Witam. Nie wiem ile juz wykonalem wpisow na ten temat i ile otrzymalem odpowiedzi ale nadal nie rozumiem dlaczego tak sie stalo.Szukalem juz wszedzie odpowiedzi na to pytanie i jak naraie nie otrzymalem. Oto moja chistoria; Mam 33 lata jestem zonaty ponad 9 lat.Mamy dwie coreczki jedna ma prawie 9 lat a druga 3,5 roku.Wydawalo mi sie ze moje malzenstwo jest szczesliwe i bylem pewny ze mam wspaniala zone i ze mam ustabilizowane zycie rodzinne.Ale niestety ie pomylilem.To co sie stalo nie wyobrazalem sobie nawet w najgorszym koszmrze.Gdyby ktos mi powiedzial pol roku temu ze moje zycie rodzinne legnie w gruzach to nigdy bym w to nie uwierzyl.1 pazdziernika zona wrocila z pracy i powiedziala mi ze chce rozwodu.Zaskoczyla mnie tym bardzo.Probowalem z Nia o tym porozmawiac ale nie chciala.Powiedziala ze mnie nie kocha i nie chce juz ze mna zyc.Bylo to bardzo dziwne gdyz w sierpniu bardzo dobrze sie nam ukladalo i zrowno na codzien jak i w nocy.Zapytalem sie Jej czy ma kogos?Powiedziala ze nie,po prostu nie chce juz ze mna byc.Ten dzien byl dla mnie koszmarem.Zadna proba rozmowy nic nie dawala.Z
powiedziala ze nie hce mnie widzic i ze jedzie na noc do rodicow.Nastepnego dnia gdy wrocila do domu to znowu z nia probowalem porozmawiac.Powiedziala ze ma juz dosyc wszytkiego i ze musi sobie wszystko przemyslec.Po kilku dniach pogadalismy i postanowilismy ratowac nasze malzenstwo.Robilem dla zony wszystko co chciala.Miala mnie na kazde zwolanie.Zauwazylem jednak ze zona zaczela duzo jesc i troche przytla.Zapytalem sie Jej czy jest w ciązy a wiedzialem ze jesli tak to napewno to nie jest moje dziecko.Powiedziala ze nie.Uwerzylem.Po kilku dniach zona powedziala mi ze odchodzi ze to nie ma sensu.Znowu bylem zalamany.Rozmowy nic nie dawaly.Probowalem zrozumiec co sie dzieje alenie potrafilem.Po kilku dniach zona do mnie wrocila i przeprosila ze tak sie zachowuje.Po razkolejny postanowilismy byc razem.Po kilku dniach zona powiedziala mi ze mnie zdradzila.Bylem zalamany,nie wiedzialem co mam ze soba robic.Z jednej strony nie nawidzilem jej za to a z drugiej bardzo ja kochalem.Mialem metlik w glowie.Zona poszla do pracy a ja zostalem sam z ta mysla.Po okolo 3 godzinach dostalem od zony smsa ze nigdy w zyciu mnie nie zdradzila a powiedziala to dlatego abym od Niej odszedl.Z jednej strony poculem ulge ale mysl o rozstniu dalej mnie przygnebiala.Gdy zona wrocila z pracy to powiedziala ze z nami koniec i ze juz zdania nie zmieni.Zaczalem powoli wariowac.Gdy bylem w pracy to zabralo mnie pogotowie bo stracilem prytomnosc i bylo podejrzenie wylewu.Na szczescie to byl tylko stres i nrwy.Zona nie odwiedila mnie w szpitalu i to tez bardzo bolalo.Gdy wrocilem ze szpitala to zona plkala,powiedziala ze jest jej bardzo przykro i ze chce byc ze mna.Uwierzylem jej po raz kolejny.Bylo dobrze prez kilka dni.Pewnego weczora zona przytulila sie do mnie i zapytala sieco bym zrobil gdyy byla w ciazy.Zapytalem sie czy to mozliwe.Powiedziala ze tak i ze to nie jest moje dziecko.To mnie zalaalo calkowicie.Nie wiedzialem co mam ze soba zrobic.Powiedzila ze to byl tylko jeden raz i ze bardzo tego zaluje.Po kilku dniach porozmawialismy o tym.Powiedzialem Jej ze Ja kocham i ze chce byc z Nia.Ze wychowam to dziecko jak wlasne i ze tylko my bedziemy wiedziec o tym.Bylismy dalej ze soba.Po kilku dniach zona poszla do lekara.Okzalo sie ze jest to ciaza pozamaciczna i ze zona bedzie miala zabieg usuniecia zarodka.Zona bardzo plakala a ja niewiem dlaczego bylem tez smutny z tego powodu.Powinienem sie ucieszyc ze nie bedzie tego dziecka a bylo odwrotnie.Zona byla w szpitalu prawie miesiac i codziennie ja odwiedzalem i wspieralem.Gdy wyszla ze szpitala powiedziala ze mnie nie kocha i ze chce rozwodu.Powiedziala ze caly cas sie spotyka z tamtym gosciem i ze go kocha.Ze to nie bla jednorazowa zdrada.Myslalem ze zwariuje.Nie wiedzialem co mam robic.Powinienem ja zostawic a nie potrafilem.Bardzo ja kocham i tylko na Niej mi zalezy.Po jakims czasie zona wrocila.Zaczela mnie przepraszac i prosic abysmy byli razem.Znowu jej wybaczylem i zaufalem.Planowalismy Swieta,Sylwestra i zauwazylem ze naprawde zaczyna amsie ukladac.Ale niestety mylilem sie.Dowiedzialem sie ze zona dalej spotyka sie z tym gosciem.Powedzialem Jej o tym.Nie zarzeczyla.Znowu sie rozstalismy.Zona powiedziala ze nie bedzie ze mna ale tez nie bedzie z Nim poniewaz On nie chce.Nie wiem dlaczego to potkalo mnie.Dlaczego odchodzila i wracala.Zona wie ze ja bardzo kocham i ze mi na Niej bardzo zalezy ale nie chce bycze mna.Wiem ze spotyka sie z nim.Nie wim co mam ze soba zrobic.Kazdy mi mowi zebym o Niej zapomnial,ze tyle razy mnie oklamala i zranila.Ale ja nie potrafie.Nie chce zyc bez Niej.Pewnego dnia smsowalem z kumpelka ktora pomaga mi w tym trudnym czasie.Zona sie wkurzyla i powiedziala mi ze to ja Ją zdradzam piszac z dziewczyna.Powiedzialem ze to nie prawda i ze nie ma prawa tak mowic.Wyszla z domu.Wrocil p 2 godzinach i plakala.Nastepnego dnia dowiedzialemsie od Jej kolezanki ze ona zauje teg co zrobila i ze jest o mnie zazdrosna.Zebym z Nią porozmawial.Wiec zaczalem rozmawiac,po raz kolejny postanowilismy byc razem.Ale teraz bylo inaczej.Nie ufalem zonie calkowicie ale ona bardzo sie starala.Postanowilem nie angazowacsie w to bardzo i poczekac jak to wszstko bedzie sie rozwijac.Zona obiecala m ze nigdy juz sie nie spotka z tym gosciem i zerwie z nim calkowity kontakt.Po okolo tygodniu zlapalem zone jak rozmawia z tym klientem przez tel,ta rozmowa trwala ponad godzine.Nie jestesmy teraz razem ale ja bardzo cierpie z tego powodu.Wiem ze powininem ja olac ze caly czas mnie ranila i oklamywala,zdradzala.Ale nie potrafie.Caly czas mysle tylko o Niej.Bardzo mocno ja kocham.Nie wyobrazam sobie zycia bez Niej.Jestem glopi wiem o tym ale co ja poradze ze nie moge sie odkochac,ze tylko Ona dla mnie sie liczy.Zastanawiam sie dlaczego raz odchodzi a pozniej do mnie wraca.Co mam robic?Jak mam z tym zyc?Moze w koncu ktos mi pomoze,chociaz w to watpie.
