Janku,
odnosze wrazenie, ze jestes uczciwym czlowiekiem, przynajmniej w stosunku do zony i ze wciaz ja kochasz.
Niestety, nie moge tego powiedziec o Twojej zonie.
Jakie szanse ma osoba uczciwa przeciwko nieuczciwej?
Czy na podstawie dotychczasowych doswiadczen, mozesz zalozyc, ze jakiekolwiek Wasze uzgodnienia dotyczace rozstania, opieki na dzieckiem, podzialu majatku beda przez nia dotrzymane?
mariola856 napisał/a:a po co ci dowody? musi być rozwod z orzekaniem o winie? nie lepiej rozstać się w zgodzie?
Miedzy innymi po to...
JanekM napisał/a:Jak mu spojrzec w oczy za kilka lat i wytlumaczyc co sie stalo? Czy jesli sie rozejdziemy - wybaczy nam ?
Ale pociesze Cie: zdrada zony nie jest Twoja wina, obojetnie co by nie mowila.
Rozpad rodziny nie jest Wasza wspolna wina. Wasza rodzina rozpadla sie w momencie zdrady. Rozwod jest tylko naturalna jej konsekwecja. Wchodzac do lozka innego faceta, Twoja zona znala te konsekwencje i pomimo tego to zrobila. Swiadomie zaryzykowala rozpad rodziny Waszego dziecka.
Janku,
to, co sie teraz w Twoim malzenstwie dzieje, to schemat wielu zdrad.
Pitagoras juz Ci o tym wspominal - my wiemy co jest dalej w tym schemacie...
Czytales forum, o ktorym pisalem?
Zachowania i wypowiedzi Twojej zony sa przewidywalne az do bolu (niestety Twoje tez).
"Potrzebuje czasu na zastanowienie" = "na ulozenie sobie zycia z innym."
"Kocham Was obu" = "kocham jego, Ty jestes mi tylko potrzebny do opieki nad dzieckiem podczas randek, ew. jako bankomat czy dawca mieszkania."
"Zerwe z nim kontakt" = "bede sie lepiej ukrywac"
"Tamten sie dla mnie nie liczy" = "to przeciez z Toba mieszkam, a on jest tylko do seksu"
"Mam prawo do prywatnosci" = "romansuje z kim chce i mam gleboko gdzies co ty o tym myslisz"
Janku,
gdyby zona naprawde zerwala, gdyby naprawde zrozumiala jaka krzywde wyrzadzila Tobie i dziecku, gdyby naprawde chciala uratowac rodzine - zrobilaby WSZYSTKO !!! zeby ten cel osiagnac.
Powiem Ci co jest dalej w tym schemacie:
1. zona bedzie dalej sie z nim spotykac i
2.
a) jezeli dalej bedziesz niekonsekwentny, to przestanie sie z tym ukrywac i bedzie zdradzac Cie prawie na Twoich oczach (Zgadnij, jaki wplyw bedzie mialo zycie w takiej rodzinie na prawidlowy rozwoj Waszego dziecka?)
b) jezeli bedziesz sie awanturowal, to bedzie Cie oklamywac tak jak teraz, czasem poplacze, ze to byl blad, ze nie wie co w nia wstapilo, czasem zrobi Ci awanture, ze jeszcze do tego wracasz, bo przeciez ona Ci powiedziala, ze to juz dawno skonczone, wiec wg niej ten temat powinien byc miedzy Wami juz zamkniety (ale "przepraszam" sie nie doczekasz) (Zgadnij, jaki wplyw bedzie mialo zycie w takiej rodzinie na prawidlowy rozwoj Waszego dziecka?)
3. w momencie gdy sie zorientujesz, ze caly czas Cie oklamuje, albo co gorsza, ze ma juz nowego kochanka, to masz powrot do punktu 2.
I tak w kolko, dopoki nie zostaniesz psychicznym wrakiem. (Zgadnij, jaki wplyw bedzie mialo zycie w takiej rodzinie na prawidlowy rozwoj Waszego dziecka?)
Lub dopoki nie bedzie pewna, ze kochanek chce sie z nia zwiazac. Wtedy odejdzie od Ciebie - oczywiscie rozwod bez orzekania o winie, bez prania brudow, bez mieszania w glowie dziecku = czyli na jej warunkach. Jesli sie zgodzisz na "nie pranie brudow", to synowi, rodzinie i znajomym powie, ze sie miedzy Wami nie ukladalo albo zrobi z Ciebie potwora. Dokladnie tak jak pisal przedmowca o wujku.
A jak odejdzie do kochanka to moze byc tez tak, ze bedzie chciala wrocic! To sie zdarza bardzo czesto!!! Kochanek przeciez tylko mowil, ze chce z nia byc. Kto przy zdrowych zmyslach chce sie wiazac z puszczalska mezatka??
NIKT !!!
Takie cos nadaje sie tylko do bzykania, i to na koszt meza!
I wtedy... Ty ja przyjmiesz. Bo Ci powie, ze tamto to byla pomylka. Wybaczysz, dla dobra dziecka... I wtedy masz powrot do punktu 2. (Zgadnij, jaki wplyw bedzie mialo zycie w takiej rodzinie na prawidlowy rozwoj Waszego dziecka?)
Lub... dopoki Ty nie powiesz dosc!
Jest tylko jeden sposob na wyrwanie sie z tego schematu i uratowanie Ciebie i syna, a byc moze i malzenstwa. Musisz zaczac postepowac mniej wiecej tak jak pisalem wczesniej.
Wtedy sa 2 mozliwosci:
- ona zrozumie co robi i zacznie naprawde zalowac oraz zrobi WSZYSTKO !!!, zebys zdolal jej na nowo zaufac. Wtedy mozecie sprobowac jeszcze raz. (uwaga: to dlugi proces. Jesli wybaczysz zbyt szybko - masz powrot do punktu 2.)
lub
- ona nie zrozumie, nie bedzie chciala nic naprawiac i wtedy dostajesz rozwod z jej winy. Masz czyste sumienie i dobra opinie u syna, u rodziny i znajomych. Jestes wolny i mozesz zajac sie swoim zyciem i zwiazac sie osoba uczciwa, dla ktorej nie bedziesz tylko opcja. Masz sile i czas na zajmowanie sie Twoim synem, zamiast leczyc sie na depresje i plakac w poduszke.
Wiem ze jest ciezko, bo wciaz ja kochasz i ludzisz sie, ze jej przejdzie. Przykro mi, nie przejdzie.
Janku,
dowody zdrady sa bardzo wazne, najwazniejsze w tym momencie,
poniewaz:
- uswiadomia Ci w koncu, ze to sie dzieje naprawde (w to trudno uwierzyc...)
- nie bedzie mogla zrobic z Ciebie winnego wobec syna itd.
- masz duze szanse w sadzie
- masz jakas, chocby i nikla, szanse otrzezwic zone
Jak zebrac dowody masz na PW.
Widac, ze martwisz sie o syna.
Zeby pomoc jemu, najpierw musisz pomoc sobie.