netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

279 odpowiedzi39 144 wyświetleniazałożony przez JanekM, 16.04.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 280 ]

196

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Janek dam Ci jeszcze ostatnią radę odnośnie "deski ratunku". Co ciekawe jest bardzo skuteczna. Z ciekawości czytałem o tym na forum dla zdradzonych.

O tuż, zadzwoń do kochanka (pisałeś, że wiesz kto to jest, czyli znajdziesz jak skontaktować się) i spytaj jego w jaki sposób,kiedy i gdzie masz mu przekazać mu "żonę" wraz z jej całym bagażem? Rozmowa ma przebiegać na spokojnie i bd. dyplomatycznie z Twojej strony, pamiętaj że to Ty w tej rozmowie jesteś na wygranej pozycji. Masz 50% szans, że żona sama odejdzie, lub kolejne 50% że kochanek pokaże Twojej "żonie" swoją prawdziwą twarz i zauroczenie pryśnie jak "bombka". Radzę Ci to zrobić, bo i tak nie masz co tracić, uwzględniając ostatni post.

Jak czytałem w większości sytuacji po takiej rozmowie kochanek/ka zrywali kontakt z obiektem zauroczenia big_smile

197 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2014-05-30 12:03:07)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Rockfor napisał/a:

Janek dam Ci jeszcze ostatnią radę odnośnie "deski ratunku". Co ciekawe jest bardzo skuteczna. Z ciekawości czytałem o tym na forum dla zdradzonych.

O tuż, zadzwoń do kochanka (pisałeś, że wiesz kto to jest, czyli znajdziesz jak skontaktować się) i spytaj jego w jaki sposób,kiedy i gdzie masz mu przekazać mu "żonę" wraz z jej całym bagażem? Rozmowa ma przebiegać na spokojnie i bd. dyplomatycznie z Twojej strony, pamiętaj że to Ty w tej rozmowie jesteś na wygranej pozycji. Masz 50% szans, że żona sama odejdzie, lub kolejne 50% że kochanek pokaże Twojej "żonie" swoją prawdziwą twarz i zauroczenie pryśnie jak "bombka". Radzę Ci to zrobić, bo i tak nie masz co tracić, uwzględniając ostatni post.

Jak czytałem w większości sytuacji po takiej rozmowie kochanek/ka zrywali kontakt z obiektem zauroczenia big_smile

Jaki jest sens takiego działania?
I tak i tak jest pozamiatane....chyba, że autor liczy, że jak kochanek kopnie żonę w cztery litery, to ta pokornie z podwiniętym ogonem wróci na łono rodziny.
Pytanie tylko, do czego mu taka zona sad

198

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
moniaCo napisał/a:
Rockfor napisał/a:

Janek dam Ci jeszcze ostatnią radę odnośnie "deski ratunku". Co ciekawe jest bardzo skuteczna. Z ciekawości czytałem o tym na forum dla zdradzonych.

O tuż, zadzwoń do kochanka (pisałeś, że wiesz kto to jest, czyli znajdziesz jak skontaktować się) i spytaj jego w jaki sposób,kiedy i gdzie masz mu przekazać mu "żonę" wraz z jej całym bagażem? Rozmowa ma przebiegać na spokojnie i bd. dyplomatycznie z Twojej strony, pamiętaj że to Ty w tej rozmowie jesteś na wygranej pozycji. Masz 50% szans, że żona sama odejdzie, lub kolejne 50% że kochanek pokaże Twojej "żonie" swoją prawdziwą twarz i zauroczenie pryśnie jak "bombka". Radzę Ci to zrobić, bo i tak nie masz co tracić, uwzględniając ostatni post.

Jak czytałem w większości sytuacji po takiej rozmowie kochanek/ka zrywali kontakt z obiektem zauroczenia big_smile

Jaki jest sens takiego działania?
I tak i tak jest pozamiatane....chyba, że autor liczy, że jak kochanek kopnie żonę w cztery litery, to ta pokornie z podwiniętym ogonem wróci na łono rodziny.
Pytanie tylko, do czego mu taka zona sad

Już napisałaś odpowiedź big_smile Właśnie taki skutek jest najbardziej prawdopodobny.

199 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-05-30 12:12:37)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

,,ze ma sie NATYCHMIAST wyprowadzic. tylko nie wyznaczaj znowu dlugich terminow ktorych i tak nie bedziesz egzekwowal. najlepuiej spakuj ja i wystaw walizki za drzwi. mozesz zaproponowac ze ja odwieziesz do jej kochanka. poinformuj go ze wlasnie wieziesz mu zone i dorzucasz lyskacza ze otworzyl ci oczy...,,
to najlepsze żeby ja otrzezwic, ale niech on po nia przyjedzie

200

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
mariola856 napisał/a:

,,ze ma sie NATYCHMIAST wyprowadzic. tylko nie wyznaczaj znowu dlugich terminow ktorych i tak nie bedziesz egzekwowal. najlepuiej spakuj ja i wystaw walizki za drzwi. mozesz zaproponowac ze ja odwieziesz do jej kochanka. poinformuj go ze wlasnie wieziesz mu zone i dorzucasz lyskacza ze otworzyl ci oczy...,,
to najlepsze żeby ja otrzezwic, ale niech on po nia przyjedzie

Właśnie o tym pisałem ... .

201

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Moja zona nie wroci, nie z jej charakterem.
Sprawa jest jasna - nie kocha mnie i nie ma zamiaru spedzac ze mna zycia. Tak to wyglada juz od dluzszego czasu, od wrzesnia/pazdziernika. Decyzja zapadla jeszcze zanim sie zauroczyla.
Moja zona jest kompletnie wyjalowiona z uczuc do mnie. Nie czuje nic poza irytacja i niechecia. To jest pewnie spowodowane tym, ze jest ode mnie uzalezniona.

Moze moje podejscie jest niewlasciwe, jednak nie mam zamiaru sie na niej odgrywac, rzucac jej pod nogi klod itp. Glownie ze wzgledu na to, ze kazde takie dzialanie odbije sie na dziecku i jego dobru. Z drugiej strony nie mam zamiaru byc jej sponsorem i jej to zakomunikowalem.

Zaproponowala, zebysmy wzieli kolejny kredyt na male mieszkanie dla niej, ktory by sama splacala (gdyz wynajem to wyrzucanie pieniedzy w bloto).
Z jednej strony takie rozwiazanie wydaje sie sensowne, jednak nie chce brac na kark kolejnego zobowiazania.

Mysle, ze skonczy sie na tym, ze poprosze ja zeby sie wyprowadzila i poniosla konsekwencje swoich decyzji.
Przez ten czas dziecko mogloby zostac ze mna, bo  docelowo i tak wiadomo, ze bedzie z matka.

202 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-05-30 12:56:31)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

,,Zaproponowala, zebysmy wzieli kolejny kredyt na male mieszkanie dla niej, ktory by sama splacala (gdyz wynajem to wyrzucanie pieniedzy w bloto).
Z jednej strony takie rozwiazanie wydaje sie sensowne, jednak nie chce brac na kark kolejnego zobowiazania.,,- zartujesz, a może kochanek jej wezmie kredyt, absolutnie bym się na twoim miejscu nie zgodzila, a potem ona z nim tam zamieszka?
nikt nie mowi ze masz się na niej mscic, bo to odbije się na dziecku tez
ale dlaczego taki dobry jesteś dla niej?
ona docenia to? nie! i ma tupet jeszcze prosić cie o kredyt! no ciekawa ta twoja zona,
a i w dodatku ona do ciebie czuje niechęć, nie kocha cie, a ty chcesz jej i jej kochankowi uwic gniazdo i zamieszkają tam z waszym dzieckiem, super
ty nie jesteś dobry tylko za przeproszeniem naiwny
,,Nie czuje nic poza irytacja i niechecia. To jest pewnie spowodowane tym, ze jest ode mnie uzalezniona. ,,

203

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Zaproponowala, zebysmy wzieli kolejny kredyt na male mieszkanie dla niej, ktory by sama splacala (gdyz wynajem to wyrzucanie pieniedzy w bloto).
Z jednej strony takie rozwiazanie wydaje sie sensowne, jednak nie chce brac na kark kolejnego zobowiazania.

Dalej chce Ciebie zostawić jako sponsora. Niezłe jaja. Bezczelność sięga zenitu. Mąż/były mąż będzie spłacał lokum, czytaj to gniazdo spotkań z kochankiem. Kolacje też im będziesz stawiał.

Każde tłumaczenie się z jej strony jest "dobre". Widzę. że nic nie nauczyłeś się przez ten czas. Natomiast Twoja "żona" tak i to bardzo poznała Ciebie i Twoje słabe strony, nieźle Tobą manipuluje.

Nic mi zostaje tylko życzyć Ci powodzenia abyś głębiej w g.w.o nie wsiąkł, bo i tak po uszy jesteś w tym.

204

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Moja zona jest kompletnie wyjalowiona z uczuc do mnie. Nie czuje nic poza irytacja i niechecia. To jest pewnie spowodowane tym, ze jest ode mnie uzalezniona.
...
Zaproponowala, zebysmy wzieli kolejny kredyt na male mieszkanie dla niej, ktory by sama splacala (gdyz wynajem to wyrzucanie pieniedzy w bloto).

Kredyt dostaniecie na podstawie wysokości głownie Twojej wysokości dochodów.
Jak żona bedzie spłacała go jeżeli zostanie sama ?
Kochanek bedzie dokładał się do jej mieszkania ? smile Nigdy.

Zostaniesz Ty, bo Ty podpiszesz się pod kredytem i to Ciebie bank będzie ścigał komornikiem.
Nie ją - samotną matkę z dzieckiem - osobę nietykalną.

Skoro jest wyjałowiona z uczuć do Ciebie, co bedzie ją powstrzymywało ją przed niepłaceniem rat i zwaleniem problemu na Ciebie ?
Usprawiedliwienie sobie znajdzie takie samo jakie znalazła dla zdrady :
- należy mu się za to co mi zrobił.

Janek, nie wierz w to, ze podjęła decyzję o odejściu przed rozpoczęciem romansu.
Nigdy.
To dzieki romansowi rozwinęła się w niej wizja, możliwośc ułożenia sobie życia z kimś innym.
Teraz może już nie pamieta kiedy podjęła decyzję, bądź nie chce pamiętać, bądź zniechęcenie które wtedy ją dopadło ( Ciebie penie też), traktuje jako chęć odejścia.
A zniechecenie i decyzja o odejściu to nie to samo.
Skoro jeszcze parę tygodni temu była niezdecydowana co zrobić to dowód że dochodziła do decyzji stopniowo, pod wpływem kochanka.
Ty, nie miałeś na to wpływu.

