Rodzinny spór o działki a zdrowie dziadka - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Rodzinny spór o działki a zdrowie dziadka

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1 Ostatnio edytowany przez kap1234 (2025-06-16 17:12:22)

Temat: Rodzinny spór o działki a zdrowie dziadka

Hej, postanowiłem napisać tu, ponieważ chciałbym poznać opinię osób z zewnątrz na temat sporu rodzinnego. Jestem bardzo ciekawy waszych spostrzerzeń i z góry bardzo dziękuję za wszelkie odpowiedzi

===== 30 lat temu
- dziadek ma kilkoro dorosłych dzieci
- dziadek kupił z PGR działkę rolną za 1 pensję i przekazał ją moim rodzicom, by babcia mogła otrzymywać rentę. Rodzeństwo mojej mamy wtedy nie widziało w tym problemu, nie chcieli tej działki. Rodzice wzięli, bo mieli jak się nią zajmować (ojciec pochodzi z rodziny rolniczej)


===== 13 lat temu
- rodzice zainwestowali w odrolnienie działek i podzielili to na chyba 10 budowlanych i sprzedali z zyskiem, zbudowali dzięki temu na tej wsi dom
- rodzeństwo mamy wtedy stwierdziło, że im też się coś z tego należy. Rodzice się nie zgodzili - stwierdzili, że to ich pomysł, że dawniej to nikt problemu nie widział, że pewnie nie dołożyliby się, gdyby ta inwestycja w odrolnienie się nie udała. Od tegu czasu temat działek to temat tabu, można się spotykać, ale rozmowa o działkach kończy się kłótnią.

===== teraz
Ostatnio stan dziadka się pogorszył, nie jest w stanie samodzielnie chodzić, nie poznaje ludzi, mówi od rzeczy. Od kilku miesięcy przebywa w ZOL somatycznym, gdzie zaczyna atakować ludzi i niszczyć meble, przez co kierownictwo ZOL chcą się go pozbyć. Szukamy miejsca w ZOL psychiatrycznym, ale ciężko z miejscem.

Rodzeństwo mojej mamy wspólnie stwierdziło, że nie będą w żaden sposób pomagać (i już kiedyś za każdym razem, gdy dziadek potrzebował jakiejś pomocy, to nie pomagali). Prywatny DPS to koszt od 8000 zł / miesięcznie, ale rodzeństwo stwierdzili, że to rodzice mają wszystko opłacać, skoro dostali działki.

Co byście doradzili w tej sytuacji? Szukamy teraz prawnika, bo ciężko nam to wszystko ogarnąć, jest to też bardzo dla nas stresujące. Rodzice przez te 30 lat zajmowali się dziadkiem, codziennie się widzieli, gotowali mu obiady, ale w tej sytuacji nie ma opcji, by ktoś mógł się nim zajmować 24/7 (jeszcze w zeszłym roku dziadek był chodzący). Uważamy też, że takie podejście rodzeństwa jest niesprawiedliwe - powinni kierować się teraz dobrem dziadka, a nie jakimś własnym poczuciem niesprawiedliwości (wg nas niesłusznym). W umowie darowizny oczywiście nie było jakiegoś zapisu o obowiązku zajmowania się.

Jeszcze dodam, że pojawił się pomysł sprzedaży mieszkania dziadka, które obecnie stoi puste (mieszkanie ma 4 pokoje, a dziadek sam kiedyś stwierdził, że wolałby mniejsze). Dzięki sprzedaży możnaby opłacić ten DPS, ale chyba nie muszę mówić, co rodzeństwo o tym myśli.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rodzinny spór o działki a zdrowie dziadka

Ehhh typowy spór rodzinny jakich wiele w Polsce.
Ludzka zawiść.
Niestety dlatego rodzeństwa rodziców obowiązek alimentacyjny względem rodziców istnieje, wskazanie, że oni nie musza bo dziadek oddał 30 lat temu działkę urosła na wartoście ale nie sama w sumie a na skutek odrolnienia to bardzo ambitne wyzwanie. To nie jest tak, jak przy dziedziczeniu, że darowiznę zaliczasz.
Musze liczyć się z tym, że każdy wg ich możliwości zostanie zobowiązany do płacenia za ten ZOL, a argumenty oni 30 lat temu dostali, sąd może uwzględnić jako okoliczność ale nie ma takiego obowiązku, bo liczy się je wg możliwości dzieci, czyli wg tego ile teraz zarabiają.

