netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

279 odpowiedzi39 141 wyświetleńzałożony przez JanekM, 16.04.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 280 ]

1

Temat: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Cześć, chcialbym z Wami podzielić  sie swoją/naszą aktualną sytuacją i prosić o poradę.
Jesteśmy z żoną parą od ponad 8 lat, po ślubie już prawie 4 lata. Mamy również 3-letniego syna.
Wiekszość naszego związku (szczególnie po ślubie i narodzinach dziecka) to kryzys. Zazwyczaj kłóciliśmy się o "pierdoły" jednak źródło tych problemów okazało się byćzupełnie inne - moja postawa. Caly czas oklamywalem sam siebie, ze winna tej sytuacji jest moja zona. Niestety prawda jest taka, ze to glownie ja zaniedbywalem nasz zwiazek - praca, ciagly brak czasu na wspolne spedzanie czasu (nawet drobnostki), "zapuscilem" sie fizycznie - przestalem byc atrakcyjny dla mojej malzonki, nie wspieralem jej w domu (sprzatanie itp.), poza domem (sukcesy naukowe, zawodowe itp.). moglbym tak, wymieniac i wymieniac...
Zona po urodzeniu dziecka spedzila sporo czasu w domu, poszla do swojej pierwszej pracy dopiero kilka miesiecy temu (sam bardzo mocna ja do tego zachecalem, wierzac, ze miedzy nami wszystko sie poprawi kiedy zmieni cos w swoim zyciu i wyjdzie w koncu do swiata). Moje przebudzenie nastapilo na poczatku tego roku, kiedy zdalem sobie sprawe, ze tak juz dluzej nie moze byc. Zaczalem mocna sie zastanawiac,  dlaczego jest tak zle ? Co jest tego przyczyna ? Czy jeszcze jest "cos" miedzy nami? Czy kocham moja zone?
Odnalezienie odpowiedzi na te pyatnia zajelo mi sporo czasu (niestety w miedzyczasie miedzy nami nie bylo rozowo - ciagle sie od siebie oddalalismy).
Przelom nastapil po wyjezdzie zony na delegacje, kiedy tak naprawde pierwszy raz od wielu miesiecy zostalem sam z synem.
Po pierwszym dni zaczalem starsznie tesknic, poczulem sie jak wtedy - kiedy sie poznalismy. Poczulem, ze strasznie ja kocham - pozniej przyszedl zal i poczucie winy, ze przez wiele lat nie dbalem o nas wystarczajaco. Postanowilem sie zmienic, i sprobowac wszystko naprawic, zaczynajac od siebie. Poczynilem mase postanowien, skoncentrowalem sie na pracy nad soba.
Po powrocie zony z delegacji (targi - typowa impreza integracyjna z nastawieniem na zabawe) dostalem "nakautujacy strzal". Poprosilem zone o rozmowe, chcialem ja przeprosic i poprosic o kolejna szanse, zapewnic ja o tym, ze od tego momentu wszystko sie zmieni. Niestety, nie bylo mi dane tego wszystkiego powiedziec, gdyz dowiedzialem sie, ze zona mnie juz nie kocha, ze podjela decyzje o odejsciu, ze jest zauroczona innym (aktualnie troszke jej przeszlo, ale caly czas mowi, ze serce mocniej jej bije kiedy widzi sie z ta osoba). Poprosile mja, zeby dala mi troche czasu i ostatnia szanse.
Od tamtej rozmowy wszystko sie zmienilo. Stalem sie innym czlowiekiem, caly moj czas poswiecam rodzinie i sobie (wzialem sie za siebie pod wzgledem fizycznym i psychicznym). Wczesniej bylem bardzo wybuchowy, nie potrafilem sie kontrolowac, duzo krzyczalem - teraz jestem bardzo spokojny i staram sie byc czuly dla zony. Przez ostatnie tygodnie bywalo lepiej i gorzej. Momentami wydawalo mi sie, ze jestesmy znow blizej, ale po chwili bylismy znow oddaleni.
Przez ostatnie tygodnie zylem w ogromnej niepewnosci, co zrobi moja zona. Zaczelo brakowac mi cierpliwosci, myslalem, ze wszystko zacznie sie ukladac bardzo szybko - zaczelismy razem wychodzic na obiady do restauracji, razem spedzac sporo czasu, wychodzic na spacery i ogolnie spedzac, ze soba ogromnie duzo czasu (glownie z mojej inicjatywy).
Widzac, ze to wszystko inicjowane jest z mojej strony, chcialem dowiedziec sie czy mojej zonie dalej zalezy na naszym zwiazku.
Po rozmowie, dowiedzialem sie, ze "nie wie". Ze, czuje sie przeze mnie osaczona, ze moja zmiana byla tak radykalna, ze nie wie co robic. nie ma pojecia, czy to chwilowe, czy nie. Powiedziala mi, ze caly czas mysli o odejsciu, jednak rowniez bierze pod uwage odbudowywanie zwiazku. Chcialaby jednak spobowac przez jakis czas pobyc sama, oddalic sie ode mnie, zeby poczuc wolnosc i sprawdzic, czy nadal cos do mnie czuje, czy to tylko przyzwyczajenie, dziecko, czy tez bojazn przez uniezaleznieniem sie finansowym (mamy kredyty, mieszkanie i utrzymujemy sie glownie z mojej pensji). Powiedziala, ze jest zafascynowana praca i podejsciem nowych znajomych (w wiekszosc singli i rozwodnikow/rozwodniczek) - tym , ze sa wolni. chciala by sie poczuc znow kobieta (to akurat rozumiem, bo przez bardzo dlugi czas jej tego nie dawalem odczuc)... Ufam jej, jednak z drugiej strony boje sie, ze nowi znajomi namieszaja jej w glowie i naklonia do sprobowania czegos nowego...
Dowiedzialem sie, ze moja malzonka czuje nade mna ogromna przewage, ze wzgledu na to, ze wie iz zrobie dla niej wszystko. Dodatkowo czuje sie strasznie zle z tym, ze ja robie w domu bardzo duzo, jestem dla niej mily, opiekunczy, pomocny i ogolnie nie moze mi nic zarzucic, a sama jest "zimna".
Postanowilem "odpuscic". Nie byc natarczywym, nie okazywac ciagle moich uczuc i nie rozmawiac o nich. Nie dac jej czuc tej przewagi, walczyc z zazdroscia. W przyszlym tygodniu chce isc do psychologa, niestety sam - moja zona powiedziala, ze nie widzi potrzeby udania sie tam ze mna. Widziala ja wczesniej, kiedy nie potrafilismy, ze soba rozmawiac - taraz jedynie sami mozemy wedlug niej sobie pomoc. Z jednej strony przyznaje jej racje, z drugiej strony odbieram to jako brak checi naprawy zwiazku.
Teraz potrafimy ze soba rozmawiac normalnie, dowiedzialem sie bardzo wielu rzeczy, o ktorych wczesniej mi zona nie mowila (nie byla w stanie mi tego powiedziec, gdyz nasze rozmowy konczyly sie zazwyczaj wielkimi klotniami, i czesto nie pozwalalem jej dojsc do glosu). Zyjemy codzinnym zyciem, wspolnie robimy posilki, sprzatami, wychodzimy z dzieckiem, jednak caly czas wydaje mi sie, ze lekko sie od siebie oddalamy. Moja malzonka powiedziala, ze za bardzo sie "spinam", ze nie biore w ogole pod uwage opcji rozstania... Nie wiem co dalej robic...

Czy nabranie dystansu z mojej strony, nie spowoduje, ze moja zona stwierdzi, ze mi juz nie zalezy i nie spowoduje, ze tym bardziej bedzie chciala odejsc ?
Czy takie zachowanie ze strony malzonki jest normalne ?
Czy jest jeszcze szansa, ze zona zacznie byc bardziej aktywna w staraniach o naprawe zwiazku ? Wiem, ze jesli chec naprawy zwiazku ma tylko jedna strona, szanse na jego naprawe sa zerowe.
Jak walczyc z zazdrscia o moja zone ? Strasznie mnie pociaga, zarowno fizycznie, jak i emocjonalnie. Ciezko mi to opisac, ale czuje sie jak nastolatek, ktory dopiero co poznal kobiete swojego zycia. nie moge dopuscic do siebie mysli, ze ktos moglby ja podrywac itp.

Tak to mniej wiecej "w skrocie" wyglada.
Wielkie dzieki za wszystkie porady.

2 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2014-04-16 11:38:54)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

czy ona z tym kimś w kim sie zauroczyła pracuje ,??

znasz jej towarzystwo  z pracy osobiście czy tylko z opowiadań zony ??

towarzystwo singli i rozwodnikow/rozwodniczek nic dobreego nie wrozy .

3

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Twoja żona wydaje się mieć dość niepoważne podejście: pobawię się tam, zobaczę jak to jest być znowu singlem, może poflirtuję, dam się oczarować, a jak mi to nie wypali lub się nie spodoba, wrócę do męża i może coś z tym naszym małżeństwem zrobię. No cóż - z tego co opisujesz dość długo się nią nie opiekowałeś, nie dbałeś o nią wystarczająco, ale z kolei ona - teraz  odgrywając się na Tobie - wybrała strategię z Tobą jako kołem zapasowym w tle. Nic chyba teraz nie zrobisz, do ratowania i naprawy Waszego małżeństwa potrzeba Was obojga. Idź dalej wybraną przez siebie drogą, ale nadmień żonie, że postępując w taki sposób, TEŻ MOŻE CIĘ STRACIĆ. Ona musi to wiedzieć.

