Cathy nie odpowiedziałam Ci na to pytanie ponieważ nie wiem jak będzie wyglądało moje życie za 20 lat.
Poznałam smak bezrobocia i nie chciałabym drugi raz przechodzić przez to piekło.
W tym wieku wyjazd za granicę to może i dobry pomysł ale jak się ma konkretny plan zna bardzo dobrze język. Znając słabo język co mnie czeka za granicą głównie praca fizyczna. Mam.już swoje lata i jakoś nie widzę siebie teraz w jakiejś fabryce ,gdzieś przy garach.
Podobne tematy
847 2017-06-07 22:37:00 Ostatnio edytowany przez AloneWolf90 (2017-06-07 22:37:51)
Milka nie wiem czy Cię to pocieszy, ale ja wolałbym się umówić z Tobą (40 latką) niż jakąkolwiek dzieciatą nawet dwudziestolatką.
To jest ta jedna rzecz, której nie zdzierży moje ego. ![]()
Milka, ja wymiękam, jeszcze ciut a się w końcu zjeżę
![]()
W koło drepczesz… i tak będziesz w koło chodzić, wcześniej wydeptaną dróżką. Ty się chyba obawiasz zmian tak bardzo, że niczego nie ruszysz – przed tą 40-tką też tak miałaś ? stąd trudności w podejmowaniu decyzji ?
Ty w ogóle nie odpowiadasz na istotne pytania…
Obudowałaś się w ramkach stworzonej stabilności (jak się wydaje nie dorastającej do twoich oczekiwań) – SAMA tak zrobiłaś i ponosisz TYLKO konsekwencje tego co zrobiłaś (w tym : tego czego nie byłaś w stanie zrobić) – to nie jest zmarnowane życie tylko Twój wybór (zrealizowany własną głową i wolą) tyle że Ci w konsekwencji wychodzi, że zmarnowane…
Jeśli przykład Kathy08
do Ciebie nie przemawia to nic chyba nie przemówi ![]()
Mam.już swoje lata i jakoś nie widzę siebie teraz w jakiejś fabryce ,gdzieś przy garach.
Ooooooo to dużo wyjaśnia ![]()
Cathy a co w tym dziwnego? Mam swoje lata jakieś tam wykształcenie prace może niezbyt dobrze płatna ale jak na polskie warunki w miarę stabilna i co teraz mam ruszyć na podbój świata i zaczynać od pracy fizycznej? Juz nie to zdrowie .to jest dobre dla młodszych osób trochę się dorobić nauczyć języka i może znaleźć lepszą pracę.
Milka, wiem, że to Twój wątek, i robisz co chcesz, nie musisz odpowiadać na pytania, ale sprawiasz wrażenie osoby, która wręcz uwielbia udowadniać sobie i wszystkim innym, że nie da się nic zmienić. I chyba tylko temu na służyć ten wątek, bo ciągnie się od miesięcy, a Ty ciągle i w kółko- nie da się, jestem za stara, nie zrozumiecie, tak się ułożyło.
Zauważyłam jeden schemat- gdy ludzie piszący do Ciebie mają dosyć Twojego malkontenctwa i wątek zamiera...mija kilka tygodni po czym sama zachęcasz do kontaktu, ale jednocześnie twierdzisz, że nie szukasz tu ani znajomości (forum to ostatnie miejsce w którym chciałabyś poznać nowych ludzi...jak sama pisałaś )ani też nie oczekujesz pomocy, rad itp. Więc oczywiste- potrzebujesz co jakiś czas utwierdzić się w przekonaniu, że Twoje życie jest przegrane.
Poza tym przerażające jest gdy dorosła, dojrzała (?) kobieta nie umie wziąć odpowiedzialności ze swoje życie na siebie. Winni faceci, los, wiek, winne miasteczko w którym mieszkasz..
Milka, ewidentnie na nic Cię więcej nie stać jak tylko na negowanie każdej propozycji. Niestety nie jesteś zainteresowana znalezieniem rozwiązania dla swoich problemów, co po lekturze 23 stron tego wątku widać jak na dłoni. Nie chcesz podjąć najmniejszego wysiłku w życiu, ani też ryzyka związanego z kreowaniem własnej rzeczywistości. Oczekujesz cudu. Może wtedy... łaskawie... jak Cię ktoś lub coś popchnie... Osobiście uważam, że Tobie i cud nie pomoże. Zwyczajnie go nie zauważysz.
