Dorosła córka zrywająca kontakt - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Dorosła córka zrywająca kontakt

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 40 ]

1

Temat: Dorosła córka zrywająca kontakt

Witam, jak byście oceniły taką sytuację: córka po 30stce nagle zrywa kontakt z matką i babcią, pomimo, że od zawsze były bardzo blisko, matka i babcia wychowywały ją, były dla niej dobre, poświęciły dużo więcej niż w innych rodzinach, córce pomagały, utrzymywały do 30stki, kiedy córka była w potrzebie, relacje były zawsze  bardzo bliskie, zawsze był codzienny, bliski kontakt.  Nie było przemocy, alkoholu, bicia. Nagle córka stwierdza, że matka i babcia złe, niedobre, odcina się i mówi, że chce się spotykać od święta. Jak to oceniacie?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt

Ze babcia i matka popelniły jakies błedy, bedac np. nadopiekuncze, wyreczajac corke, wtrącając sie w jej zycie, krytykując ją, pouczając czy dając dobre rsdy których nikt od nich nie oczekiwal. Sroro babcia i matka musza na fotum pytac dlaczego corka/wnuczka tak postapila znaczy, ze na ten temat nigdy z nia niecrozmawiały. Moze nawet nie interesowały je opinia corki/wnuczki, lekceważyly to co ona mówi komentując jej wypowiedzi np. w sposob " co ty wiesz o zyciu, smarkula jestes, jak bedxiesz w naszym wieku to zrozumiesz". 30 letnie dziecko trzeba traktowac jak osobę równą sobie a nie jsk dziecko.

3

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt

Myślę że aktualnie nie powinny się widywać nawet od święta, to zbyt niebezpieczne.

A tak niezależnie od sytuacji- ktoś albo coś bardzo wpłynęło na jej światopogląd lub odbiór matki/babci. To mogła być sytuacja z przeszłości o której nie wiedziała, nowy partner lub jeszcze coś innego.
Może najprościej zapytac?

4

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt

Ale czy nadopiekuńczość i wtrącanie się (z troski) jest aż takim poważnym powodem, żeby tak się odwdzięczyć za lata troski? Nie docenić tego, co było dobre, przekreślić wszystko i zerwać bliską więź?

5

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt
Anma napisał/a:

Może najprościej zapytac?

Córka nie chce rozmawiać, podaje niejasne, niekonkretne powody. Nie chce usiąść i wytłumaczyć, wykręca się od rozmowy. Mówi tylko ogółami. Czy to jest humanitarne po tylu latach tak postąpić z własną rodziną?

6

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt

Tak nsdopiekunczosc czy wtracanie sie w zycie drugiej osoby moze byc przez jia odbierane jako 'jestes niesamodzielna, jestes do niczego, bez naszej pomocy zginiesz bo nie znasz swista'. Odczekac chwile , zadac pytanie i WYSŁUCHAĆ, ale nie przerywac, nie interpretowac słów corki/wnuczki po swojemu - dac jej powiedziec i przemyslec co sie usłyszało a nie fyskutowac czy przekonywac do swoich racji. No i nie wypominac poświęcenia czy pomocy. Córka na swiat sie nie prosiła,  corka/wnuczka poświecania sie matki/babki nie oczekiwała. To jest toksyczne zachowanie - poświęcac sie dla kogos a potem to jej wypominac. Wychowanie nie rowna sie poswiecaniu sie z oczekiwaniem potem zafoscuczynienia.

7

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt
foggy napisał/a:

Wychowanie nie rowna sie poswiecaniu sie z oczekiwaniem potem zafoscuczynienia.

zadośćuczynienia nie, ale na całkowite zerwanie więzi to chyba to nie zasługuje. Są matki pijaczki i mają więcej szacunku. Czy to, co zrobiła ta córka nie zasługuje na potępienie?

8

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt
ludzia napisał/a:
foggy napisał/a:

Wychowanie nie rowna sie poswiecaniu sie z oczekiwaniem potem zafoscuczynienia.

zadośćuczynienia nie, ale na całkowite zerwanie więzi to chyba to nie zasługuje. Są matki pijaczki i mają więcej szacunku. Czy to, co zrobiła ta córka nie zasługuje na potępienie?

I juz wychodzi prawdziwy podly charakterek z Ciebie?
Kim Ty jestes zeby mowic kto zasluguje na potepienie? Nikim. I lepiej sobie to przemysl, bo nie wiem z jakiego tytulu oceniasz jej decyzje?

Odpowiadajac jednak na te absurdalne pytanie: Nie, czlowiek nie zasluguje na potepienie za to, ze wybiera z kim sie spotyka i kogo ma w zyciu.
Kazdy jest wolny i MA PRAWO wybierac kogo widuje czesto, a kogo od swieta.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

9

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt

Córka się wycofała i już zasługuje na potępienie. W końcu otworzyła oczy. Relacja była dobra tylko dla babci i mamy. A gdzie w tym wszystkim CÓRKA. Raczej nie wiecie, co dla niej jest dobre. Sama stwierdziła, że się wycofa i sama sprawdzi co jest dla niej dobre, a co nie.

10

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt

Winter.Kween dziękuję za odpowiedź. Na razie nie napisałam kim jestem w tym układzie ;p Pytanie jest sformuowane  czystko teoretycznie. W naszym kręgu kulturowym przyjmuje się, że należy szanować rodziców. Dorosłe dzieci, które odwracają się od rodziców, zrywają kontakty są postrzzegane jako niewdzięczne, jeżeli nie maja po temu poważnego powodu typu patologia, pijaństwo, maltretowanie. W przytoczonym przeze mnie przykładzie mowa jest zaledwie o nadopiekuńczości. Pytam jak widzą sytuację postronni.

