Witam Wszystkie:)
Zabrnełam tak daleko, postawiłam poprzeczke tak wysoko że sie zgubiłam:( Wszystko było dobrze dopoki nie straciłam ojca, potem z bagazem emocji zostawił mnie chłopak, i tak sobie żyłam wpedzjac sie w prace i nauke i nie mam sily.... Do tego wszystkiego od 3 miesiecy poszukuje pracy bezskutecznie, przez ten czas stwierdzialm ze jestem wredna, do niczego sie nie nadaje, zaczelam kombinowac polowe pieniedzy na oplaty zatrzymalam dla siebie na zycie, utracilam kontakt z ludzmi, nie mam sily w sobie, siedze w domu i swiat przestal mnie interesowac i mam pretensje do siebie bo nie mam zlej sytuacji(mam polowe mieszkania, ukonczone studia 2 kierunki, narazie zdrowa) . Przestalam w siebie wierzyc, stracilam pewnosc siebie, zrobilam sie przyslowiowa ciota .
Wiem ze to brzmi jak jakies farmazony i pewnie bedzie krytyka ale musialam cos napicac bo na placz juz nie mam sily, i nawet jesc mi sie nie chce...
Do tego oszukałam mame-miałam zrobić płaty a ich nie zrobiłam i okłamałam ja w oczy. Zaczynam robić same głupoty i pieprzyc sobie zycie...