netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

279 odpowiedzi39 145 wyświetleńzałożony przez JanekM, 16.04.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 280 z 280 ]

261

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Janku, no patrz: w waszym małżeństwie nie zawsze było dobrze. Sam piszesz, że masz wiele sobie do zarzucenia. Bo może gdybyś wcześniej postąpił z pewnymi sprawami inaczej, teraz sprawy około rozwodowej by nie było. Ale summa summarum cała wina będzie po stronie żony, bo to ona w konsekwencji tego czego nie dostała od ciebie poszukała na boku. I tak będzie winna tylko ona, bo to ona odpowie za rozpad małżeństwa.
Ty chcesz szukać na nią dowodów. A ona tych dowodów nie będzie miała, no bo jak pokazać sędziemu na sprawie, że nie zawsze byłeś dobrym mężem?

I żeby mnie tu nikt nie napadł, że bronię kogoś, kto dopuścił się zdrady. Absolutnie. Tylko nie zawsze jest tak, że wszystko jest czarno-białe.

262 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-06-04 13:12:19)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Aniaa34 napisał/a:

Janku, no patrz: w waszym małżeństwie nie zawsze było dobrze. Sam piszesz, że masz wiele sobie do zarzucenia. Bo może gdybyś wcześniej postąpił z pewnymi sprawami inaczej, teraz sprawy około rozwodowej by nie było. Ale summa summarum cała wina będzie po stronie żony, bo to ona w konsekwencji tego czego nie dostała od ciebie poszukała na boku. I tak będzie winna tylko ona, bo to ona odpowie za rozpad małżeństwa.
Ty chcesz szukać na nią dowodów. A ona tych dowodów nie będzie miała, no bo jak pokazać sędziemu na sprawie, że nie zawsze byłeś dobrym mężem?

I żeby mnie tu nikt nie napadł, że bronię kogoś, kto dopuścił się zdrady. Absolutnie. Tylko nie zawsze jest tak, że wszystko jest czarno-białe.

No tutaj bym polemizował z Tobą.
Tak jak pisałem w poprzednim poście, to my relację znamy ty"'lko ze strony Janka, a nie znamy ze stony jego żony.
Dlatego nie wyciągałbym pochopnych wniosków.
Fakt, że zdrada bardziej obciąża jej stronę.
Nie zdradza się, jak jest się jeszcze w związku.
Tylko się rozstaje z parnerem i zaczyna związek z innym.
Ale tak jak pisałem, my wszystkiego nie wiemy i całą sytuacje widzimy oczami Janka.
Uważam, że wina leży po obu stronach.

263

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Lexpar ale wina w sądzie będzie już po jednej stronie. Ja też popieram to, że najpierw rozwód, a potem nowy związek.
A co by było gdyby żona nie zdradziła, a chciała odejść? Też byłby rozwód z jej winy? Bo to ona odchodzi?
Można by tak gdybać, bo znamy faktycznie tylko relacje z jednej strony. Jak żona Janka widzi swój związek z nim jest dla nas tajemnicą.
Zastanawiałam się po prostu nad tym wspólnym obwinianiem się. Czy gdyby Janek przez 10 lat był alkoholikiem, a jego żona znalazła sobie kochanka, czy choćby przyjaciela, z którym mogłaby pogadać, to też byłaby to jej wina?

Janku przepraszam, że zrobiłam z ciebie alkoholika. To takie dywagacje na marginesie. wink

264

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Aniaa34 napisał/a:

Lexpar ale wina w sądzie będzie już po jednej stronie. Ja też popieram to, że najpierw rozwód, a potem nowy związek.
A co by było gdyby żona nie zdradziła, a chciała odejść? Też byłby rozwód z jej winy? Bo to ona odchodzi?
Można by tak gdybać, bo znamy faktycznie tylko relacje z jednej strony. Jak żona Janka widzi swój związek z nim jest dla nas tajemnicą.
Zastanawiałam się po prostu nad tym wspólnym obwinianiem się. Czy gdyby Janek przez 10 lat był alkoholikiem, a jego żona znalazła sobie kochanka, czy choćby przyjaciela, z którym mogłaby pogadać, to też byłaby to jej wina?

