówią jej znajomi.

43

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Witaj smutna88!
Czytając wszystkie Twoje wypowiedzi to jakbym czytała siebie, z tym że ja mieszkam w rodzinnym domu już 11 lat po ślubie (wyszłam za mąż w wieku 23 lat, było to samo czyli traktowanie jak gówniarzy), została bo nie chciałam mamy zostawić samej, a poza tym nie mieliśmy pienięzy na cokolwiek. Czyli KOSZMAR TRWA.
Jest ciągłe obrażanie się, poczucie winy, nie ma szans na dogadanie się z mamą bo tylko ona ma rację. Mam troje dzieci i spokojnego (dzięki Bogu męża).
Jest cały czas tak samo, wszystko jest źle, źle sprzątam, źle gotuję, źle wychowuję męża i dzieci a i jeszcze ojca (jest alkoholikiem), źle że jadę tam czy tam, źle że wracam o tej porze, jak już wyjechałam mimo jej opini to nie było szans żebym się dobrze bawiła bo przecież mama jest niezadowolona, drażni ją moja obecność, ręce mi przy niej drżą ze strachu.
Mówię Ci piekło i awantury, przepraszanie mamy za winy moje, męża, ojca, dzieci, za to czego nie zrobiłam, ale sobie wymyśliła i na pewno było.
Powiem Ci tak robiłam to co Ty siedziałam cicho bo to moja mama, nie chciałam awantur, bo i tak kończyło się na tym, że ją krzywdzimy, nie szanujemy, tylko ona jest ofiarą.
Ostatnio coś pękło, wylądowałam u psychologa, psychiatry i co z tego, że podnieśli moje  poczucie wartości, dodali pewności siebie, pomyślałam muszę wszystko mamie powiedzieć co mi się nie podoba, co było źle. Efekt: tragiczna obraza, znowu przyjęła postawę ofiary, NIC powtarzam NIC do niej nie dotarło, skupiła się na swojej krzywdzie, a ja jak zwykle wielka depresja jakiej jeszcze nie miałam, mega poczucie winy, wściekłość, że znowu zrobiłam coś chociaż wiedziałam, że to bez sensu. Tylko, że co mam zrobić, nie ma ŻADNEJ możliwości, żeby coś zmienić(mama się nie zmieni), jeżeli w tej chwili wyprowadzę się (psycholog i psychiatra zgodnym chórem powiedzieli), że moje problemy, poczucie winy pójdą ze mną w mojej głowie.

Smutna88 radzę ci (i wszystkim z takimi dylematami) z dobrego serca i troski WYPROWADź SIĘ i jeszcze raz  WYPROWADź SIĘ.
Jesteś jeszcze na początku nowej drogi życia, kształtujecie z mężem nowe zasady życia we dwoje, budujecie nową ZDROWĄ psychicznie rodzinę, a poza tym jeżeli teraz to zrobicie będzie się nazywać, że zaczynacie nowe życie, potem będzie gorzej, bo będą mówić, że uciekacie przed rodzicami, nie unikniesz poczucia winy.
Obiecałam sobie, że jak moje dzieci dorosną to wypchnę je z domu, nie chcę żeby przeszły to co ja, obym miała na to siłę!
Napisz co postanowiłaś cokolwiek by to było.

44

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Ja dla mnie, to Twoi rodzice po prostu nie moga się pogodzić z tym, że wyszłaś za mąż. Że już nie jesteś tylko ich, ale masz swoj rodzine. To jest chyba głównym powodem tego co jest

45

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Ale swoją drogą to ja myślę, że mama ma trochę racji - co się Wam tak spieszy - 22 lata i już koniecznie ślub i uwicie sobie gniazdka wspólnie z rodzicami? To chyba nie jest szczyt marzeń młodej pary - spróbuj to trochę zrozumieć. A ja bym chyba nie chciała żeby moja studiująca córka nagle w połowie studiów oświadczyła że wychodzi za mąż i się z mężem do mnie wprowadza - też bym chyba czuła, ze ten pośpiech jest trochę za duży.

