Czy jeśli rodzic nagle przestaje się odzywać do 13-letniego dziecka, z którym wcześniej miał normalne kontakty, ignoruje je i traktuje jak ducha, któremu nawet nie mówi dzień dobry czy do widzenia, to jest to przemoc psychiczna? Tak zaczął traktować mnie ojciec, gdy urodziło mi się rodzeństwo. Przelał miłość (chyba?) na młodsze dziecko, a ja zaczęłam go irytować, aż w końcu zaczął mnie całkowicie ignorować. Mówił o mnie do osób trzecich 'ona', nie po imieniu. Mijał się tak ze mną w domu przez wiele lat, wychodził z pomieszczeń, do których wchodziłam, na wigilii omijał mnie, a z innymi łamał się opłatkiem. Bardzo ciężko było mi z jego milczeniem i akceptacją tego stanu rzeczy przez pozostałych członków rodziny. Nikt nigdy oficjalnie nie stanął po mojej stronie, nie skonfrontował się z nim, nie zapytał dlaczego mnie tak ignoruje. Ja do dziś nie wiem, co złego zrobiłam. Nie byłam trudnym dzieckiem, nigdy nawet nie paliłam, uczyłam się też dobrze. Ojciec jest osobą apodyktyczną, tylko on utrzymywał rodzinę, matka mu nigdy nie podskoczyła. Do dziś żyją razem, a ja już od wielu lat jestem dorosła i mieszkam osobno. Ojciec nie wypowiedział do mnie ani słowa od ponad 20 lat, a matka do dziś uważa, że to także moja wina, bo mogłabym przecież iść i wyciągnąć rękę, przełamać lody. Mnie paraliżuje strach, czuję się przy nim (i ogólnie) bezwartościowa, jak duch właśnie, niewidoczna i nieważna. Niedawno zerwałam kontakty z matką, głównie przez jej stanowisko, że sytuacja jest jaka jest, również z mojej winy. Ja mam poczucie, że byłam wtedy tylko dzieckiem, nie miałam mocy sprawczej, a gdy ojciec przestał mnie zauważać, nie umiałam mu się narzucać i walczyć o jego uwagę, odsunęłam się i czekałam. Nie doczekałam się.
Nie wiem, co mnie dziś boli bardziej - tyle lat bycia niewidzialną dla własnego ojca czy cicha akceptacja tego przez matkę, dziadków, wujostwo. Oni wszyscy od lat wiedzą o problemie, ale uważają chyba, że mężczyźni tacy już są, uparci po prostu. I że to ja, jako już dorosła i rozumna kobieta (!), powinnam COŚ z tą sytuacją zrobić. A ja nie chcę, nie umiem, na myśl o takiej konfrontacji z mojej inicjatywy wszystko we mnie drętwieje. Przecież on mógłby odtrącić tę moją rękę, znów mnie zignorować, odwrócić się wyjść, jak zawsze. Nie udźwignęłabym tego. Wolę uciąć kontakty z matką niż słuchać, że właśnie to powinnam zrobić.
Nie wiem, czego oczekuję od osób, które tu dotarły. Ja chyba wiem, że to przemoc, tak też mówi moja terapeutka. Z kolei mój partner, ojciec mojego dziecka, uważa, że przesadzam, że teraz każdą pierdołę można nazwać przemocą i że faktycznie mogę iść i się pogodzić. Czuję się z tą drzazgą strasznie sama. Niby żyję normalnie, ale jakoś tam w środku uwiera mnie to i chyba nigdy nie przestanie.
Czy Wy odcięlibyście się od rodziców (matki) czy jednak spróbowali wyciągnąć rękę?
1 2022-12-12 20:17:41 Ostatnio edytowany przez Stromedrogi (2022-12-12 20:19:48)
Pod koniec sierpnia spotykałaś sie z facetem z dzieckiem z poprzedniego związku w systemie opieki naprzemiennej.
Pisałaś tam,ze nie masz i nie chcesz dzieci.
