Wyznaję prostą zasadę - lepiej żeby mnie trzech sądziło niż czterech niosło
W odparciu bezpośredniego zagrożenia zdrowia i życia mojego i mojej rodziny użyłbym najskuteczniejszego dostępnego mi narzędzia. Większość znanych mi najskuteczniejszych i najszybszych środków odparcia zagrożenia może owocować różnymi ciężkimi obrażeniami napastnika. Za to nie widzę faktycznie potrzeby atakowania napastnika kiedy już ucieka. Ja zakładam, że on ma być już niezdolny do ucieczki...
Podobne tematy
Wyznaję prostą zasadę - lepiej żeby mnie trzech sądziło niż czterech niosło
W odparciu bezpośredniego zagrożenia zdrowia i życia mojego i mojej rodziny użyłbym najskuteczniejszego dostępnego mi narzędzia. Większość znanych mi najskuteczniejszych i najszybszych środków odparcia zagrożenia może owocować różnymi ciężkimi obrażeniami napastnika. Za to nie widzę faktycznie potrzeby atakowania napastnika kiedy już ucieka. Ja zakładam, że on ma być już niezdolny do ucieczki...
Pozbawienie zdolności do ucieczki /= obrona konieczna.
Swoją drogą, to ciekawi mnie taka kwestia. Kiedyś uczono mnie jak w najszybszy sposób obezwładnić przeciwnika. Niestety były to głównie sposoby łamiące zęby, nosy, grdyki lub mogące powodować obrażenia wewnętrzne w obrębie jamy brzusznej. Przyznaję szczerze, że od tamtej pory starannie unikam możliwości przetestowania tego w praktyce ale nigdy nic nie wiadomo
Czy jeśli w sytuacji kiedy jakiś koleś na ulicy zamachnie się na mnie ręką albo niech będzie, że butelką i ja wykonam krótką, jednolitą sekwencję po której napastnik będzie leżał w kałuży krwi z połamanym nosem, zębami oraz urazem mechanicznym podbrzusza, to przekroczę granice obrony koniecznej? Czy też może lepiej najpierw przyjąć jego uderzenie? Z pięścią, to jeszcze nie problem ale nie wiem jak z butelką...
Swoją drogą, to ciekawi mnie taka kwestia. Kiedyś uczono mnie jak w najszybszy sposób obezwładnić przeciwnika. Niestety były to głównie sposoby łamiące zęby, nosy, grdyki lub mogące powodować obrażenia wewnętrzne w obrębie jamy brzusznej. Przyznaję szczerze, że od tamtej pory starannie unikam możliwości przetestowania tego w praktyce ale nigdy nic nie wiadomo
Czy jeśli w sytuacji kiedy jakiś koleś na ulicy zamachnie się na mnie ręką albo niech będzie, że butelką i ja wykonam krótką, jednolitą sekwencję po której napastnik będzie leżał w kałuży krwi z połamanym nosem, zębami oraz urazem mechanicznym podbrzusza, to przekroczę granice obrony koniecznej? Czy też może lepiej najpierw przyjąć jego uderzenie? Z pięścią, to jeszcze nie problem ale nie wiem jak z butelką...
Skoro jesteś tak bardzo tym skonfudowany to w sumie pal sześć! Niech Cię trzepnie butelką, co ci szkodzi xD Albo rzuć monetą, to będzie bardziej obiektywne i bezstronne. Dobra już nie śmieszkuję..
Jeżeli uznasz że połamanie gościa to jedyna droga aby się obronić to wal śmiało. O ile nie jesteś paranoikiem to sąd uzna tak samo jak ty. A jeżeli jesteś lub cierpisz na coś podobnego co objawia się ponadprzeciętnym poziomem lęku to i tak unikniesz więzienia. W końcu prawo jednoznacznie zabrania umieszczać osób zaburzonych w ZK.
Jeżeli uznasz że połamanie gościa to jedyna droga aby się obronić to wal śmiało.
