Przyszłość, to się nazywa magiczne myślenie ![]()
Podobne tematy
https://www.youtube.com/watch?v=Bvxngip1pu8
Taki trochę oftop ale .. Pitagoras a jaki jest Twoje zdanie/ stosunek do pana Kolonko i tego co on mówi?
pitagoras napisał/a:https://www.youtube.com/watch?v=Bvxngip1pu8
Taki trochę oftop ale .. Pitagoras a jaki jest Twoje zdanie/ stosunek do pana Kolonko i tego co on mówi?
Maks mówi jak jest...
Jozefina napisał/a:pitagoras napisał/a:https://www.youtube.com/watch?v=Bvxngip1pu8
Taki trochę oftop ale .. Pitagoras a jaki jest Twoje zdanie/ stosunek do pana Kolonko i tego co on mówi?
Maks mówi jak jest...
Śmieszne trochę, ale w dużym pokoju przed komputerem siedzi trochę starsza wersja Twojego modelu. Generalnie wiele wypowiedzi to tak jakbym swojego konserwstyste słyszała. Bawi mnie to niesamowicie. A już z Maxem to przegięcie : -)
oj, ale jak chcesz wymienić na nowszy model to najpierw foty na priv...![]()
oj, ale jak chcesz wymienić na nowszy model to najpierw foty na priv...
A dziękuję za propozycję, ale jak kiedyś będę myślała o wymianie to rozgladne się za inną marką.
462 2014-11-16 16:55:39 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-11-16 17:31:15)
Wiesz, w którymś momencie nawet pomyślałam, że jesteś typową dziewczyną dresa, ale nie chciałam Cię obrazić.
Widzę jednak, że niepotrzebnie, bo to chyba jakiś powód do dumy dla Ciebie.
Rozumiem, że niczego nie zajarzyłaś, co jakoś mnie nie dziwi. Nie dostrzegłaś ironii w moim poście. Sama wyskoczyłaś z "propsami" (chyba chciałaś być fajna, ale ci nie wyszło), więc odpisałam ci w tym stylu.
Widzę, że PODOBNO zwolenniczka traktowania ludzi "na równi" - kolejny raz pokazuje swoją prawdziwą twarz. Nie, nie jestem dziewczyną dresa, ale mam kilku znajomych, którzy słuchają rapu i chętnie noszą luźne ciuchy, najczęściej już po pracy, gdzie muszą być pod krawatem.
Jesteś ignorantką, która szufladkuje ludzi według swoich chorych kryteriów. Widzę, że dla ciebie tzw. dres i jego dziewczyna są pewnie podrzędną rasą człowieka. Fajnie, że ty jesteś bez skazy, przynajmniej w swoim mniemaniu.
"A skąd pomysł, że jak ktoś nie siedzi przy garach i nie sprząta, to ma "piekło na chacie"? Mam nadzieję, że to nie wynika z Twoich doświadczeń?"
Wywnioskowałam to po twoich postach w tym temacie i zjadliwych uwagach kierowanych w stronę facetów. Zdania nie zmieniłam, a nawet jeszcze się utwierdziłam w tym, że pewnie mam rację.
"Chętnie dowiedziałabym się na temat Twojego mężusia, ale rozumiem, że nie ma o czym gadać?"
Najpierw doczepiłaś się do mojej matki, teraz chciałabyś doczepić się do mojego faceta. Kto byłby następny?
Widzę, że jesteś strasznie zafascynowana moją osobą, jednak ja nie chcę mieć z tobą nic wspólnego, bo jesteś, delikatnie pisząc: wrednym, zawistnym babskiem.
"Eeee... Nie zarzekaj się"
Zwyczajnie się pożegnałam, bo jestem miła i urocza, nie to co ty. ;]
"Za przykład niech posłużą wpisy Apoteozy Prawdy wyszydzające "mężusiów gotujących obiadki"
Jesteś ślepa? Wyszydzające? Nigdzie nie napisałam o mężach gotujących obiadki, że to musi/miałby być dla nich wstyd. Jeszcze wcześniej pisałam o kobiecie, która nie pracuje zawodowo, więc pewnie chętnie przygotuje posiłek, jeśli jest normalna.
Odwracasz kota ogonem, zmieniasz wypowiedzi innych pod siebie.
Zrób mi tę przysługę i trzymaj się ode mnie z daleka.
463 2014-11-17 13:14:22 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-11-17 13:16:27)
Masz wcześniej wyraźnie napisane: w modelu rodziny, gdzie kobieta nie pracuje, facet automatycznie pracuje więcej bo
a)może
b)musi
W efekcie rodzina jako całość nie będzie uboższa.Śmiem twierdzić, że jedna osoba pracująca pełną parą zarobi więcej niż dwie pracujące ''po trochę''.To też wyżej opisałem.Z takiej rodziny państwo i tak swoje zedrze, na dodatek oszczędzi na rozbujałym socjalu, który po prostu nie ma wtedy racji bytu.
O kurcze, a to dopiero teoria:)) Ciekawe jak to sie ma do rzeczywistosci, szczegolnie z tymi mezczyznami, co to pelna para zarabiaja:))A co, taka pracujaca zona stanowi dla mezczyzny hamulec jakis, kule u nogi czy co?
Z tymi finansami to tez pojechales - ja niepracujac dostawalam ..prawie nic od panstwa a jesc musialam i ja i dzieci, a maz chocby nawet i 200% normy wyrabial, to mu szef dwa razy pensji by nie podniosl. Pomijajac to, ze jednak rodzina powinna skladac sie na codzien z obojga rodzicow i dzieci, nie matki, dzieci i polzywego widma ojca. Dzieki za takie rozwiazanie.
Kiedy zaczelam sobie "po trochu zarabiac" to nagle okazalo sie, ze i na przedszkole starczy (1/10 mojej mikro pensji na to szla) i jeszcze na zarcie i inne rozrywki starczy. Maz jakos nie narzekal, ze mu spowolnilam w ten sposob kariere. Malo tego, bardzo cieszyl sie, ze nie ma juz marudzacej w domu znudzonej zony i nie musi wyliczac jej kasy na to czy tamto, bo sama moze sobie cos kupic.
