Obrona konieczna - granice - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Obrona konieczna - granice

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1

Temat: Obrona konieczna - granice

Niedawno miało miejsce takie wydarzenie, że prokurator wojskowy nocą postrzelił z posiadanej broni prywatnej dwóch młodzieńców, którzy wtargnęli na teren jego posesji i ponoć próbowali również wtargnąć przez balkon i okno do jego mieszkania, w którym przebywał ze swoją małżonką i dzieckiem.
Ciekawi mnie zdanie szczególnie kobiet w tej materii. Gdyby przydarzyła wam się taka sytuacja czego oczekiwałybyście od swojego mężczyzny (lub innej osoby bliskiej - proszę docenić mą elastyczność wink ) lub do czego same byście się posunęły?
Dla ułatwienia mogę sam się określić. Wiem jak niejednoznaczne są przepisy w tej materii, że osoba broniąca siebie i swojej rodziny przed zagrożeniem na 100 % przechodzi potem prawną ścieżkę zdrowia. Niemniej nie widzę w swoim przypadku innego rozwiązania jak w sposób najszybszy, przy użyciu dowolnie drastycznych i dostępnych środków wyeliminować źródła zagrożenia dla moich dzieci i żony. Nad konsekwencjami będę się zastanawiał później, kiedy ich bezpieczeństwo będzie już pewne. Biorę pod uwagę również odsiadkę ale jeśli to ma być cena za to, że nic się nie stało moim dzieciom, że nikt nie zgwałcił mi żony, to jest to akceptowalna cena. Tak jak akceptowalne dla mnie jest pozbawienie zdrowia, a nawet życia osób zagrażających mojej rodzinie.

To już jest koniec, Piękna przyjaciółko To już jest koniec Moja jedyna przyjaciółko, koniec
Koniec naszych rachub niespełnionych Koniec tego, co trwa nieporuszone Nie umkniesz, ani nie zdziwisz się, to koniec Już nigdy nie spojrzę w oczy twoje...ponownie
Podszedł do drzwi Zajrzał do środka "Ojcze?" "Tak synu?" "Chcę cię zabić" "Mamo...chcę cię...przelecieć"
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Obrona konieczna - granice

Nie jestem kobietą, ale dorzucę coś od siebie smile

Wprawdzie jedyną osobą póki co, którą mógłbym bronić przed utratą życia, jestem ja sam, ale tutaj chyba różnic pod wzgledem prawnym nie ma. Za to każdy chyba nie ma wątpliwośći, co by zrobił, gdyby zmuszony był do takiej koniecznośći. W chwili zagrożenia ,ostatnie co człowiek myśli, to konsekwencje, liczy się zażegnanie niebezpieczeństwa dla bliskich. Wiadomo, że potem śledztwo jest nieuniknione, bo inne motywy trzeba wykluczyć. Może Excop coś ciekawego dołoży smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

3

Odp: Obrona konieczna - granice

Przy ochronie zdrowia oraz życia mojego/moich najbliższych nie ma czegoś takiego, jak taryfa ulgowa. Źródło zagrożenia powinno zostać zneutralizowane, a najlepiej wyeliminowane, żeby chwasty społeczne nie zagrażały innym.

We all make choices. But in the end, our choices make us.

4

Odp: Obrona konieczna - granice

Chcialabym by maz zrobil tyle ile sie trzeba. Nie wiecej, nie mniej.
Sama z kolei od razu potrafie przesadzic.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

5

Odp: Obrona konieczna - granice
bagienni_k napisał/a:

[...] Może Excop coś ciekawego dołoży smile

Obrona konieczna, to podjęcie działań zmierzających do odparcia zamachu na życie własne lub innych osób albo mienia własnego lub tychże osób, przy wykorzystaniu środków adekwatnych do zagrożenia.
Tylko tyle i aż tyle.
Dlatego granicę obrony koniecznej określa "przekroczenie znamion obrony koniecznej" lub w podobnym znaczeniu, znamion "działania w stanie wyższej konieczności", czyli poświęcenia mniejszego dobra dla obrony większego - bla, bla, bla itd.
Tu mamy przykład użycia broni palnej.
Szczegółów nie znamy. Pozwolenia na posiadanie broni palnej nie badaliśmy.
Po co gościowi była ona potrzebna? To jest podstawowe pytanie.
Resztę będzie wyjaśniać policja i prokuratora. Jeśli to gliniarz był, to tylko prokuratura. Z innego powiatu lub województwa. A przyjemne to dla delikwenta, z pewnością nie jest. Tłumaczyć, że nie jest się wielbłądem. Takie procedury obowiązują jednak.
Jak bym postąpił ja sam?
Podobnie zapewne, jak przywiedziony strzelec. smile

facet po przejściach

6

Odp: Obrona konieczna - granice

Jestem zdania, że w obronie życia swojego, swoich najbliższych mam prawo skorzystać z wszelkich dostępnych mi środków. Jeżeli pod ręką mam broń, biorę broń. Jeżeli mam siekierę, to też biorę siekierę i nie zastanawiam się czy delikwentowi urżnę rękę, nogę czy głowę. Tyle w kwestii obrony życia.

Ale... Zawsze w przypadku wojskowych mam gdzieś z tyłu głowy że wersja nam podawana niekoniecznie była tą prawdziwą. Na ile obrona konieczna była naprawdę konieczna, a na ile same wydarzenia zostały ułożone tak, aby uzasadniały użycie broni? W końcu mamy słowa prokuratora wojskowego, ewentualnie jego żony, przeciwko słowu dwóch chłystków.

Chcesz pogadać? Pisz na priv: GG 11654635

7

Odp: Obrona konieczna - granice
szakisz napisał/a:

Jestem zdania, że w obronie życia swojego, swoich najbliższych mam prawo skorzystać z wszelkich dostępnych mi środków. Jeżeli pod ręką mam broń, biorę broń. Jeżeli mam siekierę, to też biorę siekierę i nie zastanawiam się czy delikwentowi urżnę rękę, nogę czy głowę. Tyle w kwestii obrony życia.

Ale... Zawsze w przypadku wojskowych mam gdzieś z tyłu głowy że wersja nam podawana niekoniecznie była tą prawdziwą. Na ile obrona konieczna była naprawdę konieczna, a na ile same wydarzenia zostały ułożone tak, aby uzasadniały użycie broni? W końcu mamy słowa prokuratora wojskowego, ewentualnie jego żony, przeciwko słowu dwóch chłystków.

W takich przypadkach żałuję, że w Polsce prawo nie jest takie jak w Teksasie np.

8

Odp: Obrona konieczna - granice

Skoro był to prokurator wojskowy, to jest chyba spora szansa, że posiadał zezwolenie. Zresztą nawet to samo stanowisko w cywilu, jest akurat takim, gdzie posiadanie broni palnej jest wskazane, przynajmniej jeśli specjalizuje się w sprawach grubszego kalibru...

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

9

Odp: Obrona konieczna - granice

W sumie całkiem niedawno rozmawiałam z mężem na podobny temat, z odpowiedzi wynikało, że zdaje sobie sprawę, że czasem trzeba działać szybko, wtedy nie ma czasu na kalkulację, niemniej są sytuacje, gdy rozsądek podpowiada, aby się wycofać, nawet jeśli niespecjalnie jest to bohaterskie. Dyskusja dotyczyła braku reakcji mężczyzny na nieprzyjemne, a wręcz wulgarne zaczepki ze strony podpitych i wyraźnie szukających guza typków, skierowane w stronę towarzyszącej mu partnerki.
Jasne, że moja próżność podpowiada, że wolałabym, aby mojego komfortu/honoru mąż bronił po trupach, ale faktem jest, że w pewnych okolicznościach stawianie się jest zwykłą głupotą. I niby można zrobić to dla zasady, by nie wyjść na tchórza i mięczaka, ryzykując przy tym solidnym laniem, a przy okazji ściągając zagrożenie na kobietę, ale można zaciskając pięści w kieszeni i zachowując stoicki spokój po prostu usiłować się oddalić.

