Odświeżam, bo moim zdaniem warto 
Kami90 napisał/a:Szukałam takiego tematu, bezskutecznie. Więc może nie dubluje 
A moje pytanie brzmi.
Gdyby to był wasz ostatni dzień życia, wiedzielibyście o tym, to co byście zrobili? Co chcielibyście uczynić, co przeżyć, z kim i dlaczego?
To pytanie nasunęło mi się pod wpływem oglądania serialu, ale czy nie zdarz się nam czasami o tym myśleć od tak po prostu?
Czy kiedyś myśleliście nad tym.
Czy w takiej sytuacji umielibyście cieszyć się tymi ostatnimi chwilami.
Trochę przygnębiający temat, i dość osobisty. Ale pewnie wiele z tych rzeczy które chcielibyśmy wtedy zrobić będzie bardzo optymistyczne i oczyszczające.
Zachęcam do brania udziału w dyskusji i do dzielenia się takimi pomysłami na ostatni dzień.
A może warto wcielić taki plan od tak. Każdy czynić wyjątkowym. Chodź na co dzień to już pewnie nie takie łatwe.
Pozdrawiam
Do odświeżenia tematu zainspirował mnie utwór muzyczny grupy Video "Wszystko jedno".
Mam trochę odmienne zadanie, niż Autorka tego tematu i większość z Wypowiadających się w nim.
Nie uważam tematu za przygnębiający. Przeciwnie wiedza, że ten, konkretny dzień jest ostatnim - bezcenna.
We wcześniejszych wypowiedziach przewijają się wyznania, że powiedziałoby się komuś o uczuciu, ktoś usłyszałby słowo: "Kocham". Forumowicze piszą, że wygarnęliby co niektórym to i tamto. Przeprosili. Wyjechali. Zobaczyli miejsca, których nie dane im było zobaczyć. Urządzili imprezę. Orgię. Spędzili dzień z rodziną. Wykonali wiele zdjęć. Spowiedź. Modlitwa.
Jeden dzień, to bardzo mało. Nie traciłabym go na podróże. Na niewyjaśnione w życiu sprawy - również. Zdjęcia? Po co robić zdjęcia, jak nie można się nimi cieszyć?
Spowiedź, modlitwa - oj, chyba trochę za późno.
Spędziłabym, jeżeli siły fizyczne by na to pozwalały, taki dzień na lekturze, zabawie z naszymi psami (pozwoliłabym im zdemolować salon), usunęłabym niedokończone teksty z komputera, poszła na spacer do lasu i wsłuchała w jego rytm. (Wreszcie nie bałabym się dzikich zwierząt i kleszczy.)