Ale nie powiedziałem października którego roku ![]()
Z resztą to zależy od czynów, od tego co sie wydarzy (lub nie). Np jakis nagły zwrot akcji, ktoś wchodzi nie do tego pociągu co trzeba i jedzie zamiast nad morze to w góry i sie kapnie dopiero na miejscu. Rozumiesz.
Podobne tematy
Jak kolega thepass przestanie narzekac, to zniknie :-) :-) :-)
Hahaha dokładnie. Popatrz jak Ty trafiasz w sedno.
Hahaha dokładnie. Popatrz jak Ty trafiasz w sedno.
Czego, zyczymy koledze... Przynajmniej znikniecia stad- zeby nie mial czasu na pisanie...:-)
thepass napisał/a:Hahaha dokładnie. Popatrz jak Ty trafiasz w sedno.
Czego, zyczymy koledze... Przynajmniej znikniecia stad- zeby nie mial czasu na pisanie...:-)
To jest trafienie w sedno ![]()
Bravo ![]()
Tak się burzycie na to co pisze Thepass a to jest prawda.
Osobiście nie znam ani jednej szczęśliwej pary, każdy prędzej czy później się rozstawał, w dzisiejszych czasach ludzie myślą przede wszystkim o sobie.
Po kilkuletnim związku, kobieta przestaje już czuć to co było dawniej i tęskni za nowymi doznaniami, większość skoczy w bok a inne będą "wierne" ponieważ okazji będzie brakować.
Gdy ujawnimy swoje uczucia to jesteśmy wówczas podani na tacy, łatwo nas zranić itp.
A to co łatwo dostępne jest nie szanowane.
Tajemniczość, niedostępność bardziej pociąga, sam po sobie widzę że będąc tajemniczy zwracam uwagę kobiet, z kolei ujawniąc uczucie ( a była taka sytuacja że wyznałem co czuje) zostałem odtrącony.
Jak dla mnie każdy związek, prędzej czy później się rozpadnie, człowiek nie jest monogamiczny, mając partnera x lat zawsze po czasie będzie się fantazjować o innym, więc według mnie lepiej jest szaleć niż angażować się w coś co i tak na 99,9% kiedyś w cholerę się rozpadnie.
Dla mnie dziwne zeby zwiazek siewypalil jezeli ktos kogos poznaje jest jakis czas na dokladne poznanie jezeli odpowiada i pokocha czemu mialo by sie wypalic przeciez nam ta osoba pasuje kochamy ja jest wszystko ok , gdyby ktos sie zmienil strasznie to wtedy moglibysmy ponarzekac ale nawetr jak sa problemy czy innesaprawy to nic sie nie wypala tylko kwestia czy dwoje ludzi jednakowo chce te problemy rozwiazac czy jedna wymysla rospad i sie poddaje rozstajac sie.
Tak się burzycie na to co pisze Thepass a to jest prawda.
Osobiście nie znam ani jednej szczęśliwej pary, każdy prędzej czy później się rozstawał, w dzisiejszych czasach ludzie myślą przede wszystkim o sobie.
Po kilkuletnim związku, kobieta przestaje już czuć to co było dawniej i tęskni za nowymi doznaniami, większość skoczy w bok a inne będą "wierne" ponieważ okazji będzie brakować.
Gdy ujawnimy swoje uczucia to jesteśmy wówczas podani na tacy, łatwo nas zranić itp.
A to co łatwo dostępne jest nie szanowane.
Tajemniczość, niedostępność bardziej pociąga, sam po sobie widzę że będąc tajemniczy zwracam uwagę kobiet, z kolei ujawniąc uczucie ( a była taka sytuacja że wyznałem co czuje) zostałem odtrącony.Jak dla mnie każdy związek, prędzej czy później się rozpadnie, człowiek nie jest monogamiczny, mając partnera x lat zawsze po czasie będzie się fantazjować o innym, więc według mnie lepiej jest szaleć niż angażować się w coś co i tak na 99,9% kiedyś w cholerę się rozpadnie.
A kto Ci broni?
Szalej....niema obowiazku byc w zwiazku...
Ja znam pary, ktore sa razem i zyja w udanym zwiazku.
Rowniez takie, ktore smierc rozdzielila dopiero.
Mysle jednak, ze duzo latwiej jest utrzymac malzenstwo takie jak moje, niz normalne ![]()
Ale nie powiedziałem października którego roku
Z resztą to zależy od czynów, od tego co sie wydarzy (lub nie). Np jakis nagły zwrot akcji, ktoś wchodzi nie do tego pociągu co trzeba i jedzie zamiast nad morze to w góry i sie kapnie dopiero na miejscu. Rozumiesz.
Przestań złorzeczyć, bo wykraczesz ![]()
Tom94 napisał/a:Tak się burzycie na to co pisze Thepass a to jest prawda.
Osobiście nie znam ani jednej szczęśliwej pary, każdy prędzej czy później się rozstawał, w dzisiejszych czasach ludzie myślą przede wszystkim o sobie.
Po kilkuletnim związku, kobieta przestaje już czuć to co było dawniej i tęskni za nowymi doznaniami, większość skoczy w bok a inne będą "wierne" ponieważ okazji będzie brakować.
Gdy ujawnimy swoje uczucia to jesteśmy wówczas podani na tacy, łatwo nas zranić itp.
A to co łatwo dostępne jest nie szanowane.
Tajemniczość, niedostępność bardziej pociąga, sam po sobie widzę że będąc tajemniczy zwracam uwagę kobiet, z kolei ujawniąc uczucie ( a była taka sytuacja że wyznałem co czuje) zostałem odtrącony.Jak dla mnie każdy związek, prędzej czy później się rozpadnie, człowiek nie jest monogamiczny, mając partnera x lat zawsze po czasie będzie się fantazjować o innym, więc według mnie lepiej jest szaleć niż angażować się w coś co i tak na 99,9% kiedyś w cholerę się rozpadnie.
A kto Ci broni?
Szalej....niema obowiazku byc w zwiazku...
Ja nie planuje związków ale to nie chodzi o mnie.
Dziwię się ludziom czemu w nie wchodzą, realia są jakie są, ludzie oczekują bóg wie czego a potem lament że on/ona zdradził/zdradziła.
Uczucie, zakochanie.....miłość? To prędzej czy później i tak przeminie.
Nie wierze Tom, że nie miałeś przykładów prawdziwej miłości typu dziadkowie, rodzice, sąsiedzi.
A jesli chodzi o ujawnianie uczuć, to chyba musze się zgodzić, tylko czy to warto udawać? robić z siebie pajaca tajemniczego, jesli takimi nie jesteśmy, tylko po to, żeby dziewczyny na ciebie leciały?
