Klaudia, głównym problemem jest to, że Ty wcale go nie olałaś. Ty zrozumiałaś, że on nie chce odejść od żony, ale ciągle masz nadzieję, że jednak to zrobi.
Gdybyś sama przed sobą przyznała, że to nie jest facet dla Ciebie (chciałabyś faceta, który umie zdradzać, zachowuje się jak psychopata, prześladowca i manipulant?) to wszystko by się stało strasznie proste.
On Cię prześladuje, bo mu na to pozwalasz. Wysyłasz sprzeczne sygnały, wdajesz się w dyskusje, każesz mu się odczepić, potem informujesz, żeby przyszedł. Dla niego jest to wyraźny znak, że Ty na niego czekasz. Gdybyś postanowiła, że naprawdę nie chcesz mieć z takim kimś do czynienia to byłabyś konsekwentna i on nie miałby pola do dowolności interpretacji. Musiałby dać Ci spokój.
Podobne tematy
Jest właśnie tak jak napisała vinnga. Ty nie masz problemu z nękającym kochankiem. Ty masz problem z tym, że nadal tak naprawdę czekasz aż wszystko diametralnie się zmieni i będziesz mogła być z nim szczęśliwa. W momencie jak całkowicie przestaniesz traktować go jako kogoś godnego uwagi to bez problemu poradzisz sobie z jego nachodzeniem. A cóż to jest za problem ignorować kogoś kto jest nam zupełnie obojętny? Jeśli będzie robił coś prawnie zabronionego to wiadomo co robić. Jeśli będzie po prostu tylko uciążliwy to ignorowanie będzie proste jak oddychanie
Pytanie co my możemy dla Ciebie zrobić? Chyba tylko jedynie uświadomić Ci właśnie to co wyżej napisałam. Albo sama będziesz w stanie wybić go sobie z głowy i serca ( ponieważ jest osobą, która tak naprawdę nie da Ci szczęścia) albo zwróć się z tym do specjalisty. Ludzie potrafią naprawdę być wytrwali i sami siebie krzywdzić trwaniem w danej rzeczywistości. Czasami po prostu nie są w stanie sami tego zmienić, choćby tysiąc razy słyszeli co należy zrobić.
Mnie osobiście dziwi fakt,że temat jeszcze jest podciągany.Czytam,czytam i czytam...i wnioski zostawię dla siebie.
Szanowna autorko! napiszę ci dwa słowa jako mężatka.
Każdy w życiu błądzi,zauracza się czy gubi-lecz jest jedna zasada(przynajmniej ja się nią kieruje) nie biorę się za ŻONATYCH...najpierw
trzeba zakończyć jedno,aby rozpocząć drugie-słynne stare powiedzenie.Dla mnie nie ma słów "rozwiodę się" itp.Najpierw się rozwiedż a potem możemy coś razem zaczynać...facet bawi się Tobą a ty jeszcze masz jakieś nadzieje.No koment.
69 2014-01-22 21:06:55 Ostatnio edytowany przez Klaudia_1990 (2014-01-22 21:13:55)
Dzisiaj juz chyba odnalazlam zloty srodek, zeby zaznac troche spokoju. Zauwazylam, ze kiedy ja chce go zostawic, on staje na glowie, zeby tylko mnie zatrzymac, nie wiem, jako wyjscie awaryjne, czy jakas opcja. Kiedy ja stawialam warunek, ze bede z nim dopiero, jak od niej odejdzie, a w swiadomosci mial, ze nie jestesmy razem, to dostawal szalu. Powiedzialam mu, ze OK, jak on tak bardzo chce, zebym z nim byla, to jestesmy caly czas razem, ja bede na niego czekac, ale nie spotykamy sie, on nie przychodzi do mnie do domu, nie zostawia blagalnych i rozpaczliwych listow, (poprostu jestem z nim tak jakby, ale on mysli, ze wszystko jest ok, haha) ale musze odetchnac od tego osaczania mnie z kazdej strony i ciaglego myslenia tylko o nim i tej calej sprawie.Chyba zadzialalo, bo dzisiaj mialam dzien bez zadnych akcji. Oczywiscie, ja wiem, ze on jej nie zostawi, wiem, ze nie chce z nim byc - to jest to, o czym mowisz Vingga - ja nie chce z nim cale zycie bawic sie w takie podchody, w ogole mam go juz dosc. Niech on juz sobie mysli, ze ja go tak kocham, niech on sobie tam wmawia, ze na niego czekam, obym ja miala swiety spokoj.... Dla mnie temat jest zamkniety, a co on roi sobie w glowie, to juz mnie nie obchodzi.
