netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

rodzina męża

125 odpowiedzi16 130 wyświetleńzałożony przez mamaGutka, 16.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 126 z 126 ]

66

Odp: rodzina męża
mamaGutka napisał/a:
marena7 napisał/a:
mamaGutka napisał/a:

Proszę sobie darować komentarze, co robi dorosła, mądra i odpowiedzialna kobieta, bo w moich oczach właśnie tak się zachowałam: dorośle i odpowiedzialnie. Po tym, co robili przez te 8 lat uważam, że to była najrozsądniejsza decyzja, jaką mogłam wtedy podjąć.

Jeśli tak, to skąd się biorą żale i rozterki? Zerwałaś kontakty (dorośle i odpowiedzialnie), po 8 latach braku kontaktów utwierdziłaś się w słuszności tej decyzji, więc o co chodzi? Zrobilaś to dla siebie, czy raczej chciałaś dowalić teściowej? Bo jeśli dla siebie, to ta decyzja winna Ci przynieść spokój, ale jeśli w tym drugim celu to rozumiem emocje. Zerwanie stosunków, brak kontaktu z wnukami powinno wredną teściową pognębić i zmusić do przeprosin na klęczkach, a tu nic. No, można się wkurzyć.

A może chodzi o męża, który nie zerwał stosunków ze swoją rodziną, a wg Ciebie powinien? To może być przykre, gdy się jest osamotnionym w opozycji. Wprawdzie piszesz, że absolutnie nie zabraniasz mężowi kontaktów z rodziną, ale myślę, że miałaś/masz takie oczekiwania, że on to zrobi raz i na zawsze i w ten sposób okaże Ci lojalność.

A może dalsza rodzina męża się od was odwróciła, bo nie utrzymujecie z nimi kontaktów? Nie znają waszego adresu, że różne zaproszenia przekazują przez teściową? Obrazili się na Was w końcu?
O ile dobrze pamiętam, to pisałaś, że mąż ma w d.... kontakty z rodziną i tak czy tak nie wzielibyście udziału w rodzinnej uroczystości. Mąż ma to w d., a Ty zerwałaś kontakty, bo kiedyś, 8 lat temu na rodzinnej uroczystości czułaś się głupio, bo nikt na Ciebie nie patrzył i nie rozmawiał.
Tu trzeba się zdecydować, czy się chce kontaku z ciociami i wujkami, czy się nie chce. Nawet jeśli to prawda, że teściowa przyprawiła Ci gębę w rodzinie, to Ty/Wy nie zrobiliście NIC, żeby tę "gębę" można było zakwestionować.

Masz pretensje, że teściowa nie informuje Twojego męża o rodzinnych wydarzeniach, ale czy On pyta o nie? Czy jest zainteresowany? Mam wrażenie, że nie za bardzo.

Piszesz, że teściowa Was odseparowała od rodziny. Uważam to za niedorzeczne. To były Twoje decyzje.

Tak, tak. Wszystko racja. To ja sobie umyśliłam wiele lat temu, że zabiorę syna matce, ukradnę ciociom i wujkom i jeszcze nie dam naszego adresu. Zmienię numery telefonów, przefarbuję nam wszystkim włosy, mężowi każę nosić wąsy, załatwię program ochrony świadków i jeszcze się obrażę, że mąż chce jeździć do matki. I jeszcze każę wszystkim się na nas obrazić, bo nie jestem w centrum uwagi, poprzecinam kable z telefonów i popsuję stacje komórkowe (tak na wszelki wypadek - gdyby jednak numery do nas jakimś cudem znaleźli), zasiądę na tronie własnej dumy, której nie potrafię schować sobie do kieszeni i będę oczekiwać na zgnębioną, drącą szaty teściową, która już prawie uschnięta z tęsknoty i rozpaczy dowlecze się na klęczkach do moich stóp. Zapomniałaś jeszcze o jednym - zbuntuję dzieci, żeby myślały o rodzinie męża, jak o gniazdowisku żmij i - broń Boże - nie chciały nawet spojrzeć w tamtym kierunku. Naprawdę, przejrzałaś mnie smile

Niepotrzebne te złośliwości.
Byłaś identyczna dla teściowej? Bo jeśli tak, to zaczynam ją rozumieć..

67 Ostatnio edytowany przez mamaGutka (2015-01-17 21:18:13)

Odp: rodzina męża
Cynicznahipo napisał/a:
marena7 napisał/a:
mamaGutka napisał/a:

Proszę sobie darować komentarze, co robi dorosła, mądra i odpowiedzialna kobieta, bo w moich oczach właśnie tak się zachowałam: dorośle i odpowiedzialnie. Po tym, co robili przez te 8 lat uważam, że to była najrozsądniejsza decyzja, jaką mogłam wtedy podjąć.

Jeśli tak, to skąd się biorą żale i rozterki? Zerwałaś kontakty (dorośle i odpowiedzialnie), po 8 latach braku kontaktów utwierdziłaś się w słuszności tej decyzji, więc o co chodzi? Zrobilaś to dla siebie, czy raczej chciałaś dowalić teściowej? Bo jeśli dla siebie, to ta decyzja winna Ci przynieść spokój, ale jeśli w tym drugim celu to rozumiem emocje. Zerwanie stosunków, brak kontaktu z wnukami powinno wredną teściową pognębić i zmusić do przeprosin na klęczkach, a tu nic. No, można się wkurzyć.

A może chodzi o męża, który nie zerwał stosunków ze swoją rodziną, a wg Ciebie powinien? To może być przykre, gdy się jest osamotnionym w opozycji. Wprawdzie piszesz, że absolutnie nie zabraniasz mężowi kontaktów z rodziną, ale myślę, że miałaś/masz takie oczekiwania, że on to zrobi raz i na zawsze i w ten sposób okaże Ci lojalność.

A może dalsza rodzina męża się od was odwróciła, bo nie utrzymujecie z nimi kontaktów? Nie znają waszego adresu, że różne zaproszenia przekazują przez teściową? Obrazili się na Was w końcu?
O ile dobrze pamiętam, to pisałaś, że mąż ma w d.... kontakty z rodziną i tak czy tak nie wzielibyście udziału w rodzinnej uroczystości. Mąż ma to w d., a Ty zerwałaś kontakty, bo kiedyś, 8 lat temu na rodzinnej uroczystości czułaś się głupio, bo nikt na Ciebie nie patrzył i nie rozmawiał.
Tu trzeba się zdecydować, czy się chce kontaku z ciociami i wujkami, czy się nie chce. Nawet jeśli to prawda, że teściowa przyprawiła Ci gębę w rodzinie, to Ty/Wy nie zrobiliście NIC, żeby tę "gębę" można było zakwestionować.

Masz pretensje, że teściowa nie informuje Twojego męża o rodzinnych wydarzeniach, ale czy On pyta o nie? Czy jest zainteresowany? Mam wrażenie, że nie za bardzo.

Piszesz, że teściowa Was odseparowała od rodziny. Uważam to za niedorzeczne. To były Twoje decyzje.

Posłuchaj mareny, Autorko.
My naprawdę nie piszemy tego po to, by Tobie dokuczyć.

68

Odp: rodzina męża
Cynicznahipo napisał/a:
mamaGutka napisał/a:
marena7 napisał/a:

Jeśli tak, to skąd się biorą żale i rozterki? Zerwałaś kontakty (dorośle i odpowiedzialnie), po 8 latach braku kontaktów utwierdziłaś się w słuszności tej decyzji, więc o co chodzi? Zrobilaś to dla siebie, czy raczej chciałaś dowalić teściowej? Bo jeśli dla siebie, to ta decyzja winna Ci przynieść spokój, ale jeśli w tym drugim celu to rozumiem emocje. Zerwanie stosunków, brak kontaktu z wnukami powinno wredną teściową pognębić i zmusić do przeprosin na klęczkach, a tu nic. No, można się wkurzyć.

A może chodzi o męża, który nie zerwał stosunków ze swoją rodziną, a wg Ciebie powinien? To może być przykre, gdy się jest osamotnionym w opozycji. Wprawdzie piszesz, że absolutnie nie zabraniasz mężowi kontaktów z rodziną, ale myślę, że miałaś/masz takie oczekiwania, że on to zrobi raz i na zawsze i w ten sposób okaże Ci lojalność.

A może dalsza rodzina męża się od was odwróciła, bo nie utrzymujecie z nimi kontaktów? Nie znają waszego adresu, że różne zaproszenia przekazują przez teściową? Obrazili się na Was w końcu?
O ile dobrze pamiętam, to pisałaś, że mąż ma w d.... kontakty z rodziną i tak czy tak nie wzielibyście udziału w rodzinnej uroczystości. Mąż ma to w d., a Ty zerwałaś kontakty, bo kiedyś, 8 lat temu na rodzinnej uroczystości czułaś się głupio, bo nikt na Ciebie nie patrzył i nie rozmawiał.
Tu trzeba się zdecydować, czy się chce kontaku z ciociami i wujkami, czy się nie chce. Nawet jeśli to prawda, że teściowa przyprawiła Ci gębę w rodzinie, to Ty/Wy nie zrobiliście NIC, żeby tę "gębę" można było zakwestionować.

Masz pretensje, że teściowa nie informuje Twojego męża o rodzinnych wydarzeniach, ale czy On pyta o nie? Czy jest zainteresowany? Mam wrażenie, że nie za bardzo.

Piszesz, że teściowa Was odseparowała od rodziny. Uważam to za niedorzeczne. To były Twoje decyzje.

Tak, tak. Wszystko racja. To ja sobie umyśliłam wiele lat temu, że zabiorę syna matce, ukradnę ciociom i wujkom i jeszcze nie dam naszego adresu. Zmienię numery telefonów, przefarbuję nam wszystkim włosy, mężowi każę nosić wąsy, załatwię program ochrony świadków i jeszcze się obrażę, że mąż chce jeździć do matki. I jeszcze każę wszystkim się na nas obrazić, bo nie jestem w centrum uwagi, poprzecinam kable z telefonów i popsuję stacje komórkowe (tak na wszelki wypadek - gdyby jednak numery do nas jakimś cudem znaleźli), zasiądę na tronie własnej dumy, której nie potrafię schować sobie do kieszeni i będę oczekiwać na zgnębioną, drącą szaty teściową, która już prawie uschnięta z tęsknoty i rozpaczy dowlecze się na klęczkach do moich stóp. Zapomniałaś jeszcze o jednym - zbuntuję dzieci, żeby myślały o rodzinie męża, jak o gniazdowisku żmij i - broń Boże - nie chciały nawet spojrzeć w tamtym kierunku. Naprawdę, przejrzałaś mnie smile

Niepotrzebne te złośliwości.
Byłaś identyczna dla teściowej? Bo jeśli tak, to zaczynam ją rozumieć..