Masz dowody jej zdrady ?

205

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Zaproponowala, zebysmy wzieli kolejny kredyt na male mieszkanie dla niej, ktory by sama splacala (gdyz wynajem to wyrzucanie pieniedzy w bloto).
Z jednej strony takie rozwiazanie wydaje sie sensowne, jednak nie chce brac na kark kolejnego zobowiazania.

Rozumiem ze macie juz wspolna hipoteke i dom/mieszkanie jest wasza wspolna własnoscia ?? Czyli w razie podziału majatku zona bedzie miała prawo do ubiegania sie o polowe tego majatku i hipoteka tez idzie na poł ?? - macie juz jakis plan podziału majatku ??

Przy kupnie nastepnego mieszkania na hipoteke podczas małzeństwa - to rowniez wy bedziecie jego wspołwłascicielami i to mieszkanie rowniez wejdzie do podziału majatku  przy rozwodzie .

To juz chyba z prawnikiem musisz cos ustalic

Lexpar - potrzebny jestes  smile

206

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Nie mam dowodow. W tej chwili rozwod z jej winy raczej nie wchodzi w gre.

Co do kochanka i sponsorowania ich gniazdka .
Przyjaciel/kochanek pracuje na kierowniczym stanowisku i raczej nie ma problemow finansowych.
moze faktycznie zaproponuje jej, zeby z nim pogadala o kredycie. Zapewne chetnie pomoze jej rozpoczac nowe zycie...

Ja w tej chwili nie podejmuje zadnych decyzji, pytam sie Was o porade - analizuje rozwiazania , ktore sa mozliwe.
Nie musicie po mnie jezdzic za naiwnosc (jak rockfor) bo nie jestem slepy i widze, co sie dzieje. Widze, co robi moja zona.
Na dzien dzisiejszy nie ufam jej  i nie chce sie w nic wplatac - dlatego tez radze sie Was.

207

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
ryba81 napisał/a:
JanekM napisał/a:

Zaproponowala, zebysmy wzieli kolejny kredyt na male mieszkanie dla niej, ktory by sama splacala (gdyz wynajem to wyrzucanie pieniedzy w bloto).
Z jednej strony takie rozwiazanie wydaje sie sensowne, jednak nie chce brac na kark kolejnego zobowiazania.

Rozumiem ze macie juz wspolna hipoteke i dom/mieszkanie jest wasza wspolna własnoscia ?? Czyli w razie podziału majatku zona bedzie miała prawo do ubiegania sie o polowe tego majatku i hipoteka tez idzie na poł ?? - macie juz jakis plan podziału majatku ??

Przy kupnie nastepnego mieszkania na hipoteke podczas małzeństwa - to rowniez wy bedziecie jego wspołwłascicielami i to mieszkanie rowniez wejdzie do podziału majatku  przy rozwodzie .

To juz chyba z prawnikiem musisz cos ustalic

Lexpar - potrzebny jestes  smile

Nie kombinuj i nie wprowadzaj w błąd, jak zabraknie "żonie" pieniędzy to i tak wejdą na konto Janka. Bank i komornik sentymentów nie mają.

208 Ostatnio edytowany przez JanekM (2014-05-30 13:18:34)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
ryba81 napisał/a:
JanekM napisał/a:

Zaproponowala, zebysmy wzieli kolejny kredyt na male mieszkanie dla niej, ktory by sama splacala (gdyz wynajem to wyrzucanie pieniedzy w bloto).
Z jednej strony takie rozwiazanie wydaje sie sensowne, jednak nie chce brac na kark kolejnego zobowiazania.

Rozumiem ze macie juz wspolna hipoteke i dom/mieszkanie jest wasza wspolna własnoscia ?? Czyli w razie podziału majatku zona bedzie miała prawo do ubiegania sie o polowe tego majatku i hipoteka tez idzie na poł ?? - macie juz jakis plan podziału majatku ??

Przy kupnie nastepnego mieszkania na hipoteke podczas małzeństwa - to rowniez wy bedziecie jego wspołwłascicielami i to mieszkanie rowniez wejdzie do podziału majatku  przy rozwodzie .

To juz chyba z prawnikiem musisz cos ustalic

Lexpar - potrzebny jestes  smile

Zona nie bedzie chciala aktualnego mieszkania. Przez lata ja na to pracowalem, moje rodzina nam pomagala rowniez finansowo i jasno powiedziala, ze mieszkanie zostawia mnie (z ogromnym kredytem). Samochod (tez na kredyt) zapewne rowniez bedzie u mnie, bo placic trzeba.

Jesli chodzi  o podzial, to mysle, ze zona po prostu zabierze swoje rzeczy i odejdzie.
Mysle, ze stad jej propozycja z mieszkaniem (kredytem). Cos za cos... Ty zabierz to co wartosciowe, ale pomoz mi na starcie...
Moze sie myle, tak to jednak wyglada.

209

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Mysle, ze stad jej propozycja z mieszkaniem (kredytem). Cos za cos... Ty zabierz to co wartosciowe, ale pomoz mi na starcie...
Moze sie myle, tak to jednak wyglada.

"Zabierz to co wartościowe" czyli :
- ogrooomny kredyt na dom
- kredyt na samochód

i "pomóż mi na starcie"
- zasponsoruj mi kredyt na moje mieszkanie.

Janek.... ja też bym tak chciała.. smile
uwalniam sie od ciężaru kredytów które obecnie ciążą mi na głowie a jednocześnie ktoś sponsoruje mi mieszkanko w którym uwiję sobie gniazdko z kochankiem.
Bo przecież czy będę płaciła za nowy kredyt czy nie nie ma to znaczenia ex i tak bedzie musiał za nie płacic...
Kredyt, który będzie udzielony na podstawie Twoich dochodów nie zostanie przez bank przeniesiony na samą żonę, bo nie bedzie miała zdolności kredytowej. Więc...dostaniesz następny kredyt do spłacenia sad
Żyć i nie umierać...

Robisz jak do tej pory wszystko, zeby jej umilić romans..

Nie lepsza jest czysta sytuacja, i sprawiedliwa jednoczesnie :
- Sprzedajecie obecny dom
- sprzedajecie samochód
spłacacie kredyty, jeżeli ( co bardzo prawdopodobne) po sprzedaży zabraknie pieniędzy żeby spłacić kredyty - deficyt spłacacie po połowie.
Jeżeli zostanie - tez po połowie.
A następnie każde zaczyna sam od początku, nie żerując, wykorzystując drugą stronę ?

Przecież żona Ciebie wykorzystuje, emocjonalnie - manipuluje Tobą, a teraz chce materialnie.
Janek, ogarnij w końcu...

210

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Bezczelność Twojej jeszcze żony sięga zenitu...nie daj się wrobić w taki układ.

211

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:
ryba81 napisał/a:
JanekM napisał/a:

Zaproponowala, zebysmy wzieli kolejny kredyt na male mieszkanie dla niej, ktory by sama splacala (gdyz wynajem to wyrzucanie pieniedzy w bloto).
Z jednej strony takie rozwiazanie wydaje sie sensowne, jednak nie chce brac na kark kolejnego zobowiazania.

Rozumiem ze macie juz wspolna hipoteke i dom/mieszkanie jest wasza wspolna własnoscia ?? Czyli w razie podziału majatku zona bedzie miała prawo do ubiegania sie o polowe tego majatku i hipoteka tez idzie na poł ?? - macie juz jakis plan podziału majatku ??

Przy kupnie nastepnego mieszkania na hipoteke podczas małzeństwa - to rowniez wy bedziecie jego wspołwłascicielami i to mieszkanie rowniez wejdzie do podziału majatku  przy rozwodzie .

To juz chyba z prawnikiem musisz cos ustalic

Lexpar - potrzebny jestes  smile

Zona nie bedzie chciala aktualnego mieszkania. Przez lata ja na to pracowalem, moje rodzina nam pomagala rowniez finansowo i jasno powiedziala, ze mieszkanie zostawia mnie (z ogromnym kredytem). Samochod (tez na kredyt) zapewne rowniez bedzie u mnie, bo placic trzeba.

Jesli chodzi  o podzial, to mysle, ze zona po prostu zabierze swoje rzeczy i odejdzie.
Mysle, ze stad jej propozycja z mieszkaniem (kredytem). Cos za cos... Ty zabierz to co wartosciowe, ale pomoz mi na starcie...
Moze sie myle, tak to jednak wyglada.

Musisz sie liczyc rowniez tym ze jak weźmiesz to mieszkanie teraz podczas małżeństwa to zona po rozwodzie moze sie domagac ( po rozwodzie moze przeciez zmienic zdanie tak jak z waszym małzeństwem - jestes w stanie jej zaufac nawet w tej kwesji  )  rowniez podziału majatku tego ktore macie . Bo to ze ty wiecej zarabiałes to nie znaczy ze jej sie nie nalezy połowa bo ona np nie miała wkładu finansowego ale własna praca, wychowywanie syna itp .


Ja bym tu chyba na twoim miejscu zaciągnęła opinii prawnika jesli rzeczywiscie chcesz jej pomoc w starcie.
Chociaż ja bym nie pomagała , jej działanie jej konsekwencje , tyle ze ty bedziesz miał ja na karku w domu bo bez twoje pomocy kredytowej ona nie wyprowadzi sie . 

A poza tym czy ona sie martwi tym czy ty będziesz miał z czego spłacać dzisiejsza hipotekę i samochód. ???
Najłatwiej jest sie spakować na gotowe nowe mieszkanie ( znowu dzięki mężowi )

212

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Janek, jeszcze jedna uwaga:
- lepiej gdybyś już teraz wziął rozdzielność majątkową.
Żona jest w amoku, weźmie kredyty a Ty zostaniesz znimi do spłaty.
U notariusz załatwisz od reki.

213

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Secondo1 napisał/a:

Janek, jeszcze jedna uwaga:
- lepiej gdybyś już teraz wziął rozdzielność majątkową.
Żona jest w amoku, weźmie kredyty a Ty zostaniesz znimi do spłaty.
U notariusz załatwisz od reki.