3

Odp: Rodzinny spór o działki a zdrowie dziadka

Nie znam się na prawie pod tym względem i może znajdzie się tu jakaś mądra głowa, ale moim zdaniem nie ma znaczenia czy działki przynoszą dochód czy nie - one się należą także rodzeństwu Twojej mamy. Myślę że jeśli Twoi rodzice prawnie tego nie zabezpieczyli te 30 lat temu, to rodzeństwo może domagać się podziału.

Bo w tej chwili Twoi rodzice przejęli coś co należało się wszystkim dzieciom, czerpią z tego zyski, ale gdy przychodzi do wydatków (opłata pobytu dziadka) to już wołają rodzeństwo.
Mi się to wydaje nie fair i to ze strony twoich rodziców.

4

Odp: Rodzinny spór o działki a zdrowie dziadka

To nie była taka działka skoro rodzice podzielili jeszcze na 10 następnych, pytanie czy to było gospodarstwo rolne, ile było tej ziemi? Chociaż wygląda, że to była jednak gospodarstwo skoro babcia z dziadkiem mieli rentę rolniczą czy emeryturę. Jeśli tak to rodzeństwu nie należy się z tej działki rolnej, choć prawo tak się zmienia, że się nie nadąży.

Inna sprawa to obowiązek alimentacyjny, dotyczy wszystkich dzieci. Powinniście się dogadać, inaczej w sądzie trzeba będzie dochodzić alimentów w imieniu dziadka, ale wtedy dziadek musiał by być ubezwłasnowolniony, albo sąd musiałby ustalić jego pełnomocnika

Sprzedać mieszkanie też mógłby jedynie dziadek, więc sprawa jest tak skomplikowana, że pozostaje skorzystać z pomocy adwokata.

5 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-06-17 13:55:50)

Odp: Rodzinny spór o działki a zdrowie dziadka

Klasyczny model kapitalistyczny- uspołecznienie kosztów, prywatyzacja zysków.  Twoja rodzina ma rację z etycznego punktu widzenia. W nieformalny sposób związaliście się umową dożywotnią z dziadkiem-wzbogaciliście się na spadku, teraz odpracowujecie opieką nad nim.
Ponieważ to nie była umowa spisana pisemnie możecie na luzie wypiąć się na rodzinę i wyszarpać u nich w sądzie kasę. Uważam jednak, że rodzina jeśli się na was wypnie i obrazi dożywotnio, to będzie miała rację.

Czy twoi rodzice zarobili swoje pieniądze ciężką pracą? Moim zdaniem nie, dla mnie kryterium jest to, że ten typ zarobkowania jest niepowtarzalny przy usunięciu pokrewieństwa. Skoro twoi rodzice obecnie nie są w stanie powtórzyć takiego biznesu z obcą osobą - tzn przejąć działkę za bezcen, odrolnić i sprzedać z przebitką, to znaczy że w pewien sposób wykorzystali układy rodzinne, a nie swój spryt. Takie układy sa możliwe tylko w obrębie rodziny, zasadny niepisanej wdzięczności, gapiostwa, nieznajomości prawa, braku świadomości ile ta działka jest warta itp. Taki flip tylko, że w rodzinie. Jeśli twoi rodzinie uważają że są rekinami biznesu i to ich spryt doprowadził ich do pomnożenia majątku(a nie gapiostwo dziadka,  który sam nie umiał zrobić PRLowskiego flipa) to przecież bez problemu mogą powtórzyć ten biznes. Wystarczy ciężka praca i kasa od rodziny nie będzie ich.
Bardzo niepokojące jest to, że dziadek w momencie handlu działkami nie rozsądził was, kiedy zaczęły się konflikty na linii rodzice-wójkowie. Trochę przegapił ważny moment dla interwencji głowy rodziny.

Ja mogę mówić że mój młodszy brat ma JDG i jest młodym biznesmenem, bo dostaje kieszonkowe za sprzątanie swojego pokoju. Nikt jednak nie potraktuje tego w ten sposób, bo oczywiste jest, że dzieciak nie jest w stanie na wolnym rynku dostawać od właściciela mieszkania pieniedzy za sprzątanie pokoju w którym mieszka za darmo. Biznes polega na umowie społecznej rodzice-dziecko, a nie jego zaradności, chociaż rodzice pozwalają mu tak myśleć, żeby poznawał wartość pieniądza i pracy. Twoi rodzice mają niezłą odklejke, że nie rozumoeją takich rzeczy.