Teraz w to wszystko wtracila sie Jej mamusia.Namowila moja zne do rozwodu i z tego co wiem wniosek rozwodowy zostal juz zlozony.Nie rozumiem tesciowej bo do tej pory byla za mna ateraz jest przeciwko mnie.Nie chce tego rozwodu,nie chce by zona odeszla.Chcialbym abysmy zaczeli wszytko od nowa mimo tego co mi zrobila ja nadal bardzo ja kocham i nie chce jej stracic.
Chcialbym wiedziec jak Ja odzyskac.Na terapie sie nie zgodzi.Mam Ja olac i moze wtedy za mna zateskni.Czy mam o Nia walczyc i rozmawiac.
Podobne tematy
Nie cierpię, gdy kobiety się tak zachowują. Kręcą, kombinują, płaczą, facet gdy widzi łzy to mięknie, następnie one to wykorzystują i tak w kółko, dalej oszustwa, zdrady, zabawa uczuciami. Facet jest dobry, na zawołanie, kobieta znowu kręci, znowu go wykorzystuje, znowu łzami rozbraja faceta, a co on może biedny zrobić? Do tego nastawia przeciwko niemu swoją rodzinę, mimo, że ona zdradziła i to jej wina.
Wiesz jak długo u Ciebie się to wszystko ciągnie? STANOWCZO ZA DŁUGO! Zmień ten stan, bo inaczej się zabijesz - tak, fizycznie serce nie wytrzyma tych nerwów i tej huśtawki. A masz dla kogo żyć, prawda? Masz córki.
Ona ma Ciebie w garści. Próbuje z tamtym facetem, nie wychodzi, to wraca do Ciebie, bo wie, że znowu ją przytulisz. Wiesz co? Zamknij jej drzwi do domu. A najlepiej zmień nawet zamki, żeby sama nie mogła wejść. Córkom możesz wyjaśnić, że ich matka zdradziła ojca i odchodzi. I tak, teraz jest ten moment, bo możesz pomyśleć, że są na to za młode. Ale w przyszłości ta kobieta nastawi je przeciwko Tobie, jeżeli teraz nie poznają prawdy. Tak samo, jak nastawia własną matkę przeciwko Waszemu małżeństwu już teraz.
Nie przyszła do szpitala, kiedy mogłeś umrzeć? Szczyt wszystkiego. Wiem, że ją kochasz. Jednak musisz się od niej odciąć. Jeżeli ona nie poczuje co traci i nie zrozumie tego, jaką krzywdę wyrządza sobie i swojej rodzinie, to TY jej na siłę nie pomożesz. Na siłę i płaszcząc się przed nią nie uratujesz swojego małżeństwa. Najpierw ona musi w 100% zrozumieć swój błąd. To co odstawia w tej chwili, to podła zabawa i gierka. Ona musi poczuć Twój chłód, zimno i obojętność swojego męża, musi zauważyć wizję, że straci rodzinę i niezły kawałek życia. A Ty musisz jej pokazać, że świetnie sobie radzisz bez niej. Jak zobaczy w Tobie płaczliwego chłopczyka, to znów uderzy i wykorzysta Cię. Z dnia na dzień nie zrozumie tego, co zrobiła, więc bądź czujny i nie daj się.
Od 10 stycznia nie mieszkamy razem,ja sie wyprowadzilem.Ja nie potrafie zrozumiec jak z kochajacej zony i matki moze stac sie taki potwor.Ja teraz dopiero zrozumialem ze nie znam swojej zony.Moze mi nie uwierzysz ale ona byla naprawde cudowna zona.Na wakacjach planowalismy zmiane mieszkania,Swieta,Sylwestra a w jednej chwili to wszystko legnie w gruzach.Minelo juz troche czasu.rozstalismy sie 21 grudnia.Swieta spedzilem sam w domu,nie mialem ochoty isc gdziekolwiek.Dzwonilem do starszej corki w Wigilie i ona bardzo plakala,powiedziala ze chciala by abym byl z Nimi,zebym pogodzil sie z mama.Ona mysli ze to moja wina ze mnie z Nimi nie ma.Po Swietach gdy zona wrocila do domu to zostawila mi dzieci i pojechala sobie gdzies.Wrocila po dwoch dniach.Na sylwestra tez zabrala dzieci i pojechala do rodzicow.Ja spedzilem go sam w domu.Gdy wrocila nastepnego dnia to powiedziala mi ze mam gdzies dzieci ze ich nie kocham.Zaczela to tez mowic dzieciom.Podzielila lodowke i powiedziala ze mam nie ruszac tego co ona kupuje,gdy zrobilem sobie jej kawe to mi ja wylala.Kilka dni nie odzywalem sie do niej.Wkoncu to ona zaczela sie do mnie odzywac.Pytala sie jak sie czuje co zamierzam itp.Powiedziala rowniez zebysmy przy dzieciach zachowywali sie normalnie nawet pozwolila mi brac jej dzieci.Ale po 2 dniach znowu jej cos odbilo i znowu podzielila lodowke.Zaczela mnie wyzywac,mowic ze mnie nienawidzi ze nie moze sie na mnie patrzec itp.Mialem dosyc i sie wyprowadzilem.Po kilku dniach w ciszy napisala mi smsa ze zaluje tego co zrobila ze przeprasza mnie za to ze teskni za mna,za moim dotykiem.Chcialem z Nia pogadac ale Ona nie chciala.Wiec nie robilem nic.Znowu po kilku dniach napisala mi ze to wszystko moja wina itp.Wiem ze zlozyla pozew rozwodowy wszystko sponsoruje jej mamusia.Wiem tez ze nie spotyka sie z tym typem on ja olal.Chcialbym jakos z Nia porozmawiac normalnie ale wiem ze nic do niej nie dotrze.Zajalem sie soba.Zapisalem sie na silownie,spotykam sie ze znajomymi ale ciagle mysle tylko o zonie.Wiem ze bardzo mnie skrzywdzila ze skrzywdzila dzieci ale nadal Ja kocham.Nadal jest dla mnie wszystkim.
Ta kobieta nie liczy się z Twoimi uczuciami. Wiem, że ciężko podjąć rzeczową decyzję, bo ją kochasz, ale życie takie jak masz obecnie, wciąż na huśtawce, a ona robi co chce nie ma jak dla mnie najmniejszego sensu. Bądź facetem i postaw się, mimo, że serce się rozdziera na dwie połówki. A żona-no przykro mi to pisać-ale powinna pójść do psychologa, tudzież innego specjalisty, bo jej zachowanie normalne nie jest.
Że też baby takie potrafią być.....wrr
halls - powalcz chociaż o dzieci. Złóż wizytę teściowej, powiedz prawdę. Nie uwierzy? Może, ale zachwiejesz jej "nieskazitelnym" zaufaniem do córki.
