netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Kryzys małżeński

11 odpowiedzi6 775 wyświetleńzałożony przez Smutna01, 20.05.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kryzys małżeński

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: Kryzys małżeński

Witam, od pewnego czasu mam pewien problem....nie wiem tylko czy ten problem rodzi się konkretnie we mnie. Jestem 8 miesięcy po slubie...ślub wzięliśmy z miłości...problem  w tym że od jakiegoś czasu klótnie zastępują miłość. Zacznę od początku, z moim mężem znamy się od 8lat... nigdy nie bylismy idealną parą,uwżam że "idealni" nie istnieja...po pięciu latach zaręczyliśmy sie a po roku od zaręczyn wzięliśmy slub. Początki mojego związku ze Sławkiem uważam za..nijakie.....byłam młoda..nie traktowałam go poważnie, jednak z biegiem czasu to się zmnieniło. W tamtym okresie moj mąż pracował w hurtowni spożywczej...był wtedy cudowny.....czuły,wesoły,romantyczny, nie powiedział na mnie złego słowa....po prostu ideał. zaczeęło sie to zmnieniać wraz ze zmianą pracy. Jest teraz "klawiszem"....pracuje jako strażnik więzienny...... Od momentu zmiany pracy wszystko obrcilo sie o 180 stopni...... Z początku siedzialam cicho-tak jak lubi i twierdziłam ze to kwestia czasu...musi się zaklimatyzować.....jednak pracuje TAM juz prawie 4 lata, a ja juz zdązyłam poczuć jego silną rękę na swojej skórze.....i wiele epitetow na swój temat usłyszeć....pamiętam dzień ślubu....było cudownie.....pogoda przepiękna on z usmiechem na ustach....a teraz te usta w ciągłum grymasie.....ciagle powtarzające jaka to złą żoną jestem.... fakt faktem świeta nie jestem.....mam swoje zdanie ale nie wygłaszam go.....potrafię zagrać na nerwach ale proszę powiedzcie mi ktora z nas tego nie potrafi? jetem zresztą tak jak i on zwykłm człowiekiem....mam prawo do lepszych i gorszych dni... niedługo będę strasznie zdziczała.....zapomne co to kino,restauracja...muszę dbać tylko o nasz dom ktory z biegiem czasu powstanie....pod warunkiem ze wezmę się za kopanie fundamentów gdy skonczę swoją normalną pracę trwajacą 10-11 godzin dziennie....Proszę poiedzcie, pomózcie...czy życie z "klawiszem" musi być tak cięzkie???Dlaczego???

2

Odp: Kryzys małżeński

Szczęśliwej przyszłości Ci niestety nie wróże...dom bez miłości, strach przed biciem, i chodzenie na paluszkach by go tylko nie wkurzyć. Czas może zastanowić się nad zakończeniem tego związku..uderzył, więc kwestią czasu jest, a znów dostaniesz "bo powiedziałaś to co myślisz, a on tego nie lubi".
On mówi, że jesteś złą żoną...a on jakim jest mężem???tchórzem, który wyżywa na tobie swoje frustracje, zastraszającym ciebie byś bała się jego, byś bała się odejść, byś bała się głośno mówić co myślisz...stosuje wobec ciebie nie tylko przemoc fizyczną, ale i psychiczną..to nie jest zdrowy i normalny związek. Ja bym odeszła od faceta, jeśli by ten śmiał podnieść na mnie rękę czy mnie zwyzywał, co to za związek gdzie nie ma szacunku, poczucia bezpieczeństwa, bliskości i zaufania? sama sobie odpowiedz. Przykro mi i życzę dużo siły.

3

Odp: Kryzys małżeński

Powoli zaczyna do mnie docierać to co naprawdę dzieje się miedzy nami....ale najgorsze jest to ze się kochamy. wiem ze on mnie kocha....ja kocham takze jego.....niedawno w "dobrej chwili" postanowiliśmy zacząc starania o dziecko.......mówił tak pięknie....nie zostawi mnie bo kocha mnie i pokocha to dziecko którego jeszcze nie ma.....ba, on juz je kocha....wymyśla imiona......obiecuje że bedzie dbał o mnie i nasze dziecko...ale czy dziecko coś zmieni?? czy to nie są tylko puste obietnice???.... osiem miesięcy temu obiecywał przed Bogiem miłość,wierność i uczciwość małżeńską ze łzami w oczach...........

4

Odp: Kryzys małżeński

Wlos mi sie zjerzyl, jak przeczytalam, ze planujesz dziecko z mezczyzna, ktory podniosl na Ciebie reke. A jak na dziecko tez podniesie bo bedzie mial gorszy dzien w pracy? Wydaje mi sie, ze takiej decyzji nie mozna opierac na nadziei, ze 'dziecko go odmieni' albo ze w ogole 'kiedys bedzie lepiej'. Sama piszesz, ze tak jest juz cztery lata... Wiec wychodzac za niego wiedzialas w co sie pakujesz (wybacz szczerosc). Nie ma co sie ludzic. Pora chyba zastanowic sie na sensem kontynuowania tego zwiazku. Nie macie jeszcze dziecka, Ty masz 24 lata i cale zycie przed soba - dlaczego mialabys poswiecac je komus, kto Cie nie szanuje?