Wiadomo, że tak zrobicie jak chcecie, ale teraz powinniście udowodnić, że jesteście dorosłymi ludźmi i potraficie sami o siebie zadbać a nie bawicie się w dom i rodzinkę a mieszkacie u mamusi i każde chodzi do swojej szkoły. Ja tak to widzę, choć sama jestem młoda, też niedługo wychodzę za mąż (po ponad 6 latach bycia razem, też można by mówić, że czas najwyższy żeby brać ślub), różne rzeczy rozumiem ale jednak sporo racji mamy.
A to że się niemiło odnosi - menopauza, moja ma to samo, cóż trzeba to przeżyc smile

46

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Marta, dziękuję Ci bardzo za poradę.
Bardolka, tylko widzisz, mama sama wyszła z inicjatywą odnośnie mieszkania w ich domu. Bo jak to określiła, "na starość" będzie jej smutno samej. Tylko teraz we wszystko się wtrąca. Ja studiuję zaocznie, pracuję obecnie w przedszkolu (czyli w swoim zawodzie). Dziecka póki co nie mamy. Studia licencjackie już skończyłam. Ona sama wyszła za mąż w wieku 21 lat, a gdy miała 23 urodziłam się ja. Więc nie rozumiem. Oni też mieszkali z rodzicami swoimi. Dopiero później wybudowali dom. I było tam tak, że to mama rządziła. Krzyczała cały czas na babcię. Coś zawsze jej nie pasowało. A to, że garnek w kuchni stoi nie w tym miejscu, a to, że zupę ugotowała nie tą co chciała itd...
Mąż nie uczy się już. Coraz poważniej zastanawiamy się nad budową swojego domu. Bo ja już mam szczerze mówiąc po dziurki w nosie tego wszystkiego. Ona by chciała wszystko kontrolować. Wszystko! Dzisiaj się na mnie wydarła o to, że zapytałam czy brat ma gorączkę (bo jest chory, a ma dopiero 10 lat). I powiedzcie same czy to normalne? Wystarczy żeby mąż zrobił coś nie po ich myśli i już obrażeni. Tak się nie da żyć. Boję się cokolwiek odezwać, bo znów będzie mówić, że to wszystko moja wina, że jak jej się coś stanie, to będzie przeze mnie, że otruje mojego brata, a sama się zabije... Nie żartuję - takie teksty już leciały po tym, jak zrobiłam pranie wtedy kiedy ona chciała (tylko żeby mi jeszcze wcześniej o tym powiedziała, bo ja przecież nie jestem jasnowidzem).

47

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

A może to jest tak, że mama powiedziała o wspólnym mieszkaniu bo tak wypada? Bo takie sa społeczne oczekiwania, żeby wziąć młodych pod swój dach? Byc może wcale tego nie chciała i zrobiła to wbrew sobie? I stąd te dąsy i irytacja.
Pamietam co czułam gdy żenił sie mój syn i chciał mieszkać z nami, a ja miotałam się między presja rodziny i przyjętych zwyczajów a własnym zdrowym rozsądkiem, który mówił mi, żeby tego nie robić. Na szczęscie rozsądek wziął górę,  bo kto wie, może wszyscy bylibyśmy nieszczęśliwi i pokrzywdzeni? Może mamie zabrakło odwagi lub wyobraźni. A może obu tych rzeczy naraz?
Nie sądzę, żeby mama bała się samotności i dlatego zaprosiła was do wspólnego mieszkania. Ma męża i 10-letniego syna i wiele obowiązków z tym związanych. W takim okresie życia nie myśli sie o samotnej starości, a raczej o tym jak to dobrze będzie, gdy dzieci już pójda na swoje i będzie mozna posiedzieć w ciszy.  Stąd może jej protest w sprawie ewentualnego wnuka. Skoro ty sie uczysz i pracujesz, twój mąż zapewne też pracuje, to kto miałby sie twoim dzieckiem zajmować? Mama? A może wcale nie ma na to ochoty?  Mam sąsiadkę, która wychowuje dwoje małych dzieci swojego syna. Syn pracuje za granicą, synowa pracuje i studiuje, nie ma jej całymi dniami i w weekendy. Sąsiadka kocha wnuki, ale kiedy tylko może siedzi u mnie i wypłakuje swoje żale, że juz nie może, że nie chce, że to ją przerasta, ale boi się powiedzieć DOŚĆ, bo co by syn powiedział, co by powiedziała rodzina i wogóle co by LUDZIE powiedzieli!  Żal mi jej, ale wiem, że ona bedzie to robić dokąd nie padnie, żeby nie wyjść na egoistkę, podłą matkę i teściową, która nie chce pomóc dorabiającym sie dzieciom.
W moim odczuciu te dzieci ja wykorzystują i nawet nie zadadza sobie trudu, żeby pomyśleć z troską o matce, która ma 65 lat, chodzi o lasce z powodu chorego kręgosłupa i ma sto różnych innych dolegliwości.
To co możesz zrobić to jak najszybciej iść na swoje, coś wynająć, albo zacząć budowę domu, bo życie małżeńskie w dziecinnym pokoju, z mamusią, tatusiem i nieletnim braciszkiem za ścianą to nie małżeństwo, tylko zabawa w dom! Pora najwyższa wziąć za siebie odpowiedzialność i budowac swoje zycie na własny rachunek, na swoim kawałku podłogi.