6 Ostatnio edytowany przez kap1234 (2025-06-17 15:52:43)

Odp: Rodzinny spór o działki a zdrowie dziadka
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Klasyczny model kapitalistyczny- uspołecznienie kosztów, prywatyzacja zysków.  Twoja rodzina ma rację z etycznego punktu widzenia. W nieformalny sposób związaliście się umową dożywotnią z dziadkiem-wzbogaciliście się na spadku, teraz odpracowujecie opieką nad nim.
Ponieważ to nie była umowa spisana pisemnie możecie na luzie wypiąć się na rodzinę i wyszarpać u nich w sądzie kasę. Uważam jednak, że rodzina jeśli się na was wypnie i obrazi dożywotnio, to będzie miała rację.

Czy twoi rodzice zarobili swoje pieniądze ciężką pracą? Moim zdaniem nie, dla mnie kryterium jest to, że ten typ zarobkowania jest niepowtarzalny przy usunięciu pokrewieństwa. Skoro twoi rodzice obecnie nie są w stanie powtórzyć takiego biznesu z obcą osobą - tzn przejąć działkę za bezcen, odrolnić i sprzedać z przebitką, to znaczy że w pewien sposób wykorzystali układy rodzinne, a nie swój spryt. Takie układy sa możliwe tylko w obrębie rodziny, zasadny niepisanej wdzięczności, gapiostwa, nieznajomości prawa, braku świadomości ile ta działka jest warta itp. Taki flip tylko, że w rodzinie. Jeśli twoi rodzinie uważają że są rekinami biznesu i to ich spryt doprowadził ich do pomnożenia majątku(a nie gapiostwo dziadka,  który sam nie umiał zrobić PRLowskiego flipa) to przecież bez problemu mogą powtórzyć ten biznes. Wystarczy ciężka praca i kasa od rodziny nie będzie ich.
Bardzo niepokojące jest to, że dziadek w momencie handlu działkami nie rozsądził was, kiedy zaczęły się konflikty na linii rodzice-wójkowie. Trochę przegapił ważny moment dla interwencji głowy rodziny.

Ja mogę mówić że mój młodszy brat ma JDG i jest młodym biznesmenem, bo dostaje kieszonkowe za sprzątanie swojego pokoju. Nikt jednak nie potraktuje tego w ten sposób, bo oczywiste jest, że dzieciak nie jest w stanie na wolnym rynku dostawać od właściciela mieszkania pieniedzy za sprzątanie pokoju w którym mieszka za darmo. Biznes polega na umowie społecznej rodzice-dziecko, a nie jego zaradności, chociaż rodzice pozwalają mu tak myśleć, żeby poznawał wartość pieniądza i pracy. Twoi rodzice mają niezłą odklejke, że nie rozumoeją takich rzeczy.

Mam wrażenie, jakbyś cały czas pisała tak, jakby wszystko wydarzyło się wczoraj. Darowizna (a nie spadek, tak jak to ujęłaś), miała miejsce 30 lat temu. Kwota tej darowizny w tamtym okresie wynosiła około 3000 zł i wiązała się z koniecznością zajmowania się ziemią, na co rodzeństwo świadomie nie przystało.

Analogicznie ująłbym to tak:
- 30 lat temu dziadek dziadek pyta swoich DOROSŁYCH, ŚWIADOMYCH dzieci kto chce kosiarkę, bo potrzeba jest kosić trawę na podwórku. 1 dziecko się zgadza i otrzymuje sprzęt. Po kilkunastu latach koszenia postanawia zainwestować w modernizację kosiarki, a następnie okazuje się, że przez zmiany na rynku ta kosiarka jest warta 100x więcej.

Czy w tym momencie widzisz jakieś wykorzystywanie, żerowanie na kimś? Czy przez to, że kosiarka jest ważna dużo więcej, należy się podzielić z kimś zarobkiem?

Albo inaczej:
- 30 lat temu dziadek w spadku ofiarowuje mieszkanie A dziecku X, oraz mieszkanie B dziecku Y. Oboje rodzeństwa zaakceptowało tą decyzję i nikt nie ma z tym problemu. 30 lat temu wartość tych mieszkań jest taka sama, ale po 13 latach 1 z mieszkań jest warte 2x więcej niż drugie. Czy w takim razie 1 z rodzeństwa ma "zrekompensować" drugiemu to, że jego mieszkanie jest droższe?