Nie, nie byłam taka dla teściowej. Starałam się przez lata, siedziałam jak mysz pod miotłą, ale nic to nie dało. Wnioski, jak widzisz wyciągnęłam.

69 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-01-17 20:00:23)

Odp: rodzina męża
mamaGutka napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
marena7 napisał/a:

Jeśli tak, to skąd się biorą żale i rozterki? Zerwałaś kontakty (dorośle i odpowiedzialnie), po 8 latach braku kontaktów utwierdziłaś się w słuszności tej decyzji, więc o co chodzi? Zrobilaś to dla siebie, czy raczej chciałaś dowalić teściowej? Bo jeśli dla siebie, to ta decyzja winna Ci przynieść spokój, ale jeśli w tym drugim celu to rozumiem emocje. Zerwanie stosunków, brak kontaktu z wnukami powinno wredną teściową pognębić i zmusić do przeprosin na klęczkach, a tu nic. No, można się wkurzyć.

A może chodzi o męża, który nie zerwał stosunków ze swoją rodziną, a wg Ciebie powinien? To może być przykre, gdy się jest osamotnionym w opozycji. Wprawdzie piszesz, że absolutnie nie zabraniasz mężowi kontaktów z rodziną, ale myślę, że miałaś/masz takie oczekiwania, że on to zrobi raz i na zawsze i w ten sposób okaże Ci lojalność.

A może dalsza rodzina męża się od was odwróciła, bo nie utrzymujecie z nimi kontaktów? Nie znają waszego adresu, że różne zaproszenia przekazują przez teściową? Obrazili się na Was w końcu?
O ile dobrze pamiętam, to pisałaś, że mąż ma w d.... kontakty z rodziną i tak czy tak nie wzielibyście udziału w rodzinnej uroczystości. Mąż ma to w d., a Ty zerwałaś kontakty, bo kiedyś, 8 lat temu na rodzinnej uroczystości czułaś się głupio, bo nikt na Ciebie nie patrzył i nie rozmawiał.
Tu trzeba się zdecydować, czy się chce kontaku z ciociami i wujkami, czy się nie chce. Nawet jeśli to prawda, że teściowa przyprawiła Ci gębę w rodzinie, to Ty/Wy nie zrobiliście NIC, żeby tę "gębę" można było zakwestionować.

Masz pretensje, że teściowa nie informuje Twojego męża o rodzinnych wydarzeniach, ale czy On pyta o nie? Czy jest zainteresowany? Mam wrażenie, że nie za bardzo.

Piszesz, że teściowa Was odseparowała od rodziny. Uważam to za niedorzeczne. To były Twoje decyzje.

Posłuchaj mareny, Autorko.
My naprawdę nie piszemy tego po to, by Tobie dokuczyć.

Wiecie co, mam gdzieś, czy chcecie mi dokuczyć, czy nie. Nie obrażam się, bo wiecie o mnie tyle, co nic. Jeszcze mniej o moich teściach, mężu, zwierzętach domowych, czy pogodzie jaką mam za oknem. Według jednej z teorii, które ktoś tu napisał, nasze działania mówią tylko za nas, więc i to, co piszemy mówi tylko o nas i tyczy się to wszystkich, którzy się tu wypowiadają. Poświęciłam czas, żeby założyć tu ten wątek, sądziłam, że poczytam coś mądrego, jakieś spojrzenie z innej strony i nawet co nieco się trafiło wink. Niestety, nie wszyscy potrafią wyrazić się w taki sposób, żeby kogoś nie urazić.

A takie wróżenie z fusów, czy jak to sama określiłaś - z kryształowej kuli, że pewnie nie daliśmy rodzinie adresu i wszyscy się obrazili, bo mieliśmy ich w dupie, to coś na kształt wpisów, że Ty coś przeżyłaś, albo tego nie przeżyłaś, bo jakbyś przeżyła, to byś nie pisała tego czy tamtego. Nie pamiętam, kto tak do Ciebie pisał w tym wątku, nie chce mi się sprawdzać. Takie same bzdury.

Czyli uważasz, że to, co piszemy jest głupie - fajnie.
Jednak jest to spojrzenie z innej strony - czy tego chcesz, czy nie.
Po co założyłaś ten wątek, żeby dostać same pochlebne komentarze, jak to dobrze robisz, że jesteś zawzięta i zasłaniasz się ''nie chceniem'' teściowej?
Masz pretensje o to, że Ci ludzie piszą, co myślą. To może zabierz swoje zabawki i idź do innej piaskownicy, skoro, cytuję, ''masz gdzieś'' to, co piszemy?

70 Ostatnio edytowany przez mamaGutka (2015-01-17 21:17:47)

Odp: rodzina męża
zulka66 napisał/a:

Mamo Gutka,ja zostawiłabym sprawy po staremu,tym bardziej,że dzieci są szczęśliwe i mąż nie zmusza Cię do bywania u nich,a on niech ich czasem odwiedzi-widocznie tego potrzebuje.
Ja utrzymywałam kontakty z teściami,ze względu na dzieci,bo to jedyni dziadkowie,no i mąż nie był tak wspaniałomyślny jak Twój.
Nie będę wchodzić w szczegóły powiem tylko że to'' zaciskanie zębów i udawanie,że mnie nie obchodzi jak mnie traktują''przypłaciłam zdrowiem-nerwica-.Dziś,nie utrzymuję z nimi kontaktu,a dzieci i mąż jak mają ochotę to idą-nie mam nic przeciwko temu.
A nie myśl sobie,że oni nagle się zmienią-ja czekałam 15 lat i nawet muszę powiedzieć,że teściowa to się jeszcze gorsza zrobiła,może to wiek? nie wiem.
Czasami faktycznie jest smutno,ze tak normalnie po ludzku nie da się spotkać,ale coś za coś,ja w każdym razie nie żałuję.

Pozdrawiam.

Dziękuję. Właśnie - czasem jest smutno, że nie udało się, żeby było przynajmniej poprawnie. Wczoraj było mi smutno, nie chciałam wylewać tego na męża, dlatego napisałam tutaj. Z czym się spotkałam - widzisz. Jakoś nikt z komentujących nie doczytał, że u teściów jest m.in. problem alkoholizmu, pisałam o tym wcześniej, ale jak łatwo się ocenia, prawda? Łatwo się zakłada, że mam problem z tymi jego wizytami u teściów, że wypięłam się na wszystkich, odcięłam i inne głupoty. Tak, jak do brania się za łby potrzeba 2 stron, tak i do pogodzenia. Świat nie jest czarno-biały.

71

Odp: rodzina męża
mamaGutka napisał/a:
zulka66 napisał/a:

Mamo Gutka,ja zostawiłabym sprawy po staremu,tym bardziej,że dzieci są szczęśliwe i mąż nie zmusza Cię do bywania u nich,a on niech ich czasem odwiedzi-widocznie tego potrzebuje.
Ja utrzymywałam kontakty z teściami,ze względu na dzieci,bo to jedyni dziadkowie,no i mąż nie był tak wspaniałomyślny jak Twój.
Nie będę wchodzić w szczegóły powiem tylko że to'' zaciskanie zębów i udawanie,że mnie nie obchodzi jak mnie traktują''przypłaciłam zdrowiem-nerwica-.Dziś,nie utrzymuję z nimi kontaktu,a dzieci i mąż jak mają ochotę to idą-nie mam nic przeciwko temu.
A nie myśl sobie,że oni nagle się zmienią-ja czekałam 15 lat i nawet muszę powiedzieć,że teściowa to się jeszcze gorsza zrobiła,może to wiek? nie wiem.
Czasami faktycznie jest smutno,ze tak normalnie po ludzku nie da się spotkać,ale coś za coś,ja w każdym razie nie żałuję.

Pozdrawiam.

Dziękuję. Właśnie - czasem jest smutno, że udało się, żeby było przynajmniej poprawnie. Wczoraj było mi smutno, nie chciałam wylewać tego na męża, dlatego napisałam tutaj. Z czym się spotkałam - widzisz. Jakoś nikt z komentujących nie doczytał, że u teściów jest m.in. problem alkoholizmu, pisałam o tym wcześniej, ale jak łatwo się ocenia, prawda? Łatwo się zakłada, że mam problem z tymi jego wizytami u teściów, że wypięłam się na wszystkich, odcięłam i inne głupoty. Tak, jak do brania się za łby potrzeba 2 stron, tak i do pogodzenia. Świat nie jest czarno-biały.

A nie pytało Cię parę osób o szczegóły? Nie chciałaś opisać.
Więc teraz nie miej pretensji, że nikt się nie domyślił. My tu z fusów nie wróżymy.

72 Ostatnio edytowany przez mamaGutka (2015-01-17 21:16:44)

Odp: rodzina męża
Cynicznahipo napisał/a:
mamaGutka napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Posłuchaj mareny, Autorko.
My naprawdę nie piszemy tego po to, by Tobie dokuczyć.

Wiecie co, mam gdzieś, czy chcecie mi dokuczyć, czy nie. Nie obrażam się, bo wiecie o mnie tyle, co nic. Jeszcze mniej o moich teściach, mężu, zwierzętach domowych, czy pogodzie jaką mam za oknem. Według jednej z teorii, które ktoś tu napisał, nasze działania mówią tylko za nas, więc i to, co piszemy mówi tylko o nas i tyczy się to wszystkich, którzy się tu wypowiadają. Poświęciłam czas, żeby założyć tu ten wątek, sądziłam, że poczytam coś mądrego, jakieś spojrzenie z innej strony i nawet co nieco się trafiło wink. Niestety, nie wszyscy potrafią wyrazić się w taki sposób, żeby kogoś nie urazić.

A takie wróżenie z fusów, czy jak to sama określiłaś - z kryształowej kuli, że pewnie nie daliśmy rodzinie adresu i wszyscy się obrazili, bo mieliśmy ich w dupie, to coś na kształt wpisów, że Ty coś przeżyłaś, albo tego nie przeżyłaś, bo jakbyś przeżyła, to byś nie pisała tego czy tamtego. Nie pamiętam, kto tak do Ciebie pisał w tym wątku, nie chce mi się sprawdzać. Takie same bzdury.