11

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt

Zapewne gdyby corka/wnuczka miala odwage to by powiedziała co bylo przyczyna takiego postepowania. Ale moze za bycie szczera i wyrazanie swojego zdania nie raz burę zebrała wiec nie mogac sie dogsdac zerwala kontskt. Autorce pewnie ciezko bedzie to zrozumiec bo w pewnym  wieku czlowieka dopsda syndrom nieomylnosvi starczej i nie dociera do niego ze mogl w zyviu popelnic bledy i nie zawsze mial racje. Tylko jednostki sa sobie to w stanie uswiadomic.

12

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt

Najlepiej by było wysłuchać córki. Możliwe, że chce żyć samodzielnie, sama podejmować decyzje, na własne ryzyko i własną odpowiedzialność. Pokaż jej że szanujesz jej decyzje, że liczysz się z jej zdaniem.

13

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt

Może ma plany, które jak sądzi nie zastaną zaakceptowane przez rodzinę.
Nie chce wysłuchiwać żali i utyskiwań.
Moja koleżanka poznała rozwodnika z alimentami.
Wiedziała, że jej rodzice NIGDY nie zaakceptują jej decyzji o ślubie cywilnym z nim. Byłby płacz, lament, szantaż emocjonalny jak to ona ich do grobu wpędza przysparzając im takiego zmartwienia  jak świadomość, że wiążąc się z nim niweczy możliwość pogodzenia się rozwiedzionych małżonków.
Dlatego odcięła się od nich zanim się o tym dowiedzieli.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

14 Ostatnio edytowany przez Winter.Kween (2020-04-02 02:40:10)

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt
ludzia napisał/a:

Winter.Kween dziękuję za odpowiedź. Na razie nie napisałam kim jestem w tym układzie ;p Pytanie jest sformuowane  czystko teoretycznie. W naszym kręgu kulturowym przyjmuje się, że należy szanować rodziców. Dorosłe dzieci, które odwracają się od rodziców, zrywają kontakty są postrzzegane jako niewdzięczne, jeżeli nie maja po temu poważnego powodu typu patologia, pijaństwo, maltretowanie. W przytoczonym przeze mnie przykładzie mowa jest zaledwie o nadopiekuńczości. Pytam jak widzą sytuację postronni.

Ja szanuje wiele osob z ktorymi nie zamierzam spedzac czasu. Co ma jedno do drugiego?

To, ze jestes nikim kto powinien oceniac nie jest zalezne od tego kim jestes w tym ukladzie. Nie ma znaczenia czy ktos jest tylko opiekunczy czy jest pijakiem.
To kazdego osobista sprawa w czyim towarzystwie zamierza i chce spedzic WLASNE JEDYNE ZYCIE.
Nie chciec z kims czestych kontaktow to nie jest zaden brak szacunku czy zle zachowanie. Nikt nie ma prawa do czyjegos czasu.


Jak spoleczenstwo to postrzega to mnie nie obchodzi bo ja zajmuje sie tym jak dziala mechanizm umyslu ludzkiego, a nie co grupa gada. Spoleczenstwo jest raczej ogolem durne i ich zasady sa po to by sami siebie mogli oklamywac nadal.
Ludzie sami nie wiedza jak maja zyc, a co dopiero beda mowili innym.
Kazdy ma jakies powody by postepowac tak jak postepuje. Ta kobieta tez ma ku temu powody i jezeli dla niej najlepszym jest zerwanie kontaktu to brawa, ze na taki krok sie zdobyla i wziela kontrole nad swoim losem.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

15

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt

Moim zdaniem trzeba jej pozwolić podejmować własne decyzje. Jeśli nie życzy sobie kontaktu, to należy to zaakceptować.
Brak chęci rozmowy to też jest decyzja. Dać czas, może za jakiś czas się otworzy. Może potrzebuje izolacji.

Jedno jest pewne: z niewolnika nie ma pracownika, oj nie.

P.S. Możliwe, że córka uznała mamę i babcię za osoby toksyczne, ich wspólne relacje za szkodzące i postanowiła się odciąć.

16

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt

Negocjuj, powiedz że miło by było jednak chociaż wiedzieć że wszystko ok i że bardzo by ci zależało żeby chociaż raz na czas (na tydzień np) chociaż napisać co tam  albo na chwilę zadzwonić.
Moi rodzice to też porządni ludzie ale strasznie wkurzający i też jak tylko mogłam to ograniczyłam z nimi kontakty. Teraz jest tak że albo chcą coś konkretnego w czym mogę pomóc i rzeczywiście wiem że oni by się z tym męczyli a ja to załatwię z łatwością albo nara. Jak chcą się uzewnętrzniać ze swoimi gorzkimi żalami albo bawić się w układanie komuś życia to proszę sobie znaleźć koleżanki.