48

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Skoro padają już teksty, że chce się otruć to prawdopodobnie nic innego, jak długo nie leczona depresja.

Może powinnaś z mamą pogadać, żeby zaczęła to leczyć. Ja wiem, że łatwo się mówi - wyślij ją do psychologa, a tu cała wieś / sąsiedztwo patrzy i w ogóle. Ale dziś są na szczęscie trochę inne czasy, mama powinna docenić twoją troskę. I myślcie o wyprowadzce, bo ja - oczywiście za izmirrą - uważam, że to nie powinno tak być. W Polsce niestety powszechne jest - szczególnie na wsi - przekonanie, że jak się młodzi żenią, to po prostu jedno się przeprowadza do domu drugiego, kwestia tylko ustalenia, którym teściom będziemy dotrzymywać towarzystwa big_smile

Moja przyszłość póki co też się rysuje w takim scenariuszu, bo narzeczony i teściowa uważają, że to super pomysł żebyśmy u niego zamieszkali, mimo że przeszkód są całe masy, tylko mnie to nie pasuje!

49

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Wyprowadzka już postanowiona. Trzeba jeszcze poinformować o tym rodziców. A obawiam się, że znóe będzie szantaż, albo histeria. Szczerze mówiąc to mam już tego wszystkiego po dziurki w nosie. Nic z mężem nie możemy zrobić, bo zaraz są krzyki i awantury. Jak mąż coś zrobi nie po ich myśli, to wiecznr pretensje do mnir. O każdą głupotę dosłownie.
Szczerze mówiąc nie sądziłam, że aż tak będzie. Przed ślubem rodzice obiecali nam drugi pokój. Teraz jak sie okazuje temat ucichł, a my jak mieszkaliśmy w jednym, tak dalej mieszkamy. Gdy zapytałam o ten pokój usłyszałam wymijającą odpowiedź "nie wiem". Nawet mebli z dawnego pokoju męża nie mamy gdzie postawić, nie mówiąc już o jakimś sprzęcie, który na razie złożył sobie w garażu. Już są o to chore awantury.Wystarczy jeden papierem zostawiony w garażu i już mega awantura. A nikt nie widzi, że mąż poukładał i poprzątał na półkach. Ale to już swoją drogą.
Izmirra miała rację - małżeństwo to nie zabawa w dom. I teraz już wiemy, że decyzje o wyprowadzce powinniśmy podjąć wcześniej, jeszcze przed ślubem. Ale mama tak słodko zapewniała, że chce żebyśmy zostali... Jak widać to wszystko jest inne niz zapewnienia. My nie mamy nic... ani nawet 1/4 domu nie jest nasza. Bo ciągle słysze tekst, że my go nie budowaliśmy. Mają racje, dlatego musimy jakoś to nasze życie poukladać inaczej, bo póki co to tylko przez nich płaczę...

50

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

I bardzo dobrze postanowiliście. Bo to nie może być tak, że podejmujesz decyzje "przeciwko" mamie tj. rezygnacja z dziennych studiów, ślub i OK, bo jesteś dorosła i masz prawo. Ona też ma swoje życie a wasze decyzje MUSI przyjmować i również ponosić ich konsekwencje. Fakt to dom rodziców i oni są u siebie. Abyście mieli swoją autonomię musicie mieć swój teren. Macie problem z komunikacją a mama chyba jest zmęczona i może nawet ma depresję (te uwagi o śmierci). Przydałby jej się psycholog, bo mam wrażenie, że dotknął ją konflikt ról (dobrej matki a odpowiedzialnej zarządzającej domem i rodziną)- nie może się odnaleźć. Oczekujesz zrozumienia od niej a na ile jesteś w stanie postawić się na jej miejscu? Najlepszym więc rozwiązaniem będzie wasze usamodzielnienie i ponoszenie konsekwencji własnych decyzji też samodzielnie. Nawet jeśli to będzie trudne, bo mama chyba jednak nie "odpępniona". Życzę powodzenia smile