A w grudniu piszesz że ojciec MOJEGO dziecka wyraził odmienne zdanie.
To jak to jest?
ciąża która trwa 4 miesiące?
Tak, to jest przemoc. Nie musisz z nim utrzymywać kontaktu, jeżeli nie chcesz. Najważniejsze jest to, żebyś była w zgodzie z samą sobą.
Pod koniec sierpnia spotykałaś sie z facetem z dzieckiem z poprzedniego związku w systemie opieki naprzemiennej.
Pisałaś tam,ze nie masz i nie chcesz dzieci.
A w grudniu piszesz że ojciec MOJEGO dziecka wyraził odmienne zdanie.
To jak to jest?
ciąża która trwa 4 miesiące?
To skomplikowane, nie chcę w tym akurat poście tego tłumaczyć. Ale tak, w wakacje spotykałam się z mężczyzną od opieki naprzemiennej, znajomość nie przetrwała.
Teraz pytam tylko o swoją sytuację z domu rodzinnego.
Twój ojciec stosował przemoc, Twoja matka nie stając w Twej obronie - także, ojciec Twego dziecka myli się.
Jesteś ubezwłasnowolniona? Jeśli nie, to Ty decydujesz o tym, czy "wyciągasz rękę" czy nie.
To nie jest skomplikowane, pod koniec sierpnia nie miałaś dziecka.
A w grudniu juz zostałaś mamą.
Nie dziw sie że ktoś wątpi w twoje historie.
7 2022-12-12 20:55:11 Ostatnio edytowany przez Stromedrogi (2022-12-12 20:56:35)
To nie jest skomplikowane, pod koniec sierpnia nie miałaś dziecka.
A w grudniu juz zostałaś mamą.
Nie dziw sie że ktoś wątpi w twoje historie.
A może jestem w ciąży?
Chcesz dalej drążyć to pisz priv. Tylko jakie znaczenie ma dla ciebie moja sytuacja osobista?
Czyli rozumiem. że zaszłaś w ciąże, z poznanym w najlepszym razie 3 miesiące temu facetem?
Ok, niech Ci będzie.
A co do tematu:
Moim zdaniem to przemoc,i to nieprawdopodobnie okrutna, o wiele gorsza niz bicie i wyzywanie(a mowie to jako osoba bita i wyzywana przez rodziców)
Ten człowiek nie ma prawa nazywać sie twoim ojcem,podobnie jest w przypadku twojej matki.
Skrzywdzili cie OBYDWOJE strasznie.
Powinnaś zerwać z nimi kontakt(jak z całą rodzina która to tolerowała), i całkowicie o nich zapomnieć.
A twoj facet jest niepoważny,wygadując bzdury o tym że to ty powinnaś wyciągnąć rękę.
Czy jeśli rodzic nagle przestaje się odzywać do 13-letniego dziecka, z którym wcześniej miał normalne kontakty, ignoruje je i traktuje jak ducha, któremu nawet nie mówi dzień dobry czy do widzenia, to jest to przemoc psychiczna? Tak zaczął traktować mnie ojciec, gdy urodziło mi się rodzeństwo. Przelał miłość (chyba?) na młodsze dziecko, a ja zaczęłam go irytować, aż w końcu zaczął mnie całkowicie ignorować.
Czy Wy odcięlibyście się od rodziców (matki) czy jednak spróbowali wyciągnąć rękę?
Dowiem się o co naprawdę chodzi?Zaczęłaś ojca irytować i przestał się do ciebie odzywać? A czym go irytowałaś?
Czego nie był w stanie ci przebaczyć do tego stopnia, że zaczął cię ignorować, i przez tyle lat?
Nie wiem, co bym zrobiła w tej sytuacji. Jak ci nie odpowiada ten stan rzeczy, to go zmień,nawiąż kontakt, a jak ci tak dobrze, to nic nie rób.
Dla osób postronnych pewnie to dziwne.