Słuszna uwaga!

214

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
moniaCo napisał/a:
Secondo1 napisał/a:

Janek, jeszcze jedna uwaga:
- lepiej gdybyś już teraz wziął rozdzielność majątkową.
Żona jest w amoku, weźmie kredyty a Ty zostaniesz znimi do spłaty.
U notariusz załatwisz od reki.

Słuszna uwaga!

O ile już jakiś małych kredytów nie wzięła na które miała zdolność kredytowa ????

215

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Janek skoro rozdajesz tak łatwo kredyty na lewo i na prawo, to może jeszcze kogoś za sponsorujesz.

A o Twojej naiwności piszę to co widzę/czytam i walę prosto z mostu. Wiem jest nam łatwiej bo My w tej chwili myślimy trzeźwo, bez braku emocji. Nie chcemy chłopie abyś dał się zmanipulować do końca przez "żonę" i abyś zrozumiał jak ona łatwo to robiła wcześniej.

Wydaje mi się, że bez żadnych kombinacji najłatwiej będzie tak jak napisała Secondo, sprzedać wszystko spłacić kredyt, a jak zostanie to podzielić odpowiedzialność kredytową.

Wypisz sobie na kartce punkt po punkcie co masz zrobić abyś wyszedł z tego wszystkiego na zdrowo.  Pamiętaj przy tym, że już nie odpowiadasz za decyzje jeszcze małżonki, bo ona już dawno podjęła decyzje jako osoba dorosła, przy czym wcale nie myślała o Tobie i nie pytała o radę. W końcu nie jesteś Caritasem. Dzieckiem zawsze zaopiekujesz się i na pewno będziesz miał dużo okazji, ale ono nie może być przedmiotem manipulacji, które wykorzystuje przeciwko Tobie "żona".

Podpinam się jeszcze do rady o podpisanie rozdzielczości majątkowej. I dodam abyś w końcu zadbał o dowodu zdrady - dla osoby znającej się w tym temacie zawodowo, już nie będzie problemów je szybko zebrać.

216

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Secondo1 napisał/a:

Janek, jeszcze jedna uwaga:
- lepiej gdybyś już teraz wziął rozdzielność majątkową.
Żona jest w amoku, weźmie kredyty a Ty zostaniesz znimi do spłaty.
U notariusz załatwisz od reki.

To jest pierwsza rzecz ktora zamierzam zrobic.
Jezeli chce ze mna mieszkac, to raczej jako lokatorka.
Ta sprawe zamierzam zalatwic i to jak najszybciej.

Zalezy mi zeby zostawic mieszkanie i go nie sprzedawac. Za duzo wysilku wlozylem w jego zakup i nie mam zamiaru go sprzedawac. Poza tym lokalizacja jest idealna.
Co do samochodu to kwestia do omowienia.

217

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Witam wszystkich!

Janku,
czy Ty w ogole czytasz, co sie do Ciebie pisze; czytasz to, co sam piszesz??

Niecaly tydzien temu pisales:

JanekM napisał/a:

Jedyna rada jaka moge dac wszystkim z podobnymi problemammi - sluchajcie ludzi jak pitagoras czy zbytzaradny . Niestety ludzilem sie, ze wszystko sie ulozy i bedzie dobrze, zycie jednak pokazalo, ze tak pieknie nie jest.

A dzisiaj:

JanekM napisał/a:

Nie mam zamiaru wyrzucac jej z domu - glownie ze wzgledu na dziecko

chociaz to byla jedna z tych wlasnie rad, ktorych radzisz sluchac...

Pisalem rowno miesiac temu:

zbyt.zaradny napisał/a:

...
Powiem Ci co jest dalej w tym schemacie:
1. zona bedzie dalej sie z nim spotykac i
2.
a) jezeli dalej bedziesz niekonsekwentny, to przestanie sie z tym ukrywac i bedzie zdradzac Cie prawie na Twoich oczach (Zgadnij, jaki wplyw bedzie mialo zycie w takiej rodzinie na prawidlowy rozwoj Waszego dziecka?)
...

I to wlasnie teraz masz. Powiedziala Ci ze odchodzi, wiesz ze bedzie sie z nim spotykac, pomimo tego pozwalasz jej na to!
Co Ty fundujesz wlasnemu dziecku?

218

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
zbyt.zaradny napisał/a:

Co Ty fundujesz własnemu dziecku?

Zafunduje patologię - brak znajomości funkcjonowania zdrowej rodziny, jak nie stanie z powrotem do pionu. Najgorsze jest to, że u dzieci w tak małym wieku to wszystko zostaje w głowie, mimo że jako osoby dorosłe nie koniecznie pamiętają to.

Stąd też doradzałem aby napisał Janek na kartce wszystkie rzeczy, które musi zrobić i konsekwentnie trzymać się ich, nawet żując swój język z bólu.
Zobaczymy czy najpierw zrobi to co zaplanował na pierwszy rzut.

219 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-05-30 15:08:32)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Rockfor napisał/a:
szczęście111 napisał/a:
Rockfor napisał/a:

mam nadzieję, że ma jeszcze honor aby przyznać się w sądzie do swojej winy.

na to bym nie liczyła,
ja na miejscu Janka czekałabym na to aż żona złoży pozew o rozwód, wtedy ona płaci za to wszystko. Ale może lepiej niech Lexpar się wypowie na ten temat, w końcu jest prawnikiem. A jeśli ma być rozstanie to na pewno musicie zacząć żyć osobno.

Teoretycznie jak z jej winy to ona powinna ponosić koszta, ale tą kwestię zostawmy dla specjalisty Lexpera smile

Z kolei, z drugiej strony, jak będzie przekładał ten "obowiązek" na "żonę", to myślisz Szczęście111, że to tak wszystko skończy się. Jestem pewien, jak będzie Janek łaskawie czekał na "żonę", to końca nie zobaczymy.

Janek dodam, jeszcze jeżeli już zdecydujesz się ją zatrzymać w Twoim mieszkaniu jeszcze na jakiś czas. To pamiętaj aby ją postawić przed faktem, że jest już tylko lokatorem, więc zgodnie z tym niech ponosi połowę utrzymania.

Nie tak do końca. Jeżeli rozwód będzie orzeczony bez winy to oboje ponoszą koszty po połowie, po 300 zł.
Tylko ja Jankowi napisałem priva co ma zrobić i do niego należy decyzja.
Ja będąc na jego miejscu zrobiłbym to:
1-składam pozew o rozwod z orzeczeniem jej winy ( ona zdradziła i odeszła)
2- w pozwie wnoszę o opiekę nad dzieckiem i zasądzenie na rzecz Janka alimentów ( źle się
     prowadziła, zdradziła, ma kochanka etc.
3- składam wniosek o podział majątku.
Dobry prawnik jest to w stanie wywalczyć.
Tylko czy Janek tak postąpi to Obrazek dodany przez użytkowniczkę nie wiem.
Za to wszystko co ona zrobiła i oszukiwała tyle czasu nie miałbym litości.
Owszem nie krzyczałbym, ubliżał ale tak uczynił
Zresztą po co jej dziecko.
Ma motylki w brzuchu i jest kochasiem zauroczona.

220 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-05-30 14:39:04)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:
ryba81 napisał/a:
JanekM napisał/a:

Zaproponowala, zebysmy wzieli kolejny kredyt na male mieszkanie dla niej, ktory by sama splacala (gdyz wynajem to wyrzucanie pieniedzy w bloto).
Z jednej strony takie rozwiazanie wydaje sie sensowne, jednak nie chce brac na kark kolejnego zobowiazania.

Rozumiem ze macie juz wspolna hipoteke i dom/mieszkanie jest wasza wspolna własnoscia ?? Czyli w razie podziału majatku zona bedzie miała prawo do ubiegania sie o polowe tego majatku i hipoteka tez idzie na poł ?? - macie juz jakis plan podziału majatku ??

Przy kupnie nastepnego mieszkania na hipoteke podczas małzeństwa - to rowniez wy bedziecie jego wspołwłascicielami i to mieszkanie rowniez wejdzie do podziału majatku  przy rozwodzie .

To juz chyba z prawnikiem musisz cos ustalic

Lexpar - potrzebny jestes  smile

Zona nie bedzie chciala aktualnego mieszkania. Przez lata ja na to pracowalem, moje rodzina nam pomagala rowniez finansowo i jasno powiedziala, ze mieszkanie zostawia mnie (z ogromnym kredytem). Samochod (tez na kredyt) zapewne rowniez bedzie u mnie, bo placic trzeba.

Jesli chodzi  o podzial, to mysle, ze zona po prostu zabierze swoje rzeczy i odejdzie.
Mysle, ze stad jej propozycja z mieszkaniem (kredytem). Cos za cos... Ty zabierz to co wartosciowe, ale pomoz mi na starcie...
Moze sie myle, tak to jednak wyglada.

Janek jak weźmiesz kredyt to ja Ciebie Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
To może pościel im jeszcze łóżko.
Chłopaku czy Ty jesteś nie reformowalny Obrazek dodany przez użytkowniczkę

221

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Jestem z Jankiem w kontakcie, więc spoko.

222

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Lexpar napisał/a:

Jestem z Jankiem w kontakcie, więc spoko.

smile

223

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Na chwile obecna na pewno , bede chcial podzialu majatku i rozdzielnosci majatkowej.
Lepiej dmuchac teraz na zimne, bo patrzac na doradcow zony, moge sie chyba spodziewac wszystkiego.
Mam nadzieje, ze nie bedzie robila problemow.
Z tego co sie dowiadywalem, sprawa podzialu majatku i ustanowiania rozdzielnosci majatkowej nie powinna byc skomplikowana. Mam nadzieje, ze obejdzie sie bez ekscesow.

Pozniej zastanowie sie co dalej.

224

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Lexpar napisał/a:

Jestem z Jankiem w kontakcie, więc spoko.

Dzięki Bogu, że jesteś Lexpar, a to faktycznie mogłoby dojść do "trzymania świeczki". Liczę na to, że ta współpraca zakończy się pozytywem dla autora tego wątku i wszyscy razem wyciągniemy jego za uszy z tego szamba jakie mu zaaplikowała "żona".