Janku przepraszam, że zrobiłam z ciebie alkoholika. To takie dywagacje na marginesie. wink

Ania oczywiście, że mogłaby to być wina Janka.
Może wydać Ci się to patetyczne, ale alkoholizm to choroba, a małżonkowie składają przysięgę, że będą ze sobą w " zdrowiu i chorobie".
Jednakże może to być przesłanka obciążająca Janka.
Tylko czy jest to powód do znalezienia sobie kochanka. Uważam, że absolutnie nie.
Owszem alkoholizm mógł spowodować, że Janek przestał dbać o rodzinę, nie łożył na jej utrzymanie, robił awantury, bił żonę, znęcał się nad dziećmi etc.
Na skutek tego u żony wygasło uczucie tzw. więź emocjonalna oraz fizyczna i na tej podstawie sąd może orzec rozwód i pobłażliwym okiem podejść do tego, że żona znalazła sobie kochanka, który pomagał jej utrzymać rodzinę.
Jeszcze musimy zastanowić się nad definicją alkoholika.
Czym jest alkoholizm.
Czy wypicie każdego dnia jednego piwa to już alkoholizm, czy wypicie 5 piwek. Czy też wypicie w weekend większej ilości alkoholu to też alkoholizm. Czy ja jak pojadę na weekend  na działkę w piątek i tego dnia zabaluję to jestem alkoholik?
Pewnie dla jednych tak dla innych nie.
Powiem Ci szczerze, że w definicji alkoholizmu występuje spożywanie dużej ilości alkoholu. W zasadzie to nie ma sztywnej definicji alkoholizmu.
Uważam, że jest to czynnik ktory przyczynia się do rozpadu związku, ale nie jest jego powodem.

265 Ostatnio edytowany przez nin00a (2014-06-04 20:07:20)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Ja wypowiem się akurat o dziecku. żona stawia warunki, na które Ty się nie godzisz, ktoś wyżej wspomniał o mediacji. Jest to dla Ciebie dobre rozwiązanie. Na takich spotkaniach ustalacie tematy i pracujecie nad satysfakcjonującymi rozwiązaniami, do tego na koniec jest spisywana umowa. Jest ona bardzo szczegółowa np. kto kiedy i jak odbiera dziecko, ile czasu spędza ono u rodzica, z którym nie mieszka, co w wypadku, kiedy ten rodzic z dzieckiem nie może się spotkać, zasady przekazywania dziecka nawet kontaktów dziecka z osobami trzecimi jak dziadkowie, czy nowi partnerzy. Taka umowę zawsze można zmienić, ale jako że jest ona skutkiem waszych negocjacji z żoną pod nadzorem mediatora nie można jej złamać. Zastanów się nad takim rozwiązaniem w sprawie dziecka.

266

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
nin00a napisał/a:

Ja wypowiem się akurat o dziecku. żona stawia warunki, na które Ty się nie godzisz, ktoś wyżej wspomniał o mediacji. Jest to dla Ciebie dobre rozwiązanie. Na takich spotkaniach ustalacie tematy i pracujecie nad satysfakcjonującymi rozwiązaniami, do tego na koniec jest spisywana umowa. Jest ona bardzo szczegółowa np. kto kiedy i jak odbiera dziecko, ile czasu spędza ono u rodzica, z którym nie mieszka, co w wypadku, kiedy ten rodzic z dzieckiem nie może się spotkać, zasady przekazywania dziecka nawet kontaktów dziecka z osobami trzecimi jak dziadkowie, czy nowi partnerzy. Taka umowę zawsze można zmienić, ale jako że jest ona skutkiem waszych negocjacji z żoną pod nadzorem mediatora nie można jej złamać. Zastanów się nad takim rozwiązaniem w sprawie dziecka.

O tym od razu zonie powiedzialem. MUSIMY zrobic wszystko, zeby dziecko jak najmniej ucierpialo. Mediacje z wlasnej woli sa chyba lepsze niz z przykazu sadu.
Boje sie, ze moja zona moze sie nie zgodzic na te dobrowolne. Taka juz jest.

Ania & Lexpar - nie jestem alkoholikiem, narkomanem ani dewiantem seksualnym smile. Nawet przez mysl mi nie przeszlo zeby zdradzic zone.
Bylem otyly, pochloniety praca i za malo czasu poswiecalem swojej zonie - bylem gburem zamknietym we wlasnym swiecie. Robilem wszystko w dobrej wierze, jednak nadgorliwosc jest gorsza od faszyzmu. Zona nie znalazla we mnie tego czego oczekiwala - oparcia. Ja ze wszystkimi problemammi radzilem sobie sam, niestety wydawalo mi sie blednie, ze moja zona tez sobie da rade. Jak to mawiaja - poczatki w malzenstwie bywaja trudne.