Mnie delikatnie pisząc "gila po pietach" jak Ty to swoje życie przeżyjesz ale momentami piszesz takie farmazony, że zwyczajnie słabo się robi. Kiedy czytam te teksty typu " Juz nie to zdrowie .to jest dobre dla młodszych osób trochę się dorobić nauczyć języka i może znaleźć lepszą pracę." pisane przez osobę, która póki co ( jak dobrze z lektury wątku pamiętam ) mieszka u kogoś katem, język zna słabo, a prace ma taką sobie... to nie wiem, czy płakać, czy śmiać się. Masz 40 lat i już fizycznie pracować nie możesz ? Schorowana już jesteś ? Jak Ty do emerytury dociągniesz dziewczyno ?
Swoja drogą młodsza już byłaś i z tego co widać też niewiele zwojowałaś, kiedy teoretycznie było Ci łatwiej. Jak wtedy tłumaczyłaś brak działania w swoim życiu ? Wciąż będziesz się okłamywała, że gdyby nie wiek, mała miejscowość, wybredni mężczyźni, to Twoje życie wyglądałoby inaczej ? Skoro tak lubisz...
Kaja słusznie zauważyłaś ze to mój wątek wiec pisze kiedy chce i co chcę. Chyba nikogo tutaj nie obrażam nie obrzucam obelgami.
Nigdzie nie pisze ze to wina facetow ze jestem sama . Raczej tego ze w młodości albo trafiłam na nieodpowiednich albo jak obok.mnie kręcił się jakiś sensowny facet to z mojej strony nie było uczucia. Zawsze wydawało mi się ze jeszcze mam czas.
Wątek tez ma być ostrzeżeniem dla młodszych kobiet które chcą rodziny aby odpowiednio szybko zaczęły działać w tym kierunku bo później może być za późno czego ja jestem przykładem.
Volver a co widziałaś moja kartę medyczna?
Po przeczytaniu tych słów zrobiło mi się naprawdę przykro. Tak mam przeciwwskazania do pracy fizycznej.czy tylko ludzie starzy są chorzy?poza tym nie mieszkam u nikogo kątem a całego swojego życia ze szczegółami nie będę tu opisywać na forum.
Gdzie pisałam o wrednych mężczyznach?
856 2017-06-08 20:48:45 Ostatnio edytowany przez Revenn (2017-06-08 20:49:03)
Milka nie wiem czy Cię to pocieszy, ale ja wolałbym się umówić z Tobą (40 latką) niż jakąkolwiek dzieciatą nawet dwudziestolatką.
To jest ta jedna rzecz, której nie zdzierży moje ego.
Dobrze prawisz kolego.
Swoją drogą czasem podobają mi się starsze babki.
Milka, ale pisałaś, że mieszkanie, w którym mieszkasz nie należy do Ciebie. Czyli można wnioskować, że mieszkasz u kogoś, być może u rodziny, ale nie u siebie we własnym mieszkaniu.
Poza tym wydawało mi się, że Twoim największym pragnieniem jest zamążpójście i macierzyństwo. Ale żeby to osiągnąć trzeba być może radykalnie zmienić swoje życie, na co chyba nie jesteś gotowa.
Volver a co widziałaś moja kartę medyczna?
Po przeczytaniu tych słów zrobiło mi się naprawdę przykro. Tak mam przeciwwskazania do pracy fizycznej.czy tylko ludzie starzy są chorzy?poza tym nie mieszkam u nikogo kątem a całego swojego życia ze szczegółami nie będę tu opisywać na forum.
Mnie Twoja karta medyczna nie jest potrzebna... nawet nie chce mi się wchodzić w dyskusje na ten temat. Coś pisałaś o wycieczkach rowerowych w tym wątku... ale chcesz to złap się teraz tego mojego braku wrażliwości i nieumiejętności współczucia jeżeli w jakiś sposób ma Ci to pomóc. Choroba, dzieci... to takie cudowne słowa "wytrychy" we wszelkich niewygodnych dyskusjach. Z tego rodzaju argumentami nie ma sensu polemizować, bo wszystko co można zyskać, to jedynie łatkę "zimnej suki"... niezależnie od tego, czyta choroba lub dzieci są poważnym "problemem", czy pełnią jedynie rolę zasłony dymnej...
Co do mieszkania to chyba dość wyraźnie pisałaś, że nie jesteś w 100 % właścicielką mieszkania w którym mieszkasz ? Czy w takim wypadku wyjazd za granicę w celu "dorobienia" i dzięki temu uporządkowania spraw mieszkaniowych nie jest dla Ciebie równie dobrą alternatywą jak dla ludzi młodych ? Mam wrażenie, że sama już się gubisz w tym co piszesz...
Mam prawo do połowy mieszkania. Mieszkam sama .