51

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Ja staram się ją zrozumieć, nie kłócę się, nie podnoszę głosu, tylko przemilczę. Ale to nie oznacza, że mnie to nie boli. Bo boli także. Mogła powiedzieć od razu, ze nie życzy sobie żebyśmy mieszkali w ich domu zamiast obiecywać drugi pokój itd... Zrozumiałabym. Ale teraz mnie też to męczy. Bo mozna zwrócić uwagę - zgadzam się. Tylko po co krzyczeć i traktować nas jakbyśmy byli nikim...? To jest dla mnie niezrozumiałe. Wiem, że mama znów wpadnie w histerię jak się dowie o wyprowadzce. I bądź tu mądry... jaką decyzję podjąć żeby było dobrze? Ja też pragnę spokoju i wyciszenia. Bo praca w przedszkolu jest naprawdę wykańczająca czasami. A tak, przychodzę do domu i jeszcze gorzej jest. I tak ciągle w nerwach, co tym razem się przydarzy, czy znów będzie się po mnie wydzierać, czy tym razem będzie spokój... Powiedzcie mi cy to normalne?
Mamie już proponowałam psychologa, ale znów się po tym na mnie obraziła i jej normalne teksty z szantażem poleciały. Musimy się wyprowadzić. Teraz firma, w której maż pracuje się rozleciała i został od nowego roku bez pracy. Chociaż nic się na to nie zapowiadało.
Dziękuję Wam bardzo za rady smile

52

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Smutna, świetna decyzja i zrealizujcie ją jak najprędzej dla dobra całej waszej rodziny!

53

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Tak rodzice nie radzą sobie z tym, że jesteś już dorosłą osobą, chcesz żyć swoim życiem,  mam tą samą sytuację. Pozdrawiam

54

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Wiecie co, cały czas zastanawiałam się kto w tym wszystkim ma rację. Stawałam za mężem. Ale już teraz sama nie wiem kto ma rację. To jest rodziców dom, to prawda. Ale ostatnio przeszedł samego siebie. Bałagani, nie sprząta, nie robi w domu kompletnie nic. Prosiłam ostatnio żeby pozmywał naczynia, ale powiedział że on tego robil nie będzie. Prysznica za sobą też porządnie nie umyje. Przez te święta dopiero to zrozumiałam. Usiadłam sobie na spokojnie ostatnio i tak przemyślałam wszystko.Obwiniałam rodziców. A teraz już zupełnie straciłam orientację.
Miałyście tutaj wszystkie rację. Moje święta były przewalone. W ogóle moje życie to jedna wielka pomyłka. Nie wiem już kim jestem. Chyba tylko i wyłącznie osobą do pomiatania. Mam dość wszystkiego...

55

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Smutna, nie upadaj na duchu! Jesteś w trudnej sytuacji, bo miotasz sie pomiędzy mężem a rodzicami. Żeby uporządkować sytuację potrzebna jest decyzja o tym co dalej, tym bardziej, że mąż stracił pracę. Twój mąż najwyraźniej też  źle się czuje w domu teściów. Wszyscy źle się tam czują, nie wyłączając rodziców. Tak nie może być dalej. Lepiej wynająć choćby pokój gdziekolwiek niż dalej to ciągnąć bo nikomu na zdrowie to nie wyjdzie, a szczególnie tobie. Trudno, może będzie ciasno, może biedniej, może mniej wygód, ale będziecie tylko we dwoje i sami będziecie budować wasz związek i tworzyc swoje własne zwyczaje. To nie jest możliwe w domu rodziców, bo tam zwyczaje już są ustalone i są to zwyczaje innej rodziny, którym się można albo podporządkować albo z nimi walczyć i jest to walka z góry dla was przegrana.
Wiesz, cieszę się że spadły ci z oczu różowe okulary bo to oznacza, że odzyskałaś kontakt z rzeczywistością i weźmiesz swoje zycie w swoje ręce. Ani twój mąż  nie jest ideałem, ani twoja mama potworem. I na odwrót też nie jest! Wszyscy, łącznie z tobą jesteście ludźmi, którzy przecenili swoje możliwości adaptacyjne. I jestem pewna, że rozwiążesz ten problem.
Smutna, twoje życie nie jest żadną pomyłką, to po prostu ŻYCIE. A ty szybko się uczysz, co dobrze rokuje na przyszłość.
Pozdrawiam cię gorąco i trzymam za ciebie kciuki!

56

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Dziękuję Izmirra za ciepłe słowa. Mam nadzieję, że jakos się to poukłada wszystko.

