netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

279 odpowiedzi39 143 wyświetleniazałożony przez JanekM, 16.04.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 280 ]

131

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
pitagoras napisał/a:
JanekM napisał/a:

Mysle, ze "wyznaczenie" terminu na kilka dni po powrocie z dzieckiem ze szpitala bedzie dobrym rozwiazaniem.
edziemy mieli czas na przemyslenia i spedzimy troche czas urazem... Moze to pomoze podjac zonie decyzje...

Janek, a Ty nie dostrzegasz, że decyzje już podjęte, tylko że Ty nie znasz ich treści?
Ona doskonale wie co robi.Na pewno ma plan i różne opcje.
Ty jesteś zawalidrogą, którą trzeba zneutralizować, co -nota bene- udaje jej się doskonale.

To może byc niestety racją, bo ja tu nie widzę chęci ratowania czegokolwiek.Zadnych znaków ,,na tak" dla Waszego małzenstwa.Nie jej słowo sie liczy a czyny a tu takie zycie w zawieszeniu.raczej nie licz na cud,mam nadzieje, ze jakoś sobie z tym wszystkim poradzisz.

132

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Janku a nie jest tak że ty się zacząłeś zmieniać na lepsze w momencie kiedy żona zaczęła podkochiwać się w innym? Może już te pytanie tutaj zadano, ale nie pamiętam.

133

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
szczęście111 napisał/a:

Janku a nie jest tak że ty się zacząłeś zmieniać na lepsze w momencie kiedy żona zaczęła podkochiwać się w innym? Może już te pytanie tutaj zadano, ale nie pamiętam.

Z mojej strony zaczelo sie to kilka tygodni przed tym, jak sie o tym dowiedzialem o "przyjacielu".

pitagoras napisał:
JanekM napisał:
Mysle, ze "wyznaczenie" terminu na kilka dni po powrocie z dzieckiem ze szpitala bedzie dobrym rozwiazaniem.
edziemy mieli czas na przemyslenia i spedzimy troche czas urazem... Moze to pomoze podjac zonie decyzje...

Janek, a Ty nie dostrzegasz, że decyzje już podjęte, tylko że Ty nie znasz ich treści?
Ona doskonale wie co robi.Na pewno ma plan i różne opcje.
Ty jesteś zawalidrogą, którą trzeba zneutralizować, co -nota bene- udaje jej się doskonale.

To może byc niestety racją, bo ja tu nie widzę chęci ratowania czegokolwiek.Zadnych znaków ,,na tak" dla Waszego małzenstwa.Nie jej słowo sie liczy a czyny a tu takie zycie w zawieszeniu.raczej nie licz na cud,mam nadzieje, ze jakoś sobie z tym wszystkim poradzisz.

Z bolem, ale moj rozum przyznaje Wam racje. Tak - wiem, ze szanse na uratowanie zwiazku sa raczej niewielkie. Serce mowi jednak co innego...
Na poczatku tygodnia porozmawiam z zona i przedstawie jej, jak widze sytuacje...
Moze faktycznie nie ma sensu czekac.

134

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Na poczatku tygodnia porozmawiam z zona i przedstawie jej, jak widze sytuacje...
.

A po co znowu chcesz ją informować o stanie swoich uczuć/planach/zamiarach.
Może zacznij się zachowywać nieszablonowo; tak żeby nie wiedziała co się dzieje i o co chodzi.
Wyłączając sprawy uczuciowe, masz dwa atuty:
-jej zależy na Twojej kasie
-może się obawiać, że jej zabierzesz dziecko
Niewiele, ale możesz tym grać i ją przestraszyć.
Jeśli w kolejnym słowotoku utwierdzisz ją w przekonaniu, że cokolwiek zrobi dziecko będzie jej, a Ty będziesz ją utrzymywał, to się nie dziw, że Cię będzie zlewać po dawnemu.

135

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Witam .Zainteresował mnie Pana post ponieważ mój mąż zachowuje się identycznie jak Pan przed że to tak nazwę przebudzeniem.Ja na Pana miejscu bym nie rezygnowała z zabiegań o żone ,ona po prostu potrzebuje czasu zeby przywyknac do sytuacji ,ze jednak Panu zalezy i ze moze Pan sie zmienic ,niech Pan sie jej nie dziwi jezeli przez 3 lata byla zaniedbywana ,nie czula sie kobieta przynajmniej ja tak mam,a poza tym przez 3 lata siedziala w domu z dzieckiem a teraz wrocila do pracy miedzy ludzi,niech Pan da jej trochę czasu i nie rezygnuje bo naprawde ma szczescie ze sam do tego Pan doszedl i sie ocknal ,ja mam wrazenie ze moj malzonek niestety sie nie ocknie.....:( Pozdrawiam

136 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-04-26 12:34:30)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Kasjopejaa napisał/a:

Witam .Zainteresował mnie Pana post ponieważ mój mąż zachowuje się identycznie jak Pan przed że to tak nazwę przebudzeniem.Ja na Pana miejscu bym nie rezygnowała z zabiegań o żone ,ona po prostu potrzebuje czasu zeby przywyknac do sytuacji ,ze jednak Panu zalezy i ze moze Pan sie zmienic ,niech Pan sie jej nie dziwi jezeli przez 3 lata byla zaniedbywana ,nie czula sie kobieta przynajmniej ja tak mam,a poza tym przez 3 lata siedziala w domu z dzieckiem a teraz wrocila do pracy miedzy ludzi,niech Pan da jej trochę czasu i nie rezygnuje bo naprawde ma szczescie ze sam do tego Pan doszedl i sie ocknal ,ja mam wrazenie ze moj malzonek niestety sie nie ocknie.....:( Pozdrawiam

no ale Kochaniutka jego zona ma kogoś na boku, zauroczyla sie, twierdzi, że uczuć nie ma do męza, wszystko zlewa...ile tej cierpliwosci można jeszcze miec?trzeba tez miec swoją godnośc.Czy Ty bys poszla w bok czy najpierw starała sie pogadać z mezem?

137

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
MamaNalijki napisał/a:
Kasjopejaa napisał/a:

Witam .Zainteresował mnie Pana post ponieważ mój mąż zachowuje się identycznie jak Pan przed że to tak nazwę przebudzeniem.Ja na Pana miejscu bym nie rezygnowała z zabiegań o żone ,ona po prostu potrzebuje czasu zeby przywyknac do sytuacji ,ze jednak Panu zalezy i ze moze Pan sie zmienic ,niech Pan sie jej nie dziwi jezeli przez 3 lata byla zaniedbywana ,nie czula sie kobieta przynajmniej ja tak mam,a poza tym przez 3 lata siedziala w domu z dzieckiem a teraz wrocila do pracy miedzy ludzi,niech Pan da jej trochę czasu i nie rezygnuje bo naprawde ma szczescie ze sam do tego Pan doszedl i sie ocknal ,ja mam wrazenie ze moj malzonek niestety sie nie ocknie.....:( Pozdrawiam

no ale Kochaniutka jego zona ma kogoś na boku, zauroczyla sie, twierdzi, że uczuć nie ma do męza, wszystko zlewa...ile tej cierpliwosci można jeszcze miec?trzeba tez miec swoją godnośc.Czy Ty bys poszla w bok czy najpierw starała sie pogadać z mezem?

No wlasnie. To jest najwiekszy problem.
Gdyby nie fakt, ze jest ktos inny to czekalbym i nie mial zadnych watpliwosci.  W mojej aktualnej sytuacji kompletnie nie wiem co zrobic.

Dobrze mi ze zmianami, z tym w jakim kierunku zmierzam (mowie wylacznie o sobie - nie o zwiazku), czuje sie o wiele lepiej i teraz robie juz wszystko dla siebie smile.

138

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

a to przepraszam nie doczytalam :)wiecie ja caly  czas probuje sie dogadac z mezem ale on mnie olewa ,i jezeli malzonka  Pana ma juz kogos to co innego i juz chyba nic nie mozna zrobic ,szkoda ze tak pozno sie pewne fakty rozumie,jezeli zona kategorycznie twierdzi ze chce odejsc to coz sila jej Pan nie zatrzyma i jezeli Pan ja kocha moze Pan tylko czekac na to az cos ze tak doslownie powiem posypie jej sie z tym drugim partnerem....

139 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2014-04-26 21:11:38)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Kasjopejaa napisał/a:

a to przepraszam nie doczytalam :)wiecie ja caly  czas probuje sie dogadac z mezem ale on mnie olewa ,i jezeli malzonka  Pana ma juz kogos to co innego i juz chyba nic nie mozna zrobic ,szkoda ze tak pozno sie pewne fakty rozumie,jezeli zona kategorycznie twierdzi ze chce odejsc to coz sila jej Pan nie zatrzyma i jezeli Pan ja kocha moze Pan tylko czekac na to az cos ze tak doslownie powiem posypie jej sie z tym drugim partnerem....

zona ma tylko jednego partnera.
Jest nim Janek.
Ten drugi facet to kochanek, którego naraiły jej dobre "koleżanki" ktore nie chciały żeby była "gorsza" od nich.
Na wyjezdzie integracyjnym doszło do skonsumowani "miłości" i dlatego przyjechała odmieniona i z decyzja o rozwodzie.
To nie tam go poznała, ale tam dojrzał jej romans. Został skonsumowany i dlatego zrodziło się w niej przekonanie, że to "ten", przłamala barierę fizyczności, powstał bliskości więź.
Janek, jakim językiem zona dawała Ci "sygnaly" ze jest jej źle ?
to były sygnały świtlne, dymowe ? język migowy, morse'a ? smile

Upewniła się, że znasz ten "język", odczytujesz właściwie te "sygnały" ?
Niby chciala odejsc już dawno ?
Bzdury.
Teraz tak mowi, żeby znalezc sobie usprawiedliwienie, a Twoje przemyslenia, decyzja o zmianie i zmiana sa tylko woda na jej mlyn, ?e niby rzeczywiscie tak chciala zrobic.
Nie.
Gdyby było tak jak mowi to zaczęłaby wtedy prace nad związkiem, taka. Jaka Ty podjąłeś.
Gdyby chciala odejsc, to powiedzialaby o tym wtedy. Zamiast dawania "sygnałów"
Nic takiego nie zrobila.
Nie przeprowadzila z Toba rozmow, nie starala si? zmienic siebie i dac Ci wskazowki czego ooczekuje od Ciebie, nie poszliscie na terapie, nie ustaliiliscie do kiedy czeka.
Ona po prostu zakosztowala w zyciu kolezanek rozwodek, zafascynowala się ich przygodami milosnymi i postanowlia też skosztowac tej przyjemnosci. Stad jej przyzwolenie na rozpoczecie romansu z kolega z tego grona.
Być może, z momentem poznania "przyjaciela" zaczęła dostrzegać co jej w Tobie doskiera i zaczęła Cię z nim porównywać na Twoją niekorzyśc.