W tej chwili o niczym nie marzę bo tak jak pisałam moje czas na rodzine dzieci minął . I ja to doskonałe wiem ale nie zmienia to faktu ze nie mogę się z tym pogodzić czuje pustkę w sercu ...
I koło się zamknęło.
Ja nie muszę dorabiać do mieszkania bo połowę juz mam i na drugą część gdyby zaszla taka koniecznosc mam oszczędności. Ale w tym momencie nie jest mi potrzebne całe mieszkanie na własność. Taki układ mi odpowiada. Wybaczcie ale nie będę tu na forum pisać że szczegółami na temat moich kwestii mieszkaniowych czy też zdrowia i tego czy mogę pracować fizycznie czy nie, czy mogę wyjechać za granicę czy coś mnie trzyma w kraju.
Ja wymiękłam. ....
Kaja ciesze się ze Tobie udało się ze radzisz sobie mimo tego że nie masz rodziny dzieci.
Ja sobie kiepsko radzę .wśród znajomych udaje twardzielkę ale tak naprawdę w sercu czuje ogromną pustkę i tęsknotę. I wiem ze tej pustki nic nie zapełni .ani hobby ani praca. Mogę świetnie bawić się na spotkaniu ze znajomymi alexwracam do domu nadchodzi wieczór i pustka i tęsknota serca się odzywa, przychodzą święta i tak samo.
Pomyślał ktoś ze nie mogę wyjechać z kraju bo mam starszych rodziców którzy co prawda że mną nie mieszkają ale staram się im pomagać mają swoje lata i coraz więcej kłopotów ze zdrowiem. Nie wyobrażam sobie ze nagle wyjeżdżam gdzieś daleko i na dłużej .
Milka nie zasłaniaj się rodzicami ani swoim wiekiem. Po pierwsze będąc za granicą będziesz mogła pomóc im finansowo bardziej niż w kraju. Po drugie to co powiem będzie brutalne - Twoi rodzice w końcu umrą, a Ty wtedy będziesz jeszcze starsza i totalnie sama. Ile oni mają lat? Ze 60? Więc spokojnie będą mogli żyć jeszcze te 10-20 lat. Za 20 lat Ty będziesz miała 60. Miałaś napisać gdzie widzisz siebie w wieku lat 60 i nie napisałaś. W mojej rodzinie jest przypadek, gdzie dziadkowie po 70 jeżdża za granicę wnuczków pilnować.
Po trzecie babki po 60 jeżdżą do Włoch czy do Niemiec żeby się opiekować 90 letnimi dziadkami. Więc nie pierdziel że jesteś za stara. Może i na dzieci jesteś ale nikt nie jest za stary na to, żeby ŻYĆ. A Ty w tym momencie sama zakopujesz w grobie
866 2017-06-09 08:32:23 Ostatnio edytowany przez Kathy08 (2017-06-09 09:33:06)
Milka nie zasłaniaj się rodzicami ani swoim wiekiem. Po pierwsze będąc za granicą będziesz mogła pomóc im finansowo bardziej niż w kraju. Po drugie to co powiem będzie brutalne - Twoi rodzice w końcu umrą, a Ty wtedy będziesz jeszcze starsza i totalnie sama. Ile oni mają lat? Ze 60? Więc spokojnie będą mogli żyć jeszcze te 10-20 lat. Za 20 lat Ty będziesz miała 60. Miałaś napisać gdzie widzisz siebie w wieku lat 60 i nie napisałaś. W mojej rodzinie jest przypadek, gdzie dziadkowie po 70 jeżdża za granicę wnuczków pilnować.
Po trzecie babki po 60 jeżdżą do Włoch czy do Niemiec żeby się opiekować 90 letnimi dziadkami. Więc nie pierdziel że jesteś za stara. Może i na dzieci jesteś ale nikt nie jest za stary na to, żeby ŻYĆ. A Ty w tym momencie sama zakopujesz w grobie
Han_Na - w punkt
Właśnie takie przemyślenia miałam na myśli pytając Milkę gdzie się widzi za 20 lat. Nie chciałam Jej naprowadzać na odpowiedź, a ona zgrabnie ominęła temat.
Wyjazd za granicę proponowałam nie jako poprawę stanu finansowego, a raczej jako okazję do zmiany środowiska i poznania nowych ludzi (skoro Milka ze może wyprowadzić sie do dużego miasta w Polsce). Niestety nie pomyślałam, że fizyczna praca może Milce uwłaczać.