Kazdy mi mowi abym dal sobie spokuj ale chociaz chcialem to nie potrafie.Ona bardzo sie zmienila zaczela pic alkohol a zawsze byla przeciwniczka alkoholu nawet piwa.Czesto tez prosi mnie abym popilnowal dzieci przez 2-4 godz bo ona ma sprawe do zalatwienia a wraca do domu po 12-14 godz i czesto pijana.Nawet jezdzi samochodem pod wplywem alkoholu.Ona nigdy taka nie byla ja gdy wypilem jedno piwo to nie mialem prawa wsiasc za kolko.Ostatnio napisala do mnie smsa ze jest jej smutni i czy moge do niej przyjsc i pogadac.Poszedlem,rozmawialismy o bzdetach.Gdy juz mialem wyjsc do domu to zona usiadla kolomnie przytulila sie i zaproponowala sex.Nie wiem czy dobrze zrobilem ale odmowilem i wyszedlem.Ostatnio ma tez do mnie pretensje jak wychodze gdzies z kolegami.Mowi mi ze pewnie mam kogos i ze mam gdzies ja i dzieci.Probowalem namowic ja na wizyte u psychologa ale ona mnie wyzwala od najgorszych.Nie wiem co zrobic aby wkoncu dostala kubel zimnej wody na glowe.Dlaczego raz jest dla mnie mila a za chwile wyzywa mnie od najgorszych
Może ma jakieś emocjonalne problemy ze sobą. Może faktycznie powiedz teściowej o zachowaniu żony. Może jakiś wspólny front ustalicie. Zachowanie żony jest naprawdę dziwne.
"Dlaczego raz jest dla mnie mila a za chwile wyzywa mnie od najgorszych"
Podejrzewam, że Wasze małżeństwo było szczęśliwe tylko w Twojej głowie. Albo inaczej - Ty robiłeś zawsze wszystko, abyście byli szczęśliwi, i wydawało Ci się, że jesteście szczęśliwi. Natomiast ona - prawdopodobnie korzystała tylko na tym, nie dokładała się. Może nawet jej zawsze ustępowałeś, pierwszy przepraszałeś, brałeś na siebie winę? Może nie nauczyłeś jej szacunku do siebie odkąd się poznaliście, więc dlatego teraz tak to wygląda - Ty kochasz na zabój, jej nie zależy, manipuluje Tobą. Prawdziwie kochająca kobieta, jeżeli nawet by popełniła błąd, jakiś gnojek zawróciłby jej w głowie, nie robiłaby takich scen i cyrków. A ona? Może chce doprowadzić do tego, abyś to Ty był winny rozpadu małżeństwa?
Zobacz co się teraz dzieje. Wyprowadziłeś się. Dzieci raz z nią, raz z Tobą. Masz jakieś dowody na jej zdradę, na tą straconą ciążę? Zrobisz jakiś błąd, ona tego dopilnuje i sąd obwini Ciebie za wszystko.
Tylko ze z tesciowa nie da sie pogadac.Gdy chcialem to zrobic to nie wierzyla mi w to wszystko i powiedziala zebym nie robil problemow z rozwodem bo mnie zniszczy.Ze rozwod jest juz przesadzony i nie jestem w stanie zrobic nic co by moglo to zmienic ze tylko odemnie zalezy czy zalatwimy to polubownie czy nie.Kazala mi sie wymeldowac z mieszkania po slubie kupili nam mieszkanie ale stoi dalej na tesciowa wiec tutaj nie mam nic do powiedzenia.Wiem ze zachowanie mojej zony jest bardzo dziwne i boje sie o nia.Ostatnio jak rozmawialismy to zona powiedziala mi ze nie wroci do mnie i nie wycofa pozwu nawet gdyby bardzo tego chciala.Ze nie moze tego zrobic.Mi sie wydaje ze to przez tesciowa,to ona nia steruje i wszystko oplaca i zalatwia.Wydaje mi sie ze zona boi sie jej sprzeciwic.Zona powiedziala mi ze mimo tego ze wezmiemy rozwod to chciala by abysmy utrzymywali kontakt ze soba.Chciala by abysmy razem spedzali swieta,imieniny,urodziny.Zebym nie odwiedzal tylko dzieci ale zebym tez i jej poswiecal czas.Dwa dni temu zapytala sie mnie czy kupie jej cos na walentynki.Ja juz nie wiem co mam o tym myslec.Ona chyba pogubila sie w tym wszystkim i dlatego zaczela pic.Przeciez o rozwodzie byla mowa od pazdziernika ale zona nie robila nic w tym kierunku dopiero jak w to wszystko wtracila sie tesciowa to teraz to szybko wszystko sie dzieje.Ja nie rozumiem tesciowej poniewaz zawsze mi powtarzala ze zawsze bedzie trzymac moja strone ze ja bardziej powaznie podchodze do zycia.Dziwne jest tez to ze moja zona i tesciowa nie zyly ze soba dobrze i czesto sie klocily a teraz zrobila sie z niej kochana mamusia.Nie wiem tez co ma do mnie bo wie co zrobila mi zona i ze ja staralem sie jej to wybaczyc i uratowac to malzenstwo a teraz jest przeciwko mnie
Podziwiam, że to wszystko znoisz. Pyta walentynki, ale chce rozwodu, ona zachowuje się jak mój mąż kiedyś.....im więcej będziesz ulegał, tym mniejszy szacunek będziesz miał z jej strony. Nie daj się, jakiś wstrząs dobrze jej zrobi, a nie wciąż ma Cię na zawołanie.
Chora sytuacja. Co byś nie zrobił, to i tak jest źle i nic nie pomaga.
Nigdy nie myślałem, że kobiety potrafią tak nisko upaść, zawsze uważałem, że to faceci są kanaliami.
Dwie kobiety niszczą Ci życie, teściowa i żona. Co do żony to jest jakaś nadzieja, ale teściowa to mnie rozbraja. Pewnie uwierzyła w niewinność córki.
Czy żona się pogubiła? Skąd wiesz czy to nie jest kolejna manipulacja?
Jak potrafisz i masz siły, to walcz o nią. Ja też bym walczył, chociaż sprawiam wrażenie strasznie rozczarowanego kobietami. Niestety, tak to jest, że kochając za darmo, w podzięce dostaniesz cierpienie. ![]()
No istny melodramat. Nie zazdroszcze. Twoja zona sprawia wrazenie albo czlowieka wyjatkowo podlego, albo zwyczajnie jest niezrownowazona. Bo to co robi to nie jest normalne. Widze w Tobie wielka chec i wole do ratowania tego zwiazku. Sam wiesz najlepiej czy jest co jeszcze ratowac. Moze jakas wspolna terapia? Albo na poczatek choc sam sie skonsultuj z jakims dobrym psychiatra, bo niewykluczone, ze zona ma powazne problemy ze zdrowiem psychicznym.
W malzenstwie roznie nam sie ukladalo raz lepiej raz gorzej jak to w zyciu.Ona na poczatku byla naprawde super zona i matka.Zawsze moglem na Nia liczyc i nigdy bym nie przypuszczal ze moze zdazyc sie cos takiego jak jest teraz.Jeszcze przed wyprowadzeniem sie od niej smsowalem z kumpelka ktora mi pomaga w tym trudnym czasie.Zauwazylem ze zona zaczela plakac po okolo 15 min ubrala sie i wyszla z domu wrocila po godzinie.Pozniej dowiedzialem sie id jej kolezanki ze zona mysli ze sobie kogos znalazlem i ze teraz dopiero zrozumiala co zrobila.Osoby ktore nas znaja nie moga uwierzyc ze sie rozwodzimy a jak dowiaduja sie co robi moja zona to nie wierza ze ona moglaby cos takiego zrobic.Zgadza sie ze to ja pierwszy wyciagalem do niej reke to ja bylem tym ktory potrafil ustapic.Gdy sie do niej nie odzywam to ma do mnie pretensje ze mi na niej nie zalezy a gdy chce byc z nia w zgodzie to mnie wykorzystuje.Wiec jak o nia walczyc?Jej kolezanka powiedziala mi ze tez jej nie poznaje i nie wie co sie z nia dzieje.Ze probowala z nia rozmawiac ale nic do niej nie dociera.Wczoraj zrobilem zakupy i zanioslem zonie.Ona sie mnie zapytala dlaczego jestem dla niej taki dobry skoro ona wyrzadzila mi tyle krzywdy.Powiedziala ze nie zasluguje na mnie.Nie wiem czy ona tak mna manipuluje czy sama nie wie czego chce.Ja chcialbym to jakos naprawic,posklejac do kupy.Wiem ze nie bylo by latwo ale jestem w stanie wszystko jej wybaczyc tylko aby wkoncu ona zrozumiala co zrobila i chciala wrocic.Pewnie powiecie ze jestem glupi ale ja naprawde ja kocham.Nie wiem czy kiedykolwiek ja tak kochalem jak teraz.
