marioosh666 napisał/a:lena812 napisał/a:ale co znaczy nie lubię dzieci? ja też nie lubię obcych dzieci,ale swoje chciałam mieć i je kocham 
Hmhm... Zdarzało mi się poruszać z dziewczynami temat dzieci, w ramach testu, i reakcje były tylko dwie... Reakcja obronna, czyli dystans, pozycja zamknięta, odchylenie albo rozklejenie, czyli zaczynała je nosić, tulić, otwierała się na rozmowę.
I już było wiadomo, której można zaufać w kwestii antykoncepcji 
Catwoman napisał/a:marioosh666 rozumiem, że inne współczynniki koegzystowania z naturą też spełniasz? Zapładniasz jak największą ilość partnerek walcząc o nie z innymi samcami ?
Nie muszę... Natura wymaga ode mnie opieki nad nimi i partnerką. Zapładnianie jak największej ilości partnerek to trochę mit.
Hm, to ja zapytam tak: rozumiem, że dzieci mieć chcesz? W końcu, gdybyś np nie chciał, to też byłoby niezgodne z naturą, bo i kobiety, i mężczyźni z punktu widzenia biologii dążą do reprodukcji, przekazania swoich genów. Dlatego, gdybyś np nie chciał, a twierdził, że to ok, a jak kobieta nie chce, to nie ok i niezgodne z naturą, to byłoby to nielogiczne. To jak jest u Ciebie? 
Ja tam bym nie oceniała, że jak kobieta czy mężczyzna nie chce mieć dzieci, to jest coś nie tak z jego psychiką itp. Różnie bywa. Wiadomo, że czasem i jest to efekt traum, ale są ludzie, którzy po prostu nie chcą mieć dzieci. To ich wybór i nie uważam tego za nic złego. Ja tak to odbieram, sama chcę mieć dzieci, jak już pisałam, ale nie mam nic do ludzi, którzy nie chcą. Z punktu widzenia biologii będzie to niezgodne z naturą, ok, ale biologia to niejedyne, jest wiele innych uwarunkowań i po prostu mogą dzieci nie chcieć. Biologia nie steruje nami najbardziej, jest ewolucja, każdy z nas może dokonać wyboru. Tak samo jak kiedyś pewnie facet kopulował w epoce kamienia z wieloma kobietami, żadnej nie był oddany i pewnie wtedy nikt się nie burzył, ponieważ myślenie było zupełnie inne, bardziej "proste", właśnie coś jak zwierzęta, które mają instynkt i tyle.
Teraz natura nad nami nie góruje aż tak, można nie chcieć mieć dzieci, są małżeństwo, dążenie, by był jeden partner/ partnerka. Z punktu widzenia biologii może też można by to ocenić, że to nie jest tak jak natura działa, ale to nie znaczy, że to jest złe. Po prostu zmieniliśmy się, z czego się cieszę, bo nie wyobrażam sobie by kopulować jak zwierzęta np bez uczuć wyższych czy jakieś inne rzeczy, które niby by były związane z naturą. Nie działamy dokładnie zgodnie z naturą i nikt chyba nigdy nie powiedział, że trzeba postępować zgodnie z naturą. Czy postępowanie z naturą musi być lepsze? Uważam, że niekoniecznie, jak pisałam jest wiele przykładów. Trochę zakręcę, ale może właśnie naturą człowieka jest, by mieć wolny wybór i czasem postąpi wbrew naturze, ale nie znaczy to, że jest pokręcony, że coś z nim nie tak. Taka osoba może nie chcieć dzieci, nie czuć instynktu i nie czuć się źle, że nie ma dzieci i nie sądzę, by coś było z nią nie tak, bo nie czuje potrzeby. A piszecie, że jak nie czuje potrzeby to nie jest normalne, a ja uważam, że różnie to bywa.