Czyli uważasz, że to, co piszemy jest głupie - fajnie.
Jednak jest to spojrzenie z innej strony - czy tego chcesz, czy nie.
Po co założyłaś ten wątek, żeby dostać same pochlebne komentarze, jak to dobrze robisz, że jesteś zawzięta i zasłaniasz się ''nie chceniem'' teściowej?
Masz pretensje o to, że Ci ludzie piszą, co myślą. To może zabierz swoje zabawki i idź do innego piaskownicy, skoro, cytuję, ''masz gdzieś'' to, co piszemy?

73

Odp: rodzina męża
Cynicznahipo napisał/a:
mamaGutka napisał/a:
zulka66 napisał/a:

Mamo Gutka,ja zostawiłabym sprawy po staremu,tym bardziej,że dzieci są szczęśliwe i mąż nie zmusza Cię do bywania u nich,a on niech ich czasem odwiedzi-widocznie tego potrzebuje.
Ja utrzymywałam kontakty z teściami,ze względu na dzieci,bo to jedyni dziadkowie,no i mąż nie był tak wspaniałomyślny jak Twój.
Nie będę wchodzić w szczegóły powiem tylko że to'' zaciskanie zębów i udawanie,że mnie nie obchodzi jak mnie traktują''przypłaciłam zdrowiem-nerwica-.Dziś,nie utrzymuję z nimi kontaktu,a dzieci i mąż jak mają ochotę to idą-nie mam nic przeciwko temu.
A nie myśl sobie,że oni nagle się zmienią-ja czekałam 15 lat i nawet muszę powiedzieć,że teściowa to się jeszcze gorsza zrobiła,może to wiek? nie wiem.
Czasami faktycznie jest smutno,ze tak normalnie po ludzku nie da się spotkać,ale coś za coś,ja w każdym razie nie żałuję.

Pozdrawiam.

Dziękuję. Właśnie - czasem jest smutno, że udało się, żeby było przynajmniej poprawnie. Wczoraj było mi smutno, nie chciałam wylewać tego na męża, dlatego napisałam tutaj. Z czym się spotkałam - widzisz. Jakoś nikt z komentujących nie doczytał, że u teściów jest m.in. problem alkoholizmu, pisałam o tym wcześniej, ale jak łatwo się ocenia, prawda? Łatwo się zakłada, że mam problem z tymi jego wizytami u teściów, że wypięłam się na wszystkich, odcięłam i inne głupoty. Tak, jak do brania się za łby potrzeba 2 stron, tak i do pogodzenia. Świat nie jest czarno-biały.

A nie pytało Cię parę osób o szczegóły? Nie chciałaś opisać.
Więc teraz nie miej pretensji, że nikt się nie domyślił. My tu z fusów nie wróżymy.

Nie chciałam opisać, to sobie dopowiedziałyście...

74

Odp: rodzina męża
mamaGutka napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
mamaGutka napisał/a:

Dziękuję. Właśnie - czasem jest smutno, że udało się, żeby było przynajmniej poprawnie. Wczoraj było mi smutno, nie chciałam wylewać tego na męża, dlatego napisałam tutaj. Z czym się spotkałam - widzisz. Jakoś nikt z komentujących nie doczytał, że u teściów jest m.in. problem alkoholizmu, pisałam o tym wcześniej, ale jak łatwo się ocenia, prawda? Łatwo się zakłada, że mam problem z tymi jego wizytami u teściów, że wypięłam się na wszystkich, odcięłam i inne głupoty. Tak, jak do brania się za łby potrzeba 2 stron, tak i do pogodzenia. Świat nie jest czarno-biały.

A nie pytało Cię parę osób o szczegóły? Nie chciałaś opisać.
Więc teraz nie miej pretensji, że nikt się nie domyślił. My tu z fusów nie wróżymy.

Nie chciałam opisać, to sobie dopowiedziałyście...

Po pierwsze - ja się wypowiedziałam na podstawie tego, co opisałaś. Tyle w temacie.

A co się tyczy wyganiania - żartujesz? Ja Ci tylko napisałam, że skoro Ci nie pasują opinie ludzi, to niepotrzebnie zakładasz wątki, a jak nie potrafisz znieść niepochlebnych opinii, to może forum nie jest dobrym miejscem dla Ciebie.

Może czas zauważyć, że Ty też masz wady. Nie tylko ludzie wokół Ciebie.

75 Ostatnio edytowany przez mamaGutka (2015-01-17 21:16:09)

Odp: rodzina męża
Cynicznahipo napisał/a:
mamaGutka napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

A nie pytało Cię parę osób o szczegóły? Nie chciałaś opisać.
Więc teraz nie miej pretensji, że nikt się nie domyślił. My tu z fusów nie wróżymy.

Nie chciałam opisać, to sobie dopowiedziałyście...

Po pierwsze - ja się wypowiedziałam na podstawie tego, co opisałaś. Tyle w temacie.

A co się tyczy wyganiania - żartujesz? Ja Ci tylko napisałam, że skoro Ci nie pasują opinie ludzi, to niepotrzebnie zakładasz wątki, a jak nie potrafisz znieść niepochlebnych opinii, to może forum nie jest dobrym miejscem dla Ciebie.

Może czas zauważyć, że Ty też masz wady. Nie tylko ludzie wokół Ciebie.

76 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-01-17 20:30:25)

Odp: rodzina męża
mamaGutka napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
mamaGutka napisał/a:

Nie chciałam opisać, to sobie dopowiedziałyście...

Po pierwsze - ja się wypowiedziałam na podstawie tego, co opisałaś. Tyle w temacie.

A co się tyczy wyganiania - żartujesz? Ja Ci tylko napisałam, że skoro Ci nie pasują opinie ludzi, to niepotrzebnie zakładasz wątki, a jak nie potrafisz znieść niepochlebnych opinii, to może forum nie jest dobrym miejscem dla Ciebie.

Może czas zauważyć, że Ty też masz wady. Nie tylko ludzie wokół Ciebie.

Ty też masz wady, np. nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Jak Ciebie się po główce nie klepie za 'cięty' język, to ma się problem ze znoszeniem niepochlebnych opinii. Rozumiem, że forum nie jest dla mnie. Tu masz rację - wolę jednak rozmowy z żywymi ludźmi.

I co? Przyjemnie tak przejść od wypowiedzi na temat do wycieczek personalnych? Często to robisz? Bo mi się to nie podoba, więc więcej nie będę rozmawiać z Tobą w ten sposób.

Mnie, w odróżnieniu od Ciebie, prawda nie boli.
A krytykę przyjmuję z wdzięcznością.

Aha, za cięty język Cię wcześniej przeprosiłam i dyskusja była normalna. Nagle jestem znowu be, bo zgodziłam się z opinią Emilii i mareny... no sorry, nie zależy mi na Twojej sympatii, wolę być w zgodzie sama ze sobą.

P.S Żadnych wycieczek personalnych nigdy nie prowadziłam i nie prowadzę. Wszystko, co napisałam, wyczytałam z Twoich postów.

77

Odp: rodzina męża

Mama Gutka nie ma za co.Smutno jest,ale zdrowie i spokój są najważniejsze,a po za tym,po co kogoś uszczęsliwiać swoją osobą na siłę?
Ja to żałuję,że wczesniej na to nie wpadłam,ale lepiej póżno,niż wcale.
Pozdrawiam i dobranoc.

78

Odp: rodzina męża
zulka66 napisał/a:

Mama Gutka nie ma za co.Smutno jest,ale zdrowie i spokój są najważniejsze,a po za tym,po co kogoś uszczęsliwiać swoją osobą na siłę?
Ja to żałuję,że wczesniej na to nie wpadłam,ale lepiej póżno,niż wcale.
Pozdrawiam i dobranoc.

Zulka, domyślam się, że Ci smutno...
Mam coś podobnego, ale z własną matką i jest mi nieraz b. ciężko.
Ale przyjęłam taktykę, że po prostu biorę ją taką, jaką jest, gryzę się w język, bo to moja mama i na swój sposób mnie kocha, choć toksycznie.
Ona już po prostu jest taka trudna, nigdy się nie zmieni. Więc ja się dostosowałam i nie żałuję.
Robię to też pośrednio dla swojego syna. Mama go uwielbia...

79

Odp: rodzina męża

Nie kłóćcie się kobiety bo zrobiło się mało sympatycznie.

Mamo Gucia ja Cb rozumiem bardzo, Twoje emocje związane z tą sprawą i to jak się bronisz. Wiem, że nic nie jest tylko czarne albo białe a wina wcale nie zawsze leży po środku.
Niektórzy potrafią być naprawdę okrutni, nieprzyjemni i noszą w sobie niechęć do innych. Nie wyobrażam sobie sytuacji o jakiej napisała Emilia, że jeździ do rodziny swojego partnera tylko dlatego iż on o to prosi, natomiast na miejscu ludzie są jej niechętni. Szczerze - ja bym nie pojechała, nie jeźdżę tam, gdzie mnie nie chcą.

Szwagierka powiedziała kiedyś do drugiej bratowej (tak, wszystkie bratowe beznadziejne...) że odwiedziłaby ją i tešciową Z PRZYZWOITOŚCI.
Jak dla mnie to zalatuje totalną obłudą.

80 Ostatnio edytowany przez mamaGutka (2015-01-17 21:13:40)

Odp: rodzina męża
Cynicznahipo napisał/a:
mamaGutka napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Po pierwsze - ja się wypowiedziałam na podstawie tego, co opisałaś. Tyle w temacie.

A co się tyczy wyganiania - żartujesz? Ja Ci tylko napisałam, że skoro Ci nie pasują opinie ludzi, to niepotrzebnie zakładasz wątki, a jak nie potrafisz znieść niepochlebnych opinii, to może forum nie jest dobrym miejscem dla Ciebie.

Może czas zauważyć, że Ty też masz wady. Nie tylko ludzie wokół Ciebie.

Ty też masz wady, np. nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Jak Ciebie się po główce nie klepie za 'cięty' język, to ma się problem ze znoszeniem niepochlebnych opinii. Rozumiem, że forum nie jest dla mnie. Tu masz rację - wolę jednak rozmowy z żywymi ludźmi.

I co? Przyjemnie tak przejść od wypowiedzi na temat do wycieczek personalnych? Często to robisz? Bo mi się to nie podoba, więc więcej nie będę rozmawiać z Tobą w ten sposób.