14 2012-02-11 22:58:44 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2012-02-11 23:01:54)
Miłość miłością, ale szanuj się trochę plisss.
Czy żona wcześniej też była tak rozchwiana emocjonalnie? Przyznaję, że jej zachowanie (abstrahując od całej sytuacji) jest bardzo niepokojące. Jeśli to nie są jakieś powaniejsze zaburzenia, to Ty swoim podporządkowaniem, brakiem decyzji i brakiem konsekwencji, nie mobilizujesz jej do "wzięcia się w garść". Dziwie się, że ona choćby ze względu na dzieci nie może się ogarnąć...
Nie jesteś głupi tylko jesteś jednym z tych porządnych facetów i ona ma to szczęście, że trafiła na Ciebie.
Kobiety są z natury bardziej podatne i łatwiejsze do oszukania. Możliwe, że ona się strasznie zagubiła i nie potrafi znaleźć teraz wyjścia. Może jeszcze ktoś ją nastawia przeciwko Tobie? Piszesz o tych koleżankach, kumpelach - ufasz im? Może któraś z nich jest o Ciebie zazdrosna i z jednej strony udaje, że na Was jej zależy, a z drugiej tylko czeka, aż się wszystko rozpadnie? Może ktoś Twojej żonie życzliwie donosi jakieś plotki, że masz kontakty z inną kobietą i tym podobne?
Walcz, jeżeli masz siły, ale nie skupiaj się tylko na walce o nią i zadręczaniu siebie.
Ona byla naprawde super zona.Nigdy nie bylo czegos takiego jak teraz.Ona mowi ze dzieci sa dla niej najwazniejsze a gdy ja uswiadamiam ja ze tym co robi krzywdzi dzieci to ona sie wscieka ze ja cos wymyslam.Ona nie widzi swoich czynow.Jedyna osoba ktora teraz nastawia ja przeciwko mnie to jej mamusia.Tesciowa powiedziala ze nasze malzensto jest juz skonczone i nie ma szans aby to naprawic,powiedziala zonie ze samej bedzie jej lepiej.Ze ja nie bede w stanie byc z nia po tym wszystkim.Ale co ona moze wiedziec o mnie,ja wiem czego chce i wiem tez w co sie pakuje.Wiem ze dalbym rade byc z zona.Skoro zona jest pewna ze chce rozwodu,ze tak bedzie dla niej lepiej to dlaczego zaczela pic?Dlaczego imprezuje i zostawia dzieci?Jej mamusia jest wredna baba,zona opowiadala mi o swoim dziecinstwie ze matka zawsze o wszystko sie jej czepiala,ze dzieki mnie zobaczyla na czym polega prawdziwa rodzina.A teraz?Teraz slucha sie mamusi i jest pod jej duzym wplywem.Jakis czas temu zona powiedziala mi ze wie ze bedzie zalowac tego rozwodu.Skoro tak mowi to dlaczego nie chce tego naprawic?
Najlepsze co możesz zrobić to odpuścić
probowalem ale nie potrafie.
Nie chce sie rozstac z zona
Nie wyobrazam sobie ze bede weekendowym tatusiem.
Jak zyc ze swiadomoscia ze gdy dzieci beda kladly sie spac mnie przy nich nie bedzie,ze gdy beda wstawaly to mnie nie bedzie.Ze gdy beda mnie potrzebowac to mnie przy nich nie bedzie.
Kocham swoja rodzine i dalbym wszystko aby to naprawic.
19 2012-02-11 23:41:49 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2012-02-11 23:50:05)
Odłóż na bok emocje i choć przez chwilę pomyśl.
Ja widzę to tak: nie szanujesz się i ona nie szanuje Ciebie. Wie, że może zrobić wszystko, a Ty i tak będziesz. Chcesz naprawiać to sam? Chcesz naprawić jej postępowanie? W jaki sposób? Czy w ogóle czegoś wymagasz od niej?
Pisząc "odpuść" miałam też na mysli postawienie jakichś warunków. Owszem, chesz powrotu, ale masz też jakieś oczekiwania co do tego jak ten związek po tym wszystkim ma wyglądać.
Na poczatku tak bylo ze robilem wszystko i bylem na kazde jej zawolanie a teraz to ograniczylem i umiem odmawiac.Ona wtedy mi mowi ze gdyby naprawde mi na niej zalezalo to bym spelnil jej prosbe i pomogl jej.
Ja jej powiedzialem ze gdy sie opamieta i zechce naprawiac nasze malzenstwo to beda postawione warunki,powiedzialem jej jakie.Czy sam?Nie gdyby chciala wrocic to jednym z warunkow jest terapia malzenska.
I mają być warunki wobec żona. To, że mówi, że gdybyś kochał to byś zrobił to czy tamto-to granie na Twoich uczuciach, to manipulacja. Jesteś mężczyzną, więc działaj jak prawdziwy mężczyzna-konsekwentnie. Nie daj sobą pomiatać, bo na prawdę nic z tego związku nie będzie, tylko Twoja psychiczna męczarnia.
I tak juz jestem psychicznie wykonczony.Jedni mowia zebym byl twardy i konsekwetny to wtedy zona moze zrozumiec ze popelnia blad,inni mowia abym odpuscil i unikal z nia kontaktow to wtedy moze zateskni a jeszcze inni zebym ja zdobywal tak jakbym dopiero co ja poznal.I co wybrac?Ktory sposob bedzie najlepszy?
Znasz żonę najlepiej, więc pomyśl "trzeźwą" głową....na pewno nie bądź usłużny jak piesek, nie lataj za nią, to nie będzie miało najmniejszego sensu. Konsekwentnym tzn. jasno i wyraźnie mów czego oczekujesz, nie daj sobą manipulować, odzywać tez się nie musisz..........
To może właśnie trzecia opcja będzie idealna?
Zmień podejście. Potraktuj ją jak kobietę do zdobycia. Przygotuj się do tego, spróbuj, może akurat będzie to strzał w 10? Wbij sobie do głowy, że może się też nie udać jej zdobyć. Napisz za jakiś czas smsa w stylu: "cześć, chciałbym Cię bliżej poznać, lubię Cię, może wyskoczymy gdzieś na spacer albo kolację, znam miłą miejscówkę..." - sam wiesz najlepiej jak to byś rozegrał. ![]()
Austerlitz gratuluję podejścia!!!!
Tylko dlaczego żadna z pań nie radzi zdradzonym żonom aby zaczęły bardziej dbać o zdradzającego męża. Lepsze obiady, ciekawszy sex to może zostawi kochankę i wróci na łono rodziny. Zdradzała i jeszcze ma ją czekać nagroda w postaci ponownego zdobywania,.
Rób to co pisze Liwia.
Ależ po co te docinki?
On ją kocha, więc nie ma łatwego wyboru. Ale niech widzi jakie ma możliwości i niech wybierze i zrobi po swojemu. ![]()
Dobrze Tobie życzę, ale .... spójrz na mój wątek podobna sytuacja...
wydaje mi się, że zwiazku nie uratujesz, a sam poniżasz się. Potrzebujesz dystansu, a Twoja żona jakiś autorytet, bo niestety b.niegodnie postępuje.
a ja zaciskam zęby widząc żonę triumfującą...