225

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Janku słuchaj ludzi tutaj, takich Jak Lexpar, to są madre osoby.Zrobilabym dokladnie jak piszą,nie miej wspolczucia, zona nie miala dla Ciebie

226

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Janek powołaj kochasia żony na świadka w sprawie rozwodowej i to Ty złóż pozew.
Niech żonka zobaczy, że dla niej okres ochronny się bezpowrotnie zakończył a rozpoczął się sezon łowiecki.
A kredyt na mieszkanko niech jej kochaś kupi.

227

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Mam nadzieje, ze nie bedzie robila problemow.

Nie chcę krakać, ale obyś sie nie zdziwił.
Ona chętnie Ciebie puściłaby z torbami.

228

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Lexpar napisał/a:

Janek powołaj kochasia żony na świadka w sprawie rozwodowej i to Ty złóż pozew.
Niech żonka zobaczy, że dla niej okres ochronny się bezpowrotnie zakończył a rozpoczął się sezon łowiecki.
A kredyt na mieszkanko niech jej kochaś kupi.

Dokładnie tak, na ile wiem, że wiele mądrych prawników korzysta z takiego świadka, oczywiście jak zna jego imię i nazwisko. Ale czy tego nie za mało? Nie lepiej byłoby oprzeć jeszcze zdrady innymi faktami, aby kochaś nie wyparł się przed sądem?

229

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Lexpar ale jak mieszkanie kupione w czasie trwania małżeństwa to żona chyba ma do niego prawo? Wtedy połowa kredytu też jest jej. Nie znam się na tych technicznych sprawach. Może ktoś wyjaśni.

230

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Janek, skoro zona bedzie lokatorem w domu to powinna placic polowe raty kredytu a co najmniej polowe kosztow utrzymania domu - je?eli zamierza zrzec si? praw do domu.
Inaczej po rozdzielnosci majatkowej, Twój udzial w domu roznie o kazda polowe raty splaconej przez Ciebie. .

231

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Aniaa34 napisał/a:

Lexpar ale jak mieszkanie kupione w czasie trwania małżeństwa to żona chyba ma do niego prawo? Wtedy połowa kredytu też jest jej. Nie znam się na tych technicznych sprawach. Może ktoś wyjaśni.

Brawo Obrazek dodany przez użytkowniczkę i tak jest.

232

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Czytam to wszystko i nie wierze,jestem stażem prawie 20 lat,mąż mój nigdy nie okazywał mi miłości,wręcz przeciwnie głównie w towarzystwie upokażał mnie,mówi jaka to jestem glupia i nic nie wiem.Należy on do osób nadpobudliwych,nie trzymających języka za zębami.Zawsze tłumacze to dzieci,może nerwowy.Nie raz myślałam aby odejść od takiego osobnika,bo przecież nic dobrego mnie przy nim nie czeka.I tak trwam już tyle lat,zestarzeje się i w sumie to moja wina ,bo czym byłam lepsza to on był gorszy.Ty się zmienileś,jesteś lepszym człowiekiem ja czekam cale życie na taką przemianę,ale pewno się nie doczekam...Żona Twoja jest pod zauroczeniem innego faceta,zostaw to biegowi czasu bo i tak nic nie zdziałasz.Kobieta jak się uprze to już koniec,jest silna ja niestety taka nie jestem ,trwam w czymś co nie ma przyszłości no ale sa dzieci może dam jeszcze rade,może.Daj spokój ,nie upokarzaj się bo będziesz zerem w jej oczach,pomimo że starasz się.

233

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
luna40 napisał/a:

Czytam to wszystko i nie wierze,jestem stażem prawie 20 lat,mąż mój nigdy nie okazywał mi miłości,wręcz przeciwnie głównie w towarzystwie upokażał mnie,mówi jaka to jestem glupia i nic nie wiem.Należy on do osób nadpobudliwych,nie trzymających języka za zębami.Zawsze tłumacze to dzieci,może nerwowy.Nie raz myślałam aby odejść od takiego osobnika,bo przecież nic dobrego mnie przy nim nie czeka.I tak trwam już tyle lat,zestarzeje się i w sumie to moja wina ,bo czym byłam lepsza to on był gorszy.Ty się zmienileś,jesteś lepszym człowiekiem ja czekam cale życie na taką przemianę,ale pewno się nie doczekam...Żona Twoja jest pod zauroczeniem innego faceta,zostaw to biegowi czasu bo i tak nic nie zdziałasz.Kobieta jak się uprze to już koniec,jest silna ja niestety taka nie jestem ,trwam w czymś co nie ma przyszłości no ale sa dzieci może dam jeszcze rade,może.Daj spokój ,nie upokarzaj się bo będziesz zerem w jej oczach,pomimo że starasz się.

Kobieto, to na co Ty czekasz? Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
Ocknij się.
Nie tylko są dzieci, ale też jesteś Ty.
Zaserwuj mężowi kurację wstrząsową i powiedz mu, że odchodzisz.
Jestem przekonany, że rzuci go to na glebę.

234

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Mówiłam to nie raz,ale on wie że to puste slowa -bo gdzie pójde skoro nie jestem w stanie utrzymać siebie,dzieci i jeszcze wynająć mieszkanie.

235 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-05-31 20:51:01)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
luna40 napisał/a:

Mówiłam to nie raz,ale on wie że to puste slowa -bo gdzie pójde skoro nie jestem w stanie utrzymać siebie,dzieci i jeszcze wynająć mieszkanie.

Nie ma takiej możliwości.
Zawsze się utrzymasz i dlatego zacznij szukać pracy.
Znajdziesz to podziękujesz temu panu za całokształt.
Zacznij żyć dla swojego dobra.
Czy to dużo?
Nie, to jest minimum.

236

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Kobiety czesto ignoruja lub pokazuja swoja niedostepnosc, aby sprawdzic, czy ich partnerom jeszcze na nich zalezy. To normalne, ale jak to dlugo bedzie jeszcze trwac? Tego nie wiadomo. Podejrzewam, ze zona czekala, czekala i sama wyleciala z gniazda, zachlysnela sie wolnoscia i jej przykladami sa teraz rozwodnicy czy single. Nie rozumiem tego... Takie zycie nie jest fajne, wg mnie. Fajnie jest byc ze stala osoba, wyjsc z nia gdzies, pokazac swiatu, ze ma sie kogos, na kim mozna zawsze polegac i kogo sie kocha najmocniej na swiecie. Przykladem sa stale malzenstwa, z dlugim stazem, a nie rozwodnicy czy single! Uwazam, ze obydwoje Panstwo powinniscie udac sie na Terapie Malzenska, wiecej czasu spedzac, ale i inicjowac to razem. Gotowac razem, sprzatac razem, isc gdzies potanczyc, powyglupiac sie! Starzy jeszcze nie jestescie, wiec bawcie sie. Niech Pan pokaze jej swoje poczucie humoru. Niech Pan z nia nie rozmawia, kiedy w oczach masz "Prosze, nie zostawaj mnie!"... Ona juz o tym wie przeciez. Niech Pan zrobi wszystko, aby sie udalo. Trzymam mocno kciuki!

W razie W. prosze napisac na Priv, czy sie udalo.
Trzymam kciuki naprawde mocno!
Pozdrawiam.

237

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Pola93 przeczytaj cały wątek

238

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Stalo sie.

Zona po raz pierwszy od miesiecy wyszla z inicjatywa rozmowy. Tak jak sie spodziewalem, decyzja zostala podjeta i chciala wylacznie porozmawiac o formalnych sprawach.
Zapytalem sie jej jeszcze dla pewnosci, czy jej decyzja jest ostateczna, czy podejmuje ja swiadomie i czy jest swiadoma konsekwencji. Odpowiedziala, ze tak.

Na chwile obecna ustalenia sa takie :

1. Zona zrzeka sie mieszkania/samochodu (sa kredytowane) - kredyty i wlasnosc biore na siebie. Do czasu znalezienia przez nia mieszkania/poprawy jej sytuacji finansowej (z zalozeniem, ze staramy sie aby nastapilo to jak najszybciej) mieszkamy razem (ona na zasadzie lokatorki). Rachunki placimy po polowie, wydatki na dziecko (wlaczajac opiekunke) placimy rowniez po polowie.

2. Jak najszybciej ustalamy rozdzielnosc majatkowa. Tutaj pojawia sie problem, jak zalatwic sprawe hipoteki. Kredyt mamy we CHF, uzuskany byl jeszcze przez obostrzeniami, i wydaje sie, ze w tej chwili bank moze nie zgodzic sie na przepisanie wlasnosci/kredytu na mnie, ze wzgledu na zbyt niska zdolnosc kredytowa. Co myslicie o tej kwestii ? Czy mozna jakos formalnie zalatwic sprawe wlasnosci w ten sposob, aby moja zona "nagle po 20 latach" nie przypomniala sobie o mieszkaniu i swojej czesci (pomimo faktu, ze to ja splacilbym 90% kredytu) ? Mysle, ze te kwestie beda najbardziej pogmatwane.
Moge liczyc na pomoc moich rodzicow i wsparcie w kwestii "zwiekszenia" mojej zdolnosci kredytowej.

3. Jesli chodzi o rozwod, mysle, ze zdecydujemy sie na opcje bez orzekania winy. Nie chcemy zeby sprawa ciagnela sie latami i obawiam sie, ze moglaby tylko spowodowac kompletne zepsucie sie naszych relacji. Dla dobra dziecka, wolalbym, zebysmy mieli jak najlepsze relacje.

4. Teraz sprawa najwazniejsza - dziecko. Zona proponuje, zeby dziecko zamieszkalo z nia, bez jakichkolwiek ogranicznien jesli chodzi o moje kontakty z synem. Poza jednym - ma nocowac w jednym miejscu (czytajcie u niej).Argumentuje to dobrem dziecka.
Na to nie mam zamiaru sie godzic. Chcialbym aby dziecko przynajmniej dwa dni w tygodniu spedzalo ze mna.
Ostatecznie postanowilismy, ze decyzje bedziemy podejmowac za jakis czas - jak opadna emocje i bedziemy pewni, ze na 100% kierujemy sie dobrem dziecka, a nie emocjami.

239

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Janku to tak strasznie brzmi, to co napisałeś. Że też życie musi się tak spier.... , że na koniec ludzie, którzy się kochali negocjują jak ludzie biznesu. Jest mi naprawdę strasznie przykro, że się nie udało. sad

240

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Stalo sie.