Ja jestem zdania, że każdy podejmuje świadome decyzje i jest za nie odpowiedzialny.

7 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-06-17 16:42:41)

Odp: Rodzinny spór o działki a zdrowie dziadka

Darowizna pociąga za sobą zachowek dla rodzeństwa po śmierci dziadka, dlatego pytałam czy to było przekazanie gospodarstwa rolnego czy darowizna działki i jaki był areał.
Jak chcesz się czegoś więcej dowiedzieć to odpowiadaj na posty, w tym na pytania.

8

Odp: Rodzinny spór o działki a zdrowie dziadka

Ja bym na początku podjęła decyzję strategiczną czyli "gdzie się chcę znaleźć" za lat powiedzmy 5. W jakim stopniu chcę użerania się z rodziną, na ile chcę kontakty rodzinne utrzymywać, no że się kłócić o pieniądze będziecie to raczej pewne, ale powiedzmy skala może być różna czyli albo już idziecie na ostro albo próbujecie jednak w stronę mediacji i jakichś kompromisów.

Dopłacanie przez rodzeństwo twoich rodziców do opieki na dziadkiem to kwestia alimentowania, jeśli dziadek nie posiada bieżących środków własnych, którymi ktoś z rodziny może dysponować. Tak czy tak sprawa jest prawnie odrębna od dziedziczenia oraz darowizny. Przypuszczam, ze są domy opieki tańsze niż 8000 za miesiąc, to przy okazji.

Spadek z darowizną już ma coś wspólnego - tu ewidentnie bym zasięgnęła już teraz porady prawnej i to nie jakiegokolwiek prawnika z łapanki, ale dobrego specjalisty od dziedziczenia. Bo prawo tak ma, ze czasem jest nieco sprzeczne z tak zwanym zdrowym rozsądkiem, który prezentujesz dając przykład kosiarki. Myślenie tak zwane prawne bywa inne od zwykłego i  w tego prawnika bym ewidentnie zainwestowała, choćby i po to, żeby teraz nie  zrobić czegoś, co w postępowaniu spadkowym mi zaszkodzi.


Prywatnie ja bym za ten dom opieki dziadka płaciła bez szemrania. Czemu? Bo, pomijając aspekty etyczne całej sytuacji, jakby co "ja płaciłam, tyle i tyle, tu są kwity", to przy okazji wojny o spadek może się przydać. Bardziej zapewne niż egzekwowanie od rodzeństwa rodziców alimentowania dziadka teraz. Zwłaszcza, ze dziadek - wybacz brutalność - może odejść z tego świata prędzej niż sąd nakaże im alimentowanie.

9

Odp: Rodzinny spór o działki a zdrowie dziadka

Dla mnie to oczywiste, że koszty opieki nad dziadkiem powinni pokryć Twoi rodzice bo najwięcej skorzystali jak do tej pory.
Dostali za darmo ziemię, z uprawy której też przecież jakieś zyski mieli przez kilkadziesiąt lat.
Ze sprzedaży części tej ziemi zbudowali sobie dom.
To jest rażąca niewdzięczność, bezczelność i inne niefajne zachowania, ze teraz usiłują koszty opieki nad dziadkiem przełożyć na resztę dzieci dziadka.

10

Odp: Rodzinny spór o działki a zdrowie dziadka

Generalnie trochę mi to zgrzyta, bo oprócz tych działek, to  w środku tego jest żywy człowiek - Twój dziadek.
Myślę, że z działek od dziadka  zarobiliście wystarczająco (+ jego bieżąe dochody), aby jakiś nawet skromniejszy (nie każdy kosztuje 8000, znam temat dość dobrze) dom opieki ogarnąć bez konieczności sprzedaży mieszkania. Myślę, że rodzeństwo słusznie się obawia, że jedyne co po tym mieszkaniu zobaczą, to świstek, że sprzedane.
W moim odczuciu rodzeństwo Twoich rodziców może mieć uzasadnione obiekcje w patycypowaniu w kosztach. Jak ktoś słusznie zauważył do podziału zarobku zaproszeni nie zostali. Opieka, czy zapewnienie bytu starszej osobie bywa trudne, ale taka kolej rzeczy.