Oddziel wnioski do ktorych doszedłeś sam, od wniosków do których doszła zona.
To sa dwie rozne sprawy.
Nie przejmuj na siebie winy za romans zony i jej decyzje o rozwodzie.

One poczula się "źle" i postanowila się pocieszyc, zamiast naprawiac malzenstwo.
Twoje przemyslenia o sobie samym, wykorzystuje żeby wpedzic Cie w poczucie winy za to co zrobila.

Zdrada a kryzys w zwiazku to dwie rozne sprawy o zupelnie innym kalibrze.
Masz pelne prawo do zaprzestania romansu, jeżeli chce być z Toba.
Jeżeli mowi że nie wie, co ma zrobic, to znaczy że nie chce zrezygnować z romansu.

Dlaczego chcesz czekać na jej decyzje aż do powrotu ze szpitala ?
Masz jakąś nadzieje że czas, sytuacja zacznie działać na Twoja korzysć ?
Nie licz na to.
Ona sama do nie zrezygnuje z nowego "lepszego" życia, jest w amoku.
Przybywając z dzieckiem w szpitalu, będzie rozmyślała głownie o wspaniałym kochasiu.

Myślę, znacznie lepiej gdyby określiła się przed wyjazdem.
Spakowała się i powrót ze szpitala bezpośrednio do kochasia.

Niech brak decyzji o tym, że zostaje i zaczyna pracę na naprawę małżeństwa, oznacza że wybrala kochanka.

Niech przez cały pobyt w szpitalu, przebywając pobyt dziecka w nim, jest świadoma tego co zniszczyła, co traci.
Niech patrzy na dziecko i Ciebie w przeświadczeniu, że to właśnie traci.
Zamiast rozmyslania o tym co zyska, jak to wspaniale bedzie jej z kochankiem.

Jeżeli dasz jej czas na decyzję, bedzie tworzyła wizję wspaniałości z kochankiem,
jeżeli postawisz ją przed faktem dokonanym - włączy się myślenie odwrotne.
Być może wtedy właśnie oprzytomnieje.
Jedynie terapia szokowa może ja wyrwać z amoku.

140

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Secondo1 -dobrze mówisz moze masz jakas madra rade dla mnie ???zobacz moj watek w dziale milosc ,zwiazki..

141

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

I tu Secondo1 trafiła w 10 idealnie..
To jest to co pisałam ci wczesniej..
Krótko i na temat..
Dlatego też zadałam ci pytania dotyczące jak żona to sobie  to wszystko wyobraza..
Bo ty traktujesz ja dalej jak dziecko..
Ciągle usprawiedliwiasz jej zachowania..

142

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Ja myślę, ze to po prostu taki etap,,po zdradzie",nie da sie w minute przekreslic tego co było,dlatego janek jeszce tlumaczy zonę czy tam daje jej wybór, nie da sie tak od razu zamknac drzwi, postawic warunki, wyznaczyc datę i wywalic z mieszkania, szczegolnie jak sie jest wrażliwym etc..kazdy musi swoje przejsc, autor jest na takim a nie innym etapie i ma do tego prawo..nie ma co na siłę mu mowic, ze jest taki czy owaki, niezdecydowany..wystarczy tu poczytac kilka wątkow zeby zobaczyć,ze w sumie schematy są podobne.łatwo jest radzic, trudniej wykonać.Autorze-trzymaj się i nie przejmuj, na pewno dojrzejesz do slusznej decyzji/

143

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Oczywiscie ,że to nie jest łatwe...
Ale Janek też nie może żyć w ciągłym zawieszeniu i czekać na decyzje żony..
Bo tak jak dla mnie to w tej chwili ten czas który chce zona nie jest czasem dla nich
Tylko to jest czas żony..
A Janek ma czekać i patrzeć na to co ona zrobi..

144 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-04-27 10:15:00)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Nie no masz rację, że w tej chwili żona rządzi w tym wszystkim ale Janek juz podobno jakieś tam daty powyznaczał.pewnie dojrzewa do decyzji, nie ma co się łudzić, ze nagle wszystko będzie dobrze.Staram sie postawić w jego sytuacji.też pewnie bym się ,,bujała"jakiś czas zanim bym powzieła pewne kroki.Tak to juz jest.

145 Ostatnio edytowany przez JanekM (2014-04-27 10:25:41)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Przez ostatnie dni staralem sie dostrzec w zachowaniu mojej zony jakiekolwiek przejawy dobrej woli, potwierdzone dzialaniami.
Niestety, wyglada na to, ze w tej chwili robi wszystko, zeby nasod siebie jeszcze bardziej oddalic.
Wydaje mi sie, ze ona juz podjela decyzje, jednak z przyczyn czysto technicznych caly czas zwleka.
Mam zamiar postawic sprawe jasno, i dac jej do zrozumienia, ze tak dluzej nie moze byc.

Caly czas mam nadzieje, ze moja zona przejrzy w koncu na oczy i zacznie zachowywac sie racjonalnie, jednak ta nadzieje jest z kazdym dniem coraz mniejsza...
To bedzie trudna i bolesna rozmowa, jednak mysle, ze juz nadszedl na nia czas...

146

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
MamaNalijki napisał/a:

.też pewnie bym się ,,bujała"jakiś czas zanim bym powzieła pewne kroki.

Tylko, że Janek tym swoim babskim ''bujaniem'' przekreśla ostatnią (śladową wprawdzie) szansę naprawy relacji z żoną.
Bo jedyne co jeszcze pozostało, to zacząć zachowywać się jak mężczyzna.
Zagubionego bachora to żadna nie chce.

147 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-04-27 10:30:58)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
pitagoras napisał/a:
MamaNalijki napisał/a:

.też pewnie bym się ,,bujała"jakiś czas zanim bym powzieła pewne kroki.

Tylko, że Janek tym swoim babskim ''bujaniem'' przekreśla ostatnią (śladową wprawdzie) szansę naprawy relacji z żoną.
Bo jedyne co jeszcze pozostało, to zacząć zachowywać się jak mężczyzna.
Zagubionego bachora to żadna nie chce.

zapewne masz rację, ale zauważ, że kazdy ma inny charakter.Nie każdy facet jest takim typem macho,ktory od razu stawia sprawę jasno, jest twardy, zdecydowany etc.Rózni sa ludzie.Co nie zmienia faktu, że Janek powinien wziac sprawy w swoje ręcę.Zona juz swoje zrobila teraz kolej na Ciebie autorze.
daj znac po rozmowie

148 Ostatnio edytowany przez zbyt.zaradny (2014-04-27 12:11:11)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Janku sledze Twoj watek od poczatku.
Dla mnie sprawa byla jasna juz po Twoim pierwszym poscie...
Drugi tydzien patrze jak sie miotasz, analizujesz, meczysz...
Jak sobie przeczysz, wyznaczasz granice i je przesuwasz, pozwalasz zonie na coraz wiecej...
Czytam te ochy i achy niektorych forumowiczek jak to wspaniale "walczysz" o zone i o wasz zwiazek.

Sledze, jak robisz wszystko tak, zeby zone stracic...

Janku, to co robisz to nie jest walka. W ten sposob nie osiagniesz celu.
Robisz dokladnie wszystko na odwrot.

Jest tylko jedna metoda zeby uratowac twoje malzenstwo i odzyskac milosc zony.
Metoda ta nie jest gadanie, "szczera" rozmowa, czy racjonalna dyskusja.
Nie placz, nie proszenie, nie blaganie.

Wylacz uczucia, wlacz myslenie!
Przestan wierzyc w to co mowi, zacznij analizowac to co faktycznie robi. Przestan z nia o tym rozmawiac. Nie mow jej co myslisz. Do tego znajdz sobie osobe ktorej rzeczywiscie mozesz zaufac.

Twoja zona zakochala sie w innym. Chce z nim byc. Ty jestes dla niej nawet nie obojetny, jestes przeszkoda na jej drodze do szczescia. Zadna rozmowa nic tu nie da.
Zona cie oklamuje i oszukuje od dawna. Patrzy ci w oczy i klamie. Nie wiesz co jest prawda co falszem. Jakiekolwiek uzgadnianie i ustalanie czegokolwiek z taka osoba nie ma zadnego sensu.

Janku, twoja zona odeszla i nie wrocila. Wyszla do pracy a wrocila osoba ktora tylko wyglada jak twoja zona. Ty jednak masz w glowie jej obraz taki jak zapamietales i wydaje ci sie ze to ona.

Juz do niej nie dotrzesz zadnymi argumentami, zadnymi rozmowami. Jest zakochana w innym a ty jestes jej najwiekszym wrogiem. Czas w to w koncu uwierzyc...

Jedyna Twoja szansa na uratowanie zwiazku jest, zeby zona SAMA zrozumiala co traci i co niszczy swoim postepowaniem. Ona to co prawda wie, ale tego nie rozumie, nie czuje. Ona to musi POCZUC.
Poniewaz jej myslenie chwilowo jest zaburzone, mozna do niej dotrzec tylko poprzez emocje, bardzo silne emocje.

Wiekszosc ludzi podejmuje decyzje kierujac sie emocjami. Sa to chec zysku i strach przed strata.
Co ona chce zyskac odchodzac wiesz. Spraw, by strach przed strata byl silniejszy!
Wtedy masz jakas szanse...

Jak to sprawic?
1. zbierz dowody jej winy i dobrze zabezpiecz. nawet jesli ich nie wykorzystasz MUSISZ je miec, zeby dotrzec do zony.
2. przygotuj pozew o rozwod z JEJ winy. zrob to z pomoca dobrego prawnika. musisz byc pewny ze ten rozwod bys dostal.
3. w wybranym momencie poinformuj zone:
a) ze nie bedziesz stal na drodze jej szczescia i dajesz jej wolna reke
b) ze skladasz pozew o rozwod z jej winy
c) ze ma sie NATYCHMIAST wyprowadzic. tylko nie wyznaczaj znowu dlugich terminow ktorych i tak nie bedziesz egzekwowal. najlepuiej spakuj ja i wystaw walizki za drzwi. mozesz zaproponowac ze ja odwieziesz do jej kochanka. poinformuj go ze wlasnie wieziesz mu zone i dorzucasz lyskacza ze otworzyl ci oczy...
d) poinformuj rodzine, wspolnych znajomych co sie dzieje i dlaczego. to ona ma sie zaczac wstydzic nie ty...

