W tamtym roku jak zwykle przez przypadek:) odkryłam że mąż mnie zdradza.Umawiał się z panienkami na seks przez internet .Podał nawet idiota swój nr.telefonu (tak znalazłam jego ogłoszenia).Kiedy mu je pokazałam ,tchórz wypierał się że koledzy(ma 41 lat) zrobili mu głupi żart.Kiedy pokazałam mu wydruki wszystkich jego anonsów twierdził że się pogubił...z tego co wiem to umawiał się od 2007 roku(nasze drugie dziecko miało rok,a starsze szło do komunii).Cały czas sie wypierał że mnie nie zdradził ...
Dla mnie te anonse były jednoznaczne ,tym bardziej ze terminy "randek" pokrywały się z terminami jego służbowych wyjazdów.
Nie wierzę mu że mnie nie zdradził ,jest uzależniony od seksu !Twierdził że bardzo mnie kocha ,nie umie żyć beze mnie i dzieci i takie tam dyrdymały.... Postanowiłam spróbować z nim żyć choć i przed zdradą nie było dobrze między nami.Jest upierdliwy ,w domu istnieje tylko komputer ,gierki i fora internetowe na których albo sie ogłaszał albo się mądrzył na temat zdrady np.że zależy jakie są intencje i takie tam (w końcu ekspert:) Ale też publicznie chwalił się że zdradza żonę czyli mnie(choć jak pisał bardzo go to boli ).Obleciał chyba wszystkie fora!Ostatnio znów znalazłam jego wypowiedzi-pisze że zdradza żonę choć go to męczy(???????)
Postanowiłam spróbować z nim żyć ze względu na dzieci(choć jak jest w domu nie ma dla nich czasu).Teraz widzę że niepotrzebnie.
Nie wybaczyłam i nie wybaczę , nie zapomniałam i nie zapomnę .Brzydzę się nim.Nigdy już mu nie zaufam ,nie mam też dla niego żadnego szacunku.Wiem też że nie mogę na niego liczyć np.w chorobie .Łączą nas niestety wspólne kredyty.On choć ma mieszkanie ojca które stoi puste nie chce się wynieść a ja z dziećmi nie mam gdzie.Ciągniemy ten wózek ,bez żadnej przyszłości chyba i dziewczyny ....naprawdę nie wiem co dalej???
Podobne tematy
2 2010-05-02 21:59:03 Ostatnio edytowany przez La Que Sabe (2010-05-02 22:13:40)
Robaczku, z tego co piszesz, wyłania się obraz niedojrzałego człowieka, nieodpowiedzialnego i nie dziwię ci się, że czujesz do niego niechęć i straciłaś szacunek. Nie wiem dlaczego tak postępuje, gra kogoś kim nie jest.
Myślę, że trzeba nim potrząsnąć, tak aby naprawdę poczuł, co traci, znajdz w sobie siłę i poproś aby się wyprowadził, zostań sama poukładaj sobie co czujesz na spokojnie i jeśli dojdziesz do wniosku, że chcesz rozwodu, złóż pozew.
Jak się zachowa mąż tego nie wiemy, ale jedno jest pewne, znajdz odwagę aby skończyć z życiem, które ci nie odpowiada.
kolejny niedojrzały emocjonalnie drań, któremu wydaje się, że życie to tylko zabawa...
pewnych rzeczy nie da się tak po prostu zapomnieć i przejść nad tym do porządku dziennego...
nie zmarnuj reszty życia, a przede wszystkim pomyśl o dzieciach...czy zasługują na dorastanie i rozwijanie się w rodzinie, w której brak miłości, zrozumienia i szacunku...dzieci widzą i słyszą więcej niż nam dorosłym się wydaje...to mali mądrzy ludzie, których należy otoczyć specjalną troską...
Bądź silna i dzielna...zawalcz o lepsze życie...
Dzięki za ciepłe słowa!
