Alien własnie w jednych ze swoich postów zdradziłeś swój problem.
"To nie pesynizm , a realizm nadzieja , może przyczynić się do czegoś ale nie da za Ciebie sukcesu. To tylko w filmach
No i dowiadujesz się o nim to i owo , facet okazuje się dla Ciebie idealny pod każdym względem , oczywiście poznajesz tam jakąś jego wadę żeby nie było... Decydujesz się wtedy na związek...
Dochodzi do zbliżeń , do wspólnego życia po czym okazuje się że jednak nie było tak pięknie jak Ci się wydawało , facet nie jest tym za kogo go uważałaś , zwyczajnie dał Ci to czego pragnęłaś i w tym momencie Świat wali Ci się na głowę. Jak nie masz z nim potomstwa to jest dobrze bo wyciągniesz wnioski i tyle , jeśli dojdzie do potomstwa to masz jeszcze gorzej...
Może i się podniesiesz , ale wtedy już nie będziesz tak optymistyczna , a bardziej realistyczna niemniej dotrze to do Ciebie po faktcie dokonanym , oczywiście czego Ci nie życzę...
Niemniej reasumując zatańczysz dokładnie tak jak on będzie chciał i musisz szykować twardy tyłeczek
Analizując wszystko , wyprzedzam zachowania możliwości to ja kontroluje zachowania a nie odwrotnie moje zachowania są kontrolowane , to kobieta tańczy jak ja ze chcę a nie odwrotnie. To do mnie należy wybór czy mi odpowiada , a nie odwrotnie. W momencie kiedy wiem że to ta jedyna to oczywiście dam jej to czego zapragnie i stworzę poważny związek / słub i te pierdoły. Będzie rodzina , ale ja nadal będę miał wpływ na jej zachowania , co reasumując daje trwały związek... Oczywiście wpływając tak , że to są jej decyzje a nie moje ( mimo że to jest odpowiedni wpływ na nią )
A to co Ty robisz mówiąc będą sobą i co z tego że będą , jak może druga osoba nie być sobą... Partner to największy znak zapytania bo może się okazać zupełnie kimś innym niż go poznasz..."
Nie jestes realistą, tylko człowiekiem zranionym. Najwyraźniej jakaś kobieta Cię zraniła, to coś co się wydarzyło Cię zraniło. Nie wiem, może nie wyleczyłeś się jeszcze po swoim ostatnim związku? Oglnie masz jakiś problem, nie wiem czy dotyczy on bezpośrednio Ciebie, czy jest to problem wyniesiony z domu. Oglnie chodzi mi o Twoje "chore" postrzeganie związków, gdzie nawet jeszcze nie będąc obecnie z nikim doszukujesz się katastrofy i na nią czekasz. Jak każdy z nerwicą myślisz, że możesz kontrolować sytuację, co ostatecznie powoduje, że Ty sam nie jesteś szczery ani wobec siebie, ani wobec innych. Kontrola sprowadza się do manipulacji, w rezultacie moze okazać się, że to Ty jesteś apodyktycznym typem, próbującym wszystkich na siłę wcisnąć w stworzone przez siebie ramy. Nie jesteś realistą tylko człowiekiem zyjącym w swojej własnej fikcji. Myślisz, że jesteś tym jedynym co odkrył prawdę? To zakrawa na lekką paranoję. W każdym razie jest w Tobie jakaś zadra, ogolnie wyczuwa się Twoją niechęć, czy nawet pewną wrogośc w stosunku do kobiet. Bedziesz mieć wpływ na zachowania swojej kobiety, na nią, będziesz ją kontrolował - to dopiero nieszczere!!! Przemawia przez Ciebie lęk! Myślisz, że ta kontrola Cię uchroni przed porażką, da Ci złudne poczucie bezpieczeństwa? To jest strasznie patologiczne to o czym piszesz! Faktycznie najpierw uporządkuj swoje zycie, swoje wnętrze, a dopiero później pomyśl o relacji z kobietą.
Przeczytaj raz jeszcze coś napisał, bo to strasznie chore!
"Dochodzi do zbliżeń , do wspólnego życia po czym okazuje się że jednak nie było tak pięknie jak Ci się wydawało , facet nie jest tym za kogo go uważałaś , zwyczajnie dał Ci to czego pragnęłaś i w tym momencie Świat wali Ci się na głowę. Jak nie masz z nim potomstwa to jest dobrze bo wyciągniesz wnioski i tyle , jeśli dojdzie do potomstwa to masz jeszcze gorzej..."