4

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

szczerze sam sobie na to zasłużyłeś, swoim zachowaniem przez te kilka lat. mój mąż jest podobny do ciebie, nie ma czasu dla rodziny, woli być po za domem niż razem z nami, Ty się teraz zmieniłeś zrozumiałeś. masz teraz chleb oddany... nie dbałeś o żonę, nie pomagałeś, zaniedbywałeś swój związek przez tyle lat, nie czuła się przy tobie kochana. mówisz, że o wielu rzeczach dowiedziałeś się teraz bo wcześniej nie dało się z Tobą po rozmawiać... A teraz obudził się w tobie kochany mąż? dbający o żonę bo zobaczył jak to jest gdy jej nie ma obok, zrozumiałeś, że możesz zostać sam, stracić wszystko.. nie sądzisz, że na jest już na to trochę za późno?. Podziwiam Twoją żonę, że tyle czasu wytrzymała to wszystko, musiała naprawdę Cię kochać. nie dziwi mnie jej zachowanie, poczuj się teraz tak jak ona przez tyle lat.. Daj jej teraz czas, na przemyślenia, czy chcę to wszystko odbudować czy woli odejść. Wiesz czasem jest już za późno na odbudowanie związku.. Twoja żona zapewne próbowała rozmawiać o tym że oddala się od ciebie, że tęskni za tym jaki byłeś przed ślubem, że musisz się zmienić, poświęcać jej swój czas, Ty nie chciałeś słuchać... Chociaż kobiecie zależy na mężu, widząc jego obojętność, to że nie traktował jej już jak ukochanej kobiety, próby rozmowy i naprawienia wszystkiego nie docierają do męża, To kobieta z czasem traci nadzieję że może być dobrze, odpuszcza sobie, przestaje jej zależeć, twój brak czasu dla rodziny nie miał już dla niej znaczenia, przyzwyczaiła się do bycia samej z dzieckiem... Teraz ty zaczełeś naprawiać to co sam niszczyłeś, nie dziwi mnie jej zachowanie... Daj jej odpocząć od ciebie, ale staraj się cały czas o nią, udowodnij jej, że naprawdę się zmieniłeś, że zrozumiałeś to wszystko... Ona starała się wcześniej myślę że przez długi czas... Teraz twoja kolej... i ona może nawet nie ruszyć paluszkiem żeby ci to ułatwić...

5

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Kobietka1994 napisał/a:

szczerze sam sobie na to zasłużyłeś, swoim zachowaniem przez te kilka lat. mój mąż jest podobny do ciebie, nie ma czasu dla rodziny, woli być po za domem niż razem z nami, Ty się teraz zmieniłeś zrozumiałeś. masz teraz chleb oddany... nie dbałeś o żonę, nie pomagałeś, zaniedbywałeś swój związek przez tyle lat, nie czuła się przy tobie kochana. mówisz, że o wielu rzeczach dowiedziałeś się teraz bo wcześniej nie dało się z Tobą po rozmawiać... A teraz obudził się w tobie kochany mąż? dbający o żonę bo zobaczył jak to jest gdy jej nie ma obok, zrozumiałeś, że możesz zostać sam, stracić wszystko.. nie sądzisz, że na jest już na to trochę za późno?. Podziwiam Twoją żonę, że tyle czasu wytrzymała to wszystko, musiała naprawdę Cię kochać. nie dziwi mnie jej zachowanie, poczuj się teraz tak jak ona przez tyle lat.. Daj jej teraz czas, na przemyślenia, czy chcę to wszystko odbudować czy woli odejść. Wiesz czasem jest już za późno na odbudowanie związku.. Twoja żona zapewne próbowała rozmawiać o tym że oddala się od ciebie, że tęskni za tym jaki byłeś przed ślubem, że musisz się zmienić, poświęcać jej swój czas, Ty nie chciałeś słuchać... Chociaż kobiecie zależy na mężu, widząc jego obojętność, to że nie traktował jej już jak ukochanej kobiety, próby rozmowy i naprawienia wszystkiego nie docierają do męża, To kobieta z czasem traci nadzieję że może być dobrze, odpuszcza sobie, przestaje jej zależeć, twój brak czasu dla rodziny nie miał już dla niej znaczenia, przyzwyczaiła się do bycia samej z dzieckiem... Teraz ty zaczełeś naprawiać to co sam niszczyłeś, nie dziwi mnie jej zachowanie... Daj jej odpocząć od ciebie, ale staraj się cały czas o nią, udowodnij jej, że naprawdę się zmieniłeś, że zrozumiałeś to wszystko... Ona starała się wcześniej myślę że przez długi czas... Teraz twoja kolej... i ona może nawet nie ruszyć paluszkiem żeby ci to ułatwić...

Z bólem w sercu, ale muszę przynać Ci 100% racji. Jest dokładnie tak, jak napisałaś.
Czuję się podle - nie mogę pogodzić się z tym, że mogłem tak lekceważyć związek, wmawiając sobie przez cały czas, że pracą i pieniędzmi wszystko żonie wynagrodzę.
Wiem, że teraz może być już za późno, jednak jeśli uda się odbudować związek, bedzie to dla mnie nauczka na cale zycie...
Caly czas mam nadzieje, ze swoja aktualna postawa zona daje mi teraz swiadomie lekcje - zebym nigdy wiecej nie popelnil juz tego samego bledu...
Zona dala mi rade zebym zaakceptowal fakt, ze sa DWa wyjscia z aktualnej sytuacji i zebym nie "spinal" sie wylacznie na tej, zwiazanej z odbudowa zwiazku, bo to powoduje, ze Ona czuje sie osaczona i moze to przyniesc odwrotny skutek... kompletnie sobie z tym nie radze.


Twoja żona wydaje się mieć dość niepoważne podejście: pobawię się tam, zobaczę jak to jest być znowu singlem, może poflirtuję, dam się oczarować, a jak mi to nie wypali lub się nie spodoba, wrócę do męża i może coś z tym naszym małżeństwem zrobię. No cóż - z tego co opisujesz dość długo się nią nie opiekowałeś, nie dbałeś o nią wystarczająco, ale z kolei ona - teraz  odgrywając się na Tobie - wybrała strategię z Tobą jako kołem zapasowym w tle. Nic chyba teraz nie zrobisz, do ratowania i naprawy Waszego małżeństwa potrzeba Was obojga. Idź dalej wybraną przez siebie drogą, ale nadmień żonie, że postępując w taki sposób, TEŻ MOŻE CIĘ STRACIĆ. Ona musi to wiedzieć.

Wydaje mi sie , ze nie do konca masz racje. Nie traktuje mnie jako kolo zapasowe. Ona widzi tylko dwie opcje, naprawa zwiazku albo jego zakonczenie.
Mysle, ze przez brak opiekunczosci, zaangazowania z mojej strony, w koncu zaczela tego szukac u kogos innego. Nie dawalem jej dac odczuc tego, ze jest kobieta, niejako prowokujac zauroczenie w innym...

czy ona z tym kimś w kim sie zauroczyła pracuje ,??
znasz jej towarzystwo  z pracy osobiście czy tylko z opowiadań zony ??
towarzystwo singli i rozwodnikow/rozwodniczek nic dobreego nie wrozy .

Pracuje, ale nie widuja sie za czesto (inna lokalizacja).
Z pracy nie znam zupelnie nikogo, wiem tylko, ze osoby z ktorymi pracuje bezposrednio maja wspaniale rodziny (mezow, zony, dzieci). Sa tez ludzie, ktorzy pracuja w inny mdziala, z ktorym wspopracuje, ktorzy czerpia z zycia garsciami - wieczne imprezy, flirty, sex itp. Boje sie, ze te osoby beda mialy duzy wplyw na moja zone. Wiem, ze juz jej mowily, ze moja zmiana jest "typowa" - ze ich byli mezowie dzialali dokladnie tak samo i ze to bylo nieszczere itp. Strasznie mnie to denerwuje, bo nie maja pojecia o kim mowia, nie znaja mnie , a jednak mowia takie rzeczy. To boli mnie dodatkowo, bo zapewne moja zona opisala mnie w ten wlasnie sposob.

Przyjmuje to wszystko "na klate" bo wiem , ze jestem wszystkiemu winny. jednak chcialbym zrobic wszystko co mozliwe, zeby uratowac nasz zwiazek.
Nie wiem czy w razie koniecznosci, znajde w sobie tyle sily, zeby pozwolic zonie odejsc...

6

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Twoja żona nie powinna słuchać opinii znajomych z pracy, wiadomo, że Ci ze złymi doświadczeniami będę jej wmawiali żeby od Ciebie odeszła, bo teraz jesteś taki  żeby ją zatrzymać a gdy znów da Ci szansę i zacznie być kochającą żona to Ty znów zaczniesz ją olewać,... To może wpłynąć negatywnie na jej decyzję...
Mam nadzieję, że twoja przemiana jest szczera..
Powiem Ci szczerzę , że chciałabym, żeby mój mąż tez zrozumiał swoje błędy i zmienił się tak jak Ty to zrobiłeś a na pewno dostał by tą szanse...

7

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Wiesz dużo zależy od tego czy Twoja żona się już całkiem wypaliła... Jeżeli nie to tak jak mówisz chce ci dać nauczkę żebyś nigdy więcej tak nie postąpił... Masz rację co do tego że być może zaczeła szukać miłości gdzie indziej ale to nie jest moim zdaniem dobre dla niej samej... myślę, że ona teraz pogubiła się w tym wszystkim, z tego co pisałeś po powrocie z delegacji chciała odejść ale  nie zobaczyła w Tobie już tego faceta, przy którym czuła się samotna, którego chciała zostawić, ale tego w którym się zakochała, kochającego i czułego faceta.. Myślę, że jest jej teraz ciężko, bo sama już nie wie co ma myśleć i czuć.. czy może Ci ponownie zaufać. Dlatego zapewne potrzebuje czasu, raczej nie dlatego, żeby iść do innego tylko musi wszytko spokojnie przemyśleć... Musisz znaleźć odpowiednią chwilę i porozmawiać z Nią szczerze, powiedz o swoich uczuciach, dlaczego nastąpiła zmiana, że jest ona szczera nie czasowa... Jeżeli po prosi o czas, daj jej go, nie naciskaj jej, pozwól jej to wszystko przemyśleć samej...

8

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Pracuje, ale nie widuja sie za czesto (inna lokalizacja).

Inna lokalizacja w niczym nie przeszkadza- sa sms , meile itp.

