netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

279 odpowiedzi39 142 wyświetleniazałożony przez JanekM, 16.04.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 280 ]

66 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-04-17 23:02:28)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
adamajkis napisał/a:
Lexpar napisał/a:
adamajkis napisał/a:

Rozwód!!!!? Powoli, spokojnie. Zdrada to jeszcze nie powód do rozwodu, jaki sąd takiego rozwodu udzieli? Wróc Ty na ziemie. smile

Statystyki mówią co innego.
Głównym powodem rozwodu jest zdrada.
Chyba nie jesteś zorientowany w tym temacie.
Poczytaj
http://parenting.pl/portal/przyczyny-rozwodow

Obawiam się, że nie przeczytałeś artykułu, który podałeś mi do przeczytania. smile Ja go przeczytałem i on potwierdził, to co ja twierdzę. Mowa tam jest o trwałym rozpadzie związku i podaje konkretne przyczyny. Nie ma tam zdrady w wyniku zauroczenia. Zwłaszcza, że tutaj stało się to pierwszy raz. Tu nie ma mowy o trwałym rozpadzie związku i niemożności kontynuowania go. Nie róbmy z żony autora osoby uzależnionej od seksu

A gdzie kodeks mówi o rozkładzie małżeństa w wyniku zauroczenia
Obrazek dodany przez użytkowniczkę nigdzie się tego nie doczytałem.
Jeżeli ktoś z partnerów bzyka żonę a jej mąż bzyka panienkę ( oczywiście bez zgody drugiej strony) nie w wyniku zauroczenia ( tylko to jest taka znajomość
koleżeńska) to nie jest powodem do rozwodu Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
To ja śmiem twierdzić, że Ty nie wiele wiesz, i nie wiele czytałeś.
A tak na marginesie to jestem prawnikiem i już tyle było rozwodów z orzeczeniem winy właśnie z powodu zdrady bez zauroczenia.
Więc jak chcesz podjąć temat to się do niego przygotuj.

67

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Kobietka1994 napisał/a:

Ahhh... troszkę się życie Skomplikowało...
żona nie ma prawa Cię zdradzać, nawet jeśli Ty traktowałeś ją z duża obojętnością to nie jest powód do takich rzeczy..
Nie pozwól na to, nie daj robić z siebie "pizdy"...
Zdrada fizyczna jak i psychiczna jest i będzie zdradą...
Masz teraz trudną decyzję do podjęcia.
Jeżeli żona powie Ci, że nie wie kogo tak naprawdę kocha, wyprowadź się lub niech ona to zrobi.
Musisz być twardy i stanowczy. nie daj sobą manipulować...
Wiem , że martwisz się o dziecko, bo ono na tym cierpi ale myślę, że lepszym wyjściem będzie rozstanie się niż kłócenie się przy dziecku.
Wiem, że to wszystko jest trudne i bolesne ale dasz radę...

Ja bym się nie wyprowadzał.

68

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Lexpar napisał/a:

A gdzie kodeks mówi o rozkładzie małżeństa w wyniku zauroczenia
http://emotikona.pl/emotikony/pic/zdziwko.gif nigdzie się tego nie doczytałem.
Jeżeli ktoś z partnerów bzyka żonę a jej mąż bzyka panienkę ( oczywiście bez zgody drugiej strony) nie w wyniku zauroczenia ( tylko to jest taka znajomość
koleżeńska) to nie jest powodem do rozwodu http://emotikona.pl/emotikony/pic/zdziwko.gif.
To ja śmiem twierdzić, że Ty nie wiele wiesz, i nie wiele czytałeś.
A tak na marginesie to jestem prawnikiem i już tyle było rozwodów z orzeczeniem winy właśnie z powodu zdrady bez zauroczenia.
Więc jak chcesz podjąć temat to się do niego przygotuj.

Obawiam się panie prawnik, że wygrywa wola ambicjonalnego dowalenia mi i siłowego dowiedzenia swojej racji. A głównym argumentem przestał już być linkowany artykuł (może go przeczytałeś?), a stało się "jam jest pan prawnik" (pamiętasz z historii "jam jest pan szlachcic"?). smile Podobną sprawę miałem z imć panem prawnikiem, w sprawie gwarancji i praw konsumenta. Też krzyczał jam jest pan prawnik, też się kodeksem zasłaniał, by nie wyszła prawda. Niestety sąd zawstydził go i przegrał z kretesem, pan prawnik stał się nagi. smile
Doradzanie autorowi wątku natychmiastowy rozwód w obecnym stanie sprawy jest błędem. Panie prawniku zapewne z wieloletnim stażem w tej dziedzinie, sam powinieneś o tym wiedzieć. smile

69 Ostatnio edytowany przez Krwawe Kopytko (2014-04-18 13:35:00)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Janku, bądź twardy i przygotuj się na najgorsze. Zapraszam Cię do posta MAJA_, która opisuje sytuację (niemalże identyczną) z perspektywy twojej żony. Odsyłam Cię do tego posta, żeby otworzyć Ci oczy na to jakie podejście do sprawy może mieć Twoja żona, może coś poradzisz Majce? : http://www.netkobiety.pl/t67750.html

70

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Coz , jestem po rozmowie z moja zona.
Niestety zawiodla mnie wczoraj bardzo. Wyszla z propozycja szczerej rozmowy, a okazalo sie, ze mataczyla i klamala mi prosto w twarz.
Dopiero kiedy powiedzialem jej, ze wiem o jej planach spotkan z "przyjacielem" , o tym, ze caly czas pisza sobie czule slowka pekla.
Cale moje zaufanie, ktore do niej mialem spadlo do minimum.
Twierdzi, ze do zblizenia fizycznego nie doszlo, wylacznie do pocalunkow... Nie wiem co o tym sadzic, twierdzi, ze nie planuje z nim ukladac sobie zycia, ze to wszystko po prostu fascynacja i zauroczenie facetem, ktory pojawil sie wtedy, kiedy ona tego potrzebowala.
Nie zaprzecza jednak, ze to co robi (smsy,polacunki, zauroczenie itp.) uwaza za zdrade i zle jej z tym, szczegolnie ze widzi jak sie staram i jak mocno pracuje nad soba.

Pod uwage biore wszystkie wyjscia, ale wszystko zalezy teraz od zony.
Postanowilismy, ze porozmawiamy po naszym wspolym wyjezdzie z dzieckiem (szpital), jednak postawilem warunek - musi zerwac wszelkie kontakty z "przyjacielem".
ja nie bede juz na nic naciskal, dam jej czas na przemyslenia - moze bedzie potrafila spojrzec na cala sytuacje chlodnym okiem.

Cala moje przemiana, wlaka z soba samym o to zeby byc lepszym mezem , poszla na marne - przynajmniej w kontekscie naszego zwiazku, gdyz zona powiedziala mi wprost, ze nie lubi spedzac ze mna czasu, ze kiedy zbliza sie weekend i widzi u mnie radosc z faktu ze bedziemy razem, ona czuje zlosc, ze bedzie musiala spedziac czas ze mna.... Mysle, ze godze sie z tym, ze miedzy nami powoli juz koniec.

Zalezy mi na niej, kocham ja nadal i jestem w stanie wszystk owybaczyc, jednak to moja zona musi zdecydowac sie na to, zeby sprobowac jeszcze ratowac nasz zwiazek.
Slowa juz mi nie wystarcza, nie mam juz w sobie tyle zaufania, postawilem sprawe jasno - jesli postanowimy naprawiac zwiazek musi zerwac wszelkie kontakty z "przyjacielem", zgodzic sie na pomoc psychologa/terapeuty i zrezygnowac z pracy.

Wiem, ze niektore spotkania z "przyjacielem" byly "zorganizowane" bez wiedzy mojej zony, przez jej cudowne kolezanki z pracy, ktre w trosce o jej dobre samopoczucie, zapraszaly niespodziewanie "przyjaciela" na babskie wieczory. Jak mozna byc taka swinia, zeby z premedytacja dzialac w ten sposob, zeby rozbijac komus malzenstwo...

Z drugiej strony, moja zona, uwaza, ze my malzenstwem jestemy juz tylko na papierze...
Nie wiem, co bedzie dalej.... w tej chwili jestem gotowy na wszystko...
Martwie sie jednak o zone, i o to , ze ona moze sobie zrobic emocjonalna krzywde, decydujac sie na kontynuowanie "romansu"...

71

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Z drugiej strony, moja zona, uwaza, ze my malzenstwem jestemy juz tylko na papierze...
Nie wiem, co bedzie dalej.... w tej chwili jestem gotowy na wszystko...
Martwie sie jednak o zone, i o to , ze ona moze sobie zrobic emocjonalna krzywde, decydujac sie na kontynuowanie "romansu"...

Takie zauroczenie, to ja dżwięk dzwonu. Musi wybrzmieć i zatrzymać się tego nie da. Żona będzie wykorzystywana i będzie karmić się złudzeniami.
To co mówi teraz Twoja żona nie jest racjonalne, bo jej stan na to nie pozwala. Dlatego radziłem, żeby tej rozmowy nie odbywać. Ona teraz nie odróżnia prawdy od fałszu.
No smutne to jest, co ludzie sobie i swoim bliskim robią. A robią to tylko dla swoich złudzeń.

72

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
adamajkis napisał/a:
JanekM napisał/a:

Z drugiej strony, moja zona, uwaza, ze my malzenstwem jestemy juz tylko na papierze...
Nie wiem, co bedzie dalej.... w tej chwili jestem gotowy na wszystko...
Martwie sie jednak o zone, i o to , ze ona moze sobie zrobic emocjonalna krzywde, decydujac sie na kontynuowanie "romansu"...

Takie zauroczenie, to ja dżwięk dzwonu. Musi wybrzmieć i zatrzymać się tego nie da. Żona będzie wykorzystywana i będzie karmić się złudzeniami.
To co mówi teraz Twoja żona nie jest racjonalne, bo jej stan na to nie pozwala. Dlatego radziłem, żeby tej rozmowy nie odbywać. Ona teraz nie odróżnia prawdy od fałszu.
No smutne to jest, co ludzie sobie i swoim bliskim robią. A robią to tylko dla swoich złudzeń.

Mam nadzieje, ze dla mojej zony wczorajsza rozmowa byla wstrzasem, ktory moze ja odmienic.
Mysle, ze teraz wie jak wyglada sprawa z mojej strony, ze nie zaakceptuje tego "romansu".
Jezeli tego nie zakonczy to straci nie tylko rodzine, ale rowniez szacunek do samej siebie. Jesli tego nie rozumie i nie podejmie wewnetrzej walki, to strzeli sobie emocjonalnego samoboja....

73

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

No nie bardzo w to wierzę.

74

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Mam nadzieje, ze dla mojej zony wczorajsza rozmowa byla wstrzasem, ktory moze ja odmienic.

Dlaczego tak sądzisz ?
Jakieś jej zachowanie, decyzje czy tylko jej słowa albo Twoje przekonanie, że dałeś jej do myślenia ?

75

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Secondo1 napisał/a:
JanekM napisał/a:

Mam nadzieje, ze dla mojej zony wczorajsza rozmowa byla wstrzasem, ktory moze ja odmienic.

Dlaczego tak sądzisz ?
Jakieś jej zachowanie, decyzje czy tylko jej słowa albo Twoje przekonanie, że dałeś jej do myślenia ?

