netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

cale malzenstwo w klamstwie

85 odpowiedzi17 591 wyświetleńzałożony przez takasobiejaS, 11.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » cale malzenstwo w klamstwie

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 86 ]

1

Temat: cale malzenstwo w klamstwie

Nie wiem od czego mam zaczac, mam taki balagan w glowie. Dzis mam tez , ten zly dzien , jeden z takich gdy myślę, że juz nie dam rady.
Moja historia będzie raczej nietypowa. Mam 38 lat.
Meza poznalam 15 lat temu, maz jest starszy ode mnie o 7 lat. Mamy wydawaloby sie cudne zycie,  ja mam dobra prace , maz swietnie prosperujaca firme. Mamy 2 dzieci .
Gdy poznalam meza wiedzialam, ze w jego zyciu byla przed tem jakas kobieta, wiedzialam, że byla to jego wielka milosc. Wiedzialam , ze byli ze soba kilka lat, ze sie mieli pobrac. Wiedzialm tez , ze maz szalenie ja kochal , ze aie rozstali na chwile przed slubem.  Maz niewiele o niej opowiadal, jakby to byl sekret, cale te ich zycie  razem. Widzialam ja na zdjeciach, jako , ze oboje chodzili do teja samej klasy w liceum. Byla piekna, mimo ze maz nigdy nic o niej nie mowil, byla taka zadra w moim sercu.
Jakis czas temu tesciowa moja miala operacje , po wyjjsciu ze szpitala , ja sie nia zajmowalam.  Wymagala pomocy 24 godz na dobe. Pewnego razu do drzwi tesxiowj zapukala kobieta , ktora chciala z nia rozmawiac . Wpuscilam ja, to co sie dzialo pozniej tego sie nie da opisac te 20 min rozmowy zmienily cale moje zycie.
Okazalo sie , ze ta kobieta to matka dziecka mojego meza, ze man on 20 letniego syna!!! Tesciowa wiedziala o wszytskim.  Opowiedziala mi , ze ona nigdy nie chciala ukrywac tego, ze fo bylo zadanie meza. Ze ona zaluje.
Okazalo sie , ze moj maz wieele lat temu zdradIl te swoja narzeczona , ze owocem tego bylo wlasnie to dziecko. Moi  tesciowie  sa majetni  pieniedzy im nie brakowalao. Maz nikomu nie powiedzial o tej kobiecie , nawet nie byl , z nia zwiazany. Gdy tesciowa opowiadala mi o tej historii to jakbym o obcym sluchala nie o mezu. Maz byl bardzo zazdrosny i zaborczy w stosunku do narzeczonej. To bylo podobno jak choroba. Ona nie wytrzymala  rozstali sie. Wrocili do siebie po 3 miwsiacach, zareczyli sie. Tesciowa mowila, ze gdy sie rozstali cala rodzina myslala, ze cos sobie zrobi , byl jak szalony. Jedzil za nia , nachodzil... tamta kobieta byla odskocznia szybki numer , ale ona zaszla w ciaze. Maz nikomu nic nie powiedIal, odcial sie od niej jakby nic sie nie stalo. Pogodzil sie z narzeczona, zareczyli sie. Planowali slub , na 4 tyg przed wszytko sie  wydalo, jej rodzice odnalezli meza  o wszystkim poinormowali rodzine, narzeczonq. 
Tesciowa mowila , ze to co sie wtedy dzialo to byl koszmar.
Ona i tesciu zaplacili tej kobiecie aby zniknela z zycia ich syna. Teraz pojawila sie po latach bo chlopak dostal sie na wymarzone studia, ona stracila prace i po pieniqdze.  Dlugo by opowiadac.
To nie koniec historii okazalo sie , ze maz pisal dobtej swojej narzeczonej juz nawet jak my bylismy razem , ze ja kocha , ze zyc nie moze , ze tylko ona . Znalazlam te listy gdy szukalam co jescze kryje maz. 200 nigdy nieprzeczytanych prze nia listow, odeslane...
cale moje zycie , malzenstwo zbudowane na klamstwie. Maz ma syna , ktorego nigdy nie widzial, kocha kobiete , ktora go odrzucila jak sie dowiedziala o dziecku. A ja kim ja tu jestem jak mam teraz zyc. Gdy sie jego pytalam o to wszystko wpierw prosil , blagal przepraszal, tlumaczyl, , jak znalazlam listy wpadl w furie , ze to pywatne ...
Nie wiem co mam robic nikt nic nie wie, nikomu nie mowilam, ani mamie ani rodzenstwu. Z nikim o tym nie rozmawiam. Maz chce zyc jak dalej , ale ja juz nie potrafie...

2

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

Historia jak z brazylijskiej telenoweli. Swoją drogą żałosny koleś. Niby tak kochał narzeczoną, a poszedł do łóżka z inną traktując ją jak szmatę, "odskocznię", i nawet nie założył gumki biedaczek.

3

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

Facet ma obsesje na jej punkcie, to się nadaje do leczenia psychiatrycznego - z Tobą autorko jest wszystko ok.
Znam takiego gościa, od lat wchodzi w "związki" z innymi kobietami, a wypisuje do eks, która ma od dawna partnera. On ciągle czeka, że kiedyś się zejdą, nie umie się z nikim innym zaangażować.

Bardzo Ci współczuję. Ty jeszcze ułożysz sobie życie- masz na to szansę, wbrew temu co teraz myślisz, ale on dopóki nie zacznie się leczyć, nie ma na to szans.
On w każdym związku będzie prowadził 'podwójne życie' - w głowie ma ex. To jak schizofrenia.

4

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

Nie wiem czy to choroba... Może. Niech sie z tego leczy, ale bez Ciebie.

Boże... A ja myślałam, że skrzywdziłam byłego nie podejmując decyzji odejścia od niego ze względu na dzieci.

Nie wyobrażam sobie tak żyć. Już nie...
Dam Tobie radę. nie pozwól by kolejny raz teściowie pogrzebali problem. Nie pozwól. wystarczająco Cie wykorzystali....

5

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

Szczerze współczuję, domyślam się co przezywasz. Kawał drania,szkoda Ciebie i dzieci. Piszesz,ze nie wiesz kim jesteś w tym wszystkim ,może byłaś jego zapomnieniem po stracie narzeczonej?

6

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

straszna historia. ale ja trochę rozumiem Twego męża - to znaczy, strasznie niedojrzały facet o niskim kręgosłupie moralnym. rozumiem go pod tym względem, że miłość do ex doprowadziła go do szaleństwa. ok, młody chłopak, zero pomyślunku, przespał się z jakąś tam babą, zrobił jej dzieciaka, odciął się. ale w sumie jaka jest różnica między tamtym dzieckiem, a Waszymi dziećmi? jak można być tak okrutnym i bez serca? jak on właściwie traktuje Twoje/Wasze dzieci?

powinnaś się od niego odciąć. na pewno ma jakieś zaburzenie, ta narzeczona też dobrze zrobiła że się od niego odcięła, gdy wyszło na jaw to, że zrobił innej dziecko i ją zostawił, że ją zdradził. ma obsesję na jej punkcie, wiesz czy śledzi jej obecne życie? czy kontaktował się z nią na zasadzie spotkań twarzą w twarz, czy szukał jej jakoś? bo jeśli ma ją tylko w głowie, nie łazi za nią, nie szuka kontaktu na siłę, to znaczy że po prostu w jakiś sposób ją kochał, miał wyrzuty sumienia, to dziecko mu przypomina zdradę, utratę swej ukochanej. tak to rozumiem.

ale zrozumieć nie mogę, jak dorosły facet może nie wziąć odpowiedzialności za te czyny. miłość miłością, ale jak wiele osób zostało poszkodowanych przez to jego "zauroczenie" i paranoję? powinnaś wziąć z nim rozwód dlatego, że Cię nie kocha, bo jest inna w jego umyśle, nie kocha Cię tak, jak powinien. dlatego, że Cię okłamywał. dlatego, że upadł tak nisko, nie liczył się z uczuciami innych, tylko ze swoimi.

z drugiej strony chciał w pewnym momencie życia ułożyć sobie życie, spotkał Ciebie. też na to zasługiwał, na rozpoczęcie wszystkiego od nowa. nie jego wina, że tak pokochał swą byłą narzeczoną, ale skoro wiedział że ma problem, to powinien czym prędzej iść go leczyć. on kocha iluzję na jej temat, a nie ją samą, przecież minęło tyle lat. powinien się leczyć. bardzo smutna historia, ale musisz też zrozumieć swego męża, każdy człowiek chce rozpocząć życie od nowa, traktował Waszą rodzinę dobrze, nic nie piszesz żeby był złym mężem. chodzi tylko o to "małe" kłamstwo, które rozwaliło wszystko. jeśli przyjmiesz ten punkt widzenia, będzie Ci łatwiej.

7 Ostatnio edytowany przez Krwawe Kopytko (2015-01-11 19:19:09)

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

Czemu stwierdzacie schizofrenie u męża autorki? Przecież historia musiała się wydarzyć dalej jak 15 lat temu (bo tyle są małżeństwem), a owe listy były pisane tuż po rozstaniu męża z pierwszą narzeczoną (!) i na początku związku z autorką. Wywnioskować z tego można tyle, że potraktował autorkę jako odskocznię po rozstaniu [czyt. tak samo jak tą kobietę, z którą ma dziecko], ale najwyraźniej się w niej zakochał i dlatego się z nią ożenił. Dla niego ten rozdział jest już zapewne zamknięty. A autorka przeżywa to bo dla niej to nowość dotycząca jej męża. Nie chcę tu wartościować nikogo, ale przychyliłabym się do opinii męża, żeby żyć dalej. Przecież to jest przeszłość, a przez te 15 lat wszystko się zmieniło...

8 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-01-11 19:30:38)

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

on kocha iluzję na jej temat, a nie ją samą, przecież minęło tyle lat.

Problem w tym,  dopóki on nie ma szans skonfrontować iluzji, w której tkwi po uszy, z rzeczywistością, to rzeczywistość z autorką wątku przegrywa z iluzją..

Najlepszym przykładem na to co się dzieje gdy czas powoduje, że blakną złe wspomnienia,a  w ich miejsce wchodzi iluzja n/t jak mogłoby być gdyby nie rozstanie, jest wątek faceta, który podjął decyzję, że rzuca w cholerę kobietę, z która jest 1,5 roku i jest mu z nią dobrze dla ex żony, z którą nigdy się nie dogadywali i nie okazywała mu w 1/3 tyle uczuć co obecna smile

Doskonały przykład na to jak niedomknięta przeszłość wpływa na życie - tu ilość lat, które upłynęły mają drugorzędne znaczeni w stosunku do faktu, że w głowie pozostawiono otwartą furtkę w razie najmniejszych znaków od 2 strony czy kontaktu.

9

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

ja od urodzenia wiedzialam ze mam przyrodnią siostrę. Moj tata zdrdził mamę kiedy byli po slubie. Moja mama przyjeła Ole  bez żalu i pretensji to co było między OLI MATKĄ a moim tatą uważamy jako zamknięty rozdział....


Skoro przez 15 lat mąz autorki jej nie zdradził to nie ma o czym mówić....
Wchodząc w związek nowy każdy z nas ma jakąś historię i przeszłość lepszą bądź gorszą i tego nie zmienimy...

10 Ostatnio edytowany przez takasobiejaS (2015-01-11 20:13:39)

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

Maz byl dobrym mezem, swietnym kochajacym ojcem , dlatego tak ciezko mi zrozumiec cala ta historie.

Wnioskujac z listow, , az moj przestal pisac bo ona wyszla za maz. Mniej wiecej w tym czasie po 18 mies znajomosci my sie pobralismy.
U nas migdy nie bylo takich szalenstw, zero listow, slodkich slow. Jak slucham o tym co robil maz to jakby mi o obcym czlowieku opowiadano.
Jego byla marzeczona prowadzi szkole tanca w maszym miescie.  Wiem gdzie . Zawsze byla taka zadra w mym sercu.  Mysle, ze sie nie spotkaja. Ale kto wie co by bylo gdyby ona zechciala...
Nie zmienia to faktu , ze maz porzucil wlasme dziecko, klamal mnie, nigdy nic nie powiedzial. Byl juz ze mna a pisal , ze ja kocha , ze tylko ona. Cale nasze zycie zbudowane na klamstwie. O wszystkim wiem od 2 mcy zyjemy obok. Maz przeniosl sie na moja prosbe na poddasze dla gosci , tam spi. Nie chce poznac syna , nigdy nie widzial go i nic noe chce o nim wiedziec. Czasami mam wrazenie ze to wszystko mi soe przysnilo, ze moze rano obudze sie bez tego scisku w sercu .