Bank tez szybciej wydal zgode na kredyt hipoteczny niz w przypadku jednego zapierniczajacego pelna para malzonka. Ciekawe czemu, moze dlatego, ze jakby cos sie temu zap..malzonkowi stalo, to ciekawe kto by ten kredyt splacil.
Podłożem sukcesu większości biznesów jest fakt, że prowadzący jest całkowicie zwolniony od zajmowania się domową logistyką i może bez ograniczeń zajmować się wytwarzaniem dochodu.
A na czym to zwolnienie ma polegac? Na calkowitym wypieciu sie na zycie codzienne rodziny? na tym, ze pan zarabiajacy (albo pani, bo taka opcja tez wchodzi w gre) przychodzi na gotrowe do domu, rozwala sie z gazetka na kanapie i kontempluje swoje sukcesy w gronie usluznej zony i grzecznych dziatek? Taka jest Twoja wizja idealnego malzenstwa i rodziny?
No to rzeczywiscie, lepiej sie do tego nie spiesz, bo przezyjesz spore rozczarowanie:)
Aha, skoro juz o rownouprawnieniu mowa, pozwolisz zeby odwrocic te role? Ja i niejedna tu kobitka chetnie przejmiemy stery zarzadzania i kumulowania zyskow i przekazemy cala logistyke mezom. Masz jakies przeciwwskazania?
pitagoras napisał/a:Podłożem sukcesu większości biznesów jest fakt, że prowadzący jest całkowicie zwolniony od zajmowania się domową logistyką i może bez ograniczeń zajmować się wytwarzaniem dochodu.
A na czym to zwolnienie ma polegac? Na calkowitym wypieciu sie na zycie codzienne rodziny? na tym, ze pan zarabiajacy (albo pani, bo taka opcja tez wchodzi w gre) przychodzi na gotrowe do domu, rozwala sie z gazetka na kanapie i kontempluje swoje sukcesy w gronie usluznej zony i grzecznych dziatek? Taka jest Twoja wizja idealnego malzenstwa i rodziny?
No to rzeczywiscie, lepiej sie do tego nie spiesz, bo przezyjesz spore rozczarowanie:)Aha, skoro juz o rownouprawnieniu mowa, pozwolisz zeby odwrocic te role? Ja i niejedna tu kobitka chetnie przejmiemy stery zarzadzania i kumulowania zyskow i przekazemy cala logistyke mezom. Masz jakies przeciwwskazania?
Mussuko, ja nie piszę o własnych wizjach, tylko opisuję obiektywną rzeczywistość. Rzeczywistość którą znam i w której egzystuję od ładnych kilku lat.
Rzeczywistość przedsiębiorców, którzy osiągnęli jakiś tam sukces. I niestety, ten sukces jest okupiony pracą od świtu do zmierzchu, przynajmniej przez kilka pierwszych lat.A tak się składa, że te newralgiczne kilka lat przypada właśnie na okres rodzenia dzieci, tzw. krótko po studiach.Więc dla kobiety byłoby znacznie trudniej, no chyba że dzieci po prostu nie chce ani nie planuje.
A skoro chcesz sprawdzać się w biznesie, to przecież nikt Ci nie broni; ba, jako kobieta- tylko ze względu na płeć(!) masz większe szanse na unijne dotacje.Zaczynaj.
465 2014-11-17 22:08:54 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2014-11-17 22:10:57)
Mussuka napisał/a:pitagoras napisał/a:Podłożem sukcesu większości biznesów jest fakt, że prowadzący jest całkowicie zwolniony od zajmowania się domową logistyką i może bez ograniczeń zajmować się wytwarzaniem dochodu.
A na czym to zwolnienie ma polegac? Na calkowitym wypieciu sie na zycie codzienne rodziny? na tym, ze pan zarabiajacy (albo pani, bo taka opcja tez wchodzi w gre) przychodzi na gotrowe do domu, rozwala sie z gazetka na kanapie i kontempluje swoje sukcesy w gronie usluznej zony i grzecznych dziatek? Taka jest Twoja wizja idealnego malzenstwa i rodziny?
No to rzeczywiscie, lepiej sie do tego nie spiesz, bo przezyjesz spore rozczarowanie:)Aha, skoro juz o rownouprawnieniu mowa, pozwolisz zeby odwrocic te role? Ja i niejedna tu kobitka chetnie przejmiemy stery zarzadzania i kumulowania zyskow i przekazemy cala logistyke mezom. Masz jakies przeciwwskazania?
Mussuko, ja nie piszę o własnych wizjach, tylko opisuję obiektywną rzeczywistość. Rzeczywistość którą znam i w której egzystuję od ładnych kilku lat.
Rzeczywistość przedsiębiorców, którzy osiągnęli jakiś tam sukces. I niestety, ten sukces jest okupiony pracą od świtu do zmierzchu, przynajmniej przez kilka pierwszych lat.A tak się składa, że te newralgiczne kilka lat przypada właśnie na okres rodzenia dzieci, tzw. krótko po studiach.Więc dla kobiety byłoby znacznie trudniej, no chyba że dzieci po prostu nie chce ani nie planuje.
A skoro chcesz sprawdzać się w biznesie, to przecież nikt Ci nie broni; ba, jako kobieta- tylko ze względu na płeć(!) masz większe szanse na unijne dotacje.Zaczynaj.
Wow to wg. TWOJEJ OBIEKTYWNEJ RZECZYWISTOŚCI mój mąż nie miał prawa dorobić się sukcesu! Nie wiem może był po prostu przedsiębiorczy i umiał tak zorganizować Swoje życie, aby mieć czas zarówno dla rodziny, jak i dla Swojej firmy. Więc nie wmawiaj, że tak nie można. Przecież nazywa się kogoś przedsiębiorczym z jakiegoś powodu...
Aha, skoro juz o rownouprawnieniu mowa, pozwolisz zeby odwrocic te role? Ja i niejedna tu kobitka chetnie przejmiemy stery zarzadzania i kumulowania zyskow i przekazemy cala logistyke mezom. Masz jakies przeciwwskazania?
