netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Śmierć męża - parszywa rodzina

40 odpowiedzi18 942 wyświetleniazałożony przez Niespotykana, 27.11.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Śmierć męża - parszywa rodzina

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 41 ]

1

Temat: Śmierć męża - parszywa rodzina

Mam problem - ogromny.
Zmarł mój mąż - najlepszy człowiek jakiego w życiu spotkałam. Dobry, mądry, czuły i uczciwy. Jego śmierć była dla mnie totalnym szokiem! Miał zaledwie 30 lat. Planowaliśmy dzieci, remont, wyjazd w wiecznie odkładaną podróż poslubną.
Oboje z mężem pracowaliśmy - dom utrzymywałam ja, natomiast wynagrodzenie męża zbieraliśmy na nasze wspólne plany. Pilnowaliśmy tego bardzo i ani złotówka z jego konta nie została ruszona.
Wypadek samochodowy zmienił wszystko. Z dnia na dzień zostałam sama, bez męża, bez wsparcia z organizacją pogrzebu i nagrobka.
Nie miałam oszczędności - jak już wspomniałam - żylismy z moich pieniędzy. Nie martwiłam się tym jednak, pożyczałam pieniądze od mojej rodziny - na trumne, na miejsce na cmentarzu, na pogrzeb i wreszcie najwięcej - na nagrobek. Chciałam by wszystko było dopięte na ostatni guzik. Tak też się stało.
Kiedy chciałam wybrać pieniądze z męża konta, by pooddawać długi, okazało się, że należy mi się 1/2 majątku do reszty ma prawo rodzina męża (prawo rewelacja!).
Rodzina męża oczywiście (naprawdę to jest takie oczywiste?!) nie zrzeka się swojej częsci...
Nikt nie zapytał mnie ani razu czy mi w czyms nie pomóc, czy czegoś nie potrzebuje, natomiast o prawie do nabycia spadku wiedzieli od razu.
Po śmierci męża zostałam sama, z długami (należąca się cześć nie pokryje wszystkich zaciągniętych pożyczek) oni natomiast pokupują sobie telewizory i będą żyli za pieniądze, które nigdy im się należec nie powinny...

Przeżyję. Dam sobie radę. Mam dwie ręce i zapracuje by dług oddać. Przykro jest mi ze względu na męża, który musi patrzeć z góry jak jego rodzina mnie potraktowała, jak wzbogaciła się na jego śmierci...

2

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

po śmierci mojego wujka(zatruł się czadem) rodzina tego samego dnia poleciala do jego mieszkania(jego zona przeniosla sie na kilka dni do swojej mamy, bo sie bala zostac sama z dzieckiem), pyrała po szafkach i duzo zabrała...
samochód w 92 roku to bylo coś, o tego gruchota tak sie kłocili, ze ciocia hela(wdowa) ledwo wyszla z tego calo, klocil sie zaciekle nigdy nie posiadajacy samochodu brat wujka-witek i krysia, mlodsza siostra.
przykre jest to, bo wszystko w momencie slubu powinna dostac wdowa, a jezeli maja problem to dziecko..
na dlugie lata obrzydliwe wspomnienia:(

3

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

mam obecnie male dziecko(3mies) i zastanawiam sie jak mogla przezyc hela z malym pawelkiem to wszystko:( 30latka, wdowa, piekna kobieta przez kolejne 15 lat samotna:(

4

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

Niespotykana , tak jak napisałaś , rodzina Twojego męża ( nie będę bała się użyć określenia - hieny) pokupują sobie telewizory , ale nie za pieniądze męża , tylko Wasze wspólne. Widać , że jesteś osobą honorową i na pewno dasz sobie radę , ale może warto zawalczyć (np. droga prawna). Los i tak wystarczająco Cię już dotknął.

5 Ostatnio edytowany przez Niespotykana (2012-11-27 11:02:20)

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

Mam swój honor i godność. Mogłabym ich pozbawić wielu rzeczy, których mąż jest właścicielem lub współwłaścicielem w swoim rodzinnym domu (ale zostało to zakupione przed naszym ślubem). Nigdy by mi do głowy nie przyszło by sięgać po coś co prawnie mi się należy, ale wedle sumienia już nie.
Oni takich skrupułów nie mają.
Nie chcę walczyć, chcę zerwać z nimi wszelkie kontakty. Nie zasługują nawet by odwiedzać grób męża, ale tego im nie zabronie - mam tylko nadzieję, że nie będę musiała ich ogladać.
Uciskanie wdów i sierot to grzech wołający o pomstę do nieba, a na cudzym nieszczęsciu jeszcze nikt się nie wzbogacił. Dlatego nic miłego po drugiej stronie ich nie czeka... Na szczęście to już nie będzie mój problem.

6 Ostatnio edytowany przez Animus (2012-11-27 10:59:30)

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

Dlatego zawsze warto spisywać testamenty.