Tylko zdecydowane dzialanie moze wywolac pozadane emocje. strach, wstyd byc moze wlacza u niej myslenie.
Konsekwetnie daz do rozwodu. Nie sluchaj co mowi, badz spokojny i opanowany, nie wdawaj sie w dyskusje, nie dawaj jej wiecej czasu, nie nabieraj sie na lzy..

Wtedy masz szanse, ze zona POCZUJE co traci i zacznie myslec co naprawde robi.
Jest tez szansa ze kochanek stwierdzi ze tak naprawde nie chce sia z nia wiazac.

Kazde inne twoje zachowanie, a szczegolnie "szczere" i trudne rozmowy, dawanie czasu i godzenie sie na wszystko doprowadzi do rozpadu twojej rodziny.

Pozew o rozwod mozesz zawsze wycofac, mozecie tez byc razem i po rozwodzie, jesli zona bedzie chciala wrocic a ty uznasz ze mozesz juz jej zaufac.
A jesli nie bedzie chciala wrocic? To znaczy ze w zaden inny sposob bys jej i tak nie odzyskal.
A ty oszczedziles sobie kawal zycia na bezsensownej "walce".

Poczytaj watki archiwalne, gdzie mnostwo facetow robilo tak jak ty, "walczylo" o zwiazek tak jak ty teraz. A potem pisali po latach ze zaluja i ze teraz wiedza, ze to bylo bez sensu. NIKT W TEN SPOSOB NIE WYGRAL!
Choc oni tez czytali inne watki i wiedzieli ze to bez sensu, a jednak to robili i teraz zaluja...

Poradz sie na zdradzeni.info, poczytaj tam inne historie

Zacznij dzialac energicznie.

POWODZENIA!

149 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-04-28 10:37:42)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Janku Twoja żona może się nie zakochała lecz zauroczyła.
Kochanek na wyjeździe  poprawił jej trochę komplementów, powiedział jaka to ona jest piękna kobieta i, że on nigdy by tak nie postępował jak Ty, że on by dbał o nią, nosił na rekach ble, ble.
U Twojej żony obudziło się stado motylków, nogi jej zmiękły i po bólu.
To już jest schemat takiego postępowania.
Najgorsze jest to, że taki kochanek=dupek bez żadnych skrupułów wchodzi z buciarami w czyjeś życie i ma to wszystko gdzieś.
Cieszy się, że kolejną panienkę zaliczył. On jest dowartościowany, że kobietki na niego lecą. Jego ego rośnie.
Pobawi się z nią trochę i kopnie w doopę.
Ja postąpił bym tak jak mówi przedmówca.
Ponadto jak zdradzacz/czka zdradzi raz to zrobi to drugi raz.
Sama świadomość, że leżała z kimś innym, że ją dotykał i, że zapewne pozwalała mu na więcej napawa mnie obrzydzeniem.
Nie pozwoliłbym si jej dotknąć.
Dlatego nie czekaj, nie stój na drodze do jej szczęścia i spakuj ją a walizeczki i wystaw za drzwi.
Ciekawy jestem jak zareaguje na taki Twój ruch jej kochanek.
Nie chce mi się wierzyć, że przyjmie ja z otwartymi ramionami.
Po co mu baba z dzieckiem.
Będzie musiał zmieni swoje dotychczasowe życie a to nie jest takie proste.
Pokaż jej, że jesteś facetem i masz jaja.
Trzymam kciuki

150

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Powiem Wam tak, ch*j z tym wszystkim. Instytucja małżeństwa jest w tym momencie g*wno warta. Czytam te wszystkie posty o zdradach, porzuceniach itp i w głowie mi się to wszystko nie mieści. Nie ma ŻADNEGO usprawiedliwienia dla nowej miłostki Twojej żony. ŻADNEGO. Znalazła innego bo co? Poświęcałeś jej za mało czasu i uwagi? Przecież to są sprawy, które się dociera, omawia, szuka rozwiązana, a nie innego gacha. W dniu ślubu wielkie podniecenie przysięgą małżeńską, a teraz co? D*pę sobie nią podciera? To jest absolutnie żenujące. Okazało się, że małżeństwo to nie bajka, w której jest księżniczką więc szuka innego "księciunia"? BEZNADZIEJA !!! Przestań się poniżać i robić wszystko dla niej i pod nią. To ona jest winna tej sytuacji. Niesłowna kobieta, która wypowiedziała sobie kilka słów przysięgi dla samego wypowiadania, a nie dla stworzenia TRWAŁEGO związku. Ty już teraz nie znaczysz nic bo inny przesłania jej cały świat. Potem ten "inny" stanie się nudnym mężem i dalej będzie szukać wrażeń. Odejdź od niej z honorem i nie pakuj się więcej w to bagno, które nazywają małżeństwem.

151

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Janek posłuchaj rady zbyt zaradnego, jak i kobiecie może to pomoc w takiej sytuacji

152

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Krwawe Kopytko napisał/a:

Powiem Wam tak, ch*j z tym wszystkim. Instytucja małżeństwa jest w tym momencie g*wno warta. Czytam te wszystkie posty o zdradach, porzuceniach itp i w głowie mi się to wszystko nie mieści. Nie ma ŻADNEGO usprawiedliwienia dla nowej miłostki Twojej żony. ŻADNEGO. Znalazła innego bo co? Poświęcałeś jej za mało czasu i uwagi? Przecież to są sprawy, które się dociera, omawia, szuka rozwiązana, a nie innego gacha. W dniu ślubu wielkie podniecenie przysięgą małżeńską, a teraz co? D*pę sobie nią podciera? To jest absolutnie żenujące. Okazało się, że małżeństwo to nie bajka, w której jest księżniczką więc szuka innego "księciunia"? BEZNADZIEJA !!! Przestań się poniżać i robić wszystko dla niej i pod nią. To ona jest winna tej sytuacji. Niesłowna kobieta, która wypowiedziała sobie kilka słów przysięgi dla samego wypowiadania, a nie dla stworzenia TRWAŁEGO związku. Ty już teraz nie znaczysz nic bo inny przesłania jej cały świat. Potem ten "inny" stanie się nudnym mężem i dalej będzie szukać wrażeń. Odejdź od niej z honorem i nie pakuj się więcej w to bagno, które nazywają małżeństwem.

Bo najgorsze to jest to jak w małżeństwie źle się dzieje i małżonek/ka uciekają na skróty szukając sobie kochanka/kę..
Tak się zastanawiam czy to jest małżeństwo, czy tylko przystanek Obrazek dodany przez użytkowniczkę

153

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
zbyt.zaradny napisał/a:

Janku sledze Twoj watek od poczatku.
Dla mnie sprawa byla jasna juz po Twoim pierwszym poscie...
Drugi tydzien patrze jak sie miotasz, analizujesz, meczysz...
Jak sobie przeczysz, wyznaczasz granice i je przesuwasz, pozwalasz zonie na coraz wiecej...
Czytam te ochy i achy niektorych forumowiczek jak to wspaniale "walczysz" o zone i o wasz zwiazek.

Sledze, jak robisz wszystko tak, zeby zone stracic...

Janku, to co robisz to nie jest walka. W ten sposob nie osiagniesz celu.
Robisz dokladnie wszystko na odwrot.

Jest tylko jedna metoda zeby uratowac twoje malzenstwo i odzyskac milosc zony.
Metoda ta nie jest gadanie, "szczera" rozmowa, czy racjonalna dyskusja.
Nie placz, nie proszenie, nie blaganie.

Wylacz uczucia, wlacz myslenie!
Przestan wierzyc w to co mowi, zacznij analizowac to co faktycznie robi. Przestan z nia o tym rozmawiac. Nie mow jej co myslisz. Do tego znajdz sobie osobe ktorej rzeczywiscie mozesz zaufac.

Twoja zona zakochala sie w innym. Chce z nim byc. Ty jestes dla niej nawet nie obojetny, jestes przeszkoda na jej drodze do szczescia. Zadna rozmowa nic tu nie da.
Zona cie oklamuje i oszukuje od dawna. Patrzy ci w oczy i klamie. Nie wiesz co jest prawda co falszem. Jakiekolwiek uzgadnianie i ustalanie czegokolwiek z taka osoba nie ma zadnego sensu.

Janku, twoja zona odeszla i nie wrocila. Wyszla do pracy a wrocila osoba ktora tylko wyglada jak twoja zona. Ty jednak masz w glowie jej obraz taki jak zapamietales i wydaje ci sie ze to ona.

Juz do niej nie dotrzesz zadnymi argumentami, zadnymi rozmowami. Jest zakochana w innym a ty jestes jej najwiekszym wrogiem. Czas w to w koncu uwierzyc...

Jedyna Twoja szansa na uratowanie zwiazku jest, zeby zona SAMA zrozumiala co traci i co niszczy swoim postepowaniem. Ona to co prawda wie, ale tego nie rozumie, nie czuje. Ona to musi POCZUC.
Poniewaz jej myslenie chwilowo jest zaburzone, mozna do niej dotrzec tylko poprzez emocje, bardzo silne emocje.

Wiekszosc ludzi podejmuje decyzje kierujac sie emocjami. Sa to chec zysku i strach przed strata.
Co ona chce zyskac odchodzac wiesz. Spraw, by strach przed strata byl silniejszy!
Wtedy masz jakas szanse...

Jak to sprawic?
1. zbierz dowody jej winy i dobrze zabezpiecz. nawet jesli ich nie wykorzystasz MUSISZ je miec, zeby dotrzec do zony.
2. przygotuj pozew o rozwod z JEJ winy. zrob to z pomoca dobrego prawnika. musisz byc pewny ze ten rozwod bys dostal.
3. w wybranym momencie poinformuj zone:
a) ze nie bedziesz stal na drodze jej szczescia i dajesz jej wolna reke
b) ze skladasz pozew o rozwod z jej winy
c) ze ma sie NATYCHMIAST wyprowadzic. tylko nie wyznaczaj znowu dlugich terminow ktorych i tak nie bedziesz egzekwowal. najlepuiej spakuj ja i wystaw walizki za drzwi. mozesz zaproponowac ze ja odwieziesz do jej kochanka. poinformuj go ze wlasnie wieziesz mu zone i dorzucasz lyskacza ze otworzyl ci oczy...
d) poinformuj rodzine, wspolnych znajomych co sie dzieje i dlaczego. to ona ma sie zaczac wstydzic nie ty...

Tylko zdecydowane dzialanie moze wywolac pozadane emocje. strach, wstyd byc moze wlacza u niej myslenie.
Konsekwetnie daz do rozwodu. Nie sluchaj co mowi, badz spokojny i opanowany, nie wdawaj sie w dyskusje, nie dawaj jej wiecej czasu, nie nabieraj sie na lzy..