Zona po raz pierwszy od miesiecy wyszla z inicjatywa rozmowy. Tak jak sie spodziewalem, decyzja zostala podjeta i chciala wylacznie porozmawiac o formalnych sprawach.
Zapytalem sie jej jeszcze dla pewnosci, czy jej decyzja jest ostateczna, czy podejmuje ja swiadomie i czy jest swiadoma konsekwencji. Odpowiedziala, ze tak.

Na chwile obecna ustalenia sa takie :

1. Zona zrzeka sie mieszkania/samochodu (sa kredytowane) - kredyty i wlasnosc biore na siebie. Do czasu znalezienia przez nia mieszkania/poprawy jej sytuacji finansowej (z zalozeniem, ze staramy sie aby nastapilo to jak najszybciej) mieszkamy razem (ona na zasadzie lokatorki). Rachunki placimy po polowie, wydatki na dziecko (wlaczajac opiekunke) placimy rowniez po polowie.

2. Jak najszybciej ustalamy rozdzielnosc majatkowa. Tutaj pojawia sie problem, jak zalatwic sprawe hipoteki. Kredyt mamy we CHF, uzuskany byl jeszcze przez obostrzeniami, i wydaje sie, ze w tej chwili bank moze nie zgodzic sie na przepisanie wlasnosci/kredytu na mnie, ze wzgledu na zbyt niska zdolnosc kredytowa. Co myslicie o tej kwestii ? Czy mozna jakos formalnie zalatwic sprawe wlasnosci w ten sposob, aby moja zona "nagle po 20 latach" nie przypomniala sobie o mieszkaniu i swojej czesci (pomimo faktu, ze to ja splacilbym 90% kredytu) ? Mysle, ze te kwestie beda najbardziej pogmatwane.
Moge liczyc na pomoc moich rodzicow i wsparcie w kwestii "zwiekszenia" mojej zdolnosci kredytowej.

3. Jesli chodzi o rozwod, mysle, ze zdecydujemy sie na opcje bez orzekania winy. Nie chcemy zeby sprawa ciagnela sie latami i obawiam sie, ze moglaby tylko spowodowac kompletne zepsucie sie naszych relacji. Dla dobra dziecka, wolalbym, zebysmy mieli jak najlepsze relacje.

4. Teraz sprawa najwazniejsza - dziecko. Zona proponuje, zeby dziecko zamieszkalo z nia, bez jakichkolwiek ogranicznien jesli chodzi o moje kontakty z synem. Poza jednym - ma nocowac w jednym miejscu (czytajcie u niej).Argumentuje to dobrem dziecka.
Na to nie mam zamiaru sie godzic. Chcialbym aby dziecko przynajmniej dwa dni w tygodniu spedzalo ze mna.
Ostatecznie postanowilismy, ze decyzje bedziemy podejmowac za jakis czas - jak opadna emocje i bedziemy pewni, ze na 100% kierujemy sie dobrem dziecka, a nie emocjami.

Kurcze wg. mnie żaden punk nie jest Tobie na rękę. Chociażby jak sam wspomniałeś, kwestia dziecka, gdzie żona nie zgadza się na to aby dwa dni w tygodniu mieszkało z Tobą. Bez takiego rozwodu z orzeczeniem o jej winie gwarancji prawnej nigdy nie dostaniesz, że ona w przyszłości dotrzyma słowa. Dodatkowo jak jej można wieżyc na słowo, skoro nawet przysięgi małżeńskiej nie dopilnowała??!! Poza tym, jak się przyzna do swojej winy w czasie sprawy rozwodowej, to na pewno nie będzie ciągnęło się to latami -  Lexpar (sorry, że nadużywam Tego imienia big_smile - wiszę Ci piwo) podpowie Ci jak to wygląda z doświadczenia zawodowego.

Moim zdaniem stawia Ciebie nie w wygodnej sytuacji, z czego nie ponosi prawie żadnych konsekwencji... .Postaram się później skomentować więcej, jak mnie nie wyprzedzą. inni smile Mam za dużo pracy tongue

241

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Aniaa34 napisał/a:

Janku to tak strasznie brzmi, to co napisałeś. Że też życie musi się tak spier.... , że na koniec ludzie, którzy się kochali negocjują jak ludzie biznesu. Jest mi naprawdę strasznie przykro, że się nie udało. sad

Nigdy nie myslalem, ze mozemy z moja zona dojsc do takiego momentu.
Zapewne nigdy nie bede w stanie wybaczyc zonie i sobie, ze nie zrobilismy wszystkiego co mozliwe, zeby nasz syn wychowywal sie i dorastal w pelnej rodzinie.
Z tym nigdy sie nie pogodze.

242

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Aniaa34 napisał/a:

Janku to tak strasznie brzmi, to co napisałeś. Że też życie musi się tak spier.... , że na koniec ludzie, którzy się kochali negocjują jak ludzie biznesu. Jest mi naprawdę strasznie przykro, że się nie udało. sad

Niestety Aniu w obecnych czasach taka instytucja małżeństwa niestety coraz bardziej traci na wiarygodności, a przysięga zaczyna bardziej przypominać umowę handlową, której też nie przestrzega się sad

243

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Rockfor napisał/a:

Kurcze wg. mnie żaden punk nie jest Tobie na rękę. Chociażby jak sam wspomniałeś, kwestia dziecka, gdzie żona nie zgadza się na to aby dwa dni w tygodniu mieszkało z Tobą. Bez takiego rozwodu z orzeczeniem o jej winie gwarancji prawnej nigdy nie dostaniesz, że ona w przyszłości dotrzyma słowa. Dodatkowo jak jej można wieżyc na słowo, skoro nawet przysięgi małżeńskiej nie dopilnowała??!! Poza tym, jak się przyzna do swojej winy w czasie sprawy rozwodowej, to na pewno nie będzie ciągnęło się to latami -  Lexpar (sorry, że nadużywam Tego imienia big_smile - wiszę Ci piwo) podpowie Ci jak to wygląda z doświadczenia zawodowego.

Moim zdaniem stawia Ciebie nie w wygodnej sytuacji, z czego nie ponosi prawie żadnych konsekwencji... .Postaram się później skomentować więcej, jak mnie nie wyprzedzą. inni smile Mam za dużo pracy tongue

Mysle, ze mojej zonie bedzie bardzo ciezko. nie mam zamiaru sie na niej odgrywac w zaden sposob. Nie bede jej robil pod gorke, jednak nie mam zamiaru tez strzelac sobie w kolano i chce byc po prostu fair. Chociazby ze wzgledu na dziecko.

W kwestiach zwiazanych z opieka nad dzieckiem na pewno nie bede sie godzil na spedzanie przez nie calego czasu z matka.
Mam takie same prawa do opieki nad dzieckiem co moja zona.

244 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2014-06-02 13:13:08)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Sytuacja kredytowa skomplikowana, choć do wyprostowania.
Notarialne zrzeczenie się zony praw do domu/samochodu wystarczy jako zabezpieczenie się przed późniejszymi roszczeniami.
Jednak, nie mozna zrzec się praw do alimentów.
A te grożą Ci kiedy rozwód zostanie orzeczony bez orzeczenia o winie.
Kiedy żona wykaże, że popadła w niedostatek.

Druga sprawa, to jak powód rozwodu zostanie przedstawiany synowi.
Z pewnością, nie przyzna się że powodem był kochanek i jej decyzja o odejściu do kochanka, ale Twoja wina, Twoje złe traktowanie itp.
Nie licz że znajdzie inny powód rozwodu który będzie wpajany synowi.

Wcale nie jest tak, że rozwód bez orzeczenia winy, bedzie trwał ktrócej niż z orzeczeniem.
Może, ale niekoniecznie znacznie krócej.
Macie Dziecko, ze względu na dziecko sąd najprawdopodobniej bedzie wskazywał najpierw mediacje o dopiero potem
orzeknie o trwałym rozpadzie małzeństwa.
Trwały rozpad więzi emocjonalnych, fizycznych, gospodarczych.
Wszystkie te przesłanki muszą zostać spełnione i udowodnione.
A to też wymaga czasu.

Masz prawo do orzeczenia jej winy, dlaczego chcesz z niego zrezygnowac ?
Rozwód bez orzeczenia, wcale nie daje Ci gwarancji na poprawne stosunki z żoną po rozwodzie, skoro już teraz jej postawa jest roszczeniowa, nie uwzględnia Twoich potrzeb, oczekiwań i prawdy.
Potem będzie jej tym łatwiej zmuszać Ciebie do ustępstw.

No i to wspólne mieszkanie z lokatorką-żoną już która oficjalnie będzie wychodziła na spotkania z kochankiem, a moze nawet sprowadzała go do domu.
Wytrzymasz to psychicznie ????

Dziecko z zoną - a zapewni mu właściwe warunki mieszkaniowe ?
Chyba, że u kochanka.
Wtedy polepszy sie jej sytuacja materialna, kiedy zostanie oficjalną partnerką, żoną kochanka.
Wytrzymasz wesele żony, przygotowane kiedy bedzie lokatorką w Twoim domu ?

Wszystkie warunki zaproponowane przez żonę, są na Twoję niekorzyść.
Cała masa załatiiań urzędowych tylko po Twojej stronie, ustępstwa co do jej mieszkania, opieki nad dzieckiem - po Twojej stronie.

Z czego, z jakich roszczeń wobec Ciebie  zrezygnuje zona ? ?
Na razie scenariusz szykuje wyłacznie pod siebie.

Rozwód "bez skazy", wychodzi na pokrzywdzoną żonę przed rodziną, znajomymi,
Ty głowisz się jak zachować mieszkanie, jak go spłacić, jak załatwić skomplikowane sprawy formalne,
Żona mieszka u Ciebie do momentu aż kochanek załatwi jej właściwe warunki do mieszkania z Twoim dzieckiem,
Żona płaci połowę z kosztów utrzymania mieszkania - jak to niby wyegzekwujesz kiedy odechce jej się płacić ? smile
Kochanek przejmie rolę opiekuna dziecka na codzień, Ty będziesz się z nim widywał kilka godzin w tygodniu ( o ile pozwolą Ci na to, mozna skutecznie blokować prawa do widzeń z dzieckiem), nie masz prawa by nocował u Ciebie,

Nie jest to sprawiedliwy, uwzględniający potrzeby stron i ich odpowiedzialność za swoje decyzje.

JanekM napisał/a:

Nie bede jej robil pod gorke, jednak nie mam zamiaru tez strzelac sobie w kolano i chce byc po prostu fair. Chociazby ze wzgledu na dziecko.