Biorąc jednak pod uwagę opisane w pierwszym poście zdarzenie oraz pytanie Snake o oczekiwania, odpowiadam, że przede wszystkim liczyłabym na zdecydowane, aczkolwiek podparte rozsądkiem, działanie.
Tam ewidentnie można było poczuć zagrożenie, bo jeśli ktoś usiłuje wedrzeć się do mieszkania, to raczej nie ma pokojowych zamiarów. W takiej chwili bierze się to, co ma się pod ręką, by chronić siebie i bliskich. Właściciel domu miał broń, to jej użył. Ważne, że nie zabił, ale daleka jestem od oskarżania, że posunął się za daleko. 

Swoją drogą moja mama, starsza już kobieta, przez jakiś czas w swoim dużym domu mieszkała sama. Dom po trzech stronach ma sąsiadów, z tyłu znajduje się obsadzona drzewami skarpa. Samotne spędzanie w nim nocy pomimo obecności w sąsiedztwie innych ludzi niewątpliwie nie należało do przyjemności, tym bardziej, że ogrodzenie łatwe było do sforsowania, a alarmu brak. Jakiś rok temu coś mamę przestraszyło, wydawało jej się, że słyszy kroki - być może rzeczywiście ktoś przespacerował się po działce, a być może uległa podszytemu strachem złudzeniu. W każdym razie podobno solidnie się przestraszyła, ale zdobyła na odwagę i z duszą na ramieniu zeszła do piwnicy, przytargała na górę siekierę i położyła ją pod kołdrę po drugiej stronie łóżka big_smile. Jestem niemal przekonana, że gdyby zaszła taka konieczność, nie zawahałaby się jej użyć.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

10

Odp: Obrona konieczna - granice
Olinka napisał/a:

W sumie całkiem niedawno rozmawiałam z mężem na podobny temat, z odpowiedzi wynikało, że zdaje sobie sprawę, że czasem trzeba działać szybko, wtedy nie ma czasu na kalkulację, niemniej są sytuacje, gdy rozsądek podpowiada, aby się wycofać, nawet jeśli niespecjalnie jest to bohaterskie. Dyskusja dotyczyła braku reakcji mężczyzny na nieprzyjemne, a wręcz wulgarne zaczepki ze strony podpitych i wyraźnie szukających guza typków, skierowane w stronę towarzyszącej mu partnerki.
Jasne, że moja próżność podpowiada, że wolałabym, aby mojego komfortu/honoru mąż bronił po trupach, ale faktem jest, że w pewnych okolicznościach stawianie się jest zwykłą głupotą. I niby można zrobić to dla zasady, by nie wyjść na tchórza i mięczaka, ryzykując przy tym solidnym laniem, a przy okazji ściągając zagrożenie na kobietę, ale można zaciskając pięści w kieszeni i zachowując stoicki spokój po prostu usiłować się oddalić.