Wtedy masz szanse, ze zona POCZUJE co traci i zacznie myslec co naprawde robi.
Jest tez szansa ze kochanek stwierdzi ze tak naprawde nie chce sia z nia wiazac.

Kazde inne twoje zachowanie, a szczegolnie "szczere" i trudne rozmowy, dawanie czasu i godzenie sie na wszystko doprowadzi do rozpadu twojej rodziny.

Pozew o rozwod mozesz zawsze wycofac, mozecie tez byc razem i po rozwodzie, jesli zona bedzie chciala wrocic a ty uznasz ze mozesz juz jej zaufac.
A jesli nie bedzie chciala wrocic? To znaczy ze w zaden inny sposob bys jej i tak nie odzyskal.
A ty oszczedziles sobie kawal zycia na bezsensownej "walce".

Poczytaj watki archiwalne, gdzie mnostwo facetow robilo tak jak ty, "walczylo" o zwiazek tak jak ty teraz. A potem pisali po latach ze zaluja i ze teraz wiedza, ze to bylo bez sensu. NIKT W TEN SPOSOB NIE WYGRAL!
Choc oni tez czytali inne watki i wiedzieli ze to bez sensu, a jednak to robili i teraz zaluja...

Poradz sie na zdradzeni.info, poczytaj tam inne historie

Zacznij dzialac energicznie.

POWODZENIA!

Ciekawy i zupełnie subiektywny poglad mezczyzny na sprawe .Moze Pan zajzy na moj watek w rubryce milos i zwiazki i cos poradzi ....

154

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Sprobuje...

155

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

zbyt.zaradny, 100% racji. Tylko zachowanie opisane post wyżej może ją otrzeźwić i uświadomić konsekwencje. Bo na razie okazało się, że mimo, że zrobiła świństwo, to nadal ma skołowanego męża i może sobie gdybać, zastanawiać, zwodzić, nie ma nic do stracenia, zero ryzyka! Dopiero jak zobaczy widmo przykrych konsekwencji może się zastanowi, czy warto. Janek, daj jej o siebie zawalczyć! Na razie jesteś tylko nagrodą pocieszenia, srebrnym medalem, na wypadek, gdyby kochanek był poza jej zasięgiem.

Natomiast nie wiem czy rozpowiadałabym o sytuacji rodzinie i znajomym, albo przynajmniej bez szczegółów, bo to może zamknąć drogę do ewentualnego powrotu.

I może powiem teraz coś przykrego - ale jak ja rozstawałam się z eksami, to za każdym razem pojawiał się ten sam schemat- oni płakali, stali z kwiatami, wypisywali miłosne listy, ale mnie to tylko odpychało od nich. Wydawali się żałośni, kiedy nie mogli wziąć się w garść i nagle ich świat się kończył, bo dziewczyna ich rzuciła. To mnie tylko utwierdzało w przekonaniu, że dobrze zrobiłam, i nigdy metoda "szczerych rozmów", "wyznawania uczuć" nie zachęciła mnie do powrotu.

Oczywiście tutaj mamy małżeństwo, znacznie bardziej poważna sprawa niż związek szczeniaków, ale schemat jest ten sam.

156

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

zbyt zaradny dobrze to wszystko ujął. Wiesz już co masz robić. To są dobre podpowiedzi. Otwórz oczy.
Dopiero jak poczuje że może cię stracić na zawsze, wtedy jest szansa że coś może poczuje i się ocknie, a tak to doopa zbita.
Musisz stanąć na nogi, DLA SIEBIE przede wszystkim.

Dla ciebie nie ma nic lepszego jak to że żona zobaczy, że jesteś facet twardo stąpający po ziemi.... i nie dasz sobą pomiatać, ani bawić się tobą. Powiedz jej że wiesz że ona do niego coś czuje, i powiedz jej : w takim bądź razie musimy się rozstać... i zrób to co mówił "zbyt zaradny".

Janku, powodzenia i ocknij się w końcu, życzę ci wszystkiego dobrego, pisz do nas.

157

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
szczęście111 napisał/a:

zbyt zaradny dobrze to wszystko ujął. Wiesz już co masz robić. To są dobre podpowiedzi. Otwórz oczy.
Dopiero jak poczuje że może cię stracić na zawsze, wtedy jest szansa że coś może poczuje i się ocknie, a tak to doopa zbita.
Musisz stanąć na nogi, DLA SIEBIE przede wszystkim.

Dla ciebie nie ma nic lepszego jak to że żona zobaczy, że jesteś facet twardo stąpający po ziemi.... i nie dasz sobą pomiatać, ani bawić się tobą. Powiedz jej że wiesz że ona do niego coś czuje, i powiedz jej : w takim bądź razie musimy się rozstać... i zrób to co mówił "zbyt zaradny".

Janku, powodzenia i ocknij się w końcu, życzę ci wszystkiego dobrego, pisz do nas.

Dodam tylko tyle, że jak się zauroczyła i ma motylki to nic na to nie poradzisz.
Ratuj siebie.

158 Ostatnio edytowany przez JanekM (2014-04-30 11:44:11)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Wszystko wydaje sie takie proste, kiedy czyta sie Wasze posty ...
Zbieranie dowodow na wine mojej zony zajmie przynajmniej kilka tygodni. Nie stac mnie na Kojaka ,ktory bedzie za nia chodzil przez 3 tygodnie...
Sam niestety tego robic nie moge, bo ktos musi zajac sie dzieckiem...
Po tym jak przeczytalem SMSy, zona stala sie bardzo ostrozna - zmienila wszystkie mozliwe hasla/zabezpieczenia.

Wiem co o planowanych "imprezach firmowych", na temat ktorych zona raczej niewiele mowi. Moze wtedy zlecic komus "operacje" ?
Calosc odbywa sie w miejscu publicznym, bedzie sporo osob. Nie wiem jak bardzo powazne musza byc te dowody, zeby mialy wartosc podczas potencjalnej rozprawy...
Co jesli nie uda sie zebrac zadnych dowodow przez kolejne tygodnie ? Zyc w takim zawieszeniu przez kolejne miesiace ?
Zaobserwowalem, ze z kazdym dniem nabieram coraz wiekszego dystansu do calej sprawy. Juz nie ysle jak kilka tygodni temu, chyba jestem juz tym wszystkim zmeczony.
Znalazlem sobie nowa pasje, ktorej oddaje sie w 100% wolnego czasu i mi z tym na ta chwile dobrze, bo mi to bardzo pomaga...

Kazdego dnia kiedy jestem z synem, nie moge sie pogodzic z mysla, ze dopuscilismy do sytuacji, w ktorej najbardziej ucierpi on. Cokolwiek nie zrobimy, w jakis sposob zepsujemy mu zycie... Nie wierze w bzdury o normalnym zyciu dzieci z rozbitych rodzin... Jak mu spojrzec w oczy za kilka lat i wytlumaczyc co sie stalo? Czy jesli sie rozejdziemy - wybaczy nam ? Ja juz n przestalem sie martwic o siebie - zawsze sobie dawalem rade w trudnych chwilach i szybko sie zbieralem po "strzalach od zycia", teraz caly czas mysle o "mlodym" i o konsekwencjach krokow, ktore podejme (sam lub z zona)... Nad tym przejsc do porzadku dziennego nie bedzie latwo... Gdyby nie dzieko, zapewne juz dawno bym postawil sprawe jasno, jednak caly czas mam watpliwosci co do tego, jak sie zachowac wlasnie ze wzgledu na dziecko... Zreszta, gdyby nie dziecko, moja zona juz dawno by sama odeszla...

159

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

a po co ci dowody? musi być rozwod z orzekaniem o winie? nie lepiej rozstać się w zgodzie?

160

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
mariola856 napisał/a:

a po co ci dowody? musi być rozwod z orzekaniem o winie? nie lepiej rozstać się w zgodzie?

Napisalem to w kontekscie ostatnich postow, gdzie ludzie doradzaja zbieranie dowodow - mimo wszystko jednak, z mozliwa szansa na uratowanie malzenstwa...

161

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
mariola856 napisał/a:

a po co ci dowody? musi być rozwod z orzekaniem o winie? nie lepiej rozstać się w zgodzie?

rozstanie w zgodzie jest mozliwe kiedy obie strony są wobec siebie fair, nie oszukują, nie "kopią" dołków pod drugim, są szczere - nie mówią jednego a robią drugie ( kiedy np ktoś mówi ze zrywa romans a jednoczesnie blokuje dostęp do komórki, planuje udział w imprezach na których dojdzie do takiego spotkania).
Druga sprawa to kwestie finansowe, gdzie zdradzający może żądać alimentów na siebie w przypadku "zgodnego rozstania" i kwestia wychowania syna - w przekonaniu że "wujek" uratował ich po tym jak  "zły" tatuś który postanowił ich opuścić.

Rozstać się w zgodzie po zdradzie, oszustwie ?
raczej w upokorzeniu i poczuciu przegranej z jednej strony i poczuciu bezkarności i samousprawiedliwienia przez drugą stronę.


Janek,
oczywiście łatwiej pisać niż samemu to zrealizować.
Masz wiele wątpliwości co zrobić, żeby nie stracić.

Ale, Ty i tak masz już niewiele do stracenia a brak działania jest najgorszym z możliwych wyborów.

Niby postawiłeś granice, ale ich nie bronisz.
Żona dalej prowadzi "prywatne" życie - blokuje Ci możliwość zaufania bo blokuje telefon, chce iść na imprezy firmowe, nie zmienia pracy.
Tobie mówi, ze zerwała kontakt ale czy to prawda, to już jej prywatna sprawa - nie zamierza Ci tego udowodnić, ba nawet nie zamierza niczego zmieniać w swoim zachowaniu, czyli dalej brnie w rozwalanie rodziny.
Za jej słowami nie idą jej czyny.

Czas dawany żonie, gra na Twoją ( małżeństwa) niekorzyść.
Ona ten czas wykorzystuje dla siebie nie dla Was.

Albo postawisz temu swój sprzeciw, albo popłyniesz tam gdzie żona zabłądzi.
Albo tu i teraz decyduje się na naprawę małżeństwa, albo odchodzi do kochanka, tu i teraz.

Co do dowodów - wiesz, jest wiele sposobów na odkrycie oszustw małżonka, w dobie globalnej wioski nie ma takiej możliwości, żeby coś skutecznie ukryć.
Są narzędzia, profesjonalne usługi ( nie tylko detektywi ale również programy, urządzenia) które takie dowody dostarczają....