11

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

wiesz może on się boi... boi się reakcji waszych dzieci na wieść ze mają starszego brata ? że to moze Syn moze zniszczyć wasze życie....

12

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
wredotka1 napisał/a:

wiesz może on się boi... boi się reakcji waszych dzieci na wieść ze mają starszego brata ? że to moze Syn moze zniszczyć wasze życie....

Mamy dwoje dzieci syn lat 10 , corks lat 5. Mysle , ze sa z male by zrozumiec chociaz syn zadaje coraz wiecej pytan

13

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

15 lat dobrego małżeństwa przekreślisz bo nagle dowiedziałaś się o czymś, co fakt - było złe, ale jest od kilkunastu już lat nieaktualne?

Czy ta gra jest warta świeczki?

14

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

Krwawe Kopytko tylko to "dobre małżeństwo" wcale nie było dobre, bo zbudowane na kłamstwie, niedopowiedzeniu, a przede wszystkim  na braku miłości. Bo nie wierzę, że mąż takasobiejaS przestał kochać narzeczoną w ciągu tych 18 miesięcy.
takasobiejaS to straszne co musisz teraz czuć, jakie pytania sobie zadawać. Mąż nie jest w stanie wciąż rozliczyć się z przeszłością, skoro nawet własne dziecko odrzuca. A może nie chce się z nim widzieć, bo taktuje go jako widoczny błąd, przez który nie mógł być ze swoją narzeczoną. Że gdyby nie on, byliby razem z narzeczoną. Taka forma nienawiści za to co mu to dziecko zrobiło. To tylko moje domysły, bo trudno by jeden człowiek był dla jednych dzieci kochający, a dla innego nie.
A ty? Pewnie wciąż się zastawiasz na ile twój mąż faktycznie cię kocha, a na ile byłaś jego opcją zapasową. Ciężko by mi było uwierzyć w jego szczerość skoro przez te wszystkie lata cię okłamywał. I te "kocham" w jego ustach dziś brzmi jak fałszywa nuta.
A czy on ci często mówił, ze cię kocha?

15

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
Krwawe Kopytko napisał/a:

15 lat dobrego małżeństwa przekreślisz bo nagle dowiedziałaś się o czymś, co fakt - było złe, ale jest od kilkunastu już lat nieaktualne?
Czy ta gra jest warta świeczki?

Jest aktualne i to cały czas... Schowanie tego "pod dywan" nic nie zmieniło: jest jakaś kobieta, jest wciąż w pamięci była narzeczona i jest cały czas i BĘDZIE syn! Zatem jest to wyjątkowo aktualne... Dobre małżeństwo jest "dobrym" gdy jest takie od samego poczatku... A tak chyba nie było, skoro miały miejsce listy i wyznania do innej gdy był juz z Autorka...

16

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
Krwawe Kopytko napisał/a:

15 lat dobrego małżeństwa przekreślisz bo nagle dowiedziałaś się o czymś, co fakt - było złe, ale jest od kilkunastu już lat nieaktualne?

Czy ta gra jest warta świeczki?

Wydaje mi się, że Autorka jest w okresie wielkiego bałaganu emocjonalnego po przyjęciu tych informacji do świadomości.
Warto byłoby poczekać, aż szok minie i dopiero wtedy porozmawiać z szczerze z mężem, co dalej.
Podobnie, jak Kopytko uważam,  że szkoda by było tych wspólnych lat szczęśliwego życia.
Przeszłość męża, poza tym dzieckiem, właściwie znana była Autorce.
Tyle, że okazało się, że to, co wie i czego nie wiedziała, ściśle jest ze sobą związane.
To jednak jest problem do przepracowania.
Ważne jest niedopuszczenie, by ta przeszłość w osobie faktycznie obcego dla obojga "członka rodziny" nie wisiała nad związkiem Autorki, jak miecz Damoklesa.

17

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
kosmiczny nick napisał/a:

Jest aktualne i to cały czas... Schowanie tego "pod dywan" nic nie zmieniło: jest jakaś kobieta, jest wciąż w pamięci była narzeczona i jest cały czas i BĘDZIE syn! Zatem jest to wyjątkowo aktualne... Dobre małżeństwo jest "dobrym" gdy jest takie od samego poczatku... A tak chyba nie było, skoro miały miejsce listy i wyznania do innej gdy był juz z Autorka...

Czemu wychodzisz z założenia, że kocha nadal ex narzeczoną? Minęło 15 lat !!! Mają dwójkę dzieci, żyją razem. Ludzie, trochę zdrowego rozsądku. Ja rozumiem, że mógł kochać ex jeszcze na początku związku z autorką i jestem w stanie to zrozumieć, nawet sama tak miałam, kiedy zaczynałam nowy związek po bolesnym rozstaniu z poprzednim partnerem. Ale emocje opadają, pojawia się miłość do nowego partnera i ex przestaje mieć znaczenie. Przypominam, że od tego momentu minęło 15 lat !!! Nawet nie mają kontaktu ze sobą, ona odesłała wszystkie listy, matko, opamiętajcie się.

Co do syna to faktycznie niespodzianka, ale chłopak jest dorosły, nie wymaga niańczenia, choć warto byłoby przynajmniej spróbować nawiązać jakiekolwiek relacje z nim. Aczkolwiek to nie jest przedmiot dyskusji. Chodzi o autorkę i losy jej małżeństwa.

Sama mówi, że to było dobre małżeństwo, owszem może odejść, ale co to zmieni? Zmniejszy ból? Da mu nauczkę za coś co zrobił zanim poznał autorkę? To bez sensu.

Przede wszystkim autorka powinna ochłonąć i oswoić się z sytuacją - potem może podejmować decyzje.

18

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
Excop napisał/a:
Krwawe Kopytko napisał/a:

15 lat dobrego małżeństwa przekreślisz bo nagle dowiedziałaś się o czymś, co fakt - było złe, ale jest od kilkunastu już lat nieaktualne?

Czy ta gra jest warta świeczki?

Wydaje mi się, że Autorka jest w okresie wielkiego bałaganu emocjonalnego po przyjęciu tych informacji do świadomości.
Warto byłoby poczekać, aż szok minie i dopiero wtedy porozmawiać z szczerze z mężem, co dalej.
Podobnie, jak Kopytko uważam,  że szkoda by było tych wspólnych lat szczęśliwego życia.
Przeszłość męża, poza tym dzieckiem, właściwie znana była Autorce.
Tyle, że okazało się, że to, co wie i czego nie wiedziała, ściśle jest ze sobą związane.
To jednak jest problem do przepracowania.
Ważne jest niedopuszczenie, by ta przeszłość w osobie faktycznie obcego dla obojga "członka rodziny" nie wisiała nad związkiem Autorki, jak miecz Damoklesa.

Autorko, dokładnie tak jak pisze Excop. Daj sobie czas na ochłonięcie. Szkoda by było tych lat. Z biegiem czasu będziesz wiedziała co zrobić.

19

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

ja miałam właśnie 5 lat jak się dowiedziałam, że mam siostrę, na kłamstwie i braku miłości to po co wyszłaś za mąż?? Może na początku i coś do niej czuł ale wątpię, żeby po 15 latach czuł cos do  niej jeszcze? On nie zdradził ciebie w ciągu tych 15 lat i chcesz pozbawić wlasne dzieci OJCA ? Dla mnie to też Gra nie warta świeczki....

20

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
wredotka1 napisał/a:

ja miałam właśnie 5 lat jak się dowiedziałam, że mam siostrę, na kłamstwie i braku miłości to po co wyszłaś za mąż?? Może na początku i coś do niej czuł ale wątpię, żeby po 15 latach czuł cos do  niej jeszcze? On nie zdradził ciebie w ciągu tych 15 lat i chcesz pozbawić wlasne dzieci OJCA ? Dla mnie to też Gra nie warta świeczki....

Dokładnie, ale to opinie nas - osób w to emocjonalnie niezaangazowanych. Autorka musi ochłonąć, dać sobie czas na przeanalizowanie tego wszystkiego, na - byc może - pokojarzenie paru zdarzeń, jakie mogły miec miejsce w przeciągu całego małżeństwa, i które  - w obecnym swietle - moga wyglądać juz zupełnie inaczej... Musi dac też czas małżonkowi, aby poszukał sposobu na ratowanie małżeństwa, na przekonanie Autorki do siebie ponownie... Piszecie o 15 latach - fakt, szkoda.. Ale czy to pół roku, czy 25 lat - fakt, ze związek powstaje na kłamstwie jest faktem mocno nadwątlającym podstawy.
Dam Autorce przykład z zycia, taka prawdziwa historia:
Było sobie 12-letnie małżeństwo, udane, kochające się, mające dwoje dzieci (10 i 8 lat). Któregoś dnia kobieta napotkała (dosłownie wpadli na siebie) na swojej drodze swoją dawną wielką miłość, która kiedyś tam złamała jej serce. Nie miała z nim kontaktu dobre 12 lat i emocje, sentymenty, żal i nienawiść - wszystko dawno ulotniło się. Porozmawiali potem na jakiejś kawie dość długo o dotychczasowym zyciu... Poruszyli na zasadzie wspominek to, co ich kiedys rozłączyło... Okazało się, że kobieta została perfidnie wprowadzona w błąd, ktoś taką skonstruował intrygę, tyle namieszał, że ona będąc przekonana, iż jej ówczesny partner ją oszukiwał i zdradzał (ponoć miała niezbite na to dowody) - zerwała z nim z dnia na dzień, i nie chciała znać. Bez słowa, bez prawa do wytłumaczenia... Zerwała, on w końcu wyjechał i drogi ich sie rozeszły... W czasie spotkania po latach okazało się w tej rozmowie, ze ta osobą, która tak oczerniała i która doprowadziła do takiego końca tamtego związku sprzed lat był ...jej aktualny mąż i ojciec jej dzieci. Kobieta doprowadziła do konfrontacji między znajomym a małżonkiem, do rozmowy, wyjasnienia tego wszystkiego... To musiało być straszne, gdy małżonek uświadomił sobie, iż jego świństwo i intryga sprzed lat by "przejąć" jako pocieszyciel i poslubić tą kobietę - wróciła po tylu latach... To był dla nich dziwny czas, kobieta miotała się między dawną miłością, która okazała sie być wówczas w porządku, a pomiędzy własnym małżeństwem z facetem - gnojem, którego dotychczas kochała i z którym miała dwoje dzieciaków... Nie wiedziała co począć, bo czuła ...obrzydzenie do własnego męża, a jednoczesnie miała swiadomość, że przez te wszystkie lata był wspaniałym mężem i cudownym ojcem... Tragedia...
Kto zgadnie jak ta historia sie skończyła?

21

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

Kto zgadnie jak ta historia sie skończyła?

Biorąc pod uwagę co dzisiaj jest w modzie: trójkątem big_smile

A na czuja: dała szansę temu Waldemarowi sprzed lat <3<3  Zgadłam?

22 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2015-01-11 23:46:28)

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
Elle88 napisał/a:

Kto zgadnie jak ta historia sie skończyła?

Biorąc pod uwagę co dzisiaj jest w modzie: trójkątem big_smile

A na czuja: dała szansę temu Waldemarowi sprzed lat <3<3  Zgadłam?

smile Nie, Elle, nie zgadłas... Po ponad półrocznych szarpaninach emocjonalnych (małżonek sam sie wyprowadził), ciągłego poszukiwania odpowiedzi "co robic?", w końcu zdecydowała, a za decyzją stało dobro dzieci - wybrała rodzinę... To było lat temu sześć, siedem i z tego co mi wiadomo są nadal szczęśliwą rodziną. Rodziną wzmocnioną przetrwaniem tej traumy. Żeby nie było: ta kobieta podczas tego "zawieszenia" nie utrzymywała kontaktu z dawna miłoscią, nie poszła z nim do łózka, wiedziała, że jako zona do czegos jest mimo wszystko zobowiązana wobec męża. Było to z jej strony fair, a w tym pomógł jej też ten facet z przeszłości ...zostawiając jakis kontakt i znów znikając, by nie wywierać wpływu na decyzję. Z tego, co mi wiadomo wówczas nie był w żadnym związku, miał za soba jakies nieudane małżeństwo. A mąż wychodził z siebie, by żonę przekonać do siebie, starał się i zwyciężył. Tym razem grając juz fair...
Tą historyjkę polecam szczególnie Autorce wątku, bo tu mamy jeszcze inną odsłonę (i nie wiem, gorszą?) nieuczciwości i kłamstwa pojawiających sie w podwalinach "niby" udanego małżeństwa...
To prawdziwa historia z mojego bliskiego otoczenia... I jeszcze tu muszę coś dopisać, bo ktoś zarzuci, ze moze względy finansowe zadecydowały o wyborze dalszej drogi. Otóż nie, to był nawet czas - z tego, co pamietam - gdy małzonek był bez pracy (musiał porzucić na żądanie małżonki pracę w policji kryminalnej, bo pojawiały sie u niego problemy psychiczne, które rzutowały na relacje małżonków...), nie miał dochodów, miał terapie u psychologów i żadnych perspektyw na dochody... Zatem był w jakimś stopniu nawet i obciążeniem - patrząc w specyficzny, "kobiecy" sposób...

