Zastanawiam się nad zagadnieniem uprawnienia kobiet. Mam wrażenie, że "równouprawnienie" kobiet dąży do tego, żeby posiadać też prawa mężczyzn, ale niekoniecznie ich obowiązków. Mężczyzna ma zarabiać, być męski, otwierać drzwi, przepuszczać w drzwiach, kupować kwiaty etc. W jaki sposób kobiety mogą partycypować w tym równouprawnieniu ? Już nie chcę podawać ekstremalnych przykładów np. startu kobiet razem z mężczyznami w zawodach sportowych, ale mam wrażenie że kobiety zbyt się wyemancypowały w ostatnim czasie. Jeszcze sto lat temu nie miały prawa głosu, w sypialni służyły tylko do zaspokojenia mężczyzny i rodzenia dzieci a teraz ? Jasne, że nie były nigdy dobrze i sprawiedliwie traktowane, ale czy to czego teraz oczekują kobiety to nie jest rodzaj "zemsty" za właśnie te dawne czasy ? Nie rozumiem tych "parytetów" w polityce, firmach itp. Może zróbmy parytet, żeby ileś procent pochodziło z małego miasta, ileś ze wsi a ileś z wielkich aglomeracji albo 20% żeby miało wzrost do 1,60 ? Są pewne aspekty życia, których nie da się ogólnie regulować. Jestem ciekaw Waszych opinii na ten temat.
Podobne tematy
Sam napisałeś, że kobiety "nie były dobrze i sprawiedliwie traktowane", a więc co w tym złego, że teraz mają odwagę powiedzieć takiemu traktowaniu: "nie!"? Nie bardzo rozumiem, co e k s t r e m a l n e g o jest we wspólnym startowaniu w zawodach sportowych? Już tyle mam ich za sobą, a nic takiego nie zauważyłam. ![]()
Może chodzi o to, że mężczyźni, którzy widzą tu problem, po prostu boją się, że kobiety w wielu dziedzinach mogą być lepsze od nich?
![]()
Chodziło mi o zawody profesjonalne np. niech kobiety konkurują razem na jednym boisku z Messim czy Cristiano Ronaldo. Jedynymi chyba kobietami mogącymi konkurować z facetami są siostry Williams, ale o to już była ostatnio afera
Jasne, że kobiety są lepsze niż faceci w wielu dziedzinach i vice versa. Determinuje to choćby fizyczność czy też płeć biologiczna i dane predyspozycje. Ale jeśli chodzi o kwestię przyznawania dzieci po rozwodach, to jaki odsetek mężczyzn zostaje z dzieckiem skoro mamy mieć równouprawnienie ? Pokazuje to słynny film "Tato". Mam kolegę, któremu nie przyznali opieki nad dzieckiem (tylko kilkugodzinne widzenia miesięczne zależne od widzimisię matki) chociaż ona była bezrobotna i mieszkała z rodzicami a on dobrze zarabiał i miał lokum. Jeżeli ma być po równo, to niech będzie po równo.
O matko, kolejny taki post w temacie rownouprawnienia i znow rece opadaja.
Rownouprawnienie, jak sama nazwa wskazuje oznacza ROWNE PRAWA. A nie identyczna plec i predyspozycje biologiczno-fizyczne. Prawo do rownego traktowania przez politykow, urzedy, pracodawcow, uczelnie itp. Prawo wyboru zawodu i wykonywania go ZGODNIE z wlasnymi predyspozycjami. Prawodo wyboru i uprawiania dowolnego hobby, a nie takiego jakie czesc spoleczenstwa nam narzuca.
W ....sobie kwiatki i otwierane drzwi panowie wsadzcie. Kobietom nie wiazanki i zmyslone komplementa sa potrzebne a rowne traktowanie, rowna placa,mozliwosc decydowania o wlasnym losie, mozliwosc wyboru i rozwoju swojej kariery zawodowej, czynnego udzialu w zyciu politycznym, wypowiadania swoich opinii i liczenia sie z nimi. Drzwi, to sobie same otworzymy.
A co do kwestii praw rodzicielskich, to zgadzam sie z Toba w 100% - jak rowno to rowno. Ale o to, to sobie teraz panowie sami powalczcie. Wsadzaliscie kobiety za piec i do kolyski od wiek wiekow i utarlo sie, ze miejsce dziecka jest przy matce. To prosze teraz ten swiatopoglad odkrecic. Feministki palily staniki, zeby udowodnic rownosc plci, moze niech teraz tatusiowie zaloza sztuczne cycki (jak w seksmisji), zeby to samo wywalczyc w sadach rodzinnych:).
Jeśli chodzi o równe płace, to ja przynajmniej nie spotkałem się z tym żeby kobieta zarabiała mniej niż facet na podobnym stanowisku tylko dlatego, że jest kobietą. W mojej firmie pracują same kobiety a facetów dwóch i zarabiamy mniej od nich (robimy to samo) tylko mamy mniejsze doświadczenie, ale też długie. I ja się nie popłaczę z tego powodu. Jest wiele zmiennych determinujących zarobki i na pewno nie jest to płeć. Wątpię, że posłanka czy teraz pani premier zarabia mniej niż jej poprzednik choć moim zdaniem nie nadaje się na to stanowisko kompletnie. A jeżeli ktoś powie dam pani mniej, bo jest pani kobietą to tylko podać go do sądu o dyskryminację
Na pierwszy rzut oka widać, że została na nie "wrzucona". Jak idę do pani stomatolog, to nie powiem jej że zapłacę jej mniej, bo jest facetem. O ten mechanizm chodzi. Mussuka skoro twierdzisz, że to "wina" facetów, że nie mają przyznawanej opieki nad dzieckiem bo przez wieki się utarło że dzieci są przy matce to w takim razie idąc tym tokiem myslenia kobiety nie powinny nawet głosować w wyborach ;p Z tego co wiem to sąd powinien kierować się dobrem dziecka a nie przesłankami sprzed stu, dwustu czy pięciuset lat. Skoro facet ma warunki do wychowania dziecka a matka nawet na siebie nie zarabia, to jest absurdalne żeby dziecko było przy takiej osobie i uczyło się od małego niezaradności.
"Tato" to film bądź co bądź sprzed prawie 20 lat ![]()
Wyczułam, że inspiracją były pewnie parytety w polityce. Jest to rozwiązanie nie najlepsze, jednak czytałam, że skuteczne jeśli chodzi o zmiany w zaściankowych społeczeństwach. Parytet daję kobietom odrobinę rozpędu, mają one dużo do nadgonienia po latach nierównego traktowania. Osobiście uważam, że parytet po kilku latach powinien być zniesiony - to środek drastyczny i niepotrzebny w pełni cywilizowanych społeczeństwach.
Jeśli chodzi o nieco demagogicznie przytoczone "przepuszczanie w drzwiach", czyli chyba oskarżenie, że kobiety zbyt elastycznie wybierają tylko te "dobre" dla nich przejawy równouprawnienia. Może niektóre, tak jak niektórzy mężczyźni z większym entuzjazmem korzystają patriarchatu ![]()
Cóż koniec końców mężczyzna i kobieta spotykają się w rodzinie i mają tam swoje role - partnerstwo zwykle uwzględnia pełnienie tych ról.
Jednak w polityce i w pracy nie ma miejsca na dysputy o uczuciowości i różnicach płci.
Jeśli chodzi o równe płace, to ja przynajmniej nie spotkałem się z tym żeby kobieta zarabiała mniej niż facet na podobnym stanowisku tylko dlatego, że jest kobietą. W mojej firmie pracują same kobiety a facetów dwóch i zarabiamy mniej od nich (robimy to samo) tylko mamy mniejsze doświadczenie, ale też długie. I ja się nie popłaczę z tego powodu. Jest wiele zmiennych determinujących zarobki i na pewno nie jest to płeć. Wątpię, że posłanka czy teraz pani premier zarabia mniej niż jej poprzednik choć moim zdaniem nie nadaje się na to stanowisko kompletnie. A jeżeli ktoś powie dam pani mniej, bo jest pani kobietą to tylko podać go do sądu o dyskryminację
Tomashino - i wlasnie o to walczyly kobiety od ilus tam lat. Ty piszesz o terazniejszosci, zapyatj mame, ciocie, babcie jak one byly wynagradzane, nawet na rownorzednych stanowiskach.
Na pierwszy rzut oka widać, że została na nie "wrzucona". Jak idę do pani stomatolog, to nie powiem jej że zapłacę jej mniej, bo jest facetem. O ten mechanizm chodzi.
U pani stomatolog placisz za usluge jako klient, cennik jets jeden. Pytanie czy pani stomatolog i pan stomatolog dostaja od swojego pracodawcy (nie klienta) taka sama miesieczna pensje. Teraz juz niewatpliwie tak, a 100 lat temu? W ogole byly panie stomatolog 100 lat temu???
Mussuka skoro twierdzisz, że to "wina" facetów, że nie mają przyznawanej opieki nad dzieckiem bo przez wieki się utarło że dzieci są przy matce to w takim razie idąc tym tokiem myslenia kobiety nie powinny nawet głosować w wyborach ;p Z tego co wiem to sąd powinien kierować się dobrem dziecka a nie przesłankami sprzed stu, dwustu czy pięciuset lat. Skoro facet ma warunki do wychowania dziecka a matka nawet na siebie nie zarabia, to jest absurdalne żeby dziecko było przy takiej osobie i uczyło się od małego niezaradności.
Tak powinien myslec sad. A jak mysli? Tak, jak sie przez wieki utarlo. Kto wyznaczal role mezczyzn i kobiet w zyciu przez tyle lat? Mezczyzni. Wiec nie dziw sie, ze teraz troche czasu minie, zeby te zakorzenione stereotypy wykorzenic. Podobnie jak z prawami i rolami kobiet. Kobiety walcza o swoje prawa, mezczyzni musza zrobic to samo. Proste jak obsluga traktora;)
8 2014-11-05 13:22:05 Ostatnio edytowany przez Koczilla (2014-11-05 16:23:06)
Zastanawiam się nad zagadnieniem uprawnienia kobiet. Mam wrażenie, że "równouprawnienie" kobiet dąży do tego, żeby posiadać też prawa mężczyzn, ale niekoniecznie ich obowiązków. Mężczyzna ma zarabiać, być męski, otwierać drzwi, przepuszczać w drzwiach, kupować kwiaty etc.
