Właśnie rozstałam się z partnerem po siedmiu latach związku. Kocham go i tęsknię za nim,ale jest to jego decyzja a chyba moja wina. Za 3 tygodnie idę do szpitala (usunięcie macicy) . Wierzcie mi nie radzę sobie z tym, od jakiegoś czasu moim przyjacielem w rozwiązywaniu problemów jest alkohol. Nie są to duże ilości ale są. Z partnerem nie rozmawiałam o swoich problemach ponieważ twierdzi,zew on też je ma a to jest zwykły zabieg i nie mam się czym martwić. Aż w końcu znalazł się ktoś kto chciał mnie słuchać(na marginesie moja koleżanka której nie lubi mój partner) . Poszłyśmy do restauracji i niestety przysiadł się do nas mój poprzedni przyjaciel alkohol. Po powrocie do domu mój mężczyzna się bardzo zdenerwował i się zaczęło. Powiedział, że nie chce mieć kobiety alkoholiczki i kazał mi się wyprowadzić i tak się stało. Od piątku nie jesteśmy ze sobą. Czy że mną jest coś nie tak? Czy to być powód do rozstania?Co mam robić? Uwierzcie mi nie radzę sobie!!
Podobne tematy
2 2015-01-11 19:02:02 Ostatnio edytowany przez weronka44 (2015-01-11 19:03:56)
Może wykorzystał alkohol jako pretekst? Zdaje się, że jest coś takiego jak kryzys po "magicznych" 7 latach w związku
Żaneta, masz dzieci?
Nie są to duże ilości? Co znaczy duża ilość? Ile wypijasz dziennie, ile razy w tygodniu pijesz? Jak długo to trwa? Co pijesz? Wódka, wino, piwo? W jakim stanie jesteś po wypiciu alkoholu? Wymiotujesz? Jesteś wesoła/smutna? Trzymasz się na nogach?
Mam dzieci, 24-lata córka. Faktycznie magiczne 7 lat
Piję najczęściej wódkę smakowa jest to ok 100 ml. Jest tydzień ze nie wypije wogóle a jest tydzień, ze wypije 2 razy. Trwa to od ok 4 miesięcy. Z reguły po alkoholu płaczę. Trzymam się na nogach, nie wymiotuje
6 2015-01-11 19:32:21 Ostatnio edytowany przez Krwawe Kopytko (2015-01-11 19:33:38)
100 ml to niepokojąca ilość, tym bardziej jeśli jest pita regularnie. Do tego jak sama mówisz płaczesz po alkoholu co zapewne też dodatkowo negatywnie oddziaływało na Twojego partnera. Bo co można czuć jak widzisz drugą osobę wypijającą nawet butelkę wódki (jak sama mówisz nawet 2x100 ml co daje równowartość ok. 1 butelki wódki) tygodniowo i do tego regularnie zapłakaną?
Nie bronię tutaj Twojego partnera, ale zanim cokolwiek będziesz chciała naprawiać czy zanim zaczniesz próbę walki o związek to musisz definitywnie zakończyć z alkoholem. Jak sama widzisz pogarsza on tylko Twoje samopoczucie. Lepiej jak te pieniążki przeznaczysz na terapeutę. Zapewniam Cię, że wyjdzie Ci to zdecydowanie lepiej niż regularne zapijanie problemów.
Musisz zacząć od siebie i od uporania się ze swoim problemem, a potem można myśleć co robić dalej w kwestii związku.
Musisz się ogarnąć zwłaszcza, że masz dziecko. Bądź dla niego przykładem bo mimo dorosłego wieku zacznie powielać Twoje błędy.
Dobrze, że ją masz
Znaczy, mogło być gorzej...
Mam nadzieję, że skoro zauważasz problem z alkoholem to jeszcze! nie jesteś w nałogu. I wiesz, że trzeba bardzo uważać?
Alkohol nie pomaga- potęguje emocje, które i tak dadzą się we znaki.
A problem z partnerem? - Jesteś w dobrym miejscu, tu ludzie pomagają, samo czytanie wątków pomaga.
Nie szukaj winy w sobie. Teraz musisz sie skupić na zdrowiu - na swoim dobrostanie.
Napisz co czujesz w związku z operacją?