Reasumująć, Milka ma się dobrze ![]()
P.S. Han_Na, fajna z Ciebie dziewczyna, mam wrażenie, że masz poczucie humoru, więc Ci napiszę, żę "będąć młodą lekarką" i pracując też będziesz miała okazję zapoznać kogoś niejako spoza branży (pacjentów ma na myśli) - no, chyba , że będziesz ginekologiem, wtedy rzeczywiście szanse maleją ![]()
867 2017-06-09 12:49:04 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-06-09 14:09:52)
Ej, kobiety... Ujmę się za Milką... Sam próbowałem Milkę pocieszać. Wy radzicie/ja radziłem zrobić prostą rzecz: coś zrobić... Milka mówi, że się źle czuje z pewnymi sprawami a w innych sprawach jest stosunkowo komfortowo i nie zamierza pogarszać tego stanu. Nie chce już kobieta niepewności, ryzyka, gdyż może sobie rzeczywiście zrobić krzywdę a wtedy na forum nikt nie pomoże ot tak.
Rozumiem.
Ma stosunkowo racje, że jednak wybór facetów ograniczony a tych w okolicach 40-stki i to niepopsutych to ból. Albo taki jednak latawiec albo po przeżyciach a już znaleźć zdolnego i chętnego do ślubu to i ciężko nawet ślepej kurze o to ziarno. Milka ma znajomych, ma swoje środowisko, próbuje się znaleźć (nawet próbuje portali randkowych jednak z nie najlepszymi skutkami i pewnie nie stara się być jakaś ostra w wyborach) jednak odczuwa silne poczucie chęci bezpieczeństwa, którego nie zapewni jej podejmowanie ryzyka życiowego - nie opłaca się ono zawsze. Dzieli się problemem, jak mi się wydaje i trudno coś wymyślić, tym bardziej, że włączył się instynkt macierzyństwa i dzieci ważne się zrobiły. Rozumiem.
Kolegi dawno nie widziałem z powodu złamania nogi - mojej
. Dzisiaj się umówiliśmy na spotkanie... Przez telefon mówi mi tylko, że nie może w weekendy bo rodzinnie spędza. Ciekawość włączona więc i... adoptowali (on i ona około 35-40 lat mają). Ale adoptowali 2kę i to starszaków... 7latek i 8latka
A jest uśmiechnięty, więc już dłuższy czas razem są - już ponad rok i fajnie mają... I facet spokojnie stwierdził, że za starzy się czuli na własne, więc... Rozumiem.
Milka rozumiem Ciebie, Ty się zwykle z sytuacją godzisz albo myślisz, że godzisz ale są chwile i to coraz częstsze, że brak kogoś obok daje w kość i koleżanka nie pomoże i kolega nie pomoże a nie chodzi o potrzebę seksu czy pogłaskania pieska.
PS. A Han_na będzie tyranką co na koniec wyląduje ze starym erotomanem - dobre 19 lat starszym!
to 'będąc młodą lekarką' kojarzy mi się z 'z pamiętnika młodej lekarki' (polskie teksty głównie) ale co nawet teraz gdzieś niemiecki serial leci i też satyryczno-erotyczny ![]()
868 2017-06-09 13:34:34 Ostatnio edytowany przez Kathy08 (2017-06-09 13:41:07)
PS. A Han_na będzie tyranką co na koniec wyląduje ze starym erotomanem - dobre 19 lat starszym!
![]()
![]()
to 'będąc młodą lekarką' kojarzy mi się z 'z pamiętnika młodej lekarki' (polskie teksty głównie) ale co nawet teraz gdzieś niemiecki serial leci i też satyryczno-erotyczny
rh72 - I dobrze Ci się kojarzy ![]()
Myślę, że masz rację z tym opisem sytuacji i odczuć Milki, ale....... z jednej strony Han_Na opisała co może Milkę czekać, jeżeli nadal będzie żyła tak jak żyje. Z drugiej strony (być może) na portalach uda Jej się w końcu kogoś poznać. Nikt z nas nie jest jasnowidzem.
Jednak z własnego doświadczenia i obserwując inne przypadki wiem, że czasami trzeba zaryzykować i coś zmienić w życiu, albo raczej skierować swoje życie na inne tory. Rozumiem też bardzo dobrze, że na pewne sytuacje w życiu, na które NIKT nie ma wpływu (np.choroba, śmierć, wypadki), ale są sprawy, które możemy zmienić swoimi pewnymi określonymi zachowaniami.
Generalnie mam takie odczucie, że w przypadku Milki przydałaby się porządna swatka ![]()
869 2017-06-09 14:13:13 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-06-09 14:13:40)
Generalnie mam takie odczucie, że w przypadku Milki przydałaby się porządna swatka
Hahaha!