Masz racje, twierdzenia jakoby można dzieciom zapewnić takie rozstanie rodziców, żeby nie miało to negatywnego wpływu na ich psychikę, to bzdury wymyślone tylko po to żeby znaleźć samo-usprawiedliwienie. A już na pewno w Twoim przypadku, kiedy nie ma patologii, ale chęć zrealizowania swoich prywatnych celów - romansu, życia wzorowanego na koleżankach, przez żonę.

162

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

a może jednak załatwisz jakieś detektywa tylko na czas imprezy integracyjnej. Zawsze mniej by to kosztowało. Tylko na czas tej imprezy.

163 Ostatnio edytowany przez zbyt.zaradny (2014-04-30 16:00:31)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Janku,

odnosze wrazenie, ze jestes uczciwym czlowiekiem, przynajmniej w stosunku do zony i ze wciaz ja kochasz.
Niestety, nie moge tego powiedziec o Twojej zonie.
Jakie szanse ma osoba uczciwa przeciwko nieuczciwej?
Czy na podstawie dotychczasowych doswiadczen, mozesz zalozyc, ze jakiekolwiek Wasze uzgodnienia dotyczace rozstania, opieki na dzieckiem, podzialu majatku beda przez nia dotrzymane?

mariola856 napisał/a:

a po co ci dowody? musi być rozwod z orzekaniem o winie? nie lepiej rozstać się w zgodzie?

Miedzy innymi po to...

JanekM napisał/a:

Jak mu spojrzec w oczy za kilka lat i wytlumaczyc co sie stalo? Czy jesli sie rozejdziemy - wybaczy nam ?

Ale pociesze Cie: zdrada zony nie jest Twoja wina, obojetnie co by nie mowila.
Rozpad rodziny nie jest Wasza wspolna wina. Wasza rodzina rozpadla sie w momencie zdrady. Rozwod jest tylko naturalna jej konsekwecja. Wchodzac do lozka innego faceta, Twoja zona znala te konsekwencje i pomimo tego to zrobila. Swiadomie zaryzykowala rozpad rodziny Waszego dziecka.

Janku,
to, co sie teraz w Twoim malzenstwie dzieje, to schemat wielu zdrad.
Pitagoras juz Ci o tym wspominal - my wiemy co jest dalej w tym schemacie...
Czytales forum, o ktorym pisalem?

Zachowania i wypowiedzi Twojej zony sa przewidywalne az do bolu (niestety Twoje tez).
"Potrzebuje czasu na zastanowienie" = "na ulozenie sobie zycia z innym."
"Kocham Was obu" = "kocham jego, Ty jestes mi tylko potrzebny do opieki nad dzieckiem podczas randek, ew. jako bankomat czy dawca mieszkania."
"Zerwe z nim kontakt" = "bede sie lepiej ukrywac"
"Tamten sie dla mnie nie liczy" = "to przeciez z Toba mieszkam, a on jest tylko do seksu"
"Mam prawo do prywatnosci" = "romansuje z kim chce i mam gleboko gdzies co ty o tym myslisz"

Janku,
gdyby zona naprawde zerwala, gdyby naprawde zrozumiala jaka krzywde wyrzadzila Tobie i dziecku, gdyby naprawde chciala uratowac rodzine - zrobilaby WSZYSTKO !!! zeby ten cel osiagnac.


Powiem Ci co jest dalej w tym schemacie:
1. zona bedzie dalej sie z nim spotykac i
2.
a) jezeli dalej bedziesz niekonsekwentny, to przestanie sie z tym ukrywac i bedzie zdradzac Cie prawie na Twoich oczach (Zgadnij, jaki wplyw bedzie mialo zycie w takiej rodzinie na prawidlowy rozwoj Waszego dziecka?)
b) jezeli bedziesz sie awanturowal, to bedzie Cie oklamywac tak jak teraz, czasem poplacze, ze to byl blad, ze nie wie co w nia wstapilo, czasem zrobi Ci awanture, ze jeszcze do tego wracasz, bo przeciez ona Ci powiedziala, ze to juz dawno skonczone, wiec wg niej ten temat powinien byc miedzy Wami juz zamkniety (ale "przepraszam" sie nie doczekasz) (Zgadnij, jaki wplyw bedzie mialo zycie w takiej rodzinie na prawidlowy rozwoj Waszego dziecka?)
3. w momencie gdy sie zorientujesz, ze caly czas Cie oklamuje, albo co gorsza, ze ma juz nowego kochanka, to masz powrot do punktu 2.

I tak w kolko, dopoki nie zostaniesz psychicznym wrakiem. (Zgadnij, jaki wplyw bedzie mialo zycie w takiej rodzinie na prawidlowy rozwoj Waszego dziecka?)

Lub dopoki nie bedzie pewna, ze kochanek chce sie z nia zwiazac. Wtedy odejdzie od Ciebie - oczywiscie rozwod bez orzekania o winie, bez prania brudow, bez mieszania w glowie dziecku = czyli na jej warunkach. Jesli sie zgodzisz na "nie pranie brudow", to synowi, rodzinie i znajomym powie, ze sie miedzy Wami nie ukladalo albo zrobi z Ciebie potwora. Dokladnie tak jak pisal przedmowca o wujku.

A jak odejdzie do kochanka to moze byc tez tak, ze bedzie chciala wrocic! To sie zdarza bardzo czesto!!! Kochanek przeciez tylko mowil, ze chce z nia byc. Kto przy zdrowych zmyslach chce sie wiazac z puszczalska mezatka??
NIKT !!!
Takie cos nadaje sie tylko do bzykania, i to na koszt meza!
I wtedy... Ty ja przyjmiesz. Bo Ci powie, ze tamto to byla pomylka. Wybaczysz, dla dobra dziecka... I wtedy masz powrot do punktu 2. (Zgadnij, jaki wplyw bedzie mialo zycie w takiej rodzinie na prawidlowy rozwoj Waszego dziecka?)

Lub... dopoki Ty nie powiesz dosc!

Jest tylko jeden sposob na wyrwanie sie z tego schematu i uratowanie Ciebie i syna, a byc moze i malzenstwa. Musisz zaczac postepowac mniej wiecej tak jak pisalem wczesniej.

Wtedy sa 2 mozliwosci:
- ona zrozumie co robi i zacznie naprawde zalowac oraz zrobi WSZYSTKO !!!, zebys zdolal jej na nowo zaufac. Wtedy mozecie sprobowac jeszcze raz. (uwaga: to dlugi proces. Jesli wybaczysz zbyt szybko - masz powrot do punktu 2.)
lub
- ona nie zrozumie, nie bedzie chciala nic naprawiac i wtedy dostajesz rozwod z jej winy. Masz czyste sumienie i dobra opinie u syna, u rodziny i znajomych. Jestes wolny i mozesz zajac sie swoim zyciem i zwiazac sie osoba uczciwa, dla ktorej nie bedziesz tylko opcja. Masz sile i czas na zajmowanie sie Twoim synem, zamiast leczyc sie na depresje i plakac w poduszke.

Wiem ze jest ciezko, bo wciaz ja kochasz i ludzisz sie, ze jej przejdzie. Przykro mi, nie przejdzie.

Janku,
dowody zdrady sa bardzo wazne, najwazniejsze w tym momencie,
poniewaz:
- uswiadomia Ci w koncu, ze to sie dzieje naprawde (w to trudno uwierzyc...)
- nie bedzie mogla zrobic z Ciebie winnego wobec syna itd.
- masz duze szanse w sadzie
- masz jakas, chocby i nikla, szanse otrzezwic zone

Jak zebrac dowody masz na PW.


Widac, ze martwisz sie o syna.
Zeby pomoc jemu, najpierw musisz pomoc sobie.

164

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

zbyt zaradny lubię twoje wypowiedzi smile pozdrawiam

165

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

JA POWIEM TYLKO JEDNO ,W MOIM MAŁŻEŃSTWIE OD DAWNA NIE JEST RÓŻOWO ALE GDYBY MÓJ MĄŻ ZMIENIŁBY SIĘ O 180 STOPNI TAK JAK TY TO CHYBA OSZALAŁABYM ZE SZCZĘŚCIA.UWAŻAM ŻE NIE MA W NIM MIEJSCA NA HONORY I OBOJE POWINNIŚCIE SIĘ STARAĆ ŻEBY BYŁO DOBRZE,JAK JEDNO SIĘ TYLKO STARA TO ZA MAŁO I Z TEJ MĄKI CHLEBA NIGDY NIE BĄEDZIĘ. POWINNIŚCIE SZCZERZE POROZMAWIAĆ I TO CO JUŻ ZA WAMI ZAMKNĄĆ JAK ROZDZIAŁ W KSIĄŻCE.JA NIESTETY TEGO SZCZĘŚCIA NIE MAM .W MOIM ZWIĄZKU ROZMOWA JUŻ NIC NIE DAJE,MAM TAKIE WRAŻENIE ŻE GDYBYM CHCIAŁA Z MĘŻEM POROZMAWIAĆ OKAZAŁABYM MU SWOJĄ SŁABOŚĆ.ON POTRAFI TYGODNIAMI SIĘ NIE ODZYWAĆ PO GŁUPIEJ KŁOTNI I UWAŻA ŻE JEST WSZYSTKO OK I WANA LEŻY TYLKO PO MOJEJ STRONIE.POMIMO TEGO I  I TAK ZAWSZE WALCZYŁAM PRZEPRASZAŁAM CHOCIAŻ NIE CZUŁAM SIĘ WINNA ŻEBY RATOWAĆ ALE OSTATNIO ZROZUMIAŁAM ŻE TAK DŁUŻEJ NIE MOŻNA CHOCIAŻ TESKNIĘ JAK CHOLERA ZA NIM ALE W KÓŁKO NIE MOGĘ BYĆ ZAWSZE WINNA.MOŻE NIE JESTEŚMY SOBIE PISANI MOŻE GDZIEŚ TAM SZCZĘŚCIE JESZCZE NA NAS CZEKA.ŻYCZE WYTRWAŁOŚCI W WALCE O ŻONĘ :)POZDRAWIAM

166 Ostatnio edytowany przez zbyt.zaradny (2014-05-01 21:30:46)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
szczęście111 napisał/a:

zbyt zaradny lubię twoje wypowiedzi smile pozdrawiam

A ja lubie Twoj awatar... masz niezla figure wink

167

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

@Zaradny - dzieki za wszystkie rady.

Zdaje sobie sprawe z tego, ze przytoczone przez Ciebie "scenariusze" sa bardzo prawdopodobne.
Mam zamiar porozmawiac z zona ostatni raz i dowiedziec sie "od niej" na czym stoimy. Wiem, ze to moze naiwne z mojej strony, jednak chcialbym jeszcze chociaz ostatni raz sprobowac wyjasnic wszystko w sposob pokojowy (tak, wiem jestem naiwny i slepy) - po prostu chce miec pewnosc, ze zrobilem wszystko zanim siegne po inne srodki...

