Często się zdarza też, że mąż chce pomóc, chce uczestniczyć w wychowywaniu dziecka to spotyka się tylko z wrogością. I tak jak piszę. Niestety nie jest to wcale rzadkie.
Podobne tematy
Często się zdarza też, że mąż chce pomóc, chce uczestniczyć w wychowywaniu dziecka to spotyka się tylko z wrogością. I tak jak piszę. Niestety nie jest to wcale rzadkie.
tak- ja sie zgadzam- kazdy kij ma dwa konce...
czasem to zaniedbanie przez meza(nie traktuje jej jak kobiete, tylko jak mamuske)
czasem to obsesja kobiety(fiksuje na tle maciezynstwa)
albo dewaluowanie mezczyzny, ze sie do tego i tamtego nie nadaje mimo szczerych chęci
tak wiec sie odsuwa z winy kobiety
kobieta z kolei tego nie widzi, nie bierze odpowiedzalności za słowa i czyny
niezaleznie od przyczyny- flirtowanie w necie problemu nie usunie...
to tchorzostwo-zamiast zajac sie problemem, zajmuje sie innymi kobietami.
(i dotyczy to tez mezatek na portalach)
Gorzej jak do drugiej strony to nie dociera i jesteś traktowany jak wróg. Nic tylko się spakować i pójść szukać szczęścia gdzie indziej.
jedna strona nigdy nie rozwiaze problemu jesli druga go wcale nie widzi
sama spycha na boczny tor
tu nawet nie ma jak nie byc tchorzliwym
predzej wywola sie wieksza wojne
Gorzej jak do drugiej strony to nie dociera i jesteś traktowany jak wróg. Nic tylko się spakować i pójść szukać szczęścia gdzie indziej.
otorz to!
w takiej sytuacji zaczyna sie od pakowania, a nie od flirtowania...
no, chyba, ze ktos jest "malpa" i najpierw musi zlapac nowa galaz....
Oliwka weź pod uwagę jeszcze taką sytuację. Dość częstą niestety, że kobieta całkowicie skupia się na dziecku męża odstawiając totalnie na boczne tory. To tez nie jest fajne.
Wtedy dorosły mezczyzna nie traktuje dziecka jak swoja konkurencję, tylko oferuje pomoc i angazuje się w zycie rodzinne, przecież chciał tego maleństwa, czyz nie ?;)
No tak, ale tak jak już pisaliśmy. Czasem zdarza się, że druga strona wcale pomocy nie chce. Wręcz przeciwnie. Im bardziej facet chce pomóc tym bardziej jest odsuwany i tym większym wrogiem się staje. Nagle dziecko staje się jedyne ważne (kobieta też nie bo dbać przestaje o siebie), a wszyscy ludzie wokół to wrogowie. Mąż największy. W mądrych książkach dla mamusiek piszą, że broń Boże nie należy się tak zachowywać, bo wbrew pozorom takie zachowanie nie jest wcale rzadkie. Pojawia się dziecko, czyli nowy pełnoprawny członek rodziny, co w żadnym wypadku nie powinno wpływać na relacje mąż-żona. W zdrowych związkach jeszcze bardziej powinno je zacieśnić. Oczywiście jest tu też bardzo duża rola faceta, żeby za bardzo się nie narzucał, ale najważniejsze jest żeby druga strona tego nie odrzucała i całości uczuć nie przelewała tylko na dziecko bo normalne to to nie jest.
Oczywiście, ze często to nie jest łatwy czas dla nikogo. Ale w zdrowym związku rozwiązuje się problemy, nie - ucieka od nich.