17

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Nie jestem matką ani babcią w tym konflikcie, jestem tą córką. Po 36 latach bardzo zażyłych, codziennych kontaktów postanowiłam zerwać te relacje, ponieważ uważam, że mnie niszczyły. Kontakt zapowiedziałam minimalny, od święta. Mama wraz babcią nie rozumieją sytuacji, dla nich kontrolowanie i narzucanie swojego zdania (co nazywają doradzaniem) jest synonimem dbania i  jest normą funkcjonowania w rodzinie. Dla mnie nie. Wg nich zaciągnęłam dług, gdyż już jako dorosła korzystałam z ich pomocy finansowej i chociażby dla tego winna im jestem wdzięczność i zażyłość. Dla nich normalne relacje matka-córka to takie, w których żyją one obie- zawsze razem, zawsze bardzo blisko. Powielenia tego schematu oczekiwały ode mnie. Nie widzą w sobie wad, uważają się za wzór wszystkiego, oczekują wdzięczności i przywiązania. Każdy argument, że robią mi krzywdę potrafią zbić tak, że postronny słuchacz przyznałby im za rację. Dla tego zależy mi na opinii ludzi z zewnątrz, żeby dostrzec co robię źle.

18

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt
ludzia napisał/a:

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Nie jestem matką ani babcią w tym konflikcie, jestem tą córką. Po 36 latach bardzo zażyłych, codziennych kontaktów postanowiłam zerwać te relacje, ponieważ uważam, że mnie niszczyły. Kontakt zapowiedziałam minimalny, od święta. Mama wraz babcią nie rozumieją sytuacji, dla nich kontrolowanie i narzucanie swojego zdania (co nazywają doradzaniem) jest synonimem dbania i  jest normą funkcjonowania w rodzinie. Dla mnie nie. Wg nich zaciągnęłam dług, gdyż już jako dorosła korzystałam z ich pomocy finansowej i chociażby dla tego winna im jestem wdzięczność i zażyłość. Dla nich normalne relacje matka-córka to takie, w których żyją one obie- zawsze razem, zawsze bardzo blisko. Powielenia tego schematu oczekiwały ode mnie. Nie widzą w sobie wad, uważają się za wzór wszystkiego, oczekują wdzięczności i przywiązania. Każdy argument, że robią mi krzywdę potrafią zbić tak, że postronny słuchacz przyznałby im za rację. Dla tego zależy mi na opinii ludzi z zewnątrz, żeby dostrzec co robię źle.

Pozostaje Tobie tylko to zeby im z daleka wspolczuc takich chorych sposob myslenia.
Zazylosci nie kupuje sie za pieniadze.
Pomagaly bo chcialy, a teraz mysla, ze to biznes. Ze one Ci kase, a Ty im dusze.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

19

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt
Winter.Kween napisał/a:

Pomagaly bo chcialy, a teraz mysla, ze to biznes. Ze one Ci kase, a Ty im dusze.

Nie do końca tak, mama z babcią uważają, że były dla mnie bardzo dobre, że się poświęcały, nie tylko o pieniądze chodzi. Ich wychowanie polegało nie tylko na sponsorowaniu mnie ale także na nadmiernym zaangażowaniu w moje życie oraz nadmiernym chronieniu mnie przed wszystkim i wszystkimi. Wg. nich to było dobre, wspaniałomyślne wychowanie i dziwią się, że mogło mi się coś nie podobać.

20

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt

czasem nie powielaj ich zachowań i nie próbuj przekonać do swoich racji:D poznały twoje zdanie, nie muszą sie z nim zgadzać. Nie oczekuj nawet że to pójdzie gładko, w końcu 36 lat funkcjonowałas na ich zasadach więc sporo czasu i energii będzie cie kosztowało wprowadzenie nowych zasad w tym układzie. Ja pojęcie dyplomacji i neutralnych tematów poznałam i zaczęłam stosować w rodzinie wyjątkowo szybko a z domu zawinęłam się po maturze. Czasem jednak jeszcze sie matce odklei coś i wydzwania z pierdołami albo powiedzieć mi co robie źle albo dlaczego ona słyszy ze jestem na ulicy jak już jest ciemno i żebym nie chodziła po nocy... A ja o 20 z lidla wracam z jakimś drobiazgiem bo sie chciałam przejść i przewietrzyć big_smile W każdym razie chciałam tym przekazać że w takich rodzinnych kontaktach raczej ciesz sie z każdej mikro poprawy i nie oczekuj jakiś wielkich zmian w ich postawach.

21 Ostatnio edytowany przez ludzia (2020-04-02 16:16:49)

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt
krolowachlodu87 napisał/a:

czasem nie powielaj ich zachowań i nie próbuj przekonać do swoich racji:D poznały twoje zdanie, nie muszą sie z nim zgadzać. Nie oczekuj nawet że to pójdzie gładko, w końcu 36 lat funkcjonowałas na ich zasadach więc sporo czasu i energii będzie cie kosztowało wprowadzenie nowych zasad w tym układzie. Ja pojęcie dyplomacji i neutralnych tematów poznałam i zaczęłam stosować w rodzinie wyjątkowo szybko a z domu zawinęłam się po maturze. Czasem jednak jeszcze sie matce odklei coś i wydzwania z pierdołami albo powiedzieć mi co robie źle albo dlaczego ona słyszy ze jestem na ulicy jak już jest ciemno i żebym nie chodziła po nocy... A ja o 20 z lidla wracam z jakimś drobiazgiem bo sie chciałam przejść i przewietrzyć big_smile W każdym razie chciałam tym przekazać że w takich rodzinnych kontaktach raczej ciesz sie z każdej mikro poprawy i nie oczekuj jakiś wielkich zmian w ich postawach.