To, o czym piszesz, to nie jest kwestia równouprawnienia tylko kultury osobistej i okazywanie szacunku. W drzwiach przepuszczasz nie tylko kobietę, ale i swojego szefa. Kwiaty kupujesz nie tylko na randkę, ale i na dzień babci. I na Grób Nieznanego Żołnierza.
W jaki sposób kobiety mogą partycypować w tym równouprawnieniu ? Już nie chcę podawać ekstremalnych przykładów np. startu kobiet razem z mężczyznami w zawodach sportowych, ale mam wrażenie że kobiety zbyt się wyemancypowały w ostatnim czasie.
Ulala... To jednak jest jakiś "szklany sufit" - granica niezależności. A napisz, czy uważasz, że istnieje coś takiego jak "zbytnio wyemancypowany mężczyzna"?
Jeszcze sto lat temu nie miały prawa głosu, w sypialni służyły tylko do zaspokojenia mężczyzny i rodzenia dzieci a teraz ?
Teraz to patologia. Przedmioty ożyły i mało, że dostały palec, to teraz chcą całą rękę! A propos starych dobrych czasów. Jeszcze sto lat temu dzieci pracowały w fabrykach, po 12 h dziennie. (W niektórych częściach globu robią tak do dziś.) Uważasz, że odkąd to zabronione, poprzewracało im się w głowach?
Jasne, że nie były nigdy dobrze i sprawiedliwie traktowane, ale czy to czego teraz oczekują kobiety to nie jest rodzaj "zemsty" za właśnie te dawne czasy ?
Jasne, że wcale nie jesteś szowinistą, ale czy to, co teraz postulujesz to nie jest czasem politycznie poprawny rezerwat? "Masz własną przestrzeń, poszanowanie dla ściśle określonych praw, prawo głosu, nie musisz siedzieć w garach, nie fikaj! Miałaś gorzej!" Nie sądzisz, że już samo założenie "j a k o k o b i e t a prosisz o zbyt wiele" jest seksistowskie? Jeśli górnik strajkuje, bo mu zamykają kopalnię, nie komentujesz: "K..wa człowieku! Sto lat temu nie umiałbyś nawet czytać i pisać!" Jeśli domagałby się mówienia mu "dzień dobry", nie oburzyłbyś się raczej: "Pracujesz tak samo jak ja, rozmawiamy jak równy z równym i ja miałbym być jeszcze dla ciebie m i ł y ?! K..wa, c i e sz s i ę, że masz pensję!"
Cz ł o w ie k o w i zawsze mało. Cz ł o w i e k zawsze będzie chciał więcej i wszelkie ograniczenie odczuje jako przykrość. Nie chcę Cię straszyć, ale kobieta jest cz ł o w i e k i e m. Ma prawo chcieć coraz więcej i frustrować się, gdy tego nie dostaje. Dokładnie tak samo jak mężczyźni. To nie jest zemsta. Po prostu nadrabiamy bardzo dużo w krótkim czasie i te "zyski", które w istocie są zaledwie w y r ó w n a n i e m mizoginów kolą w oczy.
Nie rozumiem tych "parytetów" w polityce, firmach itp. Może zróbmy parytet, żeby ileś procent pochodziło z małego miasta, ileś ze wsi a ileś z wielkich aglomeracji albo 20% żeby miało wzrost do 1,60 ?
Takie rozwiązania są wprowadzane w życie od dawna i to się nie zmieni. Punkty za pochodzenie itd. Swoistym "parytetem" jest chociażby socjal dla studentów mieszkających z dala od uczelni lub pochodzących z ubogiej rodziny. O nich też można by powiedzieć, że skoro biedni, to niech idą zarobić, a dopiero potem się kształcą. Z jakiegoś dziwnego powodu państwa na całym świecie uznają, że lepiej komuś pomóc na starcie niż kazać tracić czas i energię na udowadnianie, że jest godzien społecznego awansu. Jest strategia drzewa, jest strategia trawy. A parytety nie służą temu, by upychać baby, gdzie się da, ale żeby nie odrzucać ich, jeśli tylko mogą konkurować z mężczyznami. Żeby nie dochodziło do sytuacji: "pan i pani macie po 100 punktów z testu, ale wybieram pana, bo uważam, że jako mężczyzna poradzi sobie z zadaniem lepiej."
Są pewne aspekty życia, których nie da się ogólnie regulować. Jestem ciekaw Waszych opinii na ten temat.
Np. zachodzenie w ciążę. Tutaj najwięcej zależy, zdaje się, od kobiet? A jednak musza one dostosowywać się i pod tym względem do ogólnych państwowych regulacji. Które - pomimo parytetów - w większości zarządzają mężczyźni. ;]
Koczilla kontynuując temat niskich zarobków kobiet, to dyskusja toczy się w mediach teraz a nie mówi o tym co było sto lat temu. Nie sądzę też, że dyrektor kliniki stomatologicznej czy też kancelarii powie kandydatce do pracy, że da jej mniej niż doktorowi x, bo on jest facetem a ona kobietą. Bzdura. Kobiety zarabiają mniej, ponieważ wykonują inne zawody. Idź się przejdź do butiku w galerii i tam jest 80% kobiet. A jak są faceci, to zarabiają tyle samo. Poruszasz też okazywanie szacunku. Ok zgadzam się z Tobą. Ale czemu mi jakaś kobieta nie kupi kwiatów (bez okazji) czy otworzy drzwi ? To są detale, pierdoły ale od kobiet się tego nie "wymaga". Z tymi pracującymi dziećmi to tak samo absurdalny przykład jak mój z siostrami Williams
Z drugiej strony może to i dobrze, że od małego się uczą pracy a nie tak jak dziś mają pretensjonalne i rozczeniowe podejście do wszystkiego. Oczywiście, że jest to patologia. A parytety są moim zdaniem bez sensu i nie chodzi tu tylko o politykę. Dlaczego nie może być parytetu w przedszkolu ? Tylko tam są same kobiety praktycznie ? Ostatnio koleżanka pracująca w przedszkolu mówiła, że dziecko się do niej przytuliło i razem z nią zasnęło. Co by było, gdyby na jej miejscu był facet ? Każda płeć ma powiedzmy swoje role społeczne, które się zmieniają aktualnie ale kobiety że tak powiem chciałyby przejąć kompetencje mężczyzn (oczywiście nie wszystkie) zachowując swoje nie ustępując ani trochę z pola swoich kompetencji i ról na rzecz mężczyzn. Kobieta ponosi ciężar ciąży, wychowania dziecka i chwała im za to, bo to na pewno jest ciężkie ale ja widzę tu faceta często zepchniętego do roli reproduktora. Nie zapominajmy, że on też ponosi trudy wychowania innego sortu. Ja jestem jak najbardziej za równouprawnieniem ale 50 na 50 a nie 60 na 40 czy 70 na 30. I proszę mi nie przywoływać dawnych czasów, bo one na szczęście minęły a czasem wydaje mi się, że kobiety chciałyby za sto lat cofnąć się do czasów sprzed 200 lat i rządzić facetami ;p
Tomaishino - czy Ty nie masz problemu ze znalezieniem pracy? Albo partnerki?
Bo szczerze, ale ja zadnego innego podloza do Twoich wypowiedzi nie znajduje.
Chcesz przejac troche z kobiecych kompetencji czy rol? Prosze bardzo. Lec do pracy tak jak ona ale dodatkowo wczuj sie w role matki, gospodyni, zaopatrzeniowca, sprzataczki i na koniec dnia kochanki. Chetnie odstapimy te role naszym mezczyznom, niech czerpia pelnymi garsciami z naszych osiagniec na tym polu.
Pisalam Ci wczesniej gdzie mozecie sobie i kwiatki i trzymane drzwi z framuga wsadzic. Ja Ci chetnie kupie i bukiet co tydzien i kazde drzwi przytrzymam, kiedy bedziesz przez nie siaty z supermarketu wnosil a potem biegl po wazon zanim rozgoscisz sie w kuchni. Ja sobie w tym czasie Wyborcza na kanapie poczytam, piwko otworze i poczekam na cieply obiadek.
To co, machniom te role i kompetencje?
Koczilla kontynuując temat niskich zarobków kobiet, to dyskusja toczy się w mediach teraz a nie mówi o tym co było sto lat temu.
Ale Ty sam kontestując współczesne "rozbestwienie" kobiet, powołujesz się na to, co było sto lat temu. Zacytowałam Cię. Nie czytałeś własnego posta?
Nie sądzę też, że dyrektor kliniki stomatologicznej czy też kancelarii powie kandydatce do pracy, że da jej mniej niż doktorowi x, bo on jest facetem a ona kobietą. Bzdura.
Nie sądzę, byś usłyszał, że w którejkolwiek klinice stomatologicznej, czy kancelarii obowiązują parytety. Nie sądzę też, by jakikolwiek pracodawca informował nowego pracownika, ile zarabiają pozostali. Nie oznacza to jednak, że nie da mu mniej. Często jedynie ze względu na płeć.
Mnie samej zdarzyło się usłyszeć od byłej współpracownicy: "to niezła pensja, umówmy się, d l a k o b i e t y".
Kobiety zarabiają mniej, ponieważ wykonują inne zawody. Idź się przejdź do butiku w galerii i tam jest 80% kobiet. A jak są faceci, to zarabiają tyle samo.
Pytanie, dlaczego te "inne zawody" są sfeminizowane i łączą się z niskimi zarobkami?
Poruszasz też okazywanie szacunku. Ok zgadzam się z Tobą. Ale czemu mi jakaś kobieta nie kupi kwiatów (bez okazji) czy otworzy drzwi ? To są detale, pierdoły ale od kobiet się tego nie "wymaga".