57

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Muszę jeszcze cos dopisać, bo pęknę ze złości chyba.
Już mam tego wszystkiego po dziurki w nosie, jak słowo daję. Mama się na mnie wydziera, jakbym była nie wiem kim. Przecież mogłaby to spokojnie powiedzieć. Mąż to słyszał i później on zaczął przeklinać. I chce już się wyprowadzić do sąsiadki swojej mamusi hmm która nawiasem mówiąc opuszcza swój dom niedługo. I tak, z deszczu pod rynnę. Ale tak to na pewno nie będzie! Owszem wyprowadzić się możemy, ale w neutralne miejsce. Ja tak stoje pomiędzy mężem a rodzicami. Jedni nagadują na drugich i to wszystko musi przejść przez moje uszy. Jak za chwilę nie wyląduję w szpitalu psychiatrycznym to będzie cud, bo już tego znieść nie mogę. Tragedia dosłownie. Awantury o wszystko. Mąż chce znów wyjechać do Anglii, zosatwić mnie tu samą, bo egoista jest skończony.
No zwariuję, jak słowo daję!
Wiecznie tylko pretensje, zero ciepła, nic... musze prosic o każdy gest czułości. Chore hmm

58

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

smutna
musicie zamieszkać osobno, z dala od twoich i jego rodziców...
w takiej atmosferze nikt dłuzej nie wytrzyma, zwłaszcza ty...
A tak na marginesie- mąż powinien Ci pomagać.
podziel obowiązki.Dzisiaj ty zmywasz jutro On...

Nie moze być wszystko na twojej głowie...

powodzenia:)
przejdziesz przez to...

59

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

On wyraźnie mi powiedział, że nie będzie zmywał i wyszedł z domu... jakby to wszystko nie miało znaczenia. Bierze przykład ze swojego ukochanego szwagra, dla którego zona jest do pomiatania i usługiwania. Ciekawa teoria swoja drogą.
Prosiłam, tłumaczyłam - jak grochem o ścianę. Mąz za chwilę się zabierze i pojedzie do anglii, a wiadomo czym to się może skończyć. Każdy facet, którego spotkałam jest taki sam. Podły egoista. Tylko u jednych wychodzi to wczesniej u innych później. A ja już tego nie wytrzymuję.
Dziekuję Wam za ciepłe słowa. Zawsze można na Was liczyć. Kochane jesteście...

60

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Być może twoja mam widzi, że on Ci nie pomaga i stąd jej humory. Co do facetów- jak dzieci. Ciekawy jakby zreagował gdybyś to ty się tak zachowała. Może spróbuj? Może wtedy coś zrozumie.

61

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Przeczytalam tutaj wszystko, sama mam problem z mama a mam 27 lat i nie moze sie chyba pogodzic z faktem ze ja juz jestem dorosla, ciagle sie mnie czepia. Niepodoba sie jej jak wychdoze na noc, normalnie paranoja. Wczesniej moglam imrpezowac, wyjezdzac na pare dni. A odkad pojawil sie chlopak to czuje sie jakbym miala 16 lat. Tylko ja mam taki charakterek, ze sobie nie dam i mowie glosno co mi sie nie podoba. Tez jest taka reakcja mamy, ze ona jest tylko sluzacom, ze jak jej zabraknie to mi sie oczy otworza, ze ona jest najgorsza itp itd. Najlepszym wyjsciem z takiej sytuacji jest wyprowadzka. Nie rozumiem mamy bo nie ukladalo mi sie w zyciu osobistym i ona zawsze mowila zeby chciala zebym ulozyla sobie zycie. A teraz jak juz to robie to ona mi robi pod gorke, tez mnie drazni ta atmosfera, nie lubie byc kontrolowana, nigdy nie musiala sie za mnie wstydzic, jestem rozsadna i nic zlego nie robie. A Tobie smutna88 radze szybko sie wyrpwoadzic, skoro i tak jest skopana atmosfera to wiaodmosc o wyprowadzce mamy az tak nie dobije, a maz pewnie sie tak zachowuje bo tez czuje sie bezradny i ma dosc tych wiecznych awantur, ja to tak widze. Mam starszego brata, mama tez sie go czepiala a jak sie wyprowadizl to nawet miedzy nami relacje sie poprawily. Mlodzi powinni mieszkac na swoim, ja chociaz mialabym tynk ze sciany jesc, nie bede mieszkala z rodzicami ani z moimi ani mojego chlopaka!!! Zacnzij dzialac, moze relacje miedzy wami beda zdrowsze, mama nie bedzie widziala w jaki sposob gotujesz i pierzesz i nie bedzie musiala sie bez powodu denerwowac wink