Poniekąd tak jest. Miałem do czynienia fizycznie z podpitymi kolesiami i oni mają po prostu zaburzoną tolerancję bólu. Stąd mam nauczkę, że należy stosować jedną z dwóch metod. Pierwsza, to szybkie pozbawienie go możliwości działania - patrz mój post wyżej
Druga, to uniknięcie konfrontacji, bo ucieczka zwana również wycofaniem się na z góry zaplanowane pozycje jest jedną ze skuteczniejszych taktyk w sytuacji zagrożenia ![]()
Natomiast w domu można sobie trzymać legalnie załadowany czarnoprochowy rewolwer. Jest 6-strzałowy, tylko tu już trzeba mieć jasną świadomość, że ta broń zabija bardzo skutecznie. Tradycyjne, ołowiane kulki na bliski dystans oddają dużą porcję energii więc nawet pojedynczy postrzał, to duża szansa zgonu w wyniku wstrząsu.
71 2015-12-06 14:43:36 Ostatnio edytowany przez Sygnalizator (2015-12-06 14:45:55)
Sygnalizator napisał/a:Jeżeli uznasz że połamanie gościa to jedyna droga aby się obronić to wal śmiało.
Poniekąd tak jest. Miałem do czynienia fizycznie z podpitymi kolesiami i oni mają po prostu zaburzoną tolerancję bólu. Stąd mam nauczkę, że należy stosować jedną z dwóch metod. Pierwsza, to szybkie pozbawienie go możliwości działania - patrz mój post wyżej
Druga, to uniknięcie konfrontacji, bo ucieczka zwana również wycofaniem się na z góry zaplanowane pozycje jest jedną ze skuteczniejszych taktyk w sytuacji zagrożenia
Natomiast w domu można sobie trzymać legalnie załadowany czarnoprochowy rewolwer. Jest 6-strzałowy, tylko tu już trzeba mieć jasną świadomość, że ta broń zabija bardzo skutecznie. Tradycyjne, ołowiane kulki na bliski dystans oddają dużą porcję energii więc nawet pojedynczy postrzał, to duża szansa zgonu w wyniku wstrząsu.
Z jednej strony zaburzona toleracja bólu, z drugiej słabsza koordynacja ruchów co ułatwia zwykłe podcięcie. Zastanawiam się nad zakupem takiej broni na wypadek, nazwijmy to "zdarzeń o konsekwencjach globalnych" zanim ta nowa dyrektywa ue wejdzie w życie ale słyszałem że ta broń jest strasznie upierdliwa w obsłudze.
Po zwykłym podcięciu można wstać
Co do upierdliwości broni czarnoprochowej to zgoda ale dlatego pisałem - załadowany. Do tego bowiem sprowadza się jej upierdliwość. Jest ładowana odprzodkowo, ma osobno pocisk w formie ołowianych kulek, ładunek z prochem, przybitkę. Upierdliwość, to naładowanie takiego np. 6-strzałowego rewolweru ale już naładowany jest w 100 % tożsamy z każdym współczesnym rewolwerem i równie śmiercionośny, a może nawet bardziej. Przynajmniej od popularnych małych rewolwerów lub tych na "słabe" naboje. W porażeniu przeciwnika liczy się moc obalająca, a tą czarnoprochowiec powinien mieć bardzo przyzwoitą. Gdyby zaś ktoś swoje poczucie zagrożenia definiował na większych dystansach, to można kupić również legalnie broń długą, której używali w czasach wojny secesyjnej strzelcy wyborowi. W sam raz do unieszkodliwienia nocnego rabusia, gdzieś na przedpolu domu
Niestety będzie to już raczej przekroczenie granic obrony koniecznej w Polsce. A szkoda, bo dobrze byłoby aby prawo pozwalało strzelać do każdego, kto np. w nocy przelezie przez ogrodzenie czyjejś posiadłości.