netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

cale malzenstwo w klamstwie

85 odpowiedzi17 592 wyświetleniazałożony przez takasobiejaS, 11.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » cale malzenstwo w klamstwie

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 86 z 86 ]

66

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
maniek_z_maniek napisał/a:

...Wczuwam się w role autorki. Maz nie powiedział mi o nieślubnym dziecku. Czuje się oszukana, upokorzona brakiem szczerości ale czy to jest powod do zerwania malzenstwa, dlaczego to zrobil? Z mezem rozmawiam, usilnie zależy mi na poznaniu prawdy. Moim zdaniem celem jest tutaj porozumienie się miedzy nimi. Oczernianie meza do tego nie doprowadzi. Chcecie rozpadu tego malzenstwa dlatego ze ktoś wstydliwie ukryl sprawde z przed 20 lat (może licząc ze nigdy nie ujrzy swiatla dziennego)? Ja chciałby czegos innego. Zgody w tym malzenstwie a pretensje do tego nie doprowadza. Niech rozmawiają, niech maz się tłumaczy, może do czegos dojda, taka mam nadzieje.

Maniek,
Nikt tutaj nie chce rozpadu małżeństwa Autorki. Chyba smile
Rzecz w tym, żeby nie udawać, że zatajenie istotnych kwestii z okresu przedmałżeńskiego, nie rzutuje na późniejsze relacje w tymże małżeństwie.
Bo fakt, że mężowi Autorki "umknęły" tak ważne informacje, że nie był wobec niej uczciwy i szczery świadczy o tym, że ich bliskość była w pewnym sensie ułomna. Przecież gdy kogoś kochasz i jesteś kochany to z jednej strony chcesz znać wszystkie istotne wydarzenia z życia ukochanej osoby, a z drugiej strony sam też się obnażasz, nic nie ukrywasz.
Dla mnie jest jasne, że Autorka zastanawia się czy on potrafi być w bardzo bliskiej, szczerej relacji skoro potrafił nie odkrywać się przez tak długi okres czasu i co, z tego, co jej się wydawało jest prawdą a co złudzeniem.

Pamietam taką sytuację, jak odwiedził mnie w domu kolega i zwrócił uwagę, na "fajne" zdjęcie z wakacji mojej rodzinki. Ja wtedy pomyślałam, że z zewnątrz to taki ładny obrazek uśmiechniętej rodziny a przecież w tym czasie, gdy było robione to zdjęcie to mój mąż mnie z premedytacją i wyrachowaniem oszukiwał. Czasami trudno się w tym wszystkim odnaleźć i oddzielić PRAWDĘ i FAŁSZ.

67

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

Witam
chcialam tylko napisac , ze maz argumentuje podobnie jak "maniek z maniek," brak jakiejkolwiek sympatii dla  tej  pani, wrecz niechec, sprawila , ze z synem nie ma wiezi.
On go nigdy nie widzial, chlopak natomist nosi nazwisko bylego meza tej pani. On o niczym nie wie, nie wie o stnieniu mojego meza.
Nie chce oceniac postepowania tej kobiety, ale ma ona 3 dzieci. Kazde ma innego ojca. Na dzien dzisiejszy jest samotna matka.
Jesli chodzi o meza, o nas.... to nie jest tak,  ze czlowiek z radoscia przyjmuje taka wiadomosc, ze z otwartymi ramionami bylby gotow przyjac nowgo czlonka w rodzinie. Pewnie  tak powinno byc , ale zycie jest zupelnie inne. Ja mam mieszane uczucia. Nie wyobrazam sobie, ze maz np. przyprowadza go do domu i przedstwia dzieciom.