Odwołam się do jednego z ostatnich wywiadów Bogusława Lindy, który rzekł, że całe życie marzył aby znaleźć kobietę, która go będzie utrzymywać
Też bym tak chciał
Mam taki ogrom rzeczy, których nie mogę robić, bo trzeba zarabiać. Biorę na siebie od ręki resztę rzeczy, których w tej chwili w domu nie robię, a resztę wolnego czasu w końcu MAM DLA SIEBIE...
Pitagoras, hahahahaha
, łzy rechotu ocieram, bo większych głupot dawno nie czytałam ![]()
Mój facet też pewnie się dorobił wbrew temu, że ja karierę robiłam, pieniądze przynosiłam do domu, płacę połowę kredytu na dom? No, że tak mu ten dodatkowy hajs nie zaprzepaścił pozycji...
468 2014-11-17 22:41:52 Ostatnio edytowany przez pitagoras (2014-11-17 23:06:07)
Pitagoras, hahahahaha
, łzy rechotu ocieram, bo większych głupot dawno nie czytałam
Mój facet też pewnie się dorobił wbrew temu, że ja karierę robiłam, pieniądze przynosiłam do domu, płacę połowę kredytu na dom? No, że tak mu ten dodatkowy hajs nie zaprzepaścił pozycji...
Skoro się dorobił, to czemu dom na krechę?
***
Uzupełnienie:
Pod pojęciem :
.
Rzeczywistość przedsiębiorców, którzy osiągnęli jakiś tam sukces.
Rozumiem ludzi posiadających firmę zatrudniającą przynajmniej kilkadziesiąt osób.
469 2014-11-17 23:02:25 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-11-17 23:10:05)
Mussuka napisał/a:Aha, skoro juz o rownouprawnieniu mowa, pozwolisz zeby odwrocic te role? Ja i niejedna tu kobitka chetnie przejmiemy stery zarzadzania i kumulowania zyskow i przekazemy cala logistyke mezom. Masz jakies przeciwwskazania?
Odwołam się do jednego z ostatnich wywiadów Bogusława Lindy, który rzekł, że całe życie marzył aby znaleźć kobietę, która go będzie utrzymywać
Też bym tak chciał
Mam taki ogrom rzeczy, których nie mogę robić, bo trzeba zarabiać. Biorę na siebie od ręki resztę rzeczy, których w tej chwili w domu nie robię, a resztę wolnego czasu w końcu MAM DLA SIEBIE...
Wcale Ci się nie dziwię. ;D
Sama pracuję głównie dlatego, bo tak trzeba, żeby coś w życiu mieć, inaczej pieniądze mi z nieba nie spadną. Od nikogo z rodziny żadnej kasy nie chcę, bo mam swój honor, na kredyt żyć też nie zamierzam (zresztą też musisz go spłacać), więc pracować trzeba.
Jakbym/jak będę miała możliwość, to pracowałabym/będę pracowała na ok. pół etatu, obecnie pracuję na 5-6h dziennie, ale dojazd zajmuje mi ok. godzinę w jedną stronę. 8h pracy to wręcz niewolniczy system, a jak ktoś tyra dłużej, to ja mu tylko współczuję, bo przecież życie jest za krótkie, żeby marnować tyle czasu. Przynajmniej ja bym tak nie chciała.
Wracając do "pół etatu"... nudzić bym się wtedy nie nudziła, bo jest przecież milion rzeczy, które mogłabym robić, gdybym miała na nie czas. Inaczej podchodzą do pracy osoby, dla których jest ona również ich pasją, choć tutaj też może im, po dłuższym czasie i ewentualnych wielu niepowodzeniach, zbrzydnąć.
470 2014-11-17 23:27:11 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2014-11-17 23:28:44)
Beyondblackie napisał/a:Pitagoras, hahahahaha
, łzy rechotu ocieram, bo większych głupot dawno nie czytałam
Mój facet też pewnie się dorobił wbrew temu, że ja karierę robiłam, pieniądze przynosiłam do domu, płacę połowę kredytu na dom? No, że tak mu ten dodatkowy hajs nie zaprzepaścił pozycji...
Skoro się dorobił, to czemu dom na krechę?
W realiach południowej Anglii porządne domy kosztują dużą kasę- pomiędzy 350 a 500 tysięcy funtów. Taka jest rzeczywistość, że jesteśmy blisko Londynu i ceny są pchane niemal pod księżyc. Kupiliśmy trzypiętrowy dom (4 sypialnie, 2 łazienki, salon, kuchnia i ogród) i mamy w planie kupić coś lepszego za pięć lat, więc istotnym jest, że chociaż kredyt mamy śmiesznie mały- jakieś 25 tysiaków, to fajnie jest jak oboje możemy się go w dwa lata pozbyć, a nie, że mój facet musi rezygnować z zakupu sprzętu muzycznego czy wakacji na Karaibach, bo go kredyt ciśnie.
A gotówkę za dom tu tylko chyba jakiś mafiozo płaci.
pitagoras napisał/a:Beyondblackie napisał/a:Pitagoras, hahahahaha
, łzy rechotu ocieram, bo większych głupot dawno nie czytałam
Mój facet też pewnie się dorobił wbrew temu, że ja karierę robiłam, pieniądze przynosiłam do domu, płacę połowę kredytu na dom? No, że tak mu ten dodatkowy hajs nie zaprzepaścił pozycji...
Skoro się dorobił, to czemu dom na krechę?
W realiach południowej Anglii porządne domy kosztują dużą kasę- pomiędzy 350 a 500 tysięcy funtów. Taka jest rzeczywistość, że jesteśmy blisko Londynu i ceny są pchane niemal pod księżyc. Kupiliśmy trzypiętrowy dom (4 sypialnie, 2 łazienki, salon, kuchnia i ogród) i mamy w planie kupić coś lepszego za pięć lat, więc istotnym jest, że chociaż kredyt mamy śmiesznie mały- jakieś 25 tysiaków, to fajnie jest jak oboje możemy się go w dwa lata pozbyć, a nie, że mój facet musi rezygnować z zakupu sprzętu muzycznego czy wakacji na Karaibach, bo go kredyt ciśnie.