Mnie, w odróżnieniu od Ciebie, prawda nie boli.
A krytykę przyjmuję z wdzięcznością.

Aha, za cięty język Cię wcześniej przeprosiłam i dyskusja była normalna. Nagle jestem znowu be, bo zgodziłam się z opinią Emilii i mareny... no sorry, nie zależy mi na Twojej sympatii, wolę być w zgodzie sama ze sobą.

81

Odp: rodzina męża

Zauważyłaś mamoGutka znaki zapytania w moim poście??????
To są zapytania, nie stwierdzenia!!!!!!
To tak w sprawie Twoich napomnień Cynicznej o czytaniu ze zrozumieniem.

Po co tu piszesz jeśli nie jesteś gotowa ani na pytania, ani na refleksje na swój temat?

Nikt Cię tutaj nie obrażał, najwyżej przedstawiał swoje wątpliwości na temat przedstawionej przez Ciebie opowieści.
Ty natomiast zachowujesz się niegrzecznie i agresywnie, co jeszcze bardziej utwierdza mnie  w podejrzeniach, że wcale nie jesteś niewiniątkiem.

I wiesz, podobnie jak Ty, mam gdzieś to co piszesz i myślisz.

82

Odp: rodzina męża
zulka66 napisał/a:

Mama Gutka nie ma za co.Smutno jest,ale zdrowie i spokój są najważniejsze,a po za tym,po co kogoś uszczęsliwiać swoją osobą na siłę?
Ja to żałuję,że wczesniej na to nie wpadłam,ale lepiej póżno,niż wcale.
Pozdrawiam i dobranoc.

Wszystkiego dobrego.

83

Odp: rodzina męża
marena7 napisał/a:

Zauważyłaś mamoGutka znaki zapytania w moim poście??????
To są zapytania, nie stwierdzenia!!!!!!
To tak w sprawie Twoich napomnień Cynicznej o czytaniu ze zrozumieniem.

Po co tu piszesz jeśli nie jesteś gotowa ani na pytania, ani na refleksje na swój temat?

Nikt Cię tutaj nie obrażał, najwyżej przedstawiał swoje wątpliwości na temat przedstawionej przez Ciebie opowieści.
Ty natomiast zachowujesz się niegrzecznie i agresywnie, co jeszcze bardziej utwierdza mnie  w podejrzeniach, że wcale nie jesteś niewiniątkiem.

I wiesz, podobnie jak Ty, mam gdzieś to co piszesz i myślisz.

Skoro masz gdzieś, to po co piszesz? I nie, nie wszędzie zauważyłam znaki zapytania w Twoim poście, bo ich zwyczajnie nie było.

84 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-01-17 21:07:10)

Odp: rodzina męża
piesek17x napisał/a:

Emilia, że jeździ do rodziny swojego partnera tylko dlatego iż on o to prosi, natomiast na miejscu ludzie są jej niechętni. Szczerze - ja bym nie pojechała, nie jeźdżę tam, gdzie mnie nie chcą.

A ja rozumiem Emilię - ona to robi dla swojego partnera.

mamaGutka, ja już skończyłam dyskusję z Tobą. Nie przyszłam tu po to, byś się na mnie wyżywała, bo Ci się nie spodobała forma czyjejś wypowiedzi. Sorry.

85

Odp: rodzina męża
piesek17x napisał/a:

Nie kłóćcie się kobiety bo zrobiło się mało sympatycznie.

Mamo Gucia ja Cb rozumiem bardzo, Twoje emocje związane z tą sprawą i to jak się bronisz. Wiem, że nic nie jest tylko czarne albo białe a wina wcale nie zawsze leży po środku.
Niektórzy potrafią być naprawdę okrutni, nieprzyjemni i noszą w sobie niechęć do innych. Nie wyobrażam sobie sytuacji o jakiej napisała Emilia, że jeździ do rodziny swojego partnera tylko dlatego iż on o to prosi, natomiast na miejscu ludzie są jej niechętni. Szczerze - ja bym nie pojechała, nie jeźdżę tam, gdzie mnie nie chcą.

Szwagierka powiedziała kiedyś do drugiej bratowej (tak, wszystkie bratowe beznadziejne...) że odwiedziłaby ją i tešciową Z PRZYZWOITOŚCI.
Jak dla mnie to zalatuje totalną obłudą.

Kurcze no, nie jest ważne w gruncie rzeczy, gdzie ta wina leży bardziej, ale ważne jest, żeby obie strony chciały tą sytuację zmienić.

Odwiedziny z przyzwoitości, to faktycznie szczyt dobrych kontaktów hmm.

86

Odp: rodzina męża
Cynicznahipo napisał/a:

[q

mamaGutka, ja już skończyłam dyskusję z Tobą. Nie przyszłam tu po to, byś się na mnie wyżywała, bo Ci się nie spodobała forma czyjejś wypowiedzi. Sorry.

Ja też.
Znajdź sobie mamoGutka jakąś grupę wzajemnej adoracji i się tam wzajemnie klepcie po główkach i wspierajcie w zapiekłości.
Żegnam.

87 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-01-17 21:26:56)

Odp: rodzina męża
mamaGutka napisał/a:

główną przyczyną zerwania kontaktów była kilkugodzinna awantura, którą teściowie zrobili mi, kiedy dowiedzieli się, że jestem w pierwszej ciąży. Jakie zarzuty padły? Że śmiałam zajść w ciążę przed siostrą męża, która nota bene nie była wtedy mężatką, a o ślubie nawet nie myślała i nie miała z kim tych dzieci mieć. My byliśmy po ślubie, pracowaliśmy, mieszkaliśmy już od nich bardzo daleko. Dlaczego to był problem teściowej? Bo siostra chciała pierwsza i to jej dziecko miało być pierwsze w rodzinie. Padło naprawdę wiele podłych słów, z których teściowie się nie wycofali i powtarzają je jak mantrę do dziś. Awantura była zrobiona tylko mi, bo ja ŚMIAŁAM zajść w ciążę. SAMA. A on stał obok mnie jak słup soli i nie odezwał się słowem przez cały czas. Zajęło mu następne dwa lata, żeby jakkolwiek zareagować, ale chodził tam już sam. Po porodzie zaczęłam brać leki, bo pojawiły się u mnie objawy silnej nerwicy. Jak więc widzicie - to czy ktoś na mnie patrzył przy sałatce u teściowej nie zaważyło na moich kontaktach z tymi ludźmi.

Zupełnie nie rozumiem czemu żałujesz, że nie masz kontaktów z nimi bądź kimkolwiek kto otarł się o ich wpływ. Uważam, że Twój mąż to gość, który opanował "wyższą szkołę jazdy" jeśli samodzielnie wyzwolił się z takiej toksyny. Nie można żądać, że od razu będzie wiedział jak się zachować po praniu mózgu od małego.

Jakby mnie pytali o zalecane postępowanie to odpowiedziałbym:
Pieczenie mu ulubionych ciasteczek + duża dawka miłości  ;-))))

mamaGutka napisał/a:

/.../ Albo inne akcje w stylu prezentu dla męża w postaci pojedynczego kompletu ręczników, kompletu pościeli (też pojedynczej wink), tekstów: 'ciasteczka dla ciebie upiekłam i zawsze będę ci piekła co zechcesz synu, jak twoja żona nie zechce' itd.. Wtedy bawiło mnie to do łez i było wdzięcznym tematem do żartowania z męża wink. Śmiejemy się z tego wspólnie nawet do teraz wink./.../

HA, HA, HA :-)
O mój boże. Ona na poziomie podświadomym nie przyswoiła faktu, że już się ożenił. :-) Jak twój mąż wygrzebał się z tego - to jego słodka tajemnica. Weź go za to nie dobijaj. Nie ma jak z tym walczyć. Nie masz chyba pojęcia jakie to szczęście, że mieszkacie daleko od teściowej :-))))

88

Odp: rodzina męża
Cynicznahipo napisał/a:
piesek17x napisał/a:

Emilia, że jeździ do rodziny swojego partnera tylko dlatego iż on o to prosi, natomiast na miejscu ludzie są jej niechętni. Szczerze - ja bym nie pojechała, nie jeźdżę tam, gdzie mnie nie chcą.

A ja rozumiem Emilię - ona to robi dla swojego partnera.

mamaGutka, ja już skończyłam dyskusję z Tobą. Nie przyszłam tu po to, byś się na mnie wyżywała, bo Ci się nie spodobała forma czyjejś wypowiedzi. Sorry.

W takim razie żegnam.

89

Odp: rodzina męża
EXTRA_terrestrial napisał/a:
mamaGutka napisał/a:

główną przyczyną zerwania kontaktów była kilkugodzinna awantura, którą teściowie zrobili mi, kiedy dowiedzieli się, że jestem w pierwszej ciąży. Jakie zarzuty padły? Że śmiałam zajść w ciążę przed siostrą męża, która nota bene nie była wtedy mężatką, a o ślubie nawet nie myślała i nie miała z kim tych dzieci mieć. My byliśmy po ślubie, pracowaliśmy, mieszkaliśmy już od nich bardzo daleko. Dlaczego to był problem teściowej? Bo siostra chciała pierwsza i to jej dziecko miało być pierwsze w rodzinie. Padło naprawdę wiele podłych słów, z których teściowie się nie wycofali i powtarzają je jak mantrę do dziś. Awantura była zrobiona tylko mi, bo ja ŚMIAŁAM zajść w ciążę. SAMA. A on stał obok mnie jak słup soli i nie odezwał się słowem przez cały czas. Zajęło mu następne dwa lata, żeby jakkolwiek zareagować, ale chodził tam już sam. Po porodzie zaczęłam brać leki, bo pojawiły się u mnie objawy silnej nerwicy. Jak więc widzicie - to czy ktoś na mnie patrzył przy sałatce u teściowej nie zaważyło na moich kontaktach z tymi ludźmi.

Zupełnie nie rozumiem czemu żałujesz, że nie masz kontaktów z nimi bądź kimkolwiek kto otarł się o ich wpływ. Uważam, że Twój mąż to gość, który opanował "wyższą szkołę jazdy" jeśli samodzielnie wyzwolił się z takiej toksyny. Nie można żądać, że od razu będzie wiedział jak się zachować po praniu mózgu od małego.