Kocham meza, jest dobrym mezem, swietnym ojcem... wybaczyc jest mi jednak ciezko. Pomimo iz myslalam ze jestem najwazniejsza  osoba w jego zyciu, pomimo niesamowitej bliskosci miedzy nami, nigdy nie zdobyl sie na odwage by powiedziec prawde. Filarem mojego malzenstwa jest klamstwo, klamstwo , ktore zaburza , moje postrzeganie meza, jako czlowieka z zasadami.
Maz nigdy nie uznal dziecka, nie dal mu nazwiska, jednak pomogl matce finansowo . Taka byla umowa jaka zawarli 20 lat temu. 
Nie oczerniam meza, jak ktos napisal, nie ma miedzy nami cichych dni. Jednakze potrzeba nam czasu, pracy , by jakos rozwiazac te sytuacje. Maz sie stara, widze to na kazdym kroku. Wiem , tez , ze do bylej narzeczonej nie czuje juz nic od dawna. To nie jest dla mnie problemem. Wiem , ze maz mnie kocha, jednak nie umiem zrozumiec jak przez tyle lat w roznych  sytuacjach klamal. Jak wybieralismy imie dla pierworodnego, jak bylam w ciazy. Nic nigdy o swoim synu.

68

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
takasobiejaS napisał/a:

...Kocham meza, jest dobrym mezem, swietnym ojcem...Maz nigdy nie uznal dziecka, nie dal mu nazwiska...jednak nie umiem zrozumiec jak przez tyle lat w roznych  sytuacjach klamal. Jak wybieralismy imie dla pierworodnego, jak bylam w ciazy. Nic nigdy o swoim synu.

Nie będę sie tu juz rozpisywać, bo powieliłbym swoje wczesniejsze słowa. Chciałbym tylko dopisać (dowalić?) coś, co to bycie "świetnym ojcem" trochę kwestionuje... Jak mozna być "świetnym ojcem" jednocześnie tak traktując TEŻ WŁASNE dziecko, tyle, że z inna kobietą? Czy nie trąci to jakąś obłudą i nie podważa całą tą "ojcowską" miłość?

69

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
kosmiczny nick napisał/a:
takasobiejaS napisał/a:

...Kocham meza, jest dobrym mezem, swietnym ojcem...Maz nigdy nie uznal dziecka, nie dal mu nazwiska...jednak nie umiem zrozumiec jak przez tyle lat w roznych  sytuacjach klamal. Jak wybieralismy imie dla pierworodnego, jak bylam w ciazy. Nic nigdy o swoim synu.

Nie będę sie tu juz rozpisywać, bo powieliłbym swoje wczesniejsze słowa. Chciałbym tylko dopisać (dowalić?) coś, co to bycie "świetnym ojcem" trochę kwestionuje... Jak mozna być "świetnym ojcem" jednocześnie tak traktując TEŻ WŁASNE dziecko, tyle, że z inna kobietą? Czy nie trąci to jakąś obłudą i nie podważa całą tą "ojcowską" miłość?

Cokolwiek napiszesz , nie zmieni faktu, ze w stosunku do moich dzieci jest dobrym ojcem i naprawde kocha nasze dzieci . Niczego nie moge mu zarzucic, nic co napiszesz nie zmieni tego.

70

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
takasobiejaS napisał/a:
kosmiczny nick napisał/a:
takasobiejaS napisał/a:

...Kocham meza, jest dobrym mezem, swietnym ojcem...Maz nigdy nie uznal dziecka, nie dal mu nazwiska...jednak nie umiem zrozumiec jak przez tyle lat w roznych  sytuacjach klamal. Jak wybieralismy imie dla pierworodnego, jak bylam w ciazy. Nic nigdy o swoim synu.

Nie będę sie tu juz rozpisywać, bo powieliłbym swoje wczesniejsze słowa. Chciałbym tylko dopisać (dowalić?) coś, co to bycie "świetnym ojcem" trochę kwestionuje... Jak mozna być "świetnym ojcem" jednocześnie tak traktując TEŻ WŁASNE dziecko, tyle, że z inna kobietą? Czy nie trąci to jakąś obłudą i nie podważa całą tą "ojcowską" miłość?

Cokolwiek napiszesz , nie zmieni faktu, ze w stosunku do moich dzieci jest dobrym ojcem i naprawde kocha nasze dzieci . Niczego nie moge mu zarzucic, nic co napiszesz nie zmieni tego.

Sorki, ale mnie też jest trudno zrozumieć jak można "zapomnieć" o własnym dziecku, o kimś, kto żyje, czuje, tęskni, potrzebuje czasami pomocy, czasami wsparcia.