Chyba jednak tylko moje przekonanie.
Niestety po mojej rozmowie z kolega z dawnych lat, ktory przeszedl podobna sytuacje dochodze do wniosku, ze to wszystko gra.
Przestaje wierzyc i ufac mojej zonie, juz zadne slowa nie maja praktycznie dla mnie znaczenia...
Zaraz po naszej rozmowie spotkala sie z "przyjaciolka", ktora delikatnie mowiac ma srednia moralnosc i wiem o tym, ze pomagala jej kombinowac itp. Mysle, ze moja zona pogubila sie na tyle, ze slucha juz wylacznie rad ludzi, ktorzy popieraja jej dzialania wzgledem "przyjaciela" i doradzaja jej jak kombinowac...
Nie wierze w to, ze zerwie kontakt z "przyjacielem".
Kiedy opisalem moja sytuacje koledze stwierdzil, ze jesli chce odzyskac zone moge zrobic tylko jedno.
Stoicki spokoj, 34 zasady (http://www.netkobiety.pl/t63892.html - post #4) i dopuszczenie do siebie mysli, ze istnieje mozliwosc, ze zona bedzie chciala sprobowac czegos z nowym "przyjacielem". Powiedzal, ze takie podejscie w wiekszosc przypadkow konczy sie tym, ze kobieta wraca z "podkulonym ogonem" po tym jak przekonuje sie, ze "przyjaciel" wcale nie jest taki cudowny... nie wiem co o tym myslec... Nie wiem czy potrafie tak podejsc do sprawy. Jak zniesc mysl, ze zona spotyka sie z innym, wraca do domu i kladzie sie ze mna do lozka? Zueplenie nie wiem co o tym wszystkim myslec... Wiem , ze przez najblizsze kilka dni na pewno nie bedzie miala okazji sie spotkac z "przyjacielem", jednak co potem ? Czy mam jej to uniemozliwiac, czy dac kompleny luz i puscic wolno bez zadnej kontroli... To troche tak, jakbym zgodzil sie na romans...


@Secondo1 - moja zona jest baaaardzo uczuciowa. Kazde wydarzenie przezywa bardzo mocno, mysle ze nasza rozmowa i fakt, ze sie wydalo moglo podzialac na nia bardzo mocno., Martwi mnie jednak, ze po tej rozmowie po porady udala sie do "przyjaciolki" ktora raczej bedzie jej doradzala kontynuowanie "romansu"...

76

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Hmm czytajac to co piszesz mam takie wrazenie ,że traktujesz żone jak dziecko..
Jesteś niby zły ale usprawiedliwiasz ją..
Ok rozumiem,zawaliłeś sprawe,nie byłeś takim męzem jakim powinienes..
Romans zony zapewne cie wybudził z tego letargu..
Tylko to jest tak..
Jeśli przez wiele lat olewałeś potrzeby żony i teraz pojawił sie ktoś kto daje jej odrobine przyjemnosci,to cieżko jej bedzie z tego zrezygnować..
No bo hmm pomyśl sam jak ma ci teraz uwierzyć ?

A odwracajac sytuacje...Tutaj na forum czesto doradza sie,ze jak facet zdradzi a chce wrócić to stawia sie od początku jasne i klarowne warunki..
Bo bez tego ani rusz..
Ty jestes troche w innej sytuacji..
Bo wiesz,że nawaliłes, bo wiesz czemu żona wdała sie w romans..
I teraz to co sam napisałes o strachu, o wiedzy ze zona nadal bedzie utrzymywac kontakt z przyjacielem..
Odpowiedz sobie sam czy zniesiesz to? Jak długo dasz rade wytrzymać? I do czego ma to doprowadzić?

77

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

ty zawiniłeś owszem, ale to było... teraz jest inaczej. Starasz się, stajesz na głowie żeby było lepiej itd.
Nie możesz pozwalać sobie na takie traktowanie, chcesz przymrużyć oko na romans? jak to? jak ty to zniesiesz.. ?
po nim przyjdzie do ciebie jak gdyby nigdy nic i się do ciebie przytuli, zacznie się kochać...
to że kiedyś miała ciężko z tobą nie usprawiedliwia jej w teraźniejszym działaniu,
nie możesz obwiniać wciąż siebie, a ją przy tym usprawiedliwiać,
robi ci świństwo
i taka jest prawda.

78

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

@Secondo1 - moja zona jest baaaardzo uczuciowa. Kazde wydarzenie przezywa bardzo mocno, mysle ze nasza rozmowa i fakt, ze sie wydalo moglo podzialac na nia bardzo mocno., Martwi mnie jednak, ze po tej rozmowie po porady udala sie do "przyjaciolki" ktora raczej bedzie jej doradzala kontynuowanie "romansu"...

Janku dlaczego ciągle żyjesz w iluzji? To co mówisz powyżej nijak logicznej kupy się nie trzyma. To bredzenie chorego człowieka. To takie zderzanie Twoich złudzeń z prawdą. Musisz zmierzyć się nie z romansem żony. Ty musisz się zmierzyć, ze swoimi złudzeniami.
Jeżeli odrzucisz złudzenia, pojawi się ból. Ale to to może być ból, który Cię uzdrowi, będziesz umiał myśleć racjonalnie.

79

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
adamajkis napisał/a:
JanekM napisał/a:

@Secondo1 - moja zona jest baaaardzo uczuciowa. Kazde wydarzenie przezywa bardzo mocno, mysle ze nasza rozmowa i fakt, ze sie wydalo moglo podzialac na nia bardzo mocno., Martwi mnie jednak, ze po tej rozmowie po porady udala sie do "przyjaciolki" ktora raczej bedzie jej doradzala kontynuowanie "romansu"...

Janku dlaczego ciągle żyjesz w iluzji? To co mówisz powyżej nijak logicznej kupy się nie trzyma. To bredzenie chorego człowieka. To takie zderzanie Twoich złudzeń z prawdą. Musisz zmierzyć się nie z romansem żony. Ty musisz się zmierzyć, ze swoimi złudzeniami.
Jeżeli odrzucisz złudzenia, pojawi się ból. Ale to to może być ból, który Cię uzdrowi, będziesz umiał myśleć racjonalnie.

Uwierz mi - naprawde sie staram.
kilka dni temu wierzylem we wszystko co mowi zona, ufalem jej bezgranicznie i zylem zludzeniami.
Teraz nie wierze juz prawie w nic, jednak we wszystkich slowach i czynach dostrzegam promyk nadziei - zludzenia ? Zapewne tak, walka z tymi zludzeniami jest naprawde ciezka...
To co sugerujesz, to "reset" wizerunku mojej zony, ktory jest gleboko we mnie i traktowanie jej jak nowo poznanej osoby, do ktorej mam bardzo ograniczone zaufanie... To trudne, ale to rozumiem.

80

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
szczęście111 napisał/a:

Nie możesz pozwalać sobie na takie traktowanie, chcesz przymrużyć oko na romans? jak to? jak ty to zniesiesz.. ?

Powiedziala, ze zerwie z nim kontakty, przynajmniej do czasu kolejnej rozmowy i powrotu z wyjazdu z dzieckiem do szpitala.
W tej chwili nie bardzo wiem co zrobic ? Chyba sa trzy mozliwosci na ta chwile.
1) Uwierzyc i zyc normalnie
2) Nie wierzyc i co ??? Zalozyc, ze caly czas kombinuje, klamie i mnie zwodzi ? Co w takim wypadku ?
3) Przylapac na klamstwie i zakonczyc ten rozdzial zycia ? Przylapac na klamstwie wybaczyc i czekac az jej sie znudzi ? Chyba nie bardzo...

81

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Wiesz czego nie znosze w takich sytuacjach?  Wpędzania siebie samego w poczucie winy do granic możliwosci..
Żle zrobiłem wiec teraz musze to wszystko znosić..
Wiesz co ja bym zrobiła ?

Doprowadziła do kolejnej poważnej rozmowy, posadziła zone na tyłku i powiedziała...
Słuchaj stało sie tak jak stało, nawaliłem, olałem,zaniedbałem, wiem i czuje sie winny
Masz romans i tez wiem o tym, kłamiesz mnie, oszukujesz,ukradkiem spotykasz sie z nim
Wiem i nawet nie zaprzeczaj..
Są 2 wyjścia z tej sytuacji, albo definitywnie kończysz znajomosć z przyjacielem i nie ze za chwile itd
a my próbujemy odbudować to wszystko RAZEM
albo pakujesz manatki i idziesz do niego i zyjesz sobie po swojemu
Ale jeśli zdecydujesz sie na ratowanie naszego małzenstwa a ja choc raz przyłapie cie na kontaktowaniu sie z nim, spakuje cie w ciągu 5 minut, a syn zostanie ze mną.

Janek konkretnie i na temat
Dac jej dzien do namysłu,nie dłuzej

Bo do jasnej pogody nie widzisz ,że im dłużej to trwa tym bedzie gorzej ? Powiedziec jej jasno i na temat, bez prania brudów..

82

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Monika7676 napisał/a:

Wiesz czego nie znosze w takich sytuacjach?  Wpędzania siebie samego w poczucie winy do granic możliwosci..
Żle zrobiłem wiec teraz musze to wszystko znosić..
Wiesz co ja bym zrobiła ?

Doprowadziła do kolejnej poważnej rozmowy, posadziła zone na tyłku i powiedziała...
Słuchaj stało sie tak jak stało, nawaliłem, olałem,zaniedbałem, wiem i czuje sie winny
Masz romans i tez wiem o tym, kłamiesz mnie, oszukujesz,ukradkiem spotykasz sie z nim
Wiem i nawet nie zaprzeczaj..
Są 2 wyjścia z tej sytuacji, albo definitywnie kończysz znajomosć z przyjacielem i nie ze za chwile itd
a my próbujemy odbudować to wszystko RAZEM
albo pakujesz manatki i idziesz do niego i zyjesz sobie po swojemu
Ale jeśli zdecydujesz sie na ratowanie naszego małzenstwa a ja choc raz przyłapie cie na kontaktowaniu sie z nim, spakuje cie w ciągu 5 minut, a syn zostanie ze mną.

Janek konkretnie i na temat
Dac jej dzien do namysłu,nie dłuzej

Bo do jasnej pogody nie widzisz ,że im dłużej to trwa tym bedzie gorzej ? Powiedziec jej jasno i na temat, bez prania brudów..

Tak rozmowa odbyla sie dzisiaj z inicjatywy zony.
Postanowienia :
W skrocie - zrywa znajomosc, kolejna rozmowa dotyczaca tego co z nami dalej - za jakis czas, kiedy ochlonie i bedzie w stanie myslec na chlodno.

83

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Postanowienia :
W skrocie - zrywa znajomosc, kolejna rozmowa dotyczaca tego co z nami dalej - za jakis czas, kiedy ochlonie i bedzie w stanie myslec na chlodno.

Pożar chwilowo ugaszony, mężulo zadowolony.Można na spokojnie bawić się dalej, tylko ostrożniej.
No...tak to widzę:)

84

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Postanowienia :
W skrocie - zrywa znajomosc, kolejna rozmowa dotyczaca tego co z nami dalej - za jakis czas, kiedy ochlonie i bedzie w stanie myslec na chlodno.

Ale czy kochanek zerwie z nia ?
Je?eli nie, b?dzie musia?a, biedna,  zej?? do podziemia...

Jaka masz pewno?? ?e naprawd?  zerwie znajomo?? ?
Odchodzi z pracy ?

85

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Coz, sprawa nie wyglada najlepiej.
Nie mam zamiaru kontrolowac zony - stracilem do niej spora dawke zaufania, jednak mysle, ze nie tedy droga. jestesmy dorosli i wiemy jakie sa konsekwencje naszych decyzji.
Odbylismy szereg  rozmow podczas Swiat i mysle, ze sprawy midzy nami zostaly postawione dosc jasno.
Zona zerwie znajomosc (sama przyznaje , ze nie wie czy da rade wytrzymac bez kontaktu z "przyjacielem") i "pozyjemy" kilka tygodni... Pozniej podejmiemy decyzje co dalej....
Z mojej strony postawilem sprawe jasno, jakikolwiek kontakt ze znajomym z jej strony uwazam za podjecie przez nia decyzji o rozejsciu....