Pewny jestes ze juz go nie ma w jej glowie ?? Moze to sie dopiero rozwija i dlatego ona sie wacha bo nie wie co z tamtego wyjdzie .


JanekM napisał/a:

Sa tez ludzie, ktorzy pracuja w inny mdziala, z ktorym wspopracuje, ktorzy czerpia z zycia garsciami - wieczne imprezy, flirty, sex itp. Boje sie, ze te osoby beda mialy duzy wplyw na moja zone. Wiem, ze juz jej mowily, ze moja zmiana jest "typowa" - ze ich byli mezowie dzialali dokladnie tak samo i ze to bylo nieszczere itp.

I tu bym sie włąsnie obawiała- zone moze krecic własnie takie luźne zycie bo do tej pory tego nie miała.
Wiesz ona troche zachowuje sie jak pies spuszczony ze smyczy - ucieka w nowy zewnetrzny swiat , nowa przestrzen, nowi ludzie.. nowe doznania.

Oni niestety beda mieli na nia wpływ i z tym musisz sie liczyc

JanekM napisał/a:

Strasznie mnie to denerwuje, bo nie maja pojecia o kim mowia, nie znaja mnie , a jednak mowia takie rzeczy. To boli mnie dodatkowo, bo zapewne moja zona opisala mnie w ten wlasnie sposob.

A mozesz jakos poznac tych ludzi  ?? Moze wybiez sie do niej do pracy aby oni cie poznali i zmienili zdanie .

Zorganizuj jakiś wypad dla was dwojki abyscie spedzili sami czas .

9

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Kobietka1994 napisał/a:

Twoja żona nie powinna słuchać opinii znajomych z pracy, wiadomo, że Ci ze złymi doświadczeniami będę jej wmawiali żeby od Ciebie odeszła, bo teraz jesteś taki  żeby ją zatrzymać a gdy znów da Ci szansę i zacznie być kochającą żona to Ty znów zaczniesz ją olewać,... To może wpłynąć negatywnie na jej decyzję...
Mam nadzieję, że twoja przemiana jest szczera..
Powiem Ci szczerzę , że chciałabym, żeby mój mąż tez zrozumiał swoje błędy i zmienił się tak jak Ty to zrobiłeś a na pewno dostał by tą szanse...

Moja zona zapewnia mnie, ze inne osoby nie beda mialy wplywu na jej decyzje.
Mowi, ze o wielu sprawach z nikim nie rozmawiala (nawet z najblizszymi przyjaciolkami) bo nawet nie potrafila by ubrac tego w slowa.Sporo z tych tematow poruszyla jednak ze mna, szczerza powiedzielismy sobie wszystko, co aktualnie czujemy, jakie sa mozliwosci i wydaje mi sie, ze to bardz odobry znak (pomimo nienajlepszych dla mnie wiesci). Bardzo sie ciesze, ze po tylu latach moglismy w koncu o nas szczerze porozmaiac - bez krzyku, bez niepotrzebnych emocji...

Wiem doskonale, ze to wszystko moze potrwac bardzo dlugo, jednak nie ma to dla mnie znaczenia - pragne tylko, zebysmy przetrwali i zeby moja zona mi wybaczyla i znow zobaczylya we mnie osobe, z ktora chce spedzic reszte zycia...

10

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Kobietka1994 napisał/a:

Musisz znaleźć odpowiednią chwilę i porozmawiać z Nią szczerze, powiedz o swoich uczuciach, dlaczego nastąpiła zmiana, że jest ona szczera nie czasowa... Jeżeli po prosi o czas, daj jej go, nie naciskaj jej, pozwól jej to wszystko przemyśleć samej...

Taka rozmowa miala juz miejsce, Powiedziala mi dokladnie to o czym napisalas.
Powiedziala, ze potrzebuje czasu, jednak zebym ja rowniez uzmyslowil sobie fakt, ze istnieja tez opcja rozejscia sie...Ze bardzo jej przykro, jednak nie potrafi byc nastawiona tak entuzjastycznie w stosunku do naszego zwiazku, jak ja.
Generalnie jej podejscie mozna opisac krotko : " Bedzie - co bedzie, nie nastawia sie na nic konkretnie". Teraz mamy tylko zyc u nie wybiegac za bardzo w przyszlosc...
Tak jak pisalem wczesniej, wszystko wydaje sie byc OK - rozmawiamy, smiejemy sie, wspolnie spedzamy czas - jednak ja czuje, ze jestesmy wciaz daleko....

11

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

jak nie będzie słuchała opinii innych, to dobrze wróży...  Najważniejsze żebyście właśnie szczerze i spokojnie rozmawiali, to już duży sukces dla Waszego związku... NA wszystko potrzeba czasu, więc bądź dobrej myśli... Dbaj o nią ale nie naciskaj...  Takie kryzysy często niszczą związki, ale związek który to przetrwa świadczy o dużej miłości. Wszystko da się uratować,gdy  Twoja żona  zobaczy , że Twoja zmiana jest szczera to byc może jej uczucie ożywi się i zacznie starać się i odbudujecie związek razem...
Życzę powodzenia i wytrwałości...

12

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

czujesz ,że jesteście wciąż daleko - myślę, że ona po prostu boi się, że staniesz się taki jak byłeś..
Chce, byście żyli tu i teraz - nie jest to zły znak, lepiej nie robić planów na przyszłość, żyj dniem dzisiejszym, poświecaj jej swój czas, rozmawiaj tak jak już pisałam...
Istnieje opcja rozejścia, musisz naprawdę wziąć to pod uwagę, oswoić się z tą decyzją, bo może tak być. ja osobiście uważam jednak , że będzie dobrze, nie dziś nie jutro ale za jakiś czas, wszystko się ułoży tylko Nie daj jej teraz powodu, żeby myślała o odejściu..

13

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Kobietka1994 napisał/a:

czujesz ,że jesteście wciąż daleko - myślę, że ona po prostu boi się, że staniesz się taki jak byłeś..
Chce, byście żyli tu i teraz - nie jest to zły znak, lepiej nie robić planów na przyszłość, żyj dniem dzisiejszym, poświecaj jej swój czas, rozmawiaj tak jak już pisałam...
Istnieje opcja rozejścia, musisz naprawdę wziąć to pod uwagę, oswoić się z tą decyzją, bo może tak być. ja osobiście uważam jednak , że będzie dobrze, nie dziś nie jutro ale za jakiś czas, wszystko się ułoży tylko Nie daj jej teraz powodu, żeby myślała o odejściu..

Wielkie dzieki za zlowa otuchy i porady.
Czuje, ze doskonale rozumiesz nasza aktualna sytuacje...

14

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Tak jak pisalem wczesniej, wszystko wydaje sie byc OK - rozmawiamy, smiejemy sie, wspolnie spedzamy czas - jednak ja czuje, ze jestesmy wciaz daleko....

Ona przyzwyczaja sie do cibie jako do nowego meza - nie wskoczy ci przeciez w ramiona z entuzjazmem . Trzyma cie w niepewnosci abys nie wrocił do starych nawyków.

Ja tez uwazam ze wszytko bedzie dobrze .

15

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

nawet nie wiesz jak bardzo ją rozumiem..
Powiem Ci tak... Dobrze, że zrozumiałeś swoje zachowanie, swój błąd gdy żona jeszcze od Ciebie nie odeszła.. Bo wtedy było by o wiele gorzej cokolwiek naprawić... Teraz masz szanse i myslę, że jej nie zmarnujesz;)

16

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Kobietka1994 napisał/a:

nawet nie wiesz jak bardzo ją rozumiem..
Powiem Ci tak... Dobrze, że zrozumiałeś swoje zachowanie, swój błąd gdy żona jeszcze od Ciebie nie odeszła.. Bo wtedy było by o wiele gorzej cokolwiek naprawić... Teraz masz szanse i myslę, że jej nie zmarnujesz;)

Kobietka napisz cos w twoim watku

17

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Przeczytałem tego twojego ogromnego posta. Umów się z żoną tak, że bedziecie przez rok normalnie jeszcze razem żyć. Że w ciągu tego roku rozstaniecie się na jakiś czas -- na przykład na miesiąc. Potem do siebie wrócicie. Wtedy podejmiecie decyzję czy dalej razem żyć, czy się rozstać.

Chodzi o to, aby (1) upłynęło wiele miesięcy  (2) i abyście spędzili trochę czasu bez siebie.

18

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Gary napisał/a:

Przeczytałem tego twojego ogromnego posta. Umów się z żoną tak, że bedziecie przez rok normalnie jeszcze razem żyć. Że w ciągu tego roku rozstaniecie się na jakiś czas -- na przykład na miesiąc. Potem do siebie wrócicie. Wtedy podejmiecie decyzję czy dalej razem żyć, czy się rozstać.

Chodzi o to, aby (1) upłynęło wiele miesięcy  (2) i abyście spędzili trochę czasu bez siebie.

Zona sama myslala o rozstaniu sie (zamieszkaniu osobno) na jakis czas, kilka dni, tydzien itp.
jednak postanowilismy nie "eksperymentowac" na dziecku, ktore na pewno by odczulo brak jednego z nas,  bez wyrazniej potrzeby.
Niemniej jednak, na pewno nadarza sie okazje do bycia "osobno". - Wyjazdy zony do kolezanek, ktore mieszkaja dosyc daleko. Poza tym moja praca to rowniez tygodniowe+  wyjazdy przynajmniej raz-dwa razy w roku.
Malzonka sama powiedziala, ze musimy sie nad tym zastanowic, bo chcialaby zobaczyc, czy za mna zateskni...

19

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

wyprowadzka nie jest moim zdaniem dobrym pomysłem, jeżeli żona będzie chciała pobyć sama to lepiej niech wyjedzie na kilka dni do mamy, koleżanki lub Ty wyjedz gdzieś.. tak żeby dziecko na tym nie cierpiało...
Bo masz rację, dziecko jest najważniejsze i nie potrzeba mu takich przeżyć...