71 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-01-17 15:57:20)

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
Przyszłość napisał/a:

[/.../
Sorki, ale mnie też jest trudno zrozumieć jak można "zapomnieć" o własnym dziecku, o kimś, kto żyje, czuje, tęskni, potrzebuje czasami pomocy, czasami wsparcia.

Kurcze, mój ojciec od kiedy pamiętam, tłumaczył mi jak funkcjonuje świat, do dziś przypominam sobie jak nauczyłem się od niego znaczenia niektórych słów, uczył mnie co jest śmiesznego w dowcipach, których jako dziecko nie rozumiałem, tłumaczył w wieku 5 lat na czym polega "to czytanie", wdrożył mi "nałóg" czytania książek, uczył mnie myśleć. Wnosił mnie na barana trzy piętra, gdy naderwałem ścięgno achillesa;-) To on dał mi kasę gdy szedłem na spotkanie z obecną żoną ;-). Gdy byłem starszy ZAWSZE w sprawach dla mnie istotnych, zwłaszcza wiążących się z ryzykiem odwoływałem się do jego olbrzymiego doświadczenia. Dziś TEŻ chętnie bym to robił każdego dnia ale niestety już nie żyje. To co piszę to jakiś ułamek promila. Tego się nie da zastąpić.

Moim zdaniem trzeba coś z tym zrobić. NIGDY nie jest za późno. Przynajmniej dopóki obaj żyją.

72

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
EXTRA_terrestrial napisał/a:
Przyszłość napisał/a:

[/.../
Sorki, ale mnie też jest trudno zrozumieć jak można "zapomnieć" o własnym dziecku, o kimś, kto żyje, czuje, tęskni, potrzebuje czasami pomocy, czasami wsparcia.

Kurcze, mój ojciec tłumaczył mi jak funkcjonuje świat, do dziś pamiętał jak nauczyłem się od niego znaczenia niektórych słów, uczył mnie co jest śmiesznego w dowcipach, których jako dziecko nie rozumiałem, tłumaczył w wieku 5 lat na czym polega "to czytanie", wdrożył mi "nałóg" czytania książek, uczył mnie myśleć. To on dał mi kasę gdy szedłem na spotkanie z obecną żoną ;-). Gdy byłem starszy ZAWSZE w sprawach dla mnie istotnych, zwłaszcza wiążących się z ryzykiem odwoływałem się do jego doświadczenia. Dziś TEŻ chętnie bym to robił każdego dnia ale niestety już nie żyje. To co piszę to jakiś ułamek promila. Tego się nie da zastąpić.

Moim zdaniem trzeba coś z tym zrobić. NIGDY nie jest za późno. Przynajmniej dopóki obaj żyją.

Heh przez pomylke zamiast na cytuj post, wcisnelam zglos redakcji. EXTRA TERRESTISL przepraszam to byl wypadek.

Moj ojcec byl oficerem na statku, plywal 9 mc , 3 miesiace w roku w domu. Pierwszy miesiac byl fantastyczny, kolejne dwa koszmarne. W gruncie rzeczy on tesknil za morzem bardziej niz za nami . A nas w domu traktowal jak marynarzy,  podwladnych , na zasadzie wykonac , nie pytac.
Moi rodzice sa wciaz razem , podziwiam mame... Ja sama bym nie dala rady. Nie twierdze , ze nas nie kochal, kochal, ale na swoj szorstki sposb.
Nigdy nic mnie nie nauczyl, nie bylo go. Za to wymagal wiele, kazda rozmowa konczyla sie pytaniami tylko o szkole. Stopnie mialy byc najlepsze, bo on zawsze byl najlepszy. Zawdzieczam mu moja pozycje zawodowa, to musze przyznac, uparcie dazylam by mu sie przypodobac by byl ze mnie dumny. Zarabiam naprawde duze pieniadze, mam prace odpowiedzialna i wciaz sie rozwijam. Moj ojciec zawsze mowi , ze to dzieki niemu. Moze i tak bo ja chcialam udowodnic mu , ze bede lepsza niz on..
WIEZ MIEDZY NAMI SLABA,  ale jakos on nigdy nie probowal tego zmienic. Mama za to nadrabia ze wszystkim za oboje. Ojciec moze nie odejsc , moze byc obok , ale nic nie dawac. Nie kazdy ma dziecinstwo z bajki. U nas miedzy mna a ojcem wiezi nie ma , mialam tylko 2- 3 miesiace w roku aby sie wytworzyla a to za malo...