A gotówkę za dom tu tylko chyba jakiś mafiozo płaci.
Już się nie tłumacz....
Blackie, jeszcze raz powtarzam: nie piszę o średniakach (do których sam się zaliczam) tylko ludziach prowadzących konkretne biznesy zarabiających konkretne pieniądze, gdzie kupno domu czy nowego auta odbywa się za gotówkę i bez wcześniejszego odkładania.
To jest dla mnie odnośnik efektywnego zarabiania.
Czy ich styl funkcjonowania jest wart naśladownictwa- to sprawa dyskusyjna.Ale efektywność pozyskiwania kasy dyskusyjna nie jest.
Pitagoras, nie gadajmy o 1 promilu społeczeństwa, a o typowych Kowalskich.
Jeden promil milionerów może sobie być nawet odludkiem, smarującym się zieloną farbą, co nie zmienia faktu, że dla klasy średniej, jaką ja i mój partner jesteśmy, maksymalizacja zarobku, a także fakt, że OBIE osoby zarabiają jest istotne dla wartości kredytowej i MOZLIWOSCI spłaty takowego kredytu.
Mogłabym siedzieć w domu? Mogłabym, bo nas na to stać. Ale nie na tyle żeby przestała mnie jarać moja praca. Gdybym została w domu, to nie tylko byłabym zgorzkniałą babą, w niczym nie pomagającą partnerowi, ale także musielibyśmy się ograniczyć finansowo, co mi wcale nie pasi.
Pitagoras, nie gadajmy o 1 promilu społeczeństwa, a o typowych Kowalskich.
.
Jeżeli gadamy o maksymalnej wydajności zarobkowej, to jednak przykład najlepszych jest najbardziej wymowny. Oczywiście układ: facet tylko zarabia, kobieta tylko siedzi w domu to model skrajny. Tak samo jak surrealizmem jest ''idealne partnerstwo'' gdzie każdy zajmuje się wszystkim w identycznym stopniu.
W praktyce funkcjonują modele pośrednie dostosowane do indywidualnych potrzeb.
A zgorzkniałą babą jesteś i tak:p
Powiem to Misiowi. Niech wie jaką okropną połowicę ma ![]()
Jeżeli funkcjonują "modele pośrednie", to nie wal, że praca kobiet nie ma znaczenia. I nie próbuj wmówić, że najlepszy biznesmen to facet, którego żona nie pracuje.
Powiem to Misiowi. Niech wie jaką okropną połowicę ma
Jeżeli funkcjonują "modele pośrednie", to nie wal, że praca kobiet nie ma znaczenia. I nie próbuj wmówić, że najlepszy biznesmen to facet, którego żona nie pracuje.
Dziewczyno, ja tu naprawdę nikogo nie walę.
Jeszcze raz, spokojnie.
Zeszliśmy na kwestię modelu rodziny.Ty uważasz, że układ (nazwijmy go umownie) partnerskim jest najlepszym i jedynie słusznym.Tobie pasuje i bardzo dobrze, o to chodzi, by mieć to co pasuje.
Do tego momentu nie mam zastrzeżeń.Tylko, że Ty i niektóre Twoje koleżanki, staracie się przekonywać, że taki model jest synonimem nowoczesności i naturalnym dążeniem wszystkich.Jednocześnie sugerując, że model (znów nazwa umowna) konserwatywny charakteryzuje popegeerowską dziadownię.
Tymczasem ten konserwatywny model funkcjonuje również wśród elit i ma się dobrze.
W żadnym poście nie napisałem, że praca kobiet nie ma znaczenia.Piszę, że model rodziny nie ma wpływu na gospodarkę.To dramatyczna różnica.
A że żony sporej grupy konkretnych przedsiębiorców pracą zawodową się nie zajmują, to jest łatwy do zauważenia fakt.I raczej jest to ich wybór.Wolny.
476 2014-11-18 10:56:16 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-11-18 11:00:26)
Tymczasem ten konserwatywny model funkcjonuje również wśród elit i ma się dobrze.
W żadnym poście nie napisałem, że praca kobiet nie ma znaczenia.Piszę, że model rodziny nie ma wpływu na gospodarkę.To dramatyczna różnica.
A że żony sporej grupy konkretnych przedsiębiorców pracą zawodową się nie zajmują, to jest łatwy do zauważenia fakt.I raczej jest to ich wybór.Wolny.
A guzik prawda. Nie pracuja te, ktore nie chca, a one by pewnie nie chcialy, nawet jakby brukiew na obiad jesc mialy. To jest taki typ "ambitny". I dochody malzonka maja sie nijak do pracy zawodowej jego zony. W czym jedno drugiemu szkodzi? Poza tym nie kazdy dobrze zarabiajacy maz, to z automatu przedsiebiorca, co to zapomina gdzie mieszka, w domu czy w firmie.
Moim szefem przez pare lat byl prezes bardzo znanej w Polsce instytucji finansowej, osoba publiczna, dlatego nie podam danych. Tyle kasy, ile on tlukl miesiecznie, to pewnie Ty i po paru latach preznej dzialanosci nie miales na swoim koncie. Plus wszystkie inne rzadowe, pozarzadowe i grom wie jakie, dodatki. Wynagrodzenia z tego czy tamtego tytulu.
Jego zona pracowala w tej samej instytucji na kierowniczym stanowisku w jednym z dzialow i nigdy nie pomyslala nawet o odejsciu z pracy, a spokojnie mogla to zrobic. Synowie odchowani, dom kupiony, konto zasilone a ona nie miala ochoty siedziec i smierdziec calymi dniami na szezlongu. I zanm sporo takich elitarnych pan. Kasa i pozycja mezow ma sie nijak do ambicji ich malzonek i vice versa.
A niech se chlopina dlubie i po 20 h dziennie jak mu to pasi, ale czemu ma to zatrzymac jego partnerke przy garach i dzieciakach w domu, jesli ona tego nie chce, bo ma inny pomysl na swoje zycie?