Czyli rozumiem. że zaszłaś w ciąże, z poznanym w najlepszym razie 3 miesiące temu facetem?
Ok, niech Ci będzie.A co do tematu:
Moim zdaniem to przemoc,i to nieprawdopodobnie okrutna, o wiele gorsza niz bicie i wyzywanie(a mowie to jako osoba bita i wyzywana przez rodziców)
Ten człowiek nie ma prawa nazywać sie twoim ojcem,podobnie jest w przypadku twojej matki.
Skrzywdzili cie OBYDWOJE strasznie.
Powinnaś zerwać z nimi kontakt(jak z całą rodzina która to tolerowała), i całkowicie o nich zapomnieć.
A twoj facet jest niepoważny,wygadując bzdury o tym że to ty powinnaś wyciągnąć rękę.
Dziękuję za opinię na temat omawiany.
A skoro już drążysz moje życie osobiste, to uruchom wyobraźnię, bo idziesz po linii najmniejszego oporu. Mogłam zajść w ciążę 3 miesiące temu, ale niekoniecznie z kimś, kogo poznałam 3 miesiące temu. Ludzie się czasem schodzą, nawet po latach. Czy mogę zamknąć temat moich związków? Jeśli coś jest w nich istotne, to opinia partnera o moim udziale w sytuacji rodzinnej, z ojcem i matką. Nie podoba mi się, ale jest zbieżna z opinią matki, a nawet brata, więc nie czuję się z tym pewnie.
Słusznie ci sie nie podoba opinia twojego partnera,bo jest niepoważna.
Moim zdaniem po prostu zapomnij o tym wszystkim, odetnij sie,nie poruszaj tego tematu z partnerem i tyle.
Patrz w przyszłość a nie w przeszłość.
Jak pisałaś jesteś przed 40, już dawno powinnaś mieć to przepracowane.
12 2022-12-12 21:47:53 Ostatnio edytowany przez Stromedrogi (2022-12-12 21:48:53)
Jak pisałaś jesteś przed 40, już dawno powinnaś mieć to przepracowane.
Nie jestem pewna, czy kiedykolwiek będę mieć to przepracowane. Może pomoże całkowite odcięcie się od osób, które próbują mi wmówić współ-poczucie winy za tę sytuację. Terapia pomaga tak sobie, a to już moje drugie podejście.
Ktoś tam wyżej skomentował dokładnie w stylu mojego najbliższego otoczenia, tylko śmieszniej. Zobacz, całkiem obca osoba pozwoliła sobie na komentarz "dowiem się o co naprawdę chodzi?". Pytaj mojego ojca. Ja nie wiem.
(...) Może pomoże całkowite odcięcie się od osób, które próbują mi wmówić współ-poczucie winy za tę sytuację. (...)
Przecież opinie tych osób wrzuciłaś na swój wewnętrzny twardy dysk i używasz go ciągle. Nie ufasz sobie, swoim uczuciom, swej intuicji.
Szeptuch napisał/a:Jak pisałaś jesteś przed 40, już dawno powinnaś mieć to przepracowane.
Nie jestem pewna, czy kiedykolwiek będę mieć to przepracowane. Może pomoże całkowite odcięcie się od osób, które próbują mi wmówić współ-poczucie winy za tę sytuację. Terapia pomaga tak sobie, a to już moje drugie podejście.
Ktoś tam wyżej skomentował dokładnie w stylu mojego najbliższego otoczenia, tylko śmieszniej. Zobacz, całkiem obca osoba pozwoliła sobie na komentarz "dowiem się o co naprawdę chodzi?". Pytaj mojego ojca. Ja nie wiem.
Tak jak pisałem, ja polecam ci zerwanie kontaktów z rodzina.
Ale czy twój partner nie będzie miał do ciebie pretensji,że odcinasz dziecko od dziadków?
Bo jego zachowanie jst dziwna, szczególnie że on wie jak to cie boli.
Ale czy twój partner nie będzie miał do ciebie pretensji,że odcinasz dziecko od dziadków?