267 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-06-04 23:28:09)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Ania & Lexpar - nie jestem alkoholikiem, narkomanem ani dewiantem seksualnym smile. Nawet przez mysl mi nie przeszlo zeby zdradzic zone.
Bylem otyly, pochloniety praca i za malo czasu poswiecalem swojej zonie - bylem gburem zamknietym we wlasnym swiecie. Robilem wszystko w dobrej wierze, jednak nadgorliwosc jest gorsza od faszyzmu. Zona nie znalazla we mnie tego czego oczekiwala - oparcia. Ja ze wszystkimi problemammi radzilem sobie sam, niestety wydawalo mi sie blednie, ze moja zona tez sobie da rade. Jak to mawiaja - poczatki w malzenstwie bywaja trudne.

Janku nigdy Ciebie nie posądziełem, że jesteś alkoholikiem, również Ania też to zaznaczyła.
To były tylko nasze dywagacje.
Jeżeli poczułeś się dotknięty, to bardzo przepraszam Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
Ty cały czas bierzesz winę tylko na siebie, a żonę wybielasz.
OK rób tak.
Takjak  już wcześniej pisałem, Twoje życie i Twoja decyzja.
Jaani nikt inny nie powiedzą Ci co masz zrobić, bo to Twoje życie a nie nasze.
Tylko powiedz mi, czego Ty od nas oczekujesz.
Bo jak widzę to to jest cały czas bicie piany.
Zrób to co uważasz za stosowne i już.

268

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Janku, OK.
Zapuściłeś się, przytyłeś a nawet byłeś gruby,
byłeś zamknietym w sobie gburem,
robiłeś to wg Ciebie należy żeby rodzina miała dobre warunki...
Myślisz, że takich otyłych gburów jest mało na świecie ?
Myślisz, że jedynym sposobem na takiego otyłego gbura jest zdradzić go i zostawić dla kochanka ?

No, to jesteś w błedzie.
Miliony kobiet radzą sobie z takimi otyłymi gburami.
Potrafią porozmawiać, wskazać, nakierować na inne zachowanie.
Myślisz, że mało jest grubych, zołzowatych kobiet ?
Dużo. Wiele z nich ma udane małżeństwo.
Bo ich mężowie, kochają je i starają się zmienić tą zołzowatośc.
Otyłość im nie przeszkadza, a nie chcieliby je urazić takimi spostrzeżeniami.

Wiele kobiet, bardziej pokrzywdzonych przez mężów nie zdradza.
Doprowadzone do ściany, decydują się na rozwód.
Dopiero potem układają sobie życie.

W Waszym przypadku, nieukładało się to prawda.
Ale to powód do pracy nad związkiem
Ty to w końcu zrozumiałeś i zacząłeś pracować nad sobą.

Żona, po wejściu w nowe otoczenie w pracy,
nie miała ochoty nic naprawiać.
Miała ochotę zabawić się, przeżyć romans.
I tak właśnie zrobiła.

To nie Twoja wina, że tylko Ty widziałeś potrzebę naprawy a żona wolała poszukać sobie nowej miłości.
Twoja wina, za kryzys w małzeństwie jest do połowy, a po tym jak naprawiłeś swoje błedy zotała znacznie ograniczona.
Żona jest winna, co najmniej w takim samym stopniu za kryzys.
Co zrobiła żeby naprawić małżeństwo ???
Wolała za to zdradzić, zabawić się, zaromansować i rozwalić rodzinę.
I to w momencie, kiedy miała szansę wyjść na prostą, podałeś jej rękę.

Przestań siebie wreszcie obwiniać.

Twój pierwszy post z 16.04:

JanekM napisał/a:

C Mamy również 3-letniego syna.
Wiekszość naszego związku (szczególnie po ślubie i narodzinach dziecka) to kryzys. Zazwyczaj kłóciliśmy się o "pierdoły" jednak źródło tych problemów okazało się byćzupełnie inne - moja postawa. Caly czas oklamywalem sam siebie, ze winna tej sytuacji jest moja zona. Niestety prawda jest taka, ze to glownie ja zaniedbywalem nasz zwiazek - praca, ciagly brak czasu na wspolne spedzanie czasu (nawet drobnostki), "zapuscilem" sie fizycznie - przestalem byc atrakcyjny dla mojej malzonki, nie wspieralem jej w domu (sprzatanie itp.), poza domem (sukcesy naukowe, zawodowe itp.). moglbym tak, wymieniac i wymieniac...
Zona po urodzeniu dziecka spedzila sporo czasu w domu, poszla do swojej pierwszej pracy dopiero kilka miesiecy temu (sam bardzo mocna ja do tego zachecalem, wierzac, ze miedzy nami wszystko sie poprawi kiedy zmieni cos w swoim zyciu i wyjdzie w koncu do swiata). .......