I to Was, kobiety, chyba najbardziej pociąga w tym temacie...
![]()
Kathy08 napisał/a:Generalnie mam takie odczucie, że w przypadku Milki przydałaby się porządna swatka
Hahaha!
I to Was, kobiety, chyba najbardziej pociąga w tym temacie...
![]()
![]()
A co złego w dobrej swatce
? "Ożenek" Gogola oglądał ktoś
?
Rh - Słońe Ci przygrzało?
Kathy
Oj i na ginekologii da rade poderwać jakiegoś przystojnego brata
Ale dzięki ![]()
Rh - Słońe Ci przygrzało?
Słońce ostatnio milczy
Nie przygrzała... Masz być podobno fajna i podobno masz mieć poczucie humoru... więc się staram sprawdzić... ![]()
Kathy, oglądałem ten 'Ożenek', ale teatr na żywca, sztuka była z Żakiem (na bogato ubrani, nic nie miarkowali stylu czy innej epoki) jednak nie w Teatrze 6 piętro ale gdzie indziej... jeśli dobrze kojarzę to w teatrze Jandy - dawne kino Polonia... No tak, handelek? ![]()
Rh chyba najbardziej mnie rozumiesz.a wynika to z tego ze czytasz ze zrozumieniem.
Han-na rodzice nie potrzebują wsparcia materialnego 60tke to mieli 10 lat temu. Praca fizyczna mi nie uwlacza ale mam pewne przeciwwskazania. Dlaczego mam wyjechać za granicę i sobie pod tym względem pogarsza?
Gdzie ja napisałam ze nie żyję. Żyje ale tak jak wcześniej pisałam często odczuwam tęsknotę pustkę w sercu z powodu braku własnej rodziny .i tej pustki nic nie jest w stanie zapełnić
Masz włączoną możliwość przesyłania wiadomości email?
Tak mam taką mozliwosc. Wczoraj dostałeś odpowiedz na e-maila.
Nie moje to słowa...
W końcu człowiek nie powinien pytać o sens swojego życia, lecz raczej przyjąć do wiadomości, że to on jest o to pytany. Każdy człowiek na świecie przepytywany jest przez życie; każdy może mu odpowiedzieć tylko, odpowiadając za własne życie; odpowiadać życiu można jedynie przez bycie odpowiedzialnym
Mila odpowiadaj Ty - odpowiadaj tutaj lub sobie jedynie - byle świadomie i szczerze
próbuj... odpowiedzialnie... po prostu... poradzisz ?
Samotni ludzie także mogą być szczęśliwi, nie ulegaj presji 'mody', że trzeba mieć rodzinę i dzieci. Możesz być matką w innym sensie - pomagać innym dzieciom, zwierzętom... Odnalazłaś swoje powołanie życiowe? co chcesz w życiu robić? czy praca cię zadowala? jakie masz pragnienia w sercu? bo one nie są przypadkowe, one mówią kim jesteśmy i co chcemy w życiu robić.
Anakonda właśnie problem w tym, że moje serce pragnie rodziny dzieci męża. A tego nie mam i zapewne miec juz nie będę.
Wszystko inne to tylko substytuty .
Gdyby to pragnienie (to nie jest jakiś chwilowy kaprys czy moda jak to napisalas) było słabsze na pewno łatwiej by mi było pogodzić się z samotnością czy brakiem dzieci.
Milka nie wiem czy Cię to pocieszy, ale ja wolałbym się umówić z Tobą (40 latką) niż jakąkolwiek dzieciatą nawet dwudziestolatką.
To jest ta jedna rzecz, której nie zdzierży moje ego.
Tez bym sie z nia umowil,choc jestem kilka lat mlodszy od niej. Ale ze mnie Antychryst, do kosciola nie chodze, bo nie moge sluchac tych bzdur wygadywanych przez Ksiezy oraz niecierpie, ze sie mieszaja do polityki. A najbardziej rozwala mnie, ze w przypadku aborcji czy invitro maja najwiecej do powiedzenia - zwlaszcza te lenie biskupi. Ludzie, ktorzy o zyciu rodzinnym nie maja zielonego pojecia w sprawach dotyczacych rodziny udaja wielkich fachowcow i maja najwiecej do powiedzenia.A na slub koscielny w pelnym wymiarze bym sie nie zgodzil wiec odpadam u niej w przedbiegach.
Milka - a czy slub ekumeniczny wchodzi w gre?
