netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

Refluks i nerwica, brak sił

1 odpowiedź8 682 wyświetleniazałożony przez Ponadczasowa, 18.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Refluks i nerwica, brak sił

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 ]

1

Temat: Refluks i nerwica, brak sił

Nie wiem od czego zacząć, ale zacznę może od podania chorób wokół których będzie kręcił się ten post: nerwica lękowa i refluks przełykowo-żołądkowy, przy okazji podrażniony żołądek i niedoczynność tarczycy.
Jestem rozbita psychicznie i staram się w tej chwili nie płakać, myśleć racjonalnie aby coś napisać. Traktuję ten wątek i to że napisałam jako w tej chwili jakąś szansę na to, że ktoś mnie zrozumie i może coś doradzi, albo chociaż pocieszy. Może komuś udało się jakoś pozbierać mając którąś z tych chorób (zwłaszcza nerwica i refluks), może ktoś się wyleczył... Nie wiem, cokolwiek.

Mój rocznik to 91. Chyba od zawsze jestem taka wrażliwa, słaba psychicznie, fizycznie też, zawsze sporo chorowałam, kiedyś tylko fizycznie. Miałam też dużo kompleksów, zwłaszcza na tle wagi i cery. Gdzieś od 5 roku życia matka narzekała na mnie, że jestem za gruba i mam schudnąć, kazała mi się na siłę ruszać, np. miałam biegać po mieszkaniu a jak biegłam za wolno to straszyła mnie że dostanę pasem po tyłku. Tak, wiem, brzmi głupio ale ostatnio mi się tamto wspomnienie jakoś przypomniało. Nie wiem dlaczego byłam okrągłym dzieckiem, może faktycznie jadłam za dużo, ale rodzice nie próbowali tego dociekać i robić badań czy coś. Potem zaczęłam mieć duże problemy z trądzikiem i wyszło że mam problemy hormonalne. Teraz mam zmasakrowaną cerę, twarz w bliznach i resztkach trądziku. W czasach nastoletnich byłam przez to prześladowana, a także za to że jestem nieśmiała i zamknięta w sobie, chociaż starałam się otwierać. Niestety, sporo przeszłam. Zarówno ze strony rówieśników jak i od własnej matki. Jej komentarze, że jestem gruba, że powinnam być szczupła jak inne dziewczyny, że jestem pryszczata, że inne dobrze się uczą a ja nie... Bolało, ale dawałam sobie do tej pory radę sama i w miarę normalnie żyłam. Miałam związki, raczej toksyczne w większości.
Zaczęło mi się bardzo psychicznie pogarszać od pewnego dnia, to było rok temu w grudniu. Byłam chora na zapalenie płuc ale nie zostało to odpowiednio rozpoznane. Pewnego dnia zaczęłam mieć wymioty flegmą i duszności przy tym, byłam mocno zdenerwowana i przestraszona, to nasilało te duszności. Przeżyłam koszmar, byłam jak zwierzę, tak właśnie się czułam dusząc się. W domu byli oboje rodzice, matka zadzwoniła po pogotowie ale powiedziała że mam gorączkę (wtf) zamiast powiedzieć że się duszę, nie przyjechali. Wytrzymałam do przyjazdu lekarza na wizytę prywatną, przepisał leki... polepszyło mi się po paru dniach. Ale psychicznie czułam, że jestem wrakiem, miałam traumę, czułam że mogłam wtedy się udusić. Jeśli tylko poczułam że mogę być przeziębiona brałam aspirynę aby do tego nie dopuścić. Zaczęłam mieć bardzo mało siły (fizycznej i psychicznej), dłuższy spacer był wyzwaniem. Próbowałam ćwiczyć sobie w domu (chodakowska itp.) żeby polepszyć tą formę i poczuć się lepiej ze sobą bo akurat przytyłam, ale nie dawało to rezultatów. Podejrzewałam tarczycę, co potwierdziła endokrynolog. Ta pani również stwierdziła, że jestem nerwowa, ale nie przejęłam się tym wtedy. Ta wizyta była latem rok temu. Potem nagle umarła moja babcia, mama