73

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
takasobiejaS napisał/a:

/..../
Heh przez pomylke zamiast na cytuj post, wcisnelam zglos redakcji. EXTRA TERRESTISL przepraszam to byl wypadek.

No to teraz mnie zabanują i wyrzucą z forum [;-)]

takasobiejaS napisał/a:

Moj ojcec byl oficerem na statku, plywal 9 mc , 3 miesiace w roku w domu. Pierwszy miesiac byl fantastyczny, kolejne dwa koszmarne. W gruncie rzeczy on tesknil za morzem bardziej niz za nami . A nas w domu traktowal jak marynarzy,  podwladnych , na zasadzie wykonac , nie pytac.
Moi rodzice sa wciaz razem , podziwiam mame... Ja sama bym nie dala rady. Nie twierdze , ze nas nie kochal, kochal, ale na swoj szorstki sposb.
Nigdy nic mnie nie nauczyl, nie bylo go. Za to wymagal wiele, kazda rozmowa konczyla sie pytaniami tylko o szkole. Stopnie mialy byc najlepsze, bo on zawsze byl najlepszy. Zawdzieczam mu moja pozycje zawodowa, to musze przyznac, uparcie dazylam by mu sie przypodobac by byl ze mnie dumny. Zarabiam naprawde duze pieniadze, mam prace odpowiedzialna i wciaz sie rozwijam. Moj ojciec zawsze mowi , ze to dzieki niemu. Moze i tak bo ja chcialam udowodnic mu , ze bede lepsza niz on..
WIEZ MIEDZY NAMI SLABA,  ale jakos on nigdy nie probowal tego zmienic. Mama za to nadrabia ze wszystkim za oboje. Ojciec moze nie odejsc , moze byc obok , ale nic nie dawac. Nie kazdy ma dziecinstwo z bajki. U nas miedzy mna a ojcem wiezi nie ma , mialam tylko 2- 3 miesiace w roku aby sie wytworzyla a to za malo...

A Twój mąż - jakim jest ojcem dla Twoich dzieci? I czemu mi się wydaje że lepszym? ;-)

74 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-01-17 16:51:23)

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

Kolejny wątek, w którym interpretujemy przez pryzmat naszych doświadczeń smile i tego, jaką rolę w naszym wychowaniu, rozwoju,...życiu odegrywają(li) rodzice.
To, co mnie zdumiewa, to jak bardzo subiektywizm własnych doświadczęń odbiera zdolność do obiektywnej oceny.


BTW:

... mój ojciec...wdrożył mi "nałóg" czytania książek...

Ja też zawdzięczam mojemu tacie podobny nałóg smile
Jedno z moich najwcześniejszych wspomnień, to jak podnoszę głowę znad piaskownicy i widzę jak tata wraca do domu z pakunkiem książek obwiązanych charakterystycznym sznurkiem.
Potem w wieku nastu lat połykałam je wszystkie jak leci mieszając literaturę piękną i faktu z kryminałami z jamnikiem, z kluczykiem, tygrysy, itp. big_smile

75

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
Przyszłość napisał/a:

...To, co mnie zdumiewa, to jak bardzo subiektywizm własnych doświadczęń odbiera zdolność do obiektywnej oceny.