Jakby mnie pytali o zalecane postępowanie to odpowiedziałbym:
Pieczenie mu ulubionych ciasteczek + duża dawka miłości  ;-))))

mamaGutka napisał/a:

/.../ Albo inne akcje w stylu prezentu dla męża w postaci pojedynczego kompletu ręczników, kompletu pościeli (też pojedynczej wink), tekstów: 'ciasteczka dla ciebie upiekłam i zawsze będę ci piekła co zechcesz synu, jak twoja żona nie zechce' itd.. Wtedy bawiło mnie to do łez i było wdzięcznym tematem do żartowania z męża wink. Śmiejemy się z tego wspólnie nawet do teraz wink./.../

HA, HA, HA :-)
O mój boże. Ona na poziomie podświadomym nie przyswoiła myśli, że już się ożenił. :-) Jak twój mąż wygrzebał się z tego - to jego słodka tajemnica. Weź go za to nie dobijaj. Nie ma jak z tym walczyć. Nie masz chyba pojęcia jakie to szczęście, że mieszkacie daleko od teściowej :-))))

Takich śmiesznych numerów było trochę, np. będąc rzekomo na dworcu z komórką przy uchu "pomyliła" godziny (!) odjazdów pociągu, kiedy miała coś dla mnie podać przez znajomego wink. Nic ważnego na szczęście to to nie było, ale jej tłumaczenie było naprawdę przekomiczne. Albo wysłała zwykłym listem kartę kredytową razem z pinem w jednej kopercie (wtedy się nie śmialiśmy, ale jak emocje opadły, to owszem).

Żal tylko, że nie może być z nimi chociaż poprawnie, chociaż te święta 2 razy w roku. Jemu byłoby dużo lżej. To fajny gość i nie zasłużył na takie traktowanie. Z tym odłączaniem od matki to było tak, że ona sama go odepchnęła od siebie, wtedy po tej aferze o ciążę, więc jakby nie miał wyboru. Bo nie stanął po jej stronie. Długo się nie odzywała do niego, on czasami dzwonił, ona nie odbierała... W końcu tam pojechał po swoje rzeczy i od tamtej pory bywa u nich, kiedy ma ochotę (nieczęsto ją ma, teściowie też na to nie nalegają..).

90

Odp: rodzina męża
marena7 napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

[q

mamaGutka, ja już skończyłam dyskusję z Tobą. Nie przyszłam tu po to, byś się na mnie wyżywała, bo Ci się nie spodobała forma czyjejś wypowiedzi. Sorry.

Ja też.
Znajdź sobie mamoGutka jakąś grupę wzajemnej adoracji i się tam wzajemnie klepcie po główkach i wspierajcie w zapiekłości.
Żegnam.

dopsz. tak też uczynię.

91

Odp: rodzina męża
mamaGutka napisał/a:

/.../Z tym odłączaniem od matki to było tak, że ona sama go odepchnęła od siebie, wtedy po tej aferze o ciążę, więc jakby nie miał wyboru. Bo nie stanął po jej stronie. Długo się nie odzywała do niego, on czasami dzwonił, ona nie odbierała... W końcu tam pojechał po swoje rzeczy i od tamtej pory bywa u nich, kiedy ma ochotę (nieczęsto ją ma, teściowie też na to nie nalegają..).

"Bo nie stanął po jej stronie"

Zachował się jak facet a nie jak cip@.

92

Odp: rodzina męża
EXTRA_terrestrial napisał/a:
mamaGutka napisał/a:

/.../Z tym odłączaniem od matki to było tak, że ona sama go odepchnęła od siebie, wtedy po tej aferze o ciążę, więc jakby nie miał wyboru. Bo nie stanął po jej stronie. Długo się nie odzywała do niego, on czasami dzwonił, ona nie odbierała... W końcu tam pojechał po swoje rzeczy i od tamtej pory bywa u nich, kiedy ma ochotę (nieczęsto ją ma, teściowie też na to nie nalegają..).

"Bo nie stanął po jej stronie"

Zachował się jak facet a nie jak cip@.

tak smile

93

Odp: rodzina męża

Jak świat światem, konflikt synowa-teściowa istniał i istnieć będzie. Ale jak się przeżywa to na własnej skórze, to dopiero widać koszmar tego zjawiska. Ja jestem teściową od kilku lat, ale nie wyobrażam sobie bym mogła tak traktować synową i syna! Nie znoszę takiego podłego zachowania i nie rozumiem zupełnie DLACZEGO tak traktuje się bliskich? Czy tacy ludzie mają z tego satysfakcję? Autorko postu  rozumiem Cię doskonale, ale i współczuję bo kiedyś to "przerabiałam"!

94

Odp: rodzina męża

Witamy teściową :-)

Drogie Panie, i Mamo i Cyniczna i wiele tu wypowiadających się, też niedługo będziemy teściowymi. I to od nas samych zależy, jakie relacje stworzymy z żonami bądź partnerkami naszych synów.

W ogóle zauważyłam że na tym forum przeważnie dokopuje się synowym a wszelkie przywary teściowych wybiela. Nie rozumiem czemu to ma służyć.

Ja mam syna, 18 lat, od pół roku spotyka się z dziewczyną, zapraszam ją do nas, je obiady, czasem nocuje, jest normalną, grzeczną dziewczyną. Nie wyobrażam sobie bym miała jej nie tolerować, być chamska lub udawać że jest powietrzem. Tym bardziej poniżć, krytykować itp.

95

Odp: rodzina męża

Niesamowite! Zamiast być szczęśliwymi z powodu nieposiadania kontaktów z toksycznymi teściami/teściowymi, to mamy zakamuflowane żale o brak akceptacji. Zastanówcie się kobiety czego wy oczekujcie. Cudów?

Następna rzecz: tak jak wy kogoś nie polubicie, tak was nie muszą. Normalna sprawa. Teściowa nie zapałała do was sympatią i tyle. Natomiast z resztą rodziny można żyć w dobrych stosunkach. Nie uwierzę, że wszyscy żyją pod dyktando jakiejś toksycznej baby. Po prostu w pewnym momencie popełniłyście błąd - zachowałyście się wobec reszty dokładnie tak, jak "przepowiedziała" teściowa. Dalsza rodzina obserwowała z dystansem, a wy wzięłyście to za niechęć. Trzeba było ten argument z ręki wytrącić i same zacieśniać stosunki. Ale nie, oczekiwałyście od wszystkich akceptacji i polubienia na dzień dobry, zamiast samej wykazać inicjatywę i zadbać o wizerunek.

Bardzo często jest tak, że rodzice chcą utrzymywać stosunki z dziećmi, ale gdy wyczują, że synowa chętnie by ich odcięła, to mamy takie właśnie akcje.
Najlepiej mężowi nie przeszkadzać, niech on sam sobie radzi ze swoją rodziną. Wiem też, że im bardziej teściowa najeżdża na synową, która takich kontaktów nie utrudnia, tym większa obrona po stronie męża. Tak samo w druga stronę - im bardziej pojedziemy po teściach, tym bardziej mąż, a ich syn weźmie ich w obronę.
Co do wnucząt - niech widują dziadków i same wyrobią sobie zdanie na ich temat. Nie wiem dlaczego, ale często starszemu pokoleniu wydaje się, iż młode = głupie, i że wszystko kupi.

96

Odp: rodzina męża
piesek17x napisał/a:

Ja mam syna, 18 lat, od pół roku spotyka się z dziewczyną, zapraszam ją do nas, je obiady, czasem nocuje, jest normalną, grzeczną dziewczyną. Nie wyobrażam sobie bym miała jej nie tolerować, być chamska lub udawać że jest powietrzem. Tym bardziej poniżć, krytykować itp.

No ok, ale gdybyś jej nie polubiła, to co? Też byś tylko tolerowała?
Ludzie czują niechęć.

97

Odp: rodzina męża

No nie wiem. Mnie się jednak wydaje ze może autorka wynieść z tego cos konstruktywnego i do przemyslen na przyszlosc. A mianowicie jaka ona będzie tesciowa dla parnerow swoich dzieci skoro, tak jak jej zarzycacie, brakuje jej kilku rzeczy. Także autorko to nad tym się zastanow żeby karmicznie sytuacja się nie powtorzyla, z tym ze w tym przypadku to Ty będziesz po drugiej stronie barykady.

98

Odp: rodzina męża
maniek_z_maniek napisał/a:

No nie wiem. Mnie się jednak wydaje ze może autorka wynieść z tego cos konstruktywnego i do przemyslen na przyszlosc.

Też mi się wydawało, ale po głębszym zastanowieniu stwierdziłam, że nie warto się produkować, bo Autorka i tak ma to w nosie, a liczy się tylko JEJ prawda.

99

Odp: rodzina męża

Mam dokładnie to samo zdanie co piesek17x. Faktycznie, zadziwiające jest to, że tylko teściowe są "cacy"i to bez względu na wszystko.. Nie dziwię się że autorka tego wątku przestała się odzywać, skoro większość popiera takie podłe zachowanie.

100

Odp: rodzina męża
arleta.b1 napisał/a:

Mam dokładnie to samo zdanie co piesek17x. Faktycznie, zadziwiające jest to, że tylko teściowe są "cacy"i to bez względu na wszystko.. Nie dziwię się że autorka tego wątku przestała się odzywać, skoro większość popiera takie podłe zachowanie.

Arleto, ale nikt nie popiera zachowania teściowej. Naprawdę.
Jednakże nie masz wpływu na zachowanie osób trzecich, a jedynie na swoje.

101

Odp: rodzina męża

Znam wiele kobiet,które są wspaniałymi teściowymi i ich synowe mówią,że mają drugą mamę.
Pewnie są i synowe z którymi nie da się dogadać,ale nie''fajne'' teściowe też się zdarzają,mnie się taka trafiła,dlatego wyraziłam tu moją opinię.Historia autorki przypomina moją,dlatego ją rozumiem,nie rozumiem natomiast osób,które stoją murem za teściową autorki,jakby ją znały.Uwierzcie mi,że istnieją takie teściowe,a rady typu''żeby autorka wyniosła z tej historii coś konstruktywnego i do przemyśleń'',moim zdaniem są nie na miejscu.

Do Cynicznahipo,
Dziękuję Ci za zrozumienie i przykro mi,że masz taką syt.,wydaje mi się,podkreślam-wydaje-bo nigdy nie byłam w takiej sytuacji(moja mama była wspaniała,tylko,że odeszła jak miałam 19 lat)że chyba łatwiej zagryżć zęby,jeśli chodzi o własnego rodzica.Tym najbliższym jesteśmy w stanie wybaczyć więcej,a może się mylę?T o są trudne sprawy.