Ty nie masz żyć fikcją i pobożnym życzeniem jaki jest twój partner, tylko masz tego kogoś poznawać. Kiedy poznajesz to wówczas zaczynasz kogoś kochać na podstawie tego jaki ktoś faktycznie jest, pomimo wad, pomimo ścierania się, pomimo problemów. Ty masz pokochać i związać się z realną osobą, a nie z wyobrażeniem jakie stworzysz sobie w swojej głowie na temat kogoś. Kiedy poznajesz osobę to masz wtedy wgląd w to co się dzieje w relacji i albo utwierdzasz się w tym, że chcesz z tą osobą być albo poznając zauważasz, że ten ktoś nie jest dla Ciebie. Wiadomo też, że nie przewidzisz wszystkiego, nie na wszystko masz wpływ, Twoja kontrola Ci nie pomoże, nie uczyni Cię wszechwiedzącym bogiem.
"Może i się podniesiesz , ale wtedy już nie będziesz tak optymistyczna , a bardziej realistyczna niemniej dotrze to do Ciebie po faktcie dokonanym , oczywiście czego Ci nie życzę..."
Jest różnica pomiedzy byciem realistycznym, a osobą sfrustrowaną, zranioną i przerażoną. Jest różnica pomiedzy dojrzewaniem, poznawaniem, uczeniem się i wyciąganiem wniosków, a pomiedzy utwierdzaniem się w swoim nieszczęściu, zgorzknieniu. Można dostać od życia po dupie - wziąć dla siebie jak najwięcej z takiej lekcji. Można wyzbyć się naiwności, stać się bardziej pewnym siebie, uwierzyć w siebie, a mimo to nie tracić zapału i pogody ducha. Jest różnica pomiedzy tym aby wymagać i mieć realistyczne oczekiwania, a pomiedzy obrażaniem sie na cały świat i nie trzeba wcale stawać się podstępnym kimś kto tylko manipulacją próbuje załośnie coś dla siebie wyrwać z tego życia.
Sorry ale w tych ostatnich postach tak pojechałeś, że naprawdę zdradzasz pewne niepokojące symptomy... Albo totlanie nie wiesz o czym piszesz albo odjechałeś na maksa...
Pisałeś wcześniej też coś o szczerości. Z tego co napisałeś wynika, że Ty totlanie nie jesteś szczery. Albo jakoś pokrętnie rozumiesz szczerość. Kobiety nie oczekują gry, manipulacji, a jedynie oczekują szczerości, oczekują bycia kochanym, pieknym, akceptowanym jeśli nie jesteś w stanie tego komuś dać to zwyczajnie nie dawaj ale nie czyń winną za to osobę, której nie potrafisz i nie chcesz kochać. Okazywanie swojej złości, niechęci, swojego niezadowolenia z czyjegoś wyglądu itp nazywasz szczerością? To szkoda, że to co możesz zaoferować kobiecie to tylko swoje niezadowolenie z jej wyglądu, albo niezadowolenie z jej charakteru.
Kobieta chce faceta, który ma dobre intencje wobec niej, chce faceta, którego intencje jakie okazuje są w zgodzie z tymi intencjami jakie sam faktycznie ma i odczuwa względem jej. Ty pokazałeś, że nie jesteś szczery, ukrywasz swoje prawdziwe intencje bo gdzieś czujesz, że gdybyś był szczery to byś został odrzucony. Ale zostałbyś odrzucony nie dlatego, że kobiety lubią kłamstwa tylko dlatego, że Twoje postrzeganie relacji jest nie do przyjęcia, jest czymś co nie mieści się w poczuciu normalności większości osób.
Szukasz kobiety wartościowej? Jakoś do tej pory takiej nie znalazłeś? Czy faktycznie nie istnieją wartościowe i piekne kobiety? Myślę, że dla Ciebie wartościowa kobieta to taka, która odzwierciedlała by stworzony w Twojej głowie fikcyjny obraz kobiety, która byłaby stworzona na Twoją modłę, poddana Tobie, zachowująca się w ściśle określony sposób, spełniająca Twoje oczekiwania, Twoje potrzeby, która dawałaby Ci poczucie szcześcia, spełnienia. Czyli oczekujesz czegoś nierealnego!!! Żaden człowiek nie jest wstanie Cię zbawić, żyć Twoim życiem, stać się Twoją własnością. Dodam, że te wartościowe kobiety tym bardziej nie pozwolą sobie na to abyś je kontrolował, abyś je ograniczał, abyś nimi manipulował. Może poznajesz te kobiety puste, które są miłe, ładne ale one często nie mają nic do zaoferowania, nie mają w sobie żadnej prawdy, świadomści siebie, zaś te ładne i jednocześnie wartościowe pociągają Cię, tym kim są ale na nie zaś totalnie nie masz wpływu. To co działa na te puste, nie zadziała na te wartościowe. Te wartosciowe zapełniłby pustkę w Tobie - tak może myslisz. Jednak putka w Tobie to Twój problem do przepracowania przez Ciebie. Mam wrażenie, że wkurza Cię, że one nie chcą się Tobie poddać zgodnie z Twoimi oczekiwaniami i skoro nie spełniają Twojej fantazji to przez to nie są już dla Ciebie wartościowe.
To takie trochę filozoficzne podejście do tematu.