I tak razić w oczy zaczyna, że dziadek jakkolwiek, ale jeszcze dycha, a tu już zaczynacie wchodzić w spór o mamonę.
Zamiast ganiać po prawnikach lepiej czas dziadkowi poświęcić, uj wie ile jeszcze mu tu zostało.

Odp: Rodzinny spór o działki a zdrowie dziadka

A i teraz macie przyklad jak naklepanie sobie dzieci (czyli więcej niż jedno) gwarantuje wam opiekę na starość.  Nie dość, że dzieci was oddadzą do Domu Starcow to jeszcze będą się kłócić kto i ile ma za te opieke płacić  big_smile

12

Odp: Rodzinny spór o działki a zdrowie dziadka
Motocyklistka napisał/a:

I tak razić w oczy zaczyna, że dziadek jakkolwiek, ale jeszcze dycha, a tu już zaczynacie wchodzić w spór o mamonę.
Zamiast ganiać po prawnikach lepiej czas dziadkowi poświęcić, uj wie ile jeszcze mu tu zostało.

Wiesz, z tego co opisano to stan zdrowia dziadka jest jaki jest, zaawansowana choroba otępienna, Alzheimer, te klimaty. Na tym etapie rozwoju takich chorób to dziadka, człowieka, którego znali i kochali, praktycznie już nie ma, mózg się rozpadł. Straszne to ale prawdziwe. Dziadkowi zostało ileś czasu fizycznego trwania, ale poświęcanie czasu w takiej sytuacji inaczej wygląda, bo nie obcujesz z kimś, kogo znałaś, nie ma normalnego kontaktu, nie ma już tego kogoś, choć fizycznie, jak to określiłaś, "jeszcze dycha".
Relacje rodzinne to oni mają zdaje się mocno napięte. Mało wiemy, wolę w to nie wchodzić, co kto komu kiedy i dlaczego. Ja jako ja to za dom opieki dla dziadka bym zapłaciła bez szemrania nie żądając tego od rodzeństwa, dla mnie by to było oczywiste. Skoro ja od  dziadka dostałam coś, czego rodzeństwo nie dostało - oddaję DZIADKOWI część tego, co od niego dostałam w formie zapewnienia mu opieki. Czy to dochodzącej czy potem w formie domu opieki.
Pomysł sprzedaży mieszkania dziadka żeby było na dom opieki mnie osobiście na milę pachnie pazernością.

13 Ostatnio edytowany przez Motocyklistka (2025-06-18 13:58:49)

Odp: Rodzinny spór o działki a zdrowie dziadka
Muqin napisał/a:
Motocyklistka napisał/a:

I tak razić w oczy zaczyna, że dziadek jakkolwiek, ale jeszcze dycha, a tu już zaczynacie wchodzić w spór o mamonę.
Zamiast ganiać po prawnikach lepiej czas dziadkowi poświęcić, uj wie ile jeszcze mu tu zostało.

Wiesz, z tego co opisano to stan zdrowia dziadka jest jaki jest, zaawansowana choroba otępienna, Alzheimer, te klimaty. Na tym etapie rozwoju takich chorób to dziadka, człowieka, którego znali i kochali, praktycznie już nie ma, mózg się rozpadł. Straszne to ale prawdziwe. Dziadkowi zostało ileś czasu fizycznego trwania, ale poświęcanie czasu w takiej sytuacji inaczej wygląda, bo nie obcujesz z kimś, kogo znałaś, nie ma normalnego kontaktu, nie ma już tego kogoś, choć fizycznie, jak to określiłaś, "jeszcze dycha".
Relacje rodzinne to oni mają zdaje się mocno napięte. Mało wiemy, wolę w to nie wchodzić, co kto komu kiedy i dlaczego. Ja jako ja to za dom opieki dla dziadka bym zapłaciła bez szemrania nie żądając tego od rodzeństwa, dla mnie by to było oczywiste. Skoro ja od  dziadka dostałam coś, czego rodzeństwo nie dostało - oddaję DZIADKOWI część tego, co od niego dostałam w formie zapewnienia mu opieki. Czy to dochodzącej czy potem w formie domu opieki.
Pomysł sprzedaży mieszkania dziadka żeby było na dom opieki mnie osobiście na milę pachnie pazernością.