20

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Twoja żona wydaje się mieć dość niepoważne podejście: pobawię się tam, zobaczę jak to jest być znowu singlem, może poflirtuję, dam się oczarować, a jak mi to nie wypali lub się nie spodoba, wrócę do męża i może coś z tym naszym małżeństwem zrobię. No cóż - z tego co opisujesz dość długo się nią nie opiekowałeś, nie dbałeś o nią wystarczająco, ale z kolei ona - teraz  odgrywając się na Tobie - wybrała strategię z Tobą jako kołem zapasowym w tle. Nic chyba teraz nie zrobisz, do ratowania i naprawy Waszego małżeństwa potrzeba Was obojga. Idź dalej wybraną przez siebie drogą, ale nadmień żonie, że postępując w taki sposób, TEŻ MOŻE CIĘ STRACIĆ. Ona musi to wiedzieć.

Wydaje mi sie , ze nie do konca masz racje. Nie traktuje mnie jako kolo zapasowe. Ona widzi tylko dwie opcje, naprawa zwiazku albo jego zakonczenie.

Mysle, ze przez brak opiekunczosci, zaangazowania z mojej strony, w koncu zaczela tego szukac u kogos innego. Nie dawalem jej dac odczuc tego, ze jest kobieta, niejako prowokujac zauroczenie w innym...

Gary pisze dobrze. Separacja na jakiś czas wyszłaby Wam na dobre. Ona w tym czasie przetestuje inne życie i sprawdzi czy zatęskni i podejmie decyzję, Ty w tym czasie będziesz czekał i się zmieniał na lepsze. Pasuje Ci taki scenariusz?

21

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Kobietka1994 napisał/a:

wyprowadzka nie jest moim zdaniem dobrym pomysłem, jeżeli żona będzie chciała pobyć sama to lepiej niech wyjedzie na kilka dni do mamy, koleżanki lub Ty wyjedz gdzieś.. tak żeby dziecko na tym nie cierpiało...
Bo masz rację, dziecko jest najważniejsze i nie potrzeba mu takich przeżyć...

Dlatego wlasnie doszlismy do wniosku, ze nie bedziemy na sile sie "rzdzielac". Na pewno bedzie jeszcze ku temu wiele "naturalnych" okazji, jak wyjazdy sluzbowe itp.
MIeszkanie u mamy raczej nie wchodzi w gre - nie bedziemy nikogo wciagac w nasze problemy - jesli bedzie taka potrzeba, sam wyjade na kilka dni, albo zona pojedzie z kolezanka nad morze, w gory itp.

22

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

no i to jest dobry pomysł.jak zajdzie taka potrzeba.
Powiem Ci, że ja mamy też nie wciągam w nasze problemy... Więc doskonale Cię rozumiem i popieram w tej kwestii... wink

23

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
lilka987 napisał/a:

Gary pisze dobrze. Separacja na jakiś czas wyszłaby Wam na dobre. Ona w tym czasie przetestuje inne życie i sprawdzi czy zatęskni i podejmie decyzję, Ty w tym czasie będziesz czekał i się zmieniał na lepsze. Pasuje Ci taki scenariusz?

Jesli bedzie taka potrzeba, jestem gotow sprobowac wszystkiego. Martwie sie jednak, czy dziecko na takim rozwiazaniu za bardzo nie ucierpi...
Jak minie troche czasu, porozmawiamy na pewno o tym z zona i rozwazymy wszystkie opcje na chlodno...

24

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

No to zmykaj teraz już do żony, bo z Twoich postów raczej wynika, że wiesz co się święci i jak to wszystko zaplanować smile. Powodzenia życzę. Takie bywa życie. No ale cóż - możemy tylko naprawiać swoje błędy. Będzie dobrze.

25

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Zona dala mi rade zebym zaakceptowal fakt, ze sa DWa wyjscia z aktualnej sytuacji i zebym nie "spinal" sie wylacznie na tej, zwiazanej z odbudowa zwiazku, bo to powoduje, ze Ona czuje sie osaczona i moze to przyniesc odwrotny skutek... kompletnie sobie z tym nie radze.

Jest więcej wyjść z sytuacji...
Po deklaracji żony, powinieneś wywalić ją na zbity pysk.Niech sobie idzie gdzie chce.Takie obrotu sprawy nie przewidziała.
Uważa Cię za frajera, po którym można skakać, a który ją przeprosi zawsze i za wszystko.Ma pewność, że może robic co chce, z kim chce a Ty będziesz potulnie czekał.
Nie daj się wbić w poczucie winy.
Pokaż jaja, zrób jak Ci pisze, a zobaczysz, że jej się migiem odechce odchodzić.

26

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Role się odwrócily.Kiedyś to ona robiła wszystko i czekała na Ciebie a teraz Ty wypruwasz sobie flaki.Przynajmniej wiesz co czuła.Tak czy siak niedobrze bo najlepszy jest balans w tym wszystkim, choć to tylko łatwo sie mowi.Nie widzę tu innego wyjscia jak dać sobie i jej czas.Nic na siłe nie ugrasz, nie mozna kogoś udobruchać w miesiąc podczas gdy latami się go miało gdzieś.

27 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2014-04-16 17:25:36)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Po powrocie zony z delegacji (targi - typowa impreza integracyjna z nastawieniem na zabawe) dostalem "nakautujacy strzal". Poprosilem zone o rozmowe, chcialem ja przeprosic i poprosic o kolejna szanse, zapewnic ja o tym, ze od tego momentu wszystko sie zmieni. Niestety, nie bylo mi dane tego wszystkiego powiedziec, gdyz dowiedzialem sie, ze zona mnie juz nie kocha, ze podjela decyzje o odejsciu, ze jest zauroczona innym (aktualnie troszke jej przeszlo, ale caly czas mowi, ze serce mocniej jej bije kiedy widzi sie z ta osoba).

decyzja o rozwodzie została podjęta pod wpływem nowej "znajomości".
Dla kobiety decyzja o rozwodzie z powodu deficytów w małżeństwie nie przychodzi łatwo. Jeżeli nie są to sprawy dotyczące zagrożenia zdrowia, to tym bardziej.
Tym bardziej, ze jesteście małżeństwem z bardzo małym stażem.
Nowa "znajomość" stworzyła przed nią nową perspektywę.
Taką perspektywa która była bodźcem do podjęcia decyzji o drastycznym cięciu - końcu małżeństwa.
Macie dzieci, dlatego przed taką decyzją, tym bardziej uwzględnia się co będzie lepsze dla dzieci.
Chyba, że nowa perspektywa przesłania wszystko inne. Reszta staje się nieważna.
Wątpliwe, żeby takim bodźcem było zwykłe "zauroczenie" i to bez wzajemności ?
Raczej było coś przed tym wyjazdem, a na wyjeździe zostało mocno pogłębione.

Wyjazdy do "koleżanek" ? na kilka dni.
Te jej zauroczenie zdaje się ma przeszkodę do pokonania - wiele kilometrów oddalenia...

Czas na podjęcie decyzji, zastanowienie się, często tak naprawdę jest potrzebny na to żeby te nowe "wykluło się" i zdeklarowało.
Nie po to żeby przemyśleć obecny związek ale żeby stworzyć sobie podwaliny pod następny, mając "komfortowe" warunki ku temu sad

Czy żona przypadkiem nie "polubiła" ostatnio telefonu ?
Leży na wierzchu, niezablokowany czy też raczej trudno dostępny ?

28 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-04-16 17:52:39)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Generalnie jej podejscie mozna opisac krotko : " Bedzie - co bedzie, nie nastawia sie na nic konkretnie". Teraz mamy tylko zyc u nie wybiegac za bardzo w przyszlosc...
.

ma takie zlewające podejście bo poznała kogoś. I tu jest problem. Przestało jej na tobie zależeć tak jak kiedyś.

Secondo1 dobrze to ujął.

Gdyby nie ten KTOŚ to wasze małżeństwo całkiem inaczej by wyglądało. Doceniałaby twoje starania i bardzo by się cieszyła z twoich starań. A jest przecież obojętna i zimna. W głowie jej ktoś inny. Niestety ale tak to odbieram sad

29

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Secondo1 napisał/a:
JanekM napisał/a:

Po powrocie zony z delegacji (targi - typowa impreza integracyjna z nastawieniem na zabawe) dostalem "nakautujacy strzal". Poprosilem zone o rozmowe, chcialem ja przeprosic i poprosic o kolejna szanse, zapewnic ja o tym, ze od tego momentu wszystko sie zmieni. Niestety, nie bylo mi dane tego wszystkiego powiedziec, gdyz dowiedzialem sie, ze zona mnie juz nie kocha, ze podjela decyzje o odejsciu, ze jest zauroczona innym (aktualnie troszke jej przeszlo, ale caly czas mowi, ze serce mocniej jej bije kiedy widzi sie z ta osoba).

decyzja o rozwodzie została podjęta pod wpływem nowej "znajomości".
Dla kobiety decyzja o rozwodzie z powodu deficytów w małżeństwie nie przychodzi łatwo. Jeżeli nie są to sprawy dotyczące zagrożenia zdrowia, to tym bardziej.
Tym bardziej, ze jesteście małżeństwem z bardzo małym stażem.
Nowa "znajomość" stworzyła przed nią nową perspektywę.
Taką perspektywa która była bodźcem do podjęcia decyzji o drastycznym cięciu - końcu małżeństwa.
Macie dzieci, dlatego przed taką decyzją, tym bardziej uwzględnia się co będzie lepsze dla dzieci.
Chyba, że nowa perspektywa przesłania wszystko inne. Reszta staje się nieważna.
Wątpliwe, żeby takim bodźcem było zwykłe "zauroczenie" i to bez wzajemności ?
Raczej było coś przed tym wyjazdem, a na wyjeździe zostało mocno pogłębione.

Wyjazdy do "koleżanek" ? na kilka dni.
Te jej zauroczenie zdaje się ma przeszkodę do pokonania - wiele kilometrów oddalenia...