Spedzimy teraz najblizszych kilka dni wylacznie w trojke (z dzieckiem), chce zeby moja zona bardzo intensywnie wykorzystala ten czas na przemyslenia i jesli sie nie wybudzi, zeby byla swiadoma jakie beda tego konsekwencje.

Nie wiem czy cokolwiek sie wyjani w najblizszych dniach, jednak ja stoje przed waznymi decyzjami zyciowymi (nie tylko rodzinnymi) i chce przynajmniej wiedziec na czym stoje, zeby podejmowac decyzje majac jak najwiecej danych...

168 Ostatnio edytowany przez zbyt.zaradny (2014-05-02 19:07:49)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Janku!

Jezeli spedzicie najblizsze dni we troje i bedzie "cudownie" (moze jeszcze jakas wycieczka razem?) to podswiadomy tok rozumowania Twojej zony bedzie taki:

"Zdradzalam meza, dowiedzial sie, nie wyrzucil mnie, nie musze zmieniac pracy, stylu zycia, kolezanek, rodzina i przyjaciele dalej uwazaja mnie za wspaniala zone i matke, maz jest teraz dla mnie wspanialszy niz kiedykolwiek przedtem ... itd"

Jakie beda jej przemyslenia?
Gdyby kiedykolwiek jeszcze miala ochote na motylki w brzuchu, to zrobi to znow z przyjemnoscia...


JanekM napisał/a:

2014-04-17
Pewnie czeka nas "mila swiateczna rozmowa", w ktorej zona bedzie musiala wybrac miedzy nami a nim. Tak jak juz pisaliscie, nie zamierzam byc kolem zapasowym dlatego wyjscia sa wylacznie dwa.

2014-04-17
Jesli zdecyduje sie pozostac, to na pewno bede chcial to zrobic na warunkach :
1) Zmiana pracy/srodowiska
2) Wizyta u psychologa

2014-04-19
Tak rozmowa odbyla sie dzisiaj z inicjatywy zony.
Postanowienia :
W skrocie - zrywa znajomosc, kolejna rozmowa dotyczaca tego co z nami dalej - za jakis czas, kiedy ochlonie i bedzie w stanie myslec na chlodno.

2014-04-24
Te granice i zasady zostaly juz wyznaczone.
Sprawa jest prosta - zona zrywa kontakty z "przyjacielem" - jesli wyjdzie na jaw, ze mnie oszukala - koniec...

Pytanie: czy te zasady zostaly dotrzymane?
Jesli tak, jak mozesz to zweryfikowac?
Jesli nie mozesz, to nie ma mowy o zadnym "koncu".

JanekM napisał/a:

2014-04-17
Moja zona wie jakie jest moje podejscie do zdrady, rozmawialismy o tym kilka razy - zarowno ona, jak i ja nie potrafilibysmy sobie czegos takiego wybaczyc. Dla mnie zdrada to najbardziej obrzydliwa rzecz i najgorsza krzywda jaka mozesz wyrzadzic drugiej osobie.
Mysle, ze jesli przyzna sie do wszystkiego, to bedzie juz koniec - z natychmiastowymi konsekwencjami.

2014-04-18
Twierdzi, ze do zblizenia fizycznego nie doszlo, wylacznie do pocalunkow... Nie wiem co o tym sadzic, twierdzi, ze nie planuje z nim ukladac sobie zycia, ze to wszystko po prostu fascynacja i zauroczenie facetem, ktory pojawil sie wtedy, kiedy ona tego potrzebowala.
Nie zaprzecza jednak, ze to co robi (smsy,polacunki, zauroczenie itp.) uwaza za zdrade i zle jej z tym, szczegolnie ze widzi jak sie staram i jak mocno pracuje nad soba.

Przyznala sie do zdrady wiec powinien byc "koniec". Niestety pogroziles tylko konsekwencjami ale ich nie zastosowales.
Dlatego zona juz wie ze nie musi sie przejmowac tym co mowisz...

JanekM napisał/a:

2014-04-24
Powiedzialem jej o tym wczoraj - dokladnie jak piszesz, ze dla mnie teraz slowa nie maja juz znaczenia i licza sie wylacznie gesty.

A dzis piszesz, ze znowu bedziesz z nia "wyjasnial"...
Wlasnie przez takie postepowanie ona Cie nie szanuje.


JanekM napisał/a:

chce przynajmniej wiedziec na czym stoje, zeby podejmowac decyzje majac jak najwiecej danych..

To tak jakbys zapytal alkoholika, czy bedzie jeszcze pil. Jesli powie ze nie, to wiesz na czym stoisz, prawda?
Dyktafon w aucie, dyktafon w torebce, gps w aucie i zaraz bedziesz wiedzial na czym stoisz.

169 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2014-05-02 19:43:00)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Nie wiem czy cokolwiek sie wyjani w najblizszych dniach, jednak ja stoje przed waznymi decyzjami zyciowymi (nie tylko rodzinnymi) i chce przynajmniej wiedziec na czym stoje, zeby podejmowac decyzje majac jak najwiecej danych...

- od wykrycia zdrady minęły już 2 tygodnie, odbyliście kilka rozmów, mogłeś obserwować jak zona zachowuje się po wykryciu zdrady, po rozmowach - a Ty dalej nie wiesz "na czym stoisz"   ??  i chcesz odbyć kolejną rozmowę chociaż ciągle wątpisz czy cokolwiek się wyjaśni w najbliższych dniach ??

Wybacz, ale takiego niedomyślnego faceta, ciągle pytającego się żony co z będzie nimi dalej,
to by najświętsza kobieta zrobiła w trąbę.

Ogarnij, nie wierz znowu tak bardzo w ten "dźender", tak naprawdę to w domu facet ma mieć jaja i wiedzieć co trzeba zrobić.

Chcesz hodować poroże - proszę bardzo, zachowuj się dalej tak jak do tej pory.
Chcesz to przerwać - obojętnie dla skutków rozwód/naprawa małżeństwa - to postaw żonę przed ścianą, przed faktami, przed decyzjami które podjąłeś.
A potem bądź przeźroczysty i zbieraj dowody - "nadzaradny" pewnie Ci podsunął na priv parę sposobów smile

niech zona jedzie do szpitala spakowana z przekonaniem ze wracając jedzie do wymarzonego faceta i rozpoczyna swoje "nowe, lepsze" życie.

170

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
zbyt.zaradny napisał/a:
szczęście111 napisał/a:

zbyt zaradny lubię twoje wypowiedzi smile pozdrawiam

A ja lubie Twoj awatar... masz niezla figure wink

dzisiaj mam doła a rozbawiłeś mnie do łez smile smile

171

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Podchodze do tego jak do ostatniej szansy i tyle.
Ja juz wiem co bedzie dalej (przynajmniej z mojej strony) chce sie tylko upewnic w swoich decyzjach.

Nie martw sie o moje "poroze" wink.
Wbrew pozorom juz sie ogarnalem...
Pozdrawiam i dziekuje wszystkim za porady !

172

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Ja juz wiem co bedzie dalej

Ja też.
Dalej będzie ''porozmawiam z żoną''
a potem dla odmiany
''porozmawiam z żoną''

173

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Janku, powiem ci może nic odkrywczego, ale powiem...
wiesz.. jak żona będzie żałować naprawdę tego co zrobiła to zerwie z nim wszelakie kontakty, aby pokazać ci że jej zależy.
Tak Janku, to teraz ona musi ci udowodnić że jej zależy, i przed nią powinna być teraz ciężka praca, ciężkie starania by ci to udowodnić.

Jesteś fajnym kolesiem, życzę powodzenia!

174

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
pitagoras napisał/a:
JanekM napisał/a:

Ja juz wiem co bedzie dalej

Ja też.
Dalej będzie ''porozmawiam z żoną''
a potem dla odmiany
''porozmawiam z żoną''

Tym razem nie trafiles wink.

Janku, powiem ci może nic odkrywczego, ale powiem...
wiesz.. jak żona będzie żałować naprawdę tego co zrobiła to zerwie z nim wszelakie kontakty, aby pokazać ci że jej zależy.
Tak Janku, to teraz ona musi ci udowodnić że jej zależy, i przed nią powinna być teraz ciężka praca, ciężkie starania by ci to udowodnić.

Doskonale zdaje sobie z tego sprawe. Niestety nie widze ani jednej przeslanki ku temu, ze wlasnie tak sie dzieje.
Ludzilem sie, ze byc moze gdzies nastapi jakis przelom, teraz jednak juz praktycznie w to nie wierze.
Szkoda - taka niestety jest prawda....

175

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Janku co u ciebie?

176

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Hej. Odezwij sie na PW (maila) - chetnie podziele sie z Toba informacjami, co u mnie.
Niestety - nie wyglada to za dobrze, chociaz kilka spraw sie wyjasnilo.

177

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Podziel się tymi sprawami na wątku.

178 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-05-21 13:42:39)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
adamajkis napisał/a:
Lexpar napisał/a:

A gdzie kodeks mówi o rozkładzie małżeństa w wyniku zauroczenia
http://emotikona.pl/emotikony/pic/zdziwko.gif nigdzie się tego nie doczytałem.
Jeżeli ktoś z partnerów bzyka żonę a jej mąż bzyka panienkę ( oczywiście bez zgody drugiej strony) nie w wyniku zauroczenia ( tylko to jest taka znajomość
koleżeńska) to nie jest powodem do rozwodu http://emotikona.pl/emotikony/pic/zdziwko.gif.
To ja śmiem twierdzić, że Ty nie wiele wiesz, i nie wiele czytałeś.
A tak na marginesie to jestem prawnikiem i już tyle było rozwodów z orzeczeniem winy właśnie z powodu zdrady bez zauroczenia.
Więc jak chcesz podjąć temat to się do niego przygotuj.

Obawiam się panie prawnik, że wygrywa wola ambicjonalnego dowalenia mi i siłowego dowiedzenia swojej racji. A głównym argumentem przestał już być linkowany artykuł (może go przeczytałeś?), a stało się "jam jest pan prawnik" (pamiętasz z historii "jam jest pan szlachcic"?). smile Podobną sprawę miałem z imć panem prawnikiem, w sprawie gwarancji i praw konsumenta. Też krzyczał jam jest pan prawnik, też się kodeksem zasłaniał, by nie wyszła prawda. Niestety sąd zawstydził go i przegrał z kretesem, pan prawnik stał się nagi. smile
Doradzanie autorowi wątku natychmiastowy rozwód w obecnym stanie sprawy jest błędem. Panie prawniku zapewne z wieloletnim stażem w tej dziedzinie, sam powinieneś o tym wiedzieć. smile

Gratuluję cynizmu i złośliwości.
Tylko mnie to już nie rusza, jestem przyzwyczajony do takich sytuacji.
Ale ty adamiejakis ogarnij się.

