Mam 21 lat moje zycie jest bez sensu wszystko idzie nie tak jakbym chciala. nie wiem czy przesadzam czy ze mna jest cos nie tak ciagle slysze krytyke ze powinnam sie zmienic nie mam zrozumienia u nikogo nie mam komu sie wyzalic ze swoich problemow w nikim nie mam wsparcia. z chlopakiem jestem rok ciagle pije chociaz mowi mi ze nie wczesniej cpal ale chyba z tego wyszedl nie wierze mu w nic bo oklamuje mnie ciagle obiecywal ze sie zmieni ale to na nic ... chcialam go zostawic to mowi ze bezemnie jego zycie nie ma sensu i sie zabije.. ja tez boje sie zostac sama bo wiem ze wtedy nie bd miala na kogo liczyc nawet juz wtedy wogule nie bede wychodzila z domu bo nie mam znajomych.. nie wiem dlaczego tak jest nie widze sensu mojego zycia nic mi sie nie chce matury nie zdalam pracuje ale nie chce mi sie chodzic do pracy bo to wszystko nie ma sensu potrzebuje w kims wsparcia co mam zrobic
Podobne tematy
na początek odciąć się od tego co zamiast dawać Ci energie, to ją niszczy. czyli złe nawyki, złe towarzystwo (chłopak), zły sposob myslenia. duzo rzeczy do naprawy
jak mam sie odciac jak nie mam gdzie pojsc. nie dam rady go zostawic. zostawic wszystkiego . jestem tak naprawde sama
To małymi krokami się buduje. Musisz zmienic swoje zycie, nakreslic cele i robic rzeczy, ktore Cie uszczęśliwiają. Mało kto docenia samotnosc, ale wlasnie w takim stanie podejmujemy mysle najlepsze decyzje, bo najdluzej nad nimi myslimy. Nie mozna byc z kims tylko dlatego, ze sie czuje samotnie, bo i oszukujesz jego i sama siebie. Z takim podejsciem bedzie coraz gorzej i jeszcze wyjdzie, ze to on Cie zostawi. Dopiero bedziesz cierpieć.
to tak latwo powiedziec.. nigdy nie mialam szczescia do chlopakow ... bylam wczesniej z chlopakiem i mnie zostawil. wszyscy mowia ze to we mnie jest problem bo nie pozwalam dla chlopaka wychodzic z kolegami tylko chce zeby przebywal ze mna. ale jak ja mu mam pozwolic jak on wtedy pije a jak jest pijany to nie da sie wytrzymac z nim bo robi awantury czepia sie o byle co. ja go kocham ale poprostu nie dam rady tak zyc .. bylam sama przez 2 lata wtedy czulam sie ze okropnie zero zaineresowania moja osaba od innych od rodziny. wszyscy maja mnie w dupie. jak chce porozmawiac z mama to mowi ze to wszytsko moja wina bo ze krzycze na niego i sie obrazam ale jak mam sie nie obrazac jak on tak robi. wiem ze nigdy nie bede szczesliwa
wina zawsze jest po obu stronach. większa czy mniejsza, ale jest.
łatwo powiedziec i łatwo zrobic. tylko ze to trzeba coś robić, a nie siedziec pasywnie i marudzic
jest jak jest i będe nieszczęśliwa. to dobrze, bądź.
Pierwsza czerwona flaga to naduzywanie przez partnera alkoholu problem bedzie sie tylko poglebial a to dopiero rok.
Mysle ze kluczem do rozwiazania Twojego dylematu jest rozstanie z partnerem bo przez niego sie tak trujesz i dolujesz.
jak mowie ze chce z nim sie rozstac to mowi ze pewnie znalazlam kogos innego zaczyna mowic ze pewnie sie gdzies szlajam itp. nie widzi problemu u siebie. ja nie wiem czy potrafie sie z nim rozstac nie umiem boje sie. mysle ze znowu zaczal cos brac bo dziwnie wyglada i sie zachowuje. czy to noramalne czy kazdy chlopak teraz tak robi
Na pewno nie kazdy. Nie ma czegos takiego. Ale jesli boisz sie po prostu byc sama, to nie ma co sie dziwic, ze sie godzisz na takie traktowanie. I lepiej nie będzie z takim strachem.
powiedzial mi jakbym sie z nim rozstala to zmieszal by mnie z blotem i jego koledzy tak samo. powiedzial ze nie pozwoli bym mogla miec innego chlopaka. i to wszystko wynik albo picia albo narkotykow bo jak jest trzezwy to nie mowi mi takich rzeczy i tak sie nie zachowuje a teraz znowu cos bierze. mysle ze mu juz wszystko jedno bo jak wczesniej sie klucilismy to przepraszal czy sie staral a teraz mowi ze to moja wina wszystko. wymysla ze go zdradzam ze zamiast chodzic do pracy to pije .. jego koledzy tez maja na niego zly wplyw. jak chce z nim sie rozstac bo to juz mnie przerasta ale to nie latwe
Jeszcze widzisz straszy Cię. Współczuje.