Co mogę Tobie poradzić, sam przechodzę przez to, koncentracja na dzieciach i sobie. Twoja żona już wyszła z małżeństwa...
Bo w tym cały jest ambaras aby dwoje chciało naraz - jest takie powiedzenie i jakie jest ono prawdziwe. Podziwiam upór z jakim dązysz do zawalu serca lub móżgu, nikt z tutaj radzących nie pomyślał o tym że nerwy autora i stres w jakim żyje nie słuzą jego zdrowiu. Zrób sobie tą przyjemnośc i jak najszybciej rozwiedż się z żoną a z dziecmi dalej utrzymujesz kontakt. Sytuacja w której się znalezliście nie służy zdrowiu rodziny, chcesz aby przez wasze głupie zachowanie dzieci popadły w problemy emocjonalne a wtedy juz prosta droga do alkoholu i narkotyków. Nie myśl sobie ze nie jest latwo zdobyć te uzywki, bardzo łatwo a dzieci z problemami w ten sposób sie ratują. jeśli jest tak jak piszesz z żoną to za co Ty ją kochasz? To nie miłość , to niezdrowe uzależnienie, szarpiecie się w różne strony a dzieci cierpią ale tak jesteście zaślepieni wojną ze sobą ze zadne z Was nie myśli jak odczuwają tę atmosferę w domu dzieci. Nie jest mi Was oboje szkoda bo jesteście dorośli i powinniście wiedzieć jak żyć, ale szkoda mi dzieci że muszą patrzeć jak rodzina im sie wali. Chłopie ogarnij sie i pędem do sądu po rozwód i skończ te zabawy z żoną w kotka i myszkę, jest tyle wspaniałych kobiet marzących o szczęśliwym pożyciu, obudż sie i otrzeżwiej. Powodzenia.
Zle mowisz ze nie mysle o dzieciach,to dla nich sie wyprowadzilem zeby nie musialy na to wszystko patrzec.Ja nie mieszam dzieci w to co jest miedzy mna a zona ona niestety potrafi w zlosci powiedziec dzieciom ze mam je gdzies i nie kocham ich.Ja gdy jestem z dziecmi to mowie im ze je bardzo kocham ale mowie rowniez ze mama tez je kocha.
Mowisz ze to jest niezdrowe uzaleznienie,na poczatku tez tak myslalem ale teraz wiem ze bardzo kocham swoja zone,gdy jej nie widze to bardzo za nia tesknie a gdy sie widzimy to mam ochote ja przytulic i pocalowac.Trzeba naprawde mocno kogos kochac zeby zrozumiec co ja czuje.
Kiedys zawsze mowilem ze gdyby mnie zdradzila dziewczyna albo zona to kopnal bym ja w tylek ze nigdy bym nie wybaczyl zdrady.Zawsze sie dziwilem zdradzanym kobietom i facetom ze wybaczali swoim partnerom zdrade tacy ludzie byli dla mnie bez honoru.A teraz gdy to dotyczy mnie to moje zdanie na ten temat sie zmienilo,rozumiem dlaczego osoby zdradzone potrafia wybaczyc i dac szanse.
Probowalem zapomniec,pogodzic sie z tym ale nie potrafie albo raczej nie chce.Zeby mnie zrozumiec trzeba przezyc to co ja.
Maciej74 czytalem Twoj watek i masz racje ze te tematy sa podobne nie wiem kiedy to zaczelo sie u Ciebie ale u mnie to trwa od pazdziernika i do tej pory nie moge sie z tym pogodzic.Z dnia na dzien jest coraz gorzej.Tez mialem takie dni ze mowilem sobie dosc,to koniec ona nie jest mnie warta itp ale uwierz mi ze po 3-5 dniach tesknota wraca i bol jest jeszcze gorszy.
potrzebny ci psycholog. wybacz ale sam to tylko w depresje popadniesz.
podziwiam Cie,masz wielkie serce,ale ona nie zasluguje na Ciebie.
Zl
Mowisz ze to jest niezdrowe uzaleznienie,na poczatku tez tak myslalem ale teraz wiem ze bardzo kocham swoja zone,gdy jej nie widze to bardzo za nia tesknie a gdy sie widzimy to mam ochote ja przytulic i pocalowac.Trzeba naprawde mocno kogos kochac zeby zrozumiec co ja czuje.
Kiedys zawsze mowilem ze gdyby mnie zdradzila dziewczyna albo zona to kopnal bym ja w tylek ze nigdy bym nie wybaczyl zdrady.Zawsze sie dziwilem zdradzanym kobietom i facetom ze wybaczali swoim partnerom zdrade tacy ludzie byli dla mnie bez honoru.A teraz gdy to dotyczy mnie to moje zdanie na ten temat sie zmienilo,rozumiem dlaczego osoby zdradzone potrafia wybaczyc i dac szanse.
Probowalem zapomniec,pogodzic sie z tym ale nie potrafie albo raczej nie chce.Zeby mnie zrozumiec trzeba przezyc to co ja.
Doskonale Cię rozumiem. Przeżywam dokładnie to samo. Kiedy Go nie ma to funkcjonuję super, kiedy się spotykamy to zmuszam się do stanowczości, oschłości. najchętniej przytuliłabym go mocno... wiem że to drań, że mnie zranił i rani, że nie będziemy po tym wszystkim razem, bo on tego nie chce. kochanie pomimo... cały czas pracuję nad sobą i zastanawiam się dlaczego...
dlaczego wciąż czuję motyle w brzuchu kiedy go widzę, a jednocześnie go nienawidzę...
Kazdy mnie podziwia i kazdy mi mowi ze nikt by tyle nie zniosl co ja.Tez czesto slysze ze zona nie zasluguje na mnie ale co ja poradze na to ze bez Niej moje zycie nie ma sensu.
Klopsik wiec wiesz jak trudno jest o tym zapomniej,jak trudno przestac kochac,jak trudno sie z tym pogodzic.Ja ciagle o Niej mysle ciagle wspominam chwile ktore spedzilismy razem.Zastanawiam sie czy moglem zrobic cos zeby tej sytuacji nie bylo.Wiem ze nie bylem tez idealny ale przyznalem sie do tego,przeprosilem.Kazdy mi mowi zebym zajal sie dziecmi,oczywiscie ze sie nimi zajmuje i nikt nie musi mi tego mowic ale gdy z nimi jestem,gdy sie bawimy to mi lzy leca z oczu bo dzieci mi przypominaja wspaniale czasy z zona.Nie moge zniesc mysli ze dzieci beda mialy mame,beda mialy tate ale nie beda mialy mamy i taty.To jeszcze bardziej boli
35 2012-02-13 00:53:11 Ostatnio edytowany przez Liwia (2012-02-13 00:55:47)
Ciężko Ci, bo wciąż przeżywasz szarpaninę emocjonalną, spowodowaną przez małżonkę. Kiedy człowiek rozstaje się z drugim-przechodzi różne fazy i w różnej rozciągłości czasowej. Wiem, co piszę, bo zachowywałam się kiedyś jak Ty wobec mojego męża, który rozwalał mnie psychicznie, manipulował itd. Wyprowadził się z domu (z moją pomocą) i powiewał jak chorągiewka na wietrze. Raz tęsknił, raz nienawidził, raz chciał, żebym robiła tak, a drugim razem tak......Trwało to prawie rok, a ja w tym czasie zatracałam kompletnie siebie, próbując sprostać temu, czemu on sobie "życzył" byle do mnie wrócił......Ale pewnego dnia powiedziałam 'dość', ocknęłam się, że robię wszystko pod niego, że robię wiele rzeczy wbrew sobie, byle go odzyskać.....Odpuściłam, przestałam się odzywać, a on chyba przeżył swego rodzaju szok.....zauważył, że wymknęłam się jednak z jego rąk i historia zaczęła toczyć się inaczej.......