Jak masz przyciągnąć kogoś prawdziwego to tylko SOBĄ ![]()
Nie wierze Tom, że nie miałeś przykładów prawdziwej miłości typu dziadkowie, rodzice, sąsiedzi.
A jesli chodzi o ujawnianie uczuć, to chyba musze się zgodzić, tylko czy to warto udawać? robić z siebie pajaca tajemniczego, jesli takimi nie jesteśmy, tylko po to, żeby dziewczyny na ciebie leciały?
Jak masz przyciągnąć kogoś prawdziwego to tylko SOBĄ
W rodzinie nie miałem przykładu udanego związku czy małżeństwa, nie miałem się na kim wzorować.
To samo sąsiedzi, w moim bloku jest pewna sąsiadka co lubi plotkować i stąd często wiedziałem co się dzieje u innych par, często to od niej dowiadywałem się że dany sąsiad już z nie jest z swoja ukochaną.
To samo, znajomi, koledzy, znajomi znajomych itd.
Wszędzie to samo, jak był gdzieś wielki love to już za rok burzliwe rozstanie, trudno uwierzyć że jest słońce jak ciągle pada deszcz.
A teraz mam to wszystko gdzieś, dlatego też mam olewawczy sposób bycia, a w przyciągnięciu jakiejś panny to nie mam problemu, fakt że na chwilę ale na stałe i tak bym nie chciał przyciągnąć.
Ja tam nie rozumiem tego "wypala się" nie rozumiem jak może "wypalić się" szacunek, pewnego rodzaju podziw, akceptacja... no takie rzeczy chyba nie znikają.. Macie przyjaciół z którymi od tak Wasza przyjaźń się "wypaliła"? Albo może po prostu znudziła? Rozumiem, że związki oparte o namiętność po prostu się kończą jeśli nie zdążyło się nawiązać przyjacielskiej relacji, no ale to chyba błędy w definicji wtedy..
No nie rozumiem, to że większość związków się rozpada to też żaden wyznacznik, ale rozumiem tu nastolatków i dwudziestolatków, ze tak pesymistycznie podchodzą, bo to akurat czas kiedy ludzie bywają chyba najbardziej "kochliwi" w swoim życiu
, ale tak na dobre się poddawać, bo ludziom się nie udaje? Bez sensu, wole milion razy się rozczarować niż jeden raz żałować, że nie spróbowałam stworzyć tego czego pragnę, a szanse są zawsze
Bo jednak są ludzie którym to się udaje ![]()
A co ma do tego ze sie zwiazki kocza i rozpadaja po roku np, to noie ma nic wspolnego z zadnym wypaleniem top jest czas ten niewielki kiedy to sie poznaje ta osobe i albo cos z tego bedzie albo nie. Basrdziej jest niezrozumiale czemu jak sie ludzi zxnaja juz dluzo jest im iby dobrze a tu po trzech czy pieciu latach konczy jednasatrona to jest dla mnie niezrozumiuale a co nowiac po wiekszym czasie.
Ja tam nie rozumiem tego "wypala się" nie rozumiem jak może "wypalić się" szacunek, pewnego rodzaju podziw, akceptacja... no takie rzeczy chyba nie znikają.. Macie przyjaciół z którymi od tak Wasza przyjaźń się "wypaliła"? Albo może po prostu znudziła? Rozumiem, że związki oparte o namiętność po prostu się kończą jeśli nie zdążyło się nawiązać przyjacielskiej relacji, no ale to chyba błędy w definicji wtedy..
No nie rozumiem, to że większość związków się rozpada to też żaden wyznacznik, ale rozumiem tu nastolatków i dwudziestolatków, ze tak pesymistycznie podchodzą, bo to akurat czas kiedy ludzie bywają chyba najbardziej "kochliwi" w swoim życiu, ale tak na dobre się poddawać, bo ludziom się nie udaje? Bez sensu, wole milion razy się rozczarować niż jeden raz żałować, że nie spróbowałam stworzyć tego czego pragnę, a szanse są zawsze
Bo jednak są ludzie którym to się udaje
Jakiś tam szacunek pozostanie ale po czasie zaczniesz pożądać kogoś innego niż swojego faceta, nie zaprzeczaj.
Ile może pociągać ta sama osoba?
Z max 2 lata?
W momencie jak zaczniesz marzyć o innym to już wtedy tak naprawdę jest koniec.
Gwarantuje wszystkim ze już po dziesiątym rozczarowaniu będą mieli dosyć a co dopiero dojść do miliona.
Takie są realia, pierwszy lepszy kryzys i już koniec, a gdy trafi się jakiś lepszy model to trzeba brać, takie rozumowanie obecnie panuje.
Mylisz sie kolego jesazce malo wiesz za mlody jestes pewnie jak wieksosc lecisz na wyglad i tylkoco nowe a tak naprawde dana osoba moze nas pocoagac podniecaxc itd. po wileu wiwelu latach i to nie ma nic wspolnego z wygladaem licza sie inne srpawy.
Mylisz sie kolego jesazce malo wiesz za mlody jestes pewnie jak wieksosc lecisz na wyglad i tylkoco nowe a tak naprawde dana osoba moze nas pocoagac podniecaxc itd. po wileu wiwelu latach i to nie ma nic wspolnego z wygladaem licza sie inne srpawy.
Sugerujesz się tylko moim wiekiem i na podstawie tego uważasz nic nie wiem o życiu?
No comments, dla mnie właśnie liczyło się coś więcej niż fajny tyłek i cycki, ale życie zweryfikowało to wszystko, widzę jak jest, i wiem że mam rację.
I nie ma takiej opcji aby dana osoba pociągała tak samo jak na początku, motylki kiedyś na pewno odejdą.
Tom, widzę dzisiaj kijowy dzień u ciebie.
Dobrze wiesz, że związek nie zatrzymuje się, tylko zmienia, relacje się zmieniają, co nie oznacza, że ktoś kogoś przestaje pociągać. To, że nie rzucają się na siebie przy kazdej okazji, jak np. na początku, niczemu nie dowodzi.
85 2014-09-12 23:31:10 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-09-12 23:34:52)
Tom, widzę dzisiaj kijowy dzień u ciebie.
Dobrze wiesz, że związek nie zatrzymuje się, tylko zmienia, relacje się zmieniają, co nie oznacza, że ktoś kogoś przestaje pociągać. To, że nie rzucają się na siebie przy kazdej okazji, jak np. na początku, niczemu nie dowodzi.