Bo jego zachowanie jst dziwna, szczególnie że on wie jak to cie boli.
Nie, kontakt już zerwałam, dokonało się i partner o tym wie. Uważa, że to moja decyzja i moja sprawa, on ze swoim ojcem też dobrych relacji nie ma (u niego był alkohol i przemoc fizyczna), z mamą poprawne.
Myślę, że dla osoby z typowo patologicznej rodziny, dobre warunki mieszkaniowe, oboje rodziców na miejscu, ciepłe obiadki i kasa na studia oznaczają tyle, co dobry dom. A to, co było u mnie, to po prostu kłótnie, nieporozumienia, nic, czego nie dałoby się wyprostować. Nie wiem zresztą, Ty też pisałeś, że byłeś bity, a widzisz to inaczej.
Nie wiem, czego oczekuję od osób, które tu dotarły. Ja chyba wiem, że to przemoc, tak też mówi moja terapeutka. Z kolei mój partner, ojciec mojego dziecka, uważa, że przesadzam, że teraz każdą pierdołę można nazwać przemocą i że faktycznie mogę iść i się pogodzić. Czuję się z tą drzazgą strasznie sama. Niby żyję normalnie, ale jakoś tam w środku uwiera mnie to i chyba nigdy nie przestanie.
Czy Wy odcięlibyście się od rodziców (matki) czy jednak spróbowali wyciągnąć rękę?
Tak, Twój ojciec stosował przemoc. Matka także.
Sama możesz zweryfikować, czy zachowanie Twojego ojca i matki spełnia kryteria przemocy, które J. Melibruda zdefiniował następująco:
1.sprawca działa intencjonalnie
2.godzi w prawa i dobra osobiste, a w szczególności życie i zdrowie (fizyczne lub psychiczne)
3.ofiara ma osłabione zdolności do samoobrony (zachodzi dysproporcja sił lub władzy)
4.działania sprawcy wywołują szkodę lub cierpienie
Jeżeli kontakt z Twoimi rodzicami Tobie nie służy, to nie ma sensu katować tym siebie. Wybieraj dobrze dla siebie :-)
A tak w ogóle to dobrze zdać sobie sprawę, że nikt nie jest idealny, szczególnie rodzice, a niektórym do ideału brakuje naprawdę bardzo dużo, ale oni też kiedyś byli dziećmi, ktoś i coś ich ukształtowało, z jakiegoś powodu są dzisiaj jacy są. To nie zmienia faktu, że jesteś dorosła i niezależna od nich i nie musisz podtrzymywać z nimi kontaktu.
Czy jeśli rodzic nagle przestaje się odzywać do 13-letniego dziecka, z którym wcześniej miał normalne kontakty, ignoruje je i traktuje jak ducha, któremu nawet nie mówi dzień dobry czy do widzenia, to jest to przemoc psychiczna? Tak zaczął traktować mnie ojciec, gdy urodziło mi się rodzeństwo. Przelał miłość (chyba?) na młodsze dziecko, a ja zaczęłam go irytować, aż w końcu zaczął mnie całkowicie ignorować. Mówił o mnie do osób trzecich 'ona', nie po imieniu. Mijał się tak ze mną w domu przez wiele lat, wychodził z pomieszczeń, do których wchodziłam, na wigilii omijał mnie, a z innymi łamał się opłatkiem. Bardzo ciężko było mi z jego milczeniem i akceptacją tego stanu rzeczy przez pozostałych członków rodziny. Nikt nigdy oficjalnie nie stanął po mojej stronie, nie skonfrontował się z nim, nie zapytał dlaczego mnie tak ignoruje. Ja do dziś nie wiem, co złego zrobiłam. Nie byłam trudnym dzieckiem, nigdy nawet nie paliłam, uczyłam się też dobrze. Ojciec jest osobą apodyktyczną, tylko on utrzymywał rodzinę, matka mu nigdy nie podskoczyła. Do dziś żyją razem, a ja już od wielu lat jestem dorosła i mieszkam osobno. Ojciec nie wypowiedział do mnie ani słowa od ponad 20 lat, a matka do dziś uważa, że to także moja wina, bo mogłabym przecież iść i wyciągnąć rękę, przełamać lody. Mnie paraliżuje strach, czuję się przy nim (i ogólnie) bezwartościowa, jak duch właśnie, niewidoczna i nieważna. Niedawno zerwałam kontakty z matką, głównie przez jej stanowisko, że sytuacja jest jaka jest, również z mojej winy. Ja mam poczucie, że byłam wtedy tylko dzieckiem, nie miałam mocy sprawczej, a gdy ojciec przestał mnie zauważać, nie umiałam mu się narzucać i walczyć o jego uwagę, odsunęłam się i czekałam. Nie doczekałam się.