Nie mam pewności czy drugi raz nie robiłabym tak samo jak wtedy(bo jak pisałam jest wiele faz rozstania i może znów musiałabym swoje małe psychiczne dno osiągnąć), ale wiem, że to do niczego nie prowadzi, tylko do tego, że nie szanujemy się wcale, że druga osoba też nas nie szanuje, a na siłę biegać za kimś-bez sens kompletny. Tęsknisz za tym, co było-to normalne, ale czasami nigdy już nie jest tak jak było kiedyś, nie jest już to za czym tęsknimy....bo jest tu i teraz i do tego trzeba się odnieść, a nie do przeszłości......
Życzę Ci konsekwencji mimo wszystko i szacunku do samego siebie. Pamiętaj-nic na siłę!
Piszesz ze On przezyl szok i historia zaczela toczyc sie inaczej?Tzn?Wrociliscie do siebie?
Nigdy o tym nie zapomnisz ....
38 2012-02-14 03:24:54 Ostatnio edytowany przez kaatee0 (2012-02-14 03:31:18)
Wiesz jak ja to widzę ?
Ona- kompletnie nie stabilna emocjonalnie. Nie wie czego chce. Raz chce do Ciebie wracać, tęskni przeprasza . A innym razem ma gdzieś Twoje uczucia, mówi o Tobie jak o kimś najgorszym. Mówisz że teściowa była zawsze po Twojej stronie. Teraz nagle nie jest. Żona opowiedziała jej niezłą bajkę a sama oczyściła się z zarzutów. Poznała innego, zdradziła Cię z nim i jeszcze perfidnie Cię okłamywała, że nie jest w ciąży, potem że jednak jest, że zdradziła raz , a potem że jednak wiele razy. Bawi się Tobą jak jakąś zabawką a Ty na to wszystko się godzisz!
Ty- robisz wszystko to, o co ona poprosi. Rzuca się to w oczy chyba każdemu. Posługuje się Tobą dla własnych korzyści. Zostawia Wasze dzieci u Ciebie bo sama ma coś do załatwienia a raptem okazuje się, że nie ma jej kilka dni. Bawi się Tobą. A Ty na to wszystko się godzisz. Usługujesz jej po prostu we WSZYSTKIM. Dzieci zabierzesz aby mogła nagle "zniknąć" , wybaczysz jej wszystko byleby być z nią za wszelką cenę. Wtedy kiedy zaszła w ciążę, mówiłeś, że jesteś gotów wychować to dziecko jak swoje. Gdy się okazało że konieczne było usunięcie - zrobiło Ci się przykro , mimo że to nie Twoje dziecko. Jak myślisz dlaczego? Bo kompletnie nie myślisz o sobie. chciałeś aby urodziła to dziecko. Bo zrobisz dla niej wszystko. W negatywnym tego słowa znaczeniu. Zrobisz wszystko aby być z nią. Własnym kosztem.
Pisałeś o kuble zimnej wody dla niej... Odpowiedź jest chyba oczywista- przestań robić wszystko to o co ona Cię poprosi.
Jeśli chodzi o dzieci- one nie wiedzą zupełnie jak mają się zachować w tej chorej sytuacji. Pisałeś, że już zaczyna nastawiać dzieci przeciwko Tobie. Pomyśl - są małe, w tym wieku w jakim są można im wbić do głowy prawie wszystko. Dlatego uważaj. Ona nastawia je przeciwko Tobie. Chcesz je stracić? Pamiętaj, że to nie tylko jej dzieci ale też TWOJE. W takiej samej mierze co i jej. Masz prawo o nie walczyć.
Co do jej alkoholu- chcesz pozwolić na to, aby któregoś dnia usiadła z dziećmi za kierownicą w takim stanie? Nie muszę chyba pisać, co mogłoby się stać. Pomyśl o Waszych dzieciach. Wiem, że wyprowadziłeś się właśnie dla nich. Była to bardzo słuszna decyzja.
Masz 3 wyjścia:
- walczyć o nią , dalej jej się podporządkowywać i robić wszystko na jej zawołanie
- walczyć o nią, jednak twardo i stanowczo postawić warunki. Aby wytłumaczyła swojej mamie wszystko, powiedziała jej całą prawdę. Następna rzecz to terapia małżeńska. Resztę ustalisz Ty .
- oprzytomniejesz i odejdziesz. Będzie trudno ale ja nie widzę przyszłości dla Was. Ona Cię wykończy.
Masz racje nie mysle o sobie.Jestem gotow poswiecic wszystko aby uratowac rodzine.Niestety z dnia na dzien jest to bardziej nierealne coraz bardziej zona oddala sie odemnie:( Trace powoli nadzieje i jest to bardzo smutne.
Wczoraj bylem w pracy,zona dzwonila do mnie,pisala smsy i byla bardzo mila.Gdy wrocilem do domu zapytala sie mnie czy popilnuje dzieci i dam jej samochod bo ma cos waznego do zalatwienia.Czujac ze to jest znowu proba wykorzystania mojej naiwnosci nie zgodzilem sie.Zaczela mnie wtedy wyzywac od debili,mowila ze jak zwykle nie chce jej pomoc ze licza sie tylko moje potrzeby ze mam ja gdzies itp.To zabolalo.Ona wie ze ja bardzo kocham i ze mi na Niej bardzo zalezy.Dlaczego to robi?Dlaczego mnie dobija?I tak jest mi ciezko a Ona dalej mnie rani:( Dlaczego nie widzi tego co robie dla Niej tylko to na co sie nie zgadzam?
Trace wszystko i juz chyba nigdy tego nie odzyskam:(
Dzisiaj walentynki,zamowilem kwiaty,dodatkowo zamowilem plyte z naszymi zdjeciami z calego naszego malzenstwa,sa fajnie poopisywane i z muzyka ktora byla w naszym zyciu.Naprawde fajnie to zostalo zrobione.Gdy ja ogladalem to mialem lzy w oczach.To wszystko mial dostarczyc jej kuriej.Niestety po wczorajszym jej zachowaniu odwolalem to wszystko.Postanowilem nie dawac jej nic.Pewnie jutro tez mi to wypomni ale nie wazne.Niech krzyczy,niech mnie wyzywa mam to gdzies.Nie mam juz sily.
Kazdy mowi odposc,nie warto czas leczy rany.Ja mam troche inne zdanie na ten temat.Czas nie leczy ran CZAS PRZYZWYCZAJA DO BOLU.
Piszesz ze On przezyl szok i historia zaczela toczyc sie inaczej?Tzn?Wrociliscie do siebie?
Tak. Oprzytomniał. Jesteśmy ze sobą, mimo tego, że chciał rozwód.
Ale to już nie jest to samo, co było. Po 1,5 rocznym rozstaniu znów 1,5 roku jesteśmy ze sobą, ale nie jest lekko i myślę , że już nigdy nie będzie.
I daruj sobie na prawdę te kwiaty i to piękne nagranie, to nic nie da. Zacznij myśleć o sobie, nie o niej, bo nic nie wskórasz!!!
Wiec po co walczylas?Dlaczego z Nim jestes?
Bo kochałam i kocham......ale to już nie jest miłość taka jak kiedyś. I już nie wierzę, że będzie dobrze, nie będzie....
Mi wydaje się, ze miłość z czasem się zmienia ... nie zakładaj, że będzie źle ... bo będzie ...
Nie zakładam. Widząc co jest i jak jest nie mogę mieć innych myśli. Za długo chyba żyję już nadzieją i złudzeniami.