7

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

Raczej mało znam 30-latków z gotowymi testamentami. Z resztą rodzina męża zawsze przy ołtarzu, niemal na ambonie więc na pewno ani ja, ani tym bardziej on, czegoś takiego nie mógł podejrzewać.

8

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina
Niespotykana napisał/a:

Mam swój honor i godność. Mogłabym ich pozbawić wielu rzeczy, których mąż jest właścicielem lub współwłaścicielem w swoim rodzinnym domu (ale zostało to zakupione przed naszym ślubem). Nigdy by mi do głowy nie przyszło by sięgać po coś co prawnie mi się należy, ale wedle sumienia już nie.
Oni takich skrupułów nie mają.
Nie chcę walczyć, chcę zerwać z nimi wszelkie kontakty. Nie zasługują nawet by odwiedzać grób męża, ale tego im nie zabronie - mam tylko nadzieję, że nie będę musiała ich ogladać.
Uciskanie wdów i sierot to grzech wołający o pomstę do nieba, a na cudzym nieszczęsciu jeszcze nikt się nie wzbogacił. Dlatego nic miłego po drugiej stronie ich nie czeka... Na szczęście to już nie będzie mój problem.

Podziwiam i szanuję Twoje podejście do tej sprawy. Ja choć do osób mściwych raczej nie należę , chyba wolałabym wywalczyć te pieniądze, i przekazać na zbożny cel , niż pozwolić nimi dysponować takim ludziom.
Bo jak śmiem przypuszczać to nie robią tego z biedy ( chociaż to by było żadne usprawiedliwienie) , ale ze zwykłej chciwości.

9

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina
Niespotykana napisał/a:

Raczej mało znam 30-latków z gotowymi testamentami. Z resztą rodzina męża zawsze przy ołtarzu, niemal na ambonie więc na pewno ani ja, ani tym bardziej on, czegoś takiego nie mógł podejrzewać.

Czas to zmienić smile
Bądź pierwsza wśród nich - myślenie wstydu nie przynosi. Zmienił się ustrój, weszliśmy do UE to może czas myśleć jak europejczycy? 
Intercyza i testament jakoś ich "nie gryzą"... a myślenie (perspektywiczne) nie boli.
Czemu w swej sytuacji "obrażasz" się na prawo? Dura lex, sed lex smile

10 Ostatnio edytowany przez Niespotykana (2012-11-28 10:54:36)

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

Nie obrażam się na prawo - uważam, że jest dobre. Przykład Łapickiej. Nie sztuką jest wyjść za starego bogatego mężczyznę, nie włożyć grosza w związek i wyjść bogatą po dwóch latach.
Jest mi przykro, ze względu na męża, bo niewiele czasu minęło od jego śmierci i już cała rodzina rzuciła się na NASZ majątek (to nie były tylko pieniądze męża, ale i moje przez sam fakt, że żyliśmy za moje pobory).
Jest mi przykro, bo obrazili się i nie odzywają jakbym to ja im (a nie oni mi) krzywdę robiła.
Doskonale wiedzą, że mam prawo do rzeczy, które po mężu zostały (był właścicielem mieszkania swojego wujka - nie dał na nie złotówki, ale wujek mu je zapisał) i znam prawo i wiem, że mogłabym rządać połowy jego wartości, ale tego nie robię. Dlaczego? Bo wedle sumienia nie mam prawa brać czegoś na co nie pracowałam. Naprawdę na koncie męża nie ma milionów i wierz mi 30 razy bardziej opłaca mi się to mieszkanie...
Oni po prostu mnie znają i wiedzą, że niczego im nie zabiorę, o nic nie poproszę, dlatego tak sobie pozwalają.
Musiałam się zapożyczyć, żeby nagrobek postawić. Zostałam bez męża, z długami, ale też z honorem.
Pozdrawiam

11

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina
Niespotykana napisał/a:

Musiałam się zapożyczyć, żeby nagrobek postawić.

"Nadprogramowe"koszty pogrzebu i nagrobek można odliczać od masy spadkowej.

Niespotykana napisał/a:

Zostałam bez męża, z długami, ale też z honorem.

Nie jest HONOREM "dać się zrobić w jajko".
Przyjmij/ przejmij to co Tobie się należy....a następnie zrób z tym co chcesz...chcesz wujkowi podarować mieszkanie, proszę bardzo ale zrób to dlatego, że chcesz a nie dlatego, że się boisz.

Rozpraw się ze swoimi żalami.

12

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

może warto zastanowić się chwilę czego chciałby Twój mąż gdyby mógł Ci teraz doradzić ?

ale by się parszywki wkurzyły gdyby Wasze pieniądze wpadły w Twoje ręce a Ty przekazałabyś je na pomoc dzieciom albo zwierząt. iskry ze szczęki by się posypały chyba.

dayzi napisał/a:

Nie jest HONOREM "dać się zrobić w jajko".
Przyjmij/ przejmij to co Tobie się należy

13

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

Sprawdzałam w banku - mają swoje wewnętrzne zarządzenia i zwracają tylko za rachunki wydane na pogrzeb (nagrobek nie jest wliczany, wg banku jest to zbytek). Nie mogę przedstawić rachunku za trumnę - ten okazałam w ZUSie, a na pozostałe nie mam (ksiądz, cmentarz, grabarz, organista itd.)
Dlatego też wszystkie zgromadzone środki będą podzielone.