179

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Problem polega na tym, ze spora czesc wypowiadajacych sie w tym watku chyba nie dostrzegala od poczatku istoty sprawy.

Tutaj nie chodzilo o kogos, kto sie pojawil (nota bene - zona juz sie z nim nie kontatkuje, zerwala z nim kontakt - skad wiem? - nie pytaj).
Od poczatku sprawa rozbija sie o to, ze moja zona spisala juz nas na straty. Nie ma zamiaru nic robic, zeby bylo lepiej. Wedlug niej po moich zmianach jest i tak lepiej niz bylo kiedykowlwiek (w ostatnich 2-3 latach) i jej tak jest teraz dobrze... Dla mnie to jest chore.

Zajmuje sie teraz soba i dzieckiem, generalnie bedac pogodzonym z tym, ze nasze malzenstwo chyli sie ku upadkowi. Pewnie to bedzie powolny proces, jednak wydaje sie coraz bardziej nieunikniony. Wydaje mi sie , ze nie ma juz w mojej zonie odrobiny checi naprawy zwiazku. Potwierdza to slowami i czynami. Byc moze to sie jeszcze zmieni, jednak szanse na to wydaja sie minimalne.

Pomimo tego nie mam zamiaru sie poddawac i mam zamiar walczyc do konca - nadzieja umiera ostatnia smile. Niemniej jednak, chce byc przygotowany na kazda ewentualnosc, dlatego podjalem juz szereg stosownych krokow, zeby nie obudzic sie z przyslowiowa reka w nocniku...

Nadal nie potrafie sie pogodzic z mysla, ze to moze byc juz koniec... Jednak chyba najwyzszy czas sprobowac zyc z mysla, ze tak wlasnie moze byc....

180

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Problem polega na tym, ze spora czesc wypowiadajacych sie w tym watku chyba nie dostrzegala od poczatku istoty sprawy.

Tutaj nie chodzilo o kogos, kto sie pojawil (nota bene - zona juz sie z nim nie kontatkuje, zerwala z nim kontakt - skad wiem? - nie pytaj).
Od poczatku sprawa rozbija sie o to, ze moja zona spisala juz nas na straty. Nie ma zamiaru nic robic, zeby bylo lepiej. Wedlug niej po moich zmianach jest i tak lepiej niz bylo kiedykowlwiek (w ostatnich 2-3 latach) i jej tak jest teraz dobrze... Dla mnie to jest chore.

Zajmuje sie teraz soba i dzieckiem, generalnie bedac pogodzonym z tym, ze nasze malzenstwo chyli sie ku upadkowi. Pewnie to bedzie powolny proces, jednak wydaje sie coraz bardziej nieunikniony. Wydaje mi sie , ze nie ma juz w mojej zonie odrobiny checi naprawy zwiazku. Potwierdza to slowami i czynami. Byc moze to sie jeszcze zmieni, jednak szanse na to wydaja sie minimalne.
Jednak chyba najwyzszy czas sprobowac zyc z mysla, ze tak wlasnie moze byc....

anku zawsze jest szansa i trzeba w to mocno wierzyć.
Daj jej może trochę czasu, ale Ty nie spoczywaj na laurach.
Staraj się, baw się z dzieckiem, pomagaj jaj na każdym kroku.
Ja wierzę, że jeżeli w jej sercu jakiś promyk się tli, to wybuchnie jeszcze ogień.
Trzymam mocno kciuki.

181

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Lexpar napisał/a:

anku zawsze jest szansa i trzeba w to mocno wierzyć.
Daj jej może trochę czasu, ale Ty nie spoczywaj na laurach.
Staraj się, baw się z dzieckiem, pomagaj jaj na każdym kroku.
Ja wierzę, że jeżeli w jej sercu jakiś promyk się tli, to wybuchnie jeszcze ogień.
Trzymam mocno kciuki.

i tego się trzymaj, ja jestem zawsze za ratowaniem związku, więc daj trochę czasu,
zapytaj ją czy nie poszłaby na terapię małżeńską,

182

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Z terapia malzenska niestety musze dac sobie spokoj (przynajmniej na razie).
Na moje wszelkie propozycje poszukania pomocy u psychologa/w poradni rodzinnej otrzymuje odpowiedz : "Ja tam nie pojde i juz".
Na pytanie dlaczego, odpowiedziala , ze nie ma zamiaru otwierac sie przed nikim obcym i to jeszcze w mojej obecnosci.

Sprawa jej naprawde zlozona, podejscie mojej zony do zycia zmienilo sie diametralnie.
Nie ma zamiaru byc dluzej ode mnie uzalezniona (jak i od innych) - to  nie jest w ogole mozliwe, jednak tak twierdzi...
Po jej zachowaniu, czynach i slowach widze, ze na dzien dzisiejszy nawet nie rozwaza opcji kontunuowania zycia razem, twierdzi ze aktualnie cokolwiek bym nie robil - to tylko ja irytuje.
Wiekszosc czasu mysli tylko o tym, jak wygladaloby jej zycie z dieckiem po rozwodzie.....
Z drugiej strony twierdzi, ze ma straszne wahania jesli chodzi o nastawianie do nas i ewentualniej wspolnej przyszlosci.
Jednego dnia  mysli, ze przeciez teraz jest fajnie, ze ja sie zmienilem itp. i ze przeciez zawsze chciala zeby tak bylo, wiec moze by jednak sprobowac (jednak zaraz walczy z tymi myslami).
Innego dnia mowi sobie, ze decyzja juz podjeta i ze nie ma sensu zaczynac wszystkiego od nowa, bo to znowu ryzyko, ze moja zmiana jest krotkotrwala itp..

Strasznie to wszystko dla mnie pokrecone, jednak na moje pytanie czy uwaza, ze jeszcze kiedys miedzy nami moze byc dobrze, czy tez uwaza, ze to juz nie ma sensu na 100% procent odpowiada, ze nie przekreslila nas w 100%, jednak na chwile obecna sytuacja wygalda, jak wyglada i ze potrzebuje czasu.

Mysle, ze ten czas jest jej faktycznie potrzebny. ja z mojej strony chce jej pokazac, ze moja zmiana nie byla krotkotrwala, caly czas mi strasznie na nas zalezy.
Przede wszystkim chce zrobic wszystko co mozliwe, zeby nawet wtedy - jesli sie nie uda, nie moc sobie nic zarzucic...

183

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Janku to daj jej czas, ale nie spoczywaj na laurach.
Staraj się cały czas, tylko nie bądź natrętny, to może uczynić dużo szkody.
Trzymam kciuki.

184

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Lexpar napisał/a:

Janku to daj jej czas, ale nie spoczywaj na laurach.
Staraj się cały czas, tylko nie bądź natrętny, to może uczynić dużo szkody.
Trzymam kciuki.

Doszedlem do takich samych wnioskow smile.
Faktycznie  na samym pocatku bylem nienaturalnie mily/pomocny/itp. Mysle, ze to spowodowalo, ze zona jeszcze bardziej sie oddalila, gdyz zaczela uwazac, ze te zmiany sa na pokaz.
Teraz potrafie juz znalezc dystans i staram sie nie byc natretny, jednoczesnie starajac sie dac jej odczuc to, ze bardzo mi zalezy. To trudne, bo bardzo chcialbym, aby wszystko wrocilo na wlasciwe tory tu i teraz, jednak wiem ze to nie jest mozliwe....

185

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Wyglada na to, ze okazalem sie skonczonym, naiwnym idiota.
Jedyna rada jaka moge dac wszystkim z podobnymi problemammi - sluchajcie ludzi jak pitagoras czy zbytzaradny . Niestety ludzilem sie, ze wszystko sie ulozy i bedzie dobrze, zycie jednak pokazalo, ze tak pieknie nie jest.

Nie wiem, czy teraz nie jest juz za pozno, jednak czas podjac dzialania - rozmowy nie maja zupelnie sensu.

186

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Nie ma się czym martwić. Zachowujesz się jak małe dziecko - nie ma mamy - to problem .
Nie ma kto gotować , sprzątać itp .
Nie wiem ile masz lat , ale każda zmiana jest pożądana . Nie wspominam o rozwodzie, bo to ostateczność .
Spróbuj tego kwiatu pełen świat, nie musisz zdradzać ale sprawdź czy polecą na ciebie inne kobiety.Jak nie to masz problem.

187 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-05-30 08:11:24)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
men0000 napisał/a:

Nie ma się czym martwić. Zachowujesz się jak małe dziecko - nie ma mamy - to problem .
Nie ma kto gotować , sprzątać itp .
Nie wiem ile masz lat , ale każda zmiana jest pożądana . Nie wspominam o rozwodzie, bo to ostateczność .
Spróbuj tego kwiatu pełen świat, nie musisz zdradzać ale sprawdź czy polecą na ciebie inne kobiety.Jak nie to masz problem.

ale dowaliłeś, Janku nie słuchaj go.

Póki co Janek ma jeszcze żonę, i nie musi próbować innych pachnących i ładnych kwiatów.

Kobiety jak im przestaje zależeć nie lubią jak się jest dla niej zbyt miłym, zbyt uczynnym. To je tylko denerwuje. Wiem to dziwne. Ale tak jest.
Lepiej pokazać się z bardziej szorstkiej strony, pokazując zarazem że ma się jaja. Wtedy ich mózgownica daje do myślenia, wtedy to dopiero zaczyna pracować wyobraźnia: jak to? Co się stało że mój luby już za mną nie lata? Może jest inna? A może już mu nie zależy? i sto innych pytań.

Powiem ci tak:
jak ja spoczywam lekko na laurach w domu, mam okres kiedy mniej robię, mniej się staram (takie małe lenistwo), to wystarczy dobry opieprz od męża, i zjebka. Wtedy dostaję kopa w doopę i zaczynam znów normalnie funkcjonować. To samo robię gdy mój mąż zaczyna leniuchować i zbytnio marudzić na wszystko.

Nie mówię że masz teraz zacząć się z żoną specjalnie o wszystko kłócić, ale bądź przynajmniej odrobinę szorstkim.
Nie chamskim.
Ale też nie jakiś zbytnio miłym, bo twoja żona się porzyga twoimi słodkimi słowami i czynami.