No tak, ale tak jak już pisaliśmy. Czasem zdarza się, że druga strona wcale pomocy nie chce. Wręcz przeciwnie. Im bardziej facet chce pomóc tym bardziej jest odsuwany i tym większym wrogiem się staje. Nagle dziecko staje się jedyne ważne (kobieta też nie bo dbać przestaje o siebie), a wszyscy ludzie wokół to wrogowie. Mąż największy. W mądrych książkach dla mamusiek piszą, że broń Boże nie należy się tak zachowywać, bo wbrew pozorom takie zachowanie nie jest wcale rzadkie. Pojawia się dziecko, czyli nowy pełnoprawny członek rodziny, co w żadnym wypadku nie powinno wpływać na relacje mąż-żona. W zdrowych związkach jeszcze bardziej powinno je zacieśnić. Oczywiście jest tu też bardzo duża rola faceta, żeby za bardzo się nie narzucał, ale najważniejsze jest żeby druga strona tego nie odrzucała i całości uczuć nie przelewała tylko na dziecko bo normalne to to nie jest.
wlasnie nie chodzi o to, zeby sie nie narzucal...
przeciwnie, powinien powiedziec kobiecie:
jestesmy MY, dorosli, para, malzenstwo, mamy swoje potrzeby, poswiecajmy tez uwage sobie.
dla mnie jestes kobieta, ponetna, atrakcyjna, chce, zebys oprocz smoczkow kupowala tez podwiazki, chce kolacji z czerwonym winem, chce cie tez dla siebie.
dziecko ma nas, a my mamy i dziecko, i siebie.
jesli facet zamiast wyrazenia tej potrzeby wchodzi na czaterie- to dupa jest nie facet.
troche powoduje mna doswiadczenie wlasne, bo ja po urodzeniu syna bylam tylko cyckiem.
gdybym sobie kupila ponczochy, to spotkalabym sie z krytyka- bo przeciez maluszek i jego potrzeby sa najwazniejsze!
jak ja moge myslec o sobie, jak jestem mama?
jesli kobieta mimo zabiegow partnera - ma to gdzies...
to trzeba pogadac z nia, czy dalej jest sens byc para- jesli jestesmy tylko opiekunami, juz nie kochankami...
ale, to trzeba miec jaja- niestety.
latwiej dowartosciowac sie poza domem, a nuz sama zrozumie?
(skads to znaja panowie-"niech sie domysli")
ps- nie bylam zdradzana- to tylko moje wnioski, nie uprzedzenia.
Bardzo ładnie napisane.
A czy tego samego pytania nie można by postawić odwrotnie? Też znalazłabyś odpowiedź.
W końcu ci żonaci faceci z kimś muszą flirtować ktoś tam z drugiej strony jest.
Dlaczego te kobiety flirtują?
Pewnie z tego samego powodu.
Tak mi się wydaje. Brak zainteresowania ze strony najbliższej osoby, brak rozmowy, nawarstwiające się problemy z brakiem chęci ich rozwiązania.
Choć według mnie lepszy taki flirt niż fizyczna zdrada, mniej boli ... chyba? (pisałem o tym w temacie Forum Kobiet
? PSYCHOLOGIA
? Czy flirt czysto bezdotykowy to zdrada?)
Cielesną zdradę chyba trudniej (o ile to możliwe) wybaczyć, zapomnieć.
To wcale nie jest takie proste. Choćby po tym forum widać, że cielesny jednorazowy skok jednak wybaczyć łatwiej niż zdradę emocjonalną. Bo jednorazowy wyskok z reguły nie wiąże się z żadnymi uczuciami, emocjonalne zaangażowanie już tak i prędzej czy później też prowadzi do zdrady fizycznej.
Cielesny skok jednorazowy może być nigdy nie wykryty, i, w większości przypadkow - dobrze, ze tak się dzieje.
serce1, "po drugiej stronie" sprawa tez może roznie wygladac, ale raczej trudno sobie wyobrazić sytuacje, ze kobieta flirtuje, bo mąz za dużo się dzieckiem zajmuje..., prawda?
nie badzmy tacy sztywni
moze byc za duzo pracuje, za duzo ma pasji, za duzo problemow, za malo problemow
kazdy powod jest dobry jesli ktos chce zdradzic
jesli ludzie szukaja szczescia w innych to predzej czy pozniej i tak sien a tym przejeżdżają
jesli ludzie szukaja szczescia w innych to predzej czy pozniej i tak sien a tym przejeżdżają
A tu pełna zgoda.