To przychodzi samo, jeśli nie z wiekiem, to z dziećmi wink Przestaje się kozaczyć, bo kozaczyć można ryzykując własną skórę ale nie rodziny. W młodości zdarzały mi się głupie reakcje, częściowo czysto instynktowne, gdzie już po paru sekundach przychodziła refleksja "ale się władowałem!" tongue O dziwo nie zaliczyłem nigdy żadnego łomotu, no raz jak miałem z 16 lat, to mnie pijanego ochroniarz wyrzucił z disco ale niewiele pamiętam wink Paradoksalnie instynktownie ostra, agresywna reakcja ze dwa razy uratowała mi skórę w konfrontacji z przeważającymi siłami. Druga strona zapewne zwyczajnie zgłupiała i straciła rezon, bo przecież zwykły gostek nie startuje w ten sposób sam do trzech. W międzyczasie mi się odmieniło o tyle, że parę lat trenowałem jedną z dalekowschodnich sztuk walki i najważniejsze czego się nauczyłem, to że zazwyczaj najrozsądniejszym rozwiązaniem jest uniknąć konfrontacji. Tyle wylanego potu żeby się nauczyć, że dopóki można nie należy walczyć, jeśli możesz przejść wcześniej na drugą stronę ulicy, to przejdź. Jeśli możesz uciec, to uciekaj. Ze 20 lat temu miałem za to okazję paść ofiarą profesjonalnego napadu w biały dzień, w centrum miasta. Pozdrawiam serdecznie tych trzech młodzieńców, teraz zapewne panów w średnim wieku jak ja, choć znając trochę to środowisko możliwe, że jednak nie stąpamy już po tym samym świecie wink Młodzieńcy ci profesjonalnie zawinęli mnie z ruchliwego chodnika w bramę podwórka w celach rabunkowych. Ja zaskoczony ale zachowałem na tyle zimnej krwi, że nie wołałem o pomoc zapewne właściwie odczytując co jeden z nich trzyma w wypchanej kieszeni. Z drugiej strony nie dałem się przepchnąć dalej w głąb podwórka cały czas pozostając na widoku przechodniów. Ot, spotkali się koledzy i rozmawiają tongue Niestety będąc wtedy młodym absolwentem studiów nie śmierdziałem groszem i młodzieńcy byli wyraźnie zdegustowani, że faktycznie posiadam tylko 10 zł, bo bilon ich nie interesował. Dziś straciłbym więcej, bo choćby smartfon ale wtedy to było s-f. Raz na imprezie jeden gość chciał bić moja przyszłą żonę, a towarzysko akurat nie wypadało go bić. Zastawiłem więc po prostu swoją osobą przyszłą małżonkę i pokonałem go siłą spokoju. Ostatnio miałem podobną przygodę ale to tajemnica ha, ha. Natomiast z pół roku temu rodzina postanowiła obejrzeć ulubiony zespół, który miał mieć występ w czasie imprezy studenckiej. 22-ga godzina, hordy pijanych studentów, to jeszcze nic ale wcześniej grały jakieś hip-hopy więc sporą część widowni stanowil element, który raczej nigdy nie miał i nie będzie miał styczności ze studiami. No ta godzina oczekiwania napięła mi nerwy jak postronki. Ja, żona, dzieci i cały czas lustracja pod kątem wyłapania potencjalnych zagrożeń, dróg ewakuacji, gdzie są patrole ochrony, na kogo mógłbym liczyć, że przyjdzie z pomocą. Hip-hop się skończył i element sobie poszedł.
No, a moje chłopaki dziś pierwszy raz w życiu strzelali z ostrej broni. Młody z 0.22 ale starszemu dałem postrzelać na bogato. Rzecz jasna największa frajda, to shotgun lol

To już jest koniec, Piękna przyjaciółko To już jest koniec Moja jedyna przyjaciółko, koniec
Koniec naszych rachub niespełnionych Koniec tego, co trwa nieporuszone Nie umkniesz, ani nie zdziwisz się, to koniec Już nigdy nie spojrzę w oczy twoje...ponownie
Podszedł do drzwi Zajrzał do środka "Ojcze?" "Tak synu?" "Chcę cię zabić" "Mamo...chcę cię...przelecieć"

11 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-11-09 19:45:55)

Odp: Obrona konieczna - granice

Jezu Snake skąd Ty masz taki arsenał? Jakaś rusznikarnia w piwinicy czy co ? smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

12

Odp: Obrona konieczna - granice

Nie no, przecież teraz jak chcesz postrzelać, to jedziesz na strzelnicę, płacisz i strzelasz. Niektóre strzelnice, to mają taki arsenał, że ho, ho. Napełnia otuchą, że naprawdę sporo "dzieciaków" się widzi na tych strzelnicach. Ja starszego chciałem zainteresować strzelaniem sportowym, a sam z kolegami ustaliłem, że nie ma co hamletyzować tylko trzeba robić pozwolenie na broń sportową. Nie są to wielkie pieniądze i bez problemu można potem utrzymać to pozwolenie. Natomiast takie pozwolenie pozwala nabyć 99% oferowanej w sklepach broni krótkiej i długiej pozbawionej możliwości prowadzenia ognia samopowtarzalnego. Frajda ze zwykłego strzelania na strzelnicy jest niesamowita, a można jeszcze się bawić w szkolenia dynamiczno - taktyczne.