Cioteczko DR to nie takie proste z tą wyprowadzką ,niestety. Chciałam tego od niego nie raz .On mówi że się nie wyprowadzi bo to też jego mieszkanie.A mnie narazie przez obciążenia kredytowe(1500 zł po połowie na każde z nas) nie będzie stać na wynajęcie czegokolwiek żeby zamieszkać tam z dziećmi.On w tej kwestii nie jest tak ambitny aby się wynieść ,bo przecież wina leży po jego stronie(dowody mam wydukowane na szczęście).
Niestety macie rację ,to nieodpowiedzialny człowiek -egocentryk -.W domu nic go nie obchodzi ,zresztą jeszcze jak żylismy "jako -tako" jak coś w domu zrobił oczekiwał nagrody-czyli seksu.Jeśli dostał był miły ,jeśli nie- nie robił nic ,na dzieci też się obrażał ,chyba nawet bardziej niż na mnie.Teraz też ma dla nich jedną odpowiedź:póżniej i nie teraz (czyli święte nigdy).Nie potrafię się zmusić do seksu (choć próbowałam ) bo przed oczami mam te panny które obściskiwał i nie tylko( w anonsach przede wszystkim preferował miłość francuską ).
No i niestety dzieciaki widzą że między nami zima totalna.
A poza tym nie wierzę mu ,nadal jeździ służbowo bo taką ma pracę .Znając jego potrzeby jestam pewna że nadal to robi tylko jest bardziej uważny jeśli chodzi o internet.
Dzięki za wsparcie.Nawet nie wiecie jak to pomaga ,choć własciwie to pogodziłam się z tym że mojego małżeństwa już nie ma ,skończyło się rok temu.
Na Twoim miejscu zasięgnęłabym jednak porady prawnej, bo może rozwód z orzeczeniem o winie przyniósłby jakieś rozwiązania.
I bezwzględnie bym mu nie odpuszczała, nawet, gdybym miała szukać poparcia wśród jego rodziny opowiadając o romansach i braku zaangażowania w wychowanie dzieci - przecież ktoś musi stanąć po stronie Twojej i maluchów!
Witajcie.Przeczytałam wiadomość robaczka38 i tak jakbym czytala swoja historie.Ja tez znalazlam kupe ofert seksualnych na necie ,wiele sprosnych wiadomosci na poczcie mojego męza.Propozycje spotkan i terminy.Uwierzcie ,byłam w szoku ,dlatego że nigdy nie pomyslalabym ,ze on sie tym interesuje.Zawsze powtarza o miłosci do mnie i wiernosci,a tu nagle
taki cios....Pokazałam mu to wszystko.Wpadł we wsciekłosc ,nie kajał sie ,ani nie przepraszał,zaatakował,że jakim prawem naruszam jego prywatnosc,sprawdzam jego poczte.Nigdy tego nie robiłam ,nigdy go nie szpiegowałam ,kobiety jednak mają intuicję,cos mnie tknęlo i weszłam tam .To co tam znalazłam przebiło wszystko.Nie wiem co z tym zrobic.....Nie zaufam mu juz chyba nigdy...Jak dalej życ?Nie wiem czy to ma sens,ale boje sie byc sama,tez mamy kredyt na dom i wspolne zobowiazania,jak sie z tym uporac????
dziewczyny
bardzo Wam współczuję. chciałabym wam jakoś pomóc, nie wiem jak. nie mam nic oprócz dobrego słowa. nie wiem, na ile to Wam się przyda. trzymajcie się cieplutko
Dziewczyny dacie sobie radę! Wierzę w Was! A te wspólne zobowiązania da się jakoś rozwiązać. Robaczku, ja na Twoim miejscu, jak na razie żyła bym spokojnie, ale w miedzy czasie mogłabyś zasięgnąć porady prawnej, jak wyjść z takiej sytuacji. Moja koleżanka również miała wspólne zobowiązania ze swoim ex (kredyt mieszkaniowy) i świetnie sobie poradziła. Jak będziesz już wszystko wiedziała to wtedy wstrząśnij tym draniem! I nie żyj w tak toksycznym związku tylko dla dzieci! Bo tak jak pisała moja przedmówczyni - dzieci dużo widzą i rozumieją... Tego już nie da się naprawić, a z tego co pisałaś nawet dzieci go nie interesują...