To jest bardzo dobry czas do tego, by wpaść w nowe motylki i zatęsknic za tym czasem gdy sie było zaślepionym. Przeciez czytaj wątki o zdradach "nie planowalismy tego, samo przyszło. mam takiego wspaniałego meza/zone, a poznalam innego i nie moge przestac o nim myslec itp co robić!?" Po prostu ktos tam kogos zwalił z nog, nozgi zmiekly, bo w obecnym zwiazku juz jest "spokoj" i co najwyzej przyjazn (czyt . milosc braterska, chemii brak, pozadanie minimalne lub niskie). Ba, nawet jak pozadanie jest ok, seks dobry to i tak wpadaja ludzie w nowe motyle. Poznaja kogos innego i juz, flircik minimum, spojrzenie i sie dzieje. Tylko nie mow, ze to "nienormalni" ludzie. Multum takich i nikt na czole nie ma napisane, ze tak zrobi. Hah albo te naiwne kochanki, ktore czekaja X lat na zmiany i zyja w trojkacie, a nawet czworokącie.
Ależ to jest wybór. Jest stabilizacja, bezpieczeństwo, miłość i czujesz miętę do kogoś innego, tylko dlatego że jest 'świeży', 'nowy' -wybierasz. Jesli miłość jest prawdziwa i jedyna nie pozwolisz, żeby coś tobą zawładnęło, bo wiesz w głębi serca, co jest dla ciebie najważniejsze. A jak jesteś niepewny swojego uczucia, to nakręcasz się na tę nowa osobę, i dajesz się ponieść.
87 2014-09-12 23:43:32 Ostatnio edytowany przez MagdaK25 (2014-09-12 23:48:48)
Tom, już nie jedno rozczarowanie za mną
kwestia podejścia, można się poddać i głosić, że to niemożliwe, choć samemu nawet się nie próbuje, a można się otrzepać i iść dalej z nadzieją, że następnym razem się uda. A seks to nie wszystko, ja gdybym miała wybierać fajny i stabilny związek z "jakimś" seksem, a super seks w "jakimś" związku, wybiorę pierwszą opcje, owszem fajnie byłoby mieć wszystko, ale jakby się nie dało, to wybór jest prosty.
To jest bardzo dobry czas do tego, by wpaść w nowe motylki i zatęsknic za tym czasem gdy sie było zaślepionym.
O właśnie, moze to tutaj faktycznie tkwi problem, bo większosć ludzi uwielbia ten etap.. A ja tak go nie znoszę.. Dziwna chyba jestem, ale gdyby się dało za każdym razem przewijałabym początek, do tych późniejszych faz, kiedy już znam, wiem czego się spodziewać.. kiedy już nic nie jest takie nowe, do tej rutyny właśnie, bezstresowej... szkoda, że się nie da
Nie lubię początków.
88 2014-09-12 23:47:23 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-09-12 23:56:25)
Ależ to jest wybór. Jest stabilizacja, bezpieczeństwo, miłość i czujesz miętę do kogoś innego, tylko dlatego że jest 'świeży', 'nowy' -wybierasz. Jesli miłość jest prawdziwa i jedyna nie pozwolisz, żeby coś tobą zawładnęło, bo wiesz w głębi serca, co jest dla ciebie najważniejsze. A jak jesteś niepewny swojego uczucia, to nakręcasz się na tę nowa osobę, i dajesz się ponieść.
Niektorzy ludzie cale zycie sa niepewni i nie wiedza czego chca. Krzywdza po kolei i taka ich rola chyba.
O właśnie, moze to tutaj faktycznie tkwi problem, bo większosć ludzi uwielbia ten etap.. A ja tak go nie znoszę.. Dziwna chyba jestem, ale gdyby się dało za każdym razem przewijałabym początek, do tych późniejszych faz, kiedy już znam, wiem czego się spodziewać.. kiedy już nic nie jest takie nowe, do tej rutyny właśnie, bezstresowej... szkoda, że się nie da
Nie lubię początków.
A wszyscy lubia bo to przyjemne. O niczym nie myslisz tylko spedzaniu czasu z jedna osoba i czekaniu... aż to minie (choc chcesz by sie nigdy nie skonczylo). Bo juz raczej kazdy wie jak przechodzil to kilka razy, ze tak jest zawsze.
Lovelka17 napisał/a:Ależ to jest wybór. Jest stabilizacja, bezpieczeństwo, miłość i czujesz miętę do kogoś innego, tylko dlatego że jest 'świeży', 'nowy' -wybierasz. Jesli miłość jest prawdziwa i jedyna nie pozwolisz, żeby coś tobą zawładnęło, bo wiesz w głębi serca, co jest dla ciebie najważniejsze. A jak jesteś niepewny swojego uczucia, to nakręcasz się na tę nowa osobę, i dajesz się ponieść.
Niektorzy ludzie cale zycie sa niepewni i nie wiedza czego chca. Krzywdza po kolei i taka ich rola chyba.
Nie powiedziałabym, że całe życie. Każdy wreszcie dostrzeże to, co dla niego najważniejsze. Czasami tylko są po prostu zbyt głupi, aby to zobaczyć.
A wszyscy lubia bo to przyjemne. O niczym nie myslisz tylko spedzaniu czasu z jedna osoba i czekaniu... aż to minie (choc chcesz by sie nigdy nie skonczylo). Bo juz raczej kazdy wie jak przechodzil to kilka razy, ze tak jest zawsze.
No nie wszyscy, bo ja nie
i moim celem jest to co potem, a nie ten etap. Jak można lubić ten etap? Bezsenny, bez apetytu, roztargnienia, stresu..
wykończyć sie można
A wszyscy lubia bo to przyjemne. O niczym nie myslisz tylko spedzaniu czasu z jedna osoba i czekaniu... aż to minie (choc chcesz by sie nigdy nie skonczylo).
Zawsze się kończy do pewnego stopnia, nie całkowicie.
A jesli ktoś chce mieć tak ciągle, to to nazywa się NIEDOJRZAŁOŚĆ do powaznego związku.
No nie wszyscy, bo ja nie
i moim celem jest to co potem, a nie ten etap. Jak można lubić ten etap? Bezsenny, bez apetytu, roztargnienia, stresu..
wykończyć sie można
Oj Madzia, już tak nie narzekaj ;P
93 2014-09-13 00:10:35 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-09-13 00:16:30)
A czy wszystkim ten "pierwszy etap" sie tak objawia? Wahania nastrojow, mocna tęsknota. No i pozniej nagle rozczarowanie potężne, jesli nie przetrwa. Z reszta jesli wymaga sie tego etapu w ogole do rozpoczecia zwiazku, a ten zwiazek sie chce, to jak mozna nie lubic tego? Przeciez chce sie tego.