Jedno wiem na pewno, nigdy nie jest już jak było i jeśli obie strony nie pracują nad sobą tak jak powinny, aby był szacunek, zaufanie itp. to kiepskie sa szanse na szczęście.
Wam Panowie, życzę, żeby się udało.......
Masz racje nie mysle o sobie.Jestem gotow poswiecic wszystko aby uratowac rodzine.Niestety z dnia na dzien jest to bardziej nierealne coraz bardziej zona oddala sie odemnie:( Trace powoli nadzieje i jest to bardzo smutne.
Wczoraj bylem w pracy,zona dzwonila do mnie,pisala smsy i byla bardzo mila.Gdy wrocilem do domu zapytala sie mnie czy popilnuje dzieci i dam jej samochod bo ma cos waznego do zalatwienia.Czujac ze to jest znowu proba wykorzystania mojej naiwnosci nie zgodzilem sie.Zaczela mnie wtedy wyzywac od debili,mowila ze jak zwykle nie chce jej pomoc ze licza sie tylko moje potrzeby ze mam ja gdzies itp.To zabolalo.Ona wie ze ja bardzo kocham i ze mi na Niej bardzo zalezy.Dlaczego to robi?Dlaczego mnie dobija?I tak jest mi ciezko a Ona dalej mnie rani:( Dlaczego nie widzi tego co robie dla Niej tylko to na co sie nie zgadzam?
Trace wszystko i juz chyba nigdy tego nie odzyskam:(
Dzisiaj walentynki,zamowilem kwiaty,dodatkowo zamowilem plyte z naszymi zdjeciami z calego naszego malzenstwa,sa fajnie poopisywane i z muzyka ktora byla w naszym zyciu.Naprawde fajnie to zostalo zrobione.Gdy ja ogladalem to mialem lzy w oczach.To wszystko mial dostarczyc jej kuriej.Niestety po wczorajszym jej zachowaniu odwolalem to wszystko.Postanowilem nie dawac jej nic.Pewnie jutro tez mi to wypomni ale nie wazne.Niech krzyczy,niech mnie wyzywa mam to gdzies.Nie mam juz sily.
Kazdy mowi odposc,nie warto czas leczy rany.Ja mam troche inne zdanie na ten temat.Czas nie leczy ran CZAS PRZYZWYCZAJA DO BOLU.
Halls to te dropsy odświeżające ? Może czas zacząć odświeżać SWOJE ŻYCIE ?
Jak możesz sobie pozwolić na krzyki,poniżanie Cię,wyzwiska? w imię czego ? urojonej jej miłości do Ciebie ?
Popatrz na to wszystko trzeźwym okiem.Stań obok.Co byś sobie myślał jakbyś widział dwójke ludzi tak ze sobą "rozmawiających"
przestań być naiwny! To ona musi chcieć się zmienić.
Dalej kupuj kwiaty i płacz,włącz sobie jakiś song romantyczny napewno jej postawa się zmieni
widząc tak miękkiego faceta ! Oczywiście chce mieć takiego faceta ale w zupełnie innej sytuacji
Chyba jednak potrzebujesz solidnego kopniaka w zad .....
Manipulacja na całego i pełną gębą
i tak na koniec
coś ważnego do załatwienia ? to Ty i Wasze dzieci jesteście najważniejsi
a nie "ważne inne sprawy" a zwracanie się do Ciebie kotku tylko i wyłącznie w potrzebie ....
ehhh szkoda gadać jak czyta się takie miziu miziu
Kobiety wytłumaczcie hallsowi ! please
jak oceniacie takie zachowanie ?
punktujcie może pomoże ----- > oby
Postawilem sie zonie a oto efekt
Sms od zony;
WIECEJ DZIECI SZMACIARZU NIE ZOBACZYSZ
Zastanawiam się nad kilkoma pytaniami.
Ile razy Twoja, formalnie rzecz biorąc, żona musi Cię jeszcze poniżyć?
Ile razy wycierać Tobą podłogę?
Ile razy musisz usłyszeć najgorsze wyzwiska?
Ile razy dasz sobą pomiatać?
Ile razy musi plunąć Ci w twarz?
Ile razy i co jeszcze musi ona Tobie zrobić, byś pojął rzeczywistość; byś pojął, że Twojego małżeństwa już nie ma.
Kiedy wreszcie przestaniesz być jej niewolnikiem, człowiekiem gotowym na wszystko, byleby ona była?
Jakakolwiek, jakkolwiek Cię traktująca, byleby była. Do jakiego się jeszcze zniżysz poziomu?
Tutaj, na forum, jest wątek o kobietach kochających za bardzo: http://www.netkobiety.pl/t17705.html
Swoim zachowaniem i pozwoleniem na traktowanie siebie, przewyższasz te najbardziej uzależnione.
Może to złość. Trudno coś doradzić. Postawić się - czekać? Serce pęka wszystko się sypie...
Postawilem sie zonie a oto efekt
Sms od zony;
WIECEJ DZIECI SZMACIARZU NIE ZOBACZYSZ
Co znaczy postawiłeś się ?
Mam dzisiaj na noc do pracy.Zona powiedziala mi zebym sobie zalatwil wolne i popilnowal dzieci bo ona jedzie do kolezanki.
Nie zgodzilem sie
Co za baba??? Otwórz oczy Halls, proszę!!!!
Mam dzisiaj na noc do pracy.Zona powiedziala mi zebym sobie zalatwil wolne i popilnowal dzieci bo ona jedzie do kolezanki.
Nie zgodzilem sie
Napewno do koleżanki ? z tego powodu aż taka agresja ? wyzwiska ? koleżanka na noc nie może przyjechać do Ciebie ?
zastanawiające ..... masz z tego powodu rezygnować z pracy ... przecież to śmieszne
Ale teraz agresja,wyzwiska to u niej chleb powszedni,wystarczy ze ja sie na cos nie zgodze i leci fala obelg itp.
Kto wie co to za kolezanka,pewnie to jakas sciema jak zawsze zreszta.
Ja chce aby dzieci to odczowaly jak najmniej a ona je w to wciaga.To chore.
Żona chciała zrobić walentynkę swojemu ukochanemu a ty się nie zgodziłeś. Ale ty jesteś niewyrozumiały. Pomóż żonie zdobyć nowego ojca dla jej dzieci. Dużo nie chce. Możesz przecież zająć się dziećmi jak ona idzie na randkę. Kiedyś przecież już to robiłeś.
A teraz na poważnie. Nie możesz się ugiąć. Żona wodzi że jej prośby i groźby na Ciebie nie działają więc próbuje grać dziećmi. Wie że tylko w ten sposób ma na Ciebie jakiś wpływ. Ą że to jest wyjątkowe świństwo w stosunku do dzieci to inna sprawa. Po prostu na wyjątkowo złą kobietę trafiłeś.
Wiesz co, sama tu jestem nowa i do tego no mam lat ile mam i żadnego doświadczenia życiowego.
a po tym jak się już totalnie pogrążyłam, że nie warto mnie słuchać to sobie myślę - czy ona kocha wasze dzieci? czy myślała o tym co dla nich rozwód znaczy? nie dla niej czy ciebie ale dzieci? bo pamiętam taką akcję z zeszłego roku "rozwód, pomyśl o tym" chyba się to nazywało i to zrobiło na mnie wrażenie - jak to zgubnie wpływa na dzieci. W tym sensie, że gorzej niż nieudane małżeństwo. Może to dla niej będzie motywacją, żeby powalczyć o wasz związek? Tylko, że widzę, że samemu nie dasz rady na pewno. Ani ona. Sami nie dacie rady i naprawdę idźcie do psychologa zajmującego się terapią par.
ewka ja juz probowalem wszystkiego,naprawde wszystkiego na temat dzieci tez,pytalem sie wiele razy zony czy dla nich nie warto ratowac malzenstwa?Czy one nie zasluguja na normalna rodzine?O tej akcji tez mowilem i podalem jej stronke aby sobie przeczytala.Kompletnie nic do Niej nie dociera.Ona jest zaslepiona i widzi tylko siebie nic wiecej sie nie liczy.