A jak radzic sobie z tym bolem ,ktory nie daje normalnie zyc,nie moge jesc,pic i chodzic do pracy...zauwazylam ,ze alkohol pomaga ,ale tylko na chwile ,boje sie ze wpadne w jakis nałog,nie wiem co mam robic.....kompletna beznadzieja....
gocha dasz sobie radę! Ból mija...! Może się powtórzę ale - nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło! Zawsze w trudnych chwilach sobie to powtarzam! I po jakimś czasie dochodzę do wniosku że to święte słowa. Nic co dzieje się w naszym życiu, nie dzieje się bez powodu! Wolałabyś nadal nic nie wiedzieć o jego zdradach i żyć w tej nieświadomości? Skoro bez trudu doszłaś do tego że Cię zdradza to znaczy że jemu tak naprawdę było obojętne to czy się dowiesz czy nie, albo wiedział że i tak z nim zostaniesz... To zwykły drań jakich jest wiele (niestety)! Musisz dać sobie czas... Zdrada niestety bardzo boli. Ale dasz radę! Zobaczysz! Jeszcze się zdziwisz jak szybko staniesz na nogi! Tylko nie sięgaj do kieliszka bo Cie to zgubi! Sama napisałaś że pomaga ale tylko na chwilę...
teraz musisz uzbroić się w cierpliwość i zorganizować sobie tzw "grupę wsparcia" Na pewno masz przyjaciół, rodzinę, powinnaś im o tym powiedzieć. Wiem, że to boli, że wstyd, ale dla czego masz jeszcze ukrywać przed innymi że Twój mąż jest takim draniem? Że tak Cie zranił? Zawiódł? Niech teraz on się wstydzi! Na pewno Twoi bliscy pomogą Ci załatwić sprawy formalne a i psychicznie będą Cie wspierać. nie możesz być sama!
gocha, robaczek pamiętajcie
nie jesteście same
macie nas ![]()
robaczek38
W tym przypadku prawo stoi po Twojej stronie i możesz rozwiązać ten związek wyłącznie z winy męża wraz z eksmisją(musisz zebrać tylko dowody,porozmawiaj z adwokatem)Widać,że z tego związku nic nie będzie i nie ważne co mówi mąż.Twoje prawo i dzieci jest ważniejsze.Nie obawiaj się rozstania,bo Jesteś w tym wieku,że życie przed Tobą a od tego życia coś Ci się należy.Myśl o sobie i o dzieciach,bo wiem,że dasz sobie radę.Może to tylko tak wygląda,że co przed tobą jest niemożliwe ale z czasem zdziwisz się jakie to jest proste i ile straciłaś,żyjąc z taki osobnikiem(delikatne określenie)Mimo,że jestem facetem jestem z tobą i radzę Ci odejdź,nie marnuj życia,bo ono jest tylko Twoje.A wiele dobrego przed Tobą.
Dzięki Olist za słowa otuchy,aż sie poryczałam czytając Twojego posta,tak mi cieżko sie pozbierac...To fakt mam bliskich i rodzine ,ale oni sa daleko ,obecnie mieszkam w Anglii i nie mam nikogo komu mogłabym sie wypłakac,dzwonie czasem do mamy ,ale nie chce tez żeby sie martwiła.To dla niej cios,ukochany zieć to ktos zupełnie inny.....a ja wcią wącham jego rzeczy i płacze.I zadaje sobie pytanie...DLACZEGO???Bylismy kiedys tacy szczesliwi ?? co zrobiłam ,czego mu nie dałam??