To już jest koniec, Piękna przyjaciółko To już jest koniec Moja jedyna przyjaciółko, koniec
Koniec naszych rachub niespełnionych Koniec tego, co trwa nieporuszone Nie umkniesz, ani nie zdziwisz się, to koniec Już nigdy nie spojrzę w oczy twoje...ponownie
Podszedł do drzwi Zajrzał do środka "Ojcze?" "Tak synu?" "Chcę cię zabić" "Mamo...chcę cię...przelecieć"

13

Odp: Obrona konieczna - granice
Snake napisał/a:

W międzyczasie mi się odmieniło o tyle, że parę lat trenowałem jedną z dalekowschodnich sztuk walki i najważniejsze czego się nauczyłem, to że zazwyczaj najrozsądniejszym rozwiązaniem jest uniknąć konfrontacji. Tyle wylanego potu żeby się nauczyć, że dopóki można nie należy walczyć, jeśli możesz przejść wcześniej na drugą stronę ulicy, to przejdź. Jeśli możesz uciec, to uciekaj

Mąż przez ładnych kilka lat trenował karate, nie jest zatem wykluczone, że geneza jego podejścia do tematu ma swoje źródło w tamtym czasie. Muszę zapytać. W każdym razie dalekowschodnia filozofia bardzo do mnie przemawia, a gdyby wszyscy ludzie się do niej stosowali, to taki temat, jak ten, prawdopodobnie w ogóle nie miałby prawa bytu. No chyba, że są jakieś odłamy, które zamiast nauki, by dążyć do harmonii i wewnętrznego spokoju nawołują, by szukać guza, ale ja w takowe nigdy się nie zagłębiałam, więc może o tym nie wiem.

Snake napisał/a:

Raz na imprezie jeden gość chciał bić moja przyszłą żonę, a towarzysko akurat nie wypadało go bić. Zastawiłem więc po prostu swoją osobą przyszłą małżonkę i pokonałem go siłą spokoju.

Odbiło mu czy przyszła małżonka bardzo się o to prosiła? Bo tak szczerze, to chyba nie byłam świadkiem sytuacji, by facet z pięściami startował do kobiety.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

14 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-11-10 15:17:45)

Odp: Obrona konieczna - granice

Hmm, też ciężko mi sobie wyobrazić faceta startująćego z pięścaimi do kobiety...

Snake Spodziewałem się, że chodzi o strzelnicę, ale nie przypuszczałem, że mają tam taki arsenał..Chociaż broni maszynowej chyba nie mają. Swoją drogą nie wymaga się w tym przypadku dodatkowych przepisów? Swoją drogą, jeśli tylko byłoby to możliwe(ciężko chyba o dobór amunicji), ciekawie byłoby postrzelać sobie z broni z czasów II wojny światowej

W sprawie obrony koniecznej: również miałem przyjemność trenować amatorsko kiedyś sztuki walki. Pamiętam jednak, że już od pierwszych zajęć wpajano nam,że walka jest środkiem ostatecznym. Mówili nam: " Jeśli tylko możecie, unikajcie walki, zawsze próbójcie rozwiązać sytuację pokojowo". Nie raz się przekonałem, że wystarczy spokojnie pogadać albo nawet odpuścić, niz wdawać się w zbędne dyskusje. Zupełnie inna sytuacja ma miejsce w domu, gdzie czujemy sie pewniej i jeśli mamy możliwość odparcia ataku w obronie własnej lub swoich bliskich, nie powinniśmy się zastanawiać.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

15 Ostatnio edytowany przez Snake (2019-11-10 14:14:31)

Odp: Obrona konieczna - granice

Co was tak dziwi? Wódka wszystko zrobi z człowiekiem tongue Zresztą tamten, ponieważ nie mógł dostać się do mojej narzeczonej, bo to uniemożliwiałem mu ja, a na dodatek zrobiłem to pokojowo ośmieszając go przed towarzystwem, to zaraz później rozładował się dając z liścia swojej narzeczonej. Tak przy swoich rodzicach i innych ludziach.