23

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
kosmiczny nick napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Kto zgadnie jak ta historia sie skończyła?

Biorąc pod uwagę co dzisiaj jest w modzie: trójkątem big_smile

A na czuja: dała szansę temu Waldemarowi sprzed lat <3<3  Zgadłam?

smile Nie, Elle, nie zgadłas... Po ponad półrocznych szarpaninach emocjonalnych (małżonek sam sie wyprowadził), ciągłego poszukiwania odpowiedzi "co robic?", w końcu zdecydowała, a za decyzją stało dobro dzieci - wybrała rodzinę... To było lat temu sześć, siedem i z tego co mi wiadomo są nadal szczęśliwą rodziną. Rodziną wzmocnioną przetrwaniem tej traumy. Żeby nie było: ta kobieta podczas tego "zawieszenia" nie utrzymywała kontaktu z dawna miłoscią, nie poszła z nim do łózka, wiedziała, że jako zona do czegos jest mimo wszystko zobowiązana wobec męża. Było to z jej strony fair, a w tym pomógł jej też ten facet z przeszłości ...zostawiając jakis kontakt i znów znikając, by nie wywierać wpływu na decyzję. Z tego, co mi wiadomo wówczas nie był w żadnym związku, miał za soba jakies nieudane małżeństwo. A mąż wychodził z siebie, by żonę przekonać do siebie, starał się i zwyciężył. Tym razem grając juz fair...
Tą historyjkę polecam szczególnie Autorce wątku, bo tu mamy jeszcze inną odsłonę (i nie wiem, gorszą?) nieuczciwości i kłamstwa pojawiających sie w podwalinach "niby" udanego małżeństwa...
To prawdziwa historia z mojego bliskiego otoczenia... I jeszcze tu muszę coś dopisać, bo ktoś zarzuci, ze moze względy finansowe zadecydowały o wyborze dalszej drogi. Otóż nie, to był nawet czas - z tego, co pamietam - gdy małzonek był bez pracy (musiał porzucić na żądanie małżonki pracę w policji kryminalnej, bo pojawiały sie u niego problemy psychiczne, które rzutowały na relacje małżonków...), nie miał dochodów, miał terapie u psychologów i żadnych perspektyw na dochody... Zatem był w jakimś stopniu nawet i obciążeniem - patrząc w specyficzny, "kobiecy" sposób...

Historia, którą przytoczyłeś, Kosmiczny odpowiada tej, która czytałem na którymś z forów, może dotyczy tych samych osób?
A wracając do wątku, moim zdaniem mąż popełnił błąd, uznając zapewne, że wpadka z "pierwszą z brzegu" i owoc jego głupoty i tym samym zniszczenie związku to wyłącznie jego  sprawa  i ówczesnej narzeczonej, a przyszła żona nie miała i nie będzie mieć z tym nic wspólnego.
Okazało się inaczej, bo jakby nie patrzeć, Autorka po latach dowiaduje się, że jej dzieci mają dorosłego, przyrodniego brata.
Traktowałbym milczenie męża o synu rzeczywiście w kategoriach błędu.
Jeżeli Autorka podzieli taki punkt widzenia, dadzą sobie radę.

24 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2015-01-12 00:29:35)

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
Excop napisał/a:

...Historia, którą przytoczyłeś, Kosmiczny odpowiada tej, która czytałem na którymś z forów, może dotyczy tych samych osób?
A wracając do wątku, moim zdaniem mąż popełnił błąd, uznając zapewne, że wpadka z "pierwszą z brzegu" i owoc jego głupoty i tym samym zniszczenie związku to wyłącznie jego  sprawa  i ówczesnej narzeczonej, a przyszła żona nie miała i nie będzie mieć z tym nic wspólnego.
Okazało się inaczej, bo jakby nie patrzeć, Autorka po latach dowiaduje się, że jej dzieci mają dorosłego, przyrodniego brata.
Traktowałbym milczenie męża o synu rzeczywiście w kategoriach błędu.
Jeżeli Autorka podzieli taki punkt widzenia, dadzą sobie radę.

Może tych samych - świat bywa często "mały", moze bardzo podobna historia, a moze to ja sam już tutaj, kiedyś dawno - w innych okolicznościach - ja przytoczyłem, a Ty ją zapamietałes? Trudno powiedzieć. Faktem jednak jest, ze nie zmysliłem jej, ani nie "zaczerpnąłem" z netu, bo pochodzi z "mojego realnego świata".
Wypada życzyć Autorce opanowania, czasu i właściwej decyzji... Ze swej strony sugeruję jednak - chocby z uwagi na dzieci, lata związku i jakieś przejawy uczucia od małżonka - danie szansy sobie i małżeństwu, ale danie jej uzależnić od zachowania i postępowania męża...

I jeszcze ważne: jeśli Autorka zdecyduje się na zaakceptowanie zaistniałej sytuacji - doprowadzić do uznania tego młodego człowieka jako członka rodziny. I to wobec wszystkich, juz bez ściemniania, bez "cichych tajemnic". Otwarcie zorganizować jakieś ogólnorodzinne spotkanie i wyjawić wszystko jak było, jak jest i jak będzie... Myslę, że to duzo ułatwi na przyszłość...

25

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

danie szansu sobie i małżeństwu, ale danie jej uzaleznić od zachowania i postępowania męża...

Dokładnie.
Jeśli on dalej będzie tę sytuację traktował jako pretekst do wycofania się z małżeństwa, to nadal jest zas...ym egocentrykiem użalającym się nad historią, jaka go spotkała 100 lat temu.

26

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

kosmiczny nick a czy do tego ogólnie rodzinnego spotkania powinna zaprosić byłą narzeczoną męża? No bo jak zamykać rozdział w życiu to na całego. Za chwile autorka wątku do tej całej historii dołączy zdradę męża i jego wyprowadzkę. No, wtedy rada "zaciśnij zęby bo 15 lat", "bo dzieci" będzie w sam raz.
Dlaczego wy zdradzeni tak wariujecie jak wam ktoś dorobi rogi, rozrywacie szaty bo mąż ogląda porno, bo żona flirtuje z mężem, a komuś komu 15 lat życia przeszło na nie małym kłamstwie, przechodzicie do porządku dziennego?

27

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

Dlaczego wy zdradzeni tak wariujecie jak wam ktoś dorobi rogi, rozrywacie szaty bo mąż ogląda porno, bo żona flirtuje z mężem, a komuś komu 15 lat życia przeszło na nie małym kłamstwie, przechodzicie do porządku dziennego?

"Wy"? smile
Ja jestem ostatnią osobą, która przechodzi nad problemami - zwłaszcza tego kalibru- do porządku dziennego.

28

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

Dziekuje wszystkim za wypowiedzi.
Razem z mezem zaczynamy terapie malzenska.
Byla to nasza wspolna decyzja, poprzedzona godzinami rozmow.
Sami przez to nie przebrniemy .

29

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

Dobra decyzja. Powodzenia! Oby Wam się udało!

30

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
takasobiejaS napisał/a:

Dziekuje wszystkim za wypowiedzi.
Razem z mezem zaczynamy terapie malzenska.
Byla to nasza wspolna decyzja, poprzedzona godzinami rozmow.
Sami przez to nie przebrniemy .

Dokladnie. To ze maz byl z Toba nie oznacza ze Cie nie kochal. Oblicza milosci sa rozne. To ze mial syna i nie utrzymywal z nim kontaktow to moze wynikac z roznych rzeczy ale tacy sa mezczyzni. Nie kocha matki dziecka to nic go nie laczy rowniez z dzieckiem, ktorego po prostu nie zna. To normalne a dla kobiety nie do pomyslenia. Kwestia przeszlosci tez jest trudna. to oczywiste ze na poczatku, kiedys maz myslal o tamtej, ale mysle ze z czasem dojrzal i docenil wasz zwiazek. Jego postawa obecnie jest tego dowodem. Moze marzenia o szalonej milosci prysly ale z perpektywy obecnej, przezytych lat, posiadanej rodziny chcesz? mozesz cos zmienic? Czasu sie nie wroci i nie bedziesz miala ponownie 20 lat.

31 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-01-13 17:01:04)

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
takasobiejaS napisał/a:

Dziekuje wszystkim za wypowiedzi.
Razem z mezem zaczynamy terapie malzenska.
Byla to nasza wspolna decyzja, poprzedzona godzinami rozmow.
Sami przez to nie przebrniemy .

Bardzo szybko doszliście do pragmatycznego rozwiąznia - życzę powodzenia. :-)

------------------
PS.
Ale (spróbujcie się na mnie nie wkurzyć)  jesli mam być ZUPEŁNIE SZCZERY jestem strasznie zawiedziony, że nie poznam dalszych szczegółów tej intrygującej historii :-(((

Jako wierny czytelnik tego wątku oczekiwałem jakiś dalszych zwrotów akcji, tajemnic, nowych bohaterów pierwszo- i drugoplanowych...
a tu masz: terapia małżeńska i pozamiatane ;-(((

Zlitujcie się nad ludźmi lubiącymi literaturę faktu i dopiszcie kiedyś zakończenie. Może być dla wszystkich wielce pouczające  :-)

32

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
EXTRA_terrestrial napisał/a:
takasobiejaS napisał/a:

Dziekuje wszystkim za wypowiedzi.
Razem z mezem zaczynamy terapie malzenska.
Byla to nasza wspolna decyzja, poprzedzona godzinami rozmow.
Sami przez to nie przebrniemy .

Bardzo szybko doszliście do pragmatycznego rozwiąznia - życzę powodzenia. :-)

------------------
PS.
Ale (spróbujcie się na mnie nie wkurzyć)  jesli mam być ZUPEŁNIE SZCZERY jestem strasznie zawiedziony, że nie poznam dalszych szczegółów tej intrygującej historii :-(((

Jako wierny czytelnik tego wątku oczekiwałem jakiś dalszych zwrotów akcji, tajemnic, nowych bohaterów pierwszo- i drugoplanowych...
a tu masz: terapia małżeńska i pozamiatane ;-(((

Zlitujcie się nad ludźmi lubiącymi literaturę faktu i dopiszcie kiedy6ś zakończenie. Może być dla wszystkich wielce pouczające  :-)

Witam, od dwoch miesiecy zyje z ta swiadomoscia, ta wiadomosc spadla na mnie juz dwa miesiace temu.  Nadal  sie z tym nie pogodzilam , dopiero strawilam.
Przeszlam kilka etapow ,  zlosc, zal, smutek placz, dobre myslenie , zle myslenie , mialam dni , ze wstac nie moglam , albo dni , ze biegalam pelna nadziei. Byla juz wyprowadzka , pakowanie meza, zlosc , krzyk ....
To nie jest tak, ze czlowiek jest w stanie przekreslic 15 lat dobrego malzenstwa...ot tak sobie.  Maz byl i nadal jest dobrym mezem, gdy o tym , mysle to nasze wspolne zycie bylo naprawde dobre. Ale zbudowane na klamstwie.

Moj maz uregulowal tez sprawe, z matka syna. Z racji wykonywanego zawodu, maz wspolprcuje z wieloma frmami, pomogl wiec znalezc jej prace. 

   Musialam ruszyc dalej , tak jak zylam, juz nie moglam ... Maz dalej mieszka na goscinnej czesci  poddasza. Juz wielokrotnie mialam ochote powiedziec , wroc do naszej sypialnni, do normalnosci, ale nie moge. Gdy juz chce powiedziec slowa stoja mi kolkiem w gardle , nie moga sie wydostac...