A ja w sumie nadal nie wiem, jak np. odróżnić flirt od wygłupów. Bo np. część osób które mnie nie znają moje zachowanie w stosunku do kobiet często mogłyby odczytać jako flirt. Natomiast moja żona i znajomi wiedzą, że to żaden flirt i nie ma żadnych podtekstów.
A ja w sumie nadal nie wiem, jak np. odróżnić flirt od wygłupów. Bo np. część osób które mnie nie znają moje zachowanie w stosunku do kobiet często mogłyby odczytać jako flirt. Natomiast moja żona i znajomi wiedzą, że to żaden flirt i nie ma żadnych podtekstów.
No patrz, a ja to znow od razu wyczuwam. Wyczuwam w towarzystwie, kto czuje miete do kogo, kto z kim, itd.
. Czytujac Twoje posty osobiście nie widzę znamion flirtu ![]()
Ok, powiedzmy że jednorazowa zdrada to też się zgodzę że dla dobra związku jeśli potrafimy wyciągnąć wnioski z tego co zrobiliśmy to lepiej żeby światła dziennego ta informacja nie ujrzała.
Natomiast jeśli chodzi o flirty internetowe to są to raczej pogaduszki regularne.
I tu bym też porównał to do takiej zdrady, że już z dwojga złego "lepiej" (jeśli w ogóle można tak powiedzieć) być chyba zdradzonym takim bajerzeniem niż spotkaniem fizycznym.
Benita,
tak jak palwrotki napisał też nie miałem na myśli że żona będzie na necie a mąż zajmuje się dzieckiem, miałem na myśli brak zainteresowania męża żoną lub odwrotnie.
I dlatego chyba ciężko nam, dochodzi brak chęci dialogu, rozwiązania problemów, i szukamy odskoczni.
A wybór nety odbieramy chyba jako mniejsze zło. Bo nie mamy kontaktu fizycznego (wiec można to sobie tłumaczyć "nie zdradzam, tylko sobie rozmawiam" - wybrałem/am mniejsze zło.
Tak ja bym to tłumaczył, i działa to w obie strony i kobiet i mężczyzn.
I bardzo dobrze. Natomiast nie raz i nie dwa zostałem tu zjechany, że jak ja się zachowuję. Przecież mam żonę i dziecko w drodze. Zresztą na żywo to samo jest;)
M?rtainn napisał/a:Oliwka weź pod uwagę jeszcze taką sytuację. Dość częstą niestety, że kobieta całkowicie skupia się na dziecku męża odstawiając totalnie na boczne tory. To tez nie jest fajne.
Wtedy dorosły mezczyzna nie traktuje dziecka jak swoja konkurencję, tylko oferuje pomoc i angazuje się w zycie rodzinne, przecież chciał tego maleństwa, czyz nie ?;)
Ja mam swoje doświadczenia i przemyślenia bardziej w kierunku powyższego postu. Nie są już partnerzy w centum zainteresowania i muszą dorosnąć. A dorastanie boli.....:)
Nie pisałem o centrum zainteresowania, a o tym, że jest związek partnerski typowo tylko pojawia się dziecko i facet staje się wrogiem i w zasadzie tylko dostarczycielem djengów.
89 2015-05-14 10:43:00 Ostatnio edytowany przez serce1 (2015-05-14 10:45:59)
Dorosnąć zgoda, ale nie zupełnie ze wszystkim się z Tobą zgodzę.
To że jest dziecko/dzieci to powinno łączyć a nie dzielić.
Dziecko może w pewnym momencie wyczuć że może trochę prze nie rodzice się nie dogadują.