Wracajac do tego, czy ja sama nie wiedzialam czego chce - kiedy juz wiedzialam, czego chce, ze chce sie uwolnic, ten czlowiek robil mi takie pranie mozgu, ze ja juz sama watpilam we wszystko. Ale im bardziej probuje cos udowadniac, tym bardziej widze, ze ten czlowiek ma problemy psychiczne. Z psycholem sie nie zwiaze.
Klaudia czy Ty kiedykolwiek zastanawiałaś się czy Jesteś zdrowa psychicznie... Ja na miejscu tego gościa miałabym obawy co do Ciebie... Tak szczerze to nie podoba mi się że piszesz iż z psycholami się nie zadajesz. To co robisz na tym forum?. Tutaj większość z Nas ma zaburzenia i ktoś może poczuć się dotknięty, lecz po Twoich opowieściach widać że się nad tym nie zastanawiasz ponieważ myślisz tylko o sobie. Wszyscy są bee tylko Ty jesteś FAJNA.
71 2014-01-26 21:58:55 Ostatnio edytowany przez Klaudia_1990 (2014-01-26 22:01:08)
Przeciez nie mialam na mysli nikogo i nikogo nie chcialam obrazic... Poporstu tak palnelam, przepraszam...
Nie uwazam, ze ja jestem najfajniejsza...
Jestem najgorsza...
Nie wiem, co mam zrobic ze swoim zyciem... Ten duren wykonczyl mnie calkowicie...
Nie moge nic jesc, ciagle mam mdlosci, z nerwow... On mi nie daje spokoju...Ciagle mi pisze, ze to moja wina, ze nie jestesmy razem, potem znowu mnie szantazuje emocjonalnie, wypisuje, ze mnie nienawidzi, potem jak to kocha, potem znowu cos na odwrot, a dzisiaj dowiedzialam sie, ze byl z nia na imprezie... a z tej imprezy wysylal do mnie glupie wiadomosci z innych kont na facebooku, ze to moja wina... ze ja nie wiem, co to milosc...
Wedlug niego powinnam z nim byc i akceptowac zonke...
A ja mam go tak serdecznie dosyc, ze nie wyobrazam sobie juz z nim zycia...
On mi odbiera energie do zycia, bo kiedy juz mysle, ze wszystko przeszlo, to on zaczyna te gierke od poczatku, chodzi za mna, namawia mnie na jakies wyjscia, wypisuje... kiedy ja sobie zrobie jakis plan - wyjscie na wieczor, czy cos - on mnie informuje, ze chce sie ze mna spotkac i bedzie czekac tam i tam. Oczywiscie ja nigdzie z nim nie ide, ale tam gdzie chcialam isc (np. ostatnio na basen) tez juz nie pojde, bo on mi odbiera cala energie, poprostu nie mam sily... jeszcze jak sobie pomysle, ze bedzie za mna szedl...
Mam juz mysli samobojcze, bo chce zyc normalnia, chcialam. Nie chcialam przezywac tego rozstania, chcialam to zamknac, a nie moge, bo on mi codziennie to przypomina. Nawet nie moge przyniesc normalnej torby do pracy, bo ja znajdzie i bedzie zostawial tam listy. W piatek zostawil w mojej torbie liscik, ze chce sie ze mna wybrac na kregle, a jesli nie przyjde, to z nami juz na prawde koniec. Wysmialam to, bo przeciez pojde czy nie pojde to i tak on z nia caly czas jest, on jest nielogiczny.