Czas na podjęcie decyzji, zastanowienie się, często tak naprawdę jest potrzebny na to żeby te nowe "wykluło się" i zdeklarowało.
Nie po to żeby przemyśleć obecny związek ale żeby stworzyć sobie podwaliny pod następny, mając "komfortowe" warunki ku temu sad

Czy żona przypadkiem nie "polubiła" ostatnio telefonu ?
Leży na wierzchu, niezablokowany czy też raczej trudno dostępny ?

Wyjazd do tej kolezanki planowala juz od kilku miesiecy, zanim jeszcze poszla do pracy, wiec nie sadze zeby jechala do kogos innego. Szczegolnie , ze ma zamiar zabrac dziecko... Wiem co sugerujesz, ale jestem pewny, ze nie ma mowy o wyjezdzie do "znajomego" . Poza tym jasno powiedziala mi, ze jesli kiedykolwiek cos sie wydarzy miedzy Nia a kims innym (ta rozmowa miala miejsce zaraz po jej powrocie z wyjazdu) to na pewno mi o tym powie. Ufam jej bardzo - nigdy mnie nie zawiodla i jestem pewnien , ze nie bylaby zodlna do ukrywania czegokolwiek.

Poza tym, dawala mi sygnaly, ze miedzy nami jest zle, od bardzo dawna. ja niestety je caly czas lekcewazylem.
Sprawa zmienila sie dopiero kiedy poszla do pracy, kiedy zobaczyla, ze swiat to nie tylko dziecko i dom, ale rowniez praca - znajomosci itp. Wczesniej nigdy nie zostawila dziecka na dluzej niz 15 godzin, nagle jak wyjechala na kilka dni, zobaczyla, ze moze zyc bez dziecka, poczukla wolnosc i to ze nie jest kura domowa, ale kobieta...
Bylem przez dlugi czas slepy i wiem ze przez to strasznie cierpiala. Tym gorzej sie teraz czuje...


Jest więcej wyjść z sytuacji...
Po deklaracji żony, powinieneś wywalić ją na zbity pysk.Niech sobie idzie gdzie chce.Takie obrotu sprawy nie przewidziała.
Uważa Cię za frajera, po którym można skakać, a który ją przeprosi zawsze i za wszystko.Ma pewność, że może robic co chce, z kim chce a Ty będziesz potulnie czekał.
Nie daj się wbić w poczucie winy.
Pokaż jaja, zrób jak Ci pisze, a zobaczysz, że jej się migiem odechce odchodzić.

Nie do konca za frajera. Uwaza mnie za goscia, ktorego jeszcze dwa miesiace temu nienawidzila, na ktorego nie mogla patrzec, bo byl skonczonym dupkiem. Teraz ten gosc przeszedl radykalna zmiane i wydaje mi sie, ze zona nie wie co poczac. Byla gotowa odejsc, a teraz ma dylematy. N
awazylem sobie piwa, wiec teraz pozostaje mi je wypic. Nigdy w zyciu nie postapilbym tak, jak napisales. Nawet nie moglbym w ten sposob pomyslec, bo to nie ona zawinila. Wina lezy GLOWNIE po mojej stronie.

30

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Owszem wina może i leży po twojej stronie, ale jej obojętność przy twoich staraniach jest dość podejrzana. I jak dla mnie jej postawa i stosunek do waszego małżeństwa (olewanie) jest wynikiem tego że kogoś poznała.

31

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
szczęście111 napisał/a:
JanekM napisał/a:

Generalnie jej podejscie mozna opisac krotko : " Bedzie - co bedzie, nie nastawia sie na nic konkretnie". Teraz mamy tylko zyc u nie wybiegac za bardzo w przyszlosc...
.

ma takie zlewające podejście bo poznała kogoś. I tu jest problem. Przestało jej na tobie zależeć tak jak kiedyś.

Secondo1 dobrze to ujął.

Gdyby nie ten KTOŚ to wasze małżeństwo całkiem inaczej by wyglądało. Doceniałaby twoje starania i bardzo by się cieszyła z twoich starań. A jest przecież obojętna i zimna. W głowie jej ktoś inny. Niestety ale tak to odbieram sad

Niestety, zapewne czesciowo masz racje. W sumie dala mi to tez do zrozumienia podczas naszych rozmow. Moja zmiana mogla przyjsc niestety za pozno...

32 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-04-16 18:09:09)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

właśnie nigdy nie jest za późno,

bądź dobry, tak jak to robisz teraz ale.......
bądź też kolesiem z jajami, bo tego kobiety najbardziej oczekują od swoich mężczyzn,
ona musi też wiedzieć że ONA ciebie też może stracić jak nie będzie się starać.
Oczywiście nie chcę żebyś teraz był dla niej jakiś oschły czy stawiał warunki nie wiadomo jakie... nie o to mi chodzi.. chodzi mi o to żebyś się starał a jednocześnie żebyś pokazał jej że znasz swoją wartość i nie dasz sobą pomiatać, że nie będziesz takim ( jak to ktoś tu już napisał).. kołem zapasowym..

jak dla mnie to obecnie jest:
jak mąż jest to jest ok -  niech sobie będzie , a ja se teraz będę flirtować i korzystać z życia hmm
Bo z tym kimś ... może się okazać jakiś FLIRT na boku.. a przynajmniej jak nie zdrada to jakieś czułe słówka sobie mogą gadać,  itd itp.

W każdym bądź razie, mimo iż zawiniłeś ona też święta nie jest.

33 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2014-04-16 21:46:30)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Naprawa zwiazku nie odbywa się w oddaleniu, na oddzielnych wyjazdach ale przebywajac razem i WSPÓLNIE pracujac nad zwiazkiem.

Druga sprawa - partnerstwo, czyli niejako rownosc w zwiazku.
Ty zapomniales o tym, natomiast teraz zdaje si? przyszlo Ci odbicie w druga strone.
Czy ustaliliscie, ?e po wyjezdzie zony, przychodzi Twoja kolej na wyjazd, w celu "przemyslenia" ?

Co z tym jej telefonem ?

34

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Posłuchaj to co zrobisz jest tylko i wyłącznie Twoją decyzją... znasz moją opinię tej sytuacji...
Jak już mówiłam, mam podobną sytuację z mężem. Znasz swoją żonę, ufasz jej, nigdy Cię nie zawiodła, niestety zmieniłeś ją w nieczułą, oschłą kobietę... teraz od  czuwasz tego skutki...

"
Gdyby nie ten KTOŚ to wasze małżeństwo całkiem inaczej by wyglądało. Doceniałaby twoje starania i bardzo by się cieszyła z twoich starań. A jest przecież obojętna i zimna. W głowie jej ktoś inny. "
to co od razu ma skakać do góry ze szczęścia bo mąż  się zmienił, ma z dnia na dzień wybaczyć, zapomnieć i był czuła i kochająca???
Niestety to tak nie działa, nie da się wybaczyć wszystkiego z dnia na dzień i być szczęśliwym!!! bo druga osoba w końcu zrozumiała błędy... ona się starała rozmawiać o tym wszystkim co jest źle, lekceważenie jej uczuć, słów, zaniedbanie spowodowało u niej bycie oschłą kobieta... Teraz on ma się o nią starać, musi dostać nauczkę na przyszłość. Wątpie że ten Ktoś ma tak wielką rolę bo to nie on ją zmienił, nie on sprawił że przestało jej zależeć... Kurde trzeba być na miejscu tej kobiety żeby wiedzieć co ona czuła przez te wszystkie lata... i zrozumieć jej obecne zachowanie...

35

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Secondo1 napisał/a:

Naprawa zwiazku nie odbywa si? w oddaleniu, na oddzielnych wyjazdach ale przebywajac razem i WSPOLNIE pracujac nad zwiazkiem.

Druga sprawa - partnerstwo, czyli niejako rownosc w zwiazku.
Ty zapomniales o tym, natomiast teraz zdaje si? przyszlo Ci odbicie w druga strone.
Czy ustaliliscie, ?e po wyjezdzie zony, przychodzi Twoja kolej na wyjazd, w celu "przemyslenia" ?

Co z tym jej telefonem ?

na razie jeszzce nic nie ustalilismy konkretnie.
Rozmawialismy o roznych opcjach, jednak do decyzji nie doszlo.

Telefonu malzonka nie chowa, jest w dostepnym miejscu przez wiekszosc czasu...