Nie zadawaj sobie takich pytań, bo nie znajdziesz na nie odpowiedzi... Tylko wpędzasz się tym w poczucie winy! To nie dlatego on Cie zdradzał seryjnie bo Ty zawiodłaś! To jego wina! Nikt kto kocha, nie zrobi takiego świństwa swojej bliskiej osobie! Co innego było by gdyby zdradził Cie raz... zbłądził... był świadomy tego że popełnił błąd i żałował tego! Ale w tej sytuacji zrób wszystko żeby jak najszybciej uwolnić się od niego i zacząć żyć o nowa! A wierzę, że Ci się uda! Tylko daj sobie czas...
Nie chcesz mówić mamie bo "To dla niej cios,ukochany zieć to ktos zupełnie inny" No właśnie! I niech się o tym dowie, że to ktoś zupełnie inny! Pomyśl o sobie! Jak Ty cierpisz.... A jak dojdzie do rozwodu, to jak to będzie wyglądało??? Że na pewno wszystko sobie wymyśliłaś żeby oczernić jej ukochanego zięcia! A on na pewno będzie się bronił i wszystkiego się wyprze! A wtedy będzie bardziej bolało!
A nawet jeśli bliscy są daleko, to również mogą Ci pomóc... Może Cię nie przytulą, ale zawsze podtrzymają na duchu, będziesz wiedziała że nie jesteś w tym ciężkim dla Ciebie okresie sama! No i przede wszystkim moga Ci doradzić jak prawnie rozwiązać sytuację.
Witam Gocha7,
tak mi strasznie przykro,ze Ty tez " dolaczylas" do naszego grona.
Wiem doskonale,w jakim siedzisz piekle( jesli chcesz poznac szczegoly mojej historii,poczytaj"JAK ZYC Z CZLOWIEKIEM UZALEZNIONYM OD SEXU")
Wiem,z autopsji,jak pomaga juz samo podzielenie sie z kims drugim swoim problemem........
Ale decyzje musimy podjac same.A wiem,jakie to trudne.Ja tez tak strasznie sie miotam,co dwa dni zmieniam zdanie:
"odchodze,zostaje i staram sie wybaczyc".Ta nieumiejetnosc podjecia decyzji jest chyba najbardziej wyniszczajaca.
To,w czym teraz tkwie,trudno nazwac zyciem.Wegetacja,to za duzo powiedziane.
Tez mamy kredyty,finansowe zobowiazania.....Ale czy to wystarczy,zeby tkwic w chorym zwiazku(mnie tez sie bardzo dlugo wydawalo,ze jestesmy dla siebie stworzeni i jestesmy jedna z tych nielicznych par,ktorym sie udalo).
Tak strasznie chciala bym dac Ci jakas recepte i jakos konstuktywnie Cie pocieszyc,ale nie przychodzi mi nic innego do glowy,jak tylko to,ze nie jestes sama i mozesz liczyc na zyczliwe Kobiety w tym necie.
Doskonale zdaje sobie sprawe z tego,jak ciezko podzielic sie taka informacja,z matka,ktora mysli,ze ziec to cudotworca(moja mysli dokladnie tak samo i dlatego tez o niczym nie wie).Zbieram sie na odwage,zeby to z nia przegadac,ale kiepsko mi idzie.
Tak strasznie chciala bym,zeby ktos za mnie podjal ta decyzje...Niech sie cos stanie,niech nastapi jakis znak,co dalej robic.
U mnie,oprocz kredytow i wspolnych dlugow dochodzi jeszcze jeden znaczacy fakt- trudno zaczynac zycie od zera w moim wieku.I wiesz co?,to mnie chyba najbardziej przeraza i napawa zloscia.
Oddalam mu najlepsze lata,cala milosc,jaka w sobie mialam a to i tak nie wystarczylo.Potrzebne mu byly jeszcze dziwki...............
Tak jak Ty,nie jem,nie spie,zawalam robote,wygladam jak cien samej siebie.I wiesz,co powiedzial mi moj maz.....
"Kiedys mialas taki sexowny tyleczek,z teraz wygladasz jak deska do prasowania",dobre,co?
Czytalam sporo na ten temat i wiesz,co mnie poraza?