A czy Ci ugotuje obiad, przyszyje guzik do płaszcza, uprasuje koszule? To są detale, pierdoły, ale jak mąż chodzi do pracy wymięty i niedoprany, bywa, że odium spada na żonę. Na własne uszy słyszałam, jak "wczorajszy" stan kolegi z pracy komentowano: "Czy jego żonie to nie przeszkadza?" Facet po studiach, na kierowniczym stanowisku, jako jedyny przynosi pensję do domu, a umieć umyć się (Tak! Umyć!) i oprać już nie musi. Tak się do tej pory utarło, że szarmancki mężczyzna kupuje kwiaty, a elegancka kobieta robi dobrą kawę. A i to w wersji light, bo inna autentyczna historia podaje, że kulturalny pan za postawienie kieliszka wina w barterze zażądał d*py. I był szalenie zbulwersowany, gdy spotkał się z odmową.
Ja tam kwiatów dostawać nie lubię, wolę bardziej trwałe precjoza. Ale jeśli Ty czujesz się pokrzywdzony brakiem tulipana na Dzień Chłopaka, poinformuj dziewczynę, koleżanki i niech Ci kupują. Mamy równouprawnienie, nikt nie powinien krzywo na Ciebie za to patrzeć.
Z tymi pracującymi dziećmi to tak samo absurdalny przykład jak mój z siostrami Williams
A to dlaczego? Siostry Williams są ewenementem na skalę światową, jeśli chodzi o wydolność i warunki fizyczne, a niewolnicza praca dzieci od wieków jest masowym, powszechnie znanym f a k t e m. Niestety wciąż aktualnym.
Z drugiej strony może to i dobrze, że od małego się uczą pracy a nie tak jak dziś mają pretensjonalne i rozczeniowe podejście do wszystkiego. Oczywiście, że jest to patologia.
Żałuję, że nie mogę Cię rozliczyć ze zmarnowanego czasu. Zapraszałeś do dyskusji, a widzę, że będzie trolling. Przy okazji mam rozumieć, że domaganie się kobiet, by oprócz pracy dostawały społeczny szacunek to j e s t patologia?
A parytety są moim zdaniem bez sensu i nie chodzi tu tylko o politykę. Dlaczego nie może być parytetu w przedszkolu ? Tylko tam są same kobiety praktycznie ? Ostatnio koleżanka pracująca w przedszkolu mówiła, że dziecko się do niej przytuliło i razem z nią zasnęło. Co by było, gdyby na jej miejscu był facet ?
Mussuka dobrze odpowiedziała Ci w tym temacie. Czytaj wszystkie wpisy w wątku, a nie tylko swoje, to nie będziesz musiał pytać ciągle o to samo. Faceci s a m i oddali pole kobietom w kwestii opieki nad dziećmi. W krajach arabskich mężczyźni pomiatają kobietami jeszcze bardziej niż np. w Polsce, ale mają prawne gwarancje, że po rozwodzie dzieci zostaną przy nich.
Prawo do opieki nad dzieckiem nie jest więc kwestią płci, lecz arbitralną decyzją, w "europejskim" przypadku dyktowaną latami szkodliwych przyzwyczajeń. Feministki robią zresztą wszystko, by proporcje się w y r ó w n a ł y. Postulują tak obśmiewane urlopy "tacierzyńskie", panów "przedszkolanków", opiekę naprzemienną po rozwodzie i generalnie włączanie faceta w zajmowanie się dzieckiem. By jednak obydwie strony mogły sobie na takie rozwiązanie pozwolić, muszą być jednakowo aktywne n a r y n k u p r a c y. Trudno wymagać od jedynego żywiciela rodziny, by po 12 h codziennej orki brał drugi etat (bo wychowanie dziecka, to praca na pełen etat, mój drogi) i uczestniczył w życiu rodzinnym. Trudno oczekiwać od biologicznej opiekunki dziecka, by zostawiła je i dom dla 12 h orki na waciki.
Sugerowana przez Ciebie histeria na punkcie pedofilii jest pokłosiem braku tradycji opiekowania się przez mężczyzn niemowlakiem. Czyja to jednak wina? Feministek? Biologii? Mój ojciec sklejał precyzyjne modele statków. Skali nie podam, ale mieściły mu się na dłoni i nie zgiął nigdy jednego masztu. Mnie po urodzeniu nie odważył się wziąć na ręce... A jako pracownik służb mundurowych strachliwy raczej nie był.
Jak zechcesz być przedszkolankiem, to Cię nie tylko nie wyszydzę, ale będę wręcz trzymała kciuki, żebyś dał sobie radę i dostał pensję taką samą jak u koleżanek. Nie niższą, "bo jesteś mężczyzną".
Każda płeć ma powiedzmy swoje role społeczne
Feminizm właśnie walczy z dobieraniem ról społecznych pod kątem płci. Jedynym nieodłącznym od niej "zajęciem" jest rodzenie dzieci. Wychowywanie ich i opieka to już osobna kwestia. Samotnemu ojcu się np. potomstwa nie odbiera tylko dlatego, że w rodzinie zabrakło kobiecego wzorca.
które się zmieniają aktualnie ale kobiety że tak powiem chciałyby przejąć kompetencje mężczyzn (oczywiście nie wszystkie) zachowując swoje nie ustępując ani trochę z pola swoich kompetencji i ról na rzecz mężczyzn.
Nie istnieje coś takiego jak "kompetencje kobiet" i "kompetencje mężczyzn". I nie ma niczego złego w tym, że ktoś chce zachować nie tylko własne kompetencje, ale i zdobyć kolejne. To się nazywa r o z w ó j.
Kobieta ponosi ciężar ciąży, wychowania dziecka
Ciężar wychowania dziecka ponoszą rodzice lub prawni opiekunowie.
i chwała im za to, bo to na pewno jest ciężkie ale ja widzę tu faceta często zepchniętego do roli reproduktora.
Jak wyżej. Sami na to pracowaliście panowie. Przez całe stulecia. Niemniej żadna feministka nie zabroni Wam tego odkręcić, a może w tym wręcz pomóc.
Nie zapominajmy, że on też ponosi trudy wychowania innego sortu.
To znaczy? Że np. tata jest od wychowania, a mama od kochania? Moja babcia zwykła tak mawiać. Gdybyśmy mieli z mężem dzieci, nic by z tego nie wyszło. Bo to raczej on jest z tych łagodnych, a ja nie mam za grosz cierpliwości.
Ja jestem jak najbardziej za równouprawnieniem ale 50 na 50 a nie 60 na 40 czy 70 na 30.
Nikt nie postuluje takiego równouprawnienia. Te 70 na 30 to wyłącznie Twoja paranoja, którą próbujesz nastraszyć ludzi wierzących w dialog i zahamować postęp. Być może części facetów faktycznie zostanie te 30. Konkretnie tym, którzy raz na zawsze wykluczyli zmienianie pieluch, ale w pracy mają dwa razy większą konkurencję. Bo już np. nie tylko Rysiek z biurka po lewej sadzi się na awans, ale jeszcze ta Krycha z recepcji wymyśliła sobie, że potrafi coś więcej niż robić ksero.
I proszę mi nie przywoływać dawnych czasów, bo one na szczęście minęły a czasem wydaje mi się, że kobiety chciałyby za sto lat cofnąć się do czasów sprzed 200 lat i rządzić facetami ;p
Naomi Campbell skomentowała kiedyś swą rzekomą "sukowatość": "zwyczajnie lubię być szefem i rządzić." W naturę ludzką wpisany jest pęd do władzy. Jako mężczyzna powinieneś to chyba zrozumieć? Kobiety też tak mają. Dlaczego Cię to oburza?
Wspomniałam tu o swym mężu. Jak się domyślasz, jestem feministką i on jakoś nie czuje się tym faktem zagrożony. Cieszy się, że ma w domu osobę, z którą może porozmawiać o wszystkim, bom wykształcona, i że wspólne konto zasila kolejna pensja, bo ja też pracuję. Ma on komfort psychiczny, że nie zmuszam go, by sam utrzymywał dom, i że nie naciskam na posiadanie dzieci, bo nie wpojono mi, że dla kobiety stanowią one cel życia. Wywodzę się z rodziny silnych kobiet. Mój don nie miałby nic przeciwko temu, żebym wysiudała ze stanowiska jakiegoś wyliniałego, starego wygę, o ile tylko okażę się od niego lepsza.
A ten ironiczny "jęzor", którym podsumowałeś kobiece aspiracje świadczy, że w temacie równouprawnienia do zrobienia zostało jeszcze naprawdę wiele.
Koczilla kontynuując temat niskich zarobków kobiet, to dyskusja toczy się w mediach teraz a nie mówi o tym co było sto lat temu.
Mówi się o niezaleznych badaniach, które potwierdzają, że zjawisko wciąż istanieje... Zjawisko niższych zarobków przy tych samych kompetencjach i tym samym stanowisku.
Nie sądzę też, że dyrektor kliniki stomatologicznej czy też kancelarii powie kandydatce do pracy, że da jej mniej niż doktorowi x, bo on jest facetem a ona kobietą. Bzdura.
Oczywiście, że nikt tak nie powie
Pracodawca na pewno nie!
Kobiety zarabiają mniej, ponieważ wykonują inne zawody. Idź się przejdź do butiku w galerii i tam jest 80% kobiet.
To jest nierelewantny argument, ponieważ jak rozumiem mówimy o zjawisku niższych zarobków przy tych samych kompetencjach i tym samym stanowisku jw.
Ale czemu mi jakaś kobieta nie kupi kwiatów (bez okazji) czy otworzy drzwi ? To są detale, pierdoły ale od kobiet się tego nie "wymaga".
Znam takich mężczyzn, którzy mają filozofię, pewnie podobną do Twojej, i nie otwierają drzwi etc. To już nie szokuje. Każdy żyje jak chce.
Ja nie przepuszczam Panów w drzwiach (o ile nie idą przykładowo z jakąś wielką donicą ::) nie czuję potrzeby.