Często jest niestety tak że ta druga połówka jest odstawiana zupełnie na boczny tor a chyba nie o to chodzi w związku.
I taka odsunięta osoba może różne głupie rzeczy potem robić niestety.
abstrahujac od dzieci....
byl tu taki fajny watek, autorka kochala narzeczonego, mieszkala z nim.
nie chciala zdradzac, nie szukala nikogo...
calkiem przypadkiem, zalogowala sie na portalu, calkiem przypadkiem kogos poznala, 3 razy probowala zerwac z nim kontakt(?),
spotkali sie, po spotkaniu wrocila do domu i uwaga! moj hit forumowy:
"pompeczka jej krwi powiedziala jej, ze narzeczonego nie kocha"
bywaja i takie "przypadki"
Aż się wzruszyłem. Taka piękna historia.
92 2015-05-14 12:32:46 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-05-14 13:07:58)
Aż się wzruszyłem. Taka piękna historia.
cudna...moze zadam sobie trud i poszukam....
nie znajde- szkoda, pieknie napisane bylo....
W sumie to ja coś kojarzę. Dużo tu czytam. To, że się w niektórych miejscach nie wypowiadam nie znaczy, że nie czytam, a coś takiego faktycznie kojarzę.
W sumie to ja coś kojarzę. Dużo tu czytam. To, że się w niektórych miejscach nie wypowiadam nie znaczy, że nie czytam, a coś takiego faktycznie kojarzę.
byla tez taka , ktora na jakiejs imprezie pracowniczej pod wplywem procenta, dala sie zbalamucic koledze.
chemie miala, to odeszla od chlopaka, ktory z nia slub planowal.
zaszla z owym kolega w ciaze, kolega ja wywalil, i kombinowala, jak zrobic, zeby narzeczony przyjal ja z powrotem.
tez fajny watek- a propos zdrad.
czasem nie potrzeba wielkich powodow- jakas nagla chemia wystarcza...
dlatego uwazam- w obie trony- ze najpierw sie robi pozadek ze zwiazkiem, potem kogos szuka(ewentualnie)
inaczej, to jest tchorzostwo. to jest nie fer w stosunku do , niczego nie spodziewajacego sie partnera.
Jeszcze jak w moim przypadu pojawiło się "chore" Dziecko i wymagało bardzo dużo opieki i uwagi i ja jako matka zapomniałam jak się nazywam. Potrzebowałam opieki i wsparcia a co w zamian dostałam- męża , który wybrał łatwiejszą i przyjemniejszą opcję: flirty. Wiem może znalazł tam odskocznię...... ale......
96 2015-05-14 15:58:58 Ostatnio edytowany przez palwrotki (2015-05-14 16:03:34)
Jeszcze jak w moim przypadu pojawiło się "chore" Dziecko i wymagało bardzo dużo opieki i uwagi i ja jako matka zapomniałam jak się nazywam. Potrzebowałam opieki i wsparcia a co w zamian dostałam- męża , który wybrał łatwiejszą i przyjemniejszą opcję: flirty. Wiem może znalazł tam odskocznię...... ale......
odpowiedzialność odpowiedzialnością, pytanie jak sama go traktowałaś? pytanie czego on potrzebował? nie tylko w momencie urodzenia dziecka, ale tez wczesniej
moze juz dawno temu przestał czuc sie jak facet przy tobie, bo jak wiekszosc kobiet winy nie widzi a zaczelas go traktowac jak
- bankomat
- misia przytulasa
- drugiego ojca
- przyjaciela (seks uciety od dawna, uwodzenie ucięte od dawna, łachy na sobie bo przeciez juz go zdobylas)
- reproduktora (jest dziecko, zakonczenie rozmow)
tak sie powoli odstawia mezczyzne z jego roli, zaczyna sie czuc nieatrakcyjny, niekochany
tyle ze sam ci tego nie powie, bo nie chcemy wyjsc na slabych
nowa znajomosc pozwala mu potwierdzic ze jest dalej atrakcyjny i moze zostac doceniony
w domu kobieta tylko marudzi, sama nie wspiera, interesują ją tylko ona i jej dziecko
jest czesto krytykowany
wiec powoli odchodzi
Oliwka73 napisał/a:Jeszcze jak w moim przypadu pojawiło się "chore" Dziecko i wymagało bardzo dużo opieki i uwagi i ja jako matka zapomniałam jak się nazywam. Potrzebowałam opieki i wsparcia a co w zamian dostałam- męża , który wybrał łatwiejszą i przyjemniejszą opcję: flirty. Wiem może znalazł tam odskocznię...... ale......