A jaką według Ciebie powinna być w tym przypadku ta "obiektywna" ocena? To chyba zrozumiałe, ze każdy w jakims stopniu wypowiadajac sie tutaj sięga do własnych doswiadczeń, bądź obserwacji...
TakasobiejaS, nie mam najmniejszego zamiaru w jakimkolwiek stopniu wpływać na Twoje decyzje. Swoje zdanie juz wczesniej wyraziłem... Wspomniałem tylko, że dość niezrozumiałym jest dla mnie bycie "wzorowym" ojcem dla jednych (własnych) dzieci, a jednocześnie ...żadnym ojcem dla innego (również własnego!) dziecka...
Mimo wszystko - moim zdaniem - w obecnej chwili Twój małżonek ma niepowtarzalną szansę naprawy wszystkiego, i pokazanie, że takim "wzorowym" w rzeczywistości jest dla WSZYSTKICH SWOICH dzieci... Czego jak czego, ale takiego "problemu" nie da się zamieść pod dywan, rzucić znów "na odwal się" kasą i mieć z głowy. Ktoś eufemistycznie nazwał to "błędem młodości"... No pięknie, tylko, że nie jest to popełniony bład - za młodych i głupich lat - typu kradzież, pobicie, przepuszczenie kasy, chlanie na umór czy ćpanie za młodu... To coś wykraczającego poza ramy "błędu" i winno nieść jednak jakieś konsekwencje... I winno budzić jakieś ...ludzkie emocje i odruchy.

76

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
kosmiczny nick napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:

Każdy ma swoje tajemnice
Każdy ma swoją historię
Każdy ma seoje prawo do prywatności
Każdy popełnia błędy (szczególnie w młodości)
Każdy...

Ale nie każdy - mając świadomość własnych historii/błędów/tajemnic - jest na tyle bezwzględnym, by żyć z kimś bliskim i go latami oszukiwać, zatajać, okłamywać...
Prawo do "prywatności" nie ma tutaj, w tym wątku, NIC DO RZECZY. "Prywatność" i do niej prawo ma sie tylko wówczas w związku, jesli nie bije w posady związku, jesli nie jest czymś nadwyrężającym zaufanie, jesli nie stoi w sprzecznosci z lojalnoscią, oddaniem i uczciwościa wobec partnera...
To Autorka miała PRAWO do poznania całej historii i tajemnic swego "ślubnego", a on NIE MIAŁ PRAWA zatajać przed nią swoich błędów, które - mimo, iz popełnione w młodości - rzutują na całe życie.
Każdy kochając kogoś i chcąc z nim się związać winien swoje "tajemnice", błędy i historię obnażyć, by w przyszłosci - jak tutaj choćby - uniknąć katastrofy, gdy coś ...skrywanego wychodzi na światło dzienne...

Ciekawą masz motywację do ujawniania prawdy.
Oburza cię zakłamanie ze względu na możliwość katastrofy po ujawnieniu prawdy.
A to nie tędy droga!

77

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
Aleksandra81 napisał/a:

Ciekawą masz motywację do ujawniania prawdy.
Oburza cię zakłamanie ze względu na możliwość katastrofy po ujawnieniu prawdy.
A to nie tędy droga!

Dość opacznie odczytujesz moje słowa. Akurat w tym tutaj wątku nie ma co pisać o szczerości, czyli formie okazaniu szacunku partnerowi (w tym przypadku Autorce ze strony małżonka). Bo to własnie: szacunek dla drugiej osoby, liczenie się z jej uczuciami i zaufanie do niej powinno umożliwiać wyjawienie ważnych spraw. Spraw, historii, które niekiedy mogą w przyszłosci okazać sie nawet zgubnymi dla związku. Tu akurat pisząc starałem się wyraźnie wykazać powiązania: skrywane historie i kryzys po ich ujawnieniu. Być może moja wypowiedź zabrzmiała jak ...asekurowanie się na przyszłość. Jeśli tak - widać, że źle to ubrałem w słowa...

78 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-01-17 18:05:15)

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
kosmiczny nick napisał/a:
Przyszłość napisał/a:

...To, co mnie zdumiewa, to jak bardzo subiektywizm własnych doświadczęń odbiera zdolność do obiektywnej oceny.

A jaką według Ciebie powinna być w tym przypadku ta "obiektywna" ocena? To chyba zrozumiałe, ze każdy w jakims stopniu wypowiadajac sie tutaj sięga do własnych doswiadczeń, bądź obserwacji...

Kosmiczny,
Dość opacznie odczytałeś moja słowa tongue
Akurat w tym przypadku wyraziłam swoje zdumienie jak bardzo (nawet to wyróżniłam) nasze osobiste doświadczenia wpływają na ocenę sytuacji.