Dowiedzialem sie wielu rzeczy, ktore naprawde mnie zabolaly. W tej chwili jestem praktycznie ostatnia rzecza, ktora bierze pod uwage przed podjeciem ostatecznej dezycji o odejsciu.
Kwestie materialne, moja rodzina, jej rodzina, reakcje ludzi, dziecko, rozne inne obawy na koncu ja i moje uczucia, - to wszystko jest wazniejsze. Mnie w zasadzie nie ma - mowi mi wprost, ze w tej chwili do mnie nic nie czuje. Najbardziej denerwuje ja moja przemiana i to , ze namieszalem jej ja w glowie - gdybym sie nie zmienil, nie mialaby zadnych problemow z podjeciem decyzji... Mowi, ze wiele osob powiedzialo jej, ze to typowa reakcja meza, ktory boi sie straty zony.... Wedlug niej, teraz trzyma nas razem wylacznie dziecko... Biore pod uwage fakt, ze mowi to wszystko pod wplywem emocji, jednak coraz czesciej zastanawiam sie czy warto to dalej ciagnac... Wydaje mi sie, ze caly czas prowokuje moja reakcje, mysle, ze nie ma na tyle sily i odwagi, zeby podjac ostateczna decyzje i chce to zrzucic na moje barki... Kiedy zapytalem sie, czy lepiej by jej bylo, gdybym to ja podjal decyzje o odejsciu, odpowiedziala, ze najlatwiej by jej bylo, gdybym znalazl sobie jakas kobiete.....
Mi jednak zalezy na niej, na nas.... Co dalej ?  Czy warto walczyc ? - czy jest mozliwosc, ze zona znow bedzie chciala byc ze mna ? Nie ze wzgledu na dziecko, mieszkanie , tylko dlatego - ze bedzie czula chec spedzenia ze mna reszty zycia ? Teraz odpuszczam i mam zamiar po prostu czekac, mysle, ze nas wspolny wyjazd z dzieckiem na zabieg wiele wyjasni...

Jestem zalamany, jednak zdaje sobie coraz bardziej sprawe z tego, ze byc moze w najblizszej przyszlosci czeka mnie zycie samotnika - staram sie juz do tego przygotowac, choc jest to niewatpliwie bardzo trudne... Jak jednoczesnie kochac druga osobe i myslec o tym, jak zyc bez niej ??? ....

86

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

,,Zona zerwie znajomosc (sama przyznaje , ze nie wie czy da rade wytrzymac bez kontaktu z "przyjacielem") i "pozyjemy" kilka tygodni... Pozniej podejmiemy decyzje co dalej..,,
jesteś chyba swiety ze jeszcze to znosisz...dobre sobie to chce być z toba czy z nia, a najlepiej to ja wyślij do niego i nie walcz o nia, może sama wroci a jak nie to może i lepiej,
widze ze bardzo się przejmuje opiniami innych ludzi twoja zona, jak choragiewka na wietrze

87 Ostatnio edytowany przez JanekM (2014-04-22 09:39:59)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
mariola856 napisał/a:

,,Zona zerwie znajomosc (sama przyznaje , ze nie wie czy da rade wytrzymac bez kontaktu z "przyjacielem") i "pozyjemy" kilka tygodni... Pozniej podejmiemy decyzje co dalej..,,
jesteś chyba swiety ze jeszcze to znosisz...dobre sobie to chce być z toba czy z nia, a najlepiej to ja wyślij do niego i nie walcz o nia, może sama wroci a jak nie to może i lepiej,
widze ze bardzo się przejmuje opiniami innych ludzi twoja zona, jak choragiewka na wietrze

Ona sama nie wie, czego chce.
Zreszta tutaj tak naprawde juz nie chodzi o tego goscia, a o to, ze moja zona mnie nie kocha - nie kochala nawet przed poznaniem "przyjaciela" i wtedy chciala odejsc, jednak nie miala odwagi na podjecie tej decyzji. Kiedy poznala "przyjaciela" i sie w koncu zdecydowala, ja juz bylem w trakcie zmian.... Teraz jest miedzy mlotem a kowadlem. Z jednej storny czuje cos do innego, z drugiej strony ja sie zmienilem (mimo tego nic do mnie nie czuje), kolejny aspekt sprawy to dobro dziecka. Obojgu nam na tym zalezy najbardziej....

Czuje, ze w tej sytuacji nie ma dobrego wyjscia.. Kazde rozwiazanie niesie za soba konsekwencje dla dziecka, dla nas...
Ja czuje sie juz kompletnie zagubiony...

88

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Janek a ja mam takie pytanie czysto techniczne..
Pytałeś zony jak ona sobie dalej to wyobraza?
Tzn co, ona sie wyprowadzi do przyjaciela z dzieckiem ? Hmm czy chce zebyś ty sie wyprowadził? Czy też moze bedziecie dalej razem mieszkać a ona bedzie spotykac sie z przyjacielem ?

89 Ostatnio edytowany przez JanekM (2014-04-22 10:28:41)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Monika7676 napisał/a:

Janek a ja mam takie pytanie czysto techniczne..
Pytałeś zony jak ona sobie dalej to wyobraza?
Tzn co, ona sie wyprowadzi do przyjaciela z dzieckiem ? Hmm czy chce zebyś ty sie wyprowadził? Czy też moze bedziecie dalej razem mieszkać a ona bedzie spotykac sie z przyjacielem ?

Mysle, ze zadalas niewlasciwe pytania...

Nie wiem na ile moge teraz ufac mojej zonie, jednak z jakichs powodow powodow mysle, ze jest juz ze mna szczera, chyba zrozumiala ze nie ma sensu nic ukrywac. Rozmawia teraz ze mna iotwrcie, gdyby tak nie bylo - chyba nie uslyszalbym tych wszystkich przykrych rzeczy...

Sprawa wyglada tak, ze ona jest zauroczona. Jej przyjaciel nie naciskal pozostawiajac decyzje w jej rekach (czy sie w to angazowac - czy nie). O wyprowadzeniu sie do niego nie ma/ nie bylo mowy. Powiedziala, ze nie ma zamiaru sie z nikim wiazac, boi sie tej znajomosci, jednak wiadomo jak to jest. Pojawily sie w niej uczucia, ktore sa dla niej niejako nowe. Przez wiele cala milosc przelewala na dziecko, ja ja zaniedbalem... Pojawil sie ktos, do kogo cos poczula. Jest tym zafascynowana. Tym bardziej, ze stalo sie to w momencie jak mnie nienawidzila (to sa jej slowa) - bylo jej tym latwiej z tym zyc. Powiedziala, ze zerwie kontakt i ja jej w to wierze (co mam do stracenia ?)...
Teraz wszystko sie zmienilo, twierdzi, ze jestem fantastycznym ojcem i mezem, jednak ma w sobie skrajne uczucia. Z jedej strony widzi , ze moje relacje z dzieckiem sie poprawily, widzi , ze mi zalezy, mowi , ze nigdy nie czula takiego wsparcia, a z drugiej strony ma do mnie zal - ze zmiana przyszla tak pozno, ze przez moja zmiane jej zycie sie skomplikowalo i cierpi teraz jak nigdy. Musi w koncu podjac decyzje (tu juz naprawde nie chodzi o jej romans) czy chce dac nam szanse, czy nie... Mysle, ze to ja strasznie przytlacza.

Wiem, ze dla wielu z Was moja postawa jest dziwna, jedna kwydaje mi sie, ze nasza sytuacja jest rowniez specyficzna. Znam swoaj zone, wiem ze zbladzila i jej wybaczylem. Wybaczylem - bo ja kocham.

Odpowiadajac na Twoje pytania - wyjscia sa trzy.

1. Zrywa kontakt ze znajomym, dajemy sobie czas na podjecie decyzji co dalej z nami .
a) Pracujemy nad odbudowa zwiazku, uczuc, zaufania...
b) Decydujemy sie na rozejscie
2. Nie zrywa kontaktu lub mowi, ze zrywa i dalej mnie oszukuje - wtedy rozchodzimy sie natychmiast.

Rozmawialismy bardzo wiele na temat tego, jak ewentualnie moze sie wszystko potoczyc.
Zona nie bedzie na pewno w stanie utrzymac sie sama z dzieckiem. Nie ma mowy o kredycie. Samo rozejscie (nawet w wariancie wspolnej decyzji) na pewno bylby dla niej ogromnym problemem. Ze wzgledu na dziecko, na pewno pomoglbym jej w pewnym stopniu i nie robil pod gore, jednak mimo wszystko nie byloby jej latwo. Z drugiej strony, nie chce zeby byla ze mna wylacznie dlatego, ze jest ode mnie uzalezniona finansowo...

90

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

bylo, gdybym to ja podjal decyzje o odejsciu, odpowiedziala, ze najlatwiej by jej bylo, gdybym znalazl sobie jakas kobiete.....
..

oczywiście że dla NIEJ byłoby tak najłatwiej, bo zrobiłbyś dokładnie to samo co ona ze swoim przyjacielem, czyli pozbyłaby się wtedy wyrzutów sumienia. Nie rób tego oczywiście.

91

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Coz, sprawa nie wyglada najlepiej.
Nie mam zamiaru kontrolowac zony - stracilem do niej spora dawke zaufania, jednak mysle, ze nie tedy droga. jestesmy dorosli i wiemy jakie sa konsekwencje naszych decyzji.
Odbylismy szereg  rozmow podczas Swiat i mysle, ze sprawy midzy nami zostaly postawione dosc jasno.
Zona zerwie znajomosc (sama przyznaje , ze nie wie czy da rade wytrzymac bez kontaktu z "przyjacielem") i "pozyjemy" kilka tygodni... Pozniej podejmiemy decyzje co dalej....
Z mojej strony postawilem sprawe jasno, jakikolwiek kontakt ze znajomym z jej strony uwazam za podjecie przez nia decyzji o rozejsciu....

Dowiedzialem sie wielu rzeczy, ktore naprawde mnie zabolaly. W tej chwili jestem praktycznie ostatnia rzecza, ktora bierze pod uwage przed podjeciem ostatecznej dezycji o odejsciu.
Kwestie materialne, moja rodzina, jej rodzina, reakcje ludzi, dziecko, rozne inne obawy na koncu ja i moje uczucia, - to wszystko jest wazniejsze. Mnie w zasadzie nie ma - mowi mi wprost, ze w tej chwili do mnie nic nie czuje. Najbardziej denerwuje ja moja przemiana i to , ze namieszalem jej ja w glowie - gdybym sie nie zmienil, nie mialaby zadnych problemow z podjeciem decyzji... Mowi, ze wiele osob powiedzialo jej, ze to typowa reakcja meza, ktory boi sie straty zony.... Wedlug niej, teraz trzyma nas razem wylacznie dziecko... Biore pod uwage fakt, ze mowi to wszystko pod wplywem emocji, jednak coraz czesciej zastanawiam sie czy warto to dalej ciagnac... Wydaje mi sie, ze caly czas prowokuje moja reakcje, mysle, ze nie ma na tyle sily i odwagi, zeby podjac ostateczna decyzje i chce to zrzucic na moje barki... Kiedy zapytalem sie, czy lepiej by jej bylo, gdybym to ja podjal decyzje o odejsciu, odpowiedziala, ze najlatwiej by jej bylo, gdybym znalazl sobie jakas kobiete.....
Mi jednak zalezy na niej, na nas.... Co dalej ?  Czy warto walczyc ? - czy jest mozliwosc, ze zona znow bedzie chciala byc ze mna ? Nie ze wzgledu na dziecko, mieszkanie , tylko dlatego - ze bedzie czula chec spedzenia ze mna reszty zycia ? Teraz odpuszczam i mam zamiar po prostu czekac, mysle, ze nas wspolny wyjazd z dzieckiem na zabieg wiele wyjasni...

Jestem zalamany, jednak zdaje sobie coraz bardziej sprawe z tego, ze byc moze w najblizszej przyszlosci czeka mnie zycie samotnika - staram sie juz do tego przygotowac, choc jest to niewatpliwie bardzo trudne... Jak jednoczesnie kochac druga osobe i myslec o tym, jak zyc bez niej ??? ....

Właściwie potwierdziłeś to co sobie myślałem (czytam wątek od jego powstania), że Twoja zmiana jakby wymusiła/przyśpieszyła na żonie przyznanie się do zdrady. Jakbyś nie zmienił się prawdopodobnie to oszukaństwo ciągnęłoby się jeszcze długi czas bez Twojej wiedzy. Moim zdaniem na nią mają ogromny wpływ "prawdziwi koledzy" (banda rozwodników i singli luzaków) z pracy i nie zdziwiłbym się, że ta zdrada tak długo trwała jak ona pracuje. Sam mówiłeś, że jej znajomym nie przeszkadzało wchodzić z butami w wasz związek, a do tego ją jeszcze usprawiedliwiają, że to jest normalna reakcja męża i na pewno ich zdaniem nic się nie stało. Aczkolwiek moim zdaniem całą winę i tak ponosi Twoja żona, bo mądra osoba dystansuje się od takich ludzi i zachowań, kontroluje siebie i umie stawić priorytety (rodzina). Żadna z osób w związku nie jest zabezpieczona od zauroczenia, co wcale nie znaczy, że każda biegnie za emocjami, zapominając o przysiędze. Niestety wygląda, że Twoja żona tęskni za wolnym życiem bez granic do namiętności itd. i jej nie przeszkadza, że ma już zbudowaną rodzinę. W ogóle to jej się dziwie, że potrafiła ciągnąć przez ten czas pozory dobrego ogniska rodzinnego i dalej to zamierza robić. Do tego chce żebyś to Ty podjął decyzję o rozwodzie.