Wujek męża - jak sama nazwa wskazuje jest wujkiem ze strony męża. Nie uważam bym miała jakiekolwiek prawo stresować starszego człowieka, żądać spłaty mojej części czy sprzedaży mieszkania. Nie jego wina, że tak a nie inaczej się życie potoczyło.
Z resztą u notariusza powiedziałam, ze niczego poza tym czego się wspólnie dorobiliśmy nie chcę, a oni że chcą wszystko co mogą i co "im się prawnie należy"...

Piszę - nie dla pocieszania, bo słowa pożyczki nie spłacą, tylko dla ostrzeżenia. Ludzie są podli - miejcie to na uwadze.

14

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina
Niespotykana napisał/a:

nagrobek nie jest wliczany

Wg banku może nie ale gdybyś pomyślała i zamiast notariusza wybrała sprawę w sadzie  to by się wliczał (art. 922 § 3 KC)

"Ludzie są podli"...ale dajesz im wszystko na tacy.

15

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

Mogłabym się bawić w sądy, gdybym miala:
1. Czas - chciałam, żeby nagrobek powstał przed zimą bo w odróżnieniu od rodziny męża - zależy mi, żeby nie leżał jak pies pod płotem.
2. Pieniądze - nie musiałabym pożyczać lub druga opcja miałabym z czego oddawać.

Sprawa w sądzie trwa dłużej - zwłaszcza jak się walczy o pieniądze. Chciałam zerwać kontakty z jego rodziną po tym wszystkim co zrobili za jego życia i po śmierci. Stąd opcja notariusza była najbardziej odpowiednia.

Ja naprawdę nie jestem taka głupia i znam prawo smile Wiem co mogę, a czego nie. Co mi się należy a co nie. Kwestia wyborów - mam honor i chcę mieć czyste sumienie dlatego "nie okradam" innych, z tego co mi się nie należy (mimo, ze prawo stanowi inaczej) tego samego oczekiwałabym po pozostałych. Nie zamierzam naginać sumienia tylko dlatego, że ktoś jest zły.

Jak już pisałam - jest to forma ostrzeżenia. Nie należy ufać ludziom, nawet najbliższym i jak sobie człowiek czyta i myśli "biedna, mnie by to na pewno nie spotkało" - mówię Wam spotkałoby...

16 Ostatnio edytowany przez Joga (2012-11-28 15:23:58)

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

Niespotykana wyjaśnij mi proszę jak to możliwe! Pomijam bezczelność rodziny męża ale myślałam, ba! byłam pewna! że po śmierci męża dziedziczy żona i ewentualne dzieci - jeśli są. Czy to znaczy, że dom, konto i wszystko inne powinno być od razu wspólne, zapisane na oboje małżonków? Czy jeśli np auto jest zapisane na męża to może mieć do niego prawo jeszcze ktoś z rodziny? Do konta bankowego również?

Ręce mi opadły.....

17

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

Twój post dał mi do myślenia. Cały czas uważałam, że prawnie wszystko po mężu należy się żonie.

18 Ostatnio edytowany przez Joga (2012-11-28 15:28:51)

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

Znalazłam coś takiego w necie:

[...]W sytuacji gdy spadkodawca nie pozostawił po sobie dzieci, prawo do spadku mają jego małżonek oraz jego rodzice. Udział każdego z rodziców, który dziedziczy wraz z małżonkiem, wynosi 1/4 spadku. W tej sytuacji prawo spadkowe także uprzywilejowuje małżonka zmarłego spadkodawcy. W wypadku gdy do spadku powołani się małżonek oraz rodzice spadkodawcy, małżonkowi nie może przypaść mniej niż 1/2 spadku. Przykładowo: jeśli spadkodawca pozostawił żonę i oboje jego rodzice żyją, wtedy żona dziedziczy 1/2 spadku, ojciec 1/4 pozostawionego majątku i matka 1/4 majątku. W sytuacji gdy w chwili śmierci spadkodawcy nie żyje jedno z jego rodziców, na jego miejsce wchodzi rodzeństwo spadkodawcy, które dziedziczy część spadku ustawowo przynależną rodzicowi. Zatem: gdy do spadku powołani są żona spadkodawcy, jego matka lub ojciec oraz dwie siostry, spadek dzielony jest w proporcjach ? 1/2 spadku dla żony, 1/4 dla matki lub ojca oraz 1/4 dla dwóch sióstr (do podziału)[..]