Po powrocie zony z delegacji (targi - typowa impreza integracyjna z nastawieniem na zabawe) dostalem "nakautujacy strzal". Poprosilem zone o rozmowe, chcialem ja przeprosic i poprosic o kolejna szanse, zapewnic ja o tym, ze od tego momentu wszystko sie zmieni. Niestety, nie bylo mi dane tego wszystkiego powiedziec, gdyz dowiedzialem sie, ze zona mnie juz nie kocha, ze podjela decyzje o odejsciu, ze jest zauroczona innym (

przecież to standard....od kilku miesięcy, po pójściu żony do pracy, nie mialeś juższans na naprawę.
Znalazla tam "porady" jak się uwolnić od "złego" męża i skorzystała znich.
To była jej decyzja, że zechciała skorzystać z rad koleżanek i kolegów z pracy, że dała się wćiągnąć w ich gierki narajania jej innego rozwodnika, wreszcie to była jej decyzja żebę Cię zdradzić, tak samo jak jej deecyzją jest rozwód i rozwalenie rodziny.
Nie łudź się, że miałeś na to wpływ.

Gdyby chciała rzeczywiście odejść, zrobiła by to wcześnie, z Twojego powodu,
ale nie zrobiła tego.
Teraz chce odejśc nie Zpowodu, że Ty jesteś niedobry, ale dlatego że ma kochanka.

Zrozum toraz na jutro.
Nie ma w tym Twojego udziału, Twojej winy.
Nie bądź znowu taki pewny siebie, że coś od Ciebie zależało...

269 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-06-05 04:29:18)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Secondo wielkie Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
Jednak jestem przekonany, że Janek i tak odpuści swojej jż.
Jeszcze pewnie weźmie kredyt i kupi jej mieszkanko, no bo gdzie się bidula podzieje z dzieckiem.
Urządzi jej mieszkanko, urządzi parapetówę i pościele łóżeczko dla niej i jej kochanka.
Tylko się Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
Masakra
Przepraszam za kipiący ze mnie cynizm, ale ja naprawdę już tego nie ogarniam.

270

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Secondo, Lexpar, do tego faceta nic nie dotrze....
Zonka wykorzysta go jak tylko sie da, a on dalej bedzie twierdzil ze jej sie to nalezy z jego strony bo kiedys tam przestal sie starac...

271

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

święte słowa secondo,

272

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
zbyt.zaradny napisał/a:

Secondo, Lexpar, do tego faceta nic nie dotrze....
Zonka wykorzysta go jak tylko sie da, a on dalej bedzie twierdzil ze jej sie to nalezy z jego strony bo kiedys tam przestal sie starac...

Oczywiście, że masz rację.
Tak nim zmanipulowała, że wychodzi, że to jego wina Obrazek dodany przez użytkowniczkę, bo on tłusty, zaniedbany, pracoholik etc.
A gdzie ona wtedy była.
Tyłek ją swędział i wrażeń szukała.
Dlaczego nie chciała ratować związku, dlatego że poczuła motylki do innego.
Niestety takie są metody zdradzaczy, aby winę zwalić na zdradzonego.
Szkoda gadać.

273 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-06-05 08:42:50)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Secondo1 napisał/a:

Teraz chce odejśc nie Zpowodu, że Ty jesteś niedobry, ale dlatego że ma kochanka.
..

dokładnie !!


A dla niej byłoby jeszcze lepiej gdybyś był dla niej niedobry, wredny.
Wtedy to już całkiem winę na ciebie by zwaliła.


Janku nie obwiniaj się. NIE DAJ SIĘ! Tylko słuchaj co ci koledzy tutaj dobrze radzą!!

274

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Janku czy pisałeś coś o waszym pożyciu seksualnym? Nasunęło mi się to kiedy przeczytałam, że fizycznie nie byłeś atrakcyjny.
Może po prostu nie pociągasz już swojej żony? Stąd ten kochanek i niechęć do naprawy?
Kurcze chyba tak jak ty łapię się wszystkich możliwości by znaleźć przyczynę rozpadu waszego małżeństwa.

275

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
szczęście111 napisał/a:
Secondo1 napisał/a:

Teraz chce odejśc nie Zpowodu, że Ty jesteś niedobry, ale dlatego że ma kochanka.
..

dokładnie !!