Natomiast co do strzelnic, to na wielu da się postrzelać z naprawdę ciekawych broni. Na przykład z ckm-u tongue Na prawie każdej dysponującej długą strzelnicą można strzelać z broni maszynowej i taką broń można sobie też kupić mając zwykłe pozwolenie na broń. Tyle, że ta broń musi być pozbawiona cech samopowtarzalności czyli po ludzku prowadzenia ognia seriami. Popularnego kałacha tak spreparowanego, to chyba za jakieś 2-2,5 tysiąca można kupić. Sam teraz strzelałem z Beryla czyli polskiej konstrukcji na bazie AK-47 w kalibrze 5,56 mm. Strzelanie bronią z czasów II wś, to też żaden problem. Popularne są "pepesze", bo te setkami tysięcy zalegały magazyny wojskowe i dalej można je kupić od wojska. Są dostępne w strzelnicach klasyczne Mosiny i Mausery na nabój karabinowy. Mój starszy wziął kiedyś do rąk takiego Mosina, pierwszy raz w życiu i najzupełniej prawidłowo go przeładował. Pytam się - a skąd ty wiesz jak przeładować taki karabin? Oj tato, tato, a Battlefield? Potem spojrzał na resztę wystawionej broni i mówi - ooo, UZI! Ja wyraziłem swoje powątpiewanie ale pan instruktor potwierdził, że tak, jest to UZI tongue 
Przyznaję, że mnie zafascynowały strzelby gładkolufowe czyli popularne shotguny. Ma rację pan Cejrowski, że jest to najlepsza broń do samoobrony swojej posesji. Najczęściej wystarcza, że złoczyńca słyszy sam, charakterystyczny dźwięk jaki wydaje ta broń przy przeładowaniu. Właśnie taki ma być, głośny na tyle żeby było słychać, że właściciel ma broń i właśnie ją załadował. Podoba mi się też dlatego, że jest śrutowa więc z bliskiej odległości rzuci każdego na ziemię i pozbawi chęci czynienia zła, a jest duża szansa, że nie zabije. Ponadto są naboje gumowe i hukowe, które też robią robotę, bo jak w środku nocy walnie 120 dB, to słychać na kilometr.

To już jest koniec, Piękna przyjaciółko To już jest koniec Moja jedyna przyjaciółko, koniec
Koniec naszych rachub niespełnionych Koniec tego, co trwa nieporuszone Nie umkniesz, ani nie zdziwisz się, to koniec Już nigdy nie spojrzę w oczy twoje...ponownie
Podszedł do drzwi Zajrzał do środka "Ojcze?" "Tak synu?" "Chcę cię zabić" "Mamo...chcę cię...przelecieć"

16

Odp: Obrona konieczna - granice

Granica obrony koniecznej? Środki adekwatne? Że ich jest trzech, mają pięści, to ja też używam rąk jedynie? Samo to, że mają przewagę 3:1 uprawnia mnie do trzykrotnego pomnożenia moich sił. A skąd ja mam wiedzieć, co trzymają w kieszeniach?

17

Odp: Obrona konieczna - granice

Chyba nie ma wymogu użycia środków adekwatnych. Nie musisz się zastanawiać czy nóż jest właściwy wobec pięści, a pistolet wobec noża. Masz prawo być w stresie. Tyle, że napaść musi być realna i nie można strzelać kiedy bandzior już ucieka...