Mi np cos takiego pojawia sie dopiero jak sie zakocham, a zakochuje sie roznie. Czasem po kilku miesiacach. Kobiety za to mi tlumacza, ze one chcą od 1 wejrzenia, to jest dojrzalosc? Nic nie bedzie ok, odpuszczamy, czesc.
A czy wszystkim ten "pierwszy etap" sie tak objawia? Wahania nastrojow, mocna tęsknota. No i pozniej nagle rozczarowanie potężne, jesli nie przetrwa. Z reszta jesli wymaga sie tego etapu w ogole do rozpoczecia zwiazku, a ten zwiazek sie chce, to jak mozna nie lubic tego? Przeciez chce sie tego.
Można nie lubić, ale akceptować, jako rzecz konieczna do osiągnięcia czegos czego się pragnie. Jeśli chce spotkać się z przyjaciółką to muszę lubić też wielogodzinną, samotną podróż, która doprowadzi mnie do niej? Choć chyba nie zawsze ten etap "typowego zakochania" jest konieczny
oj muszę ponarzekać trochę
ja po prostu zazwyczaj jestem roztargniona, a w fazie zakochania przybiera to meeeegaa rozmiary ![]()
A czy wszystkim ten "pierwszy etap" sie tak objawia? Wahania nastrojow, mocna tęsknota. No i pozniej nagle rozczarowanie potężne, jesli nie przetrwa. Z reszta jesli wymaga sie tego etapu w ogole do rozpoczecia zwiazku, a ten zwiazek sie chce, to jak mozna nie lubic tego? Przeciez chce sie tego.
Mi np cos takiego pojawia sie dopiero jak sie zakocham, a zakochuje sie roznie. Czasem po kilku miesiacach. Kobiety za to mi tlumacza, ze one chcą od 1 wejrzenia, to jest dojrzalosc? Nic nie bedzie ok, odpuszczamy, czesc.
Objawia się tym 'wrażliwcom', czyli w większości kobietom.
Nie musi się pojawić na początku. Popatrz na relacje przyjacielskie, które trwają latami i dopiero wtedy zdają sobie sprawę z tego, że są zakochani, bez bumów żadnych. Ile ludzi, tyle sytuacji i emocji.
Powinieneś się cieszyć, że one od pierwszego wejrzenia, bo wtedy ty masz tą swoją kontrolę, i nie wykładasz się na tacy, jak mówiłeś.
A czemu niby zakochanie od 1 wejrzenia to oznaka niedojrzałości? Tak niestety jest, że jedni się podobają od razu i jest przyciąganie, inni mają poźniej, nie kontrolujesz tego w jakim tempie się człowiek zakochuje.
Tom, widzę dzisiaj kijowy dzień u ciebie.
Dobrze wiesz, że związek nie zatrzymuje się, tylko zmienia, relacje się zmieniają, co nie oznacza, że ktoś kogoś przestaje pociągać. To, że nie rzucają się na siebie przy kazdej okazji, jak np. na początku, niczemu nie dowodzi.
A no kitowy ale bez względu na porę dnia i humoru będę mówić (pisać) to samo.
Gdy chemia opada to związek się zmienia, w większości tą zmianą jest zerwanie i szukanie nowych motylków, inni zostaną i będą ze sobą z przyzwyczajenia aż do czasu nowych doznań.
Można szukać i szukać kobiety, która jest tym wyjątkiem, tą igłą w stogu siania ale im więcej tych poszukiwań tym człowiek bardziej oswaja się z myślą że takich kobiet brak ( a jeśli istnieją to i tak pewnie są zajęte )
97 2014-09-13 00:35:52 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-09-13 00:42:05)
Powinieneś się cieszyć, że one od pierwszego wejrzenia, bo wtedy ty masz tą swoją kontrolę, i nie wykładasz się na tacy, jak mówiłeś.
A czemu niby zakochanie od 1 wejrzenia to oznaka niedojrzałości? Tak niestety jest, że jedni się podobają od razu i jest przyciąganie, inni mają poźniej, nie kontrolujesz tego w jakim tempie się człowiek zakochuje.
Od pierwszego wejrzenia to nie milosc, ale ktos jakos tam na nas dziala podniecająco. Najlepiej jak mowia to kobiety, ktore nie patrzą na wyglad a od pierwszego wejrzenia sie "zakochują":P Te całe sprzecznosci to dla mnie niedojrzalosc. Takze nie wiedzenie czego sie chce i nie rozumienie siebie, swoich uczuc tak samo (i ich poprawne nazywanie). Widzisz, bo ja juz przerabialem rozne schematy zakochania. Nawet taki w ktorym przypominałem ojca dziewczynie (znałem jej sytuacje), przez co motylki przyszly bo dzialalem na jej dziecięce emocje, ktore wykształciła w rodzinie. Tak samo jak jedna dziewczyna pomyliła depresje z miloscia, czy tam współczucie. Albo jak nagle stalem sie w jednej typie, kiedy wczesniej nie podobalem sie wcale (aczkolwiek najpierw negatywne emocje były, ktore przekształciły sie w pozytywne - czyli schemat drania). Sporo tego. No nie chwalac sie kilka dziewczyn było mną zachemizowanych, ale wolałbym tego wszystkiego nie doswiadczyc w zamian za jedna, prawdziwa, stabilna patrzaca na to jakim sie jest człowiekiem. Mysle, ze prawdziwa taka milosc to mialem raz, ale to ona mnie wybrała i po 3 spotkaniach cos zaczela nawijac o zauroczeniu. Z kolei mi sie ona nie podobala (tak ze od razu oh ah) i ja sie w niej zakochalem po kilku miesiacach, gdy byla dobra dla mnie, rozumielismy sie, a podobala tylko srednio wizualnie. No i dlatego dziwi mnie, ze ktos mowi ze bycie dobrym dla siebie, z niekoniecznie najlepszym wygladem itp skutkuje tylko przyjaznia. Kwestia trafienia w potrzeby emocjonalne i tyle.
No nie chwalac sie kilka dziewczyn było mną zachemizowanych, ale wolałbym tego wszystkiego nie doswiadczyc w zamian za jedna, prawdziwa, stabilna patrzaca na to jakim sie jest człowiekiem.
Gdybyś tego wszystkiego nie doświadczył, najprawdopodobniej byś nie zauważył i nie docenił tej, która będzie patrzeć na to jakim jesteś człowiekiem ![]()
Lovelka17 napisał/a:Tom, widzę dzisiaj kijowy dzień u ciebie.
Dobrze wiesz, że związek nie zatrzymuje się, tylko zmienia, relacje się zmieniają, co nie oznacza, że ktoś kogoś przestaje pociągać. To, że nie rzucają się na siebie przy kazdej okazji, jak np. na początku, niczemu nie dowodzi.