W życiu bym tego nie wiedziała, gdyby nie Twój post, dziękuję i przykro mi że spotkałaś takich ludzi na swojej drodze. To koszmarne, tym bardziej że to najbliższa rodzina.
3maj się ciepło.

19

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina
Joga napisał/a:

Znalazłam coś takiego w necie:

[...]W sytuacji gdy spadkodawca nie pozostawił po sobie dzieci, prawo do spadku mają jego małżonek oraz jego rodzice. Udział każdego z rodziców, który dziedziczy wraz z małżonkiem, wynosi 1/4 spadku. W tej sytuacji prawo spadkowe także uprzywilejowuje małżonka zmarłego spadkodawcy. W wypadku gdy do spadku powołani się małżonek oraz rodzice spadkodawcy, małżonkowi nie może przypaść mniej niż 1/2 spadku. Przykładowo: jeśli spadkodawca pozostawił żonę i oboje jego rodzice żyją, wtedy żona dziedziczy 1/2 spadku, ojciec 1/4 pozostawionego majątku i matka 1/4 majątku. W sytuacji gdy w chwili śmierci spadkodawcy nie żyje jedno z jego rodziców, na jego miejsce wchodzi rodzeństwo spadkodawcy, które dziedziczy część spadku ustawowo przynależną rodzicowi. Zatem: gdy do spadku powołani są żona spadkodawcy, jego matka lub ojciec oraz dwie siostry, spadek dzielony jest w proporcjach ? 1/2 spadku dla żony, 1/4 dla matki lub ojca oraz 1/4 dla dwóch sióstr (do podziału)[..]

W życiu bym tego nie wiedziała, gdyby nie Twój post, dziękuję i przykro mi że spotkałaś takich ludzi na swojej drodze. To koszmarne, tym bardziej że to najbliższa rodzina.
3maj się ciepło.

Ja też bym nie wiedziała, a u mnie sytuacja byłaby taka sama.
Pozdrawiam Cie serdecznie

20 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-11-28 19:22:45)

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina
Niespotykana napisał/a:

należy mi się 1/2 majątku do reszty ma prawo rodzina męża (prawo rewelacja!).

Poczekaj. To nie tak. Połowa NALEŻAŁA DO CIEBIE. I to bank wypłaca od razu. To nie był spadek. Mieliście wspólność majątkową.

A druga połowa jest spadkiem. I ta połowa będzie podzielona. Połowę z niej dostaniesz Ty (po sprawie spadkowej),  połowa należy się rodzicom. Jeśli rodzice nie dożyli, to ich dzieciom, ale Twojej części nikt nie ruszy.

Jest w tym jakaś logika. Jeśli umarł syn, nie ma wnuków, to rodzice nie mogą już na niego liczyć, już im nie pomoże. Nigdy. Więc żona - bez dzieci, młodsza, zabiera połowę, a połowa  dla rodziców, którzy go wychowali. To ich zabezpieczenie na starość.

Na przykładzie: w banku było 100.000. 50.000 bank wypłaca.

50.000 to spadek. Z niego 25.000 dla żony i 25.000 dla rodziców męża (dla obojga). Czyli każde dostanie 12.500. Zważywszy, że wychowali syna i wydali na niego na pewno znacznie więcej (licząc choćby tylko finanse), nie ma o co kopii kruszyć.

Gdybyście mieli dzieci, te 25 tysięcy dostałyby Wasze dzieci.

Kuzyni? Nic, chyba że rodzice męża nie żyją i jego rodzeństwo też nie. Zresztą chyba i wtedy nic.

Szukałam i pisałam, a Ty w tym czasie uzupełniłaś informację - że opcja notariusza była najbardziej odpowiednia.

Jesteś trollem? Nie poświęciłaś 30 minut, żeby się dowiedzieć co się komu należy?

21

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

Witam.

Niespotykana napisał/a:

(...)a na pozostałe nie mam (ksiądz, cmentarz, grabarz, organista itd.)
Dlatego też wszystkie zgromadzone środki będą podzielone.

W rodzinie mieliśmy podobną sytuację. Małżeństwo bezdzietne, zmarła ciocia zostawiła oszczędności na koncie w banku. Było to około 9 lat temu.
Byliśmy u księdza, grabarza, organisty - wystawili nam rachunki, nawet za opłatę za mszę. Nie na fakturze, tylko tak odręcznie wypisane, z pieczątkami i podpisem. Dołączyliśmy również rachunki za zakup ubrania dla cioci: bieliznę, garsonkę itp. Rachunek za trumnę też, tzn.kserokopię, o którą wystąpiliśmy do ZUS-u. Bank wszystko uznał.

Rozumiem, że bank nie uzna kosztów za wystawienie pomnika, ale za murowaną studzienkę już powinien.

Niespotykana napisał/a:

Piszę - nie dla pocieszania, bo słowa pożyczki nie spłacą, tylko dla ostrzeżenia. Ludzie są podli - miejcie to na uwadze.