odpowiedzialność odpowiedzialnością, pytanie jak sama go traktowałaś? pytanie czego on potrzebował? nie tylko w momencie urodzenia dziecka, ale tez wczesniej
moze juz dawno temu przestał czuc sie jak facet przy tobie, bo jak wiekszosc kobiet winy nie widzi a zaczelas go traktowac jak
- bankomat
- misia przytulasa
- drugiego ojca
- przyjaciela (seks uciety od dawna, uwodzenie ucięte od dawna, łachy na sobie bo przeciez juz go zdobylas)
- reproduktora (jest dziecko, zakonczenie rozmow)tak sie powoli odstawia mezczyzne z jego roli, zaczyna sie czuc nieatrakcyjny, niekochany
tyle ze sam ci tego nie powie, bo nie chcemy wyjsc na slabych
nowa znajomosc pozwala mu potwierdzic ze jest dalej atrakcyjny i moze zostac docenionyw domu kobieta tylko marudzi, sama nie wspiera, interesują ją tylko ona i jej dziecko
jest czesto krytykowany
wiec powoli odchodzi
"sam ci tego nie powie"- bo nie ma jaj
bo boi sie mamusi...
tylko po cichutku wejdzie na czta, zeby mu jakas pani, (ktora go nie zna) napisala jaki jest super...
bo jak go pozna, to juz tak nie powie, bo zobaczy, ze cipa , nie facet....
98 2015-05-14 16:59:43 Ostatnio edytowany przez palwrotki (2015-05-14 17:04:44)
mężczyźni nie lubią lub nie zostali nauczeni rozmawiania o uczuciach i slabosciach
z jednej strony męska duma, z drugiej brak wzorca, niechęć do uczenia się rzeczy ważnych dla kobiet
większość facetów tak ma
jesli inny ma to jest odbierany jako słaby i kobieta odpala go w przebiegach
dres czy rambo który mówi przepraszam budzi politowanie, a to sa najbardziej agresywni zawodnicy, najbardziej męscy
nie mowie o typie bajeranta, podrywacza, ktorych spotykasz na portalach
kobiety nieustannie nie mowia wprost, czekaja na inicjatywe faceta, chca domyślania się, są strachliwe
i to jest dobre? to załatwia problemy? to je tworzy
a ja wciaz uwazam, ze jak facet chce czegos od kobiety, i nie mowi o tym, tylko po cichu szuka na boku- to pizda jest nie facet.
nie mowie o sytuacji, kiedy zostalo to ustalone(otwarty zwiazek)
w druga strone to dziala tak samo:
nie kupil mi kolczykow, to cham!
zosce maz kupil, to wejde na czterie, pociesze sie komplementami obcych, wyplacze, pobiadole na meza,
a niech sie sam domysli, czemu tak robie....