A no kitowy ale bez względu na porę dnia i humoru będę mówić (pisać) to samo.
Gdy chemia opada to związek się zmienia, w większości tą zmianą jest zerwanie i szukanie nowych motylków, inni zostaną i będą ze sobą z przyzwyczajenia aż do czasu nowych doznań.
Można szukać i szukać kobiety, która jest tym wyjątkiem, tą igłą w stogu siania ale im więcej tych poszukiwań tym człowiek bardziej oswaja się z myślą że takich kobiet brak ( a jeśli istnieją to i tak pewnie są zajęte )
No zmienia się Tomie-w dojrzały związek
i wtedy jest wybór i decyzja, czy to ma przetrwać, czy nie.
Przyzwyczajenie, to rozumiem, że mówisz o tej negatywnej monotonni? A nie spojrzałeś na to, że może przyzwyczajenie to znanie siebie od podszewki? że wiesz jaką kanapkę lubi, jaką minę robi, jak ktoś ją irytuje, albo na którym boku lubi spać i kiedy chce się przytulić?. To wiedza, to rytuały, to MONOTONIA, ale nie ta zła, tylko ta, dzięki której siebie znamy i kochamy ![]()
Swietnie, tyle ze ja kazda z nich doceniałem i nie chcialem tego konczyc. Teraz tylko widze więcej, co nie znaczy ze widze dobrze, bo wiare stracilem w to cale docenienie tyle ze tym razem MNIE, za to kim jestem.
Tom94 napisał/a:Lovelka17 napisał/a:Tom, widzę dzisiaj kijowy dzień u ciebie.
Dobrze wiesz, że związek nie zatrzymuje się, tylko zmienia, relacje się zmieniają, co nie oznacza, że ktoś kogoś przestaje pociągać. To, że nie rzucają się na siebie przy kazdej okazji, jak np. na początku, niczemu nie dowodzi.
A no kitowy ale bez względu na porę dnia i humoru będę mówić (pisać) to samo.
Gdy chemia opada to związek się zmienia, w większości tą zmianą jest zerwanie i szukanie nowych motylków, inni zostaną i będą ze sobą z przyzwyczajenia aż do czasu nowych doznań.
Można szukać i szukać kobiety, która jest tym wyjątkiem, tą igłą w stogu siania ale im więcej tych poszukiwań tym człowiek bardziej oswaja się z myślą że takich kobiet brak ( a jeśli istnieją to i tak pewnie są zajęte )
No zmienia się Tomie-w dojrzały związek
i wtedy jest wybór i decyzja, czy to ma przetrwać, czy nie.
Przyzwyczajenie, to rozumiem, że mówisz o tej negatywnej monotonni? A nie spojrzałeś na to, że może przyzwyczajenie to znanie siebie od podszewki? że wiesz jaką kanapkę lubi, jaką minę robi, jak ktoś ją irytuje, albo na którym boku lubi spać i kiedy chce się przytulić?. To wiedza, to rytuały, to MONOTONIA, ale nie ta zła, tylko ta, dzięki której siebie znamy i kochamy
Jeśli na horyzoncie nie zjawi się "lepszy model" to ludzie zostaną z sobą, wówczas związek trwa do czasu aż ktoś inny nie rozbudzi ponownych emocji.
I co z tego że panna będzie znać mnie i będzie wiedziała ile dziennie słodzę łyżeczek cukru do herbaty?
Będę już jej znany od podszewki, seks będzie taki sam, te same ruchy, te same reakcje.
To co już jest nasze albo łatwo dostępne jest nie szanowane, a tu nagle się zjawi tajemniczy jegomość który kilkoma ciepłymi słowami i zabójczym spojrzeniem sprawi że pannie nogi zmiękną i voila, zdrada gotowa.
Och Tomie, Tomie
zrzędliwy ty dziś i jakoś mi kogoś przypominasz ![]()
'lepszy model'-zawsze będą bardziej atrakcyjni fizycznie od nas ludzie, (szczególnie od nas przeciętniaków
) i to jest tylko kwestia wyboru czy ważna jest 'świeża krew', czy człowiek, który słodzi ci herbatę i wiele ile i przynosi ją dla ciebie. dla niektórych wybór jest prosty.
Seks to nie tylko ruchy i mechaniczna czynność, uwierz, że tu chodzi o emocje i uczucia między zainteresowanymi. To co, że będziesz setny raz robił to w tej, czy siamtej pozycji, miejscu, tak samo zaczynał i kończył, skoro po czasie dojdziecie do perfekcji w tym czego chcecie i nie będzie nudno, tylko będzie idealnie tak jak tego się chce.
Nie rozumiem twojego oporu przed czasem związku, jakby im większy czas, tym gorzej, a to działać może w zupełnie inną stronę Tomie ![]()
Seks to nie tylko ruchy i mechaniczna czynność, uwierz, że tu chodzi o emocje i uczucia między zainteresowanymi. To co, że będziesz setny raz robił to w tej, czy siamtej pozycji, miejscu, tak samo zaczynał i kończył, skoro po czasie dojdziecie do perfekcji w tym czego chcecie i nie będzie nudno, tylko będzie idealnie tak jak tego się chce.
Rownie dobrze moge miec zwiazek z dziewczyna z ktora sie lubie i podoba mi sie fizycznie, wspieramy się itp To nie zniknie poki nie bedziemy sie klocic, zrec itp ale ktos powie, ze to z rozsądku bo nie było "wybuchu emocji".
Lovelka17 napisał/a:Seks to nie tylko ruchy i mechaniczna czynność, uwierz, że tu chodzi o emocje i uczucia między zainteresowanymi. To co, że będziesz setny raz robił to w tej, czy siamtej pozycji, miejscu, tak samo zaczynał i kończył, skoro po czasie dojdziecie do perfekcji w tym czego chcecie i nie będzie nudno, tylko będzie idealnie tak jak tego się chce.
Rownie dobrze moge miec zwiazek z dziewczyna z ktora sie lubie i podoba mi sie fizycznie, wspieramy się itp To nie zniknie poki nie bedziemy sie klocic, zrec itp ale ktos powie, ze to z rozsądku bo nie było "wybuchu emocji".
Tu nie chodzi o 'wybuch emocji', tylko uczucie, a uczucie, to mam na mysli zakochanie i miłość. Dobrze wiesz, że nie ma czegoś takiego, jak seks bez zobowiązań, a przynajmniej na dłuższą metę, zawsze któreś się zakocha.
Rownie dobrze moge miec zwiazek z dziewczyna z ktora sie lubie i podoba mi sie fizycznie, wspieramy się itp To nie zniknie poki nie bedziemy sie klocic, zrec itp ale ktos powie, ze to z rozsądku bo nie było "wybuchu emocji".