Szczerze podziwiam Ciebie, bo ja nie wiem czy byłbym w stanie walczyć o osobę, która zdradziła, a w "szczerej" rozmowie zainicjowaną przez nią dalej kłamie. Nie umiałby łożyć się obok bliskiej kobiety (i na pewno coś więcej), która jest fałszywa, wiedząc że ja obmacywał i całował jakiś obcy facet - brzydziłbym się takiej babki (mało powiedziane). Do tego, która nie czuje skrupułów i myśli tylko o sobie - tak jest egoistką bo już funduje swojemu dziecku "niezłe dzieciństwo".

Co mógłbym doradzić ze swojej strony? Radziłbym aby ona wyprowadziła się do innego pokoju - nie Ty, miej poczucie honoru, bo to nie Ty zaprowadziłeś kochankę. Na Twoim miejscu zaproponowałbym jej separację i dalej obserwowałbym na jej zachowania ale starałbym się jednak nie wnikać w szczegóły. Oficjalnie ogłosiłbym o waszej separacji, aby dostała kubeł zimnej wody od rodziny - podejrzewam, że teściowie jeszcze nie wiedzą o zdradzie córki, stąd jej strach przed wyprowadzką. Sam bym nie szukał na Twoim miejscu dowodów jej zdrady ale ewentualnie wynająłbym do tego odpowiednią osobę i zgromadziłbym inne dowody, aby rozwód bo jego jak sam przyznajesz nie można wykluczać, był z jej winy.

Na pewno radzę Ci w tym czasie dużo inwestować w siebie (siłownia, basen, kręgle, spotkania z przyjaciółmi itd) oraz dziecko bez mamy(wyjście do cyrku, teatrów inne fajne ciekawe atrakcje dla dzieci). Takie wypady z dzieckiem organizowałbym najczęściej w momencie jej spotkań z "przyjaciółmi" aby ona nie wiedziałaby o waszych z dzieckiem planach, aby z rana dziecko jej chwaliło tatę ... . Pewnie za ostatnie zdanie zostanę oskarżony o manipulację na matce, ale ona zrobiła dużo gorsze rzeczy. BĄDŹ EGOISTĄ I POKOCHAJ PRZEDE WSZYSTKIM SIEBIE I TO ŁĄCZ Z PRZYJEMNOŚCIĄ WYCHOWANIA DZIECKA. Jak już coś straciłeś siłą nie odzyskasz, stąd pamiętaj o sobie.

Dużo wytrwałości życzę tobie ... .

92

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
szczęście111 napisał/a:
JanekM napisał/a:

bylo, gdybym to ja podjal decyzje o odejsciu, odpowiedziala, ze najlatwiej by jej bylo, gdybym znalazl sobie jakas kobiete.....
..

oczywiście że dla NIEJ byłoby tak najłatwiej, bo zrobiłbyś dokładnie to samo co ona ze swoim przyjacielem, czyli pozbyłaby się wtedy wyrzutów sumienia. Nie rób tego oczywiście.

Niektóre kobiety w pozwoleniu na zdradę męża widzą dla siebie rodzaj kary. Ale to kobiety, które kochają, chcą w ten sposób wymierzyć sobie karę za to co zrobiły. Nie znam żony Janka i nie wiem co nią kierowało gdy to mówiła. Nie wydaje mi się, by w ten sposób ułatwiła sobie odejście. To nie rozwiązanie. A może to rodzaj testu dla Janka?

93 Ostatnio edytowany przez JanekM (2014-04-22 14:22:00)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Aniaa34 napisał/a:
szczęście111 napisał/a:
JanekM napisał/a:

bylo, gdybym to ja podjal decyzje o odejsciu, odpowiedziala, ze najlatwiej by jej bylo, gdybym znalazl sobie jakas kobiete.....
..

oczywiście że dla NIEJ byłoby tak najłatwiej, bo zrobiłbyś dokładnie to samo co ona ze swoim przyjacielem, czyli pozbyłaby się wtedy wyrzutów sumienia. Nie rób tego oczywiście.

Niektóre kobiety w pozwoleniu na zdradę męża widzą dla siebie rodzaj kary. Ale to kobiety, które kochają, chcą w ten sposób wymierzyć sobie karę za to co zrobiły. Nie znam żony Janka i nie wiem co nią kierowało gdy to mówiła. Nie wydaje mi się, by w ten sposób ułatwiła sobie odejście. To nie rozwiązanie. A może to rodzaj testu dla Janka?

Nie wiem, czy dobrze mnie rozumiecie. Mojej zonie chodzi o to, ze teraz ma ogromne wyrzuty sumienia - latwiej by jej bylo wszystk oskonczyc, gdybym zamiast zmieniac sie, poszedl do innej. W czasie przeszlym.. A byc moze i terazniejszym.... Powiedziala mi, ze nawet przed poznaniem "przyjaciela" nie mialaby nic przeciwko gdybym znalazl sobie kogos  i odszedl - wrecz przeciwnie - bylaby zadowolona... Mysle, ze musiala mnie nienawidzic bardzo mocno, skoro miala takie uczucia...


Właściwie potwierdziłeś to co sobie myślałem (czytam wątek od jego powstania), że Twoja zmiana jakby wymusiła/przyśpieszyła na żonie przyznanie się do zdrady. Jakbyś nie zmienił się prawdopodobnie to oszukaństwo ciągnęłoby się jeszcze długi czas bez Twojej wiedzy. Moim zdaniem na nią mają ogromny wpływ "prawdziwi koledzy" (banda rozwodników i singli luzaków) z pracy i nie zdziwiłbym się, że ta zdrada tak długo trwała jak ona pracuje. Sam mówiłeś, że jej znajomym nie przeszkadzało wchodzić z butami w wasz związek, a do tego ją jeszcze usprawiedliwiają, że to jest normalna reakcja męża i na pewno ich zdaniem nic się nie stało. Aczkolwiek moim zdaniem całą winę i tak ponosi Twoja żona, bo mądra osoba dystansuje się od takich ludzi i zachowań, kontroluje siebie i umie stawić priorytety (rodzina). Żadna z osób w związku nie jest zabezpieczona od zauroczenia, co wcale nie znaczy, że każda biegnie za emocjami, zapominając o przysiędze. Niestety wygląda, że Twoja żona tęskni za wolnym życiem bez granic do namiętności itd. i jej nie przeszkadza, że ma już zbudowaną rodzinę. W ogóle to jej się dziwie, że potrafiła ciągnąć przez ten czas pozory dobrego ogniska rodzinnego i dalej to zamierza robić. Do tego chce żebyś to Ty podjął decyzję o rozwodzie.

Szczerze podziwiam Ciebie, bo ja nie wiem czy byłbym w stanie walczyć o osobę, która zdradziła, a w "szczerej" rozmowie zainicjowaną przez nią dalej kłamie. Nie umiałby łożyć się obok bliskiej kobiety (i na pewno coś więcej), która jest fałszywa, wiedząc że ja obmacywał i całował jakiś obcy facet - brzydziłbym się takiej babki (mało powiedziane). Do tego, która nie czuje skrupułów i myśli tylko o sobie - tak jest egoistką bo już funduje swojemu dziecku "niezłe dzieciństwo".

Co mógłbym doradzić ze swojej strony? Radziłbym aby ona wyprowadziła się do innego pokoju - nie Ty, miej poczucie honoru, bo to nie Ty zaprowadziłeś kochankę. Na Twoim miejscu zaproponowałbym jej separację i dalej obserwowałbym na jej zachowania ale starałbym się jednak nie wnikać w szczegóły. Oficjalnie ogłosiłbym o waszej separacji, aby dostała kubeł zimnej wody od rodziny - podejrzewam, że teściowie jeszcze nie wiedzą o zdradzie córki, stąd jej strach przed wyprowadzką. Sam bym nie szukał na Twoim miejscu dowodów jej zdrady ale ewentualnie wynająłbym do tego odpowiednią osobę i zgromadziłbym inne dowody, aby rozwód bo jego jak sam przyznajesz nie można wykluczać, był z jej winy.

Na pewno radzę Ci w tym czasie dużo inwestować w siebie (siłownia, basen, kręgle, spotkania z przyjaciółmi itd) oraz dziecko bez mamy(wyjście do cyrku, teatrów inne fajne ciekawe atrakcje dla dzieci). Takie wypady z dzieckiem organizowałbym najczęściej w momencie jej spotkań z "przyjaciółmi" aby ona nie wiedziałaby o waszych z dzieckiem planach, aby z rana dziecko jej chwaliło tatę ... . Pewnie za ostatnie zdanie zostanę oskarżony o manipulację na matce, ale ona zrobiła dużo gorsze rzeczy. BĄDŹ EGOISTĄ I POKOCHAJ PRZEDE WSZYSTKIM SIEBIE I TO ŁĄCZ Z PRZYJEMNOŚCIĄ WYCHOWANIA DZIECKA. Jak już coś straciłeś siłą nie odzyskasz, stąd pamiętaj o sobie.

Dużo wytrwałości życzę tobie ... .

Mysle, ze zona mowi mi prawde, i ze nigdy z nim nie "spala". Po co mialaby teraz klamac ?
Zreszta nawet jesli by z nim spala, przebaczylbym jej.
Postanowilem zostawic cala przeszlosc za soba, nie mam zamiaru zyc wiecznie z poczuciem winy za swoje bledy, zaniedbania. Chce zyc terazniejszoscia i przyszloscia. Chce odbudowac zwiazek i przekonac zone do tego, ze jednak warto byc ze mna, ze moge dac jej to wszystko czego jej brakowalo. Czego szukala .... poza rodzina. Chce jednak, zeby to byla jej swiadoma decyzja, niewymuszona przez warunki materialne, przez szantaze emocjonalne czy inne osoby. To ma byc jej wybor...

Mysle, ze nie do konca rozumiesz nasz sytuacje. Tak naprawde moja zona zyla pogodzona juz z mysla, ze sie rozstajemy. Niektorym osobom powiedziala juz nawet, ze jestesmy w trakcie "procesu rozstawania sie". To bylo nawet zanim poznala "przyjaciela". Teraz bardzo ciezko jej zaakceptowac to, ze sie tak bardzo zmienilem - a zaminilem prawie wszystko i czuje sie z tym szczesliwy. Zmienilem moje nastawienie do zony, dziecka, pracy, rrodziny i siebie samego. Mysle, ze powoli staje sie lepszym czlowiekiem. Dobrze mi z tymi zmianami. Na poczatku robilem to dla zony, teraz robie to glownie dla siebie...
Teraz moja zona nie wie co robic, nie wie czy bedzie w stanie znow cos do mnie poczuc, boi sie tego co bedzie i ja ja rozumiem. Nie moze miec pewnosci, ze za kilka lat znow stane sie "skur......" ktorym wedlug niej (siebie zreszta tez) bylem przez ostatnie lata. Ja tez nie mam pewnosci co bedzie dalej.
Chcialbym to sprawdzic, w jakis sposob zweryfikowac, jednak wiem, ze to moze byc niemozliwe .jedynie czas i ewentualna decyzja o tym, ze probujemy ratowac zwiazek moze to pokazac. Problem w tym, ze nie wiem czy moja zona bedzie chciala "zaryzykowac". Czas pokaze....

Teraz pozostaje mi juz tylko ostro pracowac nad soba, dla siebie. I czekac...

94

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Wczoraj z zona rozmawialismy o tym, ze byc moze dobrze by nam zrobilo spedzenie osobno kilku dni...
Jestem juz tym wszystkim strasznie wyczerpany psychicznie - wyjazd na tydzien w gory dobrze by mi zrobil...
Myslicie, ze to dobry pomysl ?