A dla niej byłoby jeszcze lepiej gdybyś był dla niej niedobry, wredny.
Wtedy to już całkiem winę na ciebie by zwaliła.

dokładne !
Mało tego, miała już upatrzoną bajeczkę, "wytłumaczenie" dlaczego musiała zdradzić a tu nagle.....
Bęc, porujnowało się.
Stałeś się opiekuńczy, kontaktowy, "facet bez zarzutów"....
po tej przemianie nie wiedziała biedna co zrobić sad
nie dlatego że Ty stałeś się mężem bez zarzutów, ale dlatego że zniknęło jej wytłumaczenie dlaczego musi Cię zdradzać.
Ale, jak widać , dałeś jej czas na wypracowanie sobie nowego usprawiedliwienia - "bo byłeś niedobry"
Może nie jest to tak silne jak "bo jesteś niedobry",
ale...na bezrybiu i rak to ryba.

Jej wystarczy, na razie.
A Ty przecież wszystko łykniesz, a oprócz tego, mało ją teraz interesuje Twoje zdanie.
Z czasem dorobi sobie więcej filozofii, naprodukuje więcej faktów i bedzie miała temat do opowiadań jak to Ty ją okrutnie krzywdziłeś.
Tak okrutnie, ze aż musiała poszukać sobie kochanka.
No i znalazła się rycerza na białym koniu, który ją uratował.

A Ty.... znowu się z tym zgodzisz.

276

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Aniaa34 napisał/a:

Janku czy pisałeś coś o waszym pożyciu seksualnym? Nasunęło mi się to kiedy przeczytałam, że fizycznie nie byłeś atrakcyjny.
Może po prostu nie pociągasz już swojej żony? Stąd ten kochanek i niechęć do naprawy?
Kurcze chyba tak jak ty łapię się wszystkich możliwości by znaleźć przyczynę rozpadu waszego małżeństwa.

Zapewne to tez byl jeden z powodow.


To all.
Spokojnie, nie mam zamiaru zonie urzadzac gniazdka i jasno jej to powiedzialem. Jej decyzje, jej konsekwencje.
Nie mam zamiaru jej sponorowac, nie mam zamiaru jej wybielac, nie mam zamiaru tez wybielac siebie. Kropka.
Dalismy ciala oboje. Kropka. Ostatnie miesiace i ostateczny gwozdz do trumy, to glownie wina zony i kochanka (mowiac gornolotnie). Kropka.

Decyzje podjelismy.
Wizyta w banku w celu rozeznania sie w mozliwych rozwiazaniach. Pozniej proba mediacji.
Jak nie pojdzie to skladam wznisek o rozwod z jej winy, jak sie dogadamy - to postaramy sie wszystko zalatwic na jednej rozprawie.

Po raz kolejny napisze - nie musicie sie tak ekscytowac. Nie mam zamiaru dac sie "wykorzystac".

277

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Nie mam zamiaru dac sie "wykorzystac".

i bardzo mnie to cieszy.

Miłego dnia wszystkim smile

278

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Po raz kolejny napisze - nie musicie sie tak ekscytowac. Nie mam zamiaru dac sie "wykorzystac".

Janku tak szczerze, to Ty już się dałeś wykorzystać i nadal dajesz.
A tak na marginesie to ja nie chciałbym aby moja żona była ze mną z litości.
Jak nie kocha to wolna droga, ja jej do miłości nie zmuszę.
Ponadto ja nie widzę za grosz Twojej winy.
Czy Ty myślisz, że ja nie mam wad?
Mam ich mnóstwo. Ostatnio trochę przytyłem ( ona nie lubi grubych), chrapię ( nie może spać), jestem choleryk i raptus ( są konflikty między nami).
Z tym, że moja żona mnie kocha i mówi mi o nich, a ja się staram je wyeliminować.
Dlatego jest ze mną już tyle lat ( co najmniej tyle ile Ty masz lat Obrazek dodany przez użytkowniczkę) i jest nam ze sobą dobrze.
Oczywiście ona też ma wady, ale kto ich nie ma.
Ma kompleksy co do swojego wyglądu, lecz ja jej mówię, że dla mnie jest i będzie najpiękniejszą kobietą na świecie.
Małżństwo to skomplikowana instytucja, polegająca między innymi na tolerancji i akceptacji wad partnera.
Niestety u Ciebie Twoja małżonka poszła na skróty.
Przykro mi.

279 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-06-18 20:03:53)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

jak tam Janku? jakieś zmiany?

Posty [ 261 do 280 z 280 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026