Ja tego poprostu nie pojmuje... jak mozna niby tak kogos obsesyjnie kochac i byc z inna? Oczywiscie ja juz z nim nie chce byc, bo kiedy widze, jak on mna manipuluje, to nie wyobrazam sobie takiego zycia, ale kiedy sobie pomysle o przeszlosci, kiedy jeszcze mi zalezalo na nim i on to wiedzial, to jak on mogl z nia wtedy zostac?
No niewazne, on juz mnie nie obchodzi, chcialabym tylko zeby wrocily mi checi do zycia, on mi to wszystko odbiera... musze sie zmusic, zeby zjesc obiad. Jutro chcialam isc na silownie, ale jak zobaczylam zdjecia z imprezy wczorajszej, na ktorej pisal do mnie, to poprostu rece mi opadly...juz mi przeszly checi zeby gdziekolwiek wychodzic...
Poprostu nie wierze w to, co ten czlowiek robi...
Klaudia czy Ty kiedykolwiek zastanawiałaś się czy Jesteś zdrowa psychicznie... Ja na miejscu tego gościa miałabym obawy co do Ciebie... Tak szczerze to nie podoba mi się że piszesz iż z psycholami się nie zadajesz. To co robisz na tym forum?. Tutaj większość z Nas ma zaburzenia i ktoś może poczuć się dotknięty, lecz po Twoich opowieściach widać że się nad tym nie zastanawiasz ponieważ myślisz tylko o sobie. Wszyscy są bee tylko Ty jesteś FAJNA.
Oj Kasiuniunia czasem mam wrażenie,że ty jedyna z niewielu myślisz podobnie jak ja.Ten temat mnie już męczy i sama się sobie dziwię,po jakiego ja tutaj w ogóle wchodzę.Autorka nie wie czego chce...300 myśli na sekundę.Tak to widzę po tym co tutaj czytam.
A problem ma sama ze sobą.Facet nie jest psycholem,a dobrym aktorem.
No niewazne, on juz mnie nie obchodzi, chcialabym tylko zeby wrocily mi checi do zycia, on mi to wszystko odbiera... musze sie zmusic, zeby zjesc obiad. Jutro chcialam isc na silownie, ale jak zobaczylam zdjecia z imprezy wczorajszej, na ktorej pisal do mnie, to poprostu rece mi opadly...juz mi przeszly checi zeby gdziekolwiek wychodzic...
Koleżanko okłamujesz siebie i nas. Dlaczego grasz przed nami? Ciebie to wszystko nadal obchodzi! Jakby nie obchodziło to żadnych zdjęć z imprezy byś nie oglądała. Wybacz ale dla mnie to niedojrzałe zachowanie jest. Sama najpierw w jednym akapicie piszesz, że to już za Tobą a później sama sobie przeczysz. Ty nadal nie chcesz go bo nie zostawia dla Ciebie żony a nie dlatego że to zwykły drań. Zaprzeczając obrażasz osoby, które chciały Ci pomóc i doradzić.
Akurat te zdjecia przejrzalam przypadkiem, nawet nie wiedzialam, ze On na nich bedzie, poprostu wspolny znajomy cos wrzucil...
Ja poporstu nie chce, zeby On mnie "obchodzil", chce go wyprzec ze swojego zycia...tylko on mi na to nie pozwala.
nie moge pojac, jak on moze mnie tak traktowac, skoro wie, jak ja sie czuje. i niby kocha.jak mozna kogos tak meczyc, skoro sie kogos kocha?
pozdrawiam
nie moge pojac, jak on moze mnie tak traktowac, skoro wie, jak ja sie czuje. i niby kocha.jak mozna kogos tak meczyc, skoro sie kogos kocha?
odpowiedź jest prosta, nie kocha Ciebie tylko siebie więc to nie problem męczyć
Nerwuska23- bo My z jednej gliny...a w tym temacie już się nie udzielam szkoda słów. Jak się nie mylę to w innym wątku Klaudia prosi o udostępnienie konta na fb
konto klaudia1990 gdzie dziewczyna prosi o haslo.na fb nie jest moje.