95

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Janku jedź. Zrób to dla siebie.

96

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Pewnie że dobrze ci to zrobi, dobry pomysł.

97

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
adamajkis napisał/a:
Lexpar napisał/a:

A gdzie kodeks mówi o rozkładzie małżeństa w wyniku zauroczenia
http://emotikona.pl/emotikony/pic/zdziwko.gif nigdzie się tego nie doczytałem.
Jeżeli ktoś z partnerów bzyka żonę a jej mąż bzyka panienkę ( oczywiście bez zgody drugiej strony) nie w wyniku zauroczenia ( tylko to jest taka znajomość
koleżeńska) to nie jest powodem do rozwodu http://emotikona.pl/emotikony/pic/zdziwko.gif.
To ja śmiem twierdzić, że Ty nie wiele wiesz, i nie wiele czytałeś.
A tak na marginesie to jestem prawnikiem i już tyle było rozwodów z orzeczeniem winy właśnie z powodu zdrady bez zauroczenia.
Więc jak chcesz podjąć temat to się do niego przygotuj.

Obawiam się panie prawnik, że wygrywa wola ambicjonalnego dowalenia mi i siłowego dowiedzenia swojej racji. A głównym argumentem przestał już być linkowany artykuł (może go przeczytałeś?), a stało się "jam jest pan prawnik" (pamiętasz z historii "jam jest pan szlachcic"?). smile Podobną sprawę miałem z imć panem prawnikiem, w sprawie gwarancji i praw konsumenta. Też krzyczał jam jest pan prawnik, też się kodeksem zasłaniał, by nie wyszła prawda. Niestety sąd zawstydził go i przegrał z kretesem, pan prawnik stał się nagi. smile
Doradzanie autorowi wątku natychmiastowy rozwód w obecnym stanie sprawy jest błędem. Panie prawniku zapewne z wieloletnim stażem w tej dziedzinie, sam powinieneś o tym wiedzieć. smile

Czy ty nie pojechałeś za ostro po bandzie Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
Ponadto uważam, że to forum nie jest na tego typu posty.
Dlatego jeżel coś masz do mnie to bardzo proszę, nie mam ukrytego prva.

98 Ostatnio edytowany przez JanekM (2014-04-23 23:43:16)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Nie ufam mojej zonie i nie moge sie z tym pogodzic...
Dzisiaj kiedy usypiala syna, probowalem jak glupek sprawdzic jej komorke - zmienila haslo, a ja jak kretyn probowalem sie wbic. Po kilku probach zdalem sobie sprawe z tego co robie... Nawet nie wiem co chcialem tam znalezc... Poszedlem do niej i powiedzialem jej o tym, co zrobilem - znow zrobilem krok w tyl, bo czuje sie z tym wszystkim winny jak cholera... Po co ja sprawdzam ? Czy chce miec dowody, ze mnie oklamala ? Nie mam pojecia czego sie spodziewalem - jedynie spowodowalem, ze teraz moja zona przestanie mi ufac... Pogubilem sie kompletnie...

Jak myslec o odbudowie malzenstwa, skoro nie ma zaufania ? Czy jest w ogole mozliwe odbudowanie zaufania, po tym jak zostalo sie oszukanym przez osobe, ktorej ufalo sie bezgranicznie ?

Dzisiaj mialem z zona kolejna rozmowe - mysle, ze wszystko dazy do tego, ze zdecydujemy sie na separacje (bez udzialu sadu). Nie mam pojecia w jakiej formie, bo moja zona nie bedzie w stanie utrzymac sie z dzieckiem, ze swoja pensja... nie sadze tez, zeby chciala abym to ja "sponsorowal" jej zycie (dla mnie to rowniez delikatnie mowiac srednie rozwiazanie) skoro chce sprawdzic jak bedzie sie zylo samotnie i czy jeszcze cos do mnie czuje... Wyprowadzenie sie do rodzicow tez raczej nie wchodzi w gre, bo skoro mamy zyc samodzielnie przez jakis czas to trzeba "isc na calosc". Byl ktos z Was w podobnej sytuacji ? Czy komus separacja pomogla odbudowac zaufanie i zwiazek/malzenstwo ?

99 Ostatnio edytowany przez pitagoras (2014-04-24 06:43:27)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

wszystko dazy do tego, ze zdecydujemy sie na separacje...... nie sadze tez, zeby chciala abym to ja "sponsorowal" jej zycie..... skoro chce sprawdzic jak bedzie sie zylo samotnie i czy jeszcze cos do mnie czuje...

Czy Ty człowieku nie widzisz, że wszystko przebiega dokładnie wg. pierwotnego planu Twojej żony..?
Przeczytaj sobie TYLKO moje posty w tym wątku.Tam masz jak wół od samego początku rozpisany scenariusz, który właśnie jest realizowany.
A Ty się czepiasz jak pijany płotu, że żona będzie ''sprawdzać co do Ciebie czuje''.Ona doskonale wie co:g##o za przeproszeniem.
Myślisz że nie będzie jej pasowało żebyś ją sponsorował...Tu też się zdziwisz.Oczywiście wyjdzie tak, że ona ''nie chce'', a Ty będziesz nalegał żeby jednak się łaskawie zgodziła....
I ostatni, najlepszy dowcip- ona będzie żyć SAMOTNIE.
Pocieszny jesteś.Powinieneś założyć kabaret.Poważnie.I nazwij go ''jeleń''.

100

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Ech Janek, ona kręci Toba na całego, uważaj bo jeszcze sam poprosisz o rozwód z Twojej winy. Przepraszam ale zachowujesz się jak baba.

101

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Jozefina napisał/a:

Przepraszam ale zachowujesz się jak baba.

Konkretnie jak licealistka która idzie do łóżka z żonatym czterdziestolatkiem bo jej powiedział że kocha i chce z nią być tylko na razie nie może.

102

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
pitagoras napisał/a:
Jozefina napisał/a:

Przepraszam ale zachowujesz się jak baba.

Konkretnie jak licealistka która idzie do łóżka z żonatym czterdziestolatkiem bo jej powiedział że kocha i chce z nią być tylko na razie nie może.

Zostaw mi trochę wiary w licealistki, niech idzie do tego łóżka z 30 latkiem.
Janek, zróbcie ta separację - na papierzze. I daj już spokój z bezgranicznym zaufaniem. To dobre dla dzieci.

103

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Gdyby nie miała niczego do ukrycia nie zmieniałaby hasła do komórki. Gdyby nie miała nic do ukrycia pokazałaby ci jej zawartość.
To ona wyszła z inicjatywą wyjazdu w góry?
pitagoras nie wiem o jakim scenariuszu piszesz. Mnie wydaje się, że teraz w tym odcinku żona będzie chciała zakosztować miłości z kochankiem, spróbować jak to jest z nim. A jak nie wyjdzie to zawsze w zapasie jest Janek wiernie czuwający i skomlący przy nodze. Czy twój scenariusz jest podobny do mojego?

Janku nie gniewaj się na mnie, ale dupa z ciebie a nie facet. Ona widzi, że może zrobić z tobą co tylko chce i przez to cię nie szanuje.

104

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Jozefina napisał/a:
pitagoras napisał/a:
Jozefina napisał/a:

Przepraszam ale zachowujesz się jak baba.

Konkretnie jak licealistka która idzie do łóżka z żonatym czterdziestolatkiem bo jej powiedział że kocha i chce z nią być tylko na razie nie może.

Zostaw mi trochę wiary w licealistki, niech idzie do tego łóżka z 30 latkiem.
Janek, zróbcie ta separację - na papierzze. I daj już spokój z bezgranicznym zaufaniem. To dobre dla dzieci.

Gdyby wszystko bylo takie proste, jak tutaj piszecie - mysle, ze nie dzielilbym sie z Wami moja sytuacja.
Wszystko wyglada prosto, gdy nie biierze sie pod uwage uczuc.

Czy Ty człowieku nie widzisz, że wszystko przebiega dokładnie wg. pierwotnego planu Twojej żony..?
Przeczytaj sobie TYLKO moje posty w tym wątku.Tam masz jak wół od samego początku rozpisany scenariusz, który właśnie jest realizowany.
A Ty się czepiasz jak pijany płotu, że żona będzie ''sprawdzać co do Ciebie czuje''.Ona doskonale wie co:g##o za przeproszeniem.
Myślisz że nie będzie jej pasowało żebyś ją sponsorował...Tu też się zdziwisz.Oczywiście wyjdzie tak, że ona ''nie chce'', a Ty będziesz nalegał żeby jednak się łaskawie zgodziła....
I ostatni, najlepszy dowcip- ona będzie żyć SAMOTNIE.
Pocieszny jesteś.Powinieneś założyć kabaret.Poważnie.I nazwij go ''jeleń''.

Przeczytalem dokladnie Twoje posty, nawet nie musialem bo pamietalem je wszystkie.
Moze i masz racje, Moj problem polega jednak na tym, ze na chwile obecna nie potrafie postawic wszystkiego na jedna karte - a Twioje rozwiazania, polegaja wlasnie na tym - woz albo przewoz.
Coraz blizej  jestem podjecia decyzji o separacji. Zastanawiam sie jednak czy warto eksperymentowac na dziecku, a takie wyjscie jest wlasnie czyms w tym rodzaju.

105 Ostatnio edytowany przez JanekM (2014-04-24 08:32:19)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Aniaa34 napisał/a:

Gdyby nie miała niczego do ukrycia nie zmieniałaby hasła do komórki. Gdyby nie miała nic do ukrycia pokazałaby ci jej zawartość.
To ona wyszła z inicjatywą wyjazdu w góry?
pitagoras nie wiem o jakim scenariuszu piszesz. Mnie wydaje się, że teraz w tym odcinku żona będzie chciała zakosztować miłości z kochankiem, spróbować jak to jest z nim. A jak nie wyjdzie to zawsze w zapasie jest Janek wiernie czuwający i skomlący przy nodze. Czy twój scenariusz jest podobny do mojego?

Janku nie gniewaj się na mnie, ale dupa z ciebie a nie facet. Ona widzi, że może zrobić z tobą co tylko chce i przez to cię nie szanuje.

Z inicjatywa dotyczaca wyjazdu w gory wyszedlem ja - ona wyszla z inicjatywa separacji.
Jakos nie moge pogodzic sie z tym co piszesz - jesli to prawda i faktycznie jest tak jak napisalas, to bedzie rownoznaczne z dokonaniem przez nia wyboru, od ktorego nie bedzie juz odwrotu.

Wiem jedno - musze w koncu skoncentrowac sie w pelni na sobie, bo zyjac tylko zyciem mojej zony wypale sie calkowicie...

106

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Ania ma rację jak by Twoja żona nie miała nic do ukrycia, to by nie zmieniała hasła do komórki, mało tego uważam, że wcale by jego nie miała skoro przed Tobą nic nie ukrywa. Nawet mając honor to by sama pokazała swoją komórkę, ale przecież tam ma miłosne smsy do których może wracać i wzdychać po nocach. Pisałeś, że wg Ciebie nie było żadnej zdrady, bo z kochankiem nie przespała się - jeżeli już to jeszcze. Dla mnie będąc w związku i dawać się komuś obmacywać się i całować to już jest zdrada. Aaa czy robienie pal***i tez nie jest Twoim zdaniem zdradą big_smile??


Natomiast Pitagoras to ma nosa i niestety w większości sprawdza się sad - tak było w paru wątkach które obserwowałem

Niestety uważam, że żona Tobą manipuluje - przez te parę lat poznała już Twoje słabe punkty i wie jak to robić. Raz piszesz, że nie wierzysz jej, drugi raz że wierzysz jej, że nie przespała się (jeszcze) z kochankiem (bo zdradzić już zdradziła). Niestety jesteś bardzo naiwny i sam siebie stawiasz w pozycji "Jelenia".

Radzę Ci jeszcze raz, skoro zmieniłeś się na plus to rób to dalej i miej swój honor. Inwestuj w siebie i swoje dziecko. Skoro chcecie separacji z wyprowadzką, to zrób to ale sądownie - natomiast pieniądze dawaj tylko na dziecko, bo to jest Twój obowiązek. I uważam, ze w danej sytuacji powinieneś ograniczyć do minimum szpiegowanie ze swojej strony, a wynająć do Tego odpowiednią osobę i na pewno na okres separacji, aby w końcu wytrzeźwieć psychicznie i zacząć w miarę żyć normalnie. Detektyw na pewno Ci już teraz by dostarczył dowodów masę, że dostałbyś nie kubeł zimnej wody ale wiadro z lodem na głowę.