90% z nich zdradza,poniewaz potrzebuja roznorodnosci. Za kazdym razem inne piersi,wlosy,twarz.Za kazdym razem inna"pani",ktorej moga sie "zaprezentowac".
Nie wiem,czy jeszcze gdzies na planecie Ziemia zyja normalni faceci.
A moze to my mamy w sobie cos,co przyciaga takich popaprancow jak twoj lub moj maz.
Trzymaj sie Gocha.
Jezeli moge Ci w czymkolwiek pomoc,daj znac
cóż mogę powiedzieć... nie ogarniam tego !!!! Dziewczyny, znajdźcie w sobie siłę... odejdźcie... błagam...
a w wakacje umówimy się gdzieć w centralnej Polsce na jakąś zarąbistą imprezę, będziemy tańczyły do upadłego, piły, śmiały się, płakały... opowiadały!! musimy trzymać się razem
:) za wszystkie zranione i cierpiące kobiety
:):)
Dzięki dziewczyny!!!!
To forum to zbawienie....Pomaga gdy słyszysz ciepłe słowa ,których nikt od dawna Ci nie mówił.I że czujesz że masz wsparcie!Tak jak piszą wszystkie zdradzone to nie takie proste,ciągłe watpliwości co robić? choć nie ma widoków na dalsze życie.
Choć to żadne pocieszenie ,muszę przyznać że nie myślałam nawet że tyle z Was ma takie same problemy jak ja.Na pewno trzeba zebrać siły żeby przeciąć te chore związki ale to chyba musi nadejść odpowiedni impuls.Ja już chyba jestem na granicy takiej decyzji.Choć to trudne....
Ważne jest to że wiem że jestem na prawie i gdyby doszło do rozwodu to w dużym stopniu na moich warunkach choć mężulek jak twierdzi tanio skóry nie sprzeda!Ale za te wszystkie upokorzenia nie daruję !!!!!
Ja niestety nie mogę liczyć na wsparcie jego rodziny -teściowa z którą miałam koszmarne relacje ,nie żyje. Ale jak żyła to i tak pod niebiosy wychwalała jego ex -przez 8 lat bardzo skutecznie zatruwając mi życie.A jego siostrzyczka w sądzie stanęła przeciwko
niemu więc kontakty (na szczęście) się urwały.Dziewczyny to nie my się mamy wstydzić ,tylko oni !!!!!!i nie chodzi o to żeby się dookoła szczycić że mężulek nam rogi przyprawił ,ale umieć zachować klasę!Zdradził bo chciał ,widocznie wiedział co robi a teraz niech go skręca ze wstydu że inni też wiedzą .Przecież normalni ludzie zawsze staną po stronie osoby zdradzanej a nie zdradzającej!!!!!
Musimy być silne dla dzieciaków (te co ich nie mają ,po prostu dla samych siebie) dbać o siebie , i być przekonane o własnej wartości,to pomaga ,choć nie eliminuje bólu zdrady.
Trzymajcie się
Kochany Robaczku! Bardzo podoba mi się Twoje myślenie! Myślę, że nabierasz siły żeby stawić temu czoło!
I tak trzymaj! Musisz być silna, bo jak widzę on nawet nie czuje się winny i jeszcze kozakuje! HA! Śmieszny gość! Faceci w średnim wieku to jakiegoś "kota" dostają! Próbują się dowartościować tymi zdradami.... Czują chyba że się starzeją ha ha ha i tak próbują podratować swoją "męskość" Śmieszni są!
Przepraszam
Trochę mnie poniosło hi hi No ale cóż, tak właśnie myślę ![]()
Olist dzięki za słowa wsparcia.Muszę byc silna ,mam 2 dzieci.Zresztą mój "rogaty" znak zodiaku,jak i to ,że od dawna muszę liczyć sama na siebie ,powoduje że już od dawna bardzo twardo stąpam po ziemi.Na pewno ważne jest to ze mam stabilną sytuację w pracy i dobrą w niej pozycję .Jestem szanowana i docenia się to co robię .I jeszcze jedno :mam wspaniałych rodziców ,którzy zawsze staną za mną murem i wesprą mnie ,nawet jeśli tylko psychicznie ,ale za to w każdej ,nawet najtrudniejszej,sytuacji.A także wspaniałe ,mądre dzieci ,to najlepsze co mi się mogło w życiu zdarzyć.