Nie wiem, co mnie dziś boli bardziej - tyle lat bycia niewidzialną dla własnego ojca czy cicha akceptacja tego przez matkę, dziadków, wujostwo. Oni wszyscy od lat wiedzą o problemie, ale uważają chyba, że mężczyźni tacy już są, uparci po prostu. I że to ja, jako już dorosła i rozumna kobieta (!), powinnam COŚ z tą sytuacją zrobić. A ja nie chcę, nie umiem, na myśl o takiej konfrontacji z mojej inicjatywy wszystko we mnie drętwieje. Przecież on mógłby odtrącić tę moją rękę, znów mnie zignorować, odwrócić się wyjść, jak zawsze. Nie udźwignęłabym tego. Wolę uciąć kontakty z matką niż słuchać, że właśnie to powinnam zrobić.
Nie wiem, czego oczekuję od osób, które tu dotarły. Ja chyba wiem, że to przemoc, tak też mówi moja terapeutka. Z kolei mój partner, ojciec mojego dziecka, uważa, że przesadzam, że teraz każdą pierdołę można nazwać przemocą i że faktycznie mogę iść i się pogodzić. Czuję się z tą drzazgą strasznie sama. Niby żyję normalnie, ale jakoś tam w środku uwiera mnie to i chyba nigdy nie przestanie.
Czy Wy odcięlibyście się od rodziców (matki) czy jednak spróbowali wyciągnąć rękę?
Od toksycznych relacji trzeba się uwolnić , czy to partner, ojciec a nawet matka. Jeśli ta relacja nie przynosi Ci żadnych korzyści, a ciagle sprawia ból odetną się na tyle na ile tylko masz ochotę. Jesteś dorosła i musisz zadbać o swoją psychikę, rodziców nie wybieramy i często tak jak np u mnie ojciec nigdy nie był zadowolony nie ważne co się próbowało zrobić, obronić się na 5 zdobyć mistrzostwo województwa dla niego to było OK ALBO OK SUPER, mimo zwycięstwa zła zagrywa No znalazł zawsze coś i miłości nie przelewał na mamę czy rodzeństwo a na obcych. Zawsze gotów pomoc, milusio, obciąć drzewa w ogrodzie ? Jasne! Powiesić mamie nowy karnisz 3 lata proszenia, za młodu miałam wieczny żal, dużo łez, ale tak myśle teraz nawet, ze za czym babo raczysz? Przecież nigdy go nie zadowolisz, sle czy po to jesteś? Zacznij się przejmować opinia tych których kochasz którym zależy są dumni i cię wpieraja a przedewszystkim tuch ktorych to obchodzi, czy popełniasz największy błąd życia czy płaczesz bo mleko się wylało. Jeśli masz dzieci nie zatrac sie w tym czym Cię karmiono a daj to co powinno sie dać. Wyciągajmy wnioski i nie pozwólmy przeszłości zepsuć naszej teraźniejszości i przyszłości. Ojciec dał co chciał, wiele nie oferował i jego strata, ze nie miał w tobie przyjaciela, olej go i jak trzeba matkę. Bo dobrze wie jak było a ucieka w to ze tez mogłaś wyciągnąć rękę. Ale po co ? Hmm? Żeby złapał i pociągnął cię psychicznie w dół? Przestań! Sama dasz radę, w każdej sytuacji, nigdy nie dostajemy od życia tego z czym sobie nie poradzimy! Odetnij sie, ogranicz nie wiem do telefonu co jakiś czad jak tam zdrowie i tyle, dbaj o to co masz bo jeszcze to stracisz żyjąc tym co było, dla siebie TY powinnaś być numerem jednej, liczą sie twoje dobra, twoje poczucie bezpieczeństwa, akceptacji i szczęścia;) nigdy nie cierp z tego powodu ze ktos nie potrafi docenić twojej miłości, jego strata, ale pozwól innym doświadczyć tego zaszczytu
dużo ciepła ![]()
Jest mi bardzo przykro i przytulam. ![]()
Nawet kilka cichych dni wobec dziecka określanych jest przemocą, a co dopiero lata?