  Ktos nam doradzil poradnie malzenska, oraz oddzielne sesje dla kazdego. Ja mam taki  balagan w glowie, ja naprawde potrzebuje pomocy...
     Nie wiem co bedzie dalej , ale z tym sciskiem w gardle insercu , zyc juz nie moglam. Jesli cos sie zmieni bede informowac

33 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-01-13 20:30:35)

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
takasobiejaS napisał/a:

/.../
Witam, od dwoch miesiecy zyje z ta swiadomoscia, ta wiadomosc spadla na mnie juz dwa miesiace temu.  Nadal  sie z tym nie pogodzilam , dopiero strawilam.
Przeszlam kilka etapow ,  zlosc, zal, smutek placz, dobre myslenie , zle myslenie , mialam dni , ze wstac nie moglam , albo dni , ze biegalam pelna nadziei. Byla juz wyprowadzka , pakowanie meza, zlosc , krzyk ....
To nie jest tak, ze czlowiek jest w stanie przekreslic 15 lat dobrego malzenstwa...ot tak sobie.  Maz byl i nadal jest dobrym mezem, gdy o tym , mysle to nasze wspolne zycie bylo naprawde dobre. Ale zbudowane na klamstwie.

Moj maz uregulowal tez sprawe, z matka syna. Z racji wykonywanego zawodu, maz wspolprcuje z wieloma frmami, pomogl wiec znalezc jej prace. 

   Musialam ruszyc dalej , tak jak zylam, juz nie moglam ... Maz dalej mieszka na goscinnej czesci  poddasza. Juz wielokrotnie mialam ochote powiedziec , wroc do naszej sypialnni, do normalnosci, ale nie moge. Gdy juz chce powiedziec slowa stoja mi kolkiem w gardle , nie moga sie wydostac...

  Ktos nam doradzil poradnie malzenska, oraz oddzielne sesje dla kazdego. Ja mam taki  balagan w glowie, ja naprawde potrzebuje pomocy...
     Nie wiem co bedzie dalej , ale z tym sciskiem w gardle insercu , zyc juz nie moglam. Jesli cos sie zmieni bede informowac

Poradnia małżeńska i indywidualna praca z każdym ma głęboki sens i jest wszystkim co wam pozostaje, przy czym wydaje mi się że najważniejsza jesteś teraz TY i zrozumienie czy chcesz dalej bawić się w związek czy zrezygnować.

Próbowałem ugryźć ten wątek na wiele sposobów, i napisać coś sensownego, ale psychika ludzi, którzy SKUTECZNIE i długo potrafią posługiwać się kłamstwem i żyć w stworzonym przez siebie kłamstwie jest dla mnie czarną skrzynką.

Mąż najpierw okłamywał swoją narzeczoną, być może okłamał co do swoich intencji dziewczynę, z którą ma dziecko, wreszcie okłamywał Ciebie pisząc do narzeczonej listy, okłamywał też syna nie ujawniając swojego ojcostwa, na koniec ponownie okłamywał Ciebie w sprawach podstawowych - jak źródła i podstawy jego miłości oraz w kwestii posiadania dziecka.

Moim zdaniem sam fakt przeżycia "niespełnionej miłości" przed związkiem z tobą nie jest WAŻNYM problemem - niektóre prowizorki z czasem stają się lepsze niż "oryginały".
Fakt posiadania dzieci z poprzedniego związku jest w stanie zaakceptować wiele osób.
Niektórzy akceptują "małżeństwo bez miłości" zwłaszcza jeśli jakaś miłość w końcu się pojawi.
Niektórzy, godzą się z nawet z faktem incydentalnej "emocjonalnej zdrady" np. w korespondencji, wybaczają sobie, partner się poprawia i żyją lepiej niż wcześniej.

W istocie podstawowym i rzeczywistym problemem, jest tu niewiarygodna, groteskowa wręcz umiejętność do życia w kłamstwie, jaką prezentuje Twój mąż. Mogę jedynie pisać o sobie - ta piramida kłamstw byłaby dla mnie trudna do zaakceptowania. Jest nawet trudna do wyobrażenia.  Miałbym istotne wątpliwości co do obecnej i przyszłej wiarygodności osoby, która z kłamstwa czyni narzędzie swego - iluzorycznego szczęścia.

Mogę pisać o sobie, tylko to potrafię zaoferować wobec sytuacji wykraczającej poza moją wyobraźnie Ja np. chciałbym kiedyś usłyszeć o jakieś konfrontacji męża i jego matki z ludźmi, których okłamywali: z poprzednią narzeczoną, porzuconą dziewczyną, odrzuconym synem, Tobą, twoimi dziećmi. Chciałbym usłyszeć co powie. Nie jestem na Twoim miejscu, ale gdybym był to chyba tylko wtedy, mógłbym podjąć jakąś - w miarę przemyślaną decyzję.

Trzymaj się, chętnie jeszcze coś napiszę jeśli tylko zrozumiem więcej.

34

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

"Juz wielokrotnie mialam ochote powiedziec , wroc do naszej sypialnni, do normalnosci, ale nie moge. Gdy juz chce powiedziec slowa stoja mi kolkiem w gardle , nie moga sie wydostac..."

Kobieto opamietaj sie. Twoj maz przezywal tez cos kiedys i na pewno przezywa teraz. Fizycznie Cie w malzenstwie nie zdradzil. Czasami tak trzeba, wiec zaprzecz samej sobie i utrzymuj relacje z mezem. Kazdy taki cichy dzien jest zabojstwem dla Twojego zwiazku. Dlaczego pozwalasz na cos takiego? A moze malznestwo bylo dla Ciebie instytuacja a Twoje postepowanie jest tylko usprawiedliwieniem na wypalenie sie i wygodnym wyjsciem w obecnej sytuacji z Twarza. Zobacz nawet Olenka przebaczyla Kmicicowi za zdrade i morderstwa a Ty nie mozesz czlowiekowi za to ze jest czlowiekiem? Wybacz ale przestaje miec dobre zdanie o Tobie. Postepuj tak dalej to dla mnie Ty bedziesz odpowiedzialna za rozpad Twojego malzenstwa. Nie mozna bowiem tez oczekiwac ze po 15 latach kazdy bedzie latal za soba (czytaj maz za Toba). Maz jest juz wystarczajaco zraniony i upokorzony przez Ciebie za cos co bylo 15-20 lat temu!!!! Kobieto otrzezwiej bo zmarnujesz cale swoje zycie i jego. Problemy trzeba rozwiazywac razem, przebywac, przezywac razem. Ty chyba mylisz dobre samopoczucie z rozwiazaniem problemu. Otoz musze Cie rozczarowac. Dobre samopoczucie u Ciebie to pojawi sie moze za pol roku. Ale przez ten czas, jesli na to bedziesz czekac wasze maleznsto juz nie bedzie istniec. Z twojej wylacznej winy za cos co bylo wiele lat temu. Bylo i sie zmylo tak mozna powiedziec. Lec wiec do meza i badzcie razem, na dobre i zle bo mi sie wydaje ze chyba sensu przysiegi maleznskiej, ktora kiedys skladalas, zupelnie nie rozumiesz.

35

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

Maniek,
W mojej opinii zagalopowałeś się i zbyt surowo oceniasz zachowanie Autorki wątku sad
Czy wiesz w jakiej rozsypce jest człowiek, gdy okazuje się, że spora część jego życia to była iluzją, w której utrzymywał go ktoś, komu ufał?
Przecież związek opiera się na uczciwości i zaufaniu. Ufając w uczciwość wierzymy, że nie jesteśmy oszukiwani, nie jesteśmy zwodzeni, nie jesteśmy zdradzani. I nie mam na myśli zdrady fizycznej, bo związek nie bazuje na seksie, tylko na uczuciach i emocjach. I jasne, i pewnie, że seks jest ważny w związku, ale nie jest jego podstawą i istotą. Zdrada boli nie dlatego, że zdradzona osoba odbiera ją na poziomie fizyczności, tylko właśnie na poziomie uczuć i emocji. Nie boli sam seks, tylko to, że zawiedzione zostało zaufanie.
Odbudować zaufania nie można - niestety - w kilka tygodni.

Rozumiem też to fizyczne odsunięcie się Autorki od męża. Przerabiałam przez kilka miesięcy taki sam schemat z wyprawdzką do pokoju gościnnego smile i czasami myślę, że za szybko wróciliśmy do tzw "normalności", bo później zbyt wiele stanów napięcia emocjonalnego rozwiązywaliśmy przez seks.

36

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

Mysle ze nie. Czasami potrzeba mocnych slow zeby kogos do czegos sklonic. Ciche dni nie sa rozwiazaniem Moim zdaniem to klamstwo bylo ale kiedys. Nie wiemy co przezywal ten czlowiek i jak malzenstwo z autorka go odmienilo, wyleczylo. Oburzenie autorki wynika z pojawienia sie kogos kto dla autora nic nie znaczy. Jest echem dawnych zdarzen, ktore obecnie moga od wielu lat nie miec znaczenia. Uwazam tez ze ciche dni raczj odsuwala a nie lecza. W koncu jest problem z ktorym oboje sa sami. Czemu nie razem? Zle odbierasz moje slowa ale one sa potrzebne po to zeby moze nie bylo tych cichych dni, zabojcy zwiazku? Autorka wie ze zle postepuje w tej sytuacji odsuwajac sie od meza, chce to zmienic ale nie umie sie przelamac. Probuje jej w tym pomoc a nie pocieszac. Tak widze swoja role tutaj. Moze tez potrzebuje odetchniecia od forum na pare dni. Ostatnio musiale zmierzyc sie z powarzna sytuacja. To mnie utwardzilo. Ale uwierz, gdybym nie widzial jedynego rozwiazania w zmianie zachowania autorki, wspolnym rozwiazywaniu problemow, zaproszenia meza do siebie, przytulenia sie, wypowiedzenia mu swoich zali, to bym tak nie pisal. Po porstu nie widze innego wyjscia. Chca to robic ewolucyjnie? A jaka gwarancja ze zycie obok nie zaskutkuje odsunieciem sie do siebie na zawsze? Ryzyko tego jest zbyt duze.

37 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-01-14 12:29:53)

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

Maniek,
Mam nadzieję, że nic złego się u Ciebie nie dzieje a jeśli tak to może nas tutaj na forum zaangażujesz w temat - może będziemy mogli pomóc a może wystarczy jak się wygadasz smile
Co do Autorki wątku, to ja nie odniosłem wrażenia, że w jej małżeństwie są ciche dni, brakuje komunikacji, ale że doznała w pewnym sensie szoku, że można z kimś być bardzo blisko i jednocześnie nie znać go tak naprawdę i teraz potrzebuje trochę czasu, aby z dystansu mu się przyjrzeć.

38 Ostatnio edytowany przez takasobiejaS (2015-01-14 12:49:01)

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
maniek_z_maniek napisał/a:

"Juz wielokrotnie mialam ochote powiedziec , wroc do naszej sypialnni, do normalnosci, ale nie moge. Gdy juz chce powiedziec slowa stoja mi kolkiem w gardle , nie moga sie wydostac..."

Kobieto opamietaj sie. Twoj maz przezywal tez cos kiedys i na pewno przezywa teraz. Fizycznie Cie w malzenstwie nie zdradzil. Czasami tak trzeba, wiec zaprzecz samej sobie i utrzymuj relacje z mezem. Kazdy taki cichy dzien jest zabojstwem dla Twojego zwiazku. Dlaczego pozwalasz na cos takiego? A moze malznestwo bylo dla Ciebie instytuacja a Twoje postepowanie jest tylko usprawiedliwieniem na wypalenie sie i wygodnym wyjsciem w obecnej sytuacji z Twarza. Zobacz nawet Olenka przebaczyla Kmicicowi za zdrade i morderstwa a Ty nie mozesz czlowiekowi za to ze jest czlowiekiem? Wybacz ale przestaje miec dobre zdanie o Tobie. Postepuj tak dalej to dla mnie Ty bedziesz odpowiedzialna za rozpad Twojego malzenstwa. Nie mozna bowiem tez oczekiwac ze po 15 latach kazdy bedzie latal za soba (czytaj maz za Toba). Maz jest juz wystarczajaco zraniony i upokorzony przez Ciebie za cos co bylo 15-20 lat temu!!!! Kobieto otrzezwiej bo zmarnujesz cale swoje zycie i jego. Problemy trzeba rozwiazywac razem, przebywac, przezywac razem. Ty chyba mylisz dobre samopoczucie z rozwiazaniem problemu. Otoz musze Cie rozczarowac. Dobre samopoczucie u Ciebie to pojawi sie moze za pol roku. Ale przez ten czas, jesli na to bedziesz czekac wasze maleznsto juz nie bedzie istniec. Z twojej wylacznej winy za cos co bylo wiele lat temu. Bylo i sie zmylo tak mozna powiedziec. Lec wiec do meza i badzcie razem, na dobre i zle bo mi sie wydaje ze chyba sensu przysiegi maleznskiej, ktora kiedys skladalas, zupelnie nie rozumiesz.