36

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Przeczytalem tylko Twojego pierwszego posta i postanowilem sie wypowiedziec. Nie wiem ile masz itd, ale wiem jedno - dales ciala w sumie identycznie jak ja. Po calosci. Teraz masz dwie opcje - za jakis czas albo odejdzie, albo cos sie wydarzy i zostanie. Bylem w zwiazku przez prawie 9 lat i wiem o czym mowisz, poza tym, ze nie mam dziecka i hipoteki na glowie. Tutaj znajdziesz setki osob, ktore Ci doradzą, wesprą itp, ale fakty są dwa: żona kreci i kombinuje (cos sie wypalilo, uwazam raczej, ze nie tylko milosc, ale tez zaufanie, przez te wszystkie szanse) a Ty niestety nie masz jaj i biegasz za nią. Wszyscy na tym forum za bardzo wnikają w problemy i tak na dobra sprawe nic z tego nie wychodzi, bo kazdy doradzi co innego - wyprowadz sie, idz na silownie, idz do psychologa, biegaj za nią itd. Jest kobieta, ktora Cie pokochala i byliscie ze soba szmat czasu. Gdzies tam zawiodles. Oddaliliscie sie. Teraz masz jedyną i sluszna drogę, ktora moim zdaniem jest najlepsza. Spojrz na to z chlodnej perspektywy ponad - kobieta potrzebuje faceta. Ty facetem z zachowania teraz nie jestes, bo: biegasz za nia jak chlopiec, boisz sie i ona to widzi. Moze ma nad Toba wladze i to czuje a moze nie. Teraz musisz stac sie prawdziwym facetem i nie wazne jaki bedzie rezultat, mozesz jedynie przechylic szale w jednym albo drugim kierunku. Zaraz mnie pewnie tutaj mysliciele wyzwą, bo jaką ja moge miec wiedze, skoro jestem w podobnym miejscu co autor wątku. Silownia, pasja (!!!!!), maksymalna opieka i zabawy z dzieckiem i metoda 34 krokow. Pewnie bedzie w domu jeszcze gorsza atmosfera, ale musisz byc o wiele lepszy od jej znajomych z pracy. Od tego goscia, na widok ktorego jej staje musisz byc kilometry do przodu. Fryzura, ubrania, sylwetka. Zainwestuj w siebie chlopie na maksa, bo sytuacja nie wyglada ciekawie i z wlasnego doswiadczenia wiem, ze jak kobieta cos takiego mowi to jest nie dobrze, nie wazne jaki ma charakter. To jest teraz tylko Twoja wojna, w ktorej mozesz udowodnic sam sobie, ze sie mozesz stac prawdziwym facetem. Jezeli Cie kocha, to pewnie za jakis czas to okaze, ale musisz sie przyszykowac na podtoniecie okretu. Jezeli juz to zgaslo, to pusc tego golebia wolno. Wiem, ze to boli jak diabli, ale musisz rachować logicznie. Nie kieruj sie emocjami. Ogladaj, czytaj i sluchaj jak zachowuja sie faceci, ktorych pragna kobiety. Mam 24 lata, w zyciu przeszedlem kilkakrotnie pieklo i 4 miesiace temu mialem identyczna sytuacje. Przyznam, ze przez 2 miesiace przelezalem a potem wstalem tak glosno, ze szatan w piekle powiedzial "o k***a". Spalem dziennie po kilka godzin (3-4), robilem wszystko to co zalegalo z przeszlosci, zainwestowalem w siebie. Moja byla sie dalej nie odzywa, ale odnalazlem siebie i prawda jest taka, ze nawet jesli sie nie odezwie, to znaczy, ze juz nie kocha, a nie bede walczyl o cudzą milosc, bo facet sie szanuje i ma honor.

37

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Nie do konca za frajera. Uwaza mnie za goscia, ktorego jeszcze dwa miesiace temu nienawidzila, na ktorego nie mogla patrzec, bo byl skonczonym dupkiem. Teraz ten gosc przeszedl radykalna zmiane i wydaje mi sie, ze zona nie wie co poczac. Byla gotowa odejsc, a teraz ma dylematy. N
awazylem sobie piwa, wiec teraz pozostaje mi je wypic. Nigdy w zyciu nie postapilbym tak, jak napisales. Nawet nie moglbym w ten sposob pomyslec, bo to nie ona zawinila. Wina lezy GLOWNIE po mojej stronie.

Kurde, Gościu, co Ty bełkoczesz.Żona Ci się puszcza z jakimś świeżo poznanym kolesiem, a Ty pieprzysz farmazony o tym jaki jesteś zły.
Przepraszaj ją dalej, obsypuj kwiatami.Przed wyjazdem do kolejnej ''koleżanki'' kup jej kilka paczek prezerwatyw i kulki analne.Wtedy na pewno z Tobą zostanie, nabierze szacunku i od nowa się zakocha.
Weź się obudź.

38

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Janku - chyba nie zrozumiales mojego uszczypliwego komentarza. Cos Ty sobie teraz do glowy wbil? Zona robi co chce, Ty nie masz kompletnie swojego zdania. Jak Ty byles kiepski dla niej, to ona tylko ze wzgledu na dziecko nie walnela Cie w glowe, a powinna. Kiedy role sie odwrocily, Ty zamiast postawic sprawe jasno, obwiniasz siebie, wybielajac ja, pozwalasz soba pomiatac. Spojrz z boku i zobacz co z Toba i Waszym malzenstwem robi Twoja zona. Moze za chwile rogi, a Ty mowisz: ona ma do tego prawo. Kiepsko.

39 Ostatnio edytowany przez adamajkis (2014-04-16 21:33:14)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Tia serce jej mocniej bije jak widzi kolege - skąd my tu na forum to znamy? Niestety piłka nie jest na Twoim polu, Ty tu nie rozgrywasz.

Kobietka1994 napisał/a:

jak nie będzie słuchała opinii innych, to dobrze wróży...  Najważniejsze żebyście właśnie szczerze i spokojnie rozmawiali, to już duży sukces dla Waszego związku... NA wszystko potrzeba czasu, więc bądź dobrej myśli... Dbaj o nią ale nie naciskaj...  Takie kryzysy często niszczą związki, ale związek który to przetrwa świadczy o dużej miłości. Wszystko da się uratować,gdy  Twoja żona  zobaczy , że Twoja zmiana jest szczera to byc może jej uczucie ożywi się i zacznie starać się i odbudujecie związek razem...
Życzę powodzenia i wytrwałości...

No tak nie ma jak "szczera" rozmowa, gdy serce bije dla kochanka. Aż się łezka w oku kręci. Ile Ty masz latek?

40

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Janek, czy ten facet w którym zona się tak zauroczyła, odwzajemnia jej uczucia ?
co o nim wiesz ?
singiel czy w związku ?
w jaki wieku ?
jak często się spotykają ?
w jaki sposób sie komunikowali ?

Dlaczego twierdzisz, ze zonie "przechodzi " ?

rada- nie wierz w to co słyszysz, ale w to co widzisz.

41 Ostatnio edytowany przez JanekM (2014-04-17 08:05:28)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Secondo1 napisał/a:

Janek, czy ten facet w którym zona się tak zauroczyła, odwzajemnia jej uczucia ?
co o nim wiesz ?
singiel czy w związku ?
w jaki wieku ?
jak często się spotykają ?
w jaki sposób sie komunikowali ?

Dlaczego twierdzisz, ze zonie "przechodzi " ?

rada- nie wierz w to co słyszysz, ale w to co widzisz.

Dziek iza otworzenie mi oczu !!!!!

Stalo sie. Dzisiaj rano dowiedzialem sie, ze bylem caly czas oszukiwany. Na przyszly tydzien zona planuje wyjazd z kolezanka na spektakl do miasta nieopodal. Niestety spektakl okazal sie spotkaniem z jej "przyjacielem", a kolezanka prawdopodobnie zostala w to wciagnieta w celu uspienia mojej czujnosci.

Pewnie czeka nas "mila swiateczna rozmowa", w ktorej zona bedzie musiala wybrac miedzy nami a nim. Tak jak juz pisaliscie, nie zamierzam byc kolem zapasowym dlatego wyjscia sa wylacznie dwa.
Najbardziej teraz martwie sie o dziecko, w przypadku kiedy zona odejdzie.
Jakie roziwazanie wybrac, zeby dziecko jak najmniej ucierpialo (cierpiec niestety bedzie na pewno)...
Nie pozwole na to, zeby zona zabrala je ze soba gdyz :
1) Mysle, ze powinno byc wychowywane przez ojca , nie przez kochanka zony
2) Takie romanse koncza sie roznie, i nie chce zeby na dziecko dodatkowo oddzialywaly rozne emocje mojej zony (np. w przypadku kiedy okaze sie, ze nowy "przyjaciel" nie spelnil jej oczekiwan). Nie wiem ,czy nie bedzie szukac dalej, a nie wyobrazam sobie sytuacji, zeby dziecko mialo kilku "opiekunow".
3) Czy od razu po podjeciu decyzji robic kolejne kroki (separacja itp. ?), czy czekac i grac przed dzieckiem, ze wszystko jest OK (takie rozwiazanie bedzie niedobre rowzniez dla mnie - nie mam zamiaru mieszkac z osoba, ktora jest zwiazana z innym).

Dzisiaj pekl moj balonik z emocjami i mysle teraz zupelnie na chlodno - co jednak zrobic ?
Postanowilem udac sie jak najszybciej do psychologa (samemu), zeby porozmawiac o tym, co teraz robic, zeby dziecko jak najmniej ucierpialo.
Wiem teraz dlaczego, zona tak unikala tej wizyty - bala sie ze wszystko wyjdzie na jaw...\

Jesli zdecyduje sie pozostac, to na pewno bede chcial to zrobic na warunkach :
1) Zmiana pracy/srodowiska
2) Wizyta u psychologa

42 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-04-17 09:15:40)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

No cóż, nie Ty pierwszy i ostatni.
Przykre to jest.
Teraz zbieraj dowody i pokaż jż, że masz jeszcze jaja i niech ona Ciebie nie lekceważy.
Trudna droga przed Tobą, ale trzymam kciuki.

43

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Lexpar napisał/a:

No cóż, nie Ty pierwszy i ostatni.
Przykre to jest.
Teraz zbieraj dowody i pokaż jż, że masz jeszcze jaja i niech ona Ciebie nie lekceważy.
Trudna droga przed Tobą, ale trzymam kciuki.

Trudna droga przed dzieckiem i nad tym najbardziej ubolewam....
Cokolwiek sie nie stanie, bedzie zle dla malego i to mnie najbardziej boli....
Jesli chodzi o zone - coz - koniec wodzenia za nos, rozmawialem wcozraj ze znajomymi, ktorzy przechodzili podobne problemy - nie ma innej opcji jak postawic sprawe jasno.
Tak - przyznaje - trzeba pokazac, ze ma sie jaja - i powinnienem to juz zrobic dawno temu.

Przykre, jednak prawdziwe.

44

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

JanekM najważniejsza jest perspektywa, poczytaj co pisze kolega Pitagoras. Wbrew pozorom to co on napisał wczoraj było najbardziej racjonalne. Trzeba było jej dać emocjanalnego kopa w tyłek, dla dobra was obojga. Żona nie jest w stanie teraz racjonalnie myśleć, Ty przynajmniej starasz się to robić. Uległeś typowemu praniu mózgu, że to cała wina jest Twoja i wprowadzono Cię w maliny. Znając podobne przypadki, ja z tego forum - kolega Pitagoras dużo lepiej, bo z doświadczenia, nie jest trudno przewidzieć, że żonka wróci do Ciebie z podkulonym ogonem, bo zostanie przez kochanka banalnie wykiwana i wykorzystana. Wróci będą emocje, boski sex, chwile pełne uniesień. A potem ...?