kobieta najczesciej sądzi ze mowi wprost, a nie mowi
w rozmowie lub monologu ktory trwa 20 minut powie cos o swojej potrzebie w pół zdania
moze wspomni cos ze kolezanka miała, ze fajny pierscionek, ze cieszy sie szczesciem kolezanki, jakies pierdoły totalne
i teraz trzeba sie domyslic ze ona tez tego chce
owija w bawełne i probuje sugerowac, jakies aluzje, 5 wartw od powiedzenia wprost
i na koncu mowi, powiedzialam mu, nie zna moich potrzeb, nie robi tak jak mu każe
szukam innego, a ze jest to proste to najpierw sie dowartosciuje na portalach
a pozniej spotkam z kolegą, on taki we mnie zakochany, lubi mnie komplementowac
dam mu sie dotknąć, mam prawo bo moj misiu mnie zaniedbuje
kobieta najczesciej sądzi ze mowi wprost, a nie mowi
w rozmowie lub monologu ktory trwa 20 minut powie cos o swojej potrzebie w pół zdania
moze wspomni cos ze kolezanka miała, ze fajny pierscionek, ze cieszy sie szczesciem kolezanki, jakies pierdoły totalnei teraz trzeba sie domyslic ze ona tez tego chce
owija w bawełne i probuje sugerowac, jakies aluzje, 5 wartw od powiedzenia wprosti na koncu mowi, powiedzialam mu, nie zna moich potrzeb, nie robi tak jak mu każe
szukam innego, a ze jest to proste to najpierw sie dowartosciuje na portalach
a pozniej spotkam z kolegą, on taki we mnie zakochany, lubi mnie komplementowac
dam mu sie dotknąć, mam prawo bo moj misiu mnie zaniedbuje
alez- dlatego podalam ten przyklad- bo to dziala w dwie strony.
jesli krytykujesz kobiete za postepowanie w tym przykladzie, to taka sama krytyka nalezy sie mezowi, za analogiczne postepowanie.
no, ja z zonatymi na portalach sporo pisze- ale nigdy bym nie planowala z takim facetem czegos powaznego- bo to nie facet, tylko cipa.
a ja z cipa wiazac sie nie chce.
Nie ma znaczenie czy facet czy kobieta jeśli druga strona nie chce rozmawiać.
A ja bym chciała, żeby mój facet dorósł i się mną zaopiekował, kiedy już nie mam siły by żyć, bo mnie codzienność przerasta. Żeby mnie wysłuchał i spojrzał czule w oczy......
Oliwko 73,
a powiedziałaś mu to wprost?
Faceci raczej nie są zbyt domyślni. Są praktyczni.
Tak jak kobieta nie ucieszy się z sokowirówki na rocznicę czy urodziny tak facet z wkrętarki już bardzo.
Jesteśmy inni nam trzeba wprost mówić. Może nie wszystkim ale chyba większości tak.
No nie do końca się zgodzę jeśli chodzi o Oliwkę. Zobacz, ona a raczej oni mają chore dziecko. Małe zdrowe dziecko wymaga w zasadzie uwagi 24 godziny na dobę. Chore tym bardziej. Tu w zasadzie do myślącej istoty człekokształtnej nie trzeba mówić, że przydałaby się pomoc i wspracie. Ja nie wyobrażam sobie nie uczestniczenia w wychowaniu mojej córki od początku. Nie wyobrażam sobie, żeby moja żona całe dnie spędzała tylko na pilnowaniu maluszka, przewijaniu go i karmieniu. Musi też zadbać o siebie, zrelaksować się, odpocząć od tego wszystkiego. No i po to jestem ja.
No nie do końca się zgodzę jeśli chodzi o Oliwkę. Zobacz, ona a raczej oni mają chore dziecko. Małe zdrowe dziecko wymaga w zasadzie uwagi 24 godziny na dobę. Chore tym bardziej. Tu w zasadzie do myślącej istoty człekokształtnej nie trzeba mówić, że przydałaby się pomoc i wspracie. Ja nie wyobrażam sobie nie uczestniczenia w wychowaniu mojej córki od początku. Nie wyobrażam sobie, żeby moja żona całe dnie spędzała tylko na pilnowaniu maluszka, przewijaniu go i karmieniu. Musi też zadbać o siebie, zrelaksować się, odpocząć od tego wszystkiego. No i po to jestem ja.