Bardzo surowo mnie oceniles, ale masz do   tego prawo, po to jest  forum , aby ludzie pisali co mysla.
W moim malzentwie nie ma cichych dni, duzo rozmawiamy. Mialam z mezem rozmowe , gdzie moglam pytac o co chcialam , a maz odpowiadal mi na kazde z moich pytan.
Uwierz, oboje jestesmy osobami inteligentnymi, wyksztalconymi , w pracy nie moge pozwolic sobie na hustawke emocjonalna.  Staramy sie jak tylko mozemy rozwiazac nasze problemy. Maz czesto pyta co ma zrobic , by bylo jak dawniej , ale ja nie wiem . Chyba tylko czasu mi potrzeba....
Jednak ja wychodze z zalozenia, ze filarem malzenstwa jest, przejazn, milosc, szczerosc, zaufanie.
Zawsze myslalam, ze jestem najblizasza mu osoba a przez 15 lat niezdobyl sie na wysilek powiedzenia mi prawdy.
Sex nic nie rozwiaze, nie naprawi tego co mam w glowie.  By osiagnac maksymalna bliskosc fizyczna , potrzebuje spokoju psychicznego. 
Pozdrawiam .

39 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-01-14 14:24:01)

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
takasobiejaS napisał/a:

/.../
Bardzo surowo mnie oceniles, ale masz do   tego prawo, po to jest  forum , aby ludzie pisali co mysla.
W moim malzentwie nie ma cichych dni, duzo rozmawiamy. Mialam z mezem rozmowe , gdzie moglam pytac o co chcialam , a maz odpowiadal mi na kazde z moich pytan.
Uwierz, oboje jestesmy osobami inteligentnymi, wyksztalconymi , w pracy nie moge pozwolic sobie na hustawke emocjonalna.  Staramy sie jak tylko mozemy rozwiazac nasze problemy. Maz czesto pyta co ma zrobic , by bylo jak dawniej , ale ja nie wiem . Chyba tylko czasu mi potrzeba....
Jednak ja wychodze z zalozenia, ze filarem malzenstwa jest, przejazn, milosc, szczerosc, zaufanie.
Zawsze myslalam, ze jestem najblizasza mu osoba a przez 15 lat niezdobyl sie na wysilek powiedzenia mi prawdy.
Sex nic nie rozwiaze, nie naprawi tego co mam w glowie.  By osiagnac maksymalna bliskosc fizyczna , potrzebuje spokoju psychicznego. 
Pozdrawiam .

TO oczywiste.
I tak jest dużym sukcesem, że doszliście do porozumienia w sprawie terapii i jesteście w stanie otwarcie rozmawiać  w podstawowych sprawach - tzn. mam nadzieję mąż CHYBA zrozumiał, że jedynym sposobem na kryzys spowodowany ZAKŁAMANIEM jest całkowite i ostateczne ODKŁAMANIE wszystkiego wszystkim. Przecież realnie w ciągu ostatnich 20 lat okłamywał równo pięć czy sześć osób z tych część KAŻDEGO dnia ich życia, które bezpowrotnie uciekało (choćby swojego syna). A - jak on się z tym synem wygrzebie to ZUPEŁNIE nie mam pojęcia - tu krzywda jest najbardziej nieodwracalna IMHO.

TU nie ma problemu zdrady - bo FORMALNIE on jest OK, nawet nie byloby podstaw do rozwodu.
Problem brzmi CZY JEST WART UCZUCIA. Kim on właściwie jest? Czy kieruje się jakąś etyką?

Ja choć jestem facetem miałbym chyba podstawowe problemy hmmm ;-) z własną "męskością" aby zadziałała w stosunku do osoby o której wiem, że może mi kłamać w żywe oczy. :-)

U kobiet wymagania w "tych sprawach" są przecież jeszcze wyższe. :-)

40 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-01-14 17:06:11)

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Problem brzmi CZY JEST WART UCZUCIA. Kim on właściwie jest? Czy kieruje się jakąś etyką?

Tak, to jest właściwie sformułowany problem.
Czy warto obdarzać zaufaniem kogoś, kto sam nie ufa na tyle, aby szczerze powiedzieć o ISTOTNYCH faktach z przeszłości.
Jakimi wartościami kieruje się w życiu osoba, która żyje w "wielopoziomowym" zakłamaniu?
Czego jeszcze można się spodziewać po takiej osobie?


Autorko,
Ze swoich doświadczeń podpowiem Tobie (chociaż moje doświadczenia nie są porównywalne do Twoich), że próby zrozumienia zachowań i postaw Twojego męża będą Ciebie bardzo dużo kosztowały - trzeba mieć niezwykle giętki kręgosłup żeby wczuć się w rolę i zrozumieć.
Odnośnie Twoich obaw dotyczących powrotu do normalności, to myślę, że jest pewne jakiś ważny powód, dlaczego wstrzymujesz się przed taką decyzją. Powód, którego może nawet sama nie znasz lub go sobie nie uświadamiasz. Ale każdy powód jest ważny, niezależnie od tego, czy go znasz, czy pozostaje jeszcze nieodkryty.
Dodam jeszcze, że dobrze dokonywać życiowych wyborów i decyzji na poziomie i rozumu, i uczuć. I wcale nie chodzi o to, aby "rozumieć" i "czuć" nie były ze sobą w sprzeczności. Chodzi o to żeby ani jednego, ani drugiego nie spychać na drugi plan, bo to pierwszoplanowi i równorzędni bohaterowie.
Powodzenia smile

41 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-01-15 10:17:30)

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

Przyszlosc, masz zabl. e wiec nie moglem Ci podziekowac za uwagę ale sobie z tym poradziłem. Miałem spotkanie z rodzina z okazji pogrzebu co jak kojarzysz było pewnym problemem gdyby się ktoś pojawil ale się nie pojawil a z drugiej strony chciałem pokazac ze jestem silny i odpowiedzialny, trochę nerwow to kosztowalo ale już jest po z pewnymi "reperkusjami". Razi mnie jednak obojetnosc przede wszystkim średniego brata co do tej sprawy, to zapatrzenie w siebie (np. po tym obarczyl matke swoimi zalami ze rodzina się rozbila jakby dorosły chlop nie mogl sobie z tym poradzić, a co matka ma z tym wspólnego? jakby naiwnie chciał żeby wszystko było jak kiedyś a przecież nie jest to możliwe bo sa konsekwnecje czyich dzialan) I tak to jest. Odpowiadam Ci ale nie chciałem zakladac nowego tematu.

Wypada tez napisac cos autorce postu. W rzeczywistości tak ostro Cie nie oceniam. Może rozni ludzie, z racji roznych charakterow maja rozne drogi dojścia do celu, rozne sposoby rozwiazywania. Ale uważam ze izolowanie się od meza nie prowadzi ku celowi, którym jest utrzymanie malzenstwa. Co więcej, wydaje mi się ze mezczyzna, który czegos kiedyś nie powiedział, moglby ale bal się to powiedzieć. Myslal ze może to nigdy nie wyjdzie. Zgadza się to jest brak szczerości ale może ze strachu przed nieumiejetnscia wytłumaczenia się z np. nieczulosci do nieznanego syna, co mu zarzucasz. Jednak z punktu widzenia mężczyzny, jeśli jest dziecko z niekochana kobieta, nie ma wiezi (bo przecież facet nie jest w ciąży) to potem kontaktu się nie utrzymuje. Jest to raczej typowe wiec o to akurat nie powinnas mieć pretensji. Być może jesteś takim typem człowieka, który lubi mieć problemy i je rozwiazywac. Skoro jednak maz Cie nei zdradzal, chodzi o sprawę z przed 15 lat, to moim zdaniem wyolbrzymiasz. Masz prawo się zle czuc ale nie powinnas tego przenosci na malzenstwo. Może rozmowy z mezem, cos wlasnie dadza. Może jest człowiekiem zamkniętym w sobie. Może nie koniecznie chciał ukrywać tylko czul jakiś wstyd. Ale się tego nie dowiesz jak nie będziesz z nim rozmawiać.

Może tez realniej dziś spojrzysz na swój związek. Może zaczniesz widzieć co Ci przeszkadza ale tez widzieć co Ci odpowiada, widzieć wartości a nie tylko swoje rozczarowanie. Tej madrosci Ci zycze, bo rozpacz...zawsze prowadzi do złych rozwiazan.

42

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
maniek_z_maniek napisał/a:

/.../Jednak z punktu widzenia mężczyzny, jeśli jest dziecko z niekochana kobieta, nie ma wiezi (bo przecież facet nie jest w ciąży) to potem kontaktu się nie utrzymuje. Jest to raczej typowe wiec o to akurat nie powinnas mieć pretensji. /.../

"Jednak z punktu widzenia MĘŻCZYZNY" [podkr. ET]
To z punktu widzenia Mańka_z_maniek. Niestety ludzie mają tendencję do przypisywania innym swoich poglądów. To nie zawsze jest poprawne :-)

43

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
EXTRA_terrestrial napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

/.../Jednak z punktu widzenia mężczyzny, jeśli jest dziecko z niekochana kobieta, nie ma wiezi (bo przecież facet nie jest w ciąży) to potem kontaktu się nie utrzymuje. Jest to raczej typowe wiec o to akurat nie powinnas mieć pretensji. /.../

"Jednak z punktu widzenia MĘŻCZYZNY" [podkr. ET]
To z punktu widzenia Mańka_z_maniek. Niestety ludzie mają tendencję do przypisywania innym swoich poglądów. To nie zawsze jest poprawne :-)

Tak uważasz?, wręcz czytajas moje odpowiedzi powinieneś mieć zupełnie inne zdanie. Powiem Ci ze niemal w 100% przypadkow (mowiac obrazowo) się z taka postawa spotkałem bo jaka wiez ma mezczyzna z dzieckiem np. poczętym z banku spermy (jego), którego na oczy nie widział i którego matke spotkal może raz w zyciu? Nie wiem jak Ty ale ja, podobnie jak znane mi przypadki, nie mialby zadnej. Jeśli uważasz inaczej, czujesz odpowiedzialność za to co robisz, to chwala Ci za to. Ja jednak probuje wytlumaczyc autorce myslenie i postepowanie innych mężczyzn, może powinienem napisac większości mężczyzn.

Natomiast jest inaczej jeśli cos laczylo ojca z matka ich dziecka. Tutaj chyba tak nie było.

44 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-01-15 15:45:33)

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
maniek_z_maniek napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

/.../Jednak z punktu widzenia mężczyzny, jeśli jest dziecko z niekochana kobieta, nie ma wiezi (bo przecież facet nie jest w ciąży) to potem kontaktu się nie utrzymuje. Jest to raczej typowe wiec o to akurat nie powinnas mieć pretensji. /.../

"Jednak z punktu widzenia MĘŻCZYZNY" [podkr. ET]
To z punktu widzenia Mańka_z_maniek. Niestety ludzie mają tendencję do przypisywania innym swoich poglądów. To nie zawsze jest poprawne :-)

Tak uważasz?, wręcz czytajas moje odpowiedzi powinieneś mieć zupełnie inne zdanie. Powiem Ci ze niemal w 100% przypadkow (mowiac obrazowo) się z taka postawa spotkałem bo jaka wiez ma mezczyzna z dzieckiem np. poczętym z banku spermy (jego), którego na oczy nie widział i którego matke spotkal może raz w zyciu? Nie wiem jak Ty ale ja, podobnie jak znane mi przypadki, nie mialby zadnej. Jeśli uważasz inaczej, czujesz odpowiedzialność za to co robisz, to chwala Ci za to. Ja jednak probuje wytlumaczyc autorce myslenie i postepowanie innych mężczyzn, może powinienem napisac większości mężczyzn.

Natomiast jest inaczej jeśli cos laczylo ojca z matka ich dziecka. Tutaj chyba tak nie było.

Litości, to nie był bank spermy. :-)
Co myślą mężczyźni będącymi anonimowymi dawcami spermy i czy to reprezentatywna próba mężczyzn to nawiasem świetny temat na osobnego posta, ale chyba nie muszę pisać;-)
Co myślą mężczyźni podrywający anonimowe panienki na jedną noc i "stosunkujący" się z nimi bez zabezpieczenia? To też chyba mimo wszystko grupa mniejszościowa. Przynajmniej 20 lat temu.

W typowej sytuacji ludzie muszą się znać jakiś czas, nawiązać więź - zwłaszcza 20 lat temu - tyle zdaje się ma syn - obyczajowość była inna. Uważam, że dość typową reakcją mężczyzny na tą typową sytuację było jednak (i jest) zainteresowanie swoim potomstwem.

