Hej, jestem ciekawa zdania innych.
Mam koleżankę której często coś dawałam. Kiedyś to były małe prezenty na urodziny, imieniny, święta. Wino, Kawa, kosmetyki, słodycze, świeczki, kubek, ciuch.
Zauważyłam że działa to niestety tylko w 1 stronę i ona tak wobec mnie nigdy nie postępowała.
Ponieważ nie da się nikogo do niczego zmusić uznałam że zwyczajnie nie będę już dawała jej prezentów i tyle.
Mimo że często się muszę od tego powstrzymywać bo jak widzę w sklepie coś xo wiem że by jej się spodobało, lub tego potrzebuje akurat to mam w krwi ten odruch dawania.
Ostatnio dostałam od mojego pracodawcy coś wartego ponad 100zł skierowanego dla dzieci, a że sama ich nie posiadam to oddałam koleżance.
Ale jednak mogłam to powiedzmy sprzedać i odzyskać choć część wartości.
Koleżanka podziękowała wszystko ok, ale jednak po czasie pomyślałam że symboliczna czekolada by mi się jednak należała. Tzn Ja bym na pewno chciała komuś jakimś drobiazgiem podziękować.
Co sądzicie?
Czy to ja za dużo wymagam?
Nie daj się wykorzystywać.
Hej, jestem ciekawa zdania innych.
Mam koleżankę której często coś dawałam. Kiedyś to były małe prezenty na urodziny, imieniny, święta. Wino, Kawa, kosmetyki, słodycze, świeczki, kubek, ciuch.
Zauważyłam że działa to niestety tylko w 1 stronę i ona tak wobec mnie nigdy nie postępowała.
Ponieważ nie da się nikogo do niczego zmusić uznałam że zwyczajnie nie będę już dawała jej prezentów i tyle.
Mimo że często się muszę od tego powstrzymywać bo jak widzę w sklepie coś xo wiem że by jej się spodobało, lub tego potrzebuje akurat to mam w krwi ten odruch dawania.
Ostatnio dostałam od mojego pracodawcy coś wartego ponad 100zł skierowanego dla dzieci, a że sama ich nie posiadam to oddałam koleżance.
Ale jednak mogłam to powiedzmy sprzedać i odzyskać choć część wartości.
Koleżanka podziękowała wszystko ok, ale jednak po czasie pomyślałam że symboliczna czekolada by mi się jednak należała. Tzn Ja bym na pewno chciała komuś jakimś drobiazgiem podziękować.
Co sądzicie?
Czy to ja za dużo wymagam?
Jak coś dajesz to dajesz a nie oczekujesz później wdzięczności. Dajesz, bo chcesz się poczuć lepiej. Tylko po co? Inaczej nie oczekiwałabym wdzięczności, dałabyś i już.
Po latach się tego nauczylam, bo 20lat temu też miałam podobne myślenie.
A następnym razem-dasz bon obcej osobie, skoro i tak go sama nie spozytkujesz.
A koleżanka, zakład, że ma myslenie-jak ona daje, to widać że chce dawać, to ja biorę.
Zgadzam się z wami, że dając nie powinno się oczekiwać nic w zamian. Zastanawia mnie czasami dlaczego ktoś kto dostał dużo dużo rzeczy ode mnie nigdy nie pomyśli żeby to mnie sprawić przyjemność. Niby nie oczekujemy nic w zamian ale chociażby w związku, w miłości też dbać o relację i "dawać" powinny dwie osoby, bo jak robi to tylko jedna to nie ma równowagi. Ale tak, myślę że żeby zachować równowagę to ja muszę zaprzestać dawać, bo dostawać się raczej nie doczekam.
Zgadzam się z wami, że dając nie powinno się oczekiwać nic w zamian. Zastanawia mnie czasami dlaczego ktoś kto dostał dużo dużo rzeczy ode mnie nigdy nie pomyśli żeby to mnie sprawić przyjemność. Niby nie oczekujemy nic w zamian ale chociażby w związku, w miłości też dbać o relację i "dawać" powinny dwie osoby, bo jak robi to tylko jedna to nie ma równowagi. Ale tak, myślę że żeby zachować równowagę to ja muszę zaprzestać dawać, bo dostawać się raczej nie doczekam.
Bo dawać można na różne sposoby, niekoniecznie tak, jak Tobie się to wydaje.
Niektórzy tylko biorą.
Przyzwyczaj się.
Jesli cos dajesz, to nie oczekuj nic w zamian.
Chcialabys, by inni byli idealni.., no nie ma tak.
Dodam że wszystkie inne moje koleżanki, koledzy są inni. Pomagamy sobie wzajemnie, mieszkając w dużym mieście. Ale ja pomagając im, dając im wiem że od nich też często coś dostanę. Są to małe, drobne gesty. O to mi chodzi. Że fajnie jak o mnie też ktoś pamięta.