Hej. Mam dośc nietypowy problem...zastanawia sie w ogole czy to co mnie gnebi powinno stwazrac u mnie problem czy tylko sama sobe ten problem bezpodstawnie stwarzam.
Otoz chodz o to...ze jestem z facetem od 2 miesiecy. Ja studiuje w Lodzi , on mieszka w Tomaszowie, z tego wzgledu ze blisko jest do Tomaszowa to bardo czesto u Niego bywalam. Poznalam jego dwoch przyjaciół, brata, rodzine. Jeden przyjaciel ma juz narzeczona ktora jest w ciazy, drugi juz maja dziecko. ON ma jeszcze to takie 2 towarzystwo odrebne, to takie do imprez, raz na jakis czas. Z tego wzgledu ze u Niego czesto bywalam a On u mnie jeszcze nie, bo na wekendy nie za czesto wrcalam do domu a jak juz wracalam do domu to sama.
Teraz na 1,5 miesiaca wrocilam na wakacje. On niedlugo przyjezdza i mowi, ze w koncu poznam go z moimi znajomymi, ale problem w tym ze ja nie mam ich za duzo. Chodzi o to, ze mam 2 super przyjaciolki, tu na wiosne gdze mieszkam bo nie jestem z miasta. Ta druga przyjaciolka jest w warszawie. Mam dwie przyjaciolki ze studiow i jedna z liceum. Ale nie mam tak zbitego towrzystwa jak ON, gdzie w miescie wszysyc sa zbici w kupie i maja blisko do siebie. Ja z dziewczynami ze studiow i liceum widze sie raz na miesiac. Z przyjaciolka codziennie prawie. Mam tez znajomych duzo, ale kolegow. W sensie ze pojde z nimi na rower, to paru kolegow ze studiow, z ktorymi spotykam se pojedynczo i tez na jakis czas.
Boje sie...ze moj facet pomysli sobie ze nie mam zbyt wielu pzyjaciol. Czy to moze byc jaka przezkoda w zwiazku??? Owszzem kiedys bylo fajnie, na studiach..sie szalalo...imprezy...towarzystwo bylo zbite...ale teraz wiekszosc albo juz im przeszly te takie lata zabawy, albo spedzjaa czas z połowka, albo pracuja i nie maja czasu na imprezy. Ja sie juz wyimprezowalam w swoich zyciu i mi starczy..ale moj chlopak to mysli ze ja to taka imprezowa dziewczyna...owszem codziennie sie gdzies wyjdzie na piwo, to spotkam sie z kolezanka, t z kolega...ale bez sensu zebym mu przedstawiala takich kolegow, z ktorymi sie spotkam raz na jakis czas. Moge go poznac z tych blizszych tylko z tymi dwoma przyjaciokami no i kiedys z tymi ze studiow.
Nie wiem skad t sie umnie bierze...ze mam dziwne mysli, ze ON sobie pomysli ze nie mam zbyt wielu tu na miejscu znajomych;/ Na rower zawsze wyjde z dwoma kolegami ale to nie sa az tacy bliscy przyjaciele zebym mu ich przedstawiala..
Chyba sama stwarzam sobie problem..nie wiem juz sama;/ Ludzie chyba a maja gorsze problemy nie sadzicie/? z gory dziekuje za odp. Pozdrawiam:)
Podobne tematy
Chyba faktycznie stwarzasz sobie problem. I to nie wymyślasz problemu, ale go tworzysz! Po co udajesz przed chłopakiem kogoś, kim aktualnie nie jesteś? Nie prościej byłoby postawić na szczerość od początku?
Nigdzie nie jest powiedziane, że rozrywkowe "dusze towarzystwa" mają tworzyć związki z równymi sobie w tym względzie. Tym bardziej, że Ty nie jesteś odludkiem. Zwyczajnie poinformuj chłopaka, że masz 2 serdeczne przyjaciółki i kilkoro znajomych, z którymi utrzymujesz rzadszy kontakt. Powiedz mu, że z przyjemnością przedstawisz mu przyjaciółki, a resztę znajomych na pewno kiedyś będzie miał okazję poznać.
Ech dziewczyno to że nie masz paczki znajomych to nie znaczy że jesteś jakaś dziwna czy coś :-) Po prostu przedstaw mu swoje najbliższe koleżanki i powiedz że to z nimi najwięcej czasu spędzasz
Hmmm a wogole to ostatnio mnie jakas dziwna faza dopadla..jak rozstalam sie na troche z facetem na wakacje bo ja wrocilam d siebie a oN zostal u Siebie, w sensie ze nie widzimy sie codziennie.
Kiedys mialam tu u siebie zgrana paczke, jakos tak fajnie...a teraz/? Kazdy juz w stalym zwiazku..juz nie jest to samo...ehh mam 23 lata...sie wybaloalam juz niby...ale czasem mi tego brakuje..teraz wiekszosc zamknieta w swoich zwiazkach i wogole;/ A ja jakos zaczelam teraz nazekac..byc moze dlatego ze zjehalam do domu i tak jakos dziwnie..;/ Tak to chociaz Marcina mialam na codzien...
Nie wiem Wy tez tak macie ze chcielibyscie codziennie gdzies wychodzic/?? jakies pifko czy co?? czy tylko ja tak mam?? Ogolnie to nie narzekam..na tygodniu zawsze sie gdzies wydzie ale jak przychodzi takasobota jak dzis..i z wyjscia za bardzo nici a moj facet idzie na urodziny kumpla to az dziwnie;/
tez mi sie wydaje,ze robisz problem z niczego,mozna miec wielu znajomych a zadnego bliskiego przyjaciela,nie liczy sie ilość a jakość.wolałabym przedstawic mojemu chlopakowi dwie przyjaciółki,ktore są mi bardzo bliskie i z tymi dwoma i z ich chłopcami wyjechac gdzies razem na wycieczke niz przedstwic mu dwadziescia moich kolezanek,ktore są bo są a jak przyjdzie co do wyjscia gdzies wspolnie to nie ma zadnej...ludzie odchodzą,jednak Ci,ktorym zalezy na przyjazni z Toba zawsze zostaną,ja mam wielu znajomych a w LO nawet nie mialam z kims isc na piwko a dzisiaj smski sie nie konczą i to są znajomosci z podstawowki(juz 20lat razem trzymamy sie)z LO jedna(10lat znajomosci)i ze studiów (8lat),znajomosci trzeba pielegnowac bo jak nie to same uschną,pozdrawiam,trzymaj sie!
nie masz czym sie przejmowac!!! ja tez mam malo kolezanek. moich najlepszych znajomych mozna na palcach wyliczyc:) i tez mialam jak Ty ze moj chlopak ma pelno zimkow a ja tylko kilka. ja tam niczego nie ukrywalam i zawsze wiedzial jaka jest prawda. i jak to jest z tymi moimi kolezankami:) z czasem jego znajomi stali sie moja paczka i teraz mamy wspolnych znajomych.