Nawiasem, pewna osoba specjalizująca się w badaniach nad światem polityki, opisywała mi jakiś czas temu swoje rezultaty z których wynika następujące prawo:

Im bardziej skrajną, mniejszościową grupę postaw się reprezentuje, tym WIĘKSZA jest tendencja do przypisywania tej postawy innym ludziom.

[Nawiasem, wyjaśnia to poczucie "misji" różnych ekstremistów politycznych, np.: arabskich terrorystów, skrajnych przeciwników aborcji, lub skrajnych zwolenników (zawsze, na żądanie, do zaawansowanej ciąży jak w Chinach),  jedni i drudzy są przekonani, że ich poglądy podziela większość, tylko boi się przyznać]

Zatem, również ocena tego co jest typowe u mężczyzny będzie różnie wyglądała u Mańka_z_Maniek czy EXTRA_terrestrial i zależna od tego jak SKRAJNE poglądy każdy z nas przyjmie. :-)

45

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

Nie wiem, co ja bym zrobiła... wyszła z siebie na pewno. Wydaje mi się, że mąż Cię kocha autorko, a to była miłość z dawnych lat z którą musiał sobie poradzić. Ponoć wyleczeni jesteśmy całkowicie z miłości po średnio 18 miesiącach bez kontaktu, ale to niestety tylko jakieś numerki. Wspólna terapia to dobre rozwiązanie, sama bym tak pewnie postąpiła. Żeby odpowiedzieć sobie na pytanie, czy mąż kocha, popatrz na jego zachowania od 15 lat, a nie to, co było zanim się poznaliście, lub na początku znajomości.

46 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-01-15 18:22:16)

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
malinowysorbecik napisał/a:

Nie wiem, co ja bym zrobiła... wyszła z siebie na pewno. Wydaje mi się, że mąż Cię kocha autorko, a to była miłość z dawnych lat z którą musiał sobie poradzić. Ponoć wyleczeni jesteśmy całkowicie z miłości po średnio 18 miesiącach bez kontaktu, ale to niestety tylko jakieś numerki. Wspólna terapia to dobre rozwiązanie, sama bym tak pewnie postąpiła. Żeby odpowiedzieć sobie na pytanie, czy mąż kocha, popatrz na jego zachowania od 15 lat, a nie to, co było zanim się poznaliście, lub na początku znajomości.

W sumie, przeformułowując to:

Jeśli na pewno mnie kocha i ja go kocham to poza tym nieważne kim jest, kogo krzywdzi...
Fakt są ludzie, którym to wystarczy, to indywidualna sprawa.

47

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

Przyszłość błąd płci tongue odniosłem wrażenia a powinno być odniosłam wrażenie big_smile

48

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

Maniek,
Pamiętam, że masz wyjątkowo pokręconą sytuację sad
W sumie zaskoczyłeś mnie swoimi obawami przed konfrontacją z bratem, bo sądziłam, że już to Ciebie nie rusza. Trzymaj się smile

kicur napisał/a:

Przyszłość błąd płci tongue odniosłem wrażenia a powinno być odniosłam wrażenie big_smile

kicur
Punkt za spostrzegawczość big_smile
Często jak piszę z telefonu to mnie sprzęt poprawia albo robię śmieszne literówki tongue
Albo wiesz, kicur - może właśnie mnie zdemaskowałeś big_smile

49

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
Krwawe Kopytko napisał/a:

15 lat dobrego małżeństwa przekreślisz bo nagle dowiedziałaś się o czymś, co fakt - było złe, ale jest od kilkunastu już lat nieaktualne?

Czy ta gra jest warta świeczki?

Syn jest nieaktualny? Ja np. nigdy nie związałabym się z facetem, który ma dzieci, więc dla mnie kłamstwo w tej sprawie z automatu przekreśliłoby wszystko. Bo to oznacza, że nie byłam z osobą, z którą myślałam, że jestem. Mogłabym wybaczyć zdradę, pewnie te listy do narzeczonej też, o ile byłyby z początku związku, ale dziecka nigdy.

50 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-01-15 20:29:47)

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
Eileen napisał/a:

Syn jest nieaktualny? Ja np. nigdy nie związałabym się z facetem, który ma dzieci, więc dla mnie kłamstwo w tej sprawie z automatu przekreśliłoby wszystko. Bo to oznacza, że nie byłam z osobą, z którą myślałam, że jestem. Mogłabym wybaczyć zdradę, pewnie te listy do narzeczonej też, o ile byłyby z początku związku, ale dziecka nigdy.

Dziecko zrobiono przed związkiem, niemniej fakt, że zasoby męża muszą być w tej sytuacji inaczej dzielone może też być istotną przesłanką do decyzji o wejściu z nim w związek. /pomijając już kwestie emocjonalne/

51

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

No tak, ale ja o dziecku nie dlatego, że zdrada - po prostu absolutnie nie byłabym w stanie przeskoczyć samego faktu, że to dziecko istnieje, nie nadaję się do tego, więc dla mnie to dziecko byłoby czynnikiem decydującym.

52

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
Eileen napisał/a:

No tak, ale ja o dziecku nie dlatego, że zdrada - po prostu absolutnie nie byłabym w stanie przeskoczyć samego faktu, że to dziecko istnieje, nie nadaję się do tego, więc dla mnie to dziecko byłoby czynnikiem decydującym.

On chyba też nie był w stanie tego przeskoczyć i prawdopodobnie dlatego to dziecko "nie istniało" przez tyle lat związku wink

Niemniej jednak inaczej jest kiedy wie się na początku o tym, że facet ma dzieciaka, kiedy jeszcze nie jesteś zaangażowana, to się z Tobą zgodzę - można go olać. Inaczej zaś jest kiedy jesteś z kimś 15 lat w szczęśliwym małżeństwie i masz z mężem własne dzieci. Przekreślenie tego na tym etapie niesie za sobą zbyt wiele szkód. Dlatego też mam nadzieję, że autorce uda się uratować ten związek.

53 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-01-15 23:07:55)

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

"Zatem, również ocena tego co jest typowe u mężczyzny będzie różnie wyglądała u Mańka_z_Maniek czy EXTRA_terrestrial i zależna od tego jak SKRAJNE poglądy każdy z nas przyjmie. :-)"

Nie rozumiem dlaczego zaczales mnie personalnie atakować? Masz jakies problemy z czytaniem ze zrozumieniem czy to kwestia jakies checi dominacji? Bo piszesz rzeczy sprzeczne, co więcej to co typowe nazywasz skrajnymi poglądami ironizując ze swoim własnym poglądem jako antyironia? Cos Ci się kolego dzisiaj poprzestawiało. Z reguly nie podnoszę osobistych uwag na forum ale Tobie proponuje (niepersonalnie, bo zadnej wojny nie chce tu wywolywac) zapoznanie się z postawami wielu mężczyzn, którzy placa wprawdzie alimenty ale swoimi dziecmi z poza malzenstwa się nie interesują. Odwrotna postawa jest wyjatkowa, tez się z taka spotkałem ale w tym przypadku niemal każdy mowi ze to jest postawa wyjatkowa. Ludzie jednak chyba znaja zycie skoro takie poglądy wyrazaja? Radze wiec wyjście ze swojej skorupy (tudzież od internetu) i spojrzenie realne na spoleczenstwo i jego zachowania. A jeśli osobiście prezentujesz inna postawe to "chwala ci za to" ze takie dziecko miałoby swojego ojca, bo większość nie ma.

Natomiast przypisywanie mi czegos na postawie wpisu? To jest manipulacja i nadużycie. Osobiscie nie mam podobnego problemu i zdaje sobie sprawę ze w razie takiej sytuacji wiele bylo by przemyslen a końcowy rezultat zalezalby od splotu kontaktow, sytuacji również z matka dziecka, wystarczy wiec ruszyc lepetyna żeby sobie wyobrazić rozmaite sytuacje (np. to ze matka z dzieckiem mieszka na innym kontynencie albo ze tworza pelna rodzine która sobie nie zyczy kontaktu z zapładniaczem, oraz setki innych). To ze ktoś widzi jak postepuje większość, pisze o tym to nie jest to samo co sam by zrobil. Gdybys napisał, zapytal się co ja bym zrobil w takiej sytuacji, to rozumiem, ale nawet takiego pytania nie było, nie było odpowiedzi.

dzisiaj EX wiele straciles w moich oczach, bo dopusciles się swiadomej, inteligentnej manipulacji, ja ludzi szanuje, wole nawet prostych, emocjonalnych ale szczerych, manipulacji wręcz nienawidzę, zwłaszcza tej głupiej mającej na celu przemadrzale wyśmianie czegos, a kiedy jeszcze nie ma się racji, to jest to po prostu tragikomiczne, już widze te rzesze mężczyzn mających nieślubne dzieci, chodzących z nimi na spacer i spędzających z nimi swieta, niestety ale jest dokładnie odwrotnie niż Ci się wydaje kolego, przewaza zupełnie inna postawa, co nie oznacza ze i takich insteresujacych nie ma, sa ale sa w mniejszości ponieważ czynnikiem decydującym jest jakość kontaktu z matka dziecka

54

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
Krwawe Kopytko napisał/a:
Eileen napisał/a:

No tak, ale ja o dziecku nie dlatego, że zdrada - po prostu absolutnie nie byłabym w stanie przeskoczyć samego faktu, że to dziecko istnieje, nie nadaję się do tego, więc dla mnie to dziecko byłoby czynnikiem decydującym.

On chyba też nie był w stanie tego przeskoczyć i prawdopodobnie dlatego to dziecko "nie istniało" przez tyle lat związku wink

Niemniej jednak inaczej jest kiedy wie się na początku o tym, że facet ma dzieciaka, kiedy jeszcze nie jesteś zaangażowana, to się z Tobą zgodzę - można go olać. Inaczej zaś jest kiedy jesteś z kimś 15 lat w szczęśliwym małżeństwie i masz z mężem własne dzieci. Przekreślenie tego na tym etapie niesie za sobą zbyt wiele szkód. Dlatego też mam nadzieję, że autorce uda się uratować ten związek.

No tak, ale on mógł myśleć wcześniej, to nie wina żony. Więc ona nie musi niczego przeskakiwać, on powinien. Ja tak samo nie oddałabym SWOJEGO dziecka do domu dziecka, natomiast absolutnie nie wzięłabym sobie faceta z dzieckiem. To jest trochę różnica jednak.
I oczywiście trudniej olać faceta po 15 latach, ale tym większy byłby mój żal o to - bo swojego podejścia do kwestii dzieci nie ukrywałabym, więc gdyby to zataił, to do samego dziecka doszłoby kłamstwo, poczucie oszustwa, chyba najgorszego dla mnie w tym momencie. Serio, prędzej wybaczyłabym romans. Tak czy inaczej, nie umiem tego wytłumaczyć, ale - mimo że pewnie z bólem serca - facet z dzieckiem całkowicie odpadłby dla mnie, jak wielu rzeczy mogę nie być pewna, tak tego jestem w 100 procentach.

55 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-01-16 00:31:08)

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
maniek_z_maniek napisał/a:

"Zatem, również ocena tego co jest typowe u mężczyzny będzie różnie wyglądała u Mańka_z_Maniek czy EXTRA_terrestrial i zależna od tego jak SKRAJNE poglądy każdy z nas przyjmie. :-)"

Nie rozumiem dlaczego zaczales mnie personalnie atakować? Masz jakies problemy z czytaniem ze zrozumieniem czy to kwestia jakies checi dominacji? Bo piszesz rzeczy sprzeczne, co więcej to co typowe nazywasz skrajnymi poglądami ironizując ze swoim własnym poglądem jako antyironia? Cos Ci się kolego dzisiaj poprzestawiało. Z reguly nie podnoszę osobistych uwag na forum ale Tobie proponuje (niepersonalnie, bo zadnej wojny nie chce tu wywolywac) zapoznanie się z postawami wielu mężczyzn, którzy placa wprawdzie alimenty ale swoimi dziecmi z poza malzenstwa się nie interesują. Odwrotna postawa jest wyjatkowa, tez się z taka spotkałem ale w tym przypadku niemal każdy mowi ze to jest postawa wyjatkowa. Ludzie jednak chyba znaja zycie skoro takie poglądy wyrazaja? Radze wiec wyjście ze swojej skorupy (tudzież od internetu) i spojrzenie realne na spoleczenstwo i jego zachowania. A jeśli osobiście prezentujesz inna postawe to "chwala ci za to" ze takie dziecko miałoby swojego ojca, bo większość nie ma.