79

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
takasobiejaS napisał/a:

Witam
chcialam tylko napisac , ze maz argumentuje podobnie jak "maniek z maniek," brak jakiejkolwiek sympatii dla  tej  pani, wrecz niechec, sprawila , ze z synem nie ma wiezi.

To zdanie, jest chyba clue wszystkiego, to tylko przykład tego jaki Twój m  jest niedojrzały i nieodpowiedzialny. Relacje rodzic-dziecko, są innymi niż pomiędzy rodzicami.

80 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-01-17 18:53:45)

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
Przyszłość napisał/a:

Kolejny wątek, w którym interpretujemy przez pryzmat naszych doświadczeń smile i tego, jaką rolę w naszym wychowaniu, rozwoju,...życiu odegrywają(li) rodzice.
To, co mnie zdumiewa, to jak bardzo subiektywizm własnych doświadczęń odbiera zdolność do obiektywnej oceny.
/..../

Ale to działa też w drugą stronę - mając doświadczenie, którego ktoś inny nie posiada, możemy zobiektywizować jego punkt widzenia.

Ostatnio znajoma zabawiała mnie notorycznymi opowieściami o swoim dziadku, który "ustawił" jej w głowie to co trzeba, gdy byla dzieckiem - dla mnie abstrakcja. Nie miałem dziadków koło siebie w dzieciństwie.

81

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
takasobiejaS napisał/a:

Witam
chcialam tylko napisac , ze maz argumentuje podobnie jak "maniek z maniek," brak jakiejkolwiek sympatii dla  tej  pani, wrecz niechec, sprawila , ze z synem nie ma wiezi.
On go nigdy nie widzial, chlopak natomist nosi nazwisko bylego meza tej pani. On o niczym nie wie, nie wie o stnieniu mojego meza.
Nie chce oceniac postepowania tej kobiety, ale ma ona 3 dzieci. Kazde ma innego ojca. Na dzien dzisiejszy jest samotna matka.
Jesli chodzi o meza, o nas.... to nie jest tak,  ze czlowiek z radoscia przyjmuje taka wiadomosc, ze z otwartymi ramionami bylby gotow przyjac nowgo czlonka w rodzinie. Pewnie  tak powinno byc , ale zycie jest zupelnie inne. Ja mam mieszane uczucia. Nie wyobrazam sobie, ze maz np. przyprowadza go do domu i przedstwia dzieciom.

Kocham meza, jest dobrym mezem, swietnym ojcem... wybaczyc jest mi jednak ciezko. Pomimo iz myslalam ze jestem najwazniejsza  osoba w jego zyciu, pomimo niesamowitej bliskosci miedzy nami, nigdy nie zdobyl sie na odwage by powiedziec prawde. Filarem mojego malzenstwa jest klamstwo, klamstwo , ktore zaburza , moje postrzeganie meza, jako czlowieka z zasadami.
Maz nigdy nie uznal dziecka, nie dal mu nazwiska, jednak pomogl matce finansowo . Taka byla umowa jaka zawarli 20 lat temu. 
Nie oczerniam meza, jak ktos napisal, nie ma miedzy nami cichych dni. Jednakze potrzeba nam czasu, pracy , by jakos rozwiazac te sytuacje. Maz sie stara, widze to na kazdym kroku. Wiem , tez , ze do bylej narzeczonej nie czuje juz nic od dawna. To nie jest dla mnie problemem. Wiem , ze maz mnie kocha, jednak nie umiem zrozumiec jak przez tyle lat w roznych  sytuacjach klamal. Jak wybieralismy imie dla pierworodnego, jak bylam w ciazy. Nic nigdy o swoim synu.

Moim zdaniem się mylisz. Filarem Twojego malzenstwa nie jest kamstwo ale to co jest miedzy wami, rodzina, dom, dzieci. Klamstwo w tym przypadku jest zadra, niedogodnoscia. Z tym można zyc. To nie jest tragedia. Tragedia jest smierc bliskiej osoby, kalectwo, nieuleczalna choroba. W twojej sytuacji tragedii nie ma.