To już jest koniec, Piękna przyjaciółko To już jest koniec Moja jedyna przyjaciółko, koniec
Koniec naszych rachub niespełnionych Koniec tego, co trwa nieporuszone Nie umkniesz, ani nie zdziwisz się, to koniec Już nigdy nie spojrzę w oczy twoje...ponownie
Podszedł do drzwi Zajrzał do środka "Ojcze?" "Tak synu?" "Chcę cię zabić" "Mamo...chcę cię...przelecieć"

18

Odp: Obrona konieczna - granice
Snake napisał/a:

Chyba nie ma wymogu użycia środków adekwatnych. Nie musisz się zastanawiać czy nóż jest właściwy wobec pięści, a pistolet wobec noża. Masz prawo być w stresie. Tyle, że napaść musi być realna i nie można strzelać kiedy bandzior już ucieka...

Wszystko dobrze, Snake, lecz nie Ty byłbyś wszak od stwierdzania oceny pobudek własnego postępowania, jako podjęcia działań w obronie koniecznej.
Zwłaszcza po stwierdzeniu, "... że napaść musi być realna, a do uciekającego bandziora strzelać nie wolno."
To właśnie jest to, ta"cienka czerwona linia". Między obroną konieczną, a okolicznościami świadczącymi o przekroczeniu jej znamion.

facet po przejściach

19

Odp: Obrona konieczna - granice
Excop napisał/a:

Wszystko dobrze, Snake, lecz nie Ty byłbyś wszak od stwierdzania oceny pobudek własnego postępowania, jako podjęcia działań w obronie koniecznej.

Zdaję sobie z tego sprawę ale w tej materii jestem wyznawcą zasady "lepiej żeby cię trzech sądziło niż czterech niosło" tongue W stresie jaki dotyka osoba zagrożona nie musi ona zastanawiać się czy zastosowane przez nią środki są adekwatne ale nie znaczy to, że nie będą one potem podlegały ocenie przez prokuraturę i sąd w razie konieczności. I tu z tego co czytałem orzecznictwo jest różne ale ogólnie nie ma jakiejś specjalnej presji na karanie ofiar za przekroczenie granic obrony koniecznej. Raczej w kierunku umorzenia albo nadzwyczajnego złagodzenia. Niemniej nie jest to przyjemne.

Excop napisał/a:

Zwłaszcza po stwierdzeniu, "... że napaść musi być realna, a do uciekającego bandziora strzelać nie wolno."
To właśnie jest to, ta"cienka czerwona linia". Między obroną konieczną, a okolicznościami świadczącymi o przekroczeniu jej znamion.

Dokładnie tak. Wywaliłem hukowy i ostrzegłem, że następny będzie ostry. Jeśli złoczyńca nadal kontynuuje przeskakiwanie przez mój płot i zmierza w kierunku domu, to strzelam z ostrej. Ale jeśli przestraszy się i zawróci żeby uciec z posesji, to już nie strzelamy mu w plecy. A jeśli zawrócił tylko po to żeby znaleźć osłonę, bo może się wystrzelam z amunicji? Dla mnie granicą jest wtargnięcie w cztery ściany mieszkania lub domu kiedy są tam moje dzieci i żona. Tu przystąpiłbym do radykalnego pozbawienia takiej osoby jakiejkolwiek możliwości zagrożenia najbardziej skutecznym narzędziem będącym pod ręką i w najbardziej bezpieczny sposób dla mnie. Czyli najlepiej czymś ostrym/ciężkim od tyłu. Oczywiście po uprzedniej weryfikacji, że żona i dzieci przebywają w innym miejscu wink

To już jest koniec, Piękna przyjaciółko To już jest koniec Moja jedyna przyjaciółko, koniec
Koniec naszych rachub niespełnionych Koniec tego, co trwa nieporuszone Nie umkniesz, ani nie zdziwisz się, to koniec Już nigdy nie spojrzę w oczy twoje...ponownie
Podszedł do drzwi Zajrzał do środka "Ojcze?" "Tak synu?" "Chcę cię zabić" "Mamo...chcę cię...przelecieć"

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Obrona konieczna - granice

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018