Tom94 napisał/a:Aż musiałem się zalogować aby ci odpowiedzieć 
Truskaweczko fajnie się ciebie czyta i głęboko wierzę że ty byś tak haniebnego czynu nie popełniła.
Ale, rozumiem że z twoim chłopakiem nadal jest gorące uczucie, oczywiście nie twierdzę że kiedyś ono wyparuje ale jak będziecie razem mieszkać i za wami będzie kilkanaście lat związku to wkradnie się nuda, monotonia i emocje nie będą takie jak wówczas kiedy się spotykaliście, chce cię uczulić przed tym.
I masz błędne myślenie że jak facet chce poderwać mężatkę czy zajęta dziewczynę to będzie strzelać komplementami jak z karabinu, dajmy na to jest jakaś mężatka w pubie sama, koleżanki ją wystawiły i podchodzi jeden gość, komplementuje ją i ona go spławia, prawidłowa reakcja ponieważ od razu w jej głowie zapaliła się czerwona lampka, ale gdy podejdzie doświadczony podrywacz to wpierw się przedstawi, ona powie że ma męża a on na to że chce tylko pogadać, ona go nie odrzuci bo on się nie narzuca, chwile do niej gada, ona mu tylko przytakuje, po chwili alkohol robi swoje, ona się otwiera zaczynają swobodnie gadać, w międzyczasie on ją gdzieś przypadkowo dotknie, i po chwili zaczynają żartować i swobodnie gadać, później po jakimś czasie on mówi jej że chce jej pokazać np.: zdjęcia z wakacji i czy ona nie wpadnie na chwile, ona pomyśli fajnie mi się z nim gada to czemu nie do niczego nie doszło i gdy już są u niego on ją zaczyna całować ona się pyta co robisz? On mówi coś w stylu " nie wiem to chemia" , ona milczącym głosem mówi "ale mam męża" a on " nie martw się nikt się nie dowie" i tu mamy kulminacyjny moment, ona zdaje sobie sprawę że nikt się nie dowie, i zdradzi.
Ehh trochę poniosła mnie wyobraźnia ale pije do tego że komplementy na nic się zdadzą, inaczej podrywa się singielke a inaczej mężatkę, jednym słowem MANIPULACJA, ten kto umie manipulować i uderzać w psychikę kobiet i grać na emocjach ten poderwie prawie każda a taka mężatka wcale nie musi być zła, ona zostanie po prostu perfekcyjne uwiedziona.
Tak więc Truskaweczko nigdy nie mów że na pewno nie zdradzisz, nikt nie ma tej pewności, jak ktoś cię perfekcyjnie uwiedzie i zagra na twych emocjach to możliwe że dasz się skusisz ale wierzę że masz bardzo mocną psychikę bo tylko osoby o takiej psychice i o silnych wartościach moralnych nie zdradzą.
Pozdrawiam
Wiem, dlatego napisałam, że po prostu się staram, ale wiem też, że nie nigdy nic nie jest pewne, żebyście nie pomyśleli, że jestem przemądrzała, bo doskonale zdaję sobie sprawę, że jeszcze to nie jest 10 lat i mieszkanie razem.
Te komplementy to był skrót myślowy, wiadomo, że może być to tak jak piszesz, ale i rozsądna kobieta może moim zdaniem takiemu facetowi odmówić, nie ma reguły. Mnie by się po prostu od razu włączyła czerwona lampka i od razu niespecjalnie wierzyłabym, że facet podchodzi i tak, chce tylko rozmowy, gdy mówimy o barze czy takim miejscu, gdzie raczej od razu wchodzi w grę wygląd. Chwilę pogadać można, ale do obcego gościa, bym nie poszła. Co z tego, że fajnie się gada, skoro go nie znasz, a może zgwałcić? To jest trochę inny przykład, ale jako 13 latkę poznałam koleżankę, gadamy, gadamy, bawimy się fajnie i ona tego pierwszego dnia poznania się chciała mnie zaprosić do siebie. Odmówiłam, bo już wtedy wiedziałam, że pójście do nieznajomej osoby może skończyć się źle. To niby była tylko rówieśniczka, ale sam rozumiesz, i tak wolałam dmuchać na zimne. Potem kolegowałyśmy się jeszcze sporo lat, ale widzisz, ja tutaj też od zawsze miałam takie rozsądne podejście. A co dopiero iść do obcego faceta
: Może miło się gadać, ale obcy to obcy dla mnie.