Poczytaj sobie ten wątek http://www.netkobiety.pl/t63880.html Sytuacja w tym wątku nie jest identyczna, bo takich nie ma, ale z kolei bardzo podobna do Twojej gdzie żona nieźle manipulowała jeszcze mężem i do czego wykorzystała separację, po której chciała wrócić ze skulonym ogonem itp.

P.s.
A tak de facto jest mnóstwo sposobów szpiegowania i z komórki z komputera. Dla nawet nie umiejętnych rąk tylko trochę pomysłów i google.

107

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Rockfor napisał/a:

Ania ma rację jak by Twoja żona nie miała nic do ukrycia, to by nie zmieniała hasła do komórki, mało tego uważam, że wcale by jego nie miała skoro przed Tobą nic nie ukrywa. Nawet mając honor to by sama pokazała swoją komórkę, ale przecież tam ma miłosne smsy do których może wracać i wzdychać po nocach. Pisałeś, że wg Ciebie nie było żadnej zdrady, bo z kochankiem nie przespała się - jeżeli już to jeszcze. Dla mnie będąc w związku i dawać się komuś obmacywać się i całować to już jest zdrada. Aaa czy robienie pal***i tez nie jest Twoim zdaniem zdradą big_smile??


Natomiast Pitagoras to ma nosa i niestety w większości sprawdza się sad - tak było w paru wątkach które obserwowałem

Niestety uważam, że żona Tobą manipuluje - przez te parę lat poznała już Twoje słabe punkty i wie jak to robić. Raz piszesz, że nie wierzysz jej, drugi raz że wierzysz jej, że nie przespała się (jeszcze) z kochankiem (bo zdradzić już zdradziła). Niestety jesteś bardzo naiwny i sam siebie stawiasz w pozycji "Jelenia".

Radzę Ci jeszcze raz, skoro zmieniłeś się na plus to rób to dalej i miej swój honor. Inwestuj w siebie i swoje dziecko. Skoro chcecie separacji z wyprowadzką, to zrób to ale sądownie - natomiast pieniądze dawaj tylko na dziecko, bo to jest Twój obowiązek. I uważam, ze w danej sytuacji powinieneś ograniczyć do minimum szpiegowanie ze swojej strony, a wynająć do Tego odpowiednią osobę i na pewno na okres separacji, aby w końcu wytrzeźwieć psychicznie i zacząć w miarę żyć normalnie. Detektyw na pewno Ci już teraz by dostarczył dowodów masę, że dostałbyś nie kubeł zimnej wody ale wiadro z lodem na głowę.

Poczytaj sobie ten wątek http://www.netkobiety.pl/t63880.html Sytuacja w tym wątku nie jest identyczna, bo takich nie ma, ale z kolei bardzo podobna do Twojej gdzie żona nieźle manipulowała jeszcze mężem i do czego wykorzystała separację, po której chciała wrócić ze skulonym ogonem itp.

P.s.
A tak de facto jest mnóstwo sposobów szpiegowania i z komórki z komputera. Dla nawet nie umiejętnych rąk tylko trochę pomysłów i google.

Wiem, ze zona sie miota - niestety zdaje sobie sprawe z tego, ze poprzez moje zachowanie i "postawe" tylko przyczyniam sie do tego, co moze nastapic miedzy nia a jej "przyjacielem". Jestem slaby i nie potrafie wygrac ze swoimi uczuciami i myslami, jednak widze, ze jesli sie nie wezme w koncu w garsc i tego nie zrobie skutecznie - przegram...
Jesli chodzi o szpiegowanie - mam juz tego dosyc, raczej nie jestem typem osoby ktora weszy, jak mawia przyslowie - okazja czyni zlodzieja, zobaczylem telefon i chcialem sprobowac... Wiecej nie zamierzam tego robic. Nawet nie jestem do konca pewnie czego szukalem ...

Postaram sie wziac w garsc, bo dluzej juz nie wytrzymam w takiego napiecia.

108

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Jesli chodzi o szpiegowanie - mam juz tego dosyc, raczej nie jestem typem osoby ktora weszy, jak mawia przyslowie - okazja czyni zlodzieja, zobaczylem telefon i chcialem sprobowac... Wiecej nie zamierzam tego robic. Nawet nie jestem do konca pewnie czego szukalem ...

Postaram sie wziac w garsc, bo dluzej juz nie wytrzymam w takiego napiecia.

Stąd wynajmij do tego odpowiednią osobę aby Ci uzbierała dowody. Bo faktycznie stanie się tak, że ewentualny rozwód będzie z Twojej winy.

109

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Rockfor napisał/a:
JanekM napisał/a:

Jesli chodzi o szpiegowanie - mam juz tego dosyc, raczej nie jestem typem osoby ktora weszy, jak mawia przyslowie - okazja czyni zlodzieja, zobaczylem telefon i chcialem sprobowac... Wiecej nie zamierzam tego robic. Nawet nie jestem do konca pewnie czego szukalem ...

Postaram sie wziac w garsc, bo dluzej juz nie wytrzymam w takiego napiecia.

Stąd wynajmij do tego odpowiednią osobę aby Ci uzbierała dowody. Bo faktycznie stanie się tak, że ewentualny rozwód będzie z Twojej winy.

Przeczytalem dokladnie historie Zodiaka.
Musze, wyciagnac z niej wnioski...

Mysle, ze jesli zdecydujemy sie na separacje, to bede chcial zostac z dzieckiem, a zona bedzie musiala poszukac sobie gniazdka.

110

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Janku, przedmówcy mają rację, tak jak ci już kiedyś pisałam, nie wiem czy na moją wypowiedź zwróciłeś uwagę, ale ... możesz być dobry, ale nie możesz pozwolić sobie wejść na głowę, a na dzień dzisiejszy sobie pozwalasz na to.
Najlepsze rozwiązanie to separacja sądowna, płać tylko na dziecko, jej finansowo nie pomagaj (nie pozwól siebie wykorzystywać) a jak cię stać to wynajmij detektywa. Myślę że dowodów zdrady byś trochę miał, tym bardziej że co to za akcja z tym telefonem... hasło do telefonu? Po co? Ma coś do ukrycia, chce spróbować jak to byłoby z "przyjacielem", a ty jesteś jak na razie kołem zapasowym, jak się pobawi bądź jej nie wyjdzie z nim to będzie miała przecież ciebie.. podłe, nie pozwól na to!

111

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Nie ufam mojej zonie i nie moge sie z tym pogodzic...

to nie Ty masz miec kłopot z tym, ze nie potrafisz zaufać ale zona.
To ona powinna Cie przekonać, ze znowu mozesz jej zaufać.

JanekM napisał/a:

Dzisiaj kiedy usypiala syna, probowalem jak glupek sprawdzic jej komorke - zmienila haslo, a ja jak kretyn probowalem sie wbic. Po kilku probach zdalem sobie sprawe z tego co robie... Nawet nie wiem co chcialem tam znalezc... Poszedlem do niej i powiedzialem jej o tym, co zrobilem - znow zrobilem krok w tyl, bo czuje sie z tym wszystkim winny jak cholera... Po co ja sprawdzam ? Czy chce miec dowody, ze mnie oklamala ? Nie mam pojecia czego sie spodziewalem - jedynie spowodowalem, ze teraz moja zona przestanie mi ufac... Pogubilem sie kompletnie...

Nie, nie pogubiłeś się to normalne zachowanie po zdradzie.
Potrzebujesz dowodu, że możesz zaufać, więc go szukasz.

Dlatego żona powinna Ci go dostarczyć.
Zmiana hasła na komórce - to działanie przeciw Tobie.
Przeciw Twojej potrzebie zaufania jej.

niby jakie zaufanie zony możesz stracić ?
W jej zaufanie w to że Ty jej ufasz, wiedząc że Cie oszukała ?
Jeżeli już, to żona straci nadzieję ze jesteś misiem któremu można wcisnąć każdy kit.

Jeżeli zona chce odzyskac Twoje zaufanie, chce udowodnic ze to co mówiła o zerwaniu z kochankiem jest prawdą - to MUSI być transparentna.
Masz dostęp do jej komórki, komputera w każdej chwili.
To Ty ustalasz sposób jaki jest Ci potrzebny żeby uwierzyć w to co Ci powiedziała.
Tak, żebyś mógł odbudować swoje zaufanie do niej.
Pełna przejzroczystość zony - rozliczenie się z każdej minuty poza domem, z każdej rozmowy, sms, maila itd.

Zaufanie po zdradzie, to nie jest coś, nad czym ma pracować zdradzony ale zdradzający.

Żona łamie ustalenia, nie daje Ci szansy zaufać jej - czyli ma coś do ukrycia...


JanekM napisał/a:

Dzisiaj mialem z zona kolejna rozmowe - mysle, ze wszystko dazy do tego, ze zdecydujemy sie na separacje (bez udzialu sadu). Nie mam pojecia w jakiej formie, bo moja zona nie bedzie w stanie utrzymac sie z dzieckiem, ze swoja pensja... nie sadze tez, zeby chciala abym to ja "sponsorowal" jej zycie (dla mnie to rowniez delikatnie mowiac srednie rozwiazanie) skoro chce sprawdzic jak bedzie sie zylo samotnie i czy jeszcze cos do mnie czuje... Wyprowadzenie sie do rodzicow tez raczej nie wchodzi w gre, bo skoro mamy zyc samodzielnie przez jakis czas to trzeba "isc na calosc". Byl ktos z Was w podobnej sytuacji ? Czy komus separacja pomogla odbudowac zaufanie i zwiazek/malzenstwo ?

"Separacja bez udziału sądu" smile
czyli Ty się wyprowadzasz a żona zostaje z dzieckiem.
Interpretacja takiego zachowania, ale tym razem w sądzie :
- Ty - porzuciłeś rodzinę.
- żona, porzucona przez Ciebie  dzielnie walczy o właściwe wychowanie dziecka.
- po 6 miesiącach od porzucenia przez Ciebie rodziny - zostanie stwierdzone ustanie pożycia małżeńskiego - gospodarcze, emocjonalne i fizyczne - czyli podstawa do orzeczenia rozwodu.
Ty, zostaniesz uznany winnym rozpadu małżeństwa - bo porzuciłeś rodzinę i zostawiłeś samotną żonę z dzieckiem...
Żona dopnie swego - dziecko będzie wychowywała w przekonaniu ze Ty ich zostawiłeś a wtedy pojawił się ten wspaniały "wujek" który ich uratował i powinno jest jemu okazywać wdzięczność a Tobie pogardę za to co im zrobiłeś.
Żona, z powodu Twojej winy rozpadu małzeństwa, będzie miała prawo dochodzic alimentów nie tylko na dziecko, ale równiez na siebie - ponieważ jej stopa życiowa uległa pogorszeniu w wyniku rozwodu.
Dopóki ponownie nie wyjdzie za mąż, lub do 5 lat - będziesz musiał płacić zonie, ale w tym przypadku również finansowac jej kochanka...


To właśnie chcesz osiągnąć ?

Jeżeli nie - to nie wyprowadzaj się ale zbieraj dowody żeby móc się obronić w sądzie.

112 Ostatnio edytowany przez JanekM (2014-04-24 11:39:15)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
szczęście111 napisał/a:

Janku, przedmówcy mają rację, tak jak ci już kiedyś pisałam, nie wiem czy na moją wypowiedź zwróciłeś uwagę, ale ... możesz być dobry, ale nie możesz pozwolić sobie wejść na głowę, a na dzień dzisiejszy sobie pozwalasz na to.
Najlepsze rozwiązanie to separacja sądowna, płać tylko na dziecko, jej finansowo nie pomagaj (nie pozwól siebie wykorzystywać) a jak cię stać to wynajmij detektywa. Myślę że dowodów zdrady byś trochę miał, tym bardziej że co to za akcja z tym telefonem... hasło do telefonu? Po co? Ma coś do ukrycia, chce spróbować jak to byłoby z "przyjacielem", a ty jesteś jak na razie kołem zapasowym, jak się pobawi bądź jej nie wyjdzie z nim to będzie miała przecież ciebie.. podłe, nie pozwól na to!

