Witam wszystkich ![]()
Piszę, bo potrzebuję spojrzenia z dystansu.
2 tygodnie temu rozstałam się z narzeczonym. Moja mama nigdy nie ukrywała, że za nim nie przepada. Nawet się nie ucieszyła, gdy mi się oświadczył. Było mi wtedy przykro z tego powodu.
A teraz, gdy się rozstaliśmy na każdy dźwięk telefonu pyta czy to dzwonił mój ex, czy się odzywał. Cały czas o niego wypytuje.
Już sam fakt rozstania jest dla mnie ciężki, a te jej ciągłe pytania w żaden sposób nie pomagają mi jakoś się z tym uporać. Próbowałam jej to wytłumaczyć, zwracałam uwagę, ale bez żadnej reakcji. Mama nadal swoje.
Co ja mogę jeszcze zrobić, skoro moje prośby nie pomagają?
Podobne tematy
Powiedz Mamie dokładnie to co napisałaś.Tutaj jest rozwiązanie.Porozmawiaj spokojnym tonem,bez złości.Mamy tak mają,że martwią się nieważne w jakim jest się wieku:)
Ja rozumiem, że się martwi. Ale dziś mnie dobiła. "Znajdź sobie chłopaka, bo starą panną w końcu zostaniesz". A od rozstania minęło trochę ponad 2 tygodnie...
Coraz częściej zastanawiam się nad wyprowadzką, bo to się staje nie do zniesienia. Żadne argumenty nie docierają.
Twoja mama nie jest zbyt delikatna, fakt
Stosuj metodę zdartej płyty, spokojnym tonem mów co ci przeszkadza w jej zachowaniu. Jeśli mowi o nowym chłopaku, przypomnij ze dopiero się z kimś rozstałaś i oczekujesz od niej zrozumienia, jeśli zamęcza cię pytaniami o byłego też mów, że temat jest dla ciebie przykry itd, to wymaga czasu ale działa
Usiądź z nią na spokojnie i powiedz jej jako matce co Cię boli. Dodaj,że nie życzysz sobie aby Cie bardziej dobijała bo to tylko wpływa gorzej na Twoją psychikę. Jeżeli nie przestanie powiedz,że masz swoje lata,jesteś dorosła i sama decydujesz o swoim życiu. Normalne,że martwi się o Ciebie,ale ona nie przeżyje za Ciebie Twojego życia.
Ehh... Przez jakiś czas było dobrze. Wydawało mi się, że mama zrozumiała. A dziś zrobiła mi awanturę, że o niczym jej nie mówię, gdzie i z kim wychodzę. Że na pewno się z kimś spotykam.
Fakt, z byłym próbujemy odbudować związek, ale nie chcemy na razie wciągać w to rodziców, bo też bardzo to przeżyli.
A dziś usłyszałam od mamy, że chciałabym, żebym znalazła kogoś, kto będzie mnie wart, a zaraz potem, że nikogo takiego nie znajdę z moim charakterem
Ogólnie kontekst był taki, że jestem beznadziejną córką
I żebym robiła co chcę, bo ona nie ma zamiaru się wtrącać. Nie zapomniała dodać, że wg niej z mojego byłego to kawał #%$^ skoro mnie zostawił.
Nie wiem, nie rozumiem, co chce przez to osiągnąć. Bo efekt jest taki, że coraz bardziej się od niej oddalam. Dziś całe popołudnie przepłakałam. A ona traktuje mnie teraz jak powietrze. A potem pretensje, że nie przychodzę i nie dzielę się z nią swoimi problemami. Błędne koło ![]()
Ehh... Przez jakiś czas było dobrze. Wydawało mi się, że mama zrozumiała. A dziś zrobiła mi awanturę, że o niczym jej nie mówię, gdzie i z kim wychodzę. Że na pewno się z kimś spotykam.
Fakt, z byłym próbujemy odbudować związek, ale nie chcemy na razie wciągać w to rodziców, bo też bardzo to przeżyli.
A dziś usłyszałam od mamy, że chciałabym, żebym znalazła kogoś, kto będzie mnie wart, a zaraz potem, że nikogo takiego nie znajdę z moim charakteremOgólnie kontekst był taki, że jestem beznadziejną córką
I żebym robiła co chcę, bo ona nie ma zamiaru się wtrącać. Nie zapomniała dodać, że wg niej z mojego byłego to kawał #%$^ skoro mnie zostawił.
Nie wiem, nie rozumiem, co chce przez to osiągnąć. Bo efekt jest taki, że coraz bardziej się od niej oddalam. Dziś całe popołudnie przepłakałam. A ona traktuje mnie teraz jak powietrze. A potem pretensje, że nie przychodzę i nie dzielę się z nią swoimi problemami. Błędne koło
Mam chce kierować Twoim życiem w nie ingerować, dlatego ciągle się wtrąca i ma pretensje, ze jej nie informujesz. Niestety, przychodzi taki czas, że trzeba się odciać od rodziców i nasze sprawy są tylko naszymi sprawami.
Może czas pomyślec o wyprowadzce i życiem na własne konto? Bez wtrącającej się na każdym kroku mamy?
Teo, przyznaję, że dziś jestem tak rozbita po tej całej "rozmowie", że nie widzę innego wyjścia. Rozumiem, że mama się martwi, to naturalne. Ale naturalne chyba jest również to, że są sprawy, o których nie chcę z nią rozmawiać. A na moje tłumaczenie, że mam prawo mieć własne sprawy, o których nie muszę jej mówić słyszę tylko "a jakie ty możesz mieć sprawy?". Drażnią mnie ciągłe pytania: gdzie idziesz, z kim, kto dzwonił, itp.
Myślałam dziś o wyprowadzce, właściwie to od kilku tygodni o tym myślę. Kończę studia w najbliższych tygodniach, mam pracę, więc wydaje mi się to to naturalny krok w dorosłe życie. Co nie zmienia faktu, że zachowanie mamy mnie boli
Teo, przyznaję, że dziś jestem tak rozbita po tej całej "rozmowie", że nie widzę innego wyjścia. Rozumiem, że mama się martwi, to naturalne. Ale naturalne chyba jest również to, że są sprawy, o których nie chcę z nią rozmawiać. A na moje tłumaczenie, że mam prawo mieć własne sprawy, o których nie muszę jej mówić słyszę tylko "a jakie ty możesz mieć sprawy?". Drażnią mnie ciągłe pytania: gdzie idziesz, z kim, kto dzwonił, itp.
Myślałam dziś o wyprowadzce, właściwie to od kilku tygodni o tym myślę. Kończę studia w najbliższych tygodniach, mam pracę, więc wydaje mi się to to naturalny krok w dorosłe życie. Co nie zmienia faktu, że zachowanie mamy mnie boli
Boli więc tym bardziej trzeba się odciąć
Nie ma sensu w tym tkwić. Własne mieszkanie i życie też powinno Ci dobrze zrobić na te dziwne decyzje związkowe tak btw
A to: "a jakie ty możesz mieć sprawy?" świadczyn tylko o tym, że mama nie traktuje Cie poważnie, nie szanuje Twojej przestrzeni i na pewno nie uważa Cię za osobę dorosłą. Wyprowadzką powinnaś to zmienić ![]()