Twój partner ani Twoja matka nie mają racji.
Twój partner może nie zna całej sytuacji, wg niego jesteście po prostu pokłóceni, ale matka zna wszystko od podszewki. Smutne ![]()
Ja sama nie byłam w takiej sytuacji, ale miałam bliskà koleżankę, której matka odwalali takie szopki. Pół dnia była fajna atmosfera, aż nagle matka obrażała się z tylko jej znAnego powodu i przestawała się odzywać na dni, tygodnie. Jak jej minęło to zaczynała normalnie mówić i udawać ze nie było tematu. Aż do następnego razu. Byłam kiedyś u nich w domu jak tej kobiecie tak odwaliło, okropne to było i bardzo jej współczułam, matka nie odpowiadała na pytanie, ignorowała, mnie podsuwała herbatę i ciasteczka a własna córkę traktowała jak powietrze. Chora paskudna przemoc. A u Ciebie Autorko to wszystko się działo przy milczącej aprobacie reszty rodziny, a jeszcze matka chroni ojca wmawiając Ci współwinę, zamiast chronić swoje dziecko przed jego chorymi akcjami. Dobrze, że się odcielas. Ona wybrała przemocowca ponad własna córkę. Twój partner sytuacji nie rozumie bo jej nie doświadczył, ale wyobraź sobie że jeździsz do rodzicow a ojciec ignoruje w ten sposób i Twoje dziecko. Na początku jest małe, ale później z biegiem lat zaczyna sie pytać i zastanawiać: co jest ze mną nie tak, że dziadek mnie nie lubi? To strasznie zaniża poczucie wartości. Raczej nie wyciagnelabym ręki do takiego człowieka, bo jest więcej niż prawdopodobne ze ja odtrąci. Być może zdecydowalabym się kiedyś na konfrontacje, gdybym była na tyle silna, żeby ewentualne ponowne odrzucenie nie zrobiłoby na mnie wrażenia. Ale to już jest do wypracowania na terapii i temat nie na dzisiaj.
20 2023-01-08 20:15:04 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2023-01-08 20:18:45)
Znam taką matkę, dla której liczyło się zawsze tylko najmłodsze dziecko.
Uważam że nie zasługuje na szacunek swoich dzieci.
Dziecko jest z mojej rodziny, ciotki i wujkowie zwracali na to uwagę, ale grochem o ścianę.
Wspieramy dziecko emocjonalnie , bo jest tego warte.
Z samymi rodzicami nic się nie da zrobić.
Jak matka dostanie na starość kopa od starszych dzieci, bedzie sprawiedliwie.
Może Twój ojciec, wybacz, był po prostu tępy i nie umiał inaczej, może sam miał problemy w relacjach, a że starszym dzieckiem trzeba się kontaktować na jakimś poziomie
Trzeba to zostawić za sobą.
Myślę że wiele takich ludzi jest.
Ojciec nie wypowiedział do mnie ani słowa od ponad 20 lat, a matka do dziś uważa, że to także moja wina, bo mogłabym przecież iść i wyciągnąć rękę, przełamać lody.