Pozdrawiam cieplutko i liczę na dalsze wsparcie.
kurcze, mnie pomogły typowe rzeczy...
codziennie starałam się wyglądać lepiej, dla samej siebie... włosy, ciuchy, makijaż ... na siłę wchodziłam, miałam co robić...
Ty też powinnaś to zrobić... wyjść
poznać innych ludzi, nawet kobiety, kóre są świetne w reperowaniu po zwiazkach... faceci jeszcze lepsi ![]()
rozumiem, ze jesteś matką, że masz pozycję w pracy itd. Niemniej jednak, im predzej wprowadzisz zmiany w swoje życie... tym prędzej uporasz się z bólem i rozterkami. Po prostu... musisz żyć dalej, bez niego.... bez toksyczności, bez zastanawiania się co robi, z kim, dlaczego itd. Pomyśl jak spokojnie teraz będzie, jak powinnaś żyć.
Z dumą nieś ten ciężar... bo Ty tutaj jestes zwyciężczynią... on swoje życie przegrał
Witajcie,moje kochane....Chciałam sie znowu podzielic tym co czuje i co przeszłam przez ostatnie dni....On wciąz chodzi za mna i błaga o wybaczenie , mówi,że pogubił sie w tym wszystkim, czegos mu brakowało,zaklina sie na wszystkie świetosci ,ze juz nigdy wiecej,wylał juz morze łez...a ja?....moje serce podpowiada mi ,uwierz mu ,mówi prawdę,wybacz i przytul....tak strasznie chciałabym mu wierzyc,ale tak bardzo sie boje ,ze znowu mnie oszuka ,zdradzi,a potem znowu i znowu .czas bedzie płynal,a ja wciaz bede z czlowiekiem ,ktory mnie nie szanuje ,krzywdzi,bo znowu zabraknie mi siły ,by go odepchnąć.....To błedne koło,tak strasznie sie miotam,to chyba gorsze niz gdyby sobie odszedł sam.Wiedziałabym wtedy ,ze mam jedno wyjscie ,pozbierac sie do kupy i życ dalej....A tak wciaz sie zadręczam.....Może on mówi prawde?? Moze faktycznie zbładził???A jesli,nie???
boshe, oni wszyscy mają na nas te same sposoby ![]()
mój tez, rok temu, wylał morze łez... nie raz
łaził, szlochał... a ja oczywiście poczułam przypływ wielkiej miłości, bo on cierpiał !!!! pffffffffff sposoby, sposoby .... a potem już nie płakał, ale ja płakałam... nie raz... a słyszałam tylko NIE BECZ ![]()
ojjj jacy oni wszyscy podobni VENI VIDI VICI... a potem to już tylko ranią ![]()
A wiecie ,co mi przychodzi do głowy co raz czesciej?? zrobić dokładnie to samo ,co on....nie wiem dlaczego ,moze zeby i on zobaczyl jak to boli,żeby poczuł to co ja ...i żeby zobaczył jak ciezko jest wybaczyc...Może pomyslicie...zwariowała dziewczyna,ale nie ja po poprostu poszukuje ukojenia ,zeby juz nie bolało....
Gocha, niektórym taka zemsta pomaga. Nie tyle ukoić ból, co zrobić krok w kierunku uwolnienia się od padalca. Ale możesz to zrobić tylko i wyłącznie jeśli jesteś pewna, że nie chcesz z nim być dalej. Bo jeśli nie - on to wszystko tak zamota, że to Ty będziesz czuła się winna...
