Mogłabym całą książkę o tym napisać, łącznie z barwnymi przykładami. Mieszkam za granicą, więc mam naprawdę ładne porównanie.
Przede wszystkim ignorancja. Zero zainteresowania światem, najlepiej nigdy ze swojej wsi nie wyjeżdżać, bo po co. Przecież u nas jest najlepiej (chociaż nie mam pojęcia jak jest gdzie indziej, ale słyszałem, że do bani).
No właśnie. To nachalne "promowanie Polski", Polska jest najlepsza. Mamy najlepsze jedzenie, najpiękniejsze kobiety, jesteśmy najmądrzejsi, mamy najlepszą wódkę, w ogóle dziwne, że nie jesteśmy imperium światowym. I ta strasznie irytująca maniera, która doprowadza mnie wprost do szału: kiedy taki Polak spotka obcokrajowca myśli, że jest "zabawny" jak zacznie do niego mówić po polsku i się cieszy, że tamten nic nie rozumie, po czym mu jeszcze wmawia, że on musi, koniecznie musi nauczyć się polskiego. Jakie to zachęcające...
Brak tolerancji. Znowu: Polska jest najlepsza, a więc wszystko inne jest be. Inne kultury, inne religie, wszystko. Zachód to straszne zepsucie, brak moralności, a wschód to zacofanie. Więc oczywiście Polska jako centrum Europy jest właśnie tym złotym środkiem. I nie dociera, że dla całej Europy my także jesteśmy wschodem...
Chamstwo i buractwo. Naprawdę, Polacy często nie potrafią się zachować. Bardzo wysokie mniemanie o sobie, królowie i królewny normalnie, a o dobrym wychowaniu nigdy nie słyszeli.
Totalny brak zrozumienia dla odmienności. Niby łączy się z tolerancją, ale mam tu na myśli bycie indywidualną jednostką w społeczeństwie. Jeśli odstajesz choć trochę od normy, to jesteś frajer.
Narzekanie. To jakaś narodowa wada genetyczna. Mieszkam sobie spokojnie za granicą, wracam na kilka dni do Polski, a już w samym autobusie z lotniska na dworzec widzę pijanego dziada wszczynającego dyskusję ze wszystkimi, babę oburzoną, że ktoś jej nie ustąpił miejsca i kierowcę wrzeszczącego na każdą wsiadającą osobę, że ma się odsunąć od drzwi, bo fotokomórka jest i czy on nie umie czytać, że stoi w drzwiach jak debil. A poza tym zapytaj się kogoś co u niego, to usłyszysz, że to lub tamto boli, dzieci są nieznośne, praca beznadziejna, pieniędzy nie starcza na nic i w ogóle świat się na mnie uwziął.
Wieczne leczenie kompleksów. Oj tak, Polacy muszą być zawsze lepsi od sąsiadów, mieć lepszy samochód, ładniejszy dom, a dzieci muszą mówić w 5 językach, być mistrzami przynajmniej w jednej dziedzinie sportowej i studiować minimum 2 kierunki. Mam wrażenie, że tak naprawdę Polacy mają bardzo niską samoocenę i za wszelką cenę chcą ją podwyższyć.
Czego nie lubię w Polsce:
Polskiego prawa. Np. tego, że policja czatuje na pieszych przechodzących na czerwonym świetle, kiedy i tak nic nie jedzie i wlepia im mandaty, a gdy dzieje się coś poważnego, to uciekają na drugi koniec miasta. Tego, że nie można sobie usiąść latem w parku i wypić piwa. Tzn. ok, znająć polską mentalność, to pewnie mielibyśmy wtedy tłumy pijanych ludzi na mieście, ale z tym deptaniem trawy to jest przegięcie. To po cholerę ta trawa jest posadzona w tym parku jak nawet na nią wejść nie można?
Środków publicznego transportu i dróg. Chyba nie muszę komentować.
Polityki. Chyba nie widziałam w żadnym innym kraju takiej bandy debili, która dobrała się do władzy. Ciągłe kłótnie, podkopywanie dołków, sączenie jadu. A gdzie tu miejsce dla Polski i Polaków?