Haslo na telefonie miala caly czas domyslne. Zmienila dopiero po tym, jak sie dowiedziala , ze przeczytalem SMSy z "przyjacielem". Staol sie to po jej spotkaniu z "przyjaciolka", dlatego mysle, ze to ona jej to zaproponowala... A moze jej przyjaciel ? Nie wiem....

Powiedziala mi dzisiaj, ze rozumie , ze jej nie ufam, jednak chce miec przesten i nie zamierza mi sie zwierzac, ze wszystkiego co robi. Nie chce byc przeze mnie inwigilowana na kazdym kroku...  Niestety , takie postawienie sprawy wydaje sie potwierdzac to, co tutaj piszecie.


JanekM napisał:

Nie ufam mojej zonie i nie moge sie z tym pogodzic...
to nie Ty masz miec kłopot z tym, ze nie potrafisz zaufać ale zona.
To ona powinna Cie przekonać, ze znowu mozesz jej zaufać.
JanekM napisał:

Dzisiaj kiedy usypiala syna, probowalem jak glupek sprawdzic jej komorke - zmienila haslo, a ja jak kretyn probowalem sie wbic. Po kilku probach zdalem sobie sprawe z tego co robie... Nawet nie wiem co chcialem tam znalezc... Poszedlem do niej i powiedzialem jej o tym, co zrobilem - znow zrobilem krok w tyl, bo czuje sie z tym wszystkim winny jak cholera... Po co ja sprawdzam ? Czy chce miec dowody, ze mnie oklamala ? Nie mam pojecia czego sie spodziewalem - jedynie spowodowalem, ze teraz moja zona przestanie mi ufac... Pogubilem sie kompletnie...
Nie, nie pogubiłeś się to normalne zachowanie po zdradzie.
Potrzebujesz dowodu, że możesz zaufać, więc go szukasz.

Dlatego żona powinna Ci go dostarczyć.
Zmiana hasła na komórce - to działanie przeciw Tobie.
Przeciw Twojej potrzebie zaufania jej.

niby jakie zaufanie zony możesz stracić ?
W jej zaufanie w to że Ty jej ufasz, wiedząc że Cie oszukała ?
Jeżeli już, to żona straci nadzieję ze jesteś misiem któremu można wcisnąć każdy kit.

Jeżeli zona chce odzyskac Twoje zaufanie, chce udowodnic ze to co mówiła o zerwaniu z kochankiem jest prawdą - to MUSI być transparentna.
Masz dostęp do jej komórki, komputera w każdej chwili.
To Ty ustalasz sposób jaki jest Ci potrzebny żeby uwierzyć w to co Ci powiedziała.
Tak, żebyś mógł odbudować swoje zaufanie do niej.
Pełna przejzroczystość zony - rozliczenie się z każdej minuty poza domem, z każdej rozmowy, sms, maila itd.

Zaufanie po zdradzie, to nie jest coś, nad czym ma pracować zdradzony ale zdradzający.

Żona łamie ustalenia, nie daje Ci szansy zaufać jej - czyli ma coś do ukrycia...


JanekM napisał:

Dzisiaj mialem z zona kolejna rozmowe - mysle, ze wszystko dazy do tego, ze zdecydujemy sie na separacje (bez udzialu sadu). Nie mam pojecia w jakiej formie, bo moja zona nie bedzie w stanie utrzymac sie z dzieckiem, ze swoja pensja... nie sadze tez, zeby chciala abym to ja "sponsorowal" jej zycie (dla mnie to rowniez delikatnie mowiac srednie rozwiazanie) skoro chce sprawdzic jak bedzie sie zylo samotnie i czy jeszcze cos do mnie czuje... Wyprowadzenie sie do rodzicow tez raczej nie wchodzi w gre, bo skoro mamy zyc samodzielnie przez jakis czas to trzeba "isc na calosc". Byl ktos z Was w podobnej sytuacji ? Czy komus separacja pomogla odbudowac zaufanie i zwiazek/malzenstwo ?
"Separacja bez udziału sądu" smile
czyli Ty się wyprowadzasz a żona zostaje z dzieckiem.
Interpretacja takiego zachowania, ale tym razem w sądzie :
- Ty - porzuciłeś rodzinę.
- żona, porzucona przez Ciebie  dzielnie walczy o właściwe wychowanie dziecka.
- po 6 miesiącach od porzucenia przez Ciebie rodziny - zostanie stwierdzone ustanie pożycia małżeńskiego - gospodarcze, emocjonalne i fizyczne - czyli podstawa do orzeczenia rozwodu.
Ty, zostaniesz uznany winnym rozpadu małżeństwa - bo porzuciłeś rodzinę i zostawiłeś samotną żonę z dzieckiem...
Żona dopnie swego - dziecko będzie wychowywała w przekonaniu ze Ty ich zostawiłeś a wtedy pojawił się ten wspaniały "wujek" który ich uratował i powinno jest jemu okazywać wdzięczność a Tobie pogardę za to co im zrobiłeś.
Żona, z powodu Twojej winy rozpadu małzeństwa, będzie miała prawo dochodzic alimentów nie tylko na dziecko, ale równiez na siebie - ponieważ jej stopa życiowa uległa pogorszeniu w wyniku rozwodu.
Dopóki ponownie nie wyjdzie za mąż, lub do 5 lat - będziesz musiał płacić zonie, ale w tym przypadku również finansowac jej kochanka...


To właśnie chcesz osiągnąć ?

Jeżeli nie - to nie wyprowadzaj się ale zbieraj dowody żeby móc się obronić w sądzie.

Zgadzam sie z Toba. W zyciu nie mialbym zamiaru oplacac zony i jej ewentualnych "spotkan".

Jezeli zdecydujemy sie na separacje, to mysle ze faktycznie najlepiej bedzie, jesli dziecko zostanie ze mna, a zona sie wyprowadzi i "poczuje wolnosc".
Mysle jednak, ze ona sie na to nie zdecyduje - nie wydaje mi sie, zeby zgodzila sie zostawic dziecko ze mna,  z drugiej stony nie wyobrazam sobie jak mialaby oplacac opiekunke, mieszkanie, siebie... Ja nie bylbym w stanie (emocjonalnie) oplacac opiekunki i badz co badz rezygnowac z dziecka, na ktorym bardzo mi zalezy.
Tak jak piszecie, to nie ja chce zostawic moja zone, tylko ona chce odejsc ode mnie (chociaz z tego co mowi wynika jednak, ze ma 10 mysli na minute i nawet wczoraj przyznala mi, ze podczas wspolnego spaceru miala w stosunku do mnie skrajne emocje) ... Momentami mnie nienawidzi, za to jaki bylem, za to ze sie zmienilem, momentami jest pelna podziwu jak zajmuje sie dzieckiem i jaki jestem dla niej (jest pod wrazeniem mojej zmiany), a czasami mysli zupelnie neutralnie.... i o mnie i o nas.

Nie wiem juz co o tym wszystkim myslec, z jednej strony mam ograniczone zaufanie a z drugiej strony znam ja i wiem, jak jest... Miota sie strasznie, jednak chyba nadszedl czas, zebym to ja zaczal podejmowac decyzje, bo w innym wypadku bedziemy to kontynuowac w nieskonczonosc...

113

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Janku moze jeszcze nie bierzesz pod uwage rozwodu ale poczytaj 5 razy jakie bedzie miała konsekwecja twoje wyprowadzka .
Wiem z doświadczenia ze jest ci strasznie ciężko.

W tym momencie zona powinna Ci udowadniać ze możesz jej zaufać i ze zakończyła znajomość z tamtym.

Powiem ci z własnego doświadczenia jak moj M. udowadniał. ( u mnie minał 1rok)

Miał tez kod na telefonie i laptopie, ale po wyjsciu zdrady na jaw . Udostepnił mi kod ,miałam i mam wgląd w każdej chwili do telefonu , laptopa , meila portali społecznosciowych itp.

Oznajmiał całęmu swiatu, mam zone , jestesmy razem , budujemy od nowa. Oznajmiał dosłownie. Poprzez chodzmy dołaczanie mnie ciagle na FB czy innych portalach do jego aktywności .Uczestniczyłam kilka krotnie w jakiś spotkaniach prywato - służbowych. Nie byłam tylko zona z nazwy ale on dazy wciaz abym w miare mozliwosci była zawsze obok niego.
  Niby to takie nic nie znaczące ale ........ 

Mogłabym wymieniac duzo przykładów jak on ciagle udowadnia ze moge mu zaufac i tak samo powinna zachowac sie twoja zona.

Ona musi udowodnic bo jej słowa już nic nie znaczą.

114

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
ryba81 napisał/a:

Janku moze jeszcze nie bierzesz pod uwage rozwodu ale poczytaj 5 razy jakie bedzie miała konsekwecja twoje wyprowadzka .
Wiem z doświadczenia ze jest ci strasznie ciężko.

W tym momencie zona powinna Ci udowadniać ze możesz jej zaufać i ze zakończyła znajomość z tamtym.

Powiem ci z własnego doświadczenia jak moj M. udowadniał. ( u mnie minał 1rok)

Miał tez kod na telefonie i laptopie, ale po wyjsciu zdrady na jaw . Udostepnił mi kod ,miałam i mam wgląd w każdej chwili do telefonu , laptopa , meila portali społecznosciowych itp.

Oznajmiał całęmu swiatu, mam zone , jestesmy razem , budujemy od nowa. Oznajmiał dosłownie. Poprzez chodzmy dołaczanie mnie ciagle na FB czy innych portalach do jego aktywności .Uczestniczyłam kilka krotnie w jakiś spotkaniach prywato - służbowych. Nie byłam tylko zona z nazwy ale on dazy wciaz abym w miare mozliwosci była zawsze obok niego.
  Niby to takie nic nie znaczące ale ........ 

Mogłabym wymieniac duzo przykładów jak on ciagle udowadnia ze moge mu zaufac i tak samo powinna zachowac sie twoja zona.

Ona musi udowodnic bo jej słowa już nic nie znaczą.

Powiedzialem jej o tym wczoraj - dokladnie jak piszesz, ze dla mnie teraz slowa nie maja juz znaczenia i licza sie wylacznie gesty.
W moim przypadku sprawa wyglada troszke inaczej, bo moja zona nie wie czy chce naprawiac cokolwiek... Caly czas powtarza, ze "jest ze mna" w tej chwili wylacznie ze wzgledu na dobro dziecka... Z drugiej strony boi sie podjac jakakolwiek decyzje, bo ma obawy, czy kiedys nie bedzie jej zalowala... Ja nie chce na nia w zaden sposob wplywac, jednak nie mam w sobie dosc sily (w tej chwili) by "udawac" ze jest OK, mysle ze powoli dojrzewam do tego, ze jesli moja zona nie zdecyduje sie na szczere podjecie proby ratowania zwiazku - poparte konkretnymi dzialaniami, to decyzja o separacji bedzie jedyna sluszna decyzja.

115

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

, jednak chyba nadszedl czas, zebym to ja zaczal podejmowac decyzje, bo w innym wypadku bedziemy to kontynuowac w nieskonczonosc...

Myślę, że lepiej gdyby Twoje decyzje ograniczyły się do określania zasad, granic.

Decyzje każde z Was powinno podejmować za siebie.

Przekroczenie ustalonych granic - to decyzja tego kto je przekracza.
Decyzja podjęta z pełną wiedzą o jej konsekwencjach.

Ty masz być tylko konsekwentny.

Jednak..lepiej postaraj się o te dowody...:(

116 Ostatnio edytowany przez JanekM (2014-04-24 12:46:26)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
Secondo1 napisał/a:
JanekM napisał/a:

, jednak chyba nadszedl czas, zebym to ja zaczal podejmowac decyzje, bo w innym wypadku bedziemy to kontynuowac w nieskonczonosc...

Myślę, że lepiej gdyby Twoje decyzje ograniczyły się do określania zasad, granic.

Decyzje każde z Was powinno podejmować za siebie.

Przekroczenie ustalonych granic - to decyzja tego kto je przekracza.
Decyzja podjęta z pełną wiedzą o jej konsekwencjach.