5

Odp: Kryzys małżeński

Dziękuję Kendy za szczerosć,to cenię w ludziach najbardziej. Niekiedy wydaje mnie się ze ja tez go nie szanuje....za kazdym razem gdy ma zły humor zastanawiam się czy to aby nie przeze mnie....jestem osobą ugodową....ale potrafię dopiec słowami....niekiedy jest tak że wyrażę swoje zdanie po czym widząc jego złą minę przepraszam go......bo nie chcę klotni.... czasami  sobie myslę, ze to wszystko to wina jego pracy a ja mu tylko dokladam zmartwień....on potrafi niekiedy kochac i okazac to....jestem wtedy szczesliwa....

6

Odp: Kryzys małżeński

Kochana, przykro mi to mówić, ale dziecko to "zły pomysł". On jest złym mężem, ojcem będzie tragicznym, czy chcesz by twoje dziecko wyrastało w domu pełnym przemocy, by  patrzyło jak tata bije mamę? albo samo było lane przez tatusia...bo głośno płacze, albo się za głośno bawi? A co jeśli cie pobije, gdy będziesz w ciąży? Rozumiem, że on daje ci chwile szczęścia ale...Wasz związek to KOŁO PRZEMOCY...on bije, potem udaje kochanego męża, napięcie wzrasta (sprzeczki, kłótnie, czepianie się ciebie bez powodu, poniżanie, gnębienie itd), aż napięcie puszcza i ty znów dostajesz. Rozumiem, że kochasz, że pragniesz by on się zmienił...ale on się nie zmieni. Powinnaś odejść, jeśli w twoim mieście jest Ośrodek Interwencji Kryzysowej (często przy MOPS) bądź inna placówka pomagająca ludziom w trudnych sytuacjach, zgłoś się tam i poproś o pomoc psychologa lub innego specjalisty, może rozmowa ze specjalistą uzmysłowi ci w jak chorym związku jesteś. Pisz do nas, powodzenia.

7

Odp: Kryzys małżeński

Ale on nie jest zły....po prostu chciałabym wiedzieć dlaczego akurat życie z klawiszem jest tak strasznie niebezpieczne w sferze poczucia bezpieczeńtwa przy osobie którą kocha się najbardziej na świecie. Czy inne zawody rownież potrafią tak zdominować jak dotąd dobre życie i dobrych ludzi i przeistaczają ich w...agresorów???

8

Odp: Kryzys małżeński

Kochana rozumiem, że nie jest zły, ale źle postępuje... przecież on widzi do czego jest zdolny i czy coś z tym zrobił, poszukał innej pracy, choć by przyznał się, że ma problem?? niestety nie. A jeśli mu się pogorszy? chcesz ryzykować...stresująca praca nie jest usprawiedliwieniem dla bicia żony czy jej obrażania.

9

Odp: Kryzys małżeński

Smutna, nie zamazuj faktów w swoim życiu, nie tłumacz męża rodzajem pracy, jaki wykonuje, przepraszam, ale czy grabarz musi walić żonę łopatą ? a strażnik więzienny ją lać ? To tylko kwestia charakteru człowieka, on się nie zmienił przez zmianę pracy, on taki po prostu był, tylko pokazał do później. Znam mężczyznę, który był skazany za udział w bójce, a dla swojej dziewczyny, którą naprawdę kocha jest cudowny, wyrozumiały, czuły i miły (jest w trakcie odsiadywania wyroku). Człowiek jest najpierw przede wszystkim człowiekiem.

10

Odp: Kryzys małżeński

Dokladnie - praca niczego nie tlumaczy. W malzenstwie mojej znajomej, do tej pory udanym, kryzys zaczal sie w momencie kiedy jej maz zaczal prace jako ratownik pogotowia. W dni, kiedy zdarzylo mu sie jechac do czegos wyjatkowo przykrego (jak porozrywane ludzkie szczatki po wypadku samochodowym albo wizyta w zakladzie psychiatrcznym czy tez wejscie do mieszkania gdzie 4 tygodnie temu zmarl samotny satruszek) wracal do domu i caly stres wyladowywal na niej. Nigdy nie doszlo do rekoczynow, ale slowami mozna zranic jeszcze bardziej. Zmienil sie o 180 stopni. Ale przyszedl czas kiedy, z pomoca rozmow na ten temat, uswiadomil sobie, ze dom nie jest miejscem na wyladowywanie smutku czy agresji. W jego przypadku nie mozna powiedziec, ze ma prace zostawic za progiem (bo niby z kim mialby pogadac o tym, co zdarza mu sie ogladac a co go potem dreczy?) ale juz w przypadku Twojego meza tak wlasnie powinno byc. Klawiszem jest w wiezieniu. W domu ma byc mezem - kochajacym, czulym, opiekunczym.