Nie oczekuję, że te kontakty będą łatwe, w końcu w oczach matki i babci dopuściłam się czegoś niehumanitarnego, nieludzkiego, zniszczyłam  własną rodzinę- mamę i babcię! Mama dziwi się, że nie jesteśmy przyjaciółkami, tak, jak by sobie tego życzyła a zamiast zażyłych kontaktów- ja nie odzywam się przez kilka miesięcy. Nie liczę na jakieś zmiany, liczę na obarczenie wielką winą córki - potwora, która po latach poświęceń wbija nóż w serce. Nikt nie rozumie że mi było źle.  W końcu nie było picia i bicia, mama się troszczyła i wszystko było dla mojego dobra. A że była trochę nerwowa i nadopiekuńcza- drobiazg, za to się przecież nie zrywa z rodziną.

22

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt
ludzia napisał/a:
krolowachlodu87 napisał/a:

czasem nie powielaj ich zachowań i nie próbuj przekonać do swoich racji:D poznały twoje zdanie, nie muszą sie z nim zgadzać. Nie oczekuj nawet że to pójdzie gładko, w końcu 36 lat funkcjonowałas na ich zasadach więc sporo czasu i energii będzie cie kosztowało wprowadzenie nowych zasad w tym układzie. Ja pojęcie dyplomacji i neutralnych tematów poznałam i zaczęłam stosować w rodzinie wyjątkowo szybko a z domu zawinęłam się po maturze. Czasem jednak jeszcze sie matce odklei coś i wydzwania z pierdołami albo powiedzieć mi co robie źle albo dlaczego ona słyszy ze jestem na ulicy jak już jest ciemno i żebym nie chodziła po nocy... A ja o 20 z lidla wracam z jakimś drobiazgiem bo sie chciałam przejść i przewietrzyć big_smile W każdym razie chciałam tym przekazać że w takich rodzinnych kontaktach raczej ciesz sie z każdej mikro poprawy i nie oczekuj jakiś wielkich zmian w ich postawach.

Nie oczekuję, że te kontakty będą łatwe, w końcu w oczach matki i babci dopuściłam się czegoś niehumanitarnego, nieludzkiego, zniszczyłam  własną rodzinę- mamę i babcię! Mama dziwi się, że nie jesteśmy przyjaciółkami, tak, jak by sobie tego życzyła a zamiast zażyłych kontaktów- ja nie odzywam się przez kilka miesięcy. Nie liczę na jakieś zmiany, liczę na obarczenie wielką winą córki - potwora, która po latach poświęceń wbija nóż w serce. Nikt nie rozumie że mi było źle.  W końcu nie było picia i bicia, mama się troszczyła i wszystko było dla mojego dobra. A że była trochę nerwowa i nadopiekuńcza- drobiazg, za to się przecież nie zrywa z rodziną.

Nieodzywanie się do własnej matki przez kilka miesięcy to  moim zdaniem zbyt okrutne, a nawet  nieludzkie.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

23

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt
Kleoma napisał/a:

Nieodzywanie się do własnej matki przez kilka miesięcy to  moim zdaniem zbyt okrutne, a nawet  nieludzkie.

Mam tu na myśli nie utrzymywanie zażyłych kontaktów, nie wchodzenie w sprzeczki, nie odwiedzanie, oczywiście kontakt pobieżny jest, zapewnienie, że żyję i mam się dobrze.

24

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt

Dość późno zdecydowałaś się na zerwanie kontaktu z mamą i z babcią. Czy próbowałaś to zrobić wcześniej? Co teraz Cię do tego skłoniło? Chyba nie twierdzisz, że mama i babcia są dla Ciebie złe, tylko nie zauważyły, nie przyjęły do wiadomości, że stałaś się dorosłą osobą, prawda? Pewnie są w szoku i dlatego w emocjach padło sporo niemądrych i niesprawiedliwych słów.

25

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt

A co będzie gdy one będą w potrzebie?
Gdy któraś z nich zachoruje lub nawet zejdzie z tego świata i jedna z nich zostanie sama, niedołężna, potrzebująca wsparcia, pomocy?
Jak to sobie wyobrażasz? Bo na razie są we dwie i dają radę.

A spadek po nich zamierzasz przyjąć i korzystać z niego?

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

26

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt
takiwiatr napisał/a:

Dość późno zdecydowałaś się na zerwanie kontaktu z mamą i z babcią. Czy próbowałaś to zrobić wcześniej? Co teraz Cię do tego skłoniło? Chyba nie twierdzisz, że mama i babcia są dla Ciebie złe, tylko nie zauważyły, nie przyjęły do wiadomości, że stałaś się dorosłą osobą, prawda? Pewnie są w szoku i dlatego w emocjach padło sporo niemądrych i niesprawiedliwych słów.

Zdecydowałam się o wiele za późno, co najmniej o kilkanaście lat za późno. Wstyd się przyznać, ale... nie radziłam sobie, nie umiałam. Dzieciństwo i nastoletniość spędziłam pod ich surowymi rządami, pod kloszem, w dorosłość weszłam jako kompletnie niezaradna dzikuska. Nie radziłam sobie w pracach, w życiu. Mama z babcią ściągały mnie w dół deprecjonując moje wybory, chłopak zły, praca zła, wszyscy źli, najlepiej nie chodzić do pracy bo tylko kłopoty. W domu z nami ci dobrze, lepiej się nei wychylaj, bo tylko kłopotów sobie narobisz. Najmniejszą wolność musiałam sobie w pocie czoła wywalczać. Teraz wiem, że mama  z babcią to zaburzone, toksyczne osoby.  Ale byłam słaba i głupia i tak mi mijały lata. Wiem, że jest w tym sporo mojej winy, bo jak skończyłam 18  lat to trzeba było się wziąć za siebie i mimo lamentów mamy i babci wziać się do roboty i się wyprowadzić jak najdalej. Rozmowa z nimi niestety nie przynosi efektów.