Dziecko lat 3 jest gotowe do pojscia w swiat. Sa przedszkola, sa nianki dla elit. A wspolczesne kobiety nie po to ksztalca sie, zdobywaja jakies tam dyplomy i specjalizacje, zeby reszte swego zycia kotlety klepac i nosy podcierac. No chyba, ze takie "ambitne" sztuki, jak ta kolezanka pare postow wyzej, co to by najchetniej w ogole palcem w nosie nie podlubala, bo przeciez 8h pracy to nie dla jej wysokosci. Szkoda nawet komentowac. Ciekawe jak by Ci ten dom wtedy ogarnela logistycznie? Pewnie z rownym zaangazowaniem, czyli na pol etatu i po lebkach. Dla takich osob, fakt, szkoda pracy i placy.
Ty mi pokaz te siedzace w domach zony elit. Te panie glownie udzielaja sie towarzysko, jesli nie zawodowo, na prawo i lewo, bryluja w kraju i za granica, a domem zajmuja sie hordy wynajetych gospos i nianiek. Stac Cie na taki uklad? To pewnie i niejedna chetna znajdziesz, ale najpierw musi Cie byc stac, a nie najpierw Ty sie dorobisz kosztem jej kariery.
Poza tym, odloz juz prosze na bok te wypisy z Korwina, bo dziadyga juz sie nawet na forum miedzynarodowym ostatnio osmieszyl wyglaszajac swoje teorie na tematy rodzinne i pozycji obu plci we wspolczesnym swiecie. Szczeki ludziom poopadaly, mialam okazje czytac komentarze.
On to on, stary wiec mozna zrozumiec, ze za minionym teskni, ale zeby mlody facet w takie zabobony wierzyl?
Ty bys chcial za zone garkotluka czy ambitna, zdolna i rozwijajaca sie kobiete? Taka, z ktora bedziesz mial o czym wieczorem pogadac, bedziesz ja mogl swoim klientom z duma przedstawiac, zabierac na rauty i inne okazje towarzyskie, gdzie niejednokrotnie zostanie zapytana: a czym pani sie zajmuje?
Tylko blagam, nie mow mi, ze ona sie rozwinie i spelni zawijajac golabki na obiad albo latajac ze sciera po regalach:)
[
Ty mi pokaz te siedzace w domach zony elit. Te panie glownie.....)
Pod pojęciem ''siedzenie w domu'' rozumiemy niepracowanie zarobkowe i dobrze o tym wiesz.
I przestań proszę robić rozróżnienie na pracujące-mądre ambitne ; niepracujące-durne kocmołuchy.
To durne jest.
Mussuka napisał/a:[
Ty mi pokaz te siedzace w domach zony elit. Te panie glownie.....)
Pod pojęciem ''siedzenie w domu'' rozumiemy niepracowanie zarobkowe i dobrze o tym wiesz.
I przestań proszę robić rozróżnienie na pracujące-mądre ambitne ; niepracujące-durne kocmołuchy.
To durne jest.
o kocmoluchach nie pisalam (garkotluk to nie kocmoluch) ale o braku ambicji owszem. I tak wlasnie uwazam. Dla mnie jakakolwiek osoba, plci obojetnej, ktora skonczyla wiecej niz podstawowke i z wlasnej nieprzymuszonej woli (bo co innego wzgledy losowe czy brak mozliwosci) decyduje sie na porzucenie zdobytej wiedzy i spedzenie wielu lat na zapewnianiu wiktu i opierunku swojemu mezowi i dzieciom, no coz, wielkimi aspiracjami sie nie wykazuje. Nie mowiac o tym, ze calkowicie uzaleznia sie od woli pana swego i jego finansow.
Ty wiesz swoje, ja wiem swoje.Juz pytalam, ale nie odpowiedziales - zamienisz sie rolami i posiedzisz sobie robiac za logistyka domowego w czasie, kiedy Twoja kobieta pojdzie zarabiac i pomnazac wasz domowy kapital? Watpie. Ani Ty ani pewnie zaden ze znanych Ci mezczyzn nie pojdzie na taki uklad, nawet Snake, nawet Bogus Linda.
I wiesz dlaczego? Bo to jest, niestety, oglupiajace na dluzsza mete zadanie. I dlatego coraz mniej popularne wsrod mlodych wyksztalconych kobiet.
.Juz pytalam, ale nie odpowiedziales - zamienisz sie rolami i posiedzisz sobie robiac za logistyka domowego w czasie, kiedy Twoja kobieta pojdzie zarabiac i pomnazac wasz domowy kapital?.
Myślałem, że to pytanie retoryczne, ale skoro nie- spieszę z odpowiedzią.
Nie, nie zamienię się.Po pierwsze dlatego, że jest to ewentualność stricte hipotetyczna.Nie spotkałem kobiety, która byłaby zainteresowana utrzymywaniem faceta.W sumie, nie spotkałem też kobiety, która byłaby zainteresowana pracą zarobkową po kilkanaście godzin dziennie niezależnie od dochodów.
Owszem, znam takie, które poświęcają prawie cały swój czas pracy, ale ta praca jest pasją, dochód z tego słaby, bo nie o dochód im chodzi.
I znam dziewczynę, która ma podwójnego magistra i od zawsze chciała mieć gromadkę dzieci i nimi się zajmować.
Aktualnie wychowuje dwójkę własnych i czworo adoptowanych. Zarzucenie jej braku ambicji nie przeszłoby mi przez gardło.
480 2014-11-18 14:31:06 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-11-18 14:40:12)
No i widzisz.
A ja nie spotkalam wielu kobiet, ktore chcialyby byc utrzymankami wlasnych mezow, natomiast spotkalam sporo takich, ktore pracuja i po kilkanascie godzin dziennie - bo maja glupich pracodawcow, ktorzy nie potrafia ogarnac podzialu obowiazkow w firmie. Znam tez sporo facetow, zapier..w korporacjach jak szczurki w koleczku od switu do polnocy, tez za byle jakie pieniadze. To nie swiadczy o ich zaangazowaniu tylko bardzo zlej organizacji pracy.