Pozdrawiam.

102

Odp: rodzina męża

Teściowe nie są cacy. Z tym różnie bywa. Zazwyczaj nie chcą pamiętać jakie same były, i że też chętnie odcinały męża od rodziny. Zostając teściowymi wylewają żale, same nie dbały o dobre relacje z rodziną męża, a chcą żeby synowa była tą, która nie popełnia takich błędów. Hipokryzja i nic poza tym.

Natomiast tutaj mieszane uczucia budzi styl odpowiedzi. Te niesprawiedliwie potraktowane synowe są wyszczekane, umieją się odciąć. Jeśli tak samo zachowują się wśród rodziny, nie dziwi brak sympatii oraz niechęć do utrzymywania kontaktów z nimi. Dużą rolę odgrywa urażona duma i to po obydwu stronach. Mnie teściowej/synowej nie lubić, nie akceptować - skandal.

Teraz lubicie dziewczyny synów. Poczekamy, zobaczymy co będzie za ileś lat. Będziecie samotne, ponieważ olałyście rodzinę męża, pozostanie tylko wasza (o ile jakaś była) i skupicie się na dzieciach. Solą w oku będzie wszystko co dzieci robią ze współmałżonkami, a nie spędzają czasu z wami. Będą pretensje o wnuki, że za mało, że synowa ogranicza. Ja wiem jedno - złe wraca i to zwielokrotnione.

Natomiast z braku kontaktu z toksycznymi teściowymi/synowymi należy się cieszyć.

103

Odp: rodzina męża
zulka66 napisał/a:

Do Cynicznahipo,
Dziękuję Ci za zrozumienie i przykro mi,że masz taką syt.,wydaje mi się,podkreślam-wydaje-bo nigdy nie byłam w takiej sytuacji(moja mama była wspaniała,tylko,że odeszła jak miałam 19 lat)że chyba łatwiej zagryżć zęby,jeśli chodzi o własnego rodzica.Tym najbliższym jesteśmy w stanie wybaczyć więcej,a może się mylę?T o są trudne sprawy.

Pozdrawiam.

Mnie się wydaje, że o wiele bardziej boli, jak krzywdzi bliska osoba, niż jak ktoś obcy.
Ale to tylko moje zdanie..

104

Odp: rodzina męża
piesek17x napisał/a:

Witamy teściową :-)

Drogie Panie, i Mamo i Cyniczna i wiele tu wypowiadających się, też niedługo będziemy teściowymi. I to od nas samych zależy, jakie relacje stworzymy z żonami bądź partnerkami naszych synów.

W ogóle zauważyłam że na tym forum przeważnie dokopuje się synowym a wszelkie przywary teściowych wybiela. Nie rozumiem czemu to ma służyć.

Ja mam syna, 18 lat, od pół roku spotyka się z dziewczyną, zapraszam ją do nas, je obiady, czasem nocuje, jest normalną, grzeczną dziewczyną. Nie wyobrażam sobie bym miała jej nie tolerować, być chamska lub udawać że jest powietrzem. Tym bardziej poniżć, krytykować itp.

Dobrze się czyta takie historie, fajnie obserwować też w otoczeniu, że się da. Dlatego żal, że nam nie wyszło. Bywa, kiedyś się z tym pogodzę. Jasne - coś może przeszkadzać, za coś można nie lubić, ale żeby kogoś upadlać i oczekiwać za to wdzięczności to już przesada. Pozdrawiam i życzę fajnych kontaktów z dziećmi - da się to zrobić jak najbardziej.

105

Odp: rodzina męża
chaber05 napisał/a:

Natomiast tutaj mieszane uczucia budzi styl odpowiedzi. Te niesprawiedliwie potraktowane synowe są wyszczekane, umieją się odciąć. Jeśli tak samo zachowują się wśród rodziny, nie dziwi brak sympatii oraz niechęć do utrzymywania kontaktów z nimi. Dużą rolę odgrywa urażona duma i to po obydwu stronach. Mnie teściowej/synowej nie lubić, nie akceptować - skandal.

Teraz lubicie dziewczyny synów. Poczekamy, zobaczymy co będzie za ileś lat. Będziecie samotne, ponieważ olałyście rodzinę męża, pozostanie tylko wasza (o ile jakaś była) i skupicie się na dzieciach. Solą w oku będzie wszystko co dzieci robią ze współmałżonkami, a nie spędzają czasu z wami. Będą pretensje o wnuki, że za mało, że synowa ogranicza. Ja wiem jedno - złe wraca i to zwielokrotnione.

Natomiast z braku kontaktu z toksycznymi teściowymi/synowymi należy się cieszyć.

Myślę, że ludzie, którzy mają jakieś pasje w życiu, mają pracę, którą lubią i nie żyją rzeczywistością serialową nie będą wpychać nosa w życie dzieci. Samotnym się nie jest, dlatego, że się 'olało' rodzinę męża, wszak na rodzinie męża świat się nie kończy, prawda?

Co do zachowania - akcja powoduje reakcję, czasem mocno opóźnioną w czasie, ale zawsze ją powoduje. Urażona duma, niespełnione ambicje, mijające się albo wygórowane oczekiwania, pycha, czy inny egocentryzm się prędzej czy później odzywają. Jedne odszczekują się aktualnym teściowym, inne czekają, aż same nimi się staną i jadą po synowej, jaka by ona nie była, a jeszcze inne nie zadowoli ani własna teściowa, ani potem własna synowa. Uczmy się więc i wyciągajmy wnioski.

106

Odp: rodzina męża
maniek_z_maniek napisał/a:

No nie wiem. Mnie się jednak wydaje ze może autorka wynieść z tego cos konstruktywnego i do przemyslen na przyszlosc. A mianowicie jaka ona będzie tesciowa dla parnerow swoich dzieci skoro, tak jak jej zarzycacie, brakuje jej kilku rzeczy. Także autorko to nad tym się zastanow żeby karmicznie sytuacja się nie powtorzyla, z tym ze w tym przypadku to Ty będziesz po drugiej stronie barykady.

Nie wierzę w karmę, ale dziękuję za radę. Owszem, wyniosłam z tej dyskusji coś dla siebie, nie tylko to, o czym wspomniałaś.

107

Odp: rodzina męża
chaber05 napisał/a:

Niesamowite! Zamiast być szczęśliwymi z powodu nieposiadania kontaktów z toksycznymi teściami/teściowymi, to mamy zakamuflowane żale o brak akceptacji. Zastanówcie się kobiety czego wy oczekujcie. Cudów?

Następna rzecz: tak jak wy kogoś nie polubicie, tak was nie muszą. Normalna sprawa. Teściowa nie zapałała do was sympatią i tyle. Natomiast z resztą rodziny można żyć w dobrych stosunkach. Nie uwierzę, że wszyscy żyją pod dyktando jakiejś toksycznej baby. Po prostu w pewnym momencie popełniłyście błąd - zachowałyście się wobec reszty dokładnie tak, jak "przepowiedziała" teściowa. Dalsza rodzina obserwowała z dystansem, a wy wzięłyście to za niechęć. Trzeba było ten argument z ręki wytrącić i same zacieśniać stosunki. Ale nie, oczekiwałyście od wszystkich akceptacji i polubienia na dzień dobry, zamiast samej wykazać inicjatywę i zadbać o wizerunek.

Bardzo często jest tak, że rodzice chcą utrzymywać stosunki z dziećmi, ale gdy wyczują, że synowa chętnie by ich odcięła, to mamy takie właśnie akcje.
Najlepiej mężowi nie przeszkadzać, niech on sam sobie radzi ze swoją rodziną. Wiem też, że im bardziej teściowa najeżdża na synową, która takich kontaktów nie utrudnia, tym większa obrona po stronie męża. Tak samo w druga stronę - im bardziej pojedziemy po teściach, tym bardziej mąż, a ich syn weźmie ich w obronę.
Co do wnucząt - niech widują dziadków i same wyrobią sobie zdanie na ich temat. Nie wiem dlaczego, ale często starszemu pokoleniu wydaje się, iż młode = głupie, i że wszystko kupi.

Co do dalszej rodziny pewnie masz rację. Zadziałał mechanizm samospełniającej się przepowiedni.

Z tym odcinaniem teściów: to działa w dwie strony. Teściowie traktują synową wrogo, choć nie wprost, a potem zdziwienie i nerwy, że niechętnie przychodzi.

108 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2015-01-18 18:15:58)

Odp: rodzina męża
zulka66 napisał/a:

Znam wiele kobiet,które są wspaniałymi teściowymi i ich synowe mówią,że mają drugą mamę.
Pewnie są i synowe z którymi nie da się dogadać,ale nie''fajne'' teściowe też się zdarzają,mnie się taka trafiła,dlatego wyraziłam tu moją opinię.Historia autorki przypomina moją,dlatego ją rozumiem,nie rozumiem natomiast osób,które stoją murem za teściową autorki,jakby ją znały.Uwierzcie mi,że istnieją takie teściowe,a rady typu''żeby autorka wyniosła z tej historii coś konstruktywnego i do przemyśleń'',moim zdaniem są nie na miejscu.

Do Cynicznahipo,
Dziękuję Ci za zrozumienie i przykro mi,że masz taką syt.,wydaje mi się,podkreślam-wydaje-bo nigdy nie byłam w takiej sytuacji(moja mama była wspaniała,tylko,że odeszła jak miałam 19 lat)że chyba łatwiej zagryżć zęby,jeśli chodzi o własnego rodzica.Tym najbliższym jesteśmy w stanie wybaczyć więcej,a może się mylę?T o są trudne sprawy.

Pozdrawiam.

Cyniczna ma dużo racji.
Ja bym jeszcze dodała, że dzieciom ciężko jest przyznać (nawet przed samym sobą), że ich rodzic na tle innych wypada koszmarnie. Następuje wyparcie oraz próby usprawiedliwiania, bagatelizowania.
Nie brakuje również przypadków idealizowania - "moja mamusia jest cacy, dba o mnie, a o resztę nie musi, zresztą co mnie to obchodzi".

Największe konflikty zdarzają się w przypadku zderzeń różnych stylów wychowania, mentalności, kultury. Coś w stylu: bo u mnie w domu to jest tak i tak, a moi rodzice... Zero zrozumienia, kompromisu, za to chęć przeszczepienia "swojego" przeogromna.
Lecz najbardziej iskrzy przy spotkaniu wrednej teściowej i takiej samej synowej. Wówczas wojna jest długotrwała i wyniszczająca, a koniec następuje jedynie w przypadku śmierci którejś ze stron.