45

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
adamajkis napisał/a:

JanekM najważniejsza jest perspektywa, poczytaj co pisze kolega Pitagoras. Wbrew pozorom to co on napisał wczoraj było najbardziej racjonalne. Trzeba było jej dać emocjanalnego kopa w tyłek, dla dobra was obojga. Żona nie jest w stanie teraz racjonalnie myśleć, Ty przynajmniej starasz się to robić. Uległeś typowemu praniu mózgu, że to cała wina jest Twoja i wprowadzono Cię w maliny. Znając podobne przypadki, ja z tego forum - kolega Pitagoras dużo lepiej, bo z doświadczenia, nie jest trudno przewidzieć, że żonka wróci do Ciebie z podkulonym ogonem, bo zostanie przez kochanka banalnie wykiwana i wykorzystana. Wróci będą emocje, boski sex, chwile pełne uniesień. A potem ...?

To co radzisz ?
Zerwac znajomosc od razu, bez robienia sobie zludzen ?
jeszcze sie ludze, ze do fizycznej zdrady nie doszlo (raczej nie bylo ku temu sposobnosci), jednak to i tak juz nie ma teraz znaczenia.
Najbardziej boli mnie to, ze caly czas zona mnie zwodzila/zwodzi - a ja jej zaufalem i byla jedyna osoba, ktorej tak naprawde ufalem.

Polaczylem wszystkie fakty i jesli mam racje, to jest teraz ostatni moment na jakakolwiek reakcje.
Byelm slepy a wszystkie przeslanki wskazywaly na to, ze jestem caly czas oszukiwany.

Moja zona wie jakie jest moje podejscie do zdrady, rozmawialismy o tym kilka razy - zarowno ona, jak i ja nie potrafilibysmy sobie czegos takiego wybaczyc. Dla mnie zdrada to najbardziej obrzydliwa rzecz i najgorsza krzywda jaka mozesz wyrzadzic drugiej osobie.
Mysle, ze jesli przyzna sie do wszystkiego, to bedzie juz koniec - z natychmiastowymi konsekwencjami.

46

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Nic sie nie kończy, życie idzie dalej. Najważniejsza jest perspektywa. Żona żyje w innym świecie, zachwyciła się tym światem. Ty teraz odczuwasz żal, wczoraj miałes jedynie poczucie winy. Powtarzam najwazniejsza jest perspektywa. Sam sobie musisz odpowiedzieć co jest dla ciebie najwazniejsze. Żona wróci ze świata, w którym teraz jest pokaleczona i oszukana. Nie wiadomo, czy będzie w stanie ocenić racjonalnie swoją sytuację. Możesz starać się jej w tym pomóc, ale nic nie poradzisz tak jak teraz, gdy tej pomocy od Ciebie nie będzie chciała przyjąć.

47

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
adamajkis napisał/a:

Nic sie nie kończy, życie idzie dalej. Najważniejsza jest perspektywa. Żona żyje w innym świecie, zachwyciła się tym światem. Ty teraz odczuwasz żal, wczoraj miałes jedynie poczucie winy. Powtarzam najwazniejsza jest perspektywa. Sam sobie musisz odpowiedzieć co jest dla ciebie najwazniejsze. Żona wróci ze świata, w którym teraz jest pokaleczona i oszukana. Nie wiadomo, czy będzie w stanie ocenić racjonalnie swoją sytuację. Możesz starać się jej w tym pomóc, ale nic nie poradzisz tak jak teraz, gdy tej pomocy od Ciebie nie będzie chciała przyjąć.

Temat chyba powinienem zmienic na  : "Zastanawiam sie co zrobic,po tym jak dowiedzialem sie ze moje zona ma kochanka..."
Jestem umowiony na dzisiaj z psychologiem, chce rowniez sie dowiedziec, co doradzi w tej sytuacji specjalista.
Co zrobic, jak rozmawiac z zona i najwazniejsze - co dalej z dzieckiem.

Zobaczymy co poradzi, ale mysle - ze takiej rozmowy nie ma co odwlekac.
Chcialem zeby dziecko spedzilo Swieta Wielkanocne w mily sposob, jednak z drugiej strony bede czul sie bardzo zle oklamujac syna i grajac przed nim....

48

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

A jednak...., dobrze że przejrzałeś na oczy. Z tego się cieszę, że w końcu... mimo swoich błędów widzisz że żona taka święta nie jest. W końcu to widzisz. Teraz musisz się mocno skupić, nie pozwalać sobie na pomiatanie tobą, dasz radę.

49 Ostatnio edytowany przez adamajkis (2014-04-17 11:07:29)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Co zrobic, jak rozmawiac z zona i najwazniejsze - co dalej z dzieckiem.

Jak rozmawiać z kims, kto nie słucha?
Odnośnie tytułu wątku, może tak bardziej matematycznie: "Rzecz o zbiorach łącznych, rozłącznych i czesci wspólnej tych zbiorów".

50

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Teraz grono meskie widzi w zonie zla i podla kobiete, tylko ze jest przyczyna jest skutek. Przez dlugi okres czasu mial ja w nosie wiec znalazl sie ktos to sie nia zainteresowal.

51

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Zona zaproponowala mi dzisiaj "szczera rozmowa, bez ukrywania czegokolwiek - bez niedomowien - nawet jesli mialaby byc bolesna."

Mysle, ze skoro inicjatywa wyszla od niej, dzisiaj dowiem sie na czym stoimy.
Postanowilem juz, ze po dzisiejszej rozmowie, chce wiedziec co dalej ... Chocby miala trwac do rana...

To wszystko dzieje sie dla mnie bardzo szybko...

52 Ostatnio edytowany przez adamajkis (2014-04-17 12:21:10)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Zona zaproponowala mi dzisiaj "szczera rozmowa, bez ukrywania czegokolwiek - bez niedomowien - nawet jesli mialaby byc bolesna."

Mysle, ze skoro inicjatywa wyszla od niej, dzisiaj dowiem sie na czym stoimy.
Postanowilem juz, ze po dzisiejszej rozmowie, chce wiedziec co dalej ... Chocby miala trwac do rana...

To wszystko dzieje sie dla mnie bardzo szybko...

Po co przychodzisz na forum i prosisz o rady? Pogadaj sobie z zonka, wiadomo czego sie dowiesz. Zapytaj przy okazji czy seks był udany i kiedy nastepny intrygujacy wyjazd? Pewnie w łózku mu do pięt nie dorastasz. Chcesz takich rozmów to wal jak w dym.

niunia77 napisał/a:

Teraz grono meskie widzi w zonie zla i podla kobiete, tylko ze jest przyczyna jest skutek. Przez dlugi okres czasu mial ja w nosie wiec znalazl sie ktos to sie nia zainteresowal.

No tak jedyną, słuszną i zbawienną karą za błedy męża jest zdrada. Alleluja

53 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2014-04-17 12:27:36)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
adamajkis napisał/a:

No tak jedyną, słuszną i zbawienną karą za błedy męża jest zdrada. Alleluja

Za materiac chyba nie robiles ze w 100 % twierdzisz ze go zdradzila.

54

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

JanekM
Trzymam za Ciebie kciuki.
Pamiętaj tylko abys podczas rozmowy zachowywał się jak facet.
Bądź spokojny i opanowany.
Jeżeli powie Ci, że ma kochanka to zaproponuj jej rozwód z jej winy a dziecko zostaje przy Tobie.
Powiedz jej, że nie chcesz stać Ty jak i Wasze dziecko na jej drodze do szczęścia.
Skoro woli pocieszenie w rękach kochanka i idzie na skróty to nie będziesz jej zatrzymywał.
Powodzenia

55

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
niunia77 napisał/a:

Za materiac chyba nie robiles ze w 100 % twierdzisz ze go zdradzila.

No tak. Żonie serduszko mocniej zabiło do niewinnego chłopaka, co oczywiście zdradą nie jest. Dlatego razem z nim i koleżanka postanowili uruchomic kółko rózańowe, a wieczorem wszyscy grzecznie odmawiaja paciorek. Męża żona okłamuje żeby im, w tym pieknym i duchowym akcie nie przeszkadzał. smile

56

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
adamajkis napisał/a:

No tak jedyną, słuszną i zbawienną karą za błedy męża jest zdrada. Alleluja

Czy to jest przenośnia, czy dosłownie tak myślisz?

57 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2014-04-17 13:15:23)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
adamajkis napisał/a:

No tak jedyną, słuszną i zbawienną karą za błedy męża jest zdrada. Alleluja

Przenosnia.


Serduszko mialo prawo zabic do kogos kto wykazal zainteresowanie, co nie zmienia faktu ze dla klamstwa i zdrady nie ma usprawiedliwienia. Takze szczerosc to podstawa.

58

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Janek, nie oskarżaj żony, dopóki nie masz 110% pewności i niezbitych, twaerdych dowodów.
Oskarżenie bez takich, niezbitych dowodów, tylko by Cię pogrążyło.
Niezależnie czy to prawda czy nie.

Określ jasno, czego oczekujesz.
Jeżeli naprawa małżeństwa - to bez jakiegokolwiek udziału osób trzecich ( kochanka, przyjaciela czy jakkolwiek by to nazwać).
Naprawa małżeństwa to sprawa do załatwienia tylko sprawa małżonków, ewentualnie z udziałem profesjonalnej, niezależnej pomocy psychologa.
Każde odstępstwo od tej reguły, oznacza zerwanie pracy nad naprawą i koniec małżeństwa.

Jeżeli ma się odbyć zasadnicza rozmowa - nagraj ją.
Ty będziesz miał świadomość, że nie możesz unosić się gniewem, a przyznanie się żony do zdrady, kochanka będzie dowodem z którym zdecydujesz później, co zrobić.