A parytety są moim zdaniem bez sensu i nie chodzi tu tylko o politykę. Dlaczego nie może być parytetu w przedszkolu ? Tylko tam są same kobiety praktycznie ?
Zaproś wszystkich niedoszłych opiekunów przedszkolnych to choćby jakiejś petycji, którą możnaby skierować do ustawodawcy... NIewykluczone, że w Państwowych przedszkolach byłaby szansa, gdyby konsultacje społeczne faktycznie potwierdziły problem, który tu opisujesz... (w co wątpię).
Ostatnio koleżanka pracująca w przedszkolu mówiła, że dziecko się do niej przytuliło i razem z nią zasnęło. Co by było, gdyby na jej miejscu był facet ?
Nierelewatne - niestety to nie jest tak, że większość kobiet miałaby obiekcje wopisanej sytuacji a większosć mężczyzn nie... Zatem to nie kwestia równouprwanienia.
Każda płeć ma powiedzmy swoje role społeczne, które się zmieniają aktualnie ale kobiety że tak powiem chciałyby przejąć kompetencje mężczyzn (oczywiście nie wszystkie) zachowując swoje nie ustępując ani trochę z pola swoich kompetencji i ról na rzecz mężczyzn. Kobieta ponosi ciężar ciąży, wychowania dziecka i chwała im za to, bo to na pewno jest ciężkie ale ja widzę tu faceta często zepchniętego do roli reproduktora. Nie zapominajmy, że on też ponosi trudy wychowania innego sortu.
Tu niestety nie podajesz przykładu i kompletnie nie wiem jak to zepchnięcie do roli reproduktora miałby wyglądać...
Ja jestem jak najbardziej za równouprawnieniem ale 50 na 50 .
No to miło słyszeć. Mam nadzieję, że trzymasz kciuki by się nam udało taki balans osiągnąć ![]()
Trzeba rozroznic rownouprawnienie od tzw. kultury feministycznej przeciwnej rodzinie i normalnemu zyciu ludzi w poczuciu bezpieczenstwa, wyzwalajaca wojne plci, tak samo jak tolerancje zachowan homoseksualnych od akceptacji agresywnej kultury homoseksulanej. I nie dac sobie wmowic nietolerancyjnosci. Sa to tematy ze soba powiazane. Natomiast predyspozycje plci okreslaja predyspozycje do okreslonych zawodow i funkcji spolecznych, rodzinnych.
Im ładniejsza kobieta, tym mniej czuje się dyskryminowana.
Taki niuansik:)
15 2014-11-05 19:17:40 Ostatnio edytowany przez Koczilla (2014-11-05 19:23:07)
Nie rozumiem przeciwstawiania równouprawnienia feminizmowi. Tym bardziej, że o równouprawnienie walczą właśnie feministki. I co to jest "agresywna kultura feministyczna"? Udział w manifach? To czym były protesty stoczniowców w 1980? "Agresywną kulturą związkową"?
I na czym miałaby polegać feministyczna negacja rodziny? Na przyznaniu ojcom prawa do aktywnego wychowywania dzieci? Na wspieraniu homoseksualnych synów i córek, by mieli równe prawa z "heterykami"? Na udostępnianiu dzieciom skutecznej antykoncepcji i prawa do przerwania niechcianej ciąży?
I w jaki sposób płeć określa predyspozycje? Czy np. fakt, że na 100 kobiet tylko jedna może być na tyle silna, by pracować w kopalni ma zdecydować o tym, że właśnie ona n i e zostanie górnikiem?
Co to są "funkcje rodzinne"? Czym się różni funkcja "matki" od funkcji "ojca" oprócz tego, że ona pokazuje, jak być kobietą, a on - jak być mężczyzną? Czy któreś z nich nie byłoby w stanie nauczyć dziecka, żeby np. nie kradło? Albo żeby było grzeczne?
Jedyny zawód ściśle uzależniony od płci to, zdaje się, ksiądz? A i to wyłącznie arbitralną decyzją KK.
Czytałeś cokolwiek w tym wątku, czy po prostu napisałeś, co wiedziałeś?
Im ładniejsza kobieta, tym mniej czuje się dyskryminowana.
Taki niuansik:)
Nie wszystkie chcemy załatwiać swoje sprawy przez dekolt lub przez majtki. Ty chyba przed spotkaniem biznesowym nie wkładasz możliwe obcisłych spodni ani skarpetki do slipów? Czy może Twoja pozycja zawodowa zależy od tego, czy masz długiego? I czy ładnie uśmiechasz się do szefa?
Generalnie to, co napisałeś jest uprzedmiotawiające. Sugeruje bowiem, że kobieta nie ma większych zmartwień i lepszej "broni" niż swój wygląd. Seksizm w wątku o równouprawnieniu. Na kobiecym forum. Taki niuansik. ![]()
Tym bardziej, że o równouprawnienie walczą właśnie feministki.
Kiedyś walczyły. Dziś walczą o różne sprawy, ale niekoniecznie o równouprawnienie kobiet.
Parytetom dla kobiet jestem przeciwna. Wszelakie parytety przynoszą więcej szkód niż pożytku. Zwłaszcza tym grupom, dla których są ustanawiane. Wystarczy przypomnieć jak skończyły się parytety dla czarnoskórych Amerykanów. Co ciekawe, właśnie najbardziej przeciwni im byli właśnie niektórzy czarnoskórzy, bo przewidywali czym się skończy.
Nie chodzi o ustanawianie parytetów. Chodzi po stworzenie takich warunków aby nie były one potrzebne.
Zastanawiam się nad zagadnieniem uprawnienia kobiet. Mam wrażenie, że "równouprawnienie" kobiet dąży do tego, żeby posiadać też prawa mężczyzn, ale niekoniecznie ich obowiązków. Mężczyzna ma zarabiać, być męski, otwierać drzwi, przepuszczać w drzwiach, kupować kwiaty etc. W jaki sposób kobiety mogą partycypować w tym równouprawnieniu ? Już nie chcę podawać ekstremalnych przykładów np. startu kobiet razem z mężczyznami w zawodach sportowych, ale mam wrażenie że kobiety zbyt się wyemancypowały w ostatnim czasie. Jeszcze sto lat temu nie miały prawa głosu, w sypialni służyły tylko do zaspokojenia mężczyzny i rodzenia dzieci a teraz ? Jasne, że nie były nigdy dobrze i sprawiedliwie traktowane, ale czy to czego teraz oczekują kobiety to nie jest rodzaj "zemsty" za właśnie te dawne czasy ? Nie rozumiem tych "parytetów" w polityce, firmach itp. Może zróbmy parytet, żeby ileś procent pochodziło z małego miasta, ileś ze wsi a ileś z wielkich aglomeracji albo 20% żeby miało wzrost do 1,60 ? Są pewne aspekty życia, których nie da się ogólnie regulować. Jestem ciekaw Waszych opinii na ten temat.
współczuje ci
kazdy człowiek nie zależnie o płci, jest bytem który sam o sobie twierdzi
co to za pytanie równouprawnienie kobiet ???
wychodzi na to że dajecie się jako kobiety tak traktować
ja jakko facet nie mam tego typu problemów
egzystencjonalnych
robie co mam robic, zyje cym mam zyc
zastanawiam sie co kobiety rozumieja pod haslem rowno uprawnienie
bo widze ze do jednego worka mozna wrazucic co si ekomu podoba
a to nie ma nic wspolnego z meritum problemu
pitagoras napisał/a:Im ładniejsza kobieta, tym mniej czuje się dyskryminowana.
Taki niuansik:)Nie wszystkie chcemy załatwiać swoje sprawy przez dekolt lub przez majtki. Ty chyba przed spotkaniem biznesowym nie wkładasz możliwe obcisłych spodni ani skarpetki do slipów? Czy może Twoja pozycja zawodowa zależy od tego, czy masz długiego? I czy ładnie uśmiechasz się do szefa?
Generalnie to, co napisałeś jest uprzedmiotawiające. Sugeruje bowiem, że kobieta nie ma większych zmartwień i lepszej "broni" niż swój wygląd. Seksizm w wątku o równouprawnieniu. Na kobiecym forum. Taki niuansik.
Ja stwierdzam fakt, że kobiety o ponadprzeciętnej urodzie nie czują się dyskryminowane a na słowo ''równouprawnienie'' uśmiechają się czarująco.
Te, które znam. Ot, co.
O co więc walczą feministki? Podam przykład Sylwii Hutnik. Swoją twórczością walczy ona o pamięć kobiet (i nie tylko) które poległy na wojnie. W swojej fundacji walczy o poprawę sytuacji kobiet, a w szczególności matek w przestrzeni publicznej.
Nikt się tu od kobiecości nie odżegnuje.
Ja sama, jak już napisałam, jestem feministką i uważam, że walczę ze szkodliwymi stereotypami na temat kobiet. Wypowiadasz się więc także za mnie.
pitagoras napisał/a:Im ładniejsza kobieta, tym mniej czuje się dyskryminowana.
Taki niuansik:)Nie wszystkie chcemy załatwiać swoje sprawy przez dekolt lub przez majtki. Ty chyba przed spotkaniem biznesowym nie wkładasz możliwe obcisłych spodni ani skarpetki do slipów? Czy może Twoja pozycja zawodowa zależy od tego, czy masz długiego? I czy ładnie uśmiechasz się do szefa?
Generalnie to, co napisałeś jest uprzedmiotawiające. Sugeruje bowiem, że kobieta nie ma większych zmartwień i lepszej "broni" niż swój wygląd. Seksizm w wątku o równouprawnieniu. Na kobiecym forum. Taki niuansik.
stosujesz zasade ktora twierdzi o tym ze nie rozumisz o czym mowisz, piszesz o majtkach itd itp, a tak naprawde chyba tego nie rozumisz, zastawiasz sie sie forum kobiecym, i td, skoro traktujesz juz z gory to miejsce za pokrywajace i zalatwiajace pewne sprawy, opinia twoja jest przeklamana
nie
nie atakuje cie, po prostu prubuje koljenj kobiecie zwrocic uwage ze sie myli
rownouuprawnieni a glupie gadanie to jest roznica !!!