A po co słuchać takich co tak mówią?
Taka opcja fajniejsza i omija się te "motylki" dla mnie bomba ![]()
Dla mnie tez bomba - tyle, ze taka osoba nie mogłaby wtedy sie zamotylkowac w kims innym.
Co do seksu bez zobowiazan - jasne, dlatego kobieta na taki uklad nie pojdzie bo wiekszosc chce byc najpierw zakochana, a pozniej do lozka.
Och Tomie, Tomie
zrzędliwy ty dziś i jakoś mi kogoś przypominasz
'lepszy model'-zawsze będą bardziej atrakcyjni fizycznie od nas ludzie, (szczególnie od nas przeciętniaków
) i to jest tylko kwestia wyboru czy ważna jest 'świeża krew', czy człowiek, który słodzi ci herbatę i wiele ile i przynosi ją dla ciebie. dla niektórych wybór jest prosty.
Seks to nie tylko ruchy i mechaniczna czynność, uwierz, że tu chodzi o emocje i uczucia między zainteresowanymi. To co, że będziesz setny raz robił to w tej, czy siamtej pozycji, miejscu, tak samo zaczynał i kończył, skoro po czasie dojdziecie do perfekcji w tym czego chcecie i nie będzie nudno, tylko będzie idealnie tak jak tego się chce.
Nie rozumiem twojego oporu przed czasem związku, jakby im większy czas, tym gorzej, a to działać może w zupełnie inną stronę Tomie
No dokładnie, zawsze będzie ktoś atrakcyjniejszy, lepszy, bardziej pociągający.
Jak taka osoba się zainteresuje to wtedy druga połówka oleje całą relacje i pójdzie w siną dal do tego drugiego.
Seks z tą samą osobą się w końcu znudzi, można go urozmaicać ale pierwszego razu nigdy on nie zastąpi, i te owe cholerne emocje u panny po czasie się ulotnią, nawet choćby facet na głowie stanął to i tak nowych iskier nie rozpali.
Tomie, ja już nie wiem jak ci tłumaczyć mam ![]()
Uparty jak osioł, a taki młody, poczekaj trochę, poznasz fajną dziewczynę i pobędziesz z nią trochę, to wtedy będziesz mówił, jak to jest, ale obiecuję ci, że jak na moje wyjdzie i się dowiem(a się dowiem
) to masz takiego kopniaka w zad za te zrzędzenie, że hoho ![]()
Dla mnie tez bomba - tyle, ze taka osoba nie mogłaby wtedy sie zamotylkowac w kims innym.
Co do seksu bez zobowiazan - jasne, dlatego kobieta na taki uklad nie pojdzie bo wiekszosc chce byc najpierw zakochana, a pozniej do lozka.
przepraszam, źle przeczytałam
odebrałam jako, stworzyć związek z koleżanką, omijając motylki, ale doprowadzając do uczucia silniejszego niż "lubie". Faktycznie tylko lubię to za mało dla mnie osobiście, choć uważam że z kolegą czy przyjacielem można stworzyć związek oparty o miłość, pomijając etap motylkowy.
Lovelka- ja Cie rozumiem..
Bylam 10 lat w zwiazku, z cwokiem, ktory nic nie wnosil do zwiazku, w dodatku stosowal " gierki" .
Ostatnim jego zagraniem bylo odejscie jak mial kilkumiesiecznego synka. Juz nie mial gdzie wrocic- bez niego bylo mi lzej..
Aleee, nie zdradzilam go, bylam skupiona na nim, i na budowaniu zwiazku, na pracy nad tym, zeby bylo lepiej, i on dobrze wiedzial, ze nie zdradze...
Mieszkalam wowczas we wroclawiu, studiowalam, mialam znajomych, mieszkalam z ludzmi, ( rozrywkowymi), i nie zdradzilam( nie szukalam, nie chcialam zdradzic), nie dlatego, ze byla chemia, nie dlatego, ze byl taki super...
Dlatego, ze on byl moj, a inny byl obcy.
Z innym musialabym byc tak samo dlugo, zeby stal mi sie tak samo bliski...
O tym mowa. Tylko lubic i podobac sie fizycznie. Pozniej moze by cos przyszlo wiecej (mi przychodzilo) bo przeciez ludzie sie przywiazuja, a i tak tak bardzo chca w milosci miec przyjazn, wiec o co chodzi? Przyjazn to super sprawa, nie mozna miec nic lepszego. Sa dla siebie dobrzy, rozumieja sie, wiec czego brakuje? "Kliknięcia" i wlaczenia reakcji mowiacych o tym, by MUSOWO ZAPŁADNIAĆ?
Tomie, ja już nie wiem jak ci tłumaczyć mam
Uparty jak osioł, a taki młody, poczekaj trochę, poznasz fajną dziewczynę i pobędziesz z nią trochę, to wtedy będziesz mówił, jak to jest, ale obiecuję ci, że jak na moje wyjdzie i się dowiem(a się dowiem) to masz takiego kopniaka w zad za te zrzędzenie, że hoho
Pożyjemy zobaczymy, choć nie spodziewam się że akurat trafię na tą wyjątkową kobietę, za dobrze te życie znam.
Zresztą nawet jeśli zdarzyłby się cud, to miałbym przechlapane, już w innych tematach założyłem się że w razie czego stawiam kilka beczek piwa a teraz kopniak w zad?
hehe
Dlatego ja stawiam na zwiazek oparty na przyjazni. Nie z kazdym przyjacielem chcialabym zwiazku, ale na pewno z nikim, kto przyjacielem nie jest...
Wiesz, dla mnie seks jest lepszy z kims z kim mnie cos laczy, jakies wspolne doswiadczenia, przezycia, dobre porozumienie...tego nie da sie osiagnac " od pierwszego wejrzenia"
Znam sporo kobiet, w moim wieku, ktore byly w zwiazkach i nie zdradzily...nie z braku okazji...
Nie czuje sie jakos wyjatkowa...
A znajomosci oparte na " niezobowiazujacym seksie" prowadza najczesciej do tego, ze kobieta sie przywiazuje, bez wzajemnosci...poczytajcie sobie forum- ile tu watkow, mialo byc tylko na seks, a ja sie zakochalam..
Jakos panowie takich tematow nie zakladaja.....
Lovelka- ja Cie rozumiem..
Bylam 10 lat w zwiazku, z cwokiem, ktory nic nie wnosil do zwiazku, w dodatku stosowal " gierki" .