27

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt
Kleoma napisał/a:

A co będzie gdy one będą w potrzebie?
Gdy któraś z nich zachoruje lub nawet zejdzie z tego świata i jedna z nich zostanie sama, niedołężna, potrzebująca wsparcia, pomocy?
Jak to sobie wyobrażasz? Bo na razie są we dwie i dają radę.

A spadek po nich zamierzasz przyjąć i korzystać z niego?

Zamierzam pomagać na miarę moich skromnych możliwości, NA ODLEGŁOŚĆ.
Spadku żadnego nie ma, obie przepuszczają wszystko na konsumpcję, nie odkładały nigdy na tzw "start" w dorosłość dla mnie.

28

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt
ludzia napisał/a:
Kleoma napisał/a:

A co będzie gdy one będą w potrzebie?
Gdy któraś z nich zachoruje lub nawet zejdzie z tego świata i jedna z nich zostanie sama, niedołężna, potrzebująca wsparcia, pomocy?
Jak to sobie wyobrażasz? Bo na razie są we dwie i dają radę.

A spadek po nich zamierzasz przyjąć i korzystać z niego?

Zamierzam pomagać na miarę moich skromnych możliwości, NA ODLEGŁOŚĆ.
Spadku żadnego nie ma, obie przepuszczają wszystko na konsumpcję, nie odkładały nigdy na tzw "start" w dorosłość dla mnie.

No a jak miały odkładać, z czego jeśli utrzymywały cię 30 lat?
Żeby być obiektywnym należałoby wysłuchać i drugiej strony.
Niemniej jednak uważam, że nie powiedzenie im o co ci chodzi, dlaczego się odcięłaś to jest niedojrzałe.
Szczera prawda może i by je zabolała, może nie zrozumiałyby twoich racji, nie uważałyby ich za słuszne  ale rozwiałaby niepewność w jakiej teraz żyją.
Bo teraz mają różne domysły, być może działające destrukcyjnie na ich psychikę.
Zlituj się nad nimi i powiedz im o co ci chodzi.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

29

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt
Kleoma napisał/a:

.
Zlituj się nad nimi i powiedz im o co ci chodzi.

Może mas rację, może powinnam więcej sił poświęcić na tłumaczenie im co robiły źle i dla czego nie chcę z nimi utrzymywać zażyłych kontaktów. Problem jest w tym, że te osoby nie dopuszcają do siebie żadnych logicznych argumentów. "Rozmowa" polega na ich wydzieraniu się na mnie, udawanych zawałach serca, szantażowaniu, że one takie dobre a ja śmiem mieć własne zdanie, po czym wszystko jest zbierane do kupy i podsumowane jako moje fanaberie i moje trucie biednej mamy i babci. Próbowałam nie raz delikatnie i grzecznie tłumaczyć, że mam już ponad 30 lat i że nie chcę się we wszystkim słuchać babci i mamy, niestety to nie działa. Mama z babcią były dobre i miłe tylko kiedy moje zdanie zgadało się z ich. Dla tego powiedziałam tylko ogólnikowo co mi się nie podobało i nie roztrząsałam tego, bo to po prostu do nich nie dociera. A mi skończyła się cierpliwość i chęć życia na kolanach przed mamą i babcią. Na spadek nie liczę, sama wykupiłam mieszkanie w którym mieszka mama, nie spodziewam się, że kiedykolwiek je otrzymam.

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt
ludzia napisał/a:

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Nie jestem matką ani babcią w tym konflikcie, jestem tą córką. Po 36 latach bardzo zażyłych, codziennych kontaktów postanowiłam zerwać te relacje, ponieważ uważam, że mnie niszczyły. Kontakt zapowiedziałam minimalny, od święta. Mama wraz babcią nie rozumieją sytuacji, dla nich kontrolowanie i narzucanie swojego zdania (co nazywają doradzaniem) jest synonimem dbania i  jest normą funkcjonowania w rodzinie. Dla mnie nie. Wg nich zaciągnęłam dług, gdyż już jako dorosła korzystałam z ich pomocy finansowej i chociażby dla tego winna im jestem wdzięczność i zażyłość. Dla nich normalne relacje matka-córka to takie, w których żyją one obie- zawsze razem, zawsze bardzo blisko. Powielenia tego schematu oczekiwały ode mnie. Nie widzą w sobie wad, uważają się za wzór wszystkiego, oczekują wdzięczności i przywiązania. Każdy argument, że robią mi krzywdę potrafią zbić tak, że postronny słuchacz przyznałby im za rację. Dla tego zależy mi na opinii ludzi z zewnątrz, żeby dostrzec co robię źle.

Między zażyłością a zerwaniem kontaktów jest bardzo szerokie pole. Nigdy radykalne kroki nie są dobrym rozwiązaniem.
Można nie słuchać "dobrych" rad, można ograniczyć wizyty, można ochłodzić stosunki.
Ale pamiętaj, życie jest przewrotne i możesz jeszcze ich pomocy potrzebować.
A jak nie chciałaś takich bliskich kontaktów, to trzeba było to zrobić wcześniej, a nie korzystać z ich pomocy.....