Ja stwierdzam fakt, że kobiety o ponadprzeciętnej urodzie nie czują się dyskryminowane a na słowo ''równouprawnienie'' uśmiechają się czarująco.
Te, które znam. Ot, co.
...i jednocześnie dajesz do zrozumienia, że wszystkie te, które się tu za równouprawnieniem wypowiedziały, są bardzo przeciętnej urody. A jak wszyscy wiemy, "jesteś brzydka" to najgorsza obelga, którą można dotknąć kobietę. Ot, co. ![]()
Zróbmy test.
1. Podejdź do żony/konkubiny i powiedz: Niniuś, na forum jakaś brzydula pisze, że kobiety potrzebują równouprawnienia. Koń by się uśmiał, nie? Uprałaś skarpetki? Co dziś na obiad?
2. Zobacz, czy się uśmiechnie.
3. Jeśli zrobi to nie dość czarująco, pociesz, że zarobisz jej na chirurga plastyka i że przecież wygląd to nie wszystko. ![]()
O co więc walczą feministki? Podam przykład Sylwii Hutnik. Swoją twórczością walczy ona o pamięć kobiet (i nie tylko) które poległy na wojnie. W swojej fundacji walczy o poprawę sytuacji kobiet, a w szczególności matek w przestrzeni publicznej.
Nikt się tu od kobiecości nie odżegnuje.
Ja sama, jak już napisałam, jestem feministką i uważam, że walczę ze szkodliwymi stereotypami na temat kobiet. Wypowiadasz się więc także za mnie.
i koncówka twojej wypowiedzi dla mnie jako faceta świadczy NIC
nikt za Ciebie się nie wypowiada !!!
niech sie prawdziwa feministka tu wypowie
bo poki co to widze jedna wielka profanacje tego o czym temat jest
24 2014-11-05 19:47:26 Ostatnio edytowany przez Koczilla (2014-11-05 19:48:23)
Koczilla napisał/a:pitagoras napisał/a:Im ładniejsza kobieta, tym mniej czuje się dyskryminowana.
Taki niuansik:)Nie wszystkie chcemy załatwiać swoje sprawy przez dekolt lub przez majtki. Ty chyba przed spotkaniem biznesowym nie wkładasz możliwe obcisłych spodni ani skarpetki do slipów? Czy może Twoja pozycja zawodowa zależy od tego, czy masz długiego? I czy ładnie uśmiechasz się do szefa?
Generalnie to, co napisałeś jest uprzedmiotawiające. Sugeruje bowiem, że kobieta nie ma większych zmartwień i lepszej "broni" niż swój wygląd. Seksizm w wątku o równouprawnieniu. Na kobiecym forum. Taki niuansik.
stosujesz zasade ktora twierdzi o tym ze nie rozumisz o czym mowisz, piszesz o majtkach itd itp, a tak naprawde chyba tego nie rozumisz, zastawiasz sie sie forum kobiecym, i td, skoro traktujesz juz z gory to miejsce za pokrywajace i zalatwiajace pewne sprawy, opinia twoja jest przeklamana
nie
nie atakuje cie, po prostu prubuje koljenj kobiecie zwrocic uwage ze sie mylirownouuprawnieni a glupie gadanie to jest roznica !!!
Sorry, ale pisz na trzeźwo albo poproś o pomoc innego samca, bo nie zrozumiałam ANI SŁOWA. Na lekcjach polskiego faktycznie musiał objąć Cię jakiś parytet.
25 2014-11-05 19:51:43 Ostatnio edytowany przez luc (2014-11-05 19:52:18)
pitagoras napisał/a:Im ładniejsza kobieta, tym mniej czuje się dyskryminowana.
Taki niuansik:)Nie wszystkie chcemy załatwiać swoje sprawy przez dekolt lub przez majtki. Ty chyba przed spotkaniem biznesowym nie wkładasz możliwe obcisłych spodni ani skarpetki do slipów? Czy może Twoja pozycja zawodowa zależy od tego, czy masz długiego? I czy ładnie uśmiechasz się do szefa?
Generalnie to, co napisałeś jest uprzedmiotawiające. Sugeruje bowiem, że kobieta nie ma większych zmartwień i lepszej "broni" niż swój wygląd. Seksizm w wątku o równouprawnieniu. Na kobiecym forum. Taki niuansik.
Chyba nie bardzo zrozumiałaś ![]()
Pitagoras napisał, że ładniejsze kobiety nie czują się dyskryminowane, a nie, że nie są dyskryminowane.
Ot, taki niuansik ![]()
pitagoras napisał/a:Ja stwierdzam fakt, że kobiety o ponadprzeciętnej urodzie nie czują się dyskryminowane a na słowo ''równouprawnienie'' uśmiechają się czarująco.
Te, które znam. Ot, co....i jednocześnie dajesz do zrozumienia, że wszystkie te, które się tu za równouprawnieniem wypowiedziały, są bardzo przeciętnej urody. A jak wszyscy wiemy, "jesteś brzydka" to najgorsza obelga, którą można dotknąć kobietę. Ot, co.
Zróbmy test.
1. Podejdź do żony/konkubiny i powiedz: Niniuś, na forum jakaś brzydula pisze, że kobiety potrzebują równouprawnienia. Koń by się uśmiał, nie? Uprałaś skarpetki? Co dziś na obiad?
2. Zobacz, czy się uśmiechnie.
3. Jeśli zrobi to nie dość czarująco, pociesz, że zarobisz jej na chirurga plastyka i że przecież wygląd to nie wszystko.
ja że tak powiek pierdole
a po co te niuniusiowi skarpetki upralas
wiesz mam dzis kryzys, sorry
ale jak sluchal zali kobiet ktore mysla ze naprawia swoje zycie, takimi watkami
to lapie dola dola totalnego
to rownourpawnienie konczy sie na czubku nosa
szkoda ze ten czubek nie wskazuje nicego pozytywnego dla dwoch stron
pociesz, że zarobisz jej na chirurga plastyka i że przecież wygląd to nie wszystko.
Ty mnie nie przerażaj: dwa lata bujałem się z wariatką której celem życiowym było powiększenie sobie cycków:)
28 2014-11-05 19:56:15 Ostatnio edytowany przez Amethis (2014-11-05 19:57:02)
tenniedobry2 napisał/a:Koczilla napisał/a:Nie wszystkie chcemy załatwiać swoje sprawy przez dekolt lub przez majtki. Ty chyba przed spotkaniem biznesowym nie wkładasz możliwe obcisłych spodni ani skarpetki do slipów? Czy może Twoja pozycja zawodowa zależy od tego, czy masz długiego? I czy ładnie uśmiechasz się do szefa?
Generalnie to, co napisałeś jest uprzedmiotawiające. Sugeruje bowiem, że kobieta nie ma większych zmartwień i lepszej "broni" niż swój wygląd. Seksizm w wątku o równouprawnieniu. Na kobiecym forum. Taki niuansik.
stosujesz zasade ktora twierdzi o tym ze nie rozumisz o czym mowisz, piszesz o majtkach itd itp, a tak naprawde chyba tego nie rozumisz, zastawiasz sie sie forum kobiecym, i td, skoro traktujesz juz z gory to miejsce za pokrywajace i zalatwiajace pewne sprawy, opinia twoja jest przeklamana
nie
nie atakuje cie, po prostu prubuje koljenj kobiecie zwrocic uwage ze sie mylirownouuprawnieni a glupie gadanie to jest roznica !!!
Sorry, ale pisz na trzeźwo albo poproś o pomoc innego samca, bo nie zrozumiałam ANI SŁOWA. Na lekcjach polskiego faktycznie musiał objąć Cię jakiś parytet.
bardzo mi przykro
że jak kolejna kobieta traktujesz czlowieka czyms czego nie rozumiesz
tu jest wlasnie sedno
waszej kobiecej
glupoty
bo do równouprawnienia nikt Was
nie zatrzymuje
to jest wiesz
sama musisz ten krok wykonac a nie meczyc reszty za to ze nie potrafisz ![]()
wiesz jestemm trzezwy a teksty inny samiec, sorry
twoj blad nie moj ![]()
Ale właściwie to na jakiej płaszczyźnie czujesz się poszkodowany? Konkretnie przez co?
Równouprawnienie będzie wtedy, kiedy będziesz myślał to samo o kobiecie, która porzuciła swoje dzieci i uchyla się od płacenia alimentów, i o mężczyźnie który porzucił swoje dzieci i uchyla się od płacenia alimentów.
Ale właściwie to na jakiej płaszczyźnie czujesz się poszkodowany? Konkretnie przez co?
Równouprawnienie będzie wtedy, kiedy będziesz myślał to samo o kobiecie, która porzuciła swoje dzieci i uchyla się od płacenia alimentów, i o mężczyźnie który porzucił swoje dzieci i uchyla się od płacenia alimentów.
dobrze prawisz
jestem za
ale powiedz mi ze sie myle, jak dodam ze wykorzystywane to jest
przeciw "SAMCOM"
:d
NIE LEPIEJ DAĆ SOBIE SIANA
31 2014-11-05 20:41:43 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2014-11-05 20:46:08)
No cóż widzą moje oczy. Zaczęła się wojna kobieta vs mężczyzna (wywalanie frustracji z obu stron) zamiast retoryki + pitagoras. Z tego nie mogło wyjść nic dobrego
.
Dlatego proponuję zakończyć temat, tym bardziej, że co poniektóre osoby z powodu Swoich życiowych frustracji zaczęły pisać językiem mówionym, nie formą pisaną (a to świadczy o dorosłym człowieku). Zamiast się na Siebie obrażać, radzę retorykę i zaczerpnięcie wiedzy np. co to feminizm (postulaty feministek), równouprawnienie społeczne bo zachowujecie się jak nasi politycy. Zero faktów, zrozumienia z obu stron tylko przepychanie kto ma gorzej i multum "naszego doświadczenia" (jakby poznali zachowania milionów ludzi). Głęboki wdech i spokój.