Z pewnością, wielu osobom, którzy czytają ten wątek 'otworzyłaś' oczy...
Ale myślę też, że jesteś odosobnionym 'przypadkiem', że zrzekasz się dobrodziejstw materialnych, które Ci się prawnie należą.
Też masz do tego prawo...ale w moim rozumieniu dziwnie pojmowane.

22 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2012-11-28 20:52:09)

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

Niespotykana , ale na Twoim miejscu nie unosiłabym się honorem i założyła sprawę w sądzie. Wolałabym oddac te wysądzone pieniądze hospicjum, bo tam są naprawdę potrzebujący. Oczywiście wszystkie te działania musiałby warunkowac wredny charakter rodziny męża. Jeśli rodzicom męża nie powodzi się finansowo, a łożyli ile tylko mogli na wykształcenie syna, robili co w swojej mocy by był tym kim był  i to dzięki nim jego zarobki były niezłe - to uważam że się takim ludziom należy ten spadek.

Testament też nas do końca nie zabezpiecza, bo rodzice męża mogą wystąpic o zachowek od należnej im częsci spadku. Na szczęście nie dotyczy to już rodzeństwa zmarłego.

23

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

"Poczekaj. To nie tak. Połowa NALEŻAŁA DO CIEBIE. I to bank wypłaca od razu. To nie był spadek. Mieliście wspólność majątkową"
Ja miałam konto - z którego żyliśmy, do którego oboje mieliśmy dostęp (każde z nas robiło z niego przelewy).
Mąż miał konto - też miałam do niego prawo (przed śmiercią, gdybym była wyprana z uczuć mogłam spokojnie przelać wszystkie środki na swoje. Po prostu nigdy by mi to do głowy nie przyszło i nawet z perspektywy czasu i tego co mnie spotkało, nadal bym tego nie zrobiła. Mój mąż umierał, ostatnią rzeczą o jakiej bym myślała to kasa)
Bank z chwilą śmierci blokuje konto i nie ma do niego dostępu żona - nawet jeśli to było wasze wspólne konto!!! Miejcie to na uwadze!

"Jesteś trollem? Nie poświęciłaś 30 minut, żeby się dowiedzieć co się komu należy?" - wiem co się komu należy. Pisałam, że jest w tym sens i logika, jesli ktoś "poleciał na kasę". Wszystkie pieniądze na koncie męża znalazły się na nim już po naszym ślubie. Jeśli mowa o wydatkach rodziców na męża, poza jedzeniem i ubraniem nie dostał nic. Pozostałe rodzeństwo męża zostało wyposażone, zarówno w formie finansowej jak i mieszkaniowej - my mieliśmy się dorobić sami. I pasowało nam to. Mąż otrzymał mieszkanie od wujka (chyba jako jedyny widział jak mąż jest traktowany), ale ja tego mieszkania nie chcę. Jak ktoś potrafi się tak tłuc o kilka tys. to by mieć mieszkanie są gotowi mnie życia pozbawić - wolę nie ryzykować...

"jesteś odosobnionym 'przypadkiem', że zrzekasz się dobrodziejstw materialnych, które Ci się prawnie należą" - nie zrzekam się tego co mi się należy. Uważam, że należy mi się wszystko co jest na koncie, bo to były NASZE pieniądze. Wspólnie rezygnowaliśmy z wielu rzeczy, by te pieniądze mogły tam być (wspomniana wcześniej podróż poślubna - mogliśmy jechać na 2 tyg. mielibyśmy wspomnienia, ale woleliśmy najpierw czegoś się dorobić, a później wypoczywać. Nie udało się). Uważam, że nie mam prawa do rzeczy, które ktoś kupił (w tym przypadku wujek męża - to on odkładał całe życie, może niedojadał, może tyle co skończył spłacać 30-letni kredyt i na pewno nie zrobił tego po to, by przyszła sobie taka ja i zabrała połowe dorobku jego życia, za nic. Bo nic nie włożyłam w to mieszkanie, ani ja ani mój mąż!)

24 Ostatnio edytowany przez mwdowa81 (2012-11-29 12:33:32)

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

Ja także miłam wspólne konto z mężem.
Bank nie blokuje konta, pieniędzy z chwilą śmierci jednego z współwlaścicieli.
Niestety Niespotykana Ty nie miałaś osoby, która by Ci doradziła lub nie miłaś takiej sytuacji wcześniej.
Tydzień po śmierci męża wypłaciłam pieniądze z konta.
Póżniej poszłam do banku i zamknęłam nasz wspólny rachunek bankowy nadmieniam, iż nie pytali się czy posiadamy dzieci.
To jest chore prawo, że nie mając dzieci połowę majątku dziedziczy rodzina zmarłego.
W Zusie nie przedstawiałm żadnego rachunku wypłacili bez problemu firma pogrzebowa tym się zajęła-pieniądze całe 4tyś dostałam na adres domowy.
Pamiętaj o II filarze męża  jak byłaś uposażona wystąp o zwrot pieniędzy należy Ci sie połowa a druga połowa przechodzi na Twoją emeryturę /też się o tym dowiedziałam po 4 miesiącach od śmierci/.
Niespotykana idż do radcy prawnego zapytaj się czy masz szanse w sądzie odbierz tym hienom pieniądze.