Ostatnim jego zagraniem bylo odejscie jak mial kilkumiesiecznego synka. Juz nie mial gdzie wrocic- bez niego bylo mi lzej..Aleee, nie zdradzilam go, bylam skupiona na nim, i na budowaniu zwiazku, na pracy nad tym, zeby bylo lepiej, i on dobrze wiedzial, ze nie zdradze...
Mieszkalam wowczas we wroclawiu, studiowalam, mialam znajomych, mieszkalam z ludzmi, ( rozrywkowymi), i nie zdradzilam( nie szukalam, nie chcialam zdradzic), nie dlatego, ze byla chemia, nie dlatego, ze byl taki super...
Dlatego, ze on byl moj, a inny byl obcy.
Z innym musialabym byc tak samo dlugo, zeby stal mi sie tak samo bliski...
Bo Ty właśnie kochałaś, tak naprawdę ![]()
dlatego ta zdrada do głowy nie przyszła, dobrze że mnie rozumiesz ![]()
jesli kobieta doświadczona, wie o czym mówię, to nie mogę się, aż tak mylić ;D
O tym mowa. Tylko lubic i podobac sie fizycznie. Pozniej moze by cos przyszlo wiecej (mi przychodzilo) bo przeciez ludzie sie przywiazuja, a i tak tak bardzo chca w milosci miec przyjazn, wiec o co chodzi? Przyjazn to super sprawa, nie mozna miec nic lepszego. Sa dla siebie dobrzy, rozumieja sie, wiec czego brakuje? "Kliknięcia" i wlaczenia reakcji mowiacych o tym, by MUSOWO ZAPŁADNIAĆ?
Nie brakuje żadnego kliknięcia, tylko akceptacji stanu rzeczy obu stron, nastawienia takiego samego. Jak dla mnie przyjaciela i tak już się kocha, więc rozbudzić trochę namiętności i idealny związek gotowy
. Trudniej jednak o to porozumienie obu stron
117 2014-09-13 02:01:36 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-09-13 02:03:36)
Znam sporo kobiet, w moim wieku, ktore byly w zwiazkach i nie zdradzily...nie z braku okazji...
Nie czuje sie jakos wyjatkowa...A znajomosci oparte na " niezobowiazujacym seksie" prowadza najczesciej do tego, ze kobieta sie przywiazuje, bez wzajemnosci...poczytajcie sobie forum- ile tu watkow, mialo byc tylko na seks, a ja sie zakochalam..
Jakos panowie takich tematow nie zakladaja.....
Bo kobieta chodzi do lozka jak juz COS czuje, wiec reszta to kwestia przywiazania i wmowienia sobie, ze chce sie zwiazku.
Co do kochania jakos odczytalem, ze nie kochalas go, ale bylas z nim bo bylas. Lovelka wiec fail.
Nie brakuje żadnego kliknięcia, tylko akceptacji stanu rzeczy obu stron, nastawienia takiego samego. Jak dla mnie przyjaciela i tak już się kocha, więc rozbudzić trochę namiętności i idealny związek gotowy
. Trudniej jednak o to porozumienie obu stron
No ale nie ma tego wybuchu namietnosci, jest to takie spokojne. Z reszta wy macie inna seksualnosc. Bazujecie na czyms o wiele glebszym niz wyglad, bo byscie tez mogly spojrzec i juz widziec - o ten mnie pociaga, seks na srodku ulicy, pozniej przywiazanie i mamy max zakochanie. Jak ja widze milosc. Milosc jest w nas, jako dawanie, a nie branie. Komu zdecyduje to przekazac? Wizualnie oceniam czy ktoras nadaje sie do lozka, nic poza tym. Nadaje sie, wiec bedzie pożądanie. Ba, jest automatycznie. Do tego lubimy sie, mamy cos wspolnego, spedzamy czas, troszczymy o siebie, zblizamy sie fizycznie i przychodzi zakochanie. Widzimy jak wazna ta osoba sie dla nas stala. Czego chciec wiecej?
Lovelka17 napisał/a:Tomie, ja już nie wiem jak ci tłumaczyć mam
Uparty jak osioł, a taki młody, poczekaj trochę, poznasz fajną dziewczynę i pobędziesz z nią trochę, to wtedy będziesz mówił, jak to jest, ale obiecuję ci, że jak na moje wyjdzie i się dowiem(a się dowiem) to masz takiego kopniaka w zad za te zrzędzenie, że hoho
Pożyjemy zobaczymy, choć nie spodziewam się że akurat trafię na tą wyjątkową kobietę, za dobrze te życie znam.
Zresztą nawet jeśli zdarzyłby się cud, to miałbym przechlapane, już w innych tematach założyłem się że w razie czego stawiam kilka beczek piwa a teraz kopniak w zad?hehe
Musi być coś, coś, co cię zaboli-żebyś wiedział, że mądrzejszych trzeba było słuchac ![]()
Thepass, tylko to co opisujesz, to nie jest miłość. To jest jakiś dziwny układ na zasadzie łóżkowej i dopiskiem 'lubie cię'.
Thepass, tylko to co opisujesz, to nie jest miłość. To jest jakiś dziwny układ na zasadzie łóżkowej i dopiskiem 'lubie cię'.
No nie, bo ta milosc sie pojawi z biegiem czasu jesli obie strony beda do tego dazyc. Milosc to decyzja, a nie stan uczuciowy. Zauroczenie chemiczne to jest brak decyzji, to sie dzieje samo.
Thepass- moj zwiazek byl okropny, bez zakochania, bez emocji...
Ta osoba byla dla mnie nieodpowiednia pod kazdym wzgledem, co nie zmienia faktu, ze przez 10 lat byl MOIM partnerem, bylam z nim szczera, i nie kombinowalam bokami- bo to on byl moj.
Dopiero po rozstaniu zaczelam myslec o sobie jak o kims kto moze zainteresowac sie innymi, i zaczelam sie rozgladac...
A , co do seksu, pozadania i zakochania.
Ile tu tematow, pt.
Ona sypia z nim, ona sie zakochuje, on ja olewa....( klasyka)
Trzeba miec na prawde charakterek , zeby sypiac z facetem " bez zobowiazan",
I na prawde nie slyszalam, zeby kiedykolwiek z ukladu " bez zobowiazan" wyszlo jego zaangazowanie, a jej nie.
On jak mowi na poczatku- bez zobowiazan, to raczej tego nie zmieni, nawet po dlugim czasie, i wielu zblizeniach...co oczywiscie nie znaczy, ze on jej nie lubi, albo, ze jest jakims popaprancem.- po prostu, nie zaprosi jej do wspolnego zycia. I to ona bedzie oczekiwac czegos wiecej, ona bedzie rozczarowana ...
Dlatego kobiety unikaja takich sytuacji.