W kwestiach zwiazanych z opieka nad dzieckiem na pewno nie bede sie godzil na spedzanie przez nie calego czasu z matka.
Mam takie same prawa do opieki nad dzieckiem co moja zona.

Już strzelasz sobie w kolano... jeżeli zgodzisz się na jej obiecanki, wyłącznie na "piękne oczy".
Myslisz, że jak miękko bedziesz ustępował to ona będzie fair wobec Ciebie ?
Jak dotąd nie grała fair, niby dlaczego miałaby się zmienić ?

Prawa do opieki nad dzieckiem... niby formalnie ale praktycznie to ona ma większa szansę przed sądem, szczególnie jeżeli będzie tą "nieskazitelną a pokrzywdzoną, która łaskawie zgadza się na rozwód bez orzeczenia winy".

245

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Secondo1 napisał/a:

Sytuacja kredytowa skomplikowana, choć do wyprostowania.
Notarialne zrzeczenie się zony praw do domu/samochodu wystarczy jako zabezpieczenie się przed późniejszymi roszczeniami.
Jednak, nie mozna zrzec się praw do alimentów.
A te grożą Ci kiedy rozwód zostanie orzeczony bez orzeczenia o winie.
Kiedy żona wykaże, że popadła w niedostatek.

Druga sprawa, to jak powód rozwodu zostanie przedstawiany synowi.
Z pewnością, nie przyzna się że powodem był kochanek i jej decyzja o odejściu do kochanka, ale Twoja wina, Twoje złe traktowanie itp.
Nie licz że znajdzie inny powód rozwodu który będzie wpajany synowi.

Wcale nie jest tak, że rozwód bez orzeczenia winy, bedzie trwał ktrócej niż z orzeczeniem.
Może, ale niekoniecznie znacznie krócej.
Macie Dziecko, ze względu na dziecko sąd najprawdopodobniej bedzie wskazywał najpierw mediacje o dopiero potem
orzeknie o trwałym rozpadzie małzeństwa.
Trwały rozpad więzi emocjonalnych, fizycznych, gospodarczych.
Wszystkie te przesłanki muszą zostać spełnione i udowodnione.
A to też wymaga czasu.

Masz prawo do orzeczenia jej winy, dlaczego chcesz z niego zrezygnowac ?
Rozwód bez orzeczenia, wcale nie daje Ci gwarancji na poprawne stosunki z żoną po rozwodzie, skoro już teraz jej postawa jest roszczeniowa, nie uwzględnia Twoich potrzeb, oczekiwań i prawdy.
Potem będzie jej tym łatwiej zmuszać Ciebie do ustępstw.

No i to wspólne mieszkanie z lokatorką-żoną już która oficjalnie będzie wychodziła na spotkania z kochankiem, a moze nawet sprowadzała go do domu.
Wytrzymasz to psychicznie ????

Dziecko z zoną - a zapewni mu właściwe warunki mieszkaniowe ?
Chyba, że u kochanka.
Wtedy polepszy sie jej sytuacja materialna, kiedy zostanie oficjalną partnerką, żoną kochanka.
Wytrzymasz wesele żony, przygotowane kiedy bedzie lokatorką w Twoim domu ?

Wszystkie warunki zaproponowane przez żonę, są na Twoję niekorzyść.
Cała masa załatiiań urzędowych tylko po Twojej stronie, ustępstwa co do jej mieszkania, opieki nad dzieckiem - po Twojej stronie.

Z czego, z jakich roszczeń wobec Ciebie  zrezygnuje zona ? ?
Na razie scenariusz szykuje wyłacznie pod siebie.

Rozwód "bez skazy", wychodzi na pokrzywdzoną żonę przed rodziną, znajomymi,
Ty głowisz się jak zachować mieszkanie, jak go spłacić, jak załatwić skomplikowane sprawy formalne,
Żona mieszka u Ciebie do momentu aż kochanek załatwi jej właściwe warunki do mieszkania z Twoim dzieckiem,
Żona płaci połowę z kosztów utrzymania mieszkania - jak to niby wyegzekwujesz kiedy odechce jej się płacić ? smile
Kochanek przejmie rolę opiekuna dziecka na codzień, Ty będziesz się z nim widywał kilka godzin w tygodniu ( o ile pozwolą Ci na to, mozna skutecznie blokować prawa do widzeń z dzieckiem), nie masz prawa by nocował u Ciebie,

Nie jest to sprawiedliwy, uwzględniający potrzeby stron i ich odpowiedzialność za swoje decyzje.

Nie musiałem długo czekać wszystko i na temat. Janku Broń swoich swojego dziecka interesów. Teraz już nie masz prawa wymiękać.

246

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

A nie można czasami notarialnie spisać umowy, że obie strony zrzekają się w przyszłości dochodzenia do praw alimentacyjnych? W którymś z wątków ktoś taką możliwość opisywał.

247

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Jaki slub ?? Jakie przygotowania do slubu ?
Zona bedzie mieszkala do czasu :
a) zmiany swojej sytuacji finansowej i zwiekszenia zdolnosci kredytowej (mysle, ze to nastapi dosc szybko)
b) rozwodu
c) do momentu kiedy stwierdzimy, ze takie wspolne mieszkanie nie ma sensu (spory, itp.).

Niestety wydaje mi sie, ze Wy caly czas do konca nie rozumiecie sytuacji, albo ja nie potrafie jej przedstawic w sposob dosc jasny.

W kazdym razie, nie zamierzam ustapic w kwestiach najwazniejszych. Nie mam tez jednak zamiaru isc z zona na wojne, bo to na bank odbije sie na dziecku - a syn doznal juz od zycia i nas wystarczajaco duzo krzywd.

248

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Secondo1 napisał/a:

Wcale nie jest tak, że rozwód bez orzeczenia winy, bedzie trwał ktrócej niż z orzeczeniem.
Może, ale niekoniecznie znacznie krócej.
Macie Dziecko, ze względu na dziecko sąd najprawdopodobniej bedzie wskazywał najpierw mediacje o dopiero potem
orzeknie o trwałym rozpadzie małzeństwa.
Trwały rozpad więzi emocjonalnych, fizycznych, gospodarczych.
Wszystkie te przesłanki muszą zostać spełnione i udowodnione.
A to też wymaga czasu.

Powiem z własnego doświadczenia.....miałam rozwód bez orzekania winy. Wszystko zostało wcześniej dogadane, czyli podział majątku, kwestia opieki nad córką, ustalona wysokość alimentów na córkę.
Nie było żadnych mediacji. Mieliśmy tylko świadka na okoliczność małoletniego dziecka....był nim mój brat, który poświadczył, że dziecku nie "dzieje się krzywda" w związku z rozwodem, że ma wszystko co potrzebne do prawidłowego rozwoju.
Wykazaliśmy, że nastąpił trwały rozpad małżeństwa (mąż mieszkał ze swoją kochanką).
Rozwód otrzymaliśmy na pierwszej rozprawie.
Mała uwaga...warto wydać pare groszy na prawnika, który napisze pozew rozwodowy. Przynajmniej nie martwiłam się, że czegoś brakuje i że ma wszystko "ręce i nogi".

249

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Aniaa34 napisał/a:

A nie można czasami notarialnie spisać umowy, że obie strony zrzekają się w przyszłości dochodzenia do praw alimentacyjnych? W którymś z wątków ktoś taką możliwość opisywał.

można, ale taki dokument jest nieważny, nie zostanie uznany przez żaden sąd.
Prawo do alimentów to prawo niezbywalne.
Ze względu na uniknięcie potencjalnych zagrożeń - wymuszeń, wyłudzeń itd. zrzeczenia się praw do alimentów nie można się zrzec takiego prawa, ale można z niego nie skorzystać.

Janek,
Oczywiście, my tutaj wypowiadamy się na podstawie tego co piszesz i naszych doświadczeń.
Ale to Ty podejmujesz decyzje bo Ty będziesz woził się z ich skutkami.

250

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

A jak z notarialnym zrzeczeniem sie praw do czesci majatku - mieszkanie, samochod ?
Czy taki dokument poswiadzczony notarialnie ma jakies znaczenie ?
W koncu na umowie kredytowej i tak bedziemy widniec oboje, wiec w razie klopotow z placeniem bank i tak bedzie probowal sciagnac naleznosci od obu osob - mam racje ?
Jak to sie ma do zrzeczenia sie praw do nieruchomosci ?

251

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Janku,
robiles wszystko zeby stracic zone, teraz robisz wszystko zeby jeszcze bardziej spaprac zycie sobie i dziecku.
przeczytaj tylko moje komentarze w Twoim watku, masz wszystko napisane: to co juz sie sprawdzilo i to co jeszcze Cie spotka.

Po tym wszystkim co juz tu napisano i co zignorowales wcale mi juz Ciebie nie zal.
zasluzyles na to w 100% co Cie jeszcze spotka ze stromy zony.

Szkoda tylko Waszego syna...
Zycze mu juz tylko, zeby dla odmiany jego nowy ojciec mial jaja i wychowal go na mezczyzne...

ty niestety jaj nie masz, dlatego panicznie boisz sie podjac jakichkolwiek dzialan w swoim wlasnym interesie.

coz, mimo wszystko: powodzenia!

252

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

A jak z notarialnym zrzeczeniem sie praw do czesci majatku - mieszkanie, samochod ?
Czy taki dokument poswiadzczony notarialnie ma jakies znaczenie ?
W koncu na umowie kredytowej i tak bedziemy widniec oboje, wiec w razie klopotow z placeniem bank i tak bedzie probowal sciagnac naleznosci od obu osob - mam racje ?
Jak to sie ma do zrzeczenia sie praw do nieruchomosci ?

To ze zona zrzeknie sie praw do majątku  notarialnie nie zwalnia to jej z obowiązków kredytowych . Ona podpisywała sie również na umowie kredytowej wiec banku nie obchodzi kto jest właścicielem nieruchomości . To ze ona jest wspołkredytobiorca na wasze mieszkania zmniejsza jej rowniez zdolnosć kredytowa na zakup przyszłego mieszkania .

Musisz ponownie w banku przejść procedurę weryfikacje zdolności kredytowej  i pozostała czesc kredytu wziaśc tylko na siebie przy założeniu ze bank na to sie zgodzi .