25

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

mwdowa81 masz rację. Bank nie blokuje konta, bo nie wie, że ktoś umiera, dowiaduje się o tym, kiedy przynosimy mu akt zgonu i wówczas je blokuje.
Sądzę jednak, że miałaś inną niż ja sytuację.
Rodzina mojego męża poinformowała mnie (w krótkim od śmierci terminie), że chce swoją część...
Jak już pisałam - mogłam przelać pieniądze, kiedy mój mąż umierał (miałam na to naprawdę sporo czasu i nikt by się nie mógł przyczepić, bo mąż żył).
Kiedy jednak informują cie, że chcą pieniądze, a Ty robisz przelew (bo masz dostęp do konta i masz taką szansę) - rodzina ma pełne prawo iść do Sądu, z aktu zgonu wyniknie, że pieniądze zostały podjęte po śmierci.
Gdyby mój mąż wiedział jak to wszystko się potoczy - wierz mi - mielibyśmy tylko moje konto...
II filar oddałam rodzinie męża - gdybym miała wystarczające środki na pokrycie kosztów-zrzekłabym się wszystkiego, byleby ich nie oglądać... Przyczynili się do wielu cierpień męża i moich.

26

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

Dlaczego im wszystko oddałaś nawet II filar-mieszkasz u nich, zastraszają Cię czymś?

27

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

Napisałam - gdybym miała dość pieniędzy to bym im oddała.
Mój mąż miał 30 lat - wiele na tym II filarze się nie uzbierało, także nie zależało mi, a dwa dobrze by było, jakby nie tylko wyciągali rękę, ale również ruszyli d... i sami o swoje zadbali. Bo wszystko trzeba było im na tacy podać i to jeszcze ciężko - tak jakbym im krzywdę robiła, że zabierają pieniądze...
Porażka!

28

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina
ms napisał/a:

Twój post dał mi do myślenia. Cały czas uważałam, że prawnie wszystko po mężu należy się żonie.

Ja tak samo... Żona, dzieci, wnuki, a potem ew. reszta rodziny, nawet, jesli mowa o rodzicach czy rodzeństwie...

29

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

Niespotykana zrozum że ile byś nie miała ile byś nie oddała będzie wiecznie mało dopóki się nie postawisz.
Nieważne ze na II filarze  było 10zł czy 10tyś to są Twoje pieniądze należą ci się ciekawa jestem czy jakbyście mieli jakieś długi cz by tak lecieli.
Nie wiem czemu im tak wszystko oddajesz jak byście mieli mieszkanie, samochód też byś im połowę oddała?
Przecież gdzieś muszą być jakieś granice?
Niespotykana to powiedz gdzie i za co będziesz żyć sama wiem po sobie, że to nie jest łatwe zadanie.
Moim zdaniem masz rodziców którzy zapewniają ci zaplecze mieszkalne i finasowe albo zarabisz tyle, że Ci wszystko jedno czy im oddasz jeszcze parę tysięcy-tylko się nie obraź.
Wiem, że chesz mieć wszystko za sobą ale nie poddawaj się tak szybko.

30

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

Przecieram oczy ze zdumienia. Pieniądze z drugiego filaru też im oddałaś? Dziwne to wszystko. Coś mi się tu nie zgadza. Niewiele pieniędzy w tym filarze, czyli zarobki nie były jakieś kolosalne. Rodzina śp. męża niebiedna, a ręce wyciąga po wszystko?
Czujesz się czemuś winna?  Mieszkacie w niewielkim mieście i będą Cię o pazernośc posądzac? Nic innego mi do głowy nie przychodzi.
Jeśli było tak jak piszesz - traktowali syna po macoszemu, to słowo daję, zrobiłabym co tylko można, nie dostali by nic ponad to, co sąd zasądził.

31

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

Już śpieszę wyjaśniać.
mwdowa81 - ja to wiem. Zawsze będzie mało. Zawsze. Dlatego chcę mieć tę rodzinę z głowy. Nie chcę ich widzieć, nie chcę ich słyszeć ani czuć. Na moje pytanie do teściowej - ile pieniędzy wpłaciła na konto męża, bo może ja nie świadoma jestem i tam są miliony, a ja ich nie widzę. Usłyszałam, że jej się one należą bo uwaga cytat "a mało mnie w życiu kosztował?" Na tak postawioną odpowiedź ja już pytań nie mam. Chcę, by choć wczęści "koszty" jej się zwróciły.
Naprawdę nie mówimy tutaj o dużych pieniądzach. mój mąż miał zaledwie 30 lat i nie był bossem mafi. Pieniądze jakie teściowa otrzym to ok 3 000. Dlatego nie czuję potrzeby walki, dlatego mi nie zależy bo uważam, że tak śmieszne pieniądze nie są warte tych nerwów i tego poniżenia jakie znosić musiałam.
Poradze sobie i będę miała za co żyć bo:
1. Mam pracę (na dzeń dzisiejszy pracuję ok 14 godzin dzennie - uciekam w pracę, co daje mi komfort psychiczny i finansowy)
2. Mam glowę na karku i jestem odporna psychicznie