62

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Święta racja, Kleopatra! Młodzi powinni mieszkac na swoim, bo wspólnota z rodzicami zawsze pełna jest konfliktów i niechęci. Młodzi zyją intensywnie, a starzy chcą spokoju. Wszyscy mają prawo żyć tak jak chcą, a nie naginać się bezustannie. To naturalna kolej rzeczy, że młodzi opuszczają rodzinne gniazdo i to wcale nie jest tak, ze rodzicom zawsze sprawia to przykrość, że nie moga pogodzić się z dorosłością swoich dzieci, nie przyjmują jej do wiadomości. Ja przyjęłam to z radościa i satysfakcją, że wychowałam dzieci na normalnych, smodzielnych ludzi, którzy biorą swoje zycie w swoje ręce i nie wiszą na mnie jak przejrzałe gruszki.  Moja córka z nami mieszka, ale przywykłam do jej samodzielnosci, bo bardzo długo jej nie było, studiowała i zaczęła prace w innym mieście, daleko. Teraz na chwilę jest z nami, ale już się zbiera do odlotu na swoje, a ja sie z tego cieszę.

63

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Hej
Tak czytam te posty i musze przyznac ze doznaje ulgi. Mianowicie nie jestem jedyna ktora ma problem z mama.
Mam 28 lat, jestem mezatka, mam swoj dom i dobra prace. Moj problem to rodzice - oni ciagle pozyczaja ode mnie kase na wieczne nieoddanie. Jezeli mowie ze nie mam to mama grozi ze sie zabije. Oczywiscie nic takiego nie robi tylko albo sie do mnie nie odzywa albo mamy tak zwane gluche telefony. Ja mieszkam za granica (maz mnie wyprowadzil zebym nabrala dystansu do rodziny - jak widac nie udalo mi sie). Z mama rozmawiam w kazda sobote i niedziele. No i gluchy telefon to jest kiedy dzwonie do domu, mama odbiera i mowi 'czesc, tak nie, nie wiem'. Jezeli zaproponuje ze zadzwonie pozniej bo moze jest zajeta to rzuca sluchawka. Najdluzszy taki telefon trwal ponad dwie godziny - obie milczalysmy. Potem wylam przez tydzien.
Moi rodzice sa w ciaglych klopotach finansowych. Ja przez dlugi czas wspieralam ich jak tylko moglam ale teraz przede wszystkim maz mi sie buntuje.
Nie potrafie uwolnic sie z poczucia winy ze ja nie pomagam im wystarczajaco.
PS. U mojej mamy to nie klimakterium. Ona tak miala zawsze. Zawsze byla wielka 'drama queen'.
Co mam robic to ja wiem. Przydalo by sie wsparcie ze robie dobrze (bo cala rodzina to mnie juz przeklela ze jak to ja za granica zarabiam a biednym rodzicom nie pomagam). Jak pomysle ze musze jechac do Polski w czerwcu to slabo mi sie robi. Znowy bedzie nagabywanie, placze i pretensje.

64

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

Ja z kolei mam problem, że moja mama chce "wychowywać" moje dzieci. Moje dzieci są przedszkolakami ale są samodzielne. Gdy wchodzę do mamy, to się "rozpłaszczamy", każdy sam siebie. Moja mama wtedy stoi i zaczyna mnie wyzywać, że leniwa jestem, bo ich nie rozbieram i próbuje robić to "za mnie". Ja się denerwuję, bo uważam, że dziecko 5 czy 6 letnie może się samo ubrać i rozebrać (co im świetnie wychodzi), mama robi z nich "niezaradne dzieci. Potem z jedzeniem, syn się naje a mama bierze łyżeczkę (bo wg niej nie wolno widelcem) i dokarmia na siłę.
Najlepsze jest to, że mnie ona nie wychowywała, bo miała swoje życie, teraz jakby próbowała to nadrobić.
No i przegrzewanie dzieci - "5 swetrów" bo im zimno. I mówi, że wykończę dzieci bo je za lekko ubieram. Masakra. O to się wciąż kłócimy.

65

Odp: Nie mogę się dogadać z ... mamą

5,6 letnie dzieci już samodzielnie powinny wykonywać takie czynności. Ewentualnie z niewielką pomocą, jeśli same nie potrafią zasunąć kurtki, czy zawiązać butów. Bez przesady...

Posty [ 1 do 65 z 69 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Nie mogę się dogadać z ... mamą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026