Ja doskonale rozumiem, że dziadek jest psychicznie już zupełnie gdzie indziej. Mój dziadek umierając był w podobnym stanie. Byliśmy przy nim  praktycznie do samego końca.
Wiem, jak "brzydko" starość może wyglądać, wiem z czym to się wszystko wiąże... niemniej to członek ich rodziny, obojętnie w jakiej kondycji.
Wiem też jak wygląda poświęcanie czasu osobie z Alzheimerem, znam też Schizofrenię, znam też otępienie.
Nikt ich nie zmusza do wzięcia dziadka pod ich dach - potrzebna tu jest opieka specjalistyczna, bo sobie nie poradzą. Dlatego uważam, że otoczenie opieką, zapewnienie dziadkowi dobrych warunków jest po ich stronie. Już jeśli nie z uwagi na pokrewieństwo, miłość, empatię, to choćby ze względu na to, że dziadek swego czasu zadbał o ich przyszłość obdarowując ich działkami.

p.s. fragment o szukaniu prawnika jest dla mnie szczytem egoizmu i pazerności.
Zajmijcie się wpierw dziadkiem, zapewnijcie mu godne warunki, pozwólcie odejść w spokoju, a wtedy targajcie się po sądach.

14

Odp: Rodzinny spór o działki a zdrowie dziadka

Innymi słowy mamy zgodność, Motocyklistka smile
Pomijając kwestie empatii, miłości itd  Dziadkowi się to zapewnienie opieki zwyczajnie należy od obdarowanych. W tym momencie jego chorowania opieki specjalistycznej.
Rodzin, które się nie pokłócą przy okazji dziedziczenia (jeśli jest coś do dziedziczenia) to ze świecą szukać sad

Odp: Rodzinny spór o działki a zdrowie dziadka
kap1234 napisał/a:

- 30 lat temu dziadek w spadku ofiarowuje mieszkanie A dziecku X, oraz mieszkanie B dziecku Y. Oboje rodzeństwa zaakceptowało tą decyzję i nikt nie ma z tym problemu. 30 lat temu wartość tych mieszkań jest taka sama, ale po 13 latach 1 z mieszkań jest warte 2x więcej niż drugie. Czy w takim razie 1 z rodzeństwa ma "zrekompensować" drugiemu to, że jego mieszkanie jest droższe?

LOL, nie jestem prawnikiem. Chyba tak, przy spadku uwzględnia się wartość w momencie śmierci spadkodawcy, nie w momencie sporządzania spadku. Więc, nie prawo nie zakłada że przy podziale spadku musisz być wprawnym spekulantem mieszkaniowym, żeby cię rodzina nie ojebała na kasę smile 

Starzy tacy zaradni, a nie potraficie skorzystać z porady prawnej, tylko musisz latać po forach towarzyskich? Idz sobie zresztą na forum prawne nie towarzyskie matole. Tam sobie rób gównoburze i troluj.

16 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2025-06-19 02:15:11)

Odp: Rodzinny spór o działki a zdrowie dziadka

Rozłożę tę sytuację na czynniki pierwsze, ale od razu zaznaczam, że NIE biorę tu pod uwagę czynników emocjonalnych, a wyłącznie stan prawny:

1. Kto jest prawnie zobowiązany do opieki i ponoszenia kosztów utrzymania dziadka?
Obowiązek alimentacyjny dzieci wobec rodziców (art. 128 i n. Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego):
Dzieci mają obowiązek alimentacyjny wobec swoich rodziców, jeżeli ci znajdują się w niedostatku (czyli nie są w stanie zaspokoić swoich podstawowych potrzeb, np. opieki, leczenia, utrzymania).

Obowiązek ten dotyczy wszystkich dzieci, nie tylko tych, które wcześniej otrzymały darowiznę lub zajmowały się rodzicem.
Obowiązek alimentacyjny NIE rozkłada się automatycznie po równo — uwzględnia się możliwości zarobkowe i sytuację życiową każdej osoby.

2. Czy fakt darowizny działki 30 lat temu ma znaczenie?
Częściowo tak, ale tylko w niektórych okolicznościach. Jeżeli rodzice otrzymali darowiznę (działkę), ale nie było w niej zapisu o obowiązku opieki (polecenie, zapis, służebność), to nie ma prawnego obowiązku wynikającego z tej darowizny do opieki nad dziadkiem.
Pozostali spadkobiercy nie mogą rościć sobie prawa do majątku przekazanego 30 lat temu, jeśli darowizna była ważna i nie została zaskarżona.