Ty masz być tylko konsekwentny.

Jednak..lepiej postaraj się o te dowody...:(

Te granice i zasady zostaly juz wyznaczone.
Sprawa jest prosta - zona zrywa kontakty z "przyjacielem" - jesli wyjdzie na jaw, ze mnie oszukala - koniec...
Nie wiem jakie jeszcze ustalenia poczynic, dalismy sobie czas na podjecie decyzji - wiele moze sie zmienic po powrocie ze szpitala z dzieckiem. moja zona sama mowi, ze pobyt w szpitalu zawsze daje jej kopa, i stawia do pionu.
Ja sam czuje sie juz coraz bardziej pogubiony, nie wiem co dalej robic.
Chce zmienic prace, zeby cala moja energie poswiecic czemus, co nie jest zwiazane z naszym zwiazkiem, bo w tej chwili nawet nie moge normalnie egzystowac...
Staram sie wychodzic do ludzi, cwicze codziennie - jednak to wciaz za malo.


Ostatnio nurtuje mnie jeszcze jedna mysl.
Niebawem mamy rocznice slubu, jak powinienem sie w tej sytuacji zachowac ?
Z jednej strony chcialbym z zona spedzic ten czas razem (emocje), jednak rozum podpowiada, ze to bardzo zly pomysl...
Rocznica zbiaga sie w czasie z nasz wizyta w szpitalu...

Pojawia sie tyle pytan i watpliwosci, a odpowiedzi na nie nie widac.

117

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Sprawa jest prosta - zona zrywa kontakty z "przyjacielem" - jesli wyjdzie na jaw, ze mnie oszukala - koniec...

A jak ona Ci udowodni ze zerwała z nim kontakt ?? Zapewnienia słowne  ??

118 Ostatnio edytowany przez JanekM (2014-04-24 14:16:38)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
ryba81 napisał/a:
JanekM napisał/a:

Sprawa jest prosta - zona zrywa kontakty z "przyjacielem" - jesli wyjdzie na jaw, ze mnie oszukala - koniec...

A jak ona Ci udowodni ze zerwała z nim kontakt ?? Zapewnienia słowne  ??

A jest jakies inne wyjscie ? jesli mam jej jeszcze kiedykolwiek zaufac, to niestety teraz jest ku temu najlepszy czas. Jesli nie teraz - to kiedy?
W tej chwili nie ufam jej i nie mam pojecia czy sie z nim nie spotka. Nic nie jestem w stanie zrobic - oczywiscie poza wynajeciem  detektywa zeby to sprawdzil, tylko czy naprawde o to chodzi, zeby za kims gonic i go inwigilowac? Wiem, ze wiekszosc z Was doradza pod katem ewentualnego rozwodu i konsekwencji prawnych, niestety dziecko w znakomitej wiekszosci przypadkow i tak zostaje przy matce...
A Prawda - predzej czy pozniej zawsze wyjdzie na jaw.
W tym wypadku drugiej szansy mojej zonie nie dam.

Ja naprawde nie wiem co teraz robic... Miotam sie jak potluczony - czekam na ten wyjazd do szpitala, a pozniej przyjdzie czas na decyzje.
Mam tylko nadzieje, ze nic niespodziewanego nie wydarzy sie przed naszym wyjazdem, ale o to bym mojej zony nie posadzal...

BTW.
Wydaje mi sie, ze z jej perspektywy wyglada to tak, ze ona mi niczego nie musi udowadniac. Jej juz nie zalezy na nas, a wylacznie na dziecku. Mysle, ze wlasnie w ten sposob mysli. Moje podejrzenia i inwigilacja wylacznie ja denerwuje i zapewne tym bardziej sie ode mnie oddali, i bardziej ja bede "dzialal".
Mysle, ze w swoich wyborach i decyzjach kieruje sie teraz swoimi emocjami (zauroczeniem) oraz dobrem dziecka. Ja jestem daleko w kolejce.... Niestety, taka jest prawda

P.S. Wiem , ze niektorych moje przemyslenia moga denerwowac, czy uwazac mnie za frajera. Dziele sie jednak z Wami szczerze moimi przemysleniami, ktore sa wielokrotnie niespojne, jednak pojawily sie w moim zyciu empocje, ktorych nigdy dotychczas nie doswiadczylem.

119 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2014-04-24 16:03:36)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Wydaje mi sie, ze z jej perspektywy wyglada to tak, ze ona mi niczego nie musi udowadniac. Jej juz nie zalezy na nas, a wylacznie na dziecku.

Jeżeli jest tak jak piszesz, to oznaczałoby że już zdecydowała.

Skoro nic nie musi udowadniać, bo nie zależy jej na związku....
to znaczy że nie decyduje się na naprawę związku i już.
I uważa, że to co zrobi z kochankiem - to wyłącznie sprawa jej i kochanka, ale nie Twoja.

Tym bardziej, że irytują ją Twoje obawy, brak zaufania - ewidentnie przeszkadzasz jej w zabawie.

Zdaje się, że ona decyzję podjęła decyzję, ale chce uniknąć konsekwencji.....przynajmniej na razie.
Potrzebuje czasu, na to żeby kochaś się zdeklarował tak do końca...

albo dasz jej ten czas, albo nie.
Jeżeli - nie,
to wtedy okaże się na ile kochaś naprawdę chce ją przyjąć do siebie....

na razie żona poszukuje "trzeciej drogi" :
- niby z Tobą dla dziecka, ale to co robi to jej prywatność, bo jest poszukująca rozwiązania, nie nie co zrobić.

ewidentne łamanie ustaleń.
- zerwanie z kochankiem + wspólna praca nad naprawą związku.
Jeżeli chce zostać ale nie chce pracować nad naprawą związku...to jaki to ma sens ?

120

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Ona w tej chwili gra na czas.
Chroni swoja prywatność bo im mniej wiesz tym mniej masz dowodów tym  ona bedzie mniej winna.


Z kochankiem jak nie wiedziałes było fajnie a teraz moze dopiero klaruja swoja przyszłość, albo razem albo osobno. A ty dalej w zawieszeniu .

Wiesz cos o tym kolesiu ? Jest singlem ?

121

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

@Secondo1
Z tego co pamietam mniej wiecej opisalem sytuacje w pierwszym poscie.

Tak - zona juz zdecydowala - kilka miesiecy temu, ze chce odejsc. ja o tym nie wiedzialem (chociaz dawala sygnaly na ktore bylem gluchy i slepy), powiedziala mi dopiero jak wrocila z wyjazdu sluzbowego na ktorym poznala przyjaciela. Tutaj niestety spotkala ja "przykra niespodzianka" bo wrocila, a ja bylem  zupelnie odmieniony. Nienawidzila mnie przed wyjazdem, a kiedy wrocila zobaczyla zupelnie nowego goscia i pojawily sie u niej watpliwosci. Niemniej jednak uczucia do mnie w niej juz nie ma (przynajmniej tak twierdzi). Powiedziala mi wprost, ze przez moja zmiane pojawily sie u niej wyrzuty sumienia, watpliwosci i, ze kompletnie zepsulem jej szyki. Byla juz zdecydowana mnie zostawic, a tu nagle taka zmiana.
DOdatkowo pojawilo sie u niej uczucie do kogos innego, a jak mi powiedziala, nie spodziewala sie tego zupelnie, ze jest jeszcze w stanie cos, do kogos poczuc.
W zasadzie pokrywa sie to ze wszystkim tym, co opisala Olcia w poscie numer #62 - http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=63880&p=2 .
Moja zona boi sie podjac decyzje - jakakolwiek, ba - powiedziala mi nawet, ze jej sie nie chce podejmowac zadnej decyzji. Mowi, ze gdyby nie dziecko, to by sie spakowala i odeszla, w ogole nie liczac sie z konsekwencjami... 
jak rozmawiamy, caly czas podkresla, ze rozminelismy sie, ze swoimi zmianami. Ja stalem sie teraz bardziej rodzinny, a ona poczula sie wolna, nie obchodza ja opinie innych, rodziny itp. To do niej zupelnie niepodobne, i wydaje mi sie, ze czasowe. Zachlysniecie sie nowa praca, ludzmi - poznanie zupelnie nowego swiata - mialem tak samo jak zaczynalem pracowac, ale to bylo wiele lat temu...
Chodzi o to, zeby teraz te chwilowe zachlysniecie sie tym co opisalem powyzej, nie mialo wplywu na podjecie przez nia decyzji, ktorych bedzie zalowala do konca zycia...


@Ryba81 - Starszy o 10 lat rozwodnik z dwojka dzieci. Dobrze ustawiony (kierownicze stanowisko). Mam na niego wszystkie "namiary".

122

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Napisałam Ci meila .Sprawdz .

123

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
ryba81 napisał/a:

Napisałam Ci meila .Sprawdz .

Odpisalem.
Pozdrawiam smile

124

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Napisałam Ci meila .Sprawdz .

Odpisalem.
Pozdrawiam smile

czytam i mysle  smile

125

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
ryba81 napisał/a:

Ona w tej chwili gra na czas.

Nie wydaje mi się. Ona jest teraz w niebie. smile

126

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Moja zona boi sie podjac decyzje - jakakolwiek, ba - powiedziala mi nawet, ze jej sie nie chce podejmowac zadnej decyzji.

A po co ma podejmować jaką kolwiek decyzję, jak ta sytuacja póki co jest jej na rękę?
Ma bezpieczny dom i kochanka... żyć , nie umierać.
Obudź się wreszcie ze swego snu.

127

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Też niestety uwazam ze stwierdzenie twojej żonie co do czasu jest jednie odwlekaniem wszystkiego..
Im wiecej ty jej dajesz czasu tym ona wszystko lepiej sobie układa...

128

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Ja tu nie widzę wielkich szans..gdyby ona powiedziała, ze chce coś zrobić, ze coś czuje a tak?nie ma uczuc, ma pewnie tylko resztki jakiegoś racjonalnego myslenia i lekkie wyrzuty sumienia-to ją trzyma w miejscu w jakim jest no i dziecko.Postaw jej jakąś ramę czasową tego jej,,zastanawiania się"o ile tego jeszcze nie zrobiles, tylko dokladną datę i niech decyduje woz albo przewóz.

129 Ostatnio edytowany przez JanekM (2014-04-25 15:15:17)

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
MamaNalijki napisał/a:

Ja tu nie widzę wielkich szans..gdyby ona powiedziała, ze chce coś zrobić, ze coś czuje a tak?nie ma uczuc, ma pewnie tylko resztki jakiegoś racjonalnego myslenia i lekkie wyrzuty sumienia-to ją trzyma w miejscu w jakim jest no i dziecko.Postaw jej jakąś ramę czasową tego jej,,zastanawiania się"o ile tego jeszcze nie zrobiles, tylko dokladną datę i niech decyduje woz albo przewóz.

Zdaje sobie z tego sprawe.
Musze poukladac sobie wszystko w glowie i podejsc do sprawy na chlodno - juz wystarczy, ze moja zona odplynela... nie chce zebysmy razem dzialali pod wplywem silnych emocji... To maja byc decyzje, ktore kompletnie odmienia nasze zycie/zycia i dodatkowo beda mialy wplyw na dziecko...

Mysle, ze "wyznaczenie" terminu na kilka dni po powrocie z dzieckiem ze szpitala bedzie dobrym rozwiazaniem.
edziemy mieli czas na przemyslenia i spedzimy troche czas urazem... Moze to pomoze podjac zonie decyzje...

130

Odp: Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..
JanekM napisał/a:

Mysle, ze "wyznaczenie" terminu na kilka dni po powrocie z dzieckiem ze szpitala bedzie dobrym rozwiazaniem.
edziemy mieli czas na przemyslenia i spedzimy troche czas urazem... Moze to pomoze podjac zonie decyzje...

Janek, a Ty nie dostrzegasz, że decyzje już podjęte, tylko że Ty nie znasz ich treści?
Ona doskonale wie co robi.Na pewno ma plan i różne opcje.
Ty jesteś zawalidrogą, którą trzeba zneutralizować, co -nota bene- udaje jej się doskonale.

Posty [ 66 do 130 z 280 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zona zastanawia sie czy odejsc... Prosba o porade..

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026