Nie tlumacz sobie jego zachowania praca. To jemu raczej wytlumacz, ze ma prace zostawic w pracy. Nie mozesz przeciez zyc w takim blednym kole - najpierw sie na Tobie wyzyje, potem bedzie chcial to nadrobic, za jakis czas znowu zapomni i ci przylozy (reka czy slowem), itp. W zwiazku 'dobre chwile' nie moga sie 'czasem zdarzac'. Czasem zdarzac to sie moga gorsze momenty...

11

Odp: Kryzys małżeński

Witam was kobietki prosze o pomoc,wrecz błagam mam już takiego doła że ostatnio chciałam popełnic samobojstwo.Zaczne od poczatku moj kryzys zaczął sie od lipca zeszłego roku ,troche z mojej winy byłam u rodzicow na wakacjach a maz był w domu(praca).Jestem straszną zazdrośnica,była sobota ja razem z siostra poszłam do jej znajomych a maz w tym czasie był w domu.Nie wiem co we mnie wstąpiło i wieczorem zadzwoniłam z pretensjami że mogł do nas przyjechac a on na to że miał ochote pojechac na ryby.To ja swoje ze ma nas z synem gdzieś,że go nie interesujemy itp.W nedziele po raz kolejny miałam do niego pretensje on na to ze lepiej bedzie jak porozmawiamy w poniedzialek na spokojnie.Rano nap.ze przeprasza ze po nas przyjedzie a znowu swoje z kim byl gdzie byl o ktorej wrocil i wtedy nie wytrzymal i powiedzial mi ze on chce rozwodu.Spanikowalam prosiłam o wybaczenie wrociłam do domu a on swoje ze chce rozwodu ze ma dosc zazdrosci.Wiec wyprowadziłam sie od niego do rodzicow,przez dwa miesiace nie mielismy ze soba kontaktu,2wrzesnia zatelefonowal do mojej mamy i poprosil ja zeby mi powiedziala ze on chce ze mna porozmawiac.Zgodzilam sie ,przepraszal i prosil zebym wrociła zgodziłam sie bo go kocham.Wyobrazcie sobie ze przez dwa tyg.bylo dobrze a potem nie wiem czy na złosc zaczał mi robic i wychodzil w piatki i soboty na noc do kumpli.Płakałam pytałam dlaczego tak robi a on bo tak.W listopadzie nie wytrzymalam i znowu sie wyprowadzilam on nap.mi ze ma problem ale ja mu w nim nie pomoge mam mu dac czas jak sie upora to i tak bedzie walczyl o nas.Ze mnie i syna kocha ale nie chce mnie ranic.Powiedzialam ok.Przyjezdzalam do niego w weekendy,niby bylo ok,kochalismy sie rozmawialismy o naszym malzenstwie a na poczatku lutego on stwierdzil ze on ma swoj plan na zycie i ze chce byc sam ja szoku nie wiedzialam co sie dzieje.Tak po tyg.przyjechalam do niego i rozmawialismy ,kochalismy sie on po raz kolejny mowi ze nie chce mnie ranic.W marcu postanowilam wrocic do swojego domu mialam dosc mieszkania z rodzicami a on wsciekly ze mu nie powiedzialam ze wracam ze mysle o sobie i ze bedzie znikal na noce.No i tak jest nie sypia w domu nie wiem gdzie ,sa dni ze jest ok,a dni ze jest opryskliwy.placze co wieczor juz nie mam sił ,chce z nim porozmawiac ale sie boje tego co moge usłyszec.Czuje ze on mna manipuluje jak robie to co on chce to jest ok jak nie po jego mysli to potrafi byc bardzo złosliwy.Wyjechalam z siostra nad morze on nic nie wiedzial to po moim przyjezdzie oznajmil mi ze mieszka z nami do konca maja i sie wyprowadza,wiec ja schiza bo nie moge znalezc pracy i to jest jego mocna karta.Wiec jestem grzaczna dziewczynka i posłuszna.Poradzcie mi czy on sie odgrywa na dlatego ze sie wyprowadzilam czy ze sie wprowadzilam.Blagam bo juz stracilam sens zycia.
Proszę Cię abyś załóżyła sobie własny, nowy temat. Skopiuj swój post i umieść go w odpowiednim dziale. Na pewno znajdzie się wiele osób, które będą chciały z Tobą o tym porozmawiać.

Pozdrawiam

Moderatorka-apoteoza

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kryzys małżeński

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026