Pracy poswieca sie tyle czasu ile ona naprawde wymaga i bardzo rzadko bedzie to kilkanascie godzin dziennie. Chyba, ze Ty firme w Chinach masz i na 3 zmiany.
Ja tez znam kobiety z dyplomami, ktore nagle odkryly pasje w domowym przedszkolu. Ich sprawa, jesli im taka praca odpowiada. Tylko co sie stanie z ta radosna gromadka na wypadek..znikniecia w jakis sposob ich jedynego zywiciela?
A drugie pytanie: po co to magistra robic? To tak jakbym zrobila prawo jazdy i cale zycie rowerem jezdzila albo kazala sie mezowi wozic.
Poczytaj prosze o losie takich gospodyn domowych, kiedy eldorado im sie nagle skonczy:
http://hoga.pl/felietony/gospodyni-domowa-po-rozwodzie/
Widzisz mnie uczono, ze jak umiem liczyc to powinnam liczyc na siebie. SkoroTy tez nie chcesz byc utrzymywany przez nikogo, czemu mialaby chciec tego Twoja partnerka?
spotkalam sporo takich, ktore pracuja i po kilkanascie godzin dziennie - bo maja glupich pracodawcow, ktorzy nie potrafia ogarnac podzialu obowiazkow w firmie. Znam tez sporo facetow, zapier..w korporacjach jak szczurki w koleczku od switu do polnocy, tez za byle jakie pieniadze. To nie swiadczy o ich zaangazowaniu tylko bardzo zlej organizacji pracy.
Jeżeli ktoś zarabia gówniane pieniądze, bo akurat robi to co lubi i zarobek nie jest priorytetem, to spoko.Nawet zazdroszczę.Moja najostatniejsza pani tak miała, że chopdziła do pracy napić się kawy i pogadać z koleżankami, a 1800 na rękę był miłym dodatkiem.
Jeśli natomiast ktoś pracuje żeby zarabiać, to nie czaję zapieprzania od świtu do nocy za grosze.
Jeszcze kwestia, co to znaczy grosze dla kogo.
Uczepię się branży budowlanej, bo ją znam.Brukarz robiący na swoim przepisowe 8 godzin dziennie zarobi 4000 na czysto.Nauczenie się fachu zajmuje dwa tygodnie, koszt sprzętu 2000.Zapotrzebowanie na te usługi gigantyczne.Więc jak mi ktoś płacze, że ma 1500 i panie premierze jak żyć, to po prostu nie wiem co odpowiedzieć.
Już pomijam temat ''głupich szefów''.To taki standard, że im ktoś niżej, tym genialniejsze ma pomysły i na wszystko zna radę.A prawda jest taka, że szef nie przez przypadek jest szefem.Przeważnie.
Uczepię się branży budowlanej, bo ją znam.Brukarz robiący na swoim przepisowe 8 godzin dziennie zarobi 4000 na czysto.Nauczenie się fachu zajmuje dwa tygodnie, koszt sprzętu 2000.Zapotrzebowanie na te usługi gigantyczne.Więc jak mi ktoś płacze, że ma 1500 i panie premierze jak żyć, to po prostu nie wiem co odpowiedzieć.
Otoz to, ja tez akurat te branze znam, aczkolwiek z wyzszego niz bruk poziomu:) Z dachow.
No i po jasna cholere ma taki fachowiec czy nawet jego szef tyrac po nascie godzin, zwlaszcza, ze pod koniec dnia, to on nie bedzie tyral a fuszerke odwalal, bo czlowiek to jednak nie automat.
Powraca pytanie: jak w tej pracy zaszkodzi mezczyznie pracujaca sobie gdzies tam (a niech nawet kawe popija;) zona?
Już pomijam temat ''głupich szefów''.To taki standard, że im ktoś niżej, tym genialniejsze ma pomysły i na wszystko zna radę.A prawda jest taka, że szef nie przez przypadek jest szefem.Przeważnie.
Ja dzieki takim szefom pozyskalam bardzo wartosciowych pracownikow do naszej firmy. Poki co kazden jeden bardzo sobie system pracy i placy chwali a i zony ich tez daja rade ogarnac logistyke domowa i kariere robia w swoich wyuczonych zawodach. Mamy za tydzien gwiazdke firmowa to sobie i z nimi i z polowicami pogadam na ten temat:)
A widzisz, dachy to chyba jedyna rzecz z którą nie miałem styczności, a szkoda.
Nie wiem o jakim kalibrze głupoty szefów mówisz.Sytuacja u nas sprzyja niegospodarności z racji deficytu solidnych ekip.Stawki za usługi są chore, ich jakość żałosna.Jak klient widzi trzeźwego fachowca, który niczego nie zniszczy ani nie ukradnie to i tak szczytuje i ma łzy wzruszenia w oczach.
Przy takich wymaganiach mało komu się chce cokolwiek ulepszać.
Swojego czasu, będąc pracownikiem, krew mnie zalewała, gdy widziałem, że firma bierze kilka robót na raz.A potem nie wyrabia, lawiruje i wk****a klientów niedotrzymanymi terminami.
Idąc na swoje pierwsze co zrobiłem, to poustalałem sobie zlecenia chronologicznie, jedno po drugim, żeby było cacy.
Sękl w tym, że wystarczyło aby materiały nie dojechały, albo klient się rozmyślił i był przestój.Miesiąc bez zarobku w szczycie sezonu.
Teraz sam zachowuję się tak, jak kiedyś nie chciałem- biorę co się da, mamię klientów nierealnymi terminami...Inaczej się po prostu nie da.
Ale jakoś idzie.Przynajmniej się w człowieku wyrabia odporność na żale.
No, takie życie.
Pitagoras, ciężko mi sobie wyobrazić, że inteligentna, wykształcona kobieta chciałaby sama z siebie zostać w domu i latać ze ścierką, podcierając nosy w przerwie robienia obiadu.
Jasne, znam panie, które nie pracują zawodowo, ale one albo udzielają się towarzysko na salonach, albo zajmują działalnością charytatywną albo realizują swoje pasje artystyczno-intelektualne i ostatnim czego można się po nich spodziewać to zajmowanie się domem i dziećmi, o ile w ogóle je mają.