Tak samo jak randkowałam, to nie chodziłam tak do domu na tym samym początku, chociaż akurat w większości trafiałam na takich, co by nawet tego nie proponowali. Sama też te pierwsze randki nie zapraszałam do domu, wiadomo, najpierw lepiej poznać się na neutralnym gruncie, a ja gościa nie znam, to dziwnie bym się czuła wręcz zapraszając go do domu, mimo że często są moi rodzice, więc teoretycznie pewnie nawet jakby chciał, to by nic mi nie zrobił. No, ale i tak nie zapraszałam na początku. Ostrożność w tej kwestii nie zaszkodzi, a po co miałabym czuć się skrępowana, że ledwo się znamy, a on u mnie w domu i słabo go znam, więc względy ostrożności wtedy tak samo jak pisałam. Co do tego, że się nie wyda, to widzisz na mnie by to nie działało, bo jestem osobą, która nie potrafi takich rzeczy zatajać, już w mniejszym rzeczach nie potrafię kłamać, a co dopiero w takich. Mnie wtedy od razu je sumienie, dlatego od małego nie potrafię kłamać nawet rodzicom
To myślę kolejny punkt, który świadczy, że można mi ufać. Po prostu taka jestem, a nawet jakbym jednak nie była, to nawet jakby miało się nie wydać, a nie byłabym aż taka szczera jak jestem, to i tak nie, bo to nielojalność wobec partnera, a chcę i chciałabym i tak być fair, bo go kocham i dla mnie to oczywiste. Czy ja pisałam, że nigdy? Piszę tylko, że jestem taka, że myślę, że będzie łatwiej mi, ale nie mówię, że nigdy. Nie chcę być przemądrzała i tak pisać. Wierzę, że nigdy i będę się starała, po prostu. Teraz nie muszę się starać w tym względzie, to dla mnie oczywiste, taka jestem, więc przychodzi mi to łatwiej, ale jak będzie trudniej, to będę się bardziej starać, bo po prostu mój facet jest dla mnie najważniejszy, więc ogólnie dbam, by być w porządku. Rozumiem, że wiele kobiet zostaje zmanipulowanych, dlatego trzeba uważać, pamiętać o swoich granicach. Nie mówię Ci nigdy, mówię Ci po prostu, że to zależy od charakteru, nie wyglądu jak wcześniej pisałam i że pewności takiej nie mam owszem, ale, że mam pewne podstawy, które mogą mi pomóc później też mi być wierną.
Piszesz, że tylko o mocnej psychice nie zdradzą, widzisz, w tym względzie raczej mam, ale czy tylko z mocną psychiką? Wiadomo, zdrad mało też nie jest, ale jest też sporo osób co nie zdradza, a nie sądzę, by każda z nich miała silną psychikę. Mogą mieć po prostu poukładane priorytety, a odrzucenie pokus nie sprawia im jakiejś większej trudności. Może to być raczej też oznaka silnej psychiki, ale wtedy by wyszło, że sporo osób ma silną psychikę, a pewnie nie tak dużo. No więc ja myślę, że z tych osób co nie zdradzają, to nie każdy ma silną psychikę, po prostu są tutaj inne czynniki jak ogólny rozsądek, umiejętność wyznaczenia granic itp- czy liważne, by ogólnie ta osoba była rozsądna, umiała wyznaczyć granice, myślę, że już te cechy nawet bez silnej psychiki mogą sprawić, że np ta osoba możliwe, że nie zdradzi. Tak że nie wiem czy to nie jest tutaj przecenione, nie wydaje mi się, że Ci co nie zdradzają muszą mieć silną psychikę, wydaje mi się, że wcale nie muszą.