26 2010-05-05 17:32:02 Ostatnio edytowany przez kardaMONN (2010-05-05 17:33:59)
ja tez szukałam zemsty, jak sie godziliśmy to mu powiedziałam, że muszę zrobić to co on zrobił mnie... zaaranżowałam wyjazd ze znajomymi do Zakopca... naściemniełam mu, ze będzie tam ktoś z kim chcę to zrobić... powiedział, że mnie rozumie... że to mój wybór
na wyjeździe, oczywiście telefon palił mi się w ręku od jego sms'ów... błagał, zebym niczego nie zrobiła... po kilku miesiącach powiedziałam mu, ze nawet nikogo takiego tam nie było... ja nie mogłam go zdradzić, bo ja po prostu nie mam tego w naturze ![]()
ja nie zdradzam ludzi...
A ja nie polecam takiej formy zemsty! Nie zniżaj się do jego poziomu! Wszytko może się później obrócić przeciwko Tobie! I Tobie zarzuci rozpad związku, bo oni przecież zawsze są bez winy... On przecież tylko zbłądził... A przecież tak bardzo Cię kocha... tak bardzo płakał i prosił o wybaczenie... A to Ty wszystko zepsułaś! Nie postępuj tak jak on. Myślę, że największą karą dla niego właśnie to, że starasz się go odtrącić i żyć swoim życiem. Bez niego!
zasadniczym pytaniem jest to, co rozmiemy pod pojęciem zemsty. Ostatnio zadałam moim kolegom pytanie, co byłoby dla nich najbardziej bolesne po rozstaniu:
a/ widok wyczerpanej, zapłakanej i zrujnowanej ex kobiety
b/ widok ex kobiety na kolacji z nowym mężczyzną
c/ widok np w samochodzie uśmiechniętej,rozśpiewanej, z wiatrem we włosach ex kobiety
wszyscy -bezapelacyjnie- wybrali odpowiedź C !!!! absolutnie wszyscy !!!
_________________________________________________________________
nie wiem co, kogo uleczy... każdy ma swoje w głowie... mnie uleczyła wiara w siebie i lepsze jutro bez niego. Usmiech, który przyciągnął JEGO... tego nowego
a mój ex prawie wypluł zęby jak mnie zobaczył... własnie w samochodzie... na swiatłach, spiewałam uśmiechnięta i świeciło piękne słonce... chyba na długo zapamięta ten widok
:D:D
Aj, kardaMONN, chciałabym zobaczyć jego minę ![]()
Oj, ja też bym chciała!
Widok takiego faceta - BEZCENNY! ![]()
Dokładnie tak!!!!!!Olist masz rację ,jęk zawodu eksia na wieśc o tym że nie ma już drogi odrotu a my znowu jesteśmy szczęśliwe :
BEZCENNY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Oni myślą że my sie pogrążymy w rozpaczy i będziemy błagać by z nami byli.Wiem że nie jest łatwo się uśmiechać kiedy sufit spada nam na głowę ,ale warto próbować, nawet metodą małych kroków. Nie ma nic lepszego jak dobre samopoczucie!!
Na pewno wiecie o tym.....
Mi tez coraz czesciej przychodzi do glowy, zeby zaplcic mezowi pieknym za nadobne. Tylko, ze ja tak naprawde nie wiem, czego chce, czy ratowac ten zwiazek, czy bede w stanie zyc z takim balastem jescze wiele lat, czy odejsc. W moim przypadku to raczej bylo cos na zasadzie bledu, ale juz sama nie mam sily analizowac wszystkiego jescze raz i jeszcze raz. Tylko powiedzcie mi jak to jest, pan i wladca moze zbladzic, moze pobaraszkowac, a Ty to juz tego nie rob, bo to bedzie koniec malzenstwa. Im trzeba wybaczyc a my mozemy tylko lzy polykac? Czuje w sobie taka zlosc, ze czasami to juz nawet nie potrafie z nim rozmawiac normalnie.
Skoro nie możesz z nim nawet rozmawiać...
To nie rób tego.
Zamknij drzwi z drugiej strony.
Albo zrób tak, żeby to on je zamknął z drugiej strony.
Po co się męczyć?
To nie cierpienie jest miarą miłości.