Poza tym potwierdzilas ze maz postapil zgodnie z umowa. Tak sobie mysle co by było gdybys jednak wiedziała od saego poczatku i naciskala na meza na kontakt, wbrew tej umowie i dobru chłopca, który jak sama piszesz, nic o Twoim mezu nie wie. Skad wogole ten pomysl ze chłopak powinien się dowiedzieć? Nie Tobie o tym decydować i to roztrzasac. Nie można uszczesliwiac kogos na sile i wchodzić bez pardonu w czyjes zycie, zmieniając jego podstawy, po to tylko żeby uspokoić swój niepokoj.

82 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-01-17 20:08:00)

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
maniek_z_maniek napisał/a:

/.../Tak sobie mysle co by było gdybys jednak wiedziała od saego poczatku i naciskala na meza na kontakt, wbrew tej umowie i dobru chłopca, który jak sama piszesz, nic o Twoim mezu nie wie. Skad wogole ten pomysl ze chłopak powinien się dowiedzieć? Nie Tobie o tym decydować i to roztrzasac. Nie można uszczesliwiac kogos na sile i wchodzić bez pardonu w czyjes zycie, zmieniając jego podstawy, po to tylko żeby uspokoić swój niepokoj.

Maniek sorki, nie mogę odpuścić.

Co to za "umowa" - z zasady krzywdząca najbardziej zainteresowanego?. to mafijny spisek przeciwko dziecku a nie umowa.

Co to za "dobro chłopca" - według jakich kurde kryteriów? TWOICH????. Wtedy największy "dobrostan" osiągałyby chyba SIEROTY.

"Skad wogole ten pomysl ze chłopak powinien się dowiedzieć?" - Ona jeszcze tego nie pisała. ;-)
Ale "ktoś" napisze! A przynajmniej podejmie temat sensowności/(lub nie)  :-)

"Nie Tobie o tym decydować i to roztrzasac." - A komu? TOBIE? Właśnie ona będzie ewentualnym uczestnikiem takiej decyzji. I będzie miała sporo do powiedzenia.

"po to tylko żeby uspokoić swój niepokoj."- Nie nie tylko po to. Są milion razy ważniejsze powody.

"Nie można uszczesliwiac kogos na sile." - Skąd wiesz że na siłę? Z pewnością jednak wbrew powszechnej jak dotąd obojętności w tej kwestii. I tendencji do ZAMIATANIA POD DYWAN.

83

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
takasobiejaS napisał/a:
kosmiczny nick napisał/a:
takasobiejaS napisał/a:

...Kocham meza, jest dobrym mezem, swietnym ojcem...Maz nigdy nie uznal dziecka, nie dal mu nazwiska...jednak nie umiem zrozumiec jak przez tyle lat w roznych  sytuacjach klamal. Jak wybieralismy imie dla pierworodnego, jak bylam w ciazy. Nic nigdy o swoim synu.

Nie będę sie tu juz rozpisywać, bo powieliłbym swoje wczesniejsze słowa. Chciałbym tylko dopisać (dowalić?) coś, co to bycie "świetnym ojcem" trochę kwestionuje... Jak mozna być "świetnym ojcem" jednocześnie tak traktując TEŻ WŁASNE dziecko, tyle, że z inna kobietą? Czy nie trąci to jakąś obłudą i nie podważa całą tą "ojcowską" miłość?

Cokolwiek napiszesz , nie zmieni faktu, ze w stosunku do moich dzieci jest dobrym ojcem i naprawde kocha nasze dzieci . Niczego nie moge mu zarzucic, nic co napiszesz nie zmieni tego.