.
Nie wiem, co mnie dziś boli bardziej - tyle lat bycia niewidzialną dla własnego ojca czy cicha akceptacja tego przez matkę, dziadków, wujostwo. Oni wszyscy od lat wiedzą o problemie, ale uważają chyba, że mężczyźni tacy już są, uparci po prostu. I że to ja, jako już dorosła i rozumna kobieta (!), powinnam COŚ z tą sytuacją zrobić.
Ojciec robił Ci krzywdę i nikt nie protestował. Pewnie bali się jego reakcji. Nie byłaś na tyle ważna dla nich, żeby osobiście ryzykowali wstawianie się za Tobą. Teraz dorosłaś i czują się winni. Próbują tą winę przerzucić na Ciebie, żebyś uzdrowiła stosunki rodzinne i oni mogli poczuć się dobrze. Chcą wykorzystać Twój wiek i stosunki rodzinne przeciw Tobie, co jeszcze gorzej o nich świadczy.
Nie musisz nic dla nich robić, nie czuj się w żadnym stopniu zobowiązana do poprawiania im samopoczucia. To Tobie należą się przeprosiny i rekompensata za doznane krzywdy.
Do wybaczenia potrzebne jest wyznanie winy i skrucha. Z ich strony na razie tego nie ma.
Nie musisz podejmować żadnych działań jeśli nie czujesz takiej potrzeby.
22 2023-01-08 21:27:06 Ostatnio edytowany przez assassin (2023-01-08 21:43:02)
Hmmm... Czysto hipotetycznie, taka reakcja ojca byłaby w jakiś sposób wytłumaczalna, gdyby dowiedział się, że Autorka nie jest jego. Ale to takie zwykłe gdybanie. A najpewniej jest starym draniem i tyle w temacie.
assassin, kurcze, chyba żartujesz. Co dziecko jest winne, ze nie byłoby jego. To juz powinien do żony przestac się odzywać.
Współczuję autorce takiej sytuacji. To zdecydowanie przemoc.
Hmmm... Czysto hipotetycznie, taka reakcja ojca byłaby w jakiś sposób wytłumaczalna, gdyby dowiedział się, że Autorka nie jest jego. Ale to takie zwykłe gdybanie. A najpewniej jest starym draniem i tyle w temacie.
Jestem (niestety) zdecydowanie jego córką, mamy taki sam jeden paznokieć, lekko zmutowany w identyczny sposób. No i ogólne podobieństwo tez jest niezaprzeczalne, zwłaszcza do jego matki, a mojej babci.
assassin, kurcze, chyba żartujesz. Co dziecko jest winne, ze nie byłoby jego. To juz powinien do żony przestac się odzywać.
Współczuję autorce takiej sytuacji. To zdecydowanie przemoc.
Oj tam oj tam. Różnie w życiu bywa, ale tak jak pisałem, to była czysto hipotetyczna myśl.
Nigdy się nie dowiesz co się stało dopóki nie porozmawiasz z ojcem. Absurdalna jest sytuacja kiedy ojciec nagle do swojej córki z dnia na dzień przestaje się odzywać. Coś musiało się stać, może jakaś kłótnia z mamą?
Czy Wy odcięlibyście się od rodziców (matki) czy jednak spróbowali wyciągnąć rękę?
Całkowicie bym się odciął.
Nic więcej bym nie próbował.
Odciąłbym się od każdej osoby, która by namawiała mnie do wyciągnięcia ręki na zgodę.
Stromedrogi napisał/a:Czy Wy odcięlibyście się od rodziców (matki) czy jednak spróbowali wyciągnąć rękę?
Całkowicie bym się odciął.
Nic więcej bym nie próbował.Odciąłbym się od każdej osoby, która by namawiała mnie do wyciągnięcia ręki na zgodę.
+1
Chorzy ludzie. To jest jedyna słuszne zachowanie i postawa wobec nich.