chaber05 - nie czuję się niczemu winna. Wiele im pomoglam i wiele mogłabym im jeszcze pomóc (gdybyśce miały problemy prawne - walcie śmiało). Mój mąż spędził najpiękniejsze lata życia przy mnie i nie ma tu grama pychy - ja to po prostu wiem. Dlaczego oddaję - ta sama odpowiedź co wyżej - bo nie chcę ich więcej oglądać, bo za dużo przez nich wycerpiałam i nie pozwolę by mnie dalej ranili - jestem już za dużą dziewczynką by dać sobą pomiatać, wyzywać. Te pieniądze im szczęścia nie dadzą, ale skoro są im tak niezwykle potrzebne - niech wezmą! Ja dam radę je zarobić i oddać. A oni przechulają i będą musieli żyć z tym co zrobili - niech żyją!

32

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

Niesptykana a gdzie będziesz mieszkać nadal u wujka? Bo wątpie, że wtedy pozbędziesz się "rodzinki"

33

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

mwdowa81 wróciłam do domu moich Rodziców. Przynajmniej na dłuuuuuuższy czas.
Powiedz mi jak sobie radzisz, bo jesteśmy w podobnym wieku i z tym samym "doświadczeniem". Dla mnie upływ czasu nie zmienił nic...

34 Ostatnio edytowany przez mwdowa81 (2012-12-03 15:42:32)

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

Jak sobie radzę  hm różnie raz lepiej raz gorzej.
Wróć na Nasz wątek zobaczysz że nie jest źle.
Nie ma gotowej recepty, każda z Nas radzi sobie na swój sposób.
Ja zostałam z córką z kredytem hipotecznym na 25 lat i sama w 100 metrowym domu.
Więc sama widzisz nie jest za różowo, ale wierze że uśmiechnie się do mnie szczęście i że będę nie tylko mama ale i szczęśliwą kobietą:)
4 grudnia mija 5 miesięcy może zabrzmi to dziwnie ale zleciało dość szybko.
Ja powiedziałam sobie, że żałobe przejdę bo każdy musi przejść ale jej się niedam do końca.
Przeczytaj moje wcześniejsze wątki i zobaczysz, że rodzinka też dała mi popalić.
Niespotykana skąd jesteś?
Wierz mi, że w naszym wieku zaczniesz później spoglądać inaczej na świat; otworzysz się na nowo bo sama do końca życia nie warto.
Na naszym wątku zobaczysz że kadży z czasem mówi, że nie chce być sam.
Nie mam odwagi jeszcze przełozyć obrączki na lewą rękę, posprzątać Jego rzeczy wszystko powoli zresztą torba ze szpitala czekała 2 mesiące na rozpakowanie bo nie miałam odwagi.
Boję się świąt i Sylwestra bo zawsze puszczał petardy / lubiał/

Ja osobiście do męża czuję złość, żę Nas zostawił, że zostawił naszą córeczkę. Zmarł na marskość wątroby umierał w oczach przez 2 lata przez Jego upartość doprowadził do tragedii.

35 Ostatnio edytowany przez Niespotykana (2012-12-04 14:32:18)

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

Widzę, że żałobę przechodzimy podobnie, a sądziłam, że jest to taka indywidualna sprawa i że nie ma szans by ktoś odczuwał tak samo jak ja...
Mój mąż zmarł 2 m-ce temu. Wszystko potoczyło się szybko, za szybko... Chorował latami (nowotwór), ale nigdy nie przypuszczałabym, że mógłby umrzeć. Mój mąż? Nie! Nie ma szans! To silny facet! Da radę!
Byłam z nim przez całą chorobę i w chwili śmierci. Trzymałam za rękę i jak mantrę powtarzałam "Zobaczysz! Bedzie dobrze, jeszcze wszystko będzie dobrze!" Nie było, nie jest i już nie będzie...
Byliśmy fantastyczną parą i cudownym młżeństwem (brzmi jak przechwalanie albo idealizowanie, wiem, nic nie poradzę, że akurat tak było i nie zrobilismy niczego by niszczyć nasz związek)- nikt nie kochał mnie nigdy jak mąż, a i ja nikogo jak niego nie umiałabym pokochać. Byliśmy dla siebie wsparciem. Opiekę nad nim traktowałam jak dar, coś wyjątkowego czego tylko ja mogłam doświadczyć i sprawiało mi to ogromną radość, nigdy nie narzekałam i nie złościłam się. Na niego? A za co? Przecież nie chciał chorować? Na Boga? A za co? Przecież postawił mojego męża na mojej prostej ścieżce i sama wybrałam, że chcę z nim być, mogłam uciec, zostawić - jeszcze przed ślubem. Nie chciałam i zostałam. I nie żałuję, ani jednego dnia!!!
Rzeczy męża nadal leżą tak jak leżały. Ubrania równiutko poskładane czekają aż przyjdzie i ubierze. Bo nie dociera do mnie, że jego już nie ma. Cały czas mam wrażenie, że tylko wyjechał, że za chwile będzie a ja mu opowiem co się działo przez te wszystkie tygodnie...
Strasznie mi go brakuje!