Nie wiem czy mi się poprzestawiało - znam sporo rozwiedzionych rodzin, lub dzieci rozwiedzionych rodzin i sytuacja braku kontaktu z dzieckiem (po rozwodzie np.) wydaje mi się czymś wyjątkowym. Prawdopodobnie takich sytuacji byłoby jeszcze mniej, gdyby - w wyniku różnych skutków nienawiści do partnera - matki nie utrudniały tego. Takie jest po prostu moje doświadczenie "w temacie".

maniek_z_maniek napisał/a:

Natomiast przypisywanie mi czegos na postawie wpisu? To jest manipulacja i nadużycie. Osobiscie nie mam podobnego problemu i zdaje sobie sprawę ze w razie takiej sytuacji wiele bylo by przemyslen a końcowy rezultat zalezalby od splotu kontaktow, sytuacji również z matka dziecka, wystarczy wiec ruszyc lepetyna żeby sobie wyobrazić rozmaite sytuacje (np. to ze matka z dzieckiem mieszka na innym kontynencie albo ze tworza pelna rodzine która sobie nie zyczy kontaktu z zapładniaczem, oraz setki innych). To ze ktoś widzi jak postepuje większość, pisze o tym to nie jest to samo co sam by zrobil. Gdybys napisał, zapytal się co ja bym zrobil w takiej sytuacji, to rozumiem, ale nawet takiego pytania nie było, nie było odpowiedzi.

Uważam, że Twoja postawa, w związku z dużą odmiennością od moich doświadczeń jest jednak postawą skrajną. Chodzi mi tu o postawę akceptacji(? to nienajlepsze słowo - raczej "usprawiedliwiania powszechością") sytuacji, w której pozostawia się dziecko bez ojca. Podejrzewam, że masz dzieci i zapewne uczyłeś je pływać, jeździć na rowerze. Zapewne wiesz - podobnie jak ja -  czym dla Ciebie był Twój ojciec, i czym jesteś ty dla swoich dzieci. Co więcej, uważam, że skutki działań męża Autorki są najbardziej niesprawiedliwe właśnie w odniesieniu do jego syna.
Uważam, że nie ma sensu przywoływać w związku z tym przykładów typu "bank spermy";-) To służy bardziej "zamazaniu" obrazu rzeczywistości. Przykłady zresztą, jak mówią prawnicy "niczego nie udawadniają". Jeśli więc - bronisz takimi przykładami obrazu "normalności", czy typowości takiej sytuacji (bardzo różnej od moich doświadczeń) mam podstawy szukać wyjaśnienia takiej sytuacji.

maniek_z_maniek napisał/a:

dzisiaj EX wiele straciles w moich oczach, bo dopusciles się swiadomej, inteligentnej manipulacji, ja ludzi szanuje, wole nawet prostych, emocjonalnych ale szczerych, manipulacji wręcz nienawidzę, zwłaszcza tej głupiej mającej na celu przemadrzale wyśmianie czegos, a kiedy jeszcze nie ma się racji, to jest to po prostu tragikomiczne, już widze te rzesze mężczyzn mających nieślubne dzieci, chodzących z nimi na spacer i spędzających z nimi swieta, niestety ale jest dokładnie odwrotnie niż Ci się wydaje kolego, przewaza zupełnie inna postawa, co nie oznacza ze i takich insteresujacych nie ma, sa ale sa w mniejszości ponieważ czynnikiem decydującym jest jakość kontaktu z matka dziecka

To co piszę jeszcze nie raz jeszcze budzić będzie kontrowersje, i różnie - czasem bardzo negatywnie - będzie komentowane i interpretowane. Godzę się z tym, że padną słowa "nienawidzę", "tragikomiczne", czy "inteligentna manipulacja". W takich sytuacjach staram się odpowiadać na część postu powiązaną z tematem - tak jak teraz, zatem tą ostatnią pominę. I BTW nie mam jakiegoś szczególnego problemu z tym co piszesz "TY OSOBIŚCIE", zatem jeśli napiszesz coś intrygującego/ciekawego/sprzecznego z tym co uważam - po prostu będę na to reagował tak jak dotąd. EDIT: A i nie zawsze będę pisał wprost. Będę pisał tak jak lubię.

56 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-01-16 10:11:08)

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

"Nie wiem czy mi się poprzestawiało - znam sporo rozwiedzionych rodzin, lub dzieci rozwiedzionych rodzin i sytuacja braku kontaktu z dzieckiem (po rozwodzie np.) wydaje mi się czymś wyjątkowym. Prawdopodobnie takich sytuacji byłoby jeszcze mniej, gdyby - w wyniku różnych skutków nienawiści do partnera - matki nie utrudniały tego. Takie jest po prostu moje doświadczenie "w temacie".

Moim zdaniem masz wiec problemy czytania ze zrozumieniem. Sytuacja dzieci rozwiedzionych, kontaktu z dzieckiem po rozwodzie a sytuacja kontaktu z dzieckiem, ktore ma sie z matka, z ktora nic Cie nie laczyla to sa skrajnie odmienne sytuacje, zupelnie rozne. Zbyt latwo przenosisz postawy z nieprzystajacych, nieadekwatnych do siebie sytuacji.

"Godzę się z tym, że padną słowa "nienawidzę", "tragikomiczne", czy "inteligentna manipulacja". "

Tak jak zauwazylem jestes manipulatorem "pierwszej wody" wink

57

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

No cóż,  czytajac Twoja historię widze ze nie tylko moj mąż przez cale zycie zakochany jest w innej ... Ale i tak masz lepiej , bo moj zakochal sie juz po naszym slubie ????

58 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-01-16 17:01:46)

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

Maniek - looknąłem wstecz. To są wyrażnone przez Ciebie poglądy na temat "natury mężczyzn":

maniek_z_maniek napisał/a:

/.../To ze mial syna i nie utrzymywal z nim kontaktow to moze wynikac z roznych rzeczy ale tacy sa mezczyzni. Nie kocha matki dziecka to nic go nie laczy rowniez z dzieckiem, ktorego po prostu nie zna. To normalne a dla kobiety nie do pomyslenia./.../

maniek_z_maniek napisał/a:

/.../Jednak z punktu widzenia mężczyzny, jeśli jest dziecko z niekochana kobieta, nie ma wiezi (bo przecież facet nie jest w ciąży) to potem kontaktu się nie utrzymuje. Jest to raczej typowe wiec o to akurat nie powinnas mieć pretensji. /.../.

Tu ilustracja przykładami:

maniek_z_maniek napisał/a:

już widze te rzesze mężczyzn mających nieślubne dzieci, chodzących z nimi na spacer i spędzających z nimi swieta, niestety ale jest dokładnie odwrotnie niż Ci się wydaje kolego, przewaza zupełnie inna postawa, co nie oznacza ze i takich insteresujacych nie ma

maniek_z_maniek napisał/a:

/.../ Powiem Ci ze niemal w 100% przypadkow (mowiac obrazowo) się z taka postawa spotkałem bo jaka wiez ma mezczyzna z dzieckiem np. poczętym z banku spermy (jego),/.../

maniek_z_maniek napisał/a:

wystarczy wiec ruszyc lepetyna żeby sobie wyobrazić rozmaite sytuacje (np. to ze matka z dzieckiem mieszka na innym kontynencie albo ze tworza pelna rodzine która sobie nie zyczy kontaktu z zapładniaczem,

Zauważ, że żadna z tych sytuacji nie dotyczy Autora, który nie oddał swojej spermy do banku, nie mieszka na innym kontynencie, co do utrudniania kontaktu z synem przez matkę nie mamy danych aby się wypowiadać.


Nie Manku_Z_Maniek. TYPOWE dla mężczyzny jest zainteresowanie własnym potomstwem - i wykonuje on szereg czynności aby stworzyć do tego warunki. Np: nie "oddaje nasienia" do banku spermy lub w dziurki panienek które zna jedną noc [Tego ostatniego nawet o mężu NIE WIEMY], jeśli zrobi dzieciaka przedślubnie stosunkowo często się żeni, po czym zwykle rozwodzi [;-)] ale dziecko ma ojca. Jeśli się rozwodzi walczy w sądzie o kontakt z dzieckiem. Jeśli matka nastawia dziecko przeciwko niemu, walczy o zmianę tego stanu rzeczy.
Tą Twoją postawę wobec mężczyzn uważam za skrajną, i "nie rozumiem"  dlaczego bronisz jej dość nietypowymi przykładami.

Ale oczywiście "rozumiem" :-) podejrzewam, że uważasz że Autorka powinna odpuścić mężowi i zapewne dlatego "zapominasz" że skrzywdził swojego 20-letniego syna. Wolałbym jednak, aby prawda o mężu stanęła przed Autorką W CAŁOŚCI po to aby mogła decydować w oparciu o całość a nie część informacji. Uważam, że warto podrzucić tu Autorce materiał do przemyśleń ale nie decydować - czy "uważać" cokolwiek za nią. Sprawa - nawiasem nie jest dla mnie jednoznaczna. Decydujące mogłoby być np. jakieś "odkupienie grzechów" lub przynajmniej uczciwa tego próba.

Czemu sądzę że tak myślisz? To Ty napisałeś:

maniek_z_maniek napisał/a:

/.../. Zobacz nawet Olenka przebaczyla Kmicicowi za zdrade i morderstwa a Ty nie mozesz czlowiekowi za to ze jest czlowiekiem? /.../

;-)

Po czym piszesz mi:

maniek_z_maniek napisał/a:

Tak jak zauwazylem jestes manipulatorem "pierwszej wody" wink

:-)

59

Odp: cale malzenstwo w klamstwie

Każdy ma swoje tajemnice
Każdy ma swoją historię
Każdy ma seoje prawo do prywatności
Każdy popełnia błędy (szczególnie w młodości)
Każdy...

60

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Maniek - looknąłem wstecz. To są wyrażnone przez Ciebie poglądy na temat "natury mężczyzn":

maniek_z_maniek napisał/a:

/.../To ze mial syna i nie utrzymywal z nim kontaktow to moze wynikac z roznych rzeczy ale tacy sa mezczyzni. Nie kocha matki dziecka to nic go nie laczy rowniez z dzieckiem, ktorego po prostu nie zna. To normalne a dla kobiety nie do pomyslenia./.../

maniek_z_maniek napisał/a:

/.../Jednak z punktu widzenia mężczyzny, jeśli jest dziecko z niekochana kobieta, nie ma wiezi (bo przecież facet nie jest w ciąży) to potem kontaktu się nie utrzymuje. Jest to raczej typowe wiec o to akurat nie powinnas mieć pretensji. /.../.

Tu ilustracja przykładami:

maniek_z_maniek napisał/a:

już widze te rzesze mężczyzn mających nieślubne dzieci, chodzących z nimi na spacer i spędzających z nimi swieta, niestety ale jest dokładnie odwrotnie niż Ci się wydaje kolego, przewaza zupełnie inna postawa, co nie oznacza ze i takich insteresujacych nie ma

maniek_z_maniek napisał/a:

/.../ Powiem Ci ze niemal w 100% przypadkow (mowiac obrazowo) się z taka postawa spotkałem bo jaka wiez ma mezczyzna z dzieckiem np. poczętym z banku spermy (jego),/.../

maniek_z_maniek napisał/a:

wystarczy wiec ruszyc lepetyna żeby sobie wyobrazić rozmaite sytuacje (np. to ze matka z dzieckiem mieszka na innym kontynencie albo ze tworza pelna rodzine która sobie nie zyczy kontaktu z zapładniaczem,

Zauważ, że żadna z tych sytuacji nie dotyczy Autora, który nie oddał swojej spermy do banku, nie mieszka na innym kontynencie, co do utrudniania kontaktu z synem przez matkę nie mamy danych aby się wypowiadać.


Nie Manku_Z_Maniek. TYPOWE dla mężczyzny jest zainteresowanie własnym potomstwem - i wykonuje on szereg czynności aby stworzyć do tego warunki. Np: nie "oddaje nasienia" do banku spermy lub w dziurki panienek które zna jedną noc [Tego ostatniego nawet o mężu NIE WIEMY], jeśli zrobi dzieciaka przedślubnie stosunkowo często się żeni, po czym zwykle rozwodzi [;-)] ale dziecko ma ojca. Jeśli się rozwodzi walczy w sądzie o kontakt z dzieckiem. Jeśli matka nastawia dziecko przeciwko niemu, walczy o zmianę tego stanu rzeczy.
Tą Twoją postawę wobec mężczyzn uważam za skrajną, i "nie rozumiem"  dlaczego bronisz jej dość nietypowymi przykładami.