Nie mówię, jest to ważny i interesujący temat. Jednak bardzo przyjemnie jest przeczytać posty, kiedy równocześnie piszą O TYM TEMACIE specjaliści i sami zainteresowani. A nie w sytuacji, gdy ktoś ma złe doświadczenia lub dzień i zwala to na czyjąś płeć.
No cóż widzą moje oczy. Zaczęła się wojna kobieta vs mężczyzna (wywalanie frustracji z obu stron) zamiast retoryki + pitagoras. Z tego nie mogło wyjść nic dobrego
.
Dlatego proponuję zakończyć temat, tym bardziej, że co poniektóre osoby z powodu Swoich życiowych frustracji zaczęły pisać językiem mówionym, nie formą pisaną (a to świadczy o dorosłym człowieku). Zamiast się na Siebie obrażać, radzę retorykę i zaczerpnięcie wiedzy np. co to feminizm (postulaty feministek), równouprawnienie społeczne bo zachowujecie się jak nasi politycy. Zero faktów, zrozumienia z obu stron tylko przepychanie kto ma gorzej i multum "naszego doświadczenia" (jakby poznali zachowania milionów ludzi). Głęboki wdech i spokój.
Nie mówię, jest to ważny i interesujący temat. Jednak bardzo przyjemnie jest przeczytać posty, kiedy równocześnie piszą O TYM TEMACIE specjaliści i sami zainteresowani. A nie w sytuacji, gdy ktoś ma złe doświadczenia lub dzień i zwala to na czyjąś płeć.
dokladnie to mialem na mysli, ![]()
tylko jakoś nie zdąrzyłem ![]()
Zastanawiam się nad zagadnieniem uprawnienia kobiet. Mam wrażenie, że "równouprawnienie" kobiet dąży do tego, żeby posiadać też prawa mężczyzn, ale niekoniecznie ich obowiązków. Mężczyzna ma zarabiać, być męski, otwierać drzwi, przepuszczać w drzwiach, kupować kwiaty etc. W jaki sposób kobiety mogą partycypować w tym równouprawnieniu ? Już nie chcę podawać ekstremalnych przykładów np. startu kobiet razem z mężczyznami w zawodach sportowych, ale mam wrażenie że kobiety zbyt się wyemancypowały w ostatnim czasie. Jeszcze sto lat temu nie miały prawa głosu, w sypialni służyły tylko do zaspokojenia mężczyzny i rodzenia dzieci a teraz ? Jasne, że nie były nigdy dobrze i sprawiedliwie traktowane, ale czy to czego teraz oczekują kobiety to nie jest rodzaj "zemsty" za właśnie te dawne czasy ? Nie rozumiem tych "parytetów" w polityce, firmach itp. Może zróbmy parytet, żeby ileś procent pochodziło z małego miasta, ileś ze wsi a ileś z wielkich aglomeracji albo 20% żeby miało wzrost do 1,60 ? Są pewne aspekty życia, których nie da się ogólnie regulować. Jestem ciekaw Waszych opinii na ten temat.
Chyba coś Ci się pomyliło. Kwestie zarobkowe się wyrównają ale potrzeba jeszcze troche czasu, a kobiet z facetami w sporcie nikt mieszać nie zamierza.
To, że mężczzna otworzy drzwi kobiecie czy przepuści w kolejce, świadczy tylko o jego kulturze.
mam wrażenie że kobiety zbyt się wyemancypowały w ostatnim czasie
Gdzie? W Salwadorze, Arabii Saudyjskiej czy Jemenie? A może w Iranie?
wiesz mam dzis kryzys, sorry
Wiesz, widać.
Ja sama, jak już napisałam, jestem feministką i uważam, że walczę ze szkodliwymi stereotypami na temat kobiet. .
Możesz rozwinąć tę myśl- jak walczysz, z czym konkretnie itp.?
Ja tez jestem feministka - zdecydowanie.
Koczilla napisał/a:Ja sama, jak już napisałam, jestem feministką i uważam, że walczę ze szkodliwymi stereotypami na temat kobiet. .
Możesz rozwinąć tę myśl- jak walczysz, z czym konkretnie itp.?
Konkretnie to przeczytaj sobie ten wątek. C a ł y. Nad stereotypami aż tak się pochylać nie musisz, bo widać, że w tym temacie jesteś biegły. ![]()
pitagoras napisał/a:Koczilla napisał/a:Ja sama, jak już napisałam, jestem feministką i uważam, że walczę ze szkodliwymi stereotypami na temat kobiet. .
Możesz rozwinąć tę myśl- jak walczysz, z czym konkretnie itp.?
Konkretnie to przeczytaj sobie ten wątek. C a ł y. Nad stereotypami aż tak się pochylać nie musisz, bo widać, że w tym temacie jesteś biegły.
toś sypła konkretem, faktycznie jesteś pełnokrwistą feministką.
Zastanawiam się nad zagadnieniem uprawnienia kobiet. Mam wrażenie, że "równouprawnienie" kobiet dąży do tego, żeby posiadać też prawa mężczyzn, ale niekoniecznie ich obowiązków. Mężczyzna ma zarabiać, być męski, otwierać drzwi, przepuszczać w drzwiach, kupować kwiaty etc. W jaki sposób kobiety mogą partycypować w tym równouprawnieniu ? Już nie chcę podawać ekstremalnych przykładów np. startu kobiet razem z mężczyznami w zawodach sportowych, ale mam wrażenie że kobiety zbyt się wyemancypowały w ostatnim czasie. Jeszcze sto lat temu nie miały prawa głosu, w sypialni służyły tylko do zaspokojenia mężczyzny i rodzenia dzieci a teraz ? Jasne, że nie były nigdy dobrze i sprawiedliwie traktowane, ale czy to czego teraz oczekują kobiety to nie jest rodzaj "zemsty" za właśnie te dawne czasy ? Nie rozumiem tych "parytetów" w polityce, firmach itp. Może zróbmy parytet, żeby ileś procent pochodziło z małego miasta, ileś ze wsi a ileś z wielkich aglomeracji albo 20% żeby miało wzrost do 1,60 ? Są pewne aspekty życia, których nie da się ogólnie regulować. Jestem ciekaw Waszych opinii na ten temat.
Jak to, nie słyszałeś feministek? Facet jest kobietom niepotrzebny, a wręcz przeszkadza, a jeżeli musi już być to tylko jako potencjalny reproduktor, albo ekskluzywna zabawka, którą będzie się można pochwalić przed koleżanką, a w razie znudzenia wymienić na inną. A i pamiętaj, że musi też na każdym na polu dorównywać (ba nawet przewyższać) te dzielne - wyzwolone babki, bo inaczej to nawet jako reproduktor nie ma szans.
Kiedyś przebiegłe i czarujące kobiety dobrze radziły sobie z facetami, chociaż były niemalże w niewoli, a dziś panie są wolne i niekoniecznie sobie radzą... ; )
Oczywiście nie piszę o wszystkich, ale np. nazbyt zaciekłe feministki nie są fajne. To samo tyczy się tych, co kupczą swoim ciałem, bo szybka kasa itp.
Kiedyś przebiegłe i czarujące kobiety dobrze radziły sobie z facetami, chociaż były niemalże w niewoli, a dziś panie są wolne i niekoniecznie sobie radzą... ; )
Oczywiście nie piszę o wszystkich, ale np. nazbyt zaciekłe feministki nie są fajne. To samo tyczy się tych, co kupczą swoim ciałem, bo szybka kasa itp.
Bez praw wyborczych, własności, prawa do rozwodu, wykształcenia... No w każdym razie radziły sobie doskonale. Aż dziw, że zechciały cokolwiek zmieniać.
I kiedyż to było to mityczne "kiedyś"? W baśniach Szeherezady? (Która, nawiasem mówiąc, snuła opowieści, odsuwając od siebie śmierć z ręki męża.)
Wiesz, nie jest fajne m u s i e ć być czarującą, gdy się nie ma na to ochoty. Ani czytać, że jest się "nazbyt zaciekłą", gdy chce się mieć po prostu traktowaną na równi z mężczyzną.
Koczilla napisał/a:pitagoras napisał/a:Możesz rozwinąć tę myśl- jak walczysz, z czym konkretnie itp.?
Konkretnie to przeczytaj sobie ten wątek. C a ł y. Nad stereotypami aż tak się pochylać nie musisz, bo widać, że w tym temacie jesteś biegły.
toś sypła konkretem, faktycznie jesteś pełnokrwistą feministką.
Polecam się.
Kto ma oczy do czytania, niechaj czyta. Konkretów Ci tutaj w bród.
tenniedobry2 napisał/a:wiesz mam dzis kryzys, sorry
Wiesz, widać.
wiesz bardzo mi przykro że ktoś zrobił Ci źle
ale mylnie podpinasz to coś
co przeczytałaś pod swoje krzywdy
wiekszość z kobiet to dziś właśnie robi
to nie ma nic wspólnego z uświadomieniem, życiem pełnią życia,
itd itp
a wychodzi na to że ja mam kryzys o którym mówię a ty masz ale obwiniasz cały meski świat
a tak bardzo Ci go brak, więc zastanów się z kim walczysz, bo chyba z samą sobą ....
kobieta mechanik? - na pewno najgorszy w okolicy
facet stylista - pewnie pedał
kobieta z dobrą posdą - pewnie dała za nią tyłka
facet bogaty - pewnie zdradza żonę
kobieta policjant - smiechu warte
facet gotuje obiad - a on to w ogóle umie
kobieta informatyk - pewnie uruchomić ponownie nie umie
facet opiekun do dzieci - na bank pedofil
kobieta więcej zarabia od swojego męża - facet bez jaj
facet pielęgniarz - zboczeniec pewnie
z takim czymś trzeba walczyć u nas w kraju, to są stereotypy
Kiedyś przebiegłe i czarujące kobiety dobrze radziły sobie z facetami, chociaż były niemalże w niewoli, a dziś panie są wolne i niekoniecznie sobie radzą... ; )
Przebiegle i czarujące kobiety radzą sobie świetnie z facetami również teraz. Problem mają te które Przebiegle nie są bądź nie chcą być . A stosowanie voodoo w stylu Jestem słaba kobietka a Ty taki silny i męski jest dla nich śmieszne i upokarzajace.