Wczoraj usłyszałam od bliskiej osoby ze co ja tam mogę wiedzieć o prawdziwym życiu skoro nie mam męża ani dzieci. Nie pierwszy raz coś takiego słyszę od różnych osób. Strasznie to boli :-(
Wczoraj usłyszałam od bliskiej osoby ze co ja tam mogę wiedzieć o prawdziwym życiu skoro nie mam męża ani dzieci. Nie pierwszy raz coś takiego słyszę od różnych osób. Strasznie to boli :-(
Milka, ale zadziałasz coś? Odpisz chłopakom przynajmniej aby spadali bo niekościelni... Chętnych masz, może szansa? Nie żartuję...
Wczoraj usłyszałam od bliskiej osoby ze co ja tam mogę wiedzieć o prawdziwym życiu skoro nie mam męża ani dzieci. Nie pierwszy raz coś takiego słyszę od różnych osób. Strasznie to boli :-(
Zawsze możesz powiedzieć, że myślałaś o małżeństwie ale jak popatrzyłaś jak jego/jej związek wygląda to Ci się odechciało
Jaka jest definicja "prawdziwego życia"? Czy życie może być fałszywe?
883 2017-06-17 13:57:51 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-06-17 14:01:10)
Hej! A człowiek może być 'fałszywy'? Może... Gdy się podaje za takiego/takie jaki/jakie nie jest...
I życie się nie 'podaje'. Człowiek je przedstawia innym lub sobie samemu...
EDIT: hihihi
I każdy kłamie, choć ciutkę... inaczej pewnie byśmy nic nie mówili albo zwariowali ewentualnie w depresję wpadli - ale to każdy ![]()
Hej! A człowiek może być 'fałszywy'? Może... Gdy się podaje za takiego/takie jaki/jakie nie jest...
I życie się nie 'podaje'. Człowiek je przedstawia innym lub sobie samemu...
Zycie nie jest ani prawdziwe, ani fałszywe, ani dobre ani złe. Po prostu jest. Idąc tym tropem, każdy kto żyje wg cudzego, a nie swojego widzimisię i robi coś pod presją społeczeństwa, rodziny itd a nie dlatego, że chce żyje fałszywie. Ergo, jeśli ktoś nie ma rodziny i dzieci to znaczy że nie żyje prawdziwie tylko fałszywie? W którym miejscu pojawia się fałsz?
Akurat te osoby którego mówią są w miarę dobrych związkach nie mają problemow z dziećmi partnerami finansowo tez nie widać żeby im się źle. wiodło.
Mowiac prawdziwe zycie maja na myśli pełne życie. Nie da się ukryć ze życie singla jest ubozsze.
Rh gdzie Ty widzisz tych kandydatów? Zadają pytania na które juz mają we wcześniejszych postach odpowiedz traktują to jako zabawę.
rh72 napisał/a:Hej! A człowiek może być 'fałszywy'? Może... Gdy się podaje za takiego/takie jaki/jakie nie jest...
I życie się nie 'podaje'. Człowiek je przedstawia innym lub sobie samemu...
Zycie nie jest ani prawdziwe, ani fałszywe, ani dobre ani złe. Po prostu jest. Idąc tym tropem, każdy kto żyje wg cudzego, a nie swojego widzimisię i robi coś pod presją społeczeństwa, rodziny itd a nie dlatego, że chce żyje fałszywie. Ergo, jeśli ktoś nie ma rodziny i dzieci to znaczy że nie żyje prawdziwie tylko fałszywie? W którym miejscu pojawia się fałsz?
Pogubiłem się, dziewczyno przy 'Idąc tym tropem...' ![]()
Przecież to nie chodzi o to ze żyje fałszywie. Żyje ale nie jest to pełnią życia. Nie realizuje się we wszystkich sferach.
888 2017-06-17 14:10:39 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-06-17 14:11:54)
Akurat te osoby którego mówią są w miarę dobrych związkach nie mają problemow z dziećmi partnerami finansowo tez nie widać żeby im się źle. wiodło.
Mowiac prawdziwe zycie maja na myśli pełne życie. Nie da się ukryć ze życie singla jest ubozsze.
Rh gdzie Ty widzisz tych kandydatów? Zadają pytania na które juz mają we wcześniejszych postach odpowiedz traktują to jako zabawę.
Milka, to faceci, bierz to co piszą, jeśli nie dodaje uśmiechu - jeden mówi, że by się spotkał - czytaj go dosłownie... Drugi, że preferuje bezdzietne - też czytaj prosto... racja, nie pisze o spotkaniu... Jeden jest - jak żartuje, to bez klasy...
Han_Na napisał/a:rh72 napisał/a:Hej! A człowiek może być 'fałszywy'? Może... Gdy się podaje za takiego/takie jaki/jakie nie jest...