31 Ostatnio edytowany przez Ajko (2020-04-02 22:53:47)

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt

Z tego co napisałaś nie zrywasz z nimi kontaktów. Napisałaś, że od święta się będziecie widywać. Wychodzi na to, że czujesz gotowość na usamodzielnienie się i przeszkadzają  ci w tym jakieś wyrzuty sumienia, że nie spełnisz oczekiwań matki i babki. Dziewczyno jest dobrze, relacje z rodziną nie mają polegać na ciągłym wiszeniu na sobie, ciągłym toksycznym poczuciu winy, ciągłym specjalnie utrzymywanym wstydzie. Usamodzielniaj się, matka i babka trochę pogadają bo jak napisałaś taką naturę mają i się przyzwyczają do nowego. Każdy sam układa sobie jak jego życie będzie wyglądać czym się będzie kierować to nie dotyczy tylko ciebie, ale też twojej matki i babki. Dziewczyno dobrego wiatru w żagle i zadbaj o siebie i swoje życie, a być może dzięki tobie i twoje rodzinne kobiety nauczą się coś dobrego dla siebie.

32

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt
zwyczajny gość napisał/a:

Między zażyłością a zerwaniem kontaktów jest bardzo szerokie pole. Nigdy radykalne kroki nie są dobrym rozwiązaniem.
Można nie słuchać "dobrych" rad, można ograniczyć wizyty, można ochłodzić stosunki.
Ale pamiętaj, życie jest przewrotne i możesz jeszcze ich pomocy potrzebować.
A jak nie chciałaś takich bliskich kontaktów, to trzeba było to zrobić wcześniej, a nie korzystać z ich pomocy.....

Dzięki za odpowiedź. Niestety ciężko jest wypośrodkować relacje z osobami toksycznymi, które nie tolerują żadnego wyłamania się oraz mają jedyną słuszną wizję relacji jako całkowite posłuszeństwo. Chciałabym mieć takie umiejętności, żeby umieć się kłócić o swoje, umieć sobie radzić z zaborczymi osobami. Niestety takich umiejętności nie posiadam, próby zdrowego oddalenia się od mamy i babci nie udały się. Stąd tak drastyczne kroki. Tak, wiem, że powinnam zrobić to wcześniej i wiem, że niepotrzebnie korzystałam z pomocy. Po części z bezradności, braku sił na wyrwanie się z tego chorego układu a po części pewnie trochę z głupoty i wygody. Oczywiście próbowałam, ale każda próba usamodzieolnienia się okupiona była awanturami, płaczami i szantażami, że niszczę rodzinę. Zabrakło odwagi i sił z mojej strony.

33

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt
Ajko napisał/a:

Z tego co napisałaś nie zrywasz z nimi kontaktów. Napisałaś, że od święta się będziecie widywać. Wychodzi na to, że czujesz gotowość na usamodzielnienie się i przeszkadzają  ci w tym jakieś wyrzuty sumienia, że nie spełnisz oczekiwań matki i babki. Dziewczyno jest dobrze, relacje z rodziną nie mają polegać na ciągłym wiszeniu na sobie, ciągłym toksycznym poczuciu winy, ciągłym specjalnie utrzymywanym wstydzie. Usamodzielniaj się, matka i babka trochę pogadają bo jak napisałaś taką naturę mają i się przyzwyczają do nowego. Każdy sam układa sobie jak jego życie będzie wyglądać czym się będzie kierować to nie dotyczy tylko ciebie, ale też twojej matki i babki. Dziewczyno dobrego wiatru w żagle i zadbaj o siebie i swojego życie, a być może dzięki tobie i twoje rodzinne kobiety nauczą się coś dobrego dla siebie.

Wg mnie kontakty raz na rok, krótkie odwiedziny i od czasu do czasu rozmowa przez telefon oraz staly kontakt w przypadku, gdy coś się poważnego dzieje jest dobrą opcją na toksycznych najbliższych. Jeśłi mama i babcia będą potrzebowały pomocy - oczywiście pomogę, na miarę moich możliwości, z tym że odpada pomoc typu wyrzeczenie się własnego życia, wprowadzenie się do nich i dotrzymywanie im towarzystwa, co jest wg.  nich naturalną koleją rzeczy. Własnie w tym problem, że odwiedzanie raz na rok to wg mamy i babci wyrzeczenie się rodziny, niehumanitarne postępowanie. Bo odpłacając się im za "dobroć" (czyli trzymanie na krótkiej smyczy całe życie) powinnam odwdzięczyć się całkowitym oddaniem i podporządkowaniem...

34

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt

To już ich problem skoro tak chcą to widzieć, nie daj się złamać. Usamodzielniaj się, zobaczysz wszystko się ułoży i będzie dobrze.


Może choć trochę ci to pomoże.

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt
ludzia napisał/a:
zwyczajny gość napisał/a:

Między zażyłością a zerwaniem kontaktów jest bardzo szerokie pole. Nigdy radykalne kroki nie są dobrym rozwiązaniem.
Można nie słuchać "dobrych" rad, można ograniczyć wizyty, można ochłodzić stosunki.
Ale pamiętaj, życie jest przewrotne i możesz jeszcze ich pomocy potrzebować.
A jak nie chciałaś takich bliskich kontaktów, to trzeba było to zrobić wcześniej, a nie korzystać z ich pomocy.....