Ale samo radzenie lub nie z mężczyznami niewiele ma wspólnego z równouprawnieniem. Panowie powinni się cieszyć bo feministki walczą też o równe prawa dla nich. Choćby w opiece nad dziećmi, by mogli spokojnie pracować w zawodach uznawanych błędnie za typowo kobiece.
Równouprawnienie znaczy tylko tyle ze wszyscy mamy równe prawa. Osoby którym to przeszkadza niech się zastanowią czy nie chodzi tu o fakt że po prostu boją się konkurencji.
Dotarło do mnie, że już od wielu lat nie czułam się dyskryminowana z tego powodu że jestem kobietą. Ergo mam ponadprzecietna urodę. Nice
kobieta mechanik? - na pewno najgorszy w okolicy
facet stylista - pewnie pedał
kobieta z dobrą posdą - pewnie dała za nią tyłka
facet bogaty - pewnie zdradza żonę
kobieta policjant - smiechu warte
facet gotuje obiad - a on to w ogóle umie
kobieta informatyk - pewnie uruchomić ponownie nie umie
facet opiekun do dzieci - na bank pedofil
kobieta więcej zarabia od swojego męża - facet bez jaj
facet pielęgniarz - zboczeniec pewniez takim czymś trzeba walczyć u nas w kraju, to są stereotypy
Wygląda na to, że chyba żyję w jakiejś alternatywnej rzeczywistości, bo już dawno się z takim stereotypami nie spotkałam.
No, może z jednym, ale nie stereotypem, tylko faktem - mój fryzjer jest homoseksualistą ![]()
Czarna Kotka napisał/a:Ale właściwie to na jakiej płaszczyźnie czujesz się poszkodowany? Konkretnie przez co?
Równouprawnienie będzie wtedy, kiedy będziesz myślał to samo o kobiecie, która porzuciła swoje dzieci i uchyla się od płacenia alimentów, i o mężczyźnie który porzucił swoje dzieci i uchyla się od płacenia alimentów.
dobrze prawisz
jestem za
ale powiedz mi ze sie myle, jak dodam ze wykorzystywane to jest
przeciw "SAMCOM":d
NIE LEPIEJ DAĆ SOBIE SIANA
To jest wykorzystywane PRZEZ "samców" żeby sobie wygodnie ułożyć dalsze życie.
Dochodzący tatuś to norma. Dochodząca mamusia to wyrodna matka.
Zanim wspomnisz o sądach, poszukaj statystyk ilu ojców WYSTĘPUJE o opiekę nad dzieckiem.
I jako zwolenniczka równouprawnienia jestem całym sercem za tym, żeby w decyzjach sądu o opiekę nad dziećmi płeć rodzica nie miała znaczenia.
edytka55 napisał/a:kobieta mechanik? - na pewno najgorszy w okolicy
facet stylista - pewnie pedał
kobieta z dobrą posdą - pewnie dała za nią tyłka
facet bogaty - pewnie zdradza żonę
kobieta policjant - smiechu warte
facet gotuje obiad - a on to w ogóle umie
kobieta informatyk - pewnie uruchomić ponownie nie umie
facet opiekun do dzieci - na bank pedofil
kobieta więcej zarabia od swojego męża - facet bez jaj
facet pielęgniarz - zboczeniec pewniez takim czymś trzeba walczyć u nas w kraju, to są stereotypy
Wygląda na to, że chyba żyję w jakiejś alternatywnej rzeczywistości, bo już dawno się z takim stereotypami nie spotkałam.
No, może z jednym, ale nie stereotypem, tylko faktem - mój fryzjer jest homoseksualistą
No jasne
Pewnie ze stereoptypem, że blondynki sa głupie też się Pan nie spotkał. Ufff, jakie Pan ma w zyciu szczęście. U nas tak nie ma.
tenniedobry2 napisał/a:Czarna Kotka napisał/a:Ale właściwie to na jakiej płaszczyźnie czujesz się poszkodowany? Konkretnie przez co?
Równouprawnienie będzie wtedy, kiedy będziesz myślał to samo o kobiecie, która porzuciła swoje dzieci i uchyla się od płacenia alimentów, i o mężczyźnie który porzucił swoje dzieci i uchyla się od płacenia alimentów.
dobrze prawisz
jestem za
ale powiedz mi ze sie myle, jak dodam ze wykorzystywane to jest
przeciw "SAMCOM":d
NIE LEPIEJ DAĆ SOBIE SIANA
To jest wykorzystywane PRZEZ "samców" żeby sobie wygodnie ułożyć dalsze życie.
Dochodzący tatuś to norma. Dochodząca mamusia to wyrodna matka.
Zanim wspomnisz o sądach, poszukaj statystyk ilu ojców WYSTĘPUJE o opiekę nad dzieckiem.
I jako zwolenniczka równouprawnienia jestem całym sercem za tym, żeby w decyzjach sądu o opiekę nad dziećmi płeć rodzica nie miała znaczenia.
ja nie chce wchodzic w strefe sadow
bo to temat rzeka sie zrobi, kazdy kazda ma swoje racje
fakt jest jeden, pomijam wieszsoc ciot meskich chodzacych po tym swiecie
zyjacych, wegetujacych, na
poziomie swoejj partnerki, bo w kupie razniej ![]()
kobiety zdecydowanie maja teraz duzo lepsza pozycje do manipulowania
maja do wyboru inaczej to ujme
ale jak zwykle wybor
rodzi co??
problem
50 2014-11-05 23:27:24 Ostatnio edytowany przez luc (2014-11-05 23:28:13)
No jasne
Pewnie ze stereoptypem, że blondynki sa głupie też się Pan nie spotkał. Ufff, jakie Pan ma w zyciu szczęście. U nas tak nie ma.
Szczęście rzeczywiście mam, chociaż Panem nie jestem.
"Głupia blondynka" - to dowcip, a nie stereotyp.
Przy okazji, jestem blondynką i potrafię się z takich dowcipów śmiać, jeżeli są zabawne.
A to "u nas", to gdzie jest?
luc napisał/a:edytka55 napisał/a:kobieta mechanik? - na pewno najgorszy w okolicy
facet stylista - pewnie pedał
kobieta z dobrą posdą - pewnie dała za nią tyłka
facet bogaty - pewnie zdradza żonę
kobieta policjant - smiechu warte
facet gotuje obiad - a on to w ogóle umie
kobieta informatyk - pewnie uruchomić ponownie nie umie
facet opiekun do dzieci - na bank pedofil
kobieta więcej zarabia od swojego męża - facet bez jaj
facet pielęgniarz - zboczeniec pewniez takim czymś trzeba walczyć u nas w kraju, to są stereotypy
Wygląda na to, że chyba żyję w jakiejś alternatywnej rzeczywistości, bo już dawno się z takim stereotypami nie spotkałam.
No, może z jednym, ale nie stereotypem, tylko faktem - mój fryzjer jest homoseksualistąNo jasne
Pewnie ze stereoptypem, że blondynki sa głupie też się Pan nie spotkał. Ufff, jakie Pan ma w zyciu szczęście. U nas tak nie ma.
polecam czytanie ze zrozumieniem, czego niestety
kobietom brak
piszez jak do faceta a nawiazujesz do wypowiedzi 2 kobiet
jestes
nastawiona ?? tu jest problem,
podejrzewam że ani jedna obiektywna osoba jeszcze sie nie odezwala, bo ??
nie widzi sensu
w tej dyspucie ![]()
Równouprawnienie znaczy tylko tyle ze wszyscy mamy równe prawa.
Równe prawa w Polsce istniały w dwudziestoleciu międzywojennym,chyba również za wczesnej komuny ale nie pamiętam dokładnie.Natomiast od lat 60-tych do dziś tworzy się coraz to nowe przepisy służące wybranym grupom, grupkom i grupeczkom.
Poczynając od banałów w stylu że rolnik może bez pozwolenia postawić garaż 35 m2, a wszyscy inni tylko 25 m2; kończąc na osobnych wymaganiach sprawnościowych dla kobiet i mężczyzn przy przyjmowaniu na AWF.
Najbardziej rozwala mnie natomiast twierdzenie, że kobiety zarabiają mniej od facetów wykonując tę samą pracę.
Wychodzi, że 3mln przedsiębiorców to debile- przepłacają facetów, zamiast zatrudnić w ich miejsce baby.
53 2014-11-05 23:28:58 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-11-05 23:32:34)
A czy ja tu komuś odmawiam praw? Nic z tych rzeczy, po prostu widzę, że przechylanie się nadto w jedną lub drugą stronę jest niedobre.
Panie raczej powinny się cieszyć, że mają równouprawnienie, bo kiedyś kobiety tego nie miały, więc radziły (przynajmniej niektóre) sobie inaczej, dlatego po co teraz jeszcze narzekać na facetów i z nimi wojować? ;p
Śmieszy mnie też to, że jakaś kobieta chce na siłę pokazać coś facetowi, więc wymuszenie przepuszcza go pierwszego w drzwiach. Dla mnie byłoby to nie do przyjęcia.
54 2014-11-05 23:31:08 Ostatnio edytowany przez Amethis (2014-11-05 23:32:55)
Jozefina napisał/a:Równouprawnienie znaczy tylko tyle ze wszyscy mamy równe prawa.
Równe prawa w Polsce istniały w dwudziestoleciu międzywojennym,chyba również za wczesnej komuny ale nie pamiętam dokładnie.Natomiast od lat 60-tych do dziś tworzy się coraz to nowe przepisy służące wybranym grupom, grupkom i grupeczkom.
Poczynając od banałów w stylu że rolnik może bez pozwolenia postawić garaż 35 m2, a wszyscy inni tylko 25 m2; kończąc na osobnych wymaganiach sprawnościowych dla kobiet i mężczyzn przy przyjmowaniu na AWF.