W każdym bądź razie - nie możesz zabronić zonie wyjścia które z Tobą uzgodniła.
Jedyne co możesz - to sprawdzić gdzie będzie i z kim a następnie postąpić tak jak ustalicie odnośnie naprawy małzeństwa.
O ile oczywiście, dzisiaj nie padną z ust zony ostateczne słowa.

W takim przypadku Lexpar dobrze Ci radzi - ustal od razu rozwód z jej winy, dziecko przy Tobie, zona wyprowadza się przed świętami do kochasia...

59

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
niunia77 napisał/a:
adamajkis napisał/a:

No tak jedyną, słuszną i zbawienną karą za błedy męża jest zdrada. Alleluja

Przenosnia.


Serduszko mialo prawo zabic do kogos kto wykazal zainteresowanie, co nie zmienia faktu ze dla klamstwa i zdrady nie ma usprawiedliwienia. Takze szczerosc to podstawa.

Zgadzam si z Tobą w 100%, ale chciałbym żeby w tym temacie wypowiedział się adamajakis.

60

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
niunia77 napisał/a:
adamajkis napisał/a:

No tak jedyną, słuszną i zbawienną karą za błedy męża jest zdrada. Alleluja

Przenosnia.


Serduszko mialo prawo zabic do kogos kto wykazal zainteresowanie, co nie zmienia faktu ze dla klamstwa i zdrady nie ma usprawiedliwienia. Takze szczerosc to podstawa.

Ale w tym przypadku to Przemek okazał zainteresowanie a nawet zrozumienie i opiekę....
Niby za późno ?
Lepiej późno niż wcale.

Może tak się zdarzyć że serduszko zabije do kogoś kto wykaże zainteresowanie, ale cała reszta to już nie.

Szczerość po fakcie, po podjęciu decyzji, to nie jest szczerość.

61

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Secondo1 napisał/a:

W takim przypadku Lexpar dobrze Ci radzi - ustal od razu rozwód z jej winy, dziecko przy Tobie, zona wyprowadza się przed świętami do kochasia...

Rozwód!!!!? Powoli, spokojnie. Zdrada to jeszcze nie powód do rozwodu, jaki sąd takiego rozwodu udzieli? Wróc Ty na ziemie. smile

62 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-04-17 13:43:34)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
adamajkis napisał/a:
Secondo1 napisał/a:

W takim przypadku Lexpar dobrze Ci radzi - ustal od razu rozwód z jej winy, dziecko przy Tobie, zona wyprowadza się przed świętami do kochasia...

Rozwód!!!!? Powoli, spokojnie. Zdrada to jeszcze nie powód do rozwodu, jaki sąd takiego rozwodu udzieli? Wróc Ty na ziemie. smile

Statystyki mówią co innego.
Głównym powodem rozwodu jest zdrada.
Chyba nie jesteś zorientowany w tym temacie.
Poczytaj
http://parenting.pl/portal/przyczyny-rozwodow

63 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2014-04-17 13:57:21)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
adamajkis napisał/a:
Secondo1 napisał/a:

W takim przypadku Lexpar dobrze Ci radzi - ustal od razu rozwód z jej winy, dziecko przy Tobie, zona wyprowadza się przed świętami do kochasia...

Rozwód!!!!? Powoli, spokojnie. Zdrada to jeszcze nie powód do rozwodu, jaki sąd takiego rozwodu udzieli? Wróc Ty na ziemie. smile

Obowiązek wierności

Przepisy kodeksu rodzinnego i opiekuńczego stanowią, że małżonkowie mają równe prawa i obowiązki w małżeństwie. Oboje są zobowiązani do wspólnego pożycia, do wzajemnej pomocy i wierności. Powinni razem współdziałać dla dobra rodziny, którą przez swój związek założyli.

Jednocześnie w przypadku zdrady, gdy drugi małżonek wiedział o tym fakcie, a pomimo tego nadal kontynuował pożycie małżeńskie, to nie będzie mógł się powołać później na zdradę jako przejaw rozkładu pożycia małżeńskiego. W takiej sytuacji zdrada nie ma bezpośredniego wpływu na pożycie, jeżeli ono utrzymywało się nadal pomimo wiedzy małżonka.

Rozwód może być orzeczony tylko w przypadku, gdy nastąpił zupełny i trwały rozkład pożycia małżeńskiego. Jednocześnie gdyby w wyniku rozwodu ucierpieć miało dobro wspólnych małoletnich dzieci małżonków, to sąd pomimo wystąpienia przesłanek może nie orzekać rozwodu.

Sąd orzekając rozwiązanie małżeństwa orzeka także, czy i który z małżonków ponosi winę rozkładu pożycia.
Rozwód nie jest również dopuszczalny, jeżeli żąda go małżonek wyłącznie winny rozkładu pożycia. W takiej sytuacji niezbędna jest zgoda drugiego małżonka. Wyjątkiem jest sytuacja w której rozwód powinien zostać orzeczony z ważnych względów ? a konkretnie z uwagi na zasady współżycia społecznego.

Godzenie w małżeństwo

Małżeństwo jest wspólnotą dwojga ludzi budowaną w oparciu o zaufanie. Charakteryzuje się ono wspólnym zamieszkaniem, prowadzeniem spraw codziennych, troską o los małżonka. Ważnym elementem małżeństwa jest utrzymywanie kontaktów seksualnych.

Jeżeli jeden małżonek obcuje płciowo z osobą trzecią, to umyślnie godzi w instytucję, jaką jest małżeństwo. Przyczynia się w ten sposób zerwania więzów małżeńskich i niszczy w ten sposób misternie budowaną wspólnotę.

Inne formy naruszenia wierności małżeńskiej

Naruszenie wierności małżeńskiej nie ogranicza się tylko do kontaktów seksualnych z osobą trzecią. Można uchybić wierności małżeńskiej poprzez stwarzanie pozorów cudzołóstwa lub tez poprzez inne działania wykraczające poza granice przyjętej normalnie obyczajowości i przyzwoitości.

Uchybienie wierności może nastąpić nawet poprzez wyznania miłości i pocałunki. Małżonek zdradzany może poczytać działania drugiego małżonka jako zerwanie więzi uczuciowej i moralnej, która ich dotychczas łączyła.
żródło :

www.infor.pl/prawo/rozwody/sprawa-rozwodowa/217888,Zdrada-malzenska-jako-przyczyna-rozwodu.html

64 Ostatnio edytowany przez adamajkis (2014-04-17 15:33:25)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Lexpar napisał/a:
adamajkis napisał/a:
Secondo1 napisał/a:

W takim przypadku Lexpar dobrze Ci radzi - ustal od razu rozwód z jej winy, dziecko przy Tobie, zona wyprowadza się przed świętami do kochasia...

Rozwód!!!!? Powoli, spokojnie. Zdrada to jeszcze nie powód do rozwodu, jaki sąd takiego rozwodu udzieli? Wróc Ty na ziemie. smile

Statystyki mówią co innego.
Głównym powodem rozwodu jest zdrada.
Chyba nie jesteś zorientowany w tym temacie.
Poczytaj
http://parenting.pl/portal/przyczyny-rozwodow

Obawiam się, że nie przeczytałeś artykułu, który podałeś mi do przeczytania. smile Ja go przeczytałem i on potwierdził, to co ja twierdzę. Mowa tam jest o trwałym rozpadzie związku i podaje konkretne przyczyny. Nie ma tam zdrady w wyniku zauroczenia. Zwłaszcza, że tutaj stało się to pierwszy raz. Tu nie ma mowy o trwałym rozpadzie związku i niemożności kontynuowania go. Nie róbmy z żony autora osoby uzależnionej od seksu.

Secondo1 napisał/a:

Małżeństwo jest wspólnotą dwojga ludzi budowaną w oparciu o zaufanie. Charakteryzuje się ono wspólnym zamieszkaniem, prowadzeniem spraw codziennych, troską o los małżonka. Ważnym elementem małżeństwa jest utrzymywanie kontaktów seksualnych.

Jeżeli jeden małżonek obcuje płciowo z osobą trzecią, to umyślnie godzi w instytucję, jaką jest małżeństwo. Przyczynia się w ten sposób zerwania więzów małżeńskich i niszczy w ten sposób misternie budowaną wspólnotę.

Inne formy naruszenia wierności małżeńskiej

Naruszenie wierności małżeńskiej nie ogranicza się tylko do kontaktów seksualnych z osobą trzecią. Można uchybić wierności małżeńskiej poprzez stwarzanie pozorów cudzołóstwa lub tez poprzez inne działania wykraczające poza granice przyjętej normalnie obyczajowości i przyzwoitości.

Uchybienie wierności może nastąpić nawet poprzez wyznania miłości i pocałunki. Małżonek zdradzany może poczytać działania drugiego małżonka jako zerwanie więzi uczuciowej i moralnej, która ich dotychczas łączyła. [/i]
żródło :

www.infor.pl/prawo/rozwody/sprawa-rozwodowa/217888,Zdrada-malzenska-jako-przyczyna-rozwodu.html

No i co mam ciche dni z żoną i nie obcuje z nią płciowo. Ta ma zaraz pobiec do sądu i dostanie rozwód? Albo żona przyłapie mnie, że obcuję sam z sobą i też rozwód?

65

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Ahhh... troszkę się życie Skomplikowało...
żona nie ma prawa Cię zdradzać, nawet jeśli Ty traktowałeś ją z duża obojętnością to nie jest powód do takich rzeczy..
Nie pozwól na to, nie daj robić z siebie "pizdy"...
Zdrada fizyczna jak i psychiczna jest i będzie zdradą...
Masz teraz trudną decyzję do podjęcia.
Jeżeli żona powie Ci, że nie wie kogo tak naprawdę kocha, wyprowadź się lub niech ona to zrobi.
Musisz być twardy i stanowczy. nie daj sobą manipulować...
Wiem , że martwisz się o dziecko, bo ono na tym cierpi ale myślę, że lepszym wyjściem będzie rozstanie się niż kłócenie się przy dziecku.
Wiem, że to wszystko jest trudne i bolesne ale dasz radę...

Posty [ 1 do 65 z 280 ]

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026