Jest po prostu naturalnym, że za inteligencją i edukacją idzie ciekawość świata i chęć rozwoju osobistego. Zastanawiam się ilu panów magistrów chciałoby się podjąć pracy sprzątacza, a co dopiero wykonywać manualne, nudne prace za darmo, nie wyściubiając nosa spoza czterech ścian...
A jak już faktycznie natrafisz na taką kobietę, której nie chce się w biurze siedzieć i nie ma żadnych pasji ani hobby poza "Klanem", to tym mniej będzie jej się chciało latać w koło Ciebie i dom ogarniać, bo taki egzemplarz ma etykietkę- leń.
A jak już faktycznie natrafisz na taką kobietę, której nie chce się w biurze siedzieć i nie ma żadnych pasji ani hobby poza "Klanem", to tym mniej będzie jej się chciało latać w koło Ciebie i dom ogarniać, bo taki egzemplarz ma etykietkę- leń.
Ja akurat jestem zwierzęciem ściśle terytorialnym, i szlag mnie trafia, jak mi się ktoś pałęta po kuchni.
Mam tam syf, ale to jest mój syf własnoręcznie uczyniony i pielęgnowany.
A tak się fatalnie zdarz, że co jakąś babę zapoznam do tego stopnia, by mi się po chałupie panoszyła, to zaraz się bierze za sprzątanie i gotowanie.
Niedawno mi się trafiła nawiedzona, której się uwidziało uczyć mnie, że talerze myje się z obu stron, a nie tylko środek.
Skandal:D
Niedawno mi się trafiła nawiedzona, której się uwidziało uczyć mnie, że talerze myje się z obu stron, a nie tylko środek.
Oczywisty bezsens jeśli brudne talerze sensownie gromadzi się jeden obok drugiego, a nie w kupki
Właśnie wróciłem do domu z pracy i z dziećmi. Moja niepracująca żona podejmuje kawką naszą sąsiadkę. No i sobie piją kawkę, zajadają ciasteczko i rozpływają się jaki to ja jestem doskonały. Bo przyjechałem z zakupami, obiad sobie i szwagrowi zrobiłem, kobietom nie przeszkadzam w ploteczkach...
No i proszę, doszedłem do komputera i zero agresji i frustracji ![]()
A drugie pytanie: po co to magistra robic? To tak jakbym zrobila prawo jazdy i cale zycie rowerem jezdzila albo kazala sie mezowi wozic.
Wiesz Mussuka różnie to bywa.
Mnie kilka ładnych lat wstecz w osłupienie wprawiła jedyna dziewczyna w moim zespołe, którym wówczas kierowałam. Podczas rozmowy, której celem było wyjaśnienie przyczyn jej oględnie mówiąc słabego zaangażowania w powierzone obowiązki, powiedziała w pewnym momencie z rozbrajającą szczerością, że ona nie po to studia skończyła żeby teraz codziennie rano do pracy wstawać, a jej celem jest znalezienie bogatego męża i rychłe zakończenie życia zawodowego.
Najlepsze jest to, że plan zrealizowała i póki co jest szczęśliwą żoną przy mężu ![]()
488 2014-11-18 22:30:01 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-11-18 22:36:13)
pitagoras napisał/a:Niedawno mi się trafiła nawiedzona, której się uwidziało uczyć mnie, że talerze myje się z obu stron, a nie tylko środek.
Oczywisty bezsens jeśli brudne talerze sensownie gromadzi się jeden obok drugiego, a nie w kupki
Ale bakterie są przecież wszędzie. Po umyciu i osuszeniu talerzy najczęściej chowa się je do szafki, z reguły jeden na drugim, więc czysty wierzch ma styczność z pełnym drobnoustrojów spodem. ![]()
Snake, ale masz "garkotłuka" w domu. Jak się z tym czujesz? ![]()
[ Po umyciu i osuszeniu talerzy najczęściej chowa się je do szafki
Kacha, nie rozwalaj mnie:P!!!
ApoteozaPrawdy napisał/a:[ Po umyciu i osuszeniu talerzy najczęściej chowa się je do szafki
Kacha, nie rozwalaj mnie:P!!!
Tylko tłumaczę, bo może tego też nie wiecie. xD
I nie żadna Kacha, jak już to panna Katarzyna. ;x
Najlepsze jest to, że plan zrealizowała i póki co jest szczęśliwą żoną przy mężu
jak ja bym chciała być szczęśliwą żoną przy mężu
a tak to co, jestem tylko szczęśliwa żoną z mężem ![]()
pozdrówki Przyszłość
492 2014-11-18 23:05:26 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-11-18 23:06:01)
Przyszłość napisał/a:Najlepsze jest to, że plan zrealizowała i póki co jest szczęśliwą żoną przy mężu
jak ja bym chciała być szczęśliwą żoną przy mężu
a tak to co, jestem tylko szczęśliwa żoną z mężem
pozdrówki Przyszłość
Hejka In_ka ![]()
Przecież właśnie o to chodzi, żeby być szczęśliwym i żeby każdy miał możliwość i RÓWNE PRAWO do wyboru takiej życiowej drogi, jaka mu pasuje i daje szczęście.
493 2014-11-19 10:09:19 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-11-19 13:02:38)
Przecież właśnie o to chodzi, żeby być szczęśliwym i żeby każdy miał możliwość i RÓWNE PRAWO do wyboru takiej życiowej drogi, jaka mu pasuje i daje szczęście.
Rowniez feministki. Wiec niech sobie mowia co chca i ile chca.
Wiecie jaka jeszcze wartosc dodana ma praca zawodowa kobiety? Porzadna praca, nie za byle grosze, bo przeciez do tego ma dazyc to rownouprawnienie? Kiedy kobieta pracujaca i zarabiajaca nagle dowie sie, ze ja malzonek w trabe z sasiadka albo kolezanka robi, to stac ja bedzie na to zeby mu pokazac drzwi a potem bedzie w stanie zyc samodzielnie a nie dywagowac za co przezyc i jak zyc panie premierze ze zdrajca, bo z nim zle ale bez niego byloby jeszcze gorzej. "Moze bym i odeszla ale dokad?".