Rozumiem potrzebę akceptacji, ale kobiety na litość - po kiego grzyba zabiegać o względy kogoś, kto ma was daleko. Po co ma się wysilać teściowa, skoro dano jej do zrozumienia, że mamusi synowej nie dorówna?

MamaGutka, teściowej nie zmienisz, ona ma swoje cele i je realizuje. Mężowi pozostaw sprawę kontaktów. Nie rób za barykadę, a sama zobaczysz, że się poprawi, bo on sam musi dojrzeć do decyzji co z tym zrobić.

109

Odp: rodzina męża
chaber05 napisał/a:
zulka66 napisał/a:

Znam wiele kobiet,które są wspaniałymi teściowymi i ich synowe mówią,że mają drugą mamę.
Pewnie są i synowe z którymi nie da się dogadać,ale nie''fajne'' teściowe też się zdarzają,mnie się taka trafiła,dlatego wyraziłam tu moją opinię.Historia autorki przypomina moją,dlatego ją rozumiem,nie rozumiem natomiast osób,które stoją murem za teściową autorki,jakby ją znały.Uwierzcie mi,że istnieją takie teściowe,a rady typu''żeby autorka wyniosła z tej historii coś konstruktywnego i do przemyśleń'',moim zdaniem są nie na miejscu.

Do Cynicznahipo,
Dziękuję Ci za zrozumienie i przykro mi,że masz taką syt.,wydaje mi się,podkreślam-wydaje-bo nigdy nie byłam w takiej sytuacji(moja mama była wspaniała,tylko,że odeszła jak miałam 19 lat)że chyba łatwiej zagryżć zęby,jeśli chodzi o własnego rodzica.Tym najbliższym jesteśmy w stanie wybaczyć więcej,a może się mylę?T o są trudne sprawy.

Pozdrawiam.

Cyniczna ma dużo racji.
Ja bym jeszcze dodała, że dzieciom ciężko jest przyznać (nawet przed samym sobą), że ich rodzic na tle innych wypada koszmarnie. Następuje wyparcie oraz próby usprawiedliwiania, bagatelizowania.
Nie brakuje również przypadków idealizowania - "moja mamusia jest cacy, dba o mnie, a o resztę nie musi, zresztą co mnie to obchodzi".

Największe konflikty zdarzają się w przypadku zderzeń różnych stylów wychowania, mentalności, kultury. Coś w stylu: bo u mnie w domu to jest tak i tak, a moi rodzice... Zero zrozumienia, kompromisu, za to chęć przeszczepienia "swojego" przeogromna.
Lecz najbardziej iskrzy przy spotkaniu wrednej teściowej i takiej samej synowej. Wówczas wojna jest długotrwała i wyniszczająca, a koniec następuje jedynie w przypadku śmierci którejś ze stron.

Rozumiem potrzebę akceptacji, ale kobiety na litość - po kiego grzyba zabiegać o względy kogoś, kto ma was daleko. Po co ma się wysilać teściowa, skoro dano jej do zrozumienia, że mamusi synowej nie dorówna?

Ja nie zabiegam o względy teściowej. Nigdzie nie napisałam, że o te względy zabiegam i że chcę wrócić do łask. Nigdzie też nie wspomniałam o mojej matce.

Z jakiego powodu napisałam na tym forum umieszczone jest gdzieś wcześniej. Nie przyszłam tu po rady, jak naprawić sytuację z moją teściową, nie rozumiem więc, dlaczego niektóre z Was obrały sobie krucjatę przeciwko mnie (masz wady, porozmawiaj i wyjaśnij, sama nie jesteś bez winy, oczekujesz tylko na rytualne poklepki, to znajdź sobie forum-wzajemnej-adoracji itd.) i nawet zaśmiecają innym wątki (że być może jestem na dodatek hipokrytką). I - co jeszcze dziwniejsze - osoby te tu wciąż wracają. Przyszłam się wygadać i 'przy okazji' zapytać, jakie proponujecie załatwienie sprawy 'zgubionego' zaproszenia, bo to akurat wczoraj było dla mnie ważne. Otrzymałam satysfakcjonującą mnie odpowiedź, ale widzę, że wątek żyje już swoim życiem, a ja zostałam obrana za cel, jako ta wredna, zawzięta, pyskata i chamska synowa. Jestem naprawdę pod wrażeniem, ile złości wylewa się niektórym na podstawie szczątkowych w gruncie rzeczy informacji. I jeszcze zdziwienie, że mnie szlag trafił.

To co napisałam wyżej nie jest kierowane personalnie do Ciebie, Chaber.

110

Odp: rodzina męża

MamoGutka, należało od razu zaznaczyć, że w wątku chcesz sobie ponarzekać, ulżyć. My tu od dawna czytamy jedynie żale roszczeniowych synowych. Każdy może stracić cierpliwość.

Co do zaproszenia: skoro ktoś organizuje imprezę, to sam zaprasza, a nie poprzez łańcuszek św. Antoniego. Skoro i tak byście nie poszli, więc w sumie sprawy nie ma.
Natomiast takie trzymanie wszystkiego w tajemnicy, karanie niepowiadamianiem, jest starym i oklepanym numerem. Będziesz grzeczna - otrzymasz zaproszenie, sprzedamy ci ploty i newsy. Nie będziesz - odetniemy od informacji, zrobimy czarną owcą.
Popełniłaś błąd na samym początku. Nie oglądamy się na teściową, same dbamy o relacje w rodzinie. Myślisz, że uwierzyłabym jakiejś nawiedzonej babie, która opowiada cuda i niewidy, znając dobrze osobę obgadywaną?

111

Odp: rodzina męża

Trzeba było uzasadnić w tytule wątku, że wolno pisać tylko to i tamto, a reszta jest niemile widziana...
Krucjatą nazywasz swobodną dyskusję na temat, który zarzuciłaś.

To nie jest tylko moje zdanie na ten temat.

112

Odp: rodzina męża
chaber05 napisał/a:

MamoGutka, należało od razu zaznaczyć, że w wątku chcesz sobie ponarzekać, ulżyć. My tu od dawna czytamy jedynie żale roszczeniowych synowych. Każdy może stracić cierpliwość.

Co do zaproszenia: skoro ktoś organizuje imprezę, to sam zaprasza, a nie poprzez łańcuszek św. Antoniego. Skoro i tak byście nie poszli, więc w sumie sprawy nie ma.
Natomiast takie trzymanie wszystkiego w tajemnicy, karanie niepowiadamianiem, jest starym i oklepanym numerem. Będziesz grzeczna - otrzymasz zaproszenie, sprzedamy ci ploty i newsy. Nie będziesz - odetniemy od informacji, zrobimy czarną owcą.
Popełniłaś błąd na samym początku. Nie oglądamy się na teściową, same dbamy o relacje w rodzinie. Myślisz, że uwierzyłabym jakiejś nawiedzonej babie, która opowiada cuda i niewidy, znając dobrze osobę obgadywaną?

Gdzieś tam to zaznaczyłam, że sobie chcę pogadać, ale mniejsza z tym.

Co do zapraszania: ja stosuję taką właśnie zasadę - jak chcę kogoś zaprosić, to robię to bezpośrednio. U męża w rodzinie funkcjonuje przekazywanie w stylu jedna baba-drugiej babie i zaprasza się przez 'starszych' z rodziny, czyli zaproszenia dostają mamuśki i rozdają swoim dzieciom itd. Nie podobało mi się to od początku, ale nie walczyłam z tym i nie komentowałam. Jechałam za każdym razem, jak informacja dotarła. Potem było, jak piszesz. Teściowa się obraziła, skończyły się zaproszenia. Krewni wiedzą, jak jest, mają namiary na nas, ale i tak informacja idzie przez teściową, bo przecież 'on czasem odwiedza rodziców, to może się dowiedzieć'. Bo tam zawsze tak było, że przez matkę zapraszają. Teściowa synowi nic nie przekazała, sprzedała informacje zwrotne, że nie chcieliśmy przyjechać, bo się poobrażaliśmy, i już. I tak to się potoczyło. Sprawa zatoczyła duże koło i tak się po jakimś czasie dowiedzieliśmy o wszystkim, bo jakiś kontakt z dalszą rodziną mimo wszystko jest.

Masz rację - spieprzyłam sprawę tych ciotek od początku.

113

Odp: rodzina męża
Cynicznahipo napisał/a:

Trzeba było uzasadnić w tytule wątku, że wolno pisać tylko to i tamto, a reszta jest niemile widziana...
Krucjatą nazywasz swobodną dyskusję na temat, który zarzuciłaś.

To nie jest tylko moje zdanie na ten temat.

A Ty już podobno wczoraj zakończyłaś rozmowę ze mną. Po co tu wracasz?

114

Odp: rodzina męża
mamaGutka napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Trzeba było uzasadnić w tytule wątku, że wolno pisać tylko to i tamto, a reszta jest niemile widziana...
Krucjatą nazywasz swobodną dyskusję na temat, który zarzuciłaś.

To nie jest tylko moje zdanie na ten temat.

A Ty już podobno wczoraj zakończyłaś rozmowę ze mną. Po co tu wracasz?

Dyskusję z Tobą zakończyłam, ale wątek dalej mnie interesuje, więc zamierzam się dalej wypowiadać.
Chyba mi nie zabronisz?

115

Odp: rodzina męża
chaber05 napisał/a:

MamaGutka, teściowej nie zmienisz, ona ma swoje cele i je realizuje. Mężowi pozostaw sprawę kontaktów. Nie rób za barykadę, a sama zobaczysz, że się poprawi, bo on sam musi dojrzeć do decyzji co z tym zrobić.

Nie jestem barykadą w jego kontaktach. Jeździ, jak tego chce, ja nie wnikam, nie wypytuję, po tych spotkaniach mówi, ile chce, nie robię mu awantur.Przypominam mu o urodzinach i imieninach teściów, bo on nigdy nie miał do tego głowy. On też zawsze mówi, jak się wybiera, nie robi z tego tajemnic, bo nie ma po co. Proponowałam mu, żeby zabrał dzieci, kiedy były mniejsze, bo chciałam mieć dzień dla siebie, ale powiedział, że nie chce. Jego wizyty tam nie są dla mnie problemem, bo też nie wyobrażam sobie, żeby on mi zabraniał kontaktów z kimkolwiek.