Dzięki za odpowiedź. Niestety ciężko jest wypośrodkować relacje z osobami toksycznymi, które nie tolerują żadnego wyłamania się oraz mają jedyną słuszną wizję relacji jako całkowite posłuszeństwo. Chciałabym mieć takie umiejętności, żeby umieć się kłócić o swoje, umieć sobie radzić z zaborczymi osobami. Niestety takich umiejętności nie posiadam, próby zdrowego oddalenia się od mamy i babci nie udały się. Stąd tak drastyczne kroki. Tak, wiem, że powinnam zrobić to wcześniej i wiem, że niepotrzebnie korzystałam z pomocy. Po części z bezradności, braku sił na wyrwanie się z tego chorego układu a po części pewnie trochę z głupoty i wygody. Oczywiście próbowałam, ale każda próba usamodzieolnienia się okupiona była awanturami, płaczami i szantażami, że niszczę rodzinę. Zabrakło odwagi i sił z mojej strony.

Wiesz, prawda leży gdzieś pośrodku. Ja wielokrotnie spotkałem się z przerzucaniem winy na rodziców za swoje błędne decyzje, za złe wybory życiowe, za nieudane rozwiązania.  Tak najłatwiej się rozgrzeszyć i usprawiedliwić.
Często to dziwne, gdy czyni to jedno z rodzeństwa, a pozostałe niczego nie zauważylo.
Idź na jakiś kurs asertywności...zapewniam, że Tobie dużo da.

36

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt
zwyczajny gość napisał/a:

Wiesz, prawda leży gdzieś pośrodku. Ja wielokrotnie spotkałem się z przerzucaniem winy na rodziców za swoje błędne decyzje, za złe wybory życiowe, za nieudane rozwiązania.  Tak najłatwiej się rozgrzeszyć i usprawiedliwić.
Często to dziwne, gdy czyni to jedno z rodzeństwa, a pozostałe niczego nie zauważylo.
Idź na jakiś kurs asertywności...zapewniam, że Tobie dużo da.

Kiedyś właśnie tak zrzucałam winę na mamę i babcie, że nie dają mi dorosnąć, że mnie trzymają krótko, że są nerwowe i się na mnie wyżywają. Bardzo późno wzięłam odpowiedzialność za swoje życie, niestety sad Dziś wiem, że młodość, dorastanie spartaczyły mi one ale ostatnich co najmniej 16  lat zmarnowałam na własne życzenie.

37 Ostatnio edytowany przez Winter.Kween (2020-04-03 03:00:15)

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt
zwyczajny gość napisał/a:
ludzia napisał/a:

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Nie jestem matką ani babcią w tym konflikcie, jestem tą córką. Po 36 latach bardzo zażyłych, codziennych kontaktów postanowiłam zerwać te relacje, ponieważ uważam, że mnie niszczyły. Kontakt zapowiedziałam minimalny, od święta. Mama wraz babcią nie rozumieją sytuacji, dla nich kontrolowanie i narzucanie swojego zdania (co nazywają doradzaniem) jest synonimem dbania i  jest normą funkcjonowania w rodzinie. Dla mnie nie. Wg nich zaciągnęłam dług, gdyż już jako dorosła korzystałam z ich pomocy finansowej i chociażby dla tego winna im jestem wdzięczność i zażyłość. Dla nich normalne relacje matka-córka to takie, w których żyją one obie- zawsze razem, zawsze bardzo blisko. Powielenia tego schematu oczekiwały ode mnie. Nie widzą w sobie wad, uważają się za wzór wszystkiego, oczekują wdzięczności i przywiązania. Każdy argument, że robią mi krzywdę potrafią zbić tak, że postronny słuchacz przyznałby im za rację. Dla tego zależy mi na opinii ludzi z zewnątrz, żeby dostrzec co robię źle.

Między zażyłością a zerwaniem kontaktów jest bardzo szerokie pole. Nigdy radykalne kroki nie są dobrym rozwiązaniem.
Można nie słuchać "dobrych" rad, można ograniczyć wizyty, można ochłodzić stosunki.
Ale pamiętaj, życie jest przewrotne i możesz jeszcze ich pomocy potrzebować.
A jak nie chciałaś takich bliskich kontaktów, to trzeba było to zrobić wcześniej, a nie korzystać z ich pomocy.....

Widze, ze jako czlowiek jestes tak idealny, ze oczekujesz od innych zeby byli ponad ludzko idealni rowniez.
Kobieta wychowana z rodzina, ktora jest bluszczem. Od dziecka uczona tego miala to zrobic wczesniej? Kiedy? Czlowiek ma uformowany ostatecznie mozg dopiero kolo 25 roku zycia, a niektorym CALE ZYCIE zajmuje pozbycie sie tego jak ich traktowala i uczyla rodzina.

Nigdy radykalne kroki nie sa dobrym rozwiazaniem? NIGDY? To jak Cie zona bedzie bila patelnia po glowie to nadal z nia badz tylko mieszkaj w innym pokoju.
Radykalne kroki to cos czego ludzie sie boja, ale one jak najbardziej sa czesto najlepszym rozwiazaniem. I nie powinno sie zyc na zasadzie 'bede znosic tych ludzi bo moze sie przydadza'

Zawsze mnie zaskakuje, ze ktos kto nie przeprowadzal zadnych badan, ani nic nawet nie czytal ma takie pewne zdanie.
Czym podpierasz swoje dziwne teorie?
Bo to, ze rodzice inaczej wplywaja na jedno z dzieci jest normalne. To, ze rodzice sa zrodlem wszystkich problemow (nieswiadomym) tez jest prawda.
To, ze rodzenstwo jest OK to zaden dowod na nic. Bo jest znana rzecza, ze rodzice maja inne relacje z kazdym dzieckiem.


ludzia, najwazniejsze, ze zamiast obwiniac je to teraz wiesz, ze musisz z nimi ogarniczyc kontakty do praktycznie zera i wziac ster w swoje dlonie. Powinnas sie cieszyc, bo niektorzy cale zycie nie sa do tego zdolni. Gdybys byla facetem to teraz mialabys duze problemy psychologiczne i moglabys nawet zostac morderca.
Jednak Ty jestes w momencie zycia gdzie zaczynasz widziec, ze to nie jest dla Ciebie zdrowe. Taka symbioza.