I życie się nie 'podaje'. Człowiek je przedstawia innym lub sobie samemu...
Zycie nie jest ani prawdziwe, ani fałszywe, ani dobre ani złe. Po prostu jest. Idąc tym tropem, każdy kto żyje wg cudzego, a nie swojego widzimisię i robi coś pod presją społeczeństwa, rodziny itd a nie dlatego, że chce żyje fałszywie. Ergo, jeśli ktoś nie ma rodziny i dzieci to znaczy że nie żyje prawdziwie tylko fałszywie? W którym miejscu pojawia się fałsz?
Pogubiłem się, dziewczyno przy 'Idąc tym tropem...'
Obudź swojego wewnętrznego filozofa
Wiem, że jak nie jest o seksie to Ci ciężko ale się postaraj.
Przecież to nie chodzi o to ze żyje fałszywie. Żyje ale nie jest to pełnią życia. Nie realizuje się we wszystkich sferach.
Pełnia życia to też jest pojęcie względne.
Obudź swojego wewnętrznego filozofa
![]()
Wiem, że jak nie jest o seksie to Ci ciężko ale się postaraj.
Ciężko, nauczyły tylko o seksie gadać i się pospały komórki odpowiedzialne za 'romantyzm' czy 'realizm'
Ostatnio nawet Leśmiana zaniedbałem ![]()
'Pełnia życia' i 'szczęście' to definicje wewnętrzne, relatywne do własnego ego. Można nie żyć pełnią życia... Można sobie redefiniować. Obie sprawy nielekkie..
Może i pojęcie względne ale nie da się ukryć ze człowiek mający rodzinę żyje pełniejszy życiem wiecej doświadcza pełni więcej ról życiowych.
Może i pojęcie względne ale nie da się ukryć ze człowiek mający rodzinę żyje pełniejszy życiem wiecej doświadcza pełni więcej ról życiowych.
Masz bardzo ograniczone widzenie świata. Tylko współczuć. Szczerze
((
Może i pojęcie względne ale nie da się ukryć ze człowiek mający rodzinę żyje pełniejszy życiem wiecej doświadcza pełni więcej ról życiowych.
Wiesz dla mnie pełnią życia żył ten kto wszystkiego w życiu spróbował. I nie sprowadzam tego do roli matki i żony, chociaż to też się w to wlicza ale nie każda żona i matka skakała na bungee na przykład. Możesz to Milka sobie zafundować na urodziny skok na bungee i już Twoje życie będzie "pełniejsze" ![]()
Kaja a co to nie prawda że kobieta mająca rodzinę pełni wiecej ról w społeczeństwie? Doświadcza macierzyństwa, pełni rolę zony
. Jest bogatsza o te wszystkie emocje uczucia które temu towarzyszą.
No właśnie spróbował po trochu WSZYSTKIEGO. A osoba samotna nie doświadczy wszystkiego .to co najważniejsze ja ominie.
Skok na bungee jakoś mnie nie rajcuje.nie jest mi do pełni życia potrzebny.
Kaja a co to nie prawda że kobieta mająca rodzinę pełni wiecej ról w społeczeństwie? Doświadcza macierzyństwa, pełni rolę zony
. Jest bogatsza o te wszystkie emocje uczucia które temu towarzyszą.
Milka mnie się wydaje, że Ty strasznie gloryfikujesz fakt posiadania rodziny i potomstwa, to ostatnie zwłaszcza.
A tak na marginesie koleżanka z pracy matka żona ostatnio skoczyla ze spadochronem .Miała taką potrzebę to zrobila to. Rodzina nie stała na przeszkodzie.
No właśnie spróbował po trochu WSZYSTKIEGO. A osoba samotna nie doświadczy wszystkiego .to co najważniejsze ja ominie.
Skok na bungee jakoś mnie nie rajcuje.nie jest mi do pełni życia potrzebny.
Dla każdego jest ważne co innego. Dla mnie najważniesjsze jest wykształcenie i nie wyobrażam sobie tego nie zdobyć
Nie drzaźnij Han_niu
Nie drzaźnij... Jeśli względne, jak już chcesz filozofa, to 'pełnia' nie oznacza 'wszystko'
Tak, Kaju, jednak jeśli tak myślisz jak Milka to ona zbudowała swoje konstrukty szczęśliwego świata i podejrzewam, że tu nie chodzi o 'zieleńszą trawę' a Mika po prostu będzie szczęśliwa w związku. Nie inaczej. Czy współczuć? Nie wiem, trochę tak na 100%, zawsze jakieś te deficyty emocjonalne są do współczucia. Ja tam zawsze zdrowia życzę i braku biedy
Z jednej strony aby coś było a z drugiej aby nie...