253

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
ryba81 napisał/a:
JanekM napisał/a:

A jak z notarialnym zrzeczeniem sie praw do czesci majatku - mieszkanie, samochod ?
Czy taki dokument poswiadzczony notarialnie ma jakies znaczenie ?
W koncu na umowie kredytowej i tak bedziemy widniec oboje, wiec w razie klopotow z placeniem bank i tak bedzie probowal sciagnac naleznosci od obu osob - mam racje ?
Jak to sie ma do zrzeczenia sie praw do nieruchomosci ?

To ze zona zrzeknie sie praw do majątku  notarialnie nie zwalnia to jej z obowiązków kredytowych . Ona podpisywała sie również na umowie kredytowej wiec banku nie obchodzi kto jest właścicielem nieruchomości . To ze ona jest wspołkredytobiorca na wasze mieszkania zmniejsza jej rowniez zdolnosć kredytowa na zakup przyszłego mieszkania .

Musisz ponownie w banku przejść procedurę weryfikacje zdolności kredytowej  i pozostała czesc kredytu wziaśc tylko na siebie przy założeniu ze bank na to sie zgodzi .

Dokładnie, czytaj to podpisać nową umowę, pod warunkiem, że bank wyrazi na to zgodę.

254 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2014-06-03 10:15:47)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Secondo1 napisał/a:

Druga sprawa, to jak powód rozwodu zostanie przedstawiany synowi.
Z pewnością, nie przyzna się że powodem był kochanek i jej decyzja o odejściu do kochanka, ale Twoja wina, Twoje złe traktowanie itp.
Nie licz że znajdzie inny powód rozwodu który będzie wpajany synowi.

Twój syn teraz jest jeszcze za mały aby zastanawiać sie co sie stało z małżeństwem rodziców , w miarę możliwy dla was sposób będziecie mu tłumaczyć aby mała główka zrozumiała . On kiedyś dorośnie , dojrzeje i będzie ponownie zastanawiał sie co tak naprawdę było powodem . Które z was zawiniło .

Chcecie szybkiego rozwodu , aby nie ciągnął sie latami - to może sami przyznajcie sie do swoich błędów : TY zaniedbywanie rodziny ale starałeś sie potem wszystko naprawiać bo zrozumiałeś swój błąd , a ona przyznaje sie do kochanka . Wszystko uczciwe. Niech sad rozstrzygnie gdzie jest wina rozpadu małżeństwa. A syn nie będzie miał dylematu które z was mówi prawdę.


Poza tym pamiętaj ze zona może ubiegać sie od ciebie alimentów na SIEBIE ( nie tylko na syna jeśli  zostanie przy niej  )  jeśli rozwód będzie bez orzeczenia o winie . Nie wiesz w jakiej sytuacji finansowej ona będzie za 1 rok , zawsze ona może udowodnić ze żyje w niedostatku.   Chcesz być jej ponownym sponsorem ??

255

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Janek, może Ci się przyda dla synka:

"Bajka o małej chmurce"

Wysoko na błękitnym niebie mieszkały sobie kiedyś dwie chmurki. Jedna z nich, biała i pierzasta uwielbiała sunąć spokojnie po otwartym niebie. Wygrzewać się na słoneczku i patrzeć na cały świat z wysoka. Ludzie patrząc na nią z dołu uśmiechali się i wskazywali na nią mówiąc, że wygląda jak wielki, nastroszony ptak. Druga była szara i niespokojna. Wolała ten czas, gdy wiatr dmuchał mocno i porywiście. Szalała wtedy po niebie i lubiła stroić groźne miny. Gdy ludzie patrzyli na nią z dołu to mówili, że zanosi się na deszcz i zaraz wyjmowali parasole.

Chmurki te spotkały się pewnego razu i od razu się sobie spodobały. Białej zaimponowała odwaga i stanowczość tej szarej. Szarą urzekł spokój i ciepło bijące od białej. Przy sobie czuły się dobrze i bardzo chciały być cały czas razem. Po jakimś czasie urodziło im się dziecko ? malutka, słodka i przewspaniała chmurka, którą bardzo pokochali. Cała rodzina ? Mama, Tata i mała chmurka żyli sobie spokojnie i beztrosko. Ich małe dziecko rosło ? szczęśliwe i bardzo kochane.

Po jakimś czasie zaczęli dostrzegać coś, na co wcześniej wcale nie zwracali uwagi. Prawie za każdym razem gdy Mama-chmurka i Tata-chmurka byli blisko siebie pojawiały się między nimi spięcia, błyskawice i pioruny. Ludzie patrząc na to z dołu uciekali szybko do domów zamykając okna i okiennice. Z czasem burze te stawały się jeszcze bardziej groźne i hałaśliwe. Po każdej z nich długo nie przestawał padać deszcz. Nasze chmury płakały tak mocno, że ziemię zalewały całe strumienie, a one od tego schły i marniały.

Coraz trudniej było im być razem. Burze były nie do wytrzymania, a z wypłakanych przez nie łez powstawały całe rzeki i jeziora. Małej chmurce było przez to bardzo źle. Bała się tych strasznych dni, kiedy błyskawice przeszywały całe niebo a od huku piorunów aż puchły wszystkim uszy. Chciała się wtedy schować i wcisnąć w najmniejszy kącik. Gdy mała chmurka była z samą mamą lub z samym tatą wszystko było w porządku. Ale jak tylko jej rodzice byli blisko siebie ? zaraz zaczynała się burza.

- Jak to jest, że inne chmury mogą być razem i nie ma przy tym tyle deszczu i piorunów? ? pytała mała chmurka.

- Nie wiem ? mówiła Mama. Może po prostu bardziej do siebie pasują. A my z Tatą jesteśmy tak bardzo różni, że trudno nam się zgodzić. Chcielibyśmy być wszyscy razem całą rodziną, ale sam widzisz, że gdy tylko jesteśmy blisko zaczynają się te straszne grzmoty i błyskawice.

Mała chmurka czuła, że jej rodzice bardzo ją kochają, ale też widziała, że gdy tylko byli razem to nie mogli się pogodzić. Niebo prawie codziennie było pełne burz i piorunów. Ludzie na ziemi bali się wychodzić z domów i patrzeć do góry na niebo, bo zawsze było one mroczne i straszne. Od wypłakanych strug deszczu chmury schły i marniały tak bardzo, że wszyscy już widzieli, że jeżeli nie przestaną  to mogą całkiem z nieba zniknąć.

W końcu przyszedł dzień, że Mama i Tata zdecydowali, że najlepiej będzie gdy się zupełnie rozejdą i będą na stałe daleko od siebie. Mała chmurka pamięta go dobrze bo wtedy było jej tak przykro, że sama długo płakała. Przecież tak bardzo chciała żeby byli razem całą rodziną. Ale już i ona zaczynała czuć, że nie jest to możliwe. To był długi i mroczny dzień i smutno się skończył.

Za to następnego ranka niebo przejaśniło się i wyszło dawno nie widziane słońce. Ludzie ze zdziwieniem i ulgą spoglądali w górę ciesząc się, że ta długa i groźna burza wreszcie się skończyła. Tata chmurka i Mama chmurka były już daleko od siebie. Spytasz pewnie teraz gdzie w takim razie była mała chmurka. Ponieważ była jeszcze malutka to została z Mamusią. Tata jednak bardzo za nią tęsknił i też chciał żeby choć od czasu do czasu mogli być razem. Dlatego często odwiedzała go i razem spędzali wtedy czas tak wesoło jak to tylko chmurki potrafią. Miała teraz wiele wesołych dni z kochającym Tatą i mnóstwo czasu razem ze swoją ukochaną Mamą. A to wszystko już bez tych strasznych burz i błyskawic.

Mała chmurka miała dużo szczęścia. Bo na niebie bywa bardzo różnie. Sam wiesz jak silny potrafi być czasem wiatr. Może rozwiać chmury tak bardzo, że się gubią i zupełnie nie wiedzą gdzie są. Zdarza się więc i tak, że wicher przegoni Tatę chmurkę tak daleko, że nie znajdzie drogi do swojej ukochanej małej chmurki. Nawet jeżeli całe dnie będzie wędrował po niebie szukając.

Następnym razem jak będziesz na podwórku i będzie ładna pogoda to spojrzyj w górę i przyjrzyj się uważnie niebu. Zobacz jak niektóre chmury są blisko siebie i płyną razem. Inne z kolei wolą być dalej od siebie. Tak czasami jest lepiej, jeżeli bycie przy sobie oznacza ciągłe burze, błyskawice i pioruny oraz ciągły deszcz, który niszczy i wysusza.

Każdy szuka sobie kogoś z kim mógłby dzielić swoje dni. Być może nawet za jakiś czas Mama chmurka i Tata chmurka znajdą sobie kogoś z kim będzie im bardzo dobrze i będą szczęśliwi. Bez burz i błyskawic. Mała chmurka też bardzo by tego chciała. Mogłaby wtedy mieć dwie całe kochające rodziny.

256 Ostatnio edytowany przez JanekM (2014-06-04 09:03:33)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
zbyt.zaradny napisał/a:

Janku,
robiles wszystko zeby stracic zone, teraz robisz wszystko zeby jeszcze bardziej spaprac zycie sobie i dziecku.
przeczytaj tylko moje komentarze w Twoim watku, masz wszystko napisane: to co juz sie sprawdzilo i to co jeszcze Cie spotka.

Po tym wszystkim co juz tu napisano i co zignorowales wcale mi juz Ciebie nie zal.
zasluzyles na to w 100% co Cie jeszcze spotka ze stromy zony.

Szkoda tylko Waszego syna...
Zycze mu juz tylko, zeby dla odmiany jego nowy ojciec mial jaja i wychowal go na mezczyzne...

ty niestety jaj nie masz, dlatego panicznie boisz sie podjac jakichkolwiek dzialan w swoim wlasnym interesie.

coz, mimo wszystko: powodzenia!

Chyba nie bardzo sledzisz sytuacje lub tak jak napisalem wczesniej - byc moze nie przedstawilem jej w sposob zbyt klarowny pozostawiajac zbyt wiele pola na luzna interpretacje.
Dowody zbieram, to nie jest jednak tak proste jak sie Tobie wydaje.
Mam tego naprawde niewiele, jednak cos tam jest.

Z Twoich porad jestem niestety caly czas w punkcie 1. Sprawy potoczyly sie nie tak jak przewidziales.
Caly czas jednak zastanawiam sie nad tym, czy isc "na wojne" czy nie. Glownie ze wzgledu na dziecko.
Nie znasz niestety wielu uwarunkowan, ktore sa w calej sprawie dosc kluczowe, a o ktorych nie mam zamiaru wypowiadac sie na forum.