116

Odp: rodzina męża
Cynicznahipo napisał/a:
mamaGutka napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Trzeba było uzasadnić w tytule wątku, że wolno pisać tylko to i tamto, a reszta jest niemile widziana...
Krucjatą nazywasz swobodną dyskusję na temat, który zarzuciłaś.

To nie jest tylko moje zdanie na ten temat.

A Ty już podobno wczoraj zakończyłaś rozmowę ze mną. Po co tu wracasz?

Dyskusję z Tobą zakończyłam, ale wątek dalej mnie interesuje, więc zamierzam się dalej wypowiadać.
Chyba mi nie zabronisz?

Wypowiadaj się, na zdrowie, tylko nie kieruj tych wypowiedzi do mnie, bo ja też już zakończyłam dyskusję z Tobą i uzasadnianie Ci czegokolwiek. Bo widzisz - różnimy się już na poziomie postrzegania niektórych pojęć.

117

Odp: rodzina męża
mamaGutka napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
mamaGutka napisał/a:

A Ty już podobno wczoraj zakończyłaś rozmowę ze mną. Po co tu wracasz?

Dyskusję z Tobą zakończyłam, ale wątek dalej mnie interesuje, więc zamierzam się dalej wypowiadać.
Chyba mi nie zabronisz?

Wypowiadaj się, na zdrowie, tylko nie kieruj tych wypowiedzi do mnie, bo ja też już zakończyłam dyskusję z Tobą i uzasadnianie Ci czegokolwiek. Bo widzisz - różnimy się już na poziomie postrzegania niektórych pojęć.

Daj ludziom wypowiadać się swobodnie - po tą są fora internetowe.

P.S Dla mnie komunikat tego typu NIE jest dyskusją.

118

Odp: rodzina męża
Cynicznahipo napisał/a:
mamaGutka napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Dyskusję z Tobą zakończyłam, ale wątek dalej mnie interesuje, więc zamierzam się dalej wypowiadać.
Chyba mi nie zabronisz?

Wypowiadaj się, na zdrowie, tylko nie kieruj tych wypowiedzi do mnie, bo ja też już zakończyłam dyskusję z Tobą i uzasadnianie Ci czegokolwiek. Bo widzisz - różnimy się już na poziomie postrzegania niektórych pojęć.

Daj ludziom wypowiadać się swobodnie - po tą są fora internetowe.

P.S Dla mnie komunikat tego typu NIE jest dyskusją.

Patrzę i nie wierzę. Zaczyna mnie to Twoje ostatnie pisanie nawet bawić. Coś się tak uwzięła? Wrzuć na luz kobieto i się tak nie spinaj.

119 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-01-18 20:49:52)

Odp: rodzina męża
mamaGutka napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
mamaGutka napisał/a:

Wypowiadaj się, na zdrowie, tylko nie kieruj tych wypowiedzi do mnie, bo ja też już zakończyłam dyskusję z Tobą i uzasadnianie Ci czegokolwiek. Bo widzisz - różnimy się już na poziomie postrzegania niektórych pojęć.

Daj ludziom wypowiadać się swobodnie - po tą są fora internetowe.

P.S Dla mnie komunikat tego typu NIE jest dyskusją.

Patrzę i nie wierzę. Zaczyna mnie to Twoje ostatnie pisanie nawet bawić. Coś się tak uwzięła? Wrzuć na luz kobieto i się tak nie spinaj.

Słuchaj, odczep się ode mnie, ok?
Przyczepiłaś się już na samym początku.
Daj żyć.

Rozumiem, nie podoba Ci się moja opinia, spoko.
Ale bez przesady.

120

Odp: rodzina męża
Cynicznahipo napisał/a:
mamaGutka napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Daj ludziom wypowiadać się swobodnie - po tą są fora internetowe.

P.S Dla mnie komunikat tego typu NIE jest dyskusją.

Patrzę i nie wierzę. Zaczyna mnie to Twoje ostatnie pisanie nawet bawić. Coś się tak uwzięła? Wrzuć na luz kobieto i się tak nie spinaj.

Słuchaj, odczep się ode mnie, ok?
Przyczepiłaś się już na samym początku.
Daj żyć.

Rozumiem, nie podoba Ci się moja opinia, spoko.
Ale bez przesady.

Wchodzisz na mój wątek, wypowiadasz się - ok, ja się z tym nie zgadzam, ty strzelasz focha, masz sobie iść (albo ja mam wg Ciebie sobie iść... ktoś w każdym razie powinien gdzieś iść), ale jednak ciągle komentujesz mój wątek i to ja mam się odczepić. Dobre sobie... To może nie pisz w tym wątku, skoro Ci przeszkadzam? Ale ok - idę sobie i nie karmię trolla. Umówmy się, że to ja nie będę reagować na Twoje wpisy tutaj, ok? Tobie niereagowanie nie wychodzi, więc pisz sobie, co Ci do głowy przyjdzie. Mi się już ta zabawa znudziła.

121 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-01-19 11:47:28)

Odp: rodzina męża
mamaGutka napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
mamaGutka napisał/a:

Patrzę i nie wierzę. Zaczyna mnie to Twoje ostatnie pisanie nawet bawić. Coś się tak uwzięła? Wrzuć na luz kobieto i się tak nie spinaj.

Słuchaj, odczep się ode mnie, ok?
Przyczepiłaś się już na samym początku.
Daj żyć.

Rozumiem, nie podoba Ci się moja opinia, spoko.
Ale bez przesady.

Wchodzisz na mój wątek, wypowiadasz się - ok, ja się z tym nie zgadzam, ty strzelasz focha, masz sobie iść (albo ja mam wg Ciebie sobie iść... ktoś w każdym razie powinien gdzieś iść), ale jednak ciągle komentujesz mój wątek i to ja mam się odczepić. Dobre sobie... To może nie pisz w tym wątku, skoro Ci przeszkadzam? Ale ok - idę sobie i nie karmię trolla. Umówmy się, że to ja nie będę reagować na Twoje wpisy tutaj, ok? Tobie niereagowanie nie wychodzi, więc pisz sobie, co Ci do głowy przyjdzie. Mi się już ta zabawa znudziła.

Z tą różnicą, że zakończyłam dyskusję z Tobą, a nie wypowiadanie się w wątku smile
Najlepiej po prostu udawaj, że mnie nie widzisz, skoro tak Ci ze mną ciężko.
A teksty o trollu sobie podaruj, naprawdę.

122 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-01-19 11:58:51)

Odp: rodzina męża

Dobre smile


"Mam dla Ciebie taka rade. Uwazam ze skoro prezentujesz takie zdanie tutaj to idąc zgodnie z Twoja mysla powinnas sama (chodzi o Twój watek) isc i wyjasnic sprawę ze swoimi teściami. Bo jeśli tego nie zrobisz to Twoja wypowiedz traci nieco hipokryza. Nie jest to osobiste czepianie się (nie mam takich odczuc czy checi dopiec komus) ale dobra rada dla Ciebie, przez co inaczej spojrzysz rownien na swoja sytuacje w swoim watku.

Jaka hipokryzja? Zrozumcie to wreszcie wszystkie po kolei i każda z osobna: moi teściowie NIE CHCĄ ze mną rozmawiać. Na temat naszych relacji nie chcą też rozmawiać ze swoim synem. Nie chcą się spotykać, a jak już widzą, to udają, że nie widzą i się nie odzywają. Jak więc sobie wyobrażasz w praktyce to wyjaśnianie sprawy?

Nie chcę być nieuprzejma, ale nie mieszaj wątków i nie pisz dziewczynie nie na temat. Chcesz coś dodać w moim wątku na mój temat, to bardzo proszę."

W takim razie nie masz problemu o ktorym pisalas na poczatku. Tylko sie z tego cieszyc smile

123

Odp: rodzina męża

Przyznam ze sam nie rozumiem tego co jest powyzej napisane wink Chyba jakis cudzyslowow zabraklo wink

"Ja nie zabiegam o względy teściowej ... Nie przyszłam tu po rady, jak naprawić sytuację z moją teściową"

W takim razie nie rozumiem zupelnie. Na poczatku najezdzalas na meza, potem na rodzine meza, na tesciowa, chcialas zmian, w domysle jest wiele rzeczy (utrzymywanie stosunkow z rodzina meza, dzieci z dziadkami, itp.). Pokazano Ci ze maz nie jest nic winien (mimo ze go wina obarczalas), ze nie tylko zajal postawe "korzystna" dla Ciebie ale ze i przezywa to wewnetrznie, zeby nie pchac sie w toskyczne relacje z tesciami i rodzina meza.

A moze po prostu problem z rodzina meza jest tematem zastepczym? Moze pojawily sie (pojawiaja sie emocje) ktore musza znalezc jakies zrodlo wyjscia. Moze to wlasnie jest TYM PROBLEMEM?

124

Odp: rodzina męża
maniek_z_maniek napisał/a:

Przyznam ze sam nie rozumiem tego co jest powyzej napisane wink Chyba jakis cudzyslowow zabraklo wink

"Ja nie zabiegam o względy teściowej ... Nie przyszłam tu po rady, jak naprawić sytuację z moją teściową"

W takim razie nie rozumiem zupelnie. Na poczatku najezdzalas na meza, potem na rodzine meza, na tesciowa, chcialas zmian, w domysle jest wiele rzeczy (utrzymywanie stosunkow z rodzina meza, dzieci z dziadkami, itp.). Pokazano Ci ze maz nie jest nic winien (mimo ze go wina obarczalas), ze nie tylko zajal postawe "korzystna" dla Ciebie ale ze i przezywa to wewnetrznie, zeby nie pchac sie w toskyczne relacje z tesciami i rodzina meza.

A moze po prostu problem z rodzina meza jest tematem zastepczym? Moze pojawily sie (pojawiaja sie emocje) ktore musza znalezc jakies zrodlo wyjscia. Moze to wlasnie jest TYM PROBLEMEM?

Wątpię, że dostaniesz szczerą odpowiedź.

125

Odp: rodzina męża

Jako "upierdliwa" babcia powiem: A NIE MÓWIŁAM? Że do konfliktu trzeba dwojga? wink
Na załączonym obrazku widać jak na dłoni, jak dochodzi do tego ZERWANIA (prawidłowej komunikacji)... i następującej po nim NIECHĘCI tongue

Posty [ 66 do 126 z 126 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026