Najbardziej rozwala mnie natomiast twierdzenie, że kobiety zarabiają mniej od facetów wykonując tę samą pracę.
Wychodzi, że 3mln przedsiębiorców to debile- przepłacają facetów, zamiast zatrudnić w ich miejsce baby.
popieram
bo mam przyklad w pracy
kilku kobiet ktore mysla ze umia to samo i ze robia to samo
i chca to samo
a koniec koncow ja to robie
smiac mi sie chce, kazdy chce to samo a odpowiedzialnosc na kogo ![]()
ten temat sie rozkreci
i to dobrze ![]()
Śmieszy mnie też to, że jakaś kobieta chce na siłę pokazać coś facetowi, więc wymuszenie przepuszcza go pierwszego w drzwiach. Dla mnie byłoby to nie do przyjęcia.
Mnie jeszcze bardziej śmieszy jak kobieta się obraża gdy ją mężczyzna pierwszą w drzwiach przepuszcza ![]()
ApoteozaPrawdy napisał/a:Śmieszy mnie też to, że jakaś kobieta chce na siłę pokazać coś facetowi, więc wymuszenie przepuszcza go pierwszego w drzwiach. Dla mnie byłoby to nie do przyjęcia.
Mnie jeszcze bardziej śmieszy jak kobieta się obraża gdy ją mężczyzna pierwszą w drzwiach przepuszcza
To też jest nienormalne, ale cóż zrobić. Od nadmiaru dobrobytu też się niektórym przewraca w tyłkach. ;p
A czy ja tu komuś odmawiam praw? Nic z tych rzeczy, po prostu widzę, że przechylanie się nadto w jedną lub drugą stronę jest niedobre.
W którym punkcie kobiety postulujące r ó w n o ś ć praw przechyliły się "nadto"?
Panie raczej powinny się cieszyć, że mają równouprawnienie, bo kiedyś kobiety tego nie miały, więc radziły (przynajmniej niektóre) sobie inaczej, dlatego po co teraz jeszcze narzekać na facetów i z nimi wojować? ;p
A w jaki sposób to "dostały"? Nie wywalczyły sobie czasem, m.in. narzekając?
Śmieszy mnie też to, że jakaś kobieta chce na siłę pokazać coś facetowi, więc wymuszenie przepuszcza go pierwszego w drzwiach. Dla mnie byłoby to nie do przyjęcia.
Mnie niestety nie potrafi śmieszyć, gdy ktoś na siłę przytacza mit, który został obalony już na wstępie wątku. Chociaż redukowanie feminizmu do walki o to, kto kogo przepuści w drzwiach, faktycznie jest śmiechu warte.
Koczilla napisał/a:pitagoras napisał/a:Możesz rozwinąć tę myśl- jak walczysz, z czym konkretnie itp.?
Konkretnie to przeczytaj sobie ten wątek. C a ł y. Nad stereotypami aż tak się pochylać nie musisz, bo widać, że w tym temacie jesteś biegły.
toś sypła konkretem, faktycznie jesteś pełnokrwistą feministką.
Jai pitagoras takie feministki ![]()
O co więc walczą feministki? Podam przykład Sylwii Hutnik. Swoją twórczością walczy ona o pamięć kobiet (i nie tylko) które poległy na wojnie. W swojej fundacji walczy o poprawę sytuacji kobiet, a w szczególności matek w przestrzeni publicznej.
Nikt się tu od kobiecości nie odżegnuje.
Ja sama, jak już napisałam, jestem feministką i uważam, że walczę ze szkodliwymi stereotypami na temat kobiet. Wypowiadasz się więc także za mnie.
Jeżeli mam być szczery, to feministki przynoszą więcej szkód niż pożytku kobietom. Niestety. Ja nie potrzebuję feministki do tego aby wycenić pracę kobiet, tylko wyceniam jakość pracy. I nie ma w tym wszystkim związku, sytuacja kobiet z przed 100 lat.
60 2014-11-05 23:54:14 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-11-05 23:54:50)
W którym punkcie kobiety postulujące r ó w n o ś ć praw przechyliły się "nadto"?
Nie wiem, w którym punkcie, ale widzę i słyszę, co się dzieje. Choćby ten jad i wylewanie żali na forach jednej i drugiej strony. ![]()
"A w jaki sposób to "dostały"? Nie wywalczyły sobie czasem, m.in. narzekając?"
Może i narzekając, aż faceci dla świętego spokoju odpuścili, jednak niektóre panie nadal narzekają i nie potrafią skończyć. ;D
"Chociaż redukowanie feminizmu do walki o to, kto kogo przepuści w drzwiach, faktycznie jest śmiechu warte".
Skoro tak uważasz, to okej. Śmiech to zdrowie. ;]
[
A w jaki sposób to "dostały"? Nie wywalczyły sobie czasem, m.in. narzekając?.
Nie, nie wywalczyły.Feminizm, który próbujesz tu sprzedawać został zaimportowany do Polski wraz z macdonaldsem i Levisami tuż po upadku komuny z krajów anglosaskich.Tam od zawsze był spokój i dobrobyt, mężowie spokojnie utrzymywali rodziny, a kobietom w domach się nudziło więc zaczęły się dopominać prawa do pracy zawodowej i taki był początek.
U nas, po pierwsze faceci zajmowali się głównie ginięciem w ciągłych, bezsensownych wojnach.A nawet jak jakiś nie zginął to na rodzinę zarobić nie potrafił, więc kobiety musiały zapieprzać od świtu do nocy.I jak ktoś mi mówi, że ''nasze prababki walczyły o....''
Gówno prawda; nasze prababki walczyły o przeżycie, a nie jakieś tam ideologiczne dyrdymały.I dlatego w Polsce jako pierwszym kraju cywilizacji zachodniej kobiety otrzymały prawo wyborcze od razu po odzyskaniu niepodległości i nikt nawet nie pomyślał że mogłoby być inaczej.
A Wy - pożal się Boże feministki- nawet nie znacie historii własnych przodkiń, a podpieracie się cudzą przeszłością- jakże słabszą i gorszą od naszej.
No jasne
Pewnie ze stereoptypem, że blondynki sa głupie też się Pan nie spotkał. Ufff, jakie Pan ma w zyciu szczęście. U nas tak nie ma.
Chyba się nie dowiem gdzie to "u nas" jest.
edytka55 napisał/a:No jasne
Pewnie ze stereoptypem, że blondynki sa głupie też się Pan nie spotkał. Ufff, jakie Pan ma w zyciu szczęście. U nas tak nie ma.
Chyba się nie dowiem gdzie to "u nas" jest.
powiem tyle ![]()
albo nic ![]()
formalno prawnie to jest rozmowa o niczym!!
ewentualnie o tym ze pani Zdzisie boli pencherz
bo maz fujary nie umyl
i stad caly ambarans ![]()
Jozefina napisał/a:Równouprawnienie znaczy tylko tyle ze wszyscy mamy równe prawa.
Równe prawa w Polsce istniały w dwudziestoleciu międzywojennym,chyba również za wczesnej komuny ale nie pamiętam dokładnie.Natomiast od lat 60-tych do dziś tworzy się coraz to nowe przepisy służące wybranym grupom, grupkom i grupeczkom.
Oj, nie, nie. Wtedy "wybrane" przepisy służyły Żydom. Już w Królestwie Polskim postulowano ich tajny spisek na polską przedsiębiorczość i zarzucano, że chcą się panoszyć. Po I Wojnie Światowej kontrowersje budziła pierwsza w Polsce poradnia wychowania seksualnego i postulat zwiększania świadomości seksualnej ubogich kobiet i mężczyzn. Jak widzisz, nigdy nie było "sprawiedliwości" i zawsze tworzyły się jakieś "grupki interesów".
Poczynając od banałów w stylu że rolnik może bez pozwolenia postawić garaż 35 m2, a wszyscy inni tylko 25 m2; kończąc na osobnych wymaganiach sprawnościowych dla kobiet i mężczyzn przy przyjmowaniu na AWF.
Rozumiem, że należałoby kobietom wstępu na AWF zabronić, bo skoro mają inne osiągi niż mężczyźni, światu sportu nic nie są w stanie zaoferować? Ojciec opowiadał mi kiedyś o równouprawnieniu po białorusku. W delegacji widział, jak brygada kobiet kładła asfalt. Zarządzał nimi mężczyzna. (Wiem, to okropne. Nie dość, że chciałabym móc asfalt kłaść, to jeszcze pragnę być szefem.)
Najbardziej rozwala mnie natomiast twierdzenie, że kobiety zarabiają mniej od facetów wykonując tę samą pracę.
Wychodzi, że 3mln przedsiębiorców to debile- przepłacają facetów, zamiast zatrudnić w ich miejsce baby.
Jeśli masz na myśli biura rachunkowe, to tam zatrudniane są głównie kobiety. Za marne pieniądze. Jeśli piszesz o zakładach samochodowych, warsztatach, stolarniach itd., to kto wie... Może i przepłacają? W wymienionych branżach kobiet raczej się nie zatrudnia. Nie są zachęcane do kształcenia się w zawodzie.
Zapewne też niejeden już "byznesmen" wpadł na ten sam koncept co Ty, ale zatrudnić same baby w zespole? Przecież baba się nie nada! A nawet jeśli okaże się świetna, to jakże to? Z samymi babami iść w świat? Przecież to niepoważne! To już lepiej zatrudnić parę za pieniądze, których żaden facet i tak by nie zechciał i wcisnąć, że wielki zaszczyt je kopnął. Bo pracują w p rz e d s i ę b i o r s t w i e. W m ę s k i m zespole. A zamiast premii dostają komplementy, że ładnie wyglądają. I mają czarujący uśmiech.
edytka55 napisał/a:No jasne
Pewnie ze stereoptypem, że blondynki sa głupie też się Pan nie spotkał. Ufff, jakie Pan ma w zyciu szczęście. U nas tak nie ma.
Chyba się nie dowiem gdzie to "u nas" jest.
Nie przejmuj się. Ja się już pewnie nie dowiem, o co teraz walczą feministki i też muszę z tym żyć.