Innymi słowy czujesz się dyskryminowany przez to, że nie możesz dyskryminować. Emotka "
" jest bardzo na miejscu...
Widzisz, bo to jest tak. Przepisy w skrócie nazwijmy je antydyskryminacyjnymi wprowadza się po to żeby zmusić ludzi do tolerowania zjawisk, których nie chcą tolerować, a przynajmniej w swoim otoczeniu. Sam fakt, że trzeba takie przepisy wprowadzać przymusem państwowym świadczy o tym, że gdyby nie ten przymus, to pewnie wielu odmiennych po prostu nie znalazłoby pracy. Ten przymus jest ponadnarodowy więc, to nie tylko u nas w Polsce występuje takie natężenie ograniczonego buractwa
Widzisz, ja bym szukając pracownika tak czy siak nie wpisał, że nie chce homosia czy transcosia. Z tego prostego powodu, że jakie i ile ktoś ma narządów płciowych oraz to gdzie je wkłada czy ma wkładane mnie nie interesuje ale na zasadzie jaką stosowała amerykańska armia wobec gejów - my nie pytamy, ty nie mówisz. Gej mógł być amerykańskim żołnierzem tak długo jak się tym nie afiszował. Tak samo nie interesuje mnie ile panienek zaliczałby tygodniowo mój heteroseksualny pracownik ale, gdyby się tym afiszował uznałbym to za objaw niezdrowy i nieciekawy w perspektywie dłuższej współpracy. Bo nie prowadzę seksbiznesu. Natomiast jakby przyszła szukać pracy persona w rodzaju Rafalali, obnosząca się swoją innością, to bym podziękował za fatygę i tyle. Z tego samego powodu, że potrzebuję pracowników obnoszących się tym co mają w głowie, a nie gdzie i jak im się wkłada/oni wkładają.