Dzięki Martainn.
poczułam się zrozumiana. Ty wyszedłeś z "chłopięcego egoizmu" - tak trzymaj!!!!!! ![]()
Mój mąż ostanio mi powiedział, że byłam "taka fajna, aż do dzieci"......
Nie wiem co dokładnie ma znaczyć "chore" w cudzysłowie dziecko.
Ale nawet jak się ma problemy (a kto ich dzisiaj nie ma) to chyba warto właśnie rozmawiać.
Poprosić, żeby pomógł że się chce wyjść ale też i dać coś od siebie tej drugiej osobie to jest szansa że odwzajemni.
Pokazać że jesteśmy razem że na Tobie też mi zależy. To ważne dla obu stron.
I na pewno pomoże bardziej niż zaszkodzi.
Nie wiem co dokładnie ma znaczyć "chore" w cudzysłowie dziecko.
Ale nawet jak się ma problemy (a kto ich dzisiaj nie ma) to chyba warto właśnie rozmawiać.
Poprosić, żeby pomógł że się chce wyjść ale też i dać coś od siebie tej drugiej osobie to jest szansa że odwzajemni.
Pokazać że jesteśmy razem że na Tobie też mi zależy. To ważne dla obu stron.
I na pewno pomoże bardziej niż zaszkodzi.
Łatwo mówić jak się nie jest w takiej sytuacji. Łatwo gdybać...:)
Ja umiem jasno powiedzieć czego oczekuję i potrzebuję.
Każda sytuacja jest inna,
ja też mam swoje problemy.
Też potrafię rozmawiać ale gdy druga strona nie chce to wiele się nie zrobi dlatego pytałem czy rozmawiałaś.
Samemu wiele zrobić nie można ale można próbować. Też się zastanawiałem kiedyś nad zdradą ale dałem sobie spokój bo stwierdziłem ze nie warto. Trafiłem na to forum, bo nie miałem z kim pogadać i tu sobie anonimowo wyrzuciłem z siebie wszystko. Wiele to nie zmieniło ale na jakiś czas pomaga.
Udało się za to poprawić kontakt z dziećmi i z tego się cieszę. A żona sama ostatnio coś podchody robi.
Szkoda że czasem właśnie przez taki zwykły brak dialogu rodzą się potem takie wielkie problemy.
Czasem zupełnie nie potrzebne.
110 2015-05-15 22:57:59 Ostatnio edytowany przez Obiektywnie (2015-05-15 22:59:47)
A dlaczego kobiety chodzą w publiczne miejsca pokazując ciało innym facetom?(nieświadomie/świadomie coś one pokazują przez to,dopowiedzcie sobie sami.Jest to autopromocja oczywiscie
Flirtuje sie dla przyjemności, conajmniej w 80% nie dojdzie do żadnego skutku,jak sie myle niech mnie ktoś poprawi,może zmienił sie trend...? Podobnie jak z porno,naprawde nie rozumiecie że to niewiele ma wspólnego ze zdradzaniem? wasi faceci jak mają czas to 50-60%+ oglądają porno i dla nas to co innego.Chyba że ma sie okazje razem z dziewczyną oglądać to wtedy jest rozciagniecie sfery "z dziewczyną"-tak jest najlepiej.Życie jest za krótkie na wstyd.
PS. Podziwiam kobiety ,odróżniające miłość od potrzeby sexu z inną taka praktyka musi umacniać związek bardzo bardzo.Pamietajmy że są też faceci pozwalajacy by ich pani na ich oczach mogła sie zabawić z kimś innym.Nie atakowałbym takich ludzi.
szukam kobiety do małżeństwa
szukam kobiety do małżeństwa
To dobre posunięcie, chwali się....:)
Aczkolwiek, musisz chyba wejść na portale randkowe i matrymonialne...:). żeby ten cel zeralizować przy korzystaniu z internetu.
Powodzenia ![]()