Podobnie rzecz sie ma z damskimi bokserami - jesli kobiete stac - doslownie, finansowo -na zasadzenie takiemu solidnego kopa, to nie bedzie sie dlugo zastanawiala i lapciucha pogoni tudziez sama sie odseparuje od niego.
Gorzej jak chalupa, obejscie i kazda w nim szmata jego bo za jego. Wtedy i on i ona doskonale wiedza, kto tu rzadzi i zada bezwzglednego oddania i posluchu. Zwykle ten, kto ma kase i nie wmowicie mi drogie panie i panowie, ze gdziekolwiek na swiecie jest czy bylo inaczej.
To sa te plusy i minusy bycia dyplomowana zona przy mezu. A nie zona i mezem.
Dla mnie osobiscie pozbawienie sie wlasnych niezaleznych dochodow na wlasne zyczenie, to troche jak zalozenie sobie petli na szyje i czekanie kiedy wiatr mocniej powieje i galaz zlamie.
dzisiaj brałam udział w seminarium temat powiedzmy ... profilaktyka
i co mnie zaskoczyło
uruchamia się w tej chwili specjalne programy i podejmuje wzmożone działania w celu - uczenia kobiet bycia MATKAMI, ponieważ okazało się, że fala przemocy, która zalewa rodziny dotyczy małe bezbronne dzieci odbywa się za "przyzwoleniem" matek
i działania profilaktyczne idą właśnie w kierunku budzenia matek ze stanu "apatii"
może to też dobry temat dla feministek
Podobnie rzecz sie ma z damskimi bokserami - jesli kobiete stac - doslownie, finansowo -na zasadzenie takiemu solidnego kopa, to nie bedzie sie dlugo zastanawiala i lapciucha pogoni tudziez sama sie odseparuje od niego.
Akurat.To tak nie działa.Nigdzie nie pogoni i nie odseparuje, tylko będzie czekać aż on się zmieni.Znam pannę, która nawet nie mieszkała z lejącym ją kolesiem, tylko sobie doń chodziła po wpie%%%l, przez trzy lata ją to jarało.
Gorzej jak chalupa, obejscie i kazda w nim szmata jego bo za jego.
No, a co ma powiedzieć biedny facet, który kupuje te dobra za swoje, a w razie rozwodu musi połowę majątku oddać małżonce. Nawet jeśli ta nawet złotówki w to nie włożyła i całe małżeństwo przyprawiała mu rogi z połową męskiej okolicy? Jaka to sprawiedliwość?
Nie pisz więc, że jest jego przynajmniej w kontekście małżeństwa i praktycznie braku w Polsce zjawiska intercyzy. W przeciętnych polskich warunkach każda rzecz poza tymi użytku osobistego kupiona przez małżonka jest własnością wspólną i nie ma tu mowy kto zarobił, a kto nie.
Mussuka napisał/a:Podobnie rzecz sie ma z damskimi bokserami - jesli kobiete stac - doslownie, finansowo -na zasadzenie takiemu solidnego kopa, to nie bedzie sie dlugo zastanawiala i lapciucha pogoni tudziez sama sie odseparuje od niego.
Akurat.To tak nie działa.Nigdzie nie pogoni i nie odseparuje, tylko będzie czekać aż on się zmieni.Znam pannę, która nawet nie mieszkała z lejącym ją kolesiem, tylko sobie doń chodziła po wpie%%%l, przez trzy lata ją to jarało.
Ok, znasz jakąś jedną naiwną, biedną pannę, natomiast kobiet jest na świecie ponad 3 miliardy, więc nie pisz, że to tak zawsze działa/nie działa, bo tego nie wiesz. ;p
Wartościowa, znająca swoją wartość osoba nie pozwoli się krzywdzić - nikomu.
Wartościowa, znająca swoją wartość osoba nie pozwoli się krzywdzić - nikomu.
Sratatata.W przypadku domowej przemocy problem przeważnie stanowi psychiczne uwiązanie, a nie warunki materialne. W tym kontekście piszę.
Jak baba wiąże się z facetem, który robi z niej worek treningowy, to z założenia jest z nią coś nie teges.
499 2014-11-19 22:16:22 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-11-19 22:17:18)
ApoteozaPrawdy napisał/a:Wartościowa, znająca swoją wartość osoba nie pozwoli się krzywdzić - nikomu.
Sratatata.W przypadku domowej przemocy problem przeważnie stanowi psychiczne uwiązanie, a nie warunki materialne. W tym kontekście piszę.
Jak baba wiąże się z facetem, który robi z niej worek treningowy, to z założenia jest z nią coś nie teges.
Srutututututu.
Tak, występuje psychicznie "uwiązanie", tutaj się zgodzę, ale wątpię w to, żeby ktoś wchodził w związek z psycholem i wiedział od początku, że on taki jest. Przecież takie rzeczy mogą wyjść dopiero po (z reguły szybkim) ślubie, kiedy ten czubek poczuje się pewniej i nie będzie musiał się kryć ze swoim drugim/prawdziwym obliczem. ;p
Przecież ofiarę trzeba najpierw zwabić, zmanipulować ją, porządnie omotać, a potem dopiero zaczyna się jazda.
Wiadomo, że panie są różne, ale czasem naprawdę są tylko ofiarami. Niektórym uda się z tego wyjść, ale najczęściej trzeba im w tym pomóc.
500 2014-11-19 22:22:37 Ostatnio edytowany przez pitagoras (2014-11-19 22:23:09)
Po mnie od razu widać że jestem trefny, a i tak czasem trafia się jakaś kobieta, której pasuję.Baby nie zrozumiesz.
501 2014-11-19 22:36:15 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-11-19 22:37:13)
Po mnie od razu widać że jestem trefny, a i tak czasem trafia się jakaś kobieta, której pasuję.Baby nie zrozumiesz.
Dobrze, że się chociaż do tego przyznałeś. Jeszcze będą z Ciebie ludzie, Szamanie.
Idź mi odpisz. ;p