taty. Było mi ciężko i smutno. Moja matka triumfowała, idąc na pogrzeb powiedziała, że to jej dzień (!), omg.... Było mi jeszcze gorzej słysząc tak niechrześcijańskie teksty. Ona jest katoliczką oczywiście bez grzechów itp., i w ogóle najlepsza. A ja jestem wg niej psychiczna. Bo jestem. Zaczęłam być coraz bardziej nerwowa. Poszłam na nowe studia, rozpoczęłam mgr. Nie dawałam sobie rady coraz bardziej psychicznie. Czułam też, że coś dziwnego dzieje się w klatce piersiowej. Pewnego dnia wracając z zajęć miałam duże bulgotanie w żołądku, bałam się że zwymiotuję (mam okropną fobię, boję się że zwymiotuję właśnie), potem okazało się właśnie że mam ten refluks, miałam też gastroskopie co potwierdziło że mam podrażniony żołądek. Tego refluksu podobno nigdy nie wyleczę co było dla mnie ciosem. Teraz mam lepsze leczenie i jakoś się trzymam (biore Emanerę 40) ale na początku miałam silne myśli samobójcze. Potem psychiatra potwierdził u mnie nerwicę lękową. Obecnie biorę Mirtor jedną tabletkę, ale chyba zacznę brać dwie. Planuję też zmienić psychiatrę. Mieszkam w Trójmieście. Będę mieć chyba od września terapię grupową, na razie mam takie spotkania z psychologiem i to skłania mnie do przemyśleń. Mam wspólnie z psychologiem dojść do tego co spowodowało u mnie zamknięcie się w domu.
Aha, nie wspomniałam że zimą był taki czas gdy bałam się wyjść z domu, bałam się że mi się pogorszy moje samopoczucie... Teraz, zwłaszcza z lekiem jest lepiej ale nie idealnie. Zamknęłam się w swoim pokoju, rzadko wychodzę, a jak już to tylko wokół bloku, na spacer, sama albo z chłopakiem. Chciałabym żyć tak jak dawniej, żeby ten refluks i nerwica zniknęły... Modlę się do Boga o zdrowie bo nie wiem co robić. Staram się siebie przezwyciężać, ale czasem czuję te objawy refluksu pomimo leku na nerwicę. A refluks pogarsza moje zdrowie psychiczne bo objawy mnie dołują, chociażby ten okropny posmak w ustach, bulgotanie lub ból żołądka... Mam dość tego wszystkiego. Mam problemy z jedzeniem w dzień, boję się zjeść coś bo boję się że to zwymiotuję gdy się zdenerwuję... Nie wiem dokąd uciec, najlepiej od samej siebie. Nie dopuszczam do siebie myśli samobójczych bo boję się śmierci, boję się że to będzie koniec...
Tak, to żałosne, to straszne że można tak żyć jak ja żyję. A żyję tak od grudnia włącznie. Zamiast studiować i pracować jak było w planie to ja to rzuciłam wtedy w listopadzie bo wtedy to wszystko się zaczęło. Teraz walczę ze sobą i o siebie. Chcę zmienić tego psychiatrę ale nie wiem na jakiego, nie mam siły czekać w kolejce pare godzin na wizyte bo to mi pogarsza wszelkie objawy, jak ostatnio...
Zasypiam około 5 rano, budzę się około 14... Rodzice sie o to ciągle czepiają, że nie śpie w nocy tylko w dzień, ale ja chyba uciekam w ten sposób... Przed nimi, przed życiem... Nie wiem przed czym...
Co robić, co dalej mogę zrobić? Jak wrócić do zdrowia? Jakieś rady, pomoc? Będę wdzięczna, również za motywacyjne kopy w tyłek, spróbuję udźwignąć wszelkie rady...

2

Odp: Refluks i nerwica, brak sił

To są dolegliwości psychosomatyczne. U mnie było podobnie, choć akurat rodzina była wsparciem, nie wrogiem. Wrażliwe jelita, skłonność do biegunek/zaparć, na to najlepiej podziałał 20 min trening cardio a po nim około kwadrans ćwiczeń brzucha. 4, 5x w tygodniu.

Posty [ 2 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Refluks i nerwica, brak sił

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026