Trudno mi uwierzyc w tak nagla zmiane zachowania zony w sierpniu naprawde bylo miedzy nami dobrze a w pazdzierniku wszystko szlak trafil.Jak juz wiele razy powtarzalem zona nie pojdzie na zadna terapie i nie pojdzie tez do psychologa.Na dzien dzisiejszy nic i nikt nie jest w stanie zmienic jej zachowania.
halls, odpuść, naprawdę szczerze radzę, daj sobie na chwilę spokój....Nie masz 100% pewności, ale po tym wszystkim co opisujesz ona kogoś ma, to jest typowy scenariusz (wydawałoby się mężczyzn). Dopóki będziesz próbował, ona będzie zaparata, zresztą jest za wcześnie, teraz jest w takim stanie, ze nieważne co byś zrobił będzie na nie. Poczekaj, żyj zyciem swoim i dzieci, ja troszkę "poolewaj", gódź się tylko na to co Tobie odpowiada. Jeśli będzie Cię obraża, poprostu stanowczo powiedz, że nie zyczysz sobie takiego zachowania w domu, przy dzieciach. Przez jakiś czas z nia nie rozmawiaj na wasz temat. Nie wiem jakie będą skutki takiego Twojego postępowania, ale moim zdaniem warto spróbować, w druga stronę to zazwyczaj działa.
Ja wiem, ze Ty byś chciał tu i teraz żeby było dobrze, zeby przyszła wróżka, odczarowała żonę i było wszystko ok, ale błagam uzbrój się w cierpliwość.
odposcilem i tak nie mam sily juz walczyc.Mam tylko nadzieje ze dam rade i bede konsekwetny.To nie bedzie latwe ale nic innego mi juz nie pozostalo.
Staram sie byc twardy ale niestety tesknie,ciagle mysle o wspolnych chwilach.Zastanawiam sie dlaczego to spotkalo mnie,czy moglem temu zapobiec:(
Witam
Napisze co sie dzisiaj wydazylo.Caly dzien siedzialem w domu sluchajac muzyki.
Po godz 15.00 zaczalem dostawac smsy od zony.Ze jej zycie jest skaczone,ze juz nigdy nie bedzie szczesliwa,przeprosila za to ze zniszczyla nasze malzenstwo itp.Ja nie odpisalem na jej smsy.Po godz 19.00 pojechalem do kolegi.Gdy bylem u niego dostalem smsa od zony o tresci gdzie jestem?
Nie odpisalem.Do domu wrocilem po godz 21.00.
Po chwili dzwoni tel to zona,nie odebralem.Za chwile sms o tresci prosze zadzwon do mnie.Wiec tym razem zadzwonilem.Zaczela rozmawiac ze mna o bzdetach i tak rozmawialismy przez 1,5 godz.O wszystkim i o niczym ale o nas i tym co jest miedzy nami nie wspominalismy.Na koniec zona zapytala sie mnie czy jutro gdy wroce z pracy to bedziemy mogli znowu porozmawiac.Odpowiedzialem ze nie wiem czy bede mial czas.Na tym rozmowa sie zakonczyla.
Teraz sie zastanawiam o co jej chodzi,co ja mam postapic.
Kazdy mi mowi abym dal sobie spokój....
A ja Ci powiem nie poddawaj się!! Obejrzyj sobie film FIREPROOF!!
Pzdr.
K.
czemu bóg tak łączy dwoma innymi charakterami.... żeby ciebie połączył z dobrą kobietą na pewno byli byście szczęsliwi i większość z nas,tak ma (też ja)musisz byc dobrym mężem i ojcem i przede wszystkim umiesz przebaczać,niestety dużo mężczyzn na twoim miejscu dawno by żone wyrzucili ale nie ty.ty jesteś inny,i bądz taki zawsze.a co do żony wiem że ją kochasz ale zadaj sobie pytanie czy warto to ratować?może poznasz jeszcze kogoś z kim będziesz szczęśliwy.nie mogę ci za dużo doradzać bo sama chcę męża zostawić,ale mysle że budowanie szczęścia na nieszczęściu i bez miłości,wsparcia,szacunku,jest raczej nie możliwe bo zawsze któraś strona będzie nieszczęśliwa i zagugiona w tym wszystkim,może twojej żonie czegoś brakowało,w małżeństwie?podoba mi sie że chciałeś o tym rozmawiać z żona.
Ty już rozmawiałeś, przebaczałeś i jaki był tego efekt. Kontynuowanie romansu, wyrzucenie z domu, oskarżenia i kłamstwa.
Nie wiem co myśli i zamierza żona. Może Ona sama w tej chwili nie wie cozego chce.
Jedyny pewny punkt w jej życiu twoja miłość bez względu na to co ona robi też gdzieś znika. Zaczyna się niepokoić. Ale według mnie to jeszcze za mało aby być razem. Ona musi zacząć o Ciebie walczyć.
Nie wiem czy będziecie jeszcze razem. Ale jeżeli chcesz aby w przyszłości wasze małżeństwo funkcjonowało normalnie nie możesz w tej chwili ustąpić. Poddać się. Żona musi zrozumieć że nie ma powrotu do sytuacji z ubiegłego roku. Ona romansuje a ty przebaczasz i czekasz. Jeżeli się poddasz to masz prawie pewną powrórkę z romansu.
Zapytaj o czym ta rozmowa. Ty w tej chwili możesz z nia rozmawiać o dzieciach i rozwodzie. Inne tematy Cię nie interesują.
Wiem ze musze byc ostrozny aby nie dac sie wciagnac w jej kolejna gierke i nie moge pozwolic na to by znowu traktowala mnie jak wczesniej.
Dzisiaj bylem w pracy,zadzwonila do mnie zona.Zapytala sie czy zdecydowalem sie z nia dzisiaj porozmawiac powiedzialem ze jeszcze nie wiem poniewaz nie myslalem nad tym.Zapytala sie mnie czy nadal ja kocham,czy moje uczucia do niej sie nie zmienily i czy nadal chce z Nia byc.Powiedzialem ze nie bede teraz z Nia o tym rozmawial.Po okolo 2 godz zona znowu zadzwonila i pytala sie jak mi leci dzien itp.Rozmawialismy okolo 10 min.
Kilka godz pozniej dostalem smsa od zony zebym zadzwonil.Zadzwonilem i ona powiedziala ze od ponad godziny nie moze sie do mnie dodzwonic ze olewam ja.Powiedzialem ze nie mialem przy sobie telefonu i nie mialem czasu aby z Nia rozmawiac.Miala zal ale chyba to zrozumiala.Okolo godz 17,00 znowu zadzwonila i pytala sie mnie czy kogos sobie znalazlem czy sie z kims spotykam,powiedzialem ze to jest moja sprawa i ze nie powinna sie mnie o to wypytywac.Zapytala czy przyjde do Niej wieczorem powiedzialem ze nie wiem.
Teraz nie wiem czy to jest jakas gierka czy cos innego.Narazie jestem w domu i zastanawiam sie czy do niej isc.Nie wiem pomysle.
Nie jesteś pewny swojego zachowania, tego czy wytrwasz w postępowaniu, nie idź. O wiele łatwiej jest odmówić, powiedzieć co się myśli przez telefon niż bezpośrednio.
I jeszcze jedno, Twoje postępowanie wobec żony zaczyna chyba przynosić efekty. Ona widzi że coś traci, szuka kontaktu. Musisz być silny.