Nie - to kobieta nie idzie do lozka, jak kocha,
Ona idzie do lozka, jak czuje sie kochana....
Lovelka17 napisał/a:Thepass, tylko to co opisujesz, to nie jest miłość. To jest jakiś dziwny układ na zasadzie łóżkowej i dopiskiem 'lubie cię'.
No nie, bo ta milosc sie pojawi z biegiem czasu jesli obie strony beda do tego dazyc. Milosc to decyzja, a nie stan uczuciowy. Zauroczenie chemiczne to jest brak decyzji, to sie dzieje samo.
Zgadza sie- milosc to decyzja.
Nie pojawi sie, jesli tylko jedna strona do niej dazy, a facet na tym etapie nie ma motywacji, zeby do niej dazyc...
123 2014-09-13 02:31:45 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-09-13 02:32:21)
Nie - to kobieta nie idzie do lozka, jak kocha,
Ona idzie do lozka, jak czuje sie kochana....
Tak, mowisz o tych ktore na 1-2 randce ida do lozka, tak? A pozniej na 3ciej sa juz przywiazane maksymalnie? Czy o ktorych? Jakby to tylko od mezczyzny zalezalo - gdzie ona sie ODWDZIECZA za jego kochanie. Jakos nie wydaje mi sie by tak to działało, bo mlodzi faceci tak zaczynaja "podryw" pokazujac ile kobieta dla nich znaczy, obdarowuja, pomagaja, sluchaja, a sa kompletnie aseksualni.
facet na tym etapie nie ma motywacji, zeby do niej dazyc...
Ja mam ![]()
oldorando napisał/a:Nie - to kobieta nie idzie do lozka, jak kocha,
Ona idzie do lozka, jak czuje sie kochana....Tak, mowisz o tych ktore na 1-2 randce ida do lozka, tak? A pozniej na 3ciej sa juz przywiazane maksymalnie? Czy o ktorych? Jakby to tylko od mezczyzny zalezalo - gdzie ona sie ODWDZIECZA za jego kochanie. Jakos nie wydaje mi sie by tak to działało, bo mlodzi faceci tak zaczynaja "podryw" pokazujac ile kobieta dla nich znaczy, obdarowuja, pomagaja, sluchaja, a sa kompletnie aseksualni.
oldorando napisał/a:facet na tym etapie nie ma motywacji, zeby do niej dazyc...
Ja mam
Mowie o kobietach, ktore maja takie uklady trwajace rok i dluzej...
Mowie o facetach dojrzalych, atrakcyjnych, i nie angazujacych sie, o ni wprost deklaruja, ze to uklad, a po 1, w latach pani zaczyna sie wydawac, ze jednak cos...
"Ja mam"
A ile, i jak dlugich miales takich ukladow?
Lovelka17 napisał/a:Thepass, tylko to co opisujesz, to nie jest miłość. To jest jakiś dziwny układ na zasadzie łóżkowej i dopiskiem 'lubie cię'.
No nie, bo ta milosc sie pojawi z biegiem czasu jesli obie strony beda do tego dazyc. Milosc to decyzja, a nie stan uczuciowy. Zauroczenie chemiczne to jest brak decyzji, to sie dzieje samo.
Bez zauroczenia, chociaż delikatnego, trudno o więcej.
Nie da się zrobić coś z niczego.
Mowie o facetach dojrzalych, atrakcyjnych, i nie angazujacych sie, o ni wprost deklaruja, ze to uklad, a po 1, w latach pani zaczyna sie wydawac, ze jednak cos...
"Ja mam"
A ile, i jak dlugich miales takich ukladow?
Ok, to nie mowa o mnie przecież. Tu o dojrzalych, atrakcyjnych doswiadczonych i mowiacych wprost o układzie. Ja nigdy tak nie mowie, bo zawsze chce czegos wiecej, na powaznie, a ze moze sie zaczac od "luznego", czyli nie musi byc nie wiadomo jakich uczuc? Dla mnie to norma, bo ostatni raz zauroczylem sie bez glebszego zapoznania danej osoby dekade temu.
Z innej beczki.....
Nawiazalam dzis wirtualny dialog z pewnym panem, ktory mnie zainteresowal....
Rozmowa o filmach, bzdetach...pan zaplusowal, tym, ze:
Nie pyta nachalnie, jakiego faceta szukam.
Nie zaczyna rozmowy od pytan o zarobki./mieszkanie, itp
Nie robi glupich uwag seksualnych
Pisze po polsku
Nie lansuje sie
Ma dziecko, i sie nim zajmuje....
Zobaczymy, co bedzie dalej, ale poczatek jest ok. :-)
Z innej beczki.....
Nawiazalam dzis wirtualny dialog z pewnym panem, ktory mnie zainteresowal....
Rozmowa o filmach, bzdetach...pan zaplusowal, tym, ze:Nie pyta nachalnie, jakiego faceta szukam.
Nie zaczyna rozmowy od pytan o zarobki./mieszkanie, itp
Nie robi glupich uwag seksualnych
Pisze po polsku
Nie lansuje sie
Ma dziecko, i sie nim zajmuje....Zobaczymy, co bedzie dalej, ale poczatek jest ok. :-)
Psychol
Cos musi byc z nim nie tak!
Mam i nowinke ciekawa...
Obiecalam pojawic sie na badoo, w ubieglym tygodniu, no i zalozylam konto, tylko brak mi " twarzowego " zdjecia, to mi profil zablokowali...i nie moge tam pisac....aleee
Znalazl mnie na badoo, ten moj byly, sprzed 20 lat...ten, ktoremu sie niedawno dziecko urodzilo...
Z wyrzutami, ze jestem na badoo, a nie mam fejsa., a on, to niby co tam robi? Tatus, swiezo upieczony...hahaha...
Bez komentarza o meskiej wiernosci, zona sie skarzy, ze on niema dla niej i dziecka czasu, on, biedny, zapracowany, a na portal zawsze czas znajdzie :-) :-) :-)
oldorando napisał/a:Z innej beczki.....
Nawiazalam dzis wirtualny dialog z pewnym panem, ktory mnie zainteresowal....
Rozmowa o filmach, bzdetach...pan zaplusowal, tym, ze:Nie pyta nachalnie, jakiego faceta szukam.
Nie zaczyna rozmowy od pytan o zarobki./mieszkanie, itp
Nie robi glupich uwag seksualnych
Pisze po polsku
Nie lansuje sie
Ma dziecko, i sie nim zajmuje....Zobaczymy, co bedzie dalej, ale poczatek jest ok. :-)
Psychol
Cos musi byc z nim nie tak!
Zobaczymy...moze to " psychol" w moim guscie? :-) :-)