188

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
szczęście111 napisał/a:
men0000 napisał/a:

Nie ma się czym martwić. Zachowujesz się jak małe dziecko - nie ma mamy - to problem .
Nie ma kto gotować , sprzątać itp .
Nie wiem ile masz lat , ale każda zmiana jest pożądana . Nie wspominam o rozwodzie, bo to ostateczność .
Spróbuj tego kwiatu pełen świat, nie musisz zdradzać ale sprawdź czy polecą na ciebie inne kobiety.Jak nie to masz problem.

ale dowaliłeś, Janku nie słuchaj go.

Póki co Janek ma jeszcze żonę, i nie musi próbować innych pachnących i ładnych kwiatów.

Kobiety jak im przestaje zależeć nie lubią jak się jest dla niej zbyt miłym, zbyt uczynnym. To je tylko denerwuje. Wiem to dziwne. Ale tak jest.
Lepiej pokazać się z bardziej szorstkiej strony, pokazując zarazem że ma się jaja. Wtedy ich mózgownica daje do myślenia, wtedy to dopiero zaczyna pracować wyobraźnia: jak to? Co się stało że mój luby już za mną nie lata? Może jest inna? A może już mu nie zależy? i sto innych pytań.

Powiem ci tak:
jak ja spoczywam lekko na laurach w domu, mam okres kiedy mniej robię, mniej się staram (takie małe lenistwo), to wystarczy dobry opieprz od męża, i zjebka. Wtedy dostaję kopa w doopę i zaczynam znów normalnie funkcjonować. To samo robię gdy mój mąż zaczyna leniuchować i zbytnio marudzić na wszystko.

Nie mówię że masz teraz wziąć i się z żoną kłócić, ale być odrobinę szorstkim.
Nie chamskim.
Ale też nie jakiś zbytnio miłym, bo się porzyga twoimi słodkimi słowami i czynami.

Oczywiście, że facet musi być facetem i mieć TE prawdziwe "cojones". Ale żeby narzekać/krytykować faceta, że jest zbyt dobry? Nie rozumiem takiego podejścia kobiet. Może powinno się dzień w związku rozpoczynać najpierw od lania, żeby pamiętała, a dopiero potem buziak, żeby nie zapomniała? Po to jest rozmowa i dyskusja, żeby coś naprawiać. Poza tym, jak w tej sytuacji, do tego zobowiązuje instytucja małżeństwa, aby obydwie strony starały się. Wina zawsze leży po obu stronach, dyskusja po czyjej najbardziej.

189 Ostatnio edytowany przez JanekM (2014-05-30 09:10:11)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Witam,
W zasadzie sprawa juz jest zakonczona, zona podjela decyzje o rozstaniu.
Nie ma zamiaru nawet sprobowac ratowac zwiazku.
Tak jak pisalem wczesniej, ta decyzje podjela juz dawno - nie zmienila jej moja przemiana. Jest zdecydowana odejsc - nie kocha mnie i jedyne co ja przy mnie jeszcze trzyma to jakas tam zaleznosc finansowa. Nie ma nawet zamiaru sprobowac dla dobra dziecka.

@Szczescie111 - rozumiem o czym piszesz. Przez ostatnie tygodnie zupelnie nie slodzilem, bo wiem ze to bylo nienaturalne. Staralem sie mimo wszystko byc w stosunku do niej dobrym i pokazac jej ze mi naprawde zalezy. Niestety z jej strony byla tylko niechec i irytacja.
Powiedziala wprost, ze nie ma nawet najmniejszych wyrzutow sumienia wzgledem mnie za to co zrobila, bo sobie na to zasluzylem swoim zachowaniem i podejsciem do niej przez ostatnie lata...

Nie mam pojecie co bedzie dalej i jak ona to sobie wyobraza.
jedno jest pewne, najblizsze tygodnie nie beda latwe. Nie mam zamiaru wyrzucac jej z domu - glownie ze wzgledu na dziecko, z drugiej strony jak tolerowac fakt , ze mieszkasz z osoba (zona), ktora jest zauroczona innym.

190

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

nie ma wyrzutów sumienia za to co zrobiła - bo ciebie obarcza za wszystko co się stało.
A prawda jest taka że zawsze wina leży po obu stronach.
Daj jej odejść jak zechce, na siłę jej nie zatrzymasz.

191 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-05-30 09:30:45)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Witam,
Przez ostatnie tygodnie zupelnie nie slodzilem, bo wiem ze to bylo nienaturalne. Staralem sie mimo wszystko byc w stosunku do niej dobrym i pokazac jej ze mi naprawde zalezy. Niestety z jej strony byla tylko niechec i irytacja.
.

czyli ty zrobiłeś już chyba wszystko w ostatnim czasie żeby było dobrze, pretensji do siebie żadnych nigdy nie możesz mieć.

A tak swoją drogą- faktycznie ... jak się druga osoba w związku zauroczy w kimś innym to jest naprawdę ciężko-
ale moim zdaniem jak już do tego dojdzie to są dwa wyjścia:
- albo odchodzisz
- albo trzymasz te zauroczenie w sobie i o tym nie mówisz, tak żeby się nie odbijało to na związku.
A twoja żona nie może sobie z tym wszystkim poradzić.
Jak chce odejść to jej nie zatrzymuj bo to serio nie ma sensu, pozwól odejść.

192

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Witam,
W zasadzie sprawa juz jest zakonczona, zona podjela decyzje o rozstaniu.
Nie ma zamiaru nawet sprobowac ratowac zwiazku.
Tak jak pisalem wczesniej, ta decyzje podjela juz dawno - nie zmienila jej moja przemiana. Jest zdecydowana odejsc - nie kocha mnie i jedyne co ja przy mnie jeszcze trzyma to jakas tam zaleznosc finansowa. Nie ma nawet zamiaru sprobowac dla dobra dziecka.

@Szczescie111 - rozumiem o czym piszesz. Przez ostatnie tygodnie zupelnie nie slodzilem, bo wiem ze to bylo nienaturalne. Staralem sie mimo wszystko byc w stosunku do niej dobrym i pokazac jej ze mi naprawde zalezy. Niestety z jej strony byla tylko niechec i irytacja.
Powiedziala wprost, ze nie ma nawet najmniejszych wyrzutow sumienia wzgledem mnie za to co zrobila, bo sobie na to zasluzylem swoim zachowaniem i podejsciem do niej przez ostatnie lata...

Nie mam pojecie co bedzie dalej i jak ona to sobie wyobraza.
jedno jest pewne, najblizsze tygodnie nie beda latwe. Nie mam zamiaru wyrzucac jej z domu - glownie ze wzgledu na dziecko, z drugiej strony jak tolerowac fakt , ze mieszkasz z osoba (zona), ktora jest zauroczona innym.

Jeżeli ona już wybrała. To nie rozumiem Twojego podejścia. Inwestuj w siebie i dziecko. Twoje zmiany wyszły na plus dla Ciebie i na pewno w przyszłości za owocują. Wygląda na to, że dalej zamierzasz być jej sponsorem, bo jej tak wygodnie - nie Tobie. Nie stać ją na utrzymanie dziecka, niech w takim razie dziecko zostanie z Tobą, a "żona" ma wolną drogę. Tak domyślam się, że dalej śpicie w jednej sypialni i tworzycie pozory rodziny, której de facto już nie ma? Pamiętaj o rozwodzie z jej winy i czas najwyższy złożyć pozew (zresztą powinieneś to już dużo wcześniej zrobić). Kochanek wbił się z butami w wasze życie to niech on utrzymuje ją, no chyba że chcesz ją dalej sponsorować mimo jej zdrady. Zauważ, że jej nie obchodzi przyszłość waszego dziecka, mimo że dałeś Wam szansę na poprawę waszego  związku. Niestety ona myśli w tej chwili przede wszystkim o sobie. Musisz w tej chwili działać, a radzę zacząć od spakowania jej walizek i pozwu o rozwód z jej winy - mam nadzieję, że ma jeszcze honor aby przyznać się w sądzie do swojej winy. Pamiętaj też, że im dłużej ona będzie przybywać wspólnie z Tobą w mieszkaniu, co raz gorzej będzie Ci wyleczyć się ze zdrady i psychicznie.

193

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Rockfor napisał/a:

mam nadzieję, że ma jeszcze honor aby przyznać się w sądzie do swojej winy.

na to bym nie liczyła,
ja na miejscu Janka czekałabym na to aż żona złoży pozew o rozwód, wtedy ona płaci za to wszystko. Ale może lepiej niech Lexpar się wypowie na ten temat, w końcu jest prawnikiem. A jeśli ma być rozstanie to na pewno musicie zacząć żyć osobno.

194

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
szczęście111 napisał/a:
Rockfor napisał/a:

mam nadzieję, że ma jeszcze honor aby przyznać się w sądzie do swojej winy.

na to bym nie liczyła,
ja na miejscu Janka czekałabym na to aż żona złoży pozew o rozwód, wtedy ona płaci za to wszystko. Ale może lepiej niech Lexpar się wypowie na ten temat, w końcu jest prawnikiem. A jeśli ma być rozstanie to na pewno musicie zacząć żyć osobno.

Teoretycznie jak z jej winy to ona powinna ponosić koszta, ale tą kwestię zostawmy dla specjalisty Lexpera smile

Z kolei, z drugiej strony, jak będzie przekładał ten "obowiązek" na "żonę", to myślisz Szczęście111, że to tak wszystko skończy się. Jestem pewien, jak będzie Janek łaskawie czekał na "żonę", to końca nie zobaczymy.

Janek dodam, jeszcze jeżeli już zdecydujesz się ją zatrzymać w Twoim mieszkaniu jeszcze na jakiś czas. To pamiętaj aby ją postawić przed faktem, że jest już tylko lokatorem, więc zgodnie z tym niech ponosi połowę utrzymania.

195 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2014-05-30 10:07:20)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
szczęście111 napisał/a:
Rockfor napisał/a:

mam nadzieję, że ma jeszcze honor aby przyznać się w sądzie do swojej winy.

na to bym nie liczyła,
ja na miejscu Janka czekałabym na to aż żona złoży pozew o rozwód, wtedy ona płaci za to wszystko.

na to tez bym nie liczyła ze ona sama złoży pozew - ona teraz zapewne zbiera kasę na usamodzielnienie sie finansowe i im dłużej będzie przy Janku tym więcej uzbiera dla siebie .
A dla Janka nie jest to psychicznie korzystna sytuacja. Bo im dłużej ona jest obok niego tym dłużej będzie cierpiał .
On jej tez tak naprawdę prawne nie może wyrzucić z domu bo ona może sie bronic ze to mieszkanie jest tak samo jej jak i jego wiec ma prawo w nim mieszkać.

Jak Janek będzie gotowy to on powinien złożyć pozew o rozwód aby wkoncu samodzielnie stanąć na nogi .

Posty [ 131 do 195 z 280 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026