W kazdym razie dzieki za Twoje rady. Wiem, ze masz duzo racji i na pewno skorzystam z porad przez Ciebie przedstawionych. nie wiem czy zrobie dokladnie tak, jak piszesz jednak powaznie sie nad tym zastanowie.

P.S. Nie musisz wjezdzac na mnie postami jak ten powyzej. Nie tego sie spodziewam po tym forum.

257

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Chyba nie bardzo sledzisz sytuacje lub tak jak napisalem wczesniej - byc moze nie przedstawilem jej w sposob zbyt klarowny pozostawiajac zbyt wiele pola na luzna interpretacje.
Dowody zbieram, to nie jest jednak tak proste jak sie Tobie wydaje.
Mam tego naprawde niewiele, jednak cos tam jest.

Z Twoich porad jestem niestety caly czas w punkcie 1. Sprawy potoczyly sie nie tak jak przewidziales.
Caly czas jednak zastanawiam sie nad tym, czy isc "na wojne" czy nie. Glownie ze wzgledu na dziecko.
Nie znasz niestety wielu uwarunkowan, ktore sa w calej sprawie dosc kluczowe, a o ktorych nie mam zamiaru wypowiadac sie na forum.

W kazdym razie dzieki za Twoje rady. Wiem, ze masz duzo racji i na pewno skorzystam z porad przez Ciebie przedstawionych. nie wiem czy zrobie dokladnie tak, jak piszesz jednak powaznie sie nad tym zastanowie.

P.S. Nie musisz wjezdzac na mnie postami jak ten powyzej. Nie tego sie spodziewam po tym forum.

Janku nikt Ci nie karze zrobić tak, czy inaczej. Postąpisz jak będziesz uważał, że to będzie dla Ciebie najlepsza decyzja bo to  będzie tylko Twoja decyzja
Każdy z nas ma swój pogląd na Twoją sytuację.
Ponadto my nie wszystko wiemy tak jak Ty.
Bo Ty wiesz najlepiej, bo to Ty żyjesz jeszcze z żoną od lat i znasz ją, my jej nie znamy.
Wiemy tylko to co nam powiedziałeś, to co czułeś. Wiesz, często jest tak, że partnerka/partner coś nam chcą przekazać, czy dać do zrozumienia, a my to odczytujemy zupełnie inaczej.
Ja osobiście nie mogę tego wykluczyć. Dlatego najlepiej jest gdy wysłucha się obie strony i wtedy zajmie jakieś stanowisko. My takiej możliwości nie mamy.
Każdy z nas przyjmuje Twoją sytuację przez pryzmat własnego doświadczenia, własnych poglądów i przypuszczam ( bardzo bym chciał), że jest to szczere i nie jest złośliwe.
Dlatego wychodząc z takiego założenia ja bym zawalczył.
Przede wszystkim nie czułbym się winny odejścia żony ( to była, czy jest jej decyzja).
Nie dała szansy na ratowanie związku, ratowanie rodziny, szczęścia dziecka z posiadania taty i mamy.
Ponadto znam z doświadczenia wiele bardzo podobnych sytuacji, gdzie kobieta, była żona puszczała byłego męża z torbami i robiła to z pełną premedytacją.
Robiła to pomimo tego, że wcześniej były między innymi inne ustalenia.
Przyznam Ci się szczerze, że nie raz z tego powodu opadała mi kopara.
Kobiety to są bardzo skomplikowane istoty.
My faceci jesteśmy prostej konstrukcji ( jak budowa cepa Obrazek dodany przez użytkowniczkę ).
Kobieta jak się uprze to nic jej nie odwiedzie od podjętej decyzji.
Na siłę jej nie zatrzymasz i nie zmusisz żeby Ciebie kochała.
Natomiast pomimo tego co Ci robi ja walczyłbym aby z tego związku wyjść z podniesionym czołem.
Ja chciałem, ty nie chciałaś i nie dałaś żadnej szansy.
Ty podjęłaś taką decyzję, więc Ty musisz ponieść tego konsekwencje. Jesteś dorosła.

258

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Lexpar napisał/a:
JanekM napisał/a:

Chyba nie bardzo sledzisz sytuacje lub tak jak napisalem wczesniej - byc moze nie przedstawilem jej w sposob zbyt klarowny pozostawiajac zbyt wiele pola na luzna interpretacje.
Dowody zbieram, to nie jest jednak tak proste jak sie Tobie wydaje.
Mam tego naprawde niewiele, jednak cos tam jest.

Z Twoich porad jestem niestety caly czas w punkcie 1. Sprawy potoczyly sie nie tak jak przewidziales.
Caly czas jednak zastanawiam sie nad tym, czy isc "na wojne" czy nie. Glownie ze wzgledu na dziecko.
Nie znasz niestety wielu uwarunkowan, ktore sa w calej sprawie dosc kluczowe, a o ktorych nie mam zamiaru wypowiadac sie na forum.

W kazdym razie dzieki za Twoje rady. Wiem, ze masz duzo racji i na pewno skorzystam z porad przez Ciebie przedstawionych. nie wiem czy zrobie dokladnie tak, jak piszesz jednak powaznie sie nad tym zastanowie.

P.S. Nie musisz wjezdzac na mnie postami jak ten powyzej. Nie tego sie spodziewam po tym forum.

Janku nikt Ci nie karze zrobić tak, czy inaczej. Postąpisz jak będziesz uważał, że to będzie dla Ciebie najlepsza decyzja bo to  będzie tylko Twoja decyzja
Każdy z nas ma swój pogląd na Twoją sytuację.
Ponadto my nie wszystko wiemy tak jak Ty.
Bo Ty wiesz najlepiej, bo to Ty żyjesz jeszcze z żoną od lat i znasz ją, my jej nie znamy.
Wiemy tylko to co nam powiedziałeś, to co czułeś. Wiesz, często jest tak, że partnerka/partner coś nam chcą przekazać, czy dać do zrozumienia, a my to odczytujemy zupełnie inaczej.
Ja osobiście nie mogę tego wykluczyć. Dlatego najlepiej jest gdy wysłucha się obie strony i wtedy zajmie jakieś stanowisko. My takiej możliwości nie mamy.
Każdy z nas przyjmuje Twoją sytuację przez pryzmat własnego doświadczenia, własnych poglądów i przypuszczam ( bardzo bym chciał), że jest to szczere i nie jest złośliwe.
Dlatego wychodząc z takiego założenia ja bym zawalczył.
Przede wszystkim nie czułbym się winny odejścia żony ( to była, czy jest jej decyzja).
Nie dała szansy na ratowanie związku, ratowanie rodziny, szczęścia dziecka z posiadania taty i mamy.
Ponadto znam z doświadczenia wiele bardzo podobnych sytuacji, gdzie kobieta, była żona puszczała byłego męża z torbami i robiła to z pełną premedytacją.
Robiła to pomimo tego, że wcześniej były między innymi inne ustalenia.
Przyznam Ci się szczerze, że nie raz z tego powodu opadała mi kopara.
Kobiety to są bardzo skomplikowane istoty.
My faceci jesteśmy prostej konstrukcji ( jak budowa cepa http://emotikona.pl/emotikony/pic/49rotfl.gif ).
Kobieta jak się uprze to nic jej nie odwiedzie od podjętej decyzji.
Na siłę jej nie zatrzymasz i nie zmusisz żeby Ciebie kochała.
Natomiast pomimo tego co Ci robi ja walczyłbym aby z tego związku wyjść z podniesionym czołem.
Ja chciałem, ty nie chciałaś i nie dałaś żadnej szansy.
Ty podjęłaś taką decyzję, więc Ty musisz ponieść tego konsekwencje. Jesteś dorosła.

Zgadzam sie z Toba w 100%.
Nie mam jednak zamiaru odgrywac sie na zonie za to ze podjela taka a nie inna decyzje - a moglbym. Tylko po co ? Zeby za 5-10 lat nie moc na siebie spojrzec ? Zeby syn mial rodzico, ktorzy sie nienawidza ? Tego nie chce.
Nie mam rowniez zamiaru zostac "puszczonym z torbami". Stad tez moje pytania o sprawy majatkowe, zwiazane z podzialem obowiazkow dotyczacych dziecka itp.
Wiem jednak, ze jakiekolwek ruchy, ktore nie zostana przemyslane, moga sie skonczyc jeszcze gorzej, dlatego chce wszystkie decyzje podejmowac na chlodno - a w tej chwili nie jestem pewnien czy w 100% tak by bylo (chociaz nie ukrywam, ze jestem z  cala sytuacja pogodzony coraz bardziej).

P.S.
O szansach rozmawialem z zona. Ona stwierdziala , ze dawala mi wiele szans przez ostatnie miesiace a ja z zadnej nie skorzystalem i obudzilem sie dopiero, kiedy bylo juz po prostu za pozno. Coz - takie zycie, niektorym potrzebny jest silny wstrzas zeby otworzyc im oczy i chyba zaliczam sie do tej grupy.

259

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

O szansach rozmawialem z zona. Ona stwierdziala , ze dawala mi wiele szans przez ostatnie miesiace a ja z zadnej nie skorzystalem i obudzilem sie dopiero, kiedy bylo juz po prostu za pozno. .

i znowu w jej mniemaniu Ty jesteś winien .

260

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
ryba81 napisał/a:
JanekM napisał/a:

O szansach rozmawialem z zona. Ona stwierdziala , ze dawala mi wiele szans przez ostatnie miesiace a ja z zadnej nie skorzystalem i obudzilem sie dopiero, kiedy bylo juz po prostu za pozno. .

i znowu w jej mniemaniu Ty jesteś winien .

Winni jestesmy oboje. Taka jest prawda.
Jak sobie to ona przedstawia - nie mam pojecia - pewnie stara sie usprawiedliwic swoje zachowanie tym, ze ona probowala - ja nie podjalemn dzialania na czas == jestem winny.
Teraz to juz nie ma znaczenia, z mojej perspektywy na pewne jej zachowania po prostu nie zasluzylem.
Jesli mnie nie kochala, nienawidziala i chciala odejsc - droga wolna, niestety forma pozostawiala duzo do zyczenia.

Posty [ 196 do 260 z 280 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026