A co w tym dziwnego? Większość kobiet tak zostało stworzonych ze ma silny instynkt macierzyński . Owszem są wyjątki. Ja do nich nie należę .
A tak na marginesie koleżanka z pracy matka żona ostatnio skoczyla ze spadochronem .Miała taką potrzebę to zrobila to. Rodzina nie stała na przeszkodzie.
Weź sobie kartkę i zrób listę rzeczy które Ty byś chciała zrobić jeszcze w życiu. Pomijając fakt zostania matką i żoną.
I zacznij to realizować. Bo jej rodzina na przeszkodzie nie stoi, ale Tobie na przeszkodzie stoi brak rodziny.
A co w tym dziwnego? Większość kobiet tak zostało stworzonych ze ma silny instynkt macierzyński . Owszem są wyjątki. Ja do nich nie należę .
To możesz swój instynkt macierzyński realizować na dzieciach w domu dziecka, w hospicjum dzieciecym, na oddziałach pediatrycznych w ramach wolontariatu.
Tak wiem, że to nie to samo. Ale to już jest coś.
A tak na marginesie koleżanka z pracy matka żona ostatnio skoczyla ze spadochronem .Miała taką potrzebę to zrobila to. Rodzina nie stała na przeszkodzie.
Ale dlaczego mieli stać? Teraz ludzie to przeżywają... mało wypadkowy sport
No jakby bez spadochronu... to wtedy powinni zaprotestować, no chyba, że zięć... to usprawiedliwię ![]()
milka76 napisał/a:A tak na marginesie koleżanka z pracy matka żona ostatnio skoczyla ze spadochronem .Miała taką potrzebę to zrobila to. Rodzina nie stała na przeszkodzie.
Weź sobie kartkę i zrób listę rzeczy które Ty byś chciała zrobić jeszcze w życiu. Pomijając fakt zostania matką i żoną.
I zacznij to realizować. Bo jej rodzina na przeszkodzie nie stoi, ale Tobie na przeszkodzie stoi brak rodziny.
Leczyć cały czas próbujesz... leczyć...
Tutaj tylko pomoże jeszcze facet
Realny, który najlepiej jeszcze chce i dziecko zrobi. To naprawdę trudno ją zrozumieć? No nie ma TERAZ. Panom, jak dobrze życzą, proponuję zmówienie modlitwy w intencji Milki. Ciekawe, czy który się poświęci - że ślubu kościelnego nie chcą to rozumiem ![]()
Han_na a co kobiety mające rodziny są nie wykształcone?
Moja pani doktor rodzinna właśnie urodziła 4 dziecko. Można? Można.
Koleżanka robi prawnicza karierę i ma 2 dzieci. Inna kierownicze stanowisko 3 dzieci. Tak więc można spełnić się w macierzynstwie rodzinie i być wykształconym.
908 2017-06-17 14:44:34 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-06-17 14:45:44)
milka76 napisał/a:A co w tym dziwnego? Większość kobiet tak zostało stworzonych ze ma silny instynkt macierzyński . Owszem są wyjątki. Ja do nich nie należę .
To możesz swój instynkt macierzyński realizować na dzieciach w domu dziecka, w hospicjum dzieciecym, na oddziałach pediatrycznych w ramach wolontariatu.
Tak wiem, że to nie to samo. Ale to już jest coś.
Popieram - adopcja. Nie wiem tylko, jak podejdą do tematu samotności ale chyba nie jest to straszny problem. Jeśli tak Ci to dokucza, Milko, to i przezwyciężysz opinie ludzkie
Ty masz być tą szczęśliwszą, nie ludzie.
Han_na młoda... Ma siłę i czas się spełnić.
Próbuje jednak Ona pomóc Ci, Milko - walczy o Twoje poczucie kobiety zagubionej ![]()
Han_nuś, przeczytaj, pomyśl, prawdę piszę - bez jeżenia się! ![]()
Han_na a co kobiety mające rodziny są nie wykształcone?
Moja pani doktor rodzinna właśnie urodziła 4 dziecko. Można? Można.
Koleżanka robi prawnicza karierę i ma 2 dzieci. Inna kierownicze stanowisko 3 dzieci. Tak więc można spełnić się w macierzynstwie rodzinie i być wykształconym.
Tylko chyba NAJPIERW się wykształciły a potem zaczęły rodzić dzieci.
Te z moich koleżanek które wcześnie zaczęły szkoły nie mają, nie pracują tylko bawią kolejne dzieci i tylko wrzucają zdjęcia ich koop na fb ![]()