One z kolei sama sa niezdrowe i dlatego tak na Ciebie wplywaly. To nie jest ich wina, ze sa zaburzone psychicznie i maja takie chore relacje. Niestety Ty ich nie wyleczysz.
Nie bardzo tez rozumiem po coz ktos wyciaga spadek? Ja rodzicami zajmowac sie nie zamierzam na starosc. Jednak ich mieszkanie nalezy do mnie bo jestem jedynaczka. I tak czy inaczej  bedzie moje jezeli bede zyla dluzej od nich. Co nie jest pewne, bo nic nie wiadomo.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

38

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt

Radykalne rozwiązania są najlepsze!! ❤️ Kto normalny ma nerwy i siłę na walkę z takim człowiekiem, który wie wszystko lepiej od ciebie. To bardzo łatwo powiedzieć nie słuchaj dobrych rad ale kto ma w rodzinie ten wie że potem ta dobra rada powtarzana 30 lat potrafi wyprowadzić z równowagi w sekundę i nie ma szans na spokojne tłumaczenie, raczej walczysz sama ze sobą aby nikogo nie zamordować big_smile

Radykalne odcięcie jest najlepsze, pozostawia czas na przemyślenie, nabranie dystansu a to pozwala na zbudowanie czegoś od nowa. Czasem naprawianie tego co jest małymi kroczkami to orka ponad siły przecietnego Kowalskiego.

39

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt

Winter.Kween dziękuję za te słowa, myślę, że zwyczajny gość nie miał nigdy do czynienia  z regularnym praniem mózgu i nei wie co to jest. Własnie to jest poniekąd smutne, bo większość osób ma takie zdanie: jak można zerwać z rodziną, jakie to drastyczne, przecież wystarczy się nie przejmować i nie słuchać dobrych rad. Z  zewnątrz tak to wygląda, ale dla mnie wygląda to zupełnie inaczej. Długo by pisać jak.

krolowachlodu87 dziękuję za zrouzmienie. To prawda, powtarzanie tego samego komunikatu: świat jest straszny, nie poradzisz sobie, trzymaj się nas przez lata doprowadziło do tego, że mam stany lękowe i boję się wyjść z domu. Niby nic, prawda? Nie było premocy, nie było bicia, picia, a każda dobra mama się troszczy i ostrzega przed światem. I ciężko przekonać mamę, kogoś postronnego, siebie nawet, że zostałam skrzywdzona. Siniaków nie ma.

40 Ostatnio edytowany przez CatLady (2020-04-04 22:11:53)

Odp: Dorosła córka zrywająca kontakt
ludzia napisał/a:

Witam, jak byście oceniły taką sytuację: córka po 30stce nagle zrywa kontakt z matką i babcią, pomimo, że od zawsze były bardzo blisko, matka i babcia wychowywały ją, były dla niej dobre, poświęciły dużo więcej niż w innych rodzinach, córce pomagały, utrzymywały do 30stki, kiedy córka była w potrzebie, relacje były zawsze  bardzo bliskie, zawsze był codzienny, bliski kontakt.  Nie było przemocy, alkoholu, bicia. Nagle córka stwierdza, że matka i babcia złe, niedobre, odcina się i mówi, że chce się spotykać od święta. Jak to oceniacie?

Jak czytam ten opis, to myślę, że brzmi bardzo, ale to bardzo jednostronnie i sporo w nim brakuje.

Takie idealne matka i babcia, a wyrodna córka tak ot, bez powodu, zerwała sobie kontakt... Akurat... Ciekawa jestem wersji córki.

Edyta024 napisał/a:

Córka się wycofała i już zasługuje na potępienie. W końcu otworzyła oczy. Relacja była dobra tylko dla babci i mamy. A gdzie w tym wszystkim CÓRKA. Raczej nie wiecie, co dla niej jest dobre. Sama stwierdziła, że się wycofa i sama sprawdzi co jest dla niej dobre, a co nie.

Właśnie o to mi chodziło. Relacja była idealna, ale tylko ze strony matki i babci. To, że teraz obie się zastanawiają, o co córce chodzi świadczy o tym, jak mało ją znają, o tym, że bliskości w tej relacji nigdy nie było. Być moze córka wreszcie znalazła w sobie siłę, by się od tych dwóch chodzących ideałów uwolnić i teraz jest opisywana jako ta zła - to jest częsta reakcja w takich sytuacjach, gdy 'ofiara' się wreszcie uwalnia, gdy staje się asertywna.

EDIT
Ok, doczytałam, że jesteś to córką - i w sumie nie mam nic do dodania.

Moja mama miała podobną sytuację w rodzinie, jej mama, a moja babcia uważała, że taka symbioza matki i córki jest normalna, moja ciotka, siostra mamy była pod pełną kontrolą i tym samym zasługiwała na miano dobrej córki. Moja mama była wyrodną córką, bo chciała żyć po swojemu i mieć swoje sprawy.

Brawo dla Ciebie, że dałaś radę się uwolnić smile

Posty [ 40 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Dorosła córka zrywająca kontakt

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018