Pomijając fakt zatajenia przez męża tak ważnej części swojego życia, uważam, że w tej całej okropnej dla autorki historii, głównym problemem nie jest posiadanie nieślubnego syna i całkowite odcięcie się od niego, oraz stosunku do jego matki, od początku obojętnego. On nigdy nie ukrywał (przed poinformowanymi), że ani ta kobieta, ani ich syn nie są dla niego ważni. To jest przede wszystkim sprawa sumienia męża, pozostałe aspekty są mniej istotne.
Moim zdaniem, porażająca jest świadomość zdrady na samym początku związku. 200! listów pisanych do ukochanej. To kim była w tamtym momencie autorka dla swojego narzeczonego; opcją, plastrem na zranione serce, czy może kartą przetargową w nadziei na wzbudzenie zazdrości i powrót tej jedynej. Jak mają się słowa przysięgi małżeńskiej którą składał autorce, do jego prawdziwych uczuć, skoro walczył, jak się okazuje do ostatniej chwili. Przecież gdyby tamta tylko skinęła palcem, prawdopodobnie uciekłby sprzed ołtarza nie oglądając się za siebie. Można sobie tylko wyobrazić, jakie uczucia nim targały, gdy brał ślub, raczej nie była to gorąca miłość do autorki. Dlaczego przez prawie 20 lat trzymał te listy i dostał furii, gdy żona je przeczytała?
Nie ma sensu zastanawiać się co on czuje do matki swojego syna, bo wiadomo, że nic, istotne jest, co tak naprawdę czuje do żony.
Tak rozumiem kontekst stwierdzenia "całe małżeństwo w kłamstwie". Myślę, że sprawca dramatu powinien wytłumaczyć się właśnie z oszustwa dotyczącego prawdziwych uczuć do żony.

84

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
EXTRA_terrestrial napisał/a:
Przyszłość napisał/a:

Kolejny wątek, w którym interpretujemy przez pryzmat naszych doświadczeń smile i tego, jaką rolę w naszym wychowaniu, rozwoju,...życiu odegrywają(li) rodzice.
To, co mnie zdumiewa, to jak bardzo subiektywizm własnych doświadczęń odbiera zdolność do obiektywnej oceny.
/..../

Ale to działa też w drugą stronę - mając doświadczenie, którego ktoś inny nie posiada, możemy zobiektywizować jego punkt widzenia.

Jasne!
Od pewnego czasu uźywam powyższego argumentu, aby siebie samą przekonać, że ma sens moja dalsza obecność na forum.

maniek_z_maniek napisał/a:

...
Poza tym potwierdzilas ze maz postapil zgodnie z umowa. Tak sobie mysle co by było gdybys jednak wiedziała od saego poczatku i naciskala na meza na kontakt, wbrew tej umowie i dobru chłopca, który jak sama piszesz, nic o Twoim mezu nie wie. Skad wogole ten pomysl ze chłopak powinien się dowiedzieć? Nie Tobie o tym decydować i to roztrzasac. Nie można uszczesliwiac kogos na sile i wchodzić bez pardonu w czyjes zycie, zmieniając jego podstawy, po to tylko żeby uspokoić swój niepokoj.

Maniek,
Serio uważasz, że cała ta żałosna umowa zawarta przez dorosłych miała na celu dobro dziecka? Naprawdę wierzysz, że mąż Autorki zachował się honorowo przestrzegając warunków "kontraktu"? I czy rzeczywiście brak relacji między nim i jego synem powinien nadal być utrzymywany?
Może ja jestem z innej planety, ale dla mnie bycie rodzicem to jedna z najwspanialszych przygód, jakich doświadczam w życiu. Nie dość, że mam duży wpływ na kształtowanie się i rozwój człowieka, co daje niezwykłe uczucie sprawczości i mocy, to czuję radość i satysfakcję, gdy moi synowie pokazują mi takie strony życia, o których istnieniu prawdopodobnie nigdy nie dowiedziałabym się. Czerpiemy z siebie nawzajem, a mąż Autorki i siebie, i swojego syna tego pozbawił.

85 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-01-18 16:04:52)

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
Przyszłość napisał/a:

/.../ ale dla mnie bycie rodzicem to jedna z najwspanialszych przygód, jakich doświadczam w życiu. /.../

Miłość dzieci jest całkowita, bezinteresowna i bezkrytyczna /przynajmniej do okresu dojrzewania/ ;-))) i jest źródłęm rzeczywistej "psychicznej" siły rodzica.

Posty [ 66 do 86 z 86 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » cale malzenstwo w klamstwie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026