36

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

Niespotykana przejdź na Nasz wątek bo zaczniemy dublować temat
Zobaczysz że jak  wylejesz swoje smutki czy pochwalisz się uśmiechem będzie łatwiej:)

37 Ostatnio edytowany przez Bubuś (2012-12-04 16:46:13)

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

Niespotykana przepraszam jeżeli przeczytałam Twoje wypowiedzi bez zrozumienia, ale wydaje mi się, że pisałaś, że Twój mąż zginął w wypadku samochodowym i że nie byliście w stanie przewidzieć jego śmierci - stąd brak testamentu.

Teraz natomiast piszesz, że chorował od wielu lat i miał nowotwór. Mam rozumieć, że nowotwór nie miał wpływu na jego śmierć, a mimo świadomości,że umiera nie zabezpieczył Twojej przyszłości? :*

38

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

Bubuś - jak już pisałam nigdy nie zakładałam, że mój mąż może umrzeć. NIGDY! On też tego nie zakładał - mieliśmy żyć i za "dziesiąt" lat cieszyć się wnukami.
Nowotwór nie był bezpośrednią przyczyną (być może mój mąż i tak by kiedyś umarł, ale i tak nie zrobiłabym nic, żeby mieć kasę na koncie. Miałam możliwość zrobić to sama, ale kurcze nie myśli się o kasie w takiej chwili! Z resztą w żadnej nie myślałam o czym świadczy zrzekanie się wielu praw, które wedle przepisów mi się należą, a wg sumienia już nie).
Opiekowałam się mężem przez wiele lat - po każdej operacji czy w trakcie chemioterapii. Po wypadku również czuwałam przy łóżku.

Tak widocznie miało być... Tylko to wszystko jest... Smutne...

39

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

Nispotykana Bubuś chodziło o to na co umarł Twój mąż bo na początku pisałaś, że to był wypadek a kilka wpisów wcześniej opisywałaś waszą 2 miesięczną walkę z nowotworem.

40

Odp: Śmierć męża - parszywa rodzina

Wiem, że to żadne pocieszenie ale pokrótce opiszę Ci sytuację którą ja przeżyłam. Rodzina Twojego męża to wcale nie taki wyjątek ludzie są podli. Pominę to, że mnie gnębili bo mieszkałam u rodziny narzeczonego, w co on nie chciał uwierzyć zawsze wierzył słowom matki, która się wszystkiego wypierała. Narzeczony zmarł w listopadzie. Był alkoholikiem, ja poznałam go jak nie pił, bo był po zapaleniu trzustki. Niestety zaczął znowu popijać. W piciu miał wspomożenie u matki. Po jego śmierci matka od razu pozabierała jego telefon, portfel, klucze od samochodu itd. z naszego pokoju. Na pogrzebie odsunęli mnie od niego jak tylko mogli. Stała przy głowie trumny ze swoją córką tak, żebym ja nie mogła podejść blisko do niego, w pożegnaniu zostałam wymieniona po nich wszystkich. Jak przyjechałam po rzeczy to mnie pilnowała, co biorę. Miała pretensje, że biorę rzeczy które on mi kupił jako prezenty. Nie chciała mi oddać portfela który był moim prezentem dla niego i w którym było moje zdjęcie. W tym momencie pomyślałam sobie wylazło z niej wszystko to co tak skrzętnie ukrywała przed nim jak żył. Chciała mnie od niego odizolować - chora z zazdrości o Niego i o wszystko materialne. Taka była za życia ale On nie chciał tego nigdy zobaczyć. Ona pozostałe swoje dzieci tj. 2 ok. 40 chowa przy sobie w podobny sposób. Zostałam potraktowana jak jakaś złodziejka, łowca. A to ja Go utrzymywałam bo on nie pracował. Ja Go naprawdę kochałam i kocham, wiele razy mu to mówiłam, nawet niedługo przed śmiercią, że nikt nigdy nie kochał Go i nie pokocha tak jak ja. On też mnie kochał na swój sposób, bo był uzależniony od chorej z zazdrości matki.
PO jego śmierci moje życie się zupełnie zmieniło. Na życie patrzę inaczej. Kocham Go i nigdy nie przestanę.

Posty [ 41 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Śmierć męża - parszywa rodzina

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026