Nerwuska23- bo My z jednej gliny...a w tym temacie już się nie udzielam szkoda słów. Jak się nie mylę to w innym wątku Klaudia prosi o udostępnienie konta na fb
heh od razu się domysliłam.
Dziewczyna chce podglądać swego BYLEGO "niby" kochanka.Jakoś dziwne to wszystko,a nie mam 15 lat.Pisze o zdjeciach z fb.a tu nagle KTOŚ prosi o pożyczenie konta?
Autorko-zakończ ten spektakl.Twoje zachowanie jest dziecinno-żalosne.Przypadkiem weszłaś na zdjecia? i te przypadki będe częstsze.Nie raz jeszcze zrobisz coś "przypadkiem"
Chcesz stanąć na nogi,i pragniesz zeby facet dał ci spokój? to zglos sprawę na Policię...a sama udaj się do Psychologa.I nie pisz glupot nam "dorosłym kobieta" że ty mu powiedziałas ,że gpo zgłosisz tylko to zrób-a zapewniam że facet już Cie nękał nie będzie.
To moja ostatnia wypowiedź w tym temacie,
Pozdrawiam Kasiuniunia -)
kasiuniunia napisał/a:Nerwuska23- bo My z jednej gliny...a w tym temacie już się nie udzielam szkoda słów. Jak się nie mylę to w innym wątku Klaudia prosi o udostępnienie konta na fb
Od razu się domysliłam.
Dziewczyna chce podglądać swego BYLEGO "niby" kochanka.Jakoś dziwne to wszystko, nie mam 15 lat,żeby wierzyć w takie zbiegi okolicznosci..Pisze o zdjeciach z fb.a tu nagle KTOŚ prosi o pożyczenie konta?
Autorko-zakończ ten spektakl.Twoje zachowanie jest dziecinno-żalosne.Przypadkiem weszłaś na zdjecia? i te przypadki będe częstsze.Nie raz jeszcze zrobisz coś "przypadkiem" wkierunku tego czlowieka.
Chcesz stanąć na nogi,i pragniesz zeby facet dał ci spokój? to zglos sprawę na Policię...a sama udaj się do Psychologa.I nie pisz glupot nam "dorosłym kobieta" że ty mu powiedziałas ,że go zgłosisz tylko to zrób-a zapewniam że facet już Cie nękał nie będzie.Będzie miał zakaz zbliżania się i kontaktowania (co jest karalne)
To moja ostatnia wypowiedź w tym temacie,bo robi się to pomału jak telenowela Brazylijska.
Pozdrawiam Kasiuniunia -)
juz pislam, to zbieg okolicznosci ta nazwa. gdybym chciala go podgladac na fb to moge to zrobic bez problemu ze swojego. ja che sie go pozbyc, a nie jeszcze sledzic go na fb. te zdjecia wstawil nasz wspolny znajomy. nawet sie nie spodziewalam. ale juz nie bede sie tlumaczyc. ok. zamykam temat. koniec myslenia o tym.
Odpowiedź na pytanie z pierwszego postu jest prosta - zrywasz kontakt i do widzenia. To nie jest trudne. Ogólnie normalne zachowanie jest takie, ze jeśli ktoś cię krzywdzi, to nie darzysz tej osoby miłością. Uzależnienie owszem istnieje, ale to można przerwać, po prostu zrywając kontakt. Czemu dziewczyny sa takie głupie?
Pisze w tym watku bo musze sie wygadac...
ci ktorzy chca mnie krytykowac, niech krytykuja, ale musze sie komus wygadac, bo nie wiem co robic...