Ale oczywiście "rozumiem" :-) podejrzewam, że uważasz że Autorka powinna odpuścić mężowi i zapewne dlatego "zapominasz" że skrzywdził swojego 20-letniego syna. Wolałbym jednak, aby prawda o mężu stanęła przed Autorką W CAŁOŚCI po to aby mogła decydować w oparciu o całość a nie część informacji. Uważam, że warto podrzucić tu Autorce materiał do przemyśleń ale nie decydować - czy "uważać" cokolwiek za nią. Sprawa - nawiasem nie jest dla mnie jednoznaczna. Decydujące mogłoby być np. jakieś "odkupienie grzechów" lub przynajmniej uczciwa tego próba.

Czemu sądzę że tak myślisz? To Ty napisałeś:

maniek_z_maniek napisał/a:

/.../. Zobacz nawet Olenka przebaczyla Kmicicowi za zdrade i morderstwa a Ty nie mozesz czlowiekowi za to ze jest czlowiekiem? /.../

;-)

Po czym piszesz mi:

maniek_z_maniek napisał/a:

Tak jak zauwazylem jestes manipulatorem "pierwszej wody" wink

:-)

W swoim poscie potwierdzileś tylko manipulacje albo to ze zyjesz w innym swiecie. Wszystkie bowiem te wypowiedzi nawet wyrwane z kontekstu Z TEGO WATKU maja ten sam konkretny wydzwiek i sens. Dodatkowo manipuluesz odnoszac porownanie do rzeczywistosci. Nie rozumiem o co tutaj ze mna walczysz, co chcesz pokazac? Mam przyjac Twoj punkt widzenia, ktory jest Calkowicie Bledny?

Autor nie majac wiezi z synem i jego matka, za nic nie jest winien. Kwestia pomocy tej kobiecie kiedy sie po nia zglosila jest oczywista. Inne kwestie byly rozpatrzywane w innym gronie a decyzje podjete 20 lat temu...panie Madralinski.

61

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
maniek_z_maniek napisał/a:

/.../
W swoim poscie potwierdzileś tylko manipulacje albo to ze zyjesz w innym swiecie. Wszystkie bowiem te wypowiedzi nawet wyrwane z kontekstu Z TEGO WATKU maja ten sam konkretny wydzwiek i sens. Dodatkowo manipuluesz odnoszac porownanie do rzeczywistosci. Nie rozumiem o co tutaj ze mna walczysz, co chcesz pokazac?

maniek_z_maniek napisał/a:

...panie Madralinski.

W tym zakresie mogę jedynie zaproponować Ci jednostronne zredukowanie arsenału nuklearnego wycelowanego w to co piszę - mój nie będzie w tym zakresie rozwijany.

maniek_z_maniek napisał/a:

Mam przyjac Twoj punkt widzenia, ktory jest Calkowicie Bledny?

Broń Boże, autorka ma prawo do rzeczowej i wielostronnej analizy faktów.
Masz ARGUMENTY - piszesz.

maniek_z_maniek napisał/a:

Autor nie majac wiezi z synem i jego matka, za nic nie jest winien. Kwestia pomocy tej kobiecie kiedy sie po nia zglosila jest oczywista.

"Nieistotne dla sprawy" jak mówią a amerykańskich sądach. Nie widzę tu jeszcze argumentu.

maniek_z_maniek napisał/a:

Inne kwestie byly rozpatrzywane w innym gronie a decyzje podjete 20 lat temu

Nie był ani wtedy, ani później ubezwłasnowolniony. Decyzja dotyczy JEGO DZIECKA a nie dziecka "INNEGO GRONA"

62 Ostatnio edytowany przez krych23 (2015-01-16 18:16:34)

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
maniek_z_maniek napisał/a:

Autor nie majac wiezi z synem i jego matka, za nic nie jest winien. Kwestia pomocy tej kobiecie kiedy sie po nia zglosila jest oczywista. Inne kwestie byly rozpatrzywane w innym gronie a decyzje podjete 20 lat temu...panie Madralinski.

Kilka razy przeczytałem Maniek i nie zgadzam się. Jak to za nic nie jest winien? Super,bzykamy, zapładniamy, dogadujemy się z matką dziecka i UDAJEMY, że nic się nie stało? Żyjemy dalej.
I nie mam na myśli tutaj, że wielu facetów by tak postąpiło, bo to przyjmuję za oczywistość.
Tylko Maniek to jest ZŁE, negatywne, wygodne, nieodpowiedzialne wyjście z sytuacji. Z tego co widzę to głośno ( za co Cię szanuję ) nazywasz rzeczy po imieniu, oddzielasz oczywiste zło od reszty ( zdrady, skrajny egoizm itd. ).
Tu, w tym temacie zabrakło jednak trochę empatii.
Raz - pomyslałeś o tym chłopaku? Co on może czuć? Byłeś w podobnej sytuacji? Jeśli nie, aby zrozumieć jego emocje to sam musisz je poczuć na własnej skórze?
Nie potrafię ogarnąć jak można żyć 20 lat i mieć w duupie syna....I nie uważam aby to było normalne.  Napisałeś nie mając więzi.
Przepraszam, a kto za nią jest między innymi odpowiedzialny? Dzieci rosną...

Dwa - pojechałeś za ostro autorke tematu. Kim jest jej mąż zatem? Autorce się wyjeb..ł cały obraz męża, nie dziwię się reakcji.
Kompletnie nie rozumiem bronienie jej męża. Zatajenie prawdy, istotnych faktów to też kłamstwo, a psychika kłamcy jest bardzo skomplikowana.

Dobrze, że idą oboje na terapie, warto.

63 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2015-01-16 18:58:46)

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
Aleksandra81 napisał/a:

Każdy ma swoje tajemnice
Każdy ma swoją historię
Każdy ma seoje prawo do prywatności
Każdy popełnia błędy (szczególnie w młodości)
Każdy...

Ale nie każdy - mając świadomość własnych historii/błędów/tajemnic - jest na tyle bezwzględnym, by żyć z kimś bliskim i go latami oszukiwać, zatajać, okłamywać...
Prawo do "prywatności" nie ma tutaj, w tym wątku, NIC DO RZECZY. "Prywatność" i do niej prawo ma sie tylko wówczas w związku, jesli nie bije w posady związku, jesli nie jest czymś nadwyrężającym zaufanie, jesli nie stoi w sprzecznosci z lojalnoscią, oddaniem i uczciwościa wobec partnera...
To Autorka miała PRAWO do poznania całej historii i tajemnic swego "ślubnego", a on NIE MIAŁ PRAWA zatajać przed nią swoich błędów, które - mimo, iz popełnione w młodości - rzutują na całe życie.
Każdy kochając kogoś i chcąc z nim się związać winien swoje "tajemnice", błędy i historię obnażyć, by w przyszłosci - jak tutaj choćby - uniknąć katastrofy, gdy coś ...skrywanego wychodzi na światło dzienne...

P.S.
Panowie maniek_z_maniek i EXTRA_terrestrial - odpuśćcie juz sobie... Nie gryźcie sie już, proszę smile

64

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
kosmiczny nick napisał/a:

/.../
Ale nie każdy - mając świadomość własnych historii/błędów/tajemnic - jest na tyle bezwzględnym, by żyć z kimś bliskim i go latami oszukiwać, zatajać, okłamywać.../.../

Tu zresztą nie chodzi o to aby męża potępiać w przysłowiowy "cymbał" [;-)]

Są dwie rzeczy:
(1) odpowiedzialnoś męża a (2) zrozumienie męża

Po prostu na męża spada odpowiedzialność za całokształt (bo to: jego nieślubne dziecko, jego rodzina, jego żona itp., jego kłamstwo)

Inną sprawą jest zrozumienie, czy wyjaśnienie mechanizmów, które go do tego doprowadziły.

Odpowiedzialność oznacza, że na męża głowie jest "odkręcenie" tego wszystkiego. Że ponosi wszelkie konsekwencje.

Zrozumienie - potrzebne jest głównie żonie - bo ona podejmie decyzję o tym czy wybaczyć czy nie.

Zrozumienie nie oznacza jednocześnie braku odpowiedzialności. Wydaje mi się, że w części odpowiedzi w wątku powyżej granica między jednym i drugim sporadycznie się zaciera.


kosmiczny nick napisał/a:

P.S.
Panowie maniek_z_maniek i EXTRA_terrestrial - odpuśćcie juz sobie... Nie gryźcie sie już, proszę smile

Sądzę, że w naszej dyskusji jest do osiągnięcia koncentracja na argumentach, więc nie wykluczam, że jeszcze trochę pogadamy. :-)

65 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-01-16 20:39:10)

Odp: cale malzenstwo w klamstwie
krych23 napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

Autor nie majac wiezi z synem i jego matka, za nic nie jest winien. Kwestia pomocy tej kobiecie kiedy sie po nia zglosila jest oczywista. Inne kwestie byly rozpatrzywane w innym gronie a decyzje podjete 20 lat temu...panie Madralinski.

Kilka razy przeczytałem Maniek i nie zgadzam się. Jak to za nic nie jest winien? Super,bzykamy, zapładniamy, dogadujemy się z matką dziecka i UDAJEMY, że nic się nie stało? Żyjemy dalej.
I nie mam na myśli tutaj, że wielu facetów by tak postąpiło, bo to przyjmuję za oczywistość.
Tylko Maniek to jest ZŁE, negatywne, wygodne, nieodpowiedzialne wyjście z sytuacji. Z tego co widzę to głośno ( za co Cię szanuję ) nazywasz rzeczy po imieniu, oddzielasz oczywiste zło od reszty ( zdrady, skrajny egoizm itd. ).
Tu, w tym temacie zabrakło jednak trochę empatii.
Raz - pomyslałeś o tym chłopaku? Co on może czuć? Byłeś w podobnej sytuacji? Jeśli nie, aby zrozumieć jego emocje to sam musisz je poczuć na własnej skórze?
Nie potrafię ogarnąć jak można żyć 20 lat i mieć w duupie syna....I nie uważam aby to było normalne.  Napisałeś nie mając więzi.
Przepraszam, a kto za nią jest między innymi odpowiedzialny? Dzieci rosną...

Dwa - pojechałeś za ostro autorke tematu. Kim jest jej mąż zatem? Autorce się wyjeb..ł cały obraz męża, nie dziwię się reakcji.
Kompletnie nie rozumiem bronienie jej męża. Zatajenie prawdy, istotnych faktów to też kłamstwo, a psychika kłamcy jest bardzo skomplikowana.

Dobrze, że idą oboje na terapie, warto.

Jedna uwaga. Tutaj nie ma tematu syna meza autorki, który radzi się czemu biologiczny ojciec nie utrzymywal z nim kontaktu tylko wątpliwości zony, której maz nie powiedzial o nieślubnym dziecku z przed 20 lat. Staralem się wytlumaczyc ze niezależnie od oceny moralnej takiego postepowania, jest to postepowanie typowe ale w momencie kiedy mezczyzne nic nie laczy z matka dziecka (nie byli malzennstwem, para, poznali się przypadkowo), a z taka sytuacja tutaj mamy do czynienia. Tak po prostu jest a dlaczego tak jest to można sobie analizować. Nie jest to obrona meza autorki tylko proba uzmysłowienia jej ze zachowanie jej meza jest typowe dla mężczyzn (jeśli chodzi o stosunek do dziecka) w takiej sytuacji i wieksza wyrozumialosc co do tego. Natomiast jest jeszcze kwestia zaufania, która oboje musza sobie jakos odbudowac. To ze nie powiedział zonie o takiej ważnej sprawie swiadczy o tym ze albo było do dla niego nieistotne, albo się bal, albo był to taki temat tabu ale cokolwiek to było wierze ze zaluje tego i ze się oboje jakos porozumieją.

Dopisuje. OK. Wczuwam się w role autorki. Maz nie powiedział mi o nieślubnym dziecku. Czuje się oszukana, upokorzona brakiem szczerości ale czy to jest powod do zerwania malzenstwa, dlaczego to zrobil? Z mezem rozmawiam, usilnie zależy mi na poznaniu prawdy. Moim zdaniem celem jest tutaj porozumienie się miedzy nimi. Oczernianie meza do tego nie doprowadzi. Chcecie rozpadu tego malzenstwa dlatego ze ktoś wstydliwie ukryl sprawde z przed 20 lat (może licząc ze nigdy nie ujrzy swiatla dziennego)? Ja chciałby czegos innego. Zgody w tym malzenstwie a pretensje do tego nie doprowadza. Niech rozmawiają, niech maz się tłumaczy, może do czegos dojda, taka mam nadzieje.

Posty [ 1 do 65 z 86 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » cale malzenstwo w klamstwie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026