3. Kto powinien płacić za DPS?
Kolejność odpowiedzialnych za koszty pobytu w DPS:
* sam podopieczny (dziadek) – z własnej emerytury, renty, oszczędności, sprzedaży majątku (np. mieszkania);
* dzieci dziadka – jeśli dziadkowi nie starcza pieniędzy, DPS może wystąpić do dzieci o zwrot części kosztów (na podstawie alimentacji);
* gmina – jeśli dzieci nie są w stanie płacić, a dziadek nie ma dochodów i majątku.

Sprzedaż mieszkania dziadka jest rozsądnym i prawnie dopuszczalnym rozwiązaniem, jeśli służy jego opiece i leczeniu. Gdyby dziadek miał pełną zdolność do czynności prawnych, mógłby sam zdecydować o sprzedaży. Teraz, jeśli jest ubezwłasnowolniony, potrzebna byłaby zgoda sądu rodzinnego.

Reasumując:
Dziadek ma prawo do opieki i godnego życia – niezależnie od dawnych konfliktów rodzinnych.
Wszystkie dzieci mają prawny obowiązek zadbania o jego dobro – nie tylko jedno z nich.
Argument "bo oni dostali działkę” nie ma podstawy prawnej, jeśli nie było w darowiźnie zapisu o obowiązku opieki.


P.S.
Nie musisz dziękować, ale... na jaki adres mam wysłać fakturę? big_smile

17 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-06-19 11:24:00)

Odp: Rodzinny spór o działki a zdrowie dziadka

Z tym, że my nie możemy wyrokować, jeśli chodzi o prawo.
Ta sporna działka nie była i nie jest dużej wartości, bo liczy się stan sprzed 30 lat z dzisiejszą ceną.
Poza tym jako darowizna na rzecz jednego dziecka, podlega zachowkowi na rzecz innych dzieci, bezterminowo. A dziesięcioletni okres przedawnienia dotyczy tylko tych co nie są spadkobiercami, a otrzymali darowiznę.
Ja to tak rozumiem.
Czyli po śmierci dziadka, spadek będzie dotyczył podziału mieszkania i zachowek z tej działki sprzed 30 lat, jeśli tego będą domagać się spadkobiercy.
Zgoda co do obowiązku alimentacyjnego, z tym, że w tej sytuacji pewnie się będzie musiało oprzeć o sąd, bo dziadek może jeszcze sobie pożyć dosyć długo. To koszty mogą przewyższyć alimenty, wszystko zależy jak długo dziadek będzie żył.
A dziadek chociaż jest świadomy czy nie, mieszkania nie sprzeda bo on jeszcze liczy do niego wrócić wink
Najlepszą opcją byłoby wynajęcie tego mieszkania + emerytura dziadka, wtedy nie musielibyście dużo dopłacać.

18 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2025-06-19 22:14:29)

Odp: Rodzinny spór o działki a zdrowie dziadka
wieka napisał/a:

Z tym, że my nie możemy wyrokować, jeśli chodzi o prawo.

Nie wyrokuję, stwierdzam jak prawo stanowi.

wieka napisał/a:

Ta sporna działka nie była i nie jest dużej wartości, bo liczy się stan sprzed 30 lat z dzisiejszą ceną.

Ale to przecież nie stoi w opozycji z tym co napisałam.

wieka napisał/a:

Poza tym jako darowizna na rzecz jednego dziecka, podlega zachowkowi na rzecz innych dzieci, bezterminowo. A dziesięcioletni okres przedawnienia dotyczy tylko tych co nie są spadkobiercami, a otrzymali darowiznę.

Na ten moment dziadek żyje i zrozumiałam, że problemu nie stanowi spadek ani to, co stanie się po jego śmierci, ale konieczność finansowania kosztów DPS-u.

W każdym razie żądanie zachowku można zgłosić w terminie 5 lat od otwarcia spadku, czyli śmierci spadkodawcy. Z kolei przy darowiznach, które mogą wpływać na jego wysokość, ważne jest także, kiedy zostały dokonane, a że w opisanej sytuacji darowizna działki miała miejsce ponad 10 lat temu, to nawet gdyby jutro (nie życzę!) dziadek zmarł, to jej wartość raczej nie będzie doliczana do masy spadkowej, z której można liczyć ewentualny spadek bądź zachowek.

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Rodzinny spór o działki a zdrowie dziadka

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024