Ten czlowiek nie daje mi zyc. Byl spokoj przez ostatnie dwa - trzy tygodnie. Zaczelam robic mu swinstwa, tak jak on robil mi. Powiedzial mi, ze zostaje z nia, ze nie bedziemy juz sobie wchodzic w droge, po tym wszystkim i tak do siebie nie wrocimy. I w koncu sam prosil, zeby dac spokoj. 3 tygodnie bylo ok. W tym tygodniu znowu zaczal mnie nekac... Gra mi na uczuciach, zebym za nim tesknila, pracujemy razem i ma wiele okazji do tego. Ja oczywiscie udaje, ze go nie widze i nie slysze, ale przeciez sobie nie wmowie, ze on nie istnieje. Wczoraj poszedl za mna do domu, cala droge za mna szedl, wmawial mi, ze juz na pewno sobie kogos znalazlam, mowilam mu - wybrales ja, to juz tam zostan, ale daj mi zyc moim zyciem. Potem powiedzial, ze przeciez nie przyszedl, zeby do mnie wrocic, tylko zeby mi pogratulowac. I ze widzi, ze nie jestem teraz szczesliwa, to czy nie mozemy rozmawiac normalnie. Ale ja nie umiem z nim rozmawiac normalnie, on zmarnowal mi rok zycia oklamujac mnie, nie wiem, czego on oczekuje. Zaczelam sie na niego wydzierac na srodku ulicy i w koncu sobie poszedl. Ja oczywiscie zaplakana wrocilam do domu. Dzisiaj w pracy wrzucil mi jakies slodycze do torby....potem zlapal mnie w holu gdzie nie ma kamer i zaczal mnie calowac, szarpalam sie z nim, bo nie chce, zeby mnie nawet dotykal, ale dla niego to jest takie zabawne... Potem jeszcze tak bezczelnie smial mi sie w twarz.... ja poprostu nie moge uwierzyc, jak on sie zachowuje... Nie wiem, kogo prosic o pomoc, nie chce z tym isc na policje, bo boje sie, ze powiedza mi, ze sama sie w to wpakowalam,to teraz mam. Wlasnie caly czas to slysze... Dzisiaj poprosilam jednego faceta w pracy po tym zdazeniu, zeby mial na niego oko, bo on ciagle za mna chodzi i nie daje mi pracowac, to powiedzial, ze to moja wina i teraz mam, popelnilam blad i teraz mam sama sobie radzic... Szukam innej pracy, codziennie sie modle, zeby znalesc cos nowego, codziennie boli mnie brzuch jak mam tam isc... Nienawidze tego czlowieka, robi jakies dziwne sceny, zebym go ciagle kochala, ale nawet nie chcial ze mna byc... i codziennie mi to przypomina... czemu on mi to robi...
(((
83 2014-02-21 16:21:14 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-02-21 16:22:16)
... czemu on mi to robi...
(((
MOŻE to robi. Bo czemu NIE?
On gada a Ty mu odpowiadasz. To się nazywa dialog... skoro ma chetną do dyskusji to sobie chłopak dyskutuje.
Jak złośliwy chochlik?
Albo frustrację sobie w ten sposób rozładowuje, drażniąc "chętną" do wymiany "wieści dziwnej treści"...
Pewnie sie nieźle przy tym bawi.
Szczerze wątpię, by można takie działania nazywać "zmuszaniem do kochania", jak to nazwałaś w ostatnim akapicie. Raczej uznałabym za nękanie.
Zadzwoń może na telefon zaufania i spytaj czy jakąś droge prawną mozna zastosować. Niechby nawet mobbing, skoro zdarza sie równiez w miejscu pracy... Nawet gdyby rzecz upadła z braku stosunku podległości służbowej - nagłośnienie sprawy może by zadziałało jak hamulec? Otrzeźwienie i kubeł zimnej wody na łeb.
Raz przy jego szefie nakrzyczalam na niego, zeby dal mi spokoj i przestal mnie nekac w pracy. Dostal list ostrzegajacy. To podzialalo na 3 tygodnie.
Dzisiaj rozmawialam ze znajomym policjantem, obiecal mi pomoc i go 'zlapac' jesli jeszcze raz zdarzy sie taka sytuacja poza praca (kiedy za mna idzie po pracy)... w pracy wiem, ze juz mi nikt nie pomoze...
Ech...
Wiem, ze go to bawi. Teraz to widze, na prawde on to robi tylko dlatego bo sprawia mu to przyjemnosc. Nie rozumiem tylko jak mozna byc tak zaklamanym czlowiekiem, by mowic mu, ze sie go kocha, a potem tak krzywdzic....
A CO na boga jest tu do rozumienia?
SKORO krzywdzi własna żonę, której publicznie i przy ludziach ślubował, prócz tej opiewanej przez ciebie miłości, również WIERNOŚĆ i UCZCIWOŚĆ MAŁŻEŃSKĄ - to czemu ma nie krzywdzić ciebie, której NIE ŚLUBOWAŁ nic?
Taki typ
Klaudia napiszesz jak się skończyła Twoja historia? Jak sobie poradziłaś? Mam to samo, wykańcza mnie psychicznie, nie daje mi odejść
Emilka650... Moja historia skończyła sie w sadzie. Ten człowiek męczył mnie jeszcze przez pol roku. W miedzy czasie chciał spotkac sie ze mna, zeby pokazać mi smsy od zony, ze ona pozwala mu odejsc, wiec gdy zapytałam sie czy ma zamiar ze mna teraz byc, to nie umiał sie zdecydować. Zaczęliśmy sie kłócić na ulicy, ja zaczęłam go szarpać, on chciał mi roztrzaskać głowę o samochód, przyjechała policja. Ale nic "sie nie stalo", powiedzieli mi ze mamy załatwiać swoje sprawy w domu. Po tej akcji znow za mna łaził, jego zona zrobiła nam wspólne spotkanie po to, by książę zdecydował z kim chce byc. Mi juz wszystko było obojętne, wiedziałam ze zostanie z nia. Poszłam tam tylko zeby dowiedzieć sie, czy ona serio o nas wiedziała. Okazało sie, ze dopiero niedawno sie dowiedziała. Zapytala go w końcu, z kim chce byc - czy ze mna czy z nia. Najpierw powiedział ze ze mna.. A za 20 min powiedział, ze woli zostac z nia bo ja jestem dziwka, zwyzywał mnie przy niej. Poszłam sobie do domu i w końcu poczułam ulgę ze to juz koniec. Okazało sie ze to nie koniec, bo jezdzil za mna od tamtej pory, raz w sklepie mnie złapał i mnie zaczal ściskać i calowac, potem zostawial jakies prezenty pod domem. Poszłam na policje prosic o pomoc, bo miałam mysli samobójcze i sie bałam ze sobie cos zrobię. Zmieniłam prace. Sprawe w sadzie wytoczyli na listopad, ale z braku jakiś znaczących dowodów przegralam. Nic mu nie zrobili, ale uwolnilam sie fizycznie od tego psychopaty. Juz nigdy nie podszedł i nie podejdzie. Jeszcze po pol roku od tej sprawy miał Facebooka gdzie wstawiał posty o milosci do mnie. A teraz wstawia zdj z nia jaki jest szczęśliwy. Ja skończyłam na psychotropach, juz nie biorę ale psychika zniszczona na długo.
88 2015-07-12 11:50:09 Ostatnio edytowany przez serce1 (2015-07-12 12:04:42)
Klaudia_1990,
Ty jak i inne dziewczyny po takich przejściach powinnyście założyć wątek pt. np. "Czy warto być kochanką" albo "Byłam kochanką" czy cos w tym stylu i opisać jak to wygląda i czy warto się w takie coś pchać. Bo jak widać nie.
Co innego single ale wchodząc pomiędzy ludzi do związku to już inna sprawa.
Wiadomo że jak facet szuka przygody to powie że żona taka zła itd. to samo w drugą stronę gdy kobieta szuka kochanka.
Ale może jak opiszecie to ktoś się zastanowi zanim wejdzie w taki układ.
Choć z drugiej strony wątpliwe bo tu w necie ludzie szukają pomocy/porady jak już jest po fakcie.
Kochanka/kochanek zawsze będzie lepszy od żony/męża bo tu się spędza same dobre chwile i chwile rozkoszy a w domu jest jeszcze życie i problemy dnia codziennego, i ta druga strona zawsze stoi na przegranej pozycji bo kochanek/nka kojarzy się tylko z przyjemnością.
Aż do czasu .... ![]()
Bawi się Tobą. Wykorzystuje Twoją naiwność i miłość w stosunku do niego, aby samemu czerpać z tego korzyści. Jemu najwidoczniej jest dobrze w takiej sytuacji: żona o niczym nie wie i żyją jak małżeństwo idealne; Ciebie może urobić, jak tylko zechce, ponieważ uwierzysz w każde jego słowo. Dwie pieczenie na jednym ogniu. Kobieto, czy Ty naprawdę wierzysz w bajeczkę, że on z dnia na dzień odejdzie od żony? Osoby, z którą dzieli go kilka lat przeszłości? Nie łudź się, uciekaj czym prędzej! Olej jego tłumaczenia, zapewnienia, obietnice...to tylko facet, który chce się zabawić. Pomyśl, czy warto "kisić się" w związku bez przyszłości? Trójkącie typu żona-mężczyzna-kochanka? Być może gdzieś za rogiem czai się mężczyzna, który będzie chciał być z Tobą w realnym związku. Monogamicznym. Pokaż, że masz własny honor, wykaż się większym rozumem i...odejdź, zanim on zrobi Ci jakąś ogromną przykrość. Uniknij zranienia. Przynajmniej w mniejszym stopniu...Kobiety to silne istoty, więc wierzę w Ciebie!
Blossom :
Emilka650... Moja historia skończyła sie w sadzie. Ten człowiek męczył mnie jeszcze przez pol roku. W miedzy czasie chciał spotkac sie ze mna, zeby pokazać mi smsy od zony, ze ona pozwala mu odejsc, wiec gdy zapytałam sie czy ma zamiar ze mna teraz byc, to nie umiał sie zdecydować. Zaczęliśmy sie kłócić na ulicy, ja zaczęłam go szarpać, on chciał mi roztrzaskać głowę o samochód, przyjechała policja. Ale nic "sie nie stalo", powiedzieli mi ze mamy załatwiać swoje sprawy w domu. Po tej akcji znow za mna łaził, jego zona zrobiła nam wspólne spotkanie po to, by książę zdecydował z kim chce byc. Mi juz wszystko było obojętne, wiedziałam ze zostanie z nia. Poszłam tam tylko zeby dowiedzieć sie, czy ona serio o nas wiedziała. Okazało sie, ze dopiero niedawno sie dowiedziała. Zapytala go w końcu, z kim chce byc - czy ze mna czy z nia. Najpierw powiedział ze ze mna.. A za 20 min powiedział, ze woli zostac z nia bo ja jestem dziwka, zwyzywał mnie przy niej. Poszłam sobie do domu i w końcu poczułam ulgę ze to juz koniec. Okazało sie ze to nie koniec, bo jezdzil za mna od tamtej pory, raz w sklepie mnie złapał i mnie zaczal ściskać i calowac, potem zostawial jakies prezenty pod domem. Poszłam na policje prosic o pomoc, bo miałam mysli samobójcze i sie bałam ze sobie cos zrobię. Zmieniłam prace. Sprawe w sadzie wytoczyli na listopad, ale z braku jakiś znaczących dowodów przegralam. Nic mu nie zrobili, ale uwolnilam sie fizycznie od tego psychopaty. Juz nigdy nie podszedł i nie podejdzie. Jeszcze po pol roku od tej sprawy miał Facebooka gdzie wstawiał posty o milosci do mnie. A teraz wstawia zdj z nia jaki jest szczęśliwy. Ja skończyłam na psychotropach, juz nie biorę ale psychika zniszczona na długo.
Te posty sa